2010-05-13

Józef Piłsudski

http://www.youtube.com/v/aIsuJ3RvGDU


Nie uważam się ani za piłsudczyka, ani za neopiłsudczyka. Ani znowuż za endeka czy oenerowca.  Szanuję i cenię wszystkie polskie orientacje polityczne, oprócz komunistów i zdrajców, we wszystkich mutacjach i barwach. Raczej za Studnickim powiedziałbym, że jestem sam sobie partią.Proste „wskrzeszanie” i proste naśladownictwo przedwojennych orientacji politycznych uważam za próby ożywiania bytów umarłych, co ex definitioneskazane jest na niepowodzenie. Sam Piłsudski wielokrotnie powtarzał, że – delikatnie mówiąc – nie życzy sobie tego. Niemniej uważam Marszałka za postać więcej niż wybitną.

Nadczłowiek, a nawet więcej - człowiek, w którym objawił się sam Bóg Gromów i Wojny. Człowiek czynu - teoretyk i praktyk zarazem. Rewolucjonista i kontrrewolucjonista, romantyk i realista jednocześnie. Wojownik - prosty żołnierz, wielki wódz i strateg. Geopolityk.
Jeden z najwybitniejszych swoich czasów i nie tylko, którego postawić można na równi z takimi, jak Francisco Franco, Antonio Salazar, Jose Antonio Primo de Riviera, Roman Ungern von Sternberg, Miklosz Horthy, Karl Mannerheim, Hajle Sellasje I, Ian Smith, Franz Willem Botha, George Patton, Douglas MacArthur, Curtis LeMay, Orvil Anderson, Chiang Kai-Shek, Augusto Pinochet, Ronald Reagan - i tak dalej. Nie mówiąc już o swoich politycznych oponentach, na czele z endekami. Czy też poprzednikach - na przykład Napoleonie, na którego lubił się powoływać.

Jeden z Tych, którzy wywalczyli Polsce niepodległość w 1918 r. i bronili jej, w szczególności przed czerwoną zarazą. Ostrze zamachu majowego, którego rocznicę – prócz rocznicy śmierci – obchodziliśmy, było wymierzone w szczególności przeciw czerwonym.

Błędy popełniał. Nobody's perfect.Jednym z największych było niedogadanie się z generałem Denikinem w sprawie kontynuowania antybolszewickiej wyprawy na wschód, co związałoby bolszewika w walce z Polakami, Denikinowi z kolei ułatwiając z nim walkę. Ale tu raczej większy udział miała jednak buta, krótkowzroczność strategiczna i szarogęszenie się białego rosyjskiego generała, co ten zrozumiał już po szkodzie – zwycięstwie bolszewików w Rosji. Do końca życia Denikin pluł sobie w brodę za stawianie Piłsudskiemu zbyt twardych warunków i roszczeń (do których nie miał zresztą prawa, bo nie miał prawa reprezentować państwa rosyjskiego na zewnątrz) jeśli wierzyć Józefowi Mackiewiczowi.

Zdecydowanie za bardzo przykręcił śrubę endekom po przewrocie majowym.

Największym jednak błędem była przedwczesna śmierć, jeśli tak można w ogóle to określić. Być może Marszałek dogadałby się z Niemcami; jeśli wierzyć ś.p. prof. Wieczorkiewiczowi czy Studnickiemu - nawet sam Hitler darzył Piłsudskiego sympatią, a jedną z niewielu katolickich Mszy Św., w której z pełną świadomością uczestniczył, była Msza Św. właśnie w intencji Józefa Piłsudskiego. W takim układzie, czerwona hołota rozbiłaby się o Polskę tak, jak w 1920 r.
Nie dane Mu było zrealizować Jego koncepcji geopolitycznej - Bloku Międzymorza, co poważnie pokrzyżowałoby szyki komunistom. Jest to więc strata nie tylko dla Polaków i narodów zamieszkujących obszar między Łabą a Dnieprem, Morzami: Bałtyckim a Czarnym, ale i dla całej ludzkości.

Cóż - zapewne Marszałek, czytając ten wpis z Vallhali mówi: takiego Piłsudskiego to ja nie znam ! Przeto oddaję głos Jemu. Myśli Piłsudskiego dają do myślenia. Są zadziwiająco aktualne, mimo upływu sporego szmatu czasu i zmian, jakie w ciągu tego czasu zaszły . Przydatne tak w wielkiej polityce, jak i w życiu.
http://www.youtube.com/v/oOcBRyQtb_w
***




Żyłem w innym świecie, niż żyją wszyscy. A wiecie dlaczego ? – Zawsze miałem bardzo żywą wyobraźnię.

*

Wszyscy oni widzą na dziesięć metrów, a ja na tysiąc, więc choć patrzymy w jednym kierunku, widzimy te same rzeczy inaczej.

*

Nigdy nie byłem systematyczny i żaden system mną nie kierował.

*

W każdym ugrupowaniu ludzkim, w którym kiedykolwiek byłem, byłem uważany za coś w rodzaju heretyka.



***

Honor jest surogatem cnoty i dlatego jest nam bardzo potrzebny w życiu. Cnota tak wysoce stawia od człowieka wymagania, że rzadko człowiek może odpowiedzieć wyzwaniom cnoty. Honor zaś, idąc niżej od cnoty, wymaga znacznie mniejszych wysiłków ludzkich dla tego, by się utrzymać na przeciętnej ludzkości.

*

Wahając się pomiędzy miłością dla siły i miłością dla swobody, prócz prawa i honoru nic nie znajduję.
Prawo i honor, honor i prawo – cement to może wystarczający.


***

W psychice i moralności społeczeństwa naszego niewola polityczna poczyniła takie spustoszenia jak w strategicznym urządzeniu kraju.

*

Oportunizm polski, który już od dawna manewrował, nie znajdując wyjścia pomiędzy Scyllą patriotyzmu i Charybdą tchórzostwa, z przyjemnością porzucał burzliwe wody, spiesząc zawinąć do spokojnego portu z napisem "patriotyzm lojalny".

*

Jeśli dawniej poeta mógł powiedzieć o Polakach, że "sęp ci wyjada nie serce - lecz mózgi", to teraz z większą dozą prawdy można stwierdzić, że "sęp wyjada serce pozostawiając mózg, a raczej móżdżek".

*

Rozsądek pożarł energię i wolę Polaków. Bogiem ich stało się umiarkowanie.

*

Naród wspaniały, tylko ludzie kurwy.

*

Żyliśmy i żyjemy w pokoleniu, które odwagę myśli i odwagę pracy mało ceni. Społeczeństwo, wychowane w prawdzie niewoli, gdzie odwagę karano zewsząd, społeczeństwo, które po długo i ciężko nabytym doświadczeniu nie chciało wierzyć w żadne zorze i czyniło prawdę nocy stałą i nieustanną - to społeczeństwo zatraciło bardzo silnie odwagę myśli i odwagę pracy.

*

Polacy chcą niepodległości, lecz pragnęliby, by ta niepodległość kosztowała dwa grosze wydatków i dwie krople krwi.

*

Żadne zdrowe społeczeństwo nie będzie, bez zdobycia się na opór czynny, znosić gospodarki bandytów, podtrzymywanych przez władzę, i władz, podtrzymywanych przez bandytów.

*

Zgnuśnieliśmy bezwarunkowo i uczyć się musimy od nowa odwagi i waleczności. [...] [B]rak własnej armii, teoria pracy organicznej, oryginalny anarchizm groszorobów odrzucających konieczność formy państwowej dla narodu uczyniły z nas społeczeństwo najbardziej pokojowo usposobione na świecie. Jesteśmy ideałem pacyfistów.

*

Nie ma lepszej pożywki chorobotwórczej dla bakteryj fałszu i legend, jak strach przed prawdą i brak woli.

*

Mówić o wolności, o potędze Polski można było, bo to było piękne, patriotyczne. Lecz czynić coś realnie, by tej wolności dopiąć - za żadne skarby. Czynna akcja oporu była uważana za pewną zbrodnię.

*

Polskie społeczeństwo chętnie wierzyło kłamstwu, dając tym dowód swej słabości. Jest to rzecz niebezbieczna dla bytu naszego jako państwa i narodu. Przeciwdziałanie oszczerstwu, jako metodzie politycznej jest jednym z najtrudniejszych naszych zadań społecznych, jest rzeczą wielką, na którą, gdyby Polska się zdobyła, zdobyłaby wielką siłę.

*

Państwa i narody, które na podstawie kłamstwa, na podstawie negowania prawdy podają myśl polityczną, dążą do zguby.

*

Prawo walki o byt jest prawem istnienia w świecie. Ten jest słabszy, kto buduje na kłamstwie i fałszu, w porównaniu z tym, który buduje na prawdzie. Jak w walce wódz, który opiera się na kłamliwych wieściach, który się kłamliwymi raportami kieruje, idzie do przegranej, tak samo naród, który na kłamstwie buduje swe myśli, idzie do pewnej zguby.

*

Siła bez wolności i sprawiedliwości jest tylko przemocą i tyranią. Sprawiedliwość i wolność bez siły jest gadulstwem i dzieciństwem.

*

Polacy nie są zorganizowanym narodem, wobec czego znaczy u nich więcej nastrój, aniżeli rozumowanie i argumenty (...).

*

W Polsce wszyscy krzyczą, iż posiadają większość.

*

[...] Rok za rokiem, dziesiątki lat za dziesiątkami lat, pokolenia za pokoleniami oswajały się z więzieniem, jako z rzeczą codzienną, jako z rzeczą wchodzącą w myśli ludzkie tak, jak może gdzie indziej wchodzą inne problemy życia, a nie więzienie.

*

Tyko dzięki zaiste niepojętej, a tak wielkiej i niezbadanej litości boskiej, ludzie w tym kraju nie na czworakach chodzą, a na dwóch nogach, udając człowieka.

*

Umiłowanym stanem Polaków jest niezdecydowanie.

*

Polacy okazali się kamieniem pleśnią pokrytym, a nie ładunkiem dynamitu.

*

W Polsce za mało obchodzi się rocznic wielkich zwycięstw odniesionych w naszej historii, a za dużo sentymentalizmu łączy nas z rocznicami tragicznymi.

*

Jestem wyznawcą zasady, że ten, kto nie szanuje i nie ceni swej przeszłości, nie jest godzien szacunku teraźniejszości ani prawa do przyszłości.

*

Trzeba było bowiem, aby to, co było szaleństwem, stało się także i rozumem polskim.

*

Balansujcie dopóki się da, a jak już się nie da – podpalcie świat !

*

Z tym zdawaniem egzaminu w walce o niepodległość, to nie taka prosta sprawa. Ten egzamin zdaje się wielokrotnie, zdaje się go przez całe życie, a co gorsza, na ostatnim egzaminie można się ściąć.

*

W każdym narodzie cenioną jest tylko samodzielność. Tylko rzeczy własnymi rękami robione posiadają istotne znaczenie.

*

Jeżeli nie jesteśmy zdolni do rządzenia się sami, to uwiecznijmy okupację.


***

[...] Bolszewicy jeszcze są silni, gdyż posiadają klasę rządzącą bardzo liczną, która zrobiła karierę i majątek na bolszewizmie i która wie, że powodzenie jej doktryn stanowi dla niej kwestię życia lub śmierci. Gdy będą pokonani, będą powieszeni.

*

Jedno całe pokolenie zanika, jako ofiara socjalistycznych doświadczeń Lenina i Trockiego.

*

Metody, jakie wprowadził ustrój socjalistyczny w Rosji (mianowicie politykę terroru i zniszczenie istniejącego ustroju społecznego), są nie do pomyślenia w jakimkolwiek cywilizowanym kraju. Proszę zapytać brytyjskich socjalistów, czy zechcieliby zaproponować Leninowi i Zinowiewowi zreorganizowanie ich rządu na sposób bolszewicki. Sądzę, że powiedzieliby "nie". Nasi socjaliści uczyniliby to samo, ale zachodzi niebezpieczeństwo, że bolszewicy mogą usiłować przyjść tutaj, ażeby bez zaproszenia zreorganizować rząd.

*

Postawiłem też sobie, niezależnie od nikogo, już w 1918 r. wyraźny cel dla wojny z Sowietami. Zdecydowałem mianowicie natężyć siły, aby możliwie daleko od miejsc, gdzie się nowe życie wykłuwało i wykuwało, obalić wszelkie próby zakusy i narzucenia raz jeszcze życia obcego, życia nie urządzonego przez nas samych.

*

Z całego serca pragnę nadejścia jak najrychlej dnia, w którym Polacy i Rosjanie, zapomniawszy odległych waśni swych ojców, dziadów i pradziadów, dojdą do zgodnego współżycia. Zapewne, w sercach i w mózgach pozostały liczne ślady dawnych walk. Będzie to zadaniem tych, którzy przyjdą po nas, żeby zatrzeć te ślady i dołożyć wszelkich starań, aby obydwa narody mogły iść każdy swoją drogą, nie szarpiąc się nawzajem.


***

By jarzmo niewoli nie wpiło się nam w barki, nie upodliło naszego ducha cierpliwym noszeniem zniewag i poniewierki, musimy zawsze stać na straży swej godności.

*

Pokora i uległość tylko do wznoszenia i utrwalenia niewoli prowadzi.

*

Dopóki niewolnik lub wyzyskiwany bez szemrania krzywdy znosi, dopóki kark swój pokornie schyla, dopóty jest pochyłym drzewem, o którym przysłowie mówi, że na nie kozy skaczą, dopóty jest on współwinnym niewoli i krzywdy swojej.

*

Obca nam jest wszelka nienawiść plemienna i narodowościowa. Bojownicy wolności wszystkich krajów i narodów są naszymi braćmi. Umiemy hołd oddać wszelkiej myśli, w jakimkolwiek języku się zrodziła, umiemy uczcić każdego poetę i myśliciela, jakikolwiek go naród go nie wydał.

*

Tylko ten człowiek wart nazwy człowieka, który ma pewne przekonanie i potrafi je bez względu na skutki wyznawać czynem.

*

Wszyscy apostołowie czegokolwiek nowego, wszyscy reformatorzy życia, wszyscy odkrywcy muszą mieć wewnętrzną siłę, która im pozwala być tymi nowatorami wbrew oporowi otoczenia. Pierwszą więc ich cechą jest umiejętność wydobycia ze siebie wysiłków większych, niż przeciętnie.

*

Zadaniem duszy ludzkiej w ogóle jest tworzenie: koncepcje są tworzeniem nagłym, rodzajem natchnienia.

*

Prawa wielkości są inne niż prawa małości.



***

Praca wojny jest sztuką. Sztuka tworzy dzieła, a obiektem wojny jest zawsze zwycięstwo.

*

Dla rewolucji armią jest cały kraj, rolę oddziałów zaś spełniają poszczególne jego terytoria. Następnie wszystko, co może walczyć, musi bezwzględnie iść do walki, czy jest przygotowane czy nie. Każdy punkt musi spełnić to, na co go stać - milczeć nie może.

*

Należy iść w granice wroga, by przenieść ciężar wojny na obcy teren.

*

Mało jest zdobyć okopy Nieprzyjaciela wypartego trzeba prześladować.

*

Kto naciera z energią, zawsze będzie miał powodzenie.

*

Zasadą dowódcy musi być: duszę bierzesz – duszę daj.

*

Często złoszczę się na Napoleona, który wygłosił zdanie, że dobry generał nie powinien mieć wyobraźni.

*

Wyznaję całkowicie zasadę, którą wypowiedział największy człowiek na świecie – Napoleon: „Sztuką łamania przeszkód jest sztuka nieuważania tego lub owego za przeszkodę”.

*

Musimy tchnąć w wojnę ducha obywatelskości, a wziąć z niej to, czego nam brak coraz bardziej: hart, odwagę żołnierską, zdolność do walki krwawej i bezwzględnej.

*

Najwyższą nagrodą dla żołnierza jest moralne zadowolenie z dokonanego czynu.

*

Formuła Piłsudskiego: romantyzm celów, pozytywizm środków.

*
Jestem romantykiem i zarazem realistą.

*

Jestem realistą bez uprzedzeń i bez teorii. Uważam jedynie, że należy z góry dobrze obliczyć środki, jakimi się rozporządza, i dostosować je do celu, do którego się dąży.

*

Ja szukam uderzeń, które burzą, a nie takich, które sprawiają jedynie satysfakcję za pomocą gestów.

*

Każdy mój krok poprzedza decyzja. Nawet, gdy przechodzę z pokoju do pokoju, czynię to na podstawie decyzji.

*

Nic nowego pod słońcem. Wszystko już było, wszystko się powtarza, a w gruncie rzeczy wszystko jest nowe. Ale z analogii historycznych, jeżeli chodzi o przyszłość, nie należy wyciągać tych samych kokluzyj.


Cytaty wybrałem z: Józef Piłsudski: Myśli, mowy i rozkazy,opr. prof. Bohdan Urbankowski, Wydawnictwo Kwadryga, Warszawa 1989.
 

2009-10-08

Christopher Story - THE PERESTROIKA DECEPTION

2009-10-08

Brytyjski sowietolog, doradca Premier Margaret Thatcher i wydawca "The Soviet Analyst" o kulisach pozorowanego rozpadu komunizmu i aktywności służb komunistycznych obecnie (w tym o kulisach zamachu na WTC):










2009-09-06

1 IX 2009 - BIAŁA FLAGA NAD WESTERPLATTE

Na ostatnie ataki informacyjne Rosji Sowieckiej należy spojrzeć w perspektywie szerszej niżli tylko „sprawy polskiej”, choć ta jest bardzo ważna. W tym kontekście, przy mojej ogólnej zgodzie z diagnozą Panów: Józefa Darskiego i Free Your Mind’a, należy powiedzieć, iż Polska jest nie tyle „zwasalizowana”, a – parafrazując Józefa Mackiewicza – okupowana przez struktury komunistyczne od roku 1944. Po 1989 roku również. Różnica polega na umiejscowieniu tychże struktur w tym, co po politologicznemu nazywa się systemem politycznym. Przed 1989 mieliśmy oficjalne struktury komunistyczne (kompartia, bezpieki), natomiast po – struktury ukryte (pojęcie to wprowadza w swojej publicystyce Jeffrey Richard Nyquist – amerykański antykomunista i były oficer DEA). I to one rozdają znaczone karty oraz wyznaczają reguły gry. Istnieje też coś, co Darski (przy innej okazji) nazwał bezpiecznikami systemu , a Panowie z Wydawnictwa Podziemnego grubą czerwoną krechą. Przebieg i „wysokość” tejże był inny w czasie rządów Mazowieckiego, inny w czasie rządów Olszewskiego, inny za Oleksego, Buzka, Millera, czy wreszcie Jarosława Kaczyńskiego. Olszewski i Kaczyńscy „najechali” na dolną granicę tejże linii. Podnieśli rękę na władzę ludową, która pierwszego udupiła i skazała de facto na niebyt polityczny, a brata drugiego zostawia, by się wykrwawił w walce. Teraz po prostu ta krecha staje się grubsza. Są wręcz podstawy by sądzić, iż układa się w okrąg (pozostaje mieć nadzieję, że niepełny…) !

Przyjrzyjmy się uważnie temu, kto na Westerplatte przemawiał i jakie tezy zostały wyartykułowane.

Putin – czekista, sowieciarz, premier czegoś, co w istocie jest Związkiem Sowieckim, jedynie nieco przeorganizowanym i „odchudzonym” terytorialnie (na jak długo ?!) w stosunku do stanu sprzed roku 1991. Merkel to niby prawicowa, a w istocie postpolityczna kanclerz, wywodząca się z CDU – opozycji koncesjonowanej przez komunistyczne władze NRD. Jerzy Buzek – członek biurokracji Unii Europejskiej, która od dawna jest tworem neokomunistycznym. Tusk – lider obecnej Partii Zewnętrznej; słup umożliwiający sprawowanie władzy w II PRL przez ukryte struktury komunistyczne. Jako człowiek nierozgarnięty i nie będący (mimo magisterium z historii) tytanem inteligencji, na stanowisku jakimkolwiek jest bardzo plastycznym materiałem do manipulacji. Nie tylko zresztą przez spin-doctorów i ludzi w rodzaju Mistewicza.

To, co mówili, równie dobrze możnaby było wymienić jednym ciągiem, bo na pierwszy rzut oka niewielkie wydają się różnice pomiędzy merytoryczną zawartością przemówień. Ale tylko na pierwszy rzut oka, gdyż słuchaliśmy przemówień przywódcy świadomego swoich strategicznych celów i dążącego konsekwentnie do ich realizacji oraz tych, którzy bardziej lub mniej świadomie i w mniejszym lub większym stopniu podporządkowują się oficerowi prowadzącemu. Ujednolicenie, które mogę zastosować się bez większego niebezpieczeństwa narażenia się na poważniejszy błąd rzeczowy jest następujące: przemówienie Putina i przemówienia „reszty”.

Putin przemawiał tak, jak przystało na wywodzącego się z siłówki przywódcę Rosji Sowieckiej. Wg niego ZSRS pokonał wraży faszyzm, wyzwolił uciśnione przezeń narody i był współtwórcą New World Order po jego pokonaniu. Pakt Stalin-Hitler (czy Ribbentrop-Mołotow; jak zwał, tak zwał) to coś, za co jego wielicziestwo litościwie przeprosi Polaczków. Czyn naganny moralnie, wszelako będący koniecznością polityczną . Swoją drogą, skąd my to znamy ? To samo przecież zwykła mawiać pewna rodzima kanalia ! Istnienie ZSRS było więc interesem całego świata, którego wrogiem był i rzekomo nadal jest jakiś bliżej nieokreślony, a wiecznie żywy faszyzm. Podobnie ma się sprawa ze współczesną, neosowiecką Rosją. Konieczność geopolityczna, konieczność dziejowa… Komunizm w pigułce. Nadludzie z kompartii, RKKA, aparatu bezpieczeństwa, a teraz ze struktur ukrytych chcący po prostu władzy i kontroli. Jak najszerszej terytorialnie, obejmującej jak najwięcej aspektów życia zarówno narodów jak i jednostek. Jako instrumentem posługujący się wojną informacyjną, w tym dialektyką, którą po ludzku określił George Orwell jako dwójmyślenie; mówienie rzeczy wewnętrznie sprzecznych. W celu realizacji swoich interesów politycznych. Tu – dalszego otumanienia i tak już do szczętu otumanionych: Polski i Zachodu.

Prawda jest względna. Każdy – w tym wypadku przywódca państwa, narodu – ma swoją prawdę. Ma ją ppłk KGB Władimir Putin, ma ją Angela Merkel, Donald Tusk, a litościwie można pozwolić prezydentowi Lechowi Kaczyńskiemu na wyartykułowanie swojej prawdy. Miał ją też zapewne Józef Stalin. Tylko ciekawe dlaczego np. Angela nie dała prawa do posiadania swojej prawdy innym wybitnym socjalistom/komunistom jak: Adolf Hitler czy Albert Forster, odpowiadający bezpośrednio za kaszubski Katyń, czyli wymordowanie (wg różnych szacunków) od 12 do 15 tys. elit i zupełnie niewinnych ludzi w lasach niedaleko Piaśnicy ?

Można – w rezolucjach różnych organów skonwergowanej, Zjednoczonej Europy – potępić stalinizm. Ale nie można potępić komunizmu ! Samo pomyślenie o tym jest zbrodnią – cytując „klasyka”. To byłby dopiero faszyzm !


Kończąc, nawiążę do jednego z ostatnich wpisów Marka D. Wojna ? Tak ! To czynność naturalna dla ludzkości. Nigdy więcej wojny to jeden z najbardziej topornych wytrychów propagandowych komunistów, na które od wielu lat nabierają się niewolone przezeń społeczeństwa, jak i zdegenerowany Zachód. Oczekiwania czyjekolwiek tego, że Putin przeprosi za: Pakt Stalin-Hitler/17 IX/Katyń, świadczą po prostu o braku zrozumienia Sowietów (bo tym w istocie jest Rosja – truizm) i wręcz dziecięcej naiwności ludzi umierającej Cywilizacji Zachodniej, w tym Polaków. Tak samo jest w przypadku tekstów typu: co prawda Putin nie przeprosił za Katyń, ale jednak przeprosił za Pakt Ribbentrop-Mołotow. Ach, jakie ludzkie panisko z tego Putina ! Zapewne dużo do powiedzenia mieliby tu ś.p. Vladimir Volkoff czy Jurij Bezmienow, piszący i opowiadający o inicjatywnej roli agentur wpływu.

Jak rzekł Otto von Bismarck: Nie jest winą wilka, że lubi owce. Nie jest winą szerszenia, że ma żądło i go używa. Ale jeśli nas użądli, albo choć zagraża tym, można go depnąć, „pacnąć” (na przykład butem) czy choćby przepędzić. Mała dygresja: czy możemy – przynajmniej w odniesieniu do szeroko pojętych elit – użyć określenia „Polak” ? Czy nie bardziej adekwatnym byłoby „peerelaczek”? Tu w reprezentacji składającej się głównie z prezentek/ów telewizyjnych, odpowiednio: sprawiających wrażenie zmanierowanych i egzaltowanych nasto- czy dwudziestoparolatek i facecików, którzy swoim afektowanym głosikiem i aparycją przypominają… na przykład Kena albo członka (z) jakiegoś boysband’u.

Europa bez granic, której częścią jest Sowiecka Rosja ? A kiedy Świat bez granic ? Może poza liniami delimitującymi strefy wpływów: Rosji Sowieckiej, Chin komunistycznych, Socjalistycznej Rzeszy Niemieckiej na każdym z kontynentów .

C. d. n.

http://wykluczeni.salon24.pl/123238,darski-wasalizacja-polski-jest-juz-faktem
http://niepoprawni.pl/blog/74/bufor-jest-ok
http://niepoprawni.pl/blog/54/walczymy-jesli-ktos-zagraza-naszej-wolnosci

***
http://www.youtube.com/view_play_list?p=9E5D4D58220C39FF&search_query=Defilada+zwyci%C4%99zc%C3%B3w

2009-06-03

GLOSA DO "NEVERENDING STORY" KIRKERA

3. czerwiec 2009 - 2:18

http://niepoprawni.pl/blog/13/lpr-jesli-nie-skrajna-prawica-co

Dyskusja pod wpisem Kirkera doprowadziła do pojawienia się tematów, o których trzeba pisać już nie tyle osobne wpisy na blogach czy artykuły, a książki !

Posilę się na skromny wpisik - na gorąco, przeto nie będę bawił się w przypisy czy inną formę przytaczania materiałów źródłowych. Liczę na następną dyskusję.

Zacznę od prognoz Kirkera i Danza:

1) Nie wierzę w wybuch wojny chińsko-rosyjskiej.

Należy bowiem pamiętać, że oba kraje rządzone są przez komunistów - choć innego sortu w każdym z tych krajów. W Rosji Sowieckiej jest to aparat bezpieczeństwa - bezpieka "cywilna", czyli FSB i SWR + bezpieka wojskowa - GRU oraz wierchuszka Gazpromu - firmy, która powstała w 1988.

Chiny komunistyczne w dalszym ciągu rządzone są przez kompartię, której kierownictwo pod koniec lat '70 XX w. doszło do wniosku, że zamordyzm czasów rewolucji kulturalnej i wielkiego skoku może doprowadzić do kolapsu systemu władzy.

Wynika to z natury komunizmu, jako czegoś w rodzaju gatunku pasożytniczego, potrafiącego dostosować się zarówno do natury żywiciela, jak i zmieniających się warunków środowiskowych. Przy okazji innego wątku, Kirker słusznie określił naturę komunizmu jako "coś" w rodzaju kosmity z filmu Carpentera pt. "Coś" (The Thing). Nawiasem - czasami twórcy Sci-Fi więcej mówią o komunizmie niż politolodzy czy sowietolodzy - przynajmniej ci z głównego nurtu.

Zarówno władze Rosji, jak i Chin mają więc identyfikację komunistyczną nie nacjonalistyczną czy imperialną. Nacjonalizm - wielkorosyjski czy Chińczyków Han, obnoszenie się przez sowieciarzy rosyjskich z dewocyjnym prawosławiem, powoływanie się przez kompartię chińską na buddyzm, konfucjonizm i tradycje cesarskie czy republikańskie itp. - wszystko to jedynie instrumenty sterowania społecznego (w przypadku Chin - być może skierowane bardziej na uwiarygodnienie ichniej pieriestrojki za granicą).

Zresztą - jeżeli przyjmiemy za odpowiadającą rzeczywistości - "pasożytniczą definicję komunizmu" (by: michael na S 24), to logicznie musimy uznać, że im większy i wyżej rozwinięty organizm żywiciela, tym większe szanse na "rozwój" pasożyta !

Uważam za uprawnioną tezę, że prognostyki wojny rosyjsko-chińskiej są kolejną odsłoną operacji dezinformacyjnej "Konflikt sowiecko-chiński", opisanej przez Anatolija Golicyna. Jeżeli miał rację, to po jaki grzyb - zarówno sowieciarze moskiewscy, jak i pekińscy - mieliby z tej strategii dezinformacji otoczenia rezygnować? Po cholerę ci, którzy uważają za wojnę zwycięską tą, która w ogóle nie wybuchła, mają podejmować AŻ TAKIE ryzyko?

Chińska Republika Ludowa najprędzej zaatakuje Republikę Chińską, czyli tzw. "Tajwan". Piszę "tzw." i "Tajwan" - bo to, co się tak określa jest w istocie jedynym legalnym i uznawalnym z punktu widzenia moralności, NIEKOMUNISTYCZNYM państwem chińskim. Stanie się tak, jeżeli tamtejsza elita zrezygnuje z "detente" wobec komunistów i konwergencji z KPCh. A taką politykę prowadzi tam między innymi Kuomintang - spadkobiercy Tych, Którzy w latach 1937 - 1949 dzielnie walczyli z komunistami, a po 1949 stworzyli jedno z najsprawniej funkcjonujących państw na świecie - zresztą jedno z niewielu normalnych, obok Hiszpanii Franco, Chile Pinocheta, Korei Płd. Li Syngmana czy Singapuru.

Z Rosją Sowiecką Chiny Ludowe "dogadają się" ws. surowców - w końcu ktoś Gazpromowi musi zmodernizować infrastrukturę wydobywczą i przesyłową. Poza tym - nie musze chyba mówić, jak potężnym rynkiem zbytu, a co za tym idzie potężną kasą dla Moskwy są ChRL, które w dalszej kolejności mogą uzależnić od dostaw surowców kraje Indochin, Indonezję czy nawet Oceanii !

Kończąc wątek - wojna rosyjsko-chińska na dużą skalę może wybuchnąć wtedy i tylko wtedy, gdy w którymś z tych krajów do władzy dojdą autentyczni nie-komuniści, którzy za środek realizacji swych interesów narodowych czy koteryjnych uznają rozpętanie wojny o Sybir.

2) Bliski Wschód. Wojna izraelsko-arabska i izraelsko-perska.

Przede wszystkim nie obwiniałbym ani Żydów ani Izraela za to, co dzieje się w Ziemi Świętej od czasów deklaracji Balfoura i decyzji syjonistów o utworzeniu Eretz Israel właśnie tam, a nie gdzieś na pampie argentyńskiej.

Arabowie (tzw. "Palestyńczycy") nie byli ani nie są lepsi ! Zresztą - do kolonizacji żydowskiej przyczynili się właśnie bogaci Arabowie, wyprzedając ziemię Żydom!

Poza tym - czy ktoś chciałby żyć w państwie opartym na prawie shariah ? I to takim, które powstało na skutek "zepchnięcia Żydostwa do Morza Śródziemnego" i "ostatecznym rozwiązaniu kwestii żydowskiej"? Cytując klasyczkę: "przypominam, że to nie jest nasza wojna (...)" - zarówno Izrael, Hamas, Fateh, Hezbollah, Iran Ahmadinejjada i Ajatollahów są po prostu siebie warci. Nie mam oczywiście nic przeciwko Arabom, Żydom czy Persom - mam zarówno żydowskich, jak i arabskich znajomych, nawet powinowatych...

Warto w tym kontekście wspomnieć o tym, iż wszystkie strony konfliktu bliskowschodniego były i są rozgrywane przez komunistów. O ekstremizmie islamskim (zarówno sunnickim, jak i szyickim) można powiedzieć, iż jest to ruch, który nie istniałby dziś bez "patronatu" sowietów i wpływu marksizmu na ideologię ekstremistów - od powstania Bractwa Muzułmanów w latach '20 XX w., poprzez obalenie legalnej dynastii Pahlawi przez Ajatollaha Khomeiniego, po Al-Qaida'ę. Powstaje kolejne pytanie - czy działalność ekstremy muzułmańskiej w Europie to kolejny - po nazistach - "lodołamacz" komunizmu ?

3) Rozpad USA, NAU itp.

Wyjątkowo mało jestem w stanie na ten temat powiedzieć, ale warto uważnie przyjrzeć się źródłom informacji o secesji poszczególnych Stanów czy też wojnie rasowej. A także o różnych "mrocznych operacjach CIA", czy "New World Order". Na mój chłopski rozum - to po prostu uaktualnione tezy propagandy komunistycznej o "nieuchronnym upadku kapitalizmu" i "imperializmie amerykańskim".

Niemniej - biorąc pod uwagę wpływ świata medialnego, wirtualnego na świat polityczny - mogą stać się samospełniającą przepowiednią, na której skorzystają omawiani w punkcie 1-ym mojego wywodu.

2008-11-18













2008-11-14

Abp Życiński to TW "Filozof"



14. listopad 2008 - 22:24

http://www.isakowicz.pl/index.php?page=news&kid=8&nid=1212

Abp Józef Życiński to jednak TW Filozof 2008-11-12

Dr Sławomir Cenckiewicz w najnowszej publikacji "Sprawa Lecha Wałęsy" na stronach 343 i 353 jako pierwszy historyk ujawniania, że w latach 1977-1990 ks. Józef Życiński przez Wydział IV SB w Częstochowie był zarejestrowany jako tajny współpracownik o ps. "Filozof".Autor pracy naukowej podaje także numery akt i nazwiska oficerów prowadzących oraz nazwę i adres lokalu konspiracyjnego, przeznaczonego na spotkania ze wspomnianym TW.





Kościelna komisja historyczna milczy w tej sprawie, choć wie o tym od dwóch lat. Sam o tym informowałem w styczniu 2007 r. przewodniczącego Episkopatu Polski, ale dostałem tylko jednozdaniową odpowiedź. O sprawie od dwóch lat wie także ode mnie ks. kard. Stanisław Dziwisz, który z tego między innego powodu publicznie domaga się "betonowania akt IPN na 50 lat".



Jak znam życie, to po ujawnieniu tej informacji winnymi nie będą ani pracownicy komunistycznej bezpieki, ani ich tajni współpracownicy, ale tylko i wyłącznie historyk, który miał odwagę o tym napisał.


Nie ma więc wątpliwości, że w najbliższych dniach tzw. autorytety moralne przepuszczą na dr Sławomira Cenckiewicza bezpardowany atak personalny. Tym bardziej, że owe tzw. autorytety mają tyle jeszcze do ukrycia.





Tyle dr Cenckiewicz i Ksiądz Zaleski





Dlaczego mnie ta wieść nie zdziwiła?





Postmodernizm i lewactwo (któremu brakuje jeszcze dopuszczenia aborcji czy związków gejowskich) koreluje z wyborami moralnymi księdza arcybiskupa. Zarówno przed laty, jak i teraz.





Dodajmy jeszcze relację profesora Marka Zabierowskiego: 





http://swkatowice.mojeforum.net/viewtopic.php?t=6369





Naprawdę, mimo moich podejrzeń, to jednak jest przerażające. Niewiarygodne. To był mój kolega, znałem jego kłopoty, mamę (zatem była wprowadzona w błąd, bo tego by nie przypuszczała). Nie był w żadnej gorszej sytuacji niż ktokolwiek, odwrotnie. Nikt nikogo absolutnie nie zmuszał i można było spokojnie odmówić ich propozycjom i to po sto razy, bez żadnych skutków, a juz naprawdę nie ze skutkiem usunięcia z ... Kościoła, z zawodu. Nie groziło mu usunięcie z pracy! (Sam miałem propozycji w tym samym czasie, w latach 70., bez liku, więc wiem. Po procesie w 1982 propozycje do W, KW, konto, propozycja internowania, paszport w jedną stronę bez powrotu dla uwiarygodnienia). Miał wszystko 100x lepiej niż ja lub przeciętny student, nocowałem w jego seminarium na bernardynskiej w Krakowie, bo mieli miejsca. Miał jedzenie królewskie, jak u Wierzynka, superwarunki do gimnastyki, sprzęt itd., wlasne mieszkanie w klasztorze, biblioteka, spokój wręcz idealny, a gość nieproszony (np. jakiś SBek) absolutnie nie był wpuszczany bez zgody odwiedzanego, zawsze można było się wykręcić itd itd. Słowem istny raj na ziemi. Czy na takich ludziach można bylo oprzeć 3RP? - mam z psychologii sporo prac, ale przyznam, że gdy mi to przysłano wczoraj, to mnie ponownie zadziwiło. Zauważyłem, ze kasował osiągnięcia naukowe działaczy niepodległościowych, a wyolbrzymiał osiągnięcia TW, tajnych... Blokował kogo trzeba było.





W tej styuacji zał. artykuł w pliku o lustracji w kontekście administracji państwowej, bo widzę wyjście. Oto ojciec chrzestny Solidarności Walczącej - prof.dr hab. Jan Łopuszański, świecki spowiednik profesorów z SW, dyr. Instytutu Fizyki, okazał się nagle w 2006 TW, a Rada Wydziału mimo to, ogłosiła , że prof. Łopuszański to wzór ludzkiej osobowości! Kornel Morawiecki zapewniał tysiące razy do 2006 że się mylą ci, którzy maja wiedzę (podejrzenia, informacje od członków KC, etc.), że Dziekan prof. dr hab. Jan Łopuszański infiltrował SW, w ogóle zaprzeczał, żeby jego kolega był agentem SB.


Prawa ręka Kornela Morawieckiego i założyciel Biuletynu Dolnoslaskiego, czł. TKK, założyciel SW itd. - też okazal się w 2006 TW - prof.dr hab. Jan Waszkiewicz. (Oczywiscie wniosek, że trzeba zlikwidować habilitacje, albo że nowy stopień licencjat zastąpi stary habilitację , jest nonsensowny; wg mnie przystąpienie do organizacji terrorystycznej unieważnia stopień doktora i jest to warunek stopnia doktora w PRL. Jest tylko kwestią co było organizacją terrorystyczną - PZPR czy SB).


M. Zabierowski

2008-11-08

"PRAWICOWY NEP" - NOWA STRATEGIA POSTKOMUNISTÓW ?

8. listopad 2008


Zarys koncepcji, cele.
W swojej książce pod tytułem "Zwycięstwo prowokacji" Józef Mackiewicz opisał "Narodowy NEP" - metodę walki komunistów o rząd dusz. Metoda ta polega na koordynacji komunizmu z interesem narodowym[1], czyli na:

- tworzeniu nowych nacjonalizmów (czasem wręcz nowych narodów) na terenach opanowanych, bądź na tych, które mają być opanowane. Naród białoruski, ukraiński. Sowiecki, do którego miały należeć wszystkie nacje podbite przez imperium, próby utworzenia przez sowieckiego prowokatora Anatola Zbaraskiego "narodu kaszubskiego" i Republiki Kaszubskiej,
- podsycaniu istniejących nacjonalizmów oraz postaw patriotycznych, korzystając przy tym z pewnych stałych elementów oryginalnych (nieskażonych komunizmem) programów,
- przemyceniu pod hasłami patriotycznymi, konserwatywnymi i narodowymi treści komunistycznych.

Końcowym efektem miało być przeobrażenie polskiej treści w polską formę (...), gdyż istotną treścią stał się socjalizm (komunizm).[2]

Równie ważnymi celami strategicznymi było - w zależności od układu sił - unieszkodliwienie sił prawicy (katolików, narodowców, konserwatystów) przez wrogie przejęcie ludzi o tradycyjnych poglądach oraz rozmiękczenie takich instytucji jak Kościół Rzymskokatolicki.[3]

W pewnych uwarunkowaniach cywilizacyjnych - eksponując jedynie to prawdziwe, nihilistyczne oblicze komunizmu, komuniści mieliby poważne problemy ze zdobyciem i utrzymaniem władzy zarówno w Polsce, jak i w innych krajach Europy Środkowo - Wschodniej (zresztą nie tylko tutaj).
Dlatego polscy komuniści zostali nazwani (przez Stalina i Dymitrowa) najpierw "Polską Partią Robotniczą" (której po 1948 dodano przymiotnik "Zjednoczona"), dlatego późniejsza propaganda komunistyczna obfitowała w słowa (odmieniane przez wszystko - i których treść była odmieniona) takie jak: "Ojczyzna", "naród", "Polska", "Polacy", "patriotyzm" itp. Oraz w hasła, których autorstwo równie dobrze można przypisać: Piłsudczykom, endekom, PiS-owi, Zadrudze itd. Ani patrioci, ani nacjonaliści nie powstydzili by się gierkowskiego hasła: "Aby Polska rosła w siłę, a Polakom żyło się dostatniej"...

I wreszcie dlatego godłem PRL był Orzeł Biały bez korony ( zresztą symbol ukradziony XIX-wiecznym powstańcom) a nie czerwona gwiazda wyzierająca zza krzaków, tak jak w przypadku okupowanych przez komunistów Węgier czy Rumunii.

Strategia i taktyka wykorzystania pewnych elementów patriotyzmu, nacjonalizmu, myśli konserwatywnej (o czym za parę linijek) była - oprócz ideologii "klasycznego", "czystego" komunizmu - elementem niezbędnym dla sukcesów komunistów w wielu krajach świata. Parafrazując Jelcyna - na samych sowieckich bagnetach długo by nie usiedzieli...[4]

"Narodowy NEP" i "prawicowy NEP" w postkomunizmie

Skoro wykorzystywanie patriotycznej i narodowej formy jako metody sprawowania władzy przez komunistów sprawdzało się przez tyle lat istnienia tzw. "realnego socjalizmu", to dlaczego by nie czynić tego nadal - w środowisku, jakim jest postkomunizm? Teraz tę metodę należałoby jednak nazwać "Prawicowym NEP-em".

Swego czasu rządzono tak rękami (ręcami - powinienem rzec ) TW Bolka (a.k.a. Lech Wałęsa) - człowieka głupiego jak przysłowiowy...lewy but, a przez to niesłychanie "wpływowego" (czyli podatnego na wpływy) i "bojowego" (bojącego się o własną d...). Nie ma to jak facet "z ludu" wylansowany przez SB na szefa Solidarności fotografujący się z Papieżem, noszący Maryję w klapie, czasem nawet przebąkujący coś, że jest "czystym Polakiem" itp.

Podobnie rzecz ma się w przypadku piekłoszczyka Kongresu Liberalno-Demokratycznego, piekłoszczki Unii Wolności oraz AWS. A także stworzonej przez "Trzech Muszkieterów" (plus Czempiński, "ukryty"), a składającej się głównie z przedstawicieli w/w partyj - Platformy Obywatelskiej. Jak trafnie pisze Józef Darski [5], zadaniami PO było i jest:

- odciąganie elektoratu prawicowego, niepodległościowego, eurosceptycznego i antykomunistycznego przez takąż retorykę od prawdziwej prawicy,
- obrona interesów komunistów (postkomunistów, układu, ubekistanu - jak zwał tak zwał; jeden scirz jak mówią Kaszubi) przez korzystne dla nich decyzje kadrowe, socjalne, z dziedziny polityki historycznej itd.
Nawiasem mówiąc - to jest jedyne wytłumaczenie, dlaczego PO mówi jedno, a robi drugie (albo nie robi drugiego, czyli nie robi nic).

DZIAŁANIA.
Skrobanie PiS-u.

W roku 2007 podkładając Markowi Jurkowi i innym przedstawicielom frakcji "Pro - Life" w PiS szczura ohydnego pod tytułem "aborcja" udało się wywołać rozłam, wyłonienie się z partii braci Kaczyńskich kanapowej Prawicy Rzeczypospolitej. Fakt ten zbiegł się dziwnym trafem z atakiem na cytowanego już Józefa Darskiego. Pytanie brzmi: czy to koincydencja zdarzeń? I jak duże były tu proporcje czynników następujących: inspiracji dla Jurka z zewnątrz oraz Jego nieumiejętności walki politycznej? Mało brakowało, by zawalił sprawę, o którą walczył...

Ostatnio środowisko to wykorzystane zostało przez PO i SLD - pod przykrywką Samoobrony do zawieszenia Darskiego i Czabańskiego w prawach członków Zarządu Polskiego Radia. Umożliwi to zapewne przejęcie tego medium przez ludzi albo bezideowych, albo podobnych Michnikowi - w każdym razie uzasadniających interesy postkomunistów.

Endekomuna.

Ciekawość budzi działalność polityczna i publicystyczna tzw. endekomuny ( multum "Stronnictw Narodowych", redaktor Engelgard i Jego "Myśl Polska"), monarcho-komuny, osób, które Antoni Zambrowski nazwał antykomunistycznymi rusofilami (z których najbardziej znany jest Janusz Korwin-Mikke).

W "Myśli Polskiej"[6] - oprócz obrony agenta SB abp-a Wielgusa, jakoby współpracował on nie z "es-be", a z I Departamentem, czyli wywiadem - mogliśmy wyczytać m. in., że nie można oceniać Luny Brystygierowej źle, gdyż pod koniec życia ponoć się nawróciła...

Naturalnym, wręcz etniczno-rasowym sojusznikiem Polski powinna być Rosja, która rzekomo całkowicie porzuciła komunizm na rzecz misji szerzenia chrześcijaństwa (prawosławia) i "tworzenia pokoju" na "odwiecznie rosyjskim" Kaukazie. Czeczeńscy niepodległościowcy są "be", bo to islamscy ekstremiści, którzy rzucą się na Polskę lada dzień po tym, jak nad "sojuszniczym" kremlem zacznie powiewać sztandar zielony zamiast trójkolorowego i czerwonego. Natomiast Hamas i Hezbollah są "cacy", bo walczą z Izraelem i jankesami.

A Saddam Hussein był - jak "śpiewał" zespół "Sztorm 68": "Mieczem sprawiedliwości", "Iracką dumą" i "Sztandarem Arabów"[7]

Komentując sierpniową agresję post/neo-ZSRS na Gruzję odwrócono kota ogonem, przedstawiając ją jako agresję jankesów i światowego Żydostwa dokonaną rękami Saakashvilego na niepodległą rządzoną przez Gojów (wedle linii publicystyki "MP" - jedno z niewielu takich państw) Rosję. Oczywiście Prezydent Kaczyński spełnił tu rolę sługusa sługusów imperializmu. Ataki personalne na Niego nie odbiegały zbytnio "poziomem" od treści "Szkła kontaktowego", czy "dowcipów o Kaczorach" w wersji postmodernistyczno - postkomunistycznej. Argumenty przeciw dekomunizacji i lustracji praktycznie takie same, jak w wydaniu UD/UW i innych "autorytetów moralnych".

Zgodnie z tym, co pisze P. Engelgard, komunizm w Polsce skończył się w roku 1956, po którym system polityczny PRL stopniowo ewoluował w stronę systemu nacjonalistycznego. Ale czy mającego wiele wspólnego z programem (skądinąd w wielu punktach słusznym) głoszonym przez przedwojenną endecję, Obóz Narodowo-Radykalny i zbrojne podziemie narodowe? Ukoronowaniem rzekomego "przejmowania" PZPR przez "narodowców" był oczywiście marzec'68 (kiedy to - oprócz starego aparatu pochodzenia żydowskiego - Polskę opuścił maoista Kazimierz Mijal) oraz ... stan wojenny, kiedy "prawdziwy Polak" Jaruzelski uratował Polskę od "trockistów" (takich jak: Kuroń, Gwiazda, Walentynowicz), prących ku wojnie z Rosją.

Kiedyś uważałem, że są to po prostu środowiska, które głoszą błędne, ale swoje poglądy na interes narodowy Polski. Że są to środowiska prorosyjskie, ale bądź co bądź patriotyczne. Jednakże moje nastawienie zmieniło się po dokładnej analizie treści mediów typu "Myśl Polska" oraz po zapoznaniu się z życiorysami osób z tego obozu. Są to bowiem przedstawiciele frakcji moczarowców w PZPR ("dla nas - partyjniaków - ojczyzną jest ZSRS" - jak powiedział sam Mieczysław Moczar vel Nykoła Demko), PAX-owców skrajnie posłusznych wobec Jaruzelskiego, którzy w 1981 roku "obalili" Ryszarda Reiffa (jedynego członka Rady Państwa, który zagłosował przeciwko wprowadzeniu stanu wojennego. Doszedłem do wniosku, że jest to agentura wpływu - a w najlepszym razie useful idiots - oddelegowana na odcinek unieszkodliwiania prawicy przez jej przejęcie. Z kolei P. Korwin-Mikkemu szkodzi jedzenie much...

Samoobrona (dyrektorów PGR-ów.)

Lepper wraz ze swoją "Samoobroną" robili w tym układzie za synkretyczną partię, łączącą w swym programie myśl ludową, narodową, etatystyczną i rzekomo troszczącą się o los poszkodowanych przez pieriestrojkę w polskim wydaniu rolników i drobnych przedsiębiorców.
Z kolei jako koalicjant PiS w latach 2005 - 07 partia ta miała blokować działania braci Kaczyńskich oraz kompromitować ich jako kogoś, kto deklarując "rewolucję moralną" i stworzenie "IV RP" (a trzecia to w ogóle kiedyś była?) wchodzi w koalicję z "ludźmi o wątpliwej reputacji". Tutaj pociecha w tym, że Wódz (kosztem przegranych wyborów parlamentarnych '07) porę ich unieszkodliwił - przynajmniej na jakiś czas - używając w tym celu Centralne Biuro Antykorupcyjne. Jak dla mnie - a jestem przeciwnikiem systemu demoliberalnego (zwłaszcza takiego, gdzie reguły gry ustalają komuniści) - mógłby nawet wprowadzić stan wyjątkowy: rozbić protesty, zdelegalizować Samoobronę i internować jej członków. Uprzedzając to zresztą podobnymi działaniami wobec mediów - inaczej wszystko poszłoby się ..... .

Krótko o zaczynającej się kampanii wyborczej

W Polsce od jakiegoś czasu trwa kampania wyborcza. Jak napisano wyżej, gwarantem zabezpieczenia interesów komunistów miała być Platforma Obywatelska. Ale koń jaki jest, każdy widzi. Nawet w TVN 24 "przejrzeli na oczy": widać, że Tusk jakoś sobie nie za bardzo radzi, strajki, protesty. Słupek zaczyna opadać i tendencja ta może się utrzymać. Nawet wyniki sond w "reżimowych" mediach wypadają nie tak, jak trzeba. Akcje Agora SA (Sturmabteilungen? ) spadają w dół. Sama zaś "Wyborcza" zdaje się przekształcać powoli w poradnik budowlany, poradnik seksualny dla emeryta, wysyłkowy sklep muzyczny. Jak to w postmodernizmie - dla każdego coś miłego;).[8]

"Konserwatywne" SLD? Hanna Lis dmucha czerwony balonik.
Co robić? - Pyta pływajacy w formalinie Włodzimierz Ilicz Lenin.

Propozycję daje Hanna Lis, prowadząca dnia 18 XI 2008 roku główne wydanie "Wiadomości" na TVP 1. Pozycja ta w ramówce programu prowadzona przez tą Panią ma charakter manipulatorski i tabloidalny. Najmniej istotne wieści przedstawiane są jako pierwsze i nieprawdopodobnie przegadane, a najbardziej istotne (w tym wypadku było to porwanie saudyjskiego tankowca z polską załogą przez somalijskich piratów) na końcu.

Pierwszą wiadomością było złożenie do ziemi truchła M.F. Rakowskiego. Tak przedstawione, jakby to był pogrzeb... tfu, tfu - naszego obecnego prezydenta !!! I tak, jakby M.F. Rakowski (skądinąd ciekawa dla historyka i politologa postać) był wybitnym reformatorem systemu komunistycznego, aparatczykiem z ludzką twarzą, a w domyśle - patriotą.

Chciałoby się powiedzieć za Sienkiewiczem: larum grają, a ciebie nie ma, nie wstajesz, ale przecież wciąż jesteś. Pozostaje twoja wielka spuścizna, cała biblioteka książek, artykułów, dzienników, wywiadów i wypowiedzi, a przede wszystkim żyjesz w ludziach, w sercach nas tu obecnych i nieobecnych. - takimi słowy pożegnał Rakowskiego były prezydent, Gen[erał] Wojciech Jaruzelski[9] - swoją drogą mistrz czerwonego PR-u (czyt. propagandy - o tym typie może kiedyś napiszę...).

Podczas gdy Rakowski jedynie robił za "liberała" tak jak Gorbaczow po to, by ratować tyłek komunistom oraz - tak jak długo było to możliwe - utrzymać system komunistyczny przy życiu.
Poza tym był chamem i prostakiem - sam byłem na jego przemowie do studentów politologii na UG zorganizowanej przez instytut i któreś z kół naukowych. Chamskie postponowanie osób, o innych poglądach niż on, wkręcanie, że "powinniśmy być wdzięczni Stalinowi za to, że Polskę przeniósł z bagien Polesia na Ziemie Zachodnie".

Następnie podano informację o badaniu przeprowadzonym przez jakąś sympatycznie wyglądającą Panią socjolożkę wśród członków SLD. Badanie dotyczyło preferencji politycznych wśród struktur tej partii - zarówno wierchuszki, jak i "dołów". Przedstawione przez Panią Lis wyniki były dość zaskakujące: POŁOWA CZŁONKÓW SLD MA POGLĄDY, które można określić jako KONSERWATYWNO-LIBERALNE: opowiada się przeciwko legalizacji związków dewiantów, za restytucją kary głównej za morderstwa, przeciwko etatyzmowi w gospodarce.

Jak wspomniałem parę linijek wcześniej, kampania wyborcza już się zaczęła, a Platforma zaczyna się wypalać. Może czas, by przefarbować SLD z partii postmodernistyczno-socliberalnej na partię klasycznej lewicy typu PPS - taką, która odciągnęłaby od np PiS-u elektorat pracowników najemnych, urzędników itp. ? Można wieszać psy na "masach" i "motłochu", ich nieświadomości politycznej i innych gadach. Ale jedno jest pewne - SLD z ponowoczesnymi ideami lansowanymi przez Napieralskiego i Senyszyn nie trafi do ludu. Tak samo SLD targane kłótniami pomiędzy ultraambitnymi i jednocześnie ultragłupimi młodymi liderami (Olejniczakiem i Napieralskim) oraz politycznymi "dinozaurami" (Kwachu, Oleksy, Miller, lokalni baronowie itp.). Jednocześnie kara śmierci, ochrona tradycyjnej rodziny i wolny rynek to takie postulaty prawicowe, które są nośne nawet wśród ludzi o absolutnie zerowej świadomości politycznej.

Trzeba spróbować stworzyć "konserwatywną" wydmuszkę (styl kreacji medialnej P. Hania wzięła chyba od męża), która zajmie choć trochę przestrzeni, będzie podporą, ewentualnie koalicjantem dla PO. Czy tą wydmuszką ma być właśnie SLD? I jeżeli tak - to czy ludzie to "łykną"? Starsi mają luki w pamięci, natomiast młodsi - zwłaszcza ci, co dopiero skończyli lub skończą 18 lat - po prostu mogą w ogóle nie wiedzieć, what kind of animal is SLD.
SLD w roli "obrońców Polskiego Śląska"

W "dobrego i złego" grają komuniści na Górnym Śląsku. Złym - są autonomiści (czytaj: separatyści śląscy - agentura wpływu neobolszewictwa[10]), mający swą centralę w Niemczech i w sposób jawny korzystający z pomocy środowisk typu ziomkostwa (polecam przejrzeć sobie profile "Richtig Hanysów" na portalu nasza-klasa[], tam tylko "fany z hakynkrojcem" brakuje). "Dobrego" natomiast grają SLD i PSL, głosując w Sejmiku Śląskim za potępieniem autonomistów. I chyba wyjdą na tym na dobre: zważywszy - raz - na sentymenty "za Gierkiem" obecne na tamtych terenach, dwa - rozłam w PiS podczas głosowania tej kwestii.[11]

"Pro Milito". Droga do puczu?

Kadry, działalność oraz "ideologię" Stowarzyszenia Promilito opisał wyczerpująco Pan Aleksander Ścios[12], więc nie będę się rozwodził. Powiem jedynie, że badając je, można po wiciach trafić do:

- wierchuszki PZPR i PRL-owskiej bezpieki wojskowej (Jaruzelski et consortes)
- Samoobrony, jako ekspozytury partyjnej II ZG LWP/WSI
- wyżej wymienionej endekomuny

Czy Stowarzyszenie to jest kolejną próbą przejęcia prawicy? Tym bardziej tej - mniej lub bardziej słusznie - uznanej za skrajną, która w swej publicystyce często pochwala działania takich (wybitnych !) polityków jak gen. Francesco Franco czy gen. Pinochet i postuluje m.in. przejęcie władzy w Polsce przez wojsko, które powstrzymałoby kraj przed dalszym zawłaszczaniem przez siły postmodernizmu i postkomunizmu.

I czy Promilito (i jego ewentualni poplecznicy w postaci omamionej prawicy) zostanie użyte w charakterze "pseudo- skrajnej prawicy", gdy zarówno PO, jak i lewica wprostej linii wywodząca się z komunistów zawiodą na całej linii ? Albo w sytuacji, kiedy antykomuniści i prawdziwa prawica staną się poważnym zagrożeniem dla systemu postkomunistycznego i dominacji rosyjskiej zarówno w Polsce, jak i całym regionie Międzymorza ? I czy - w wypadku takiego rozwoju sytuacji - znowu będziemy świadkami, ba! uczestnikami, gry w "dobrego i złego"? Przy czym najpierw "dobrzy" będą "prawdziwi Polacy", "spadkobiercy Piłsudskiego", "polscy Pinochetowie", którzy przeprowadzą, albo chociaż zagrożą zamachem stanu (oba przypadki odpukać !) przeciwko "złym lewakom", "zdrajcom suwerenności". Następnie "dobra" lewica postmodernistyczna będzie przedstawiana jako jedyna alternatywa dla "złych faszystów i nacjonalistów" itp (zwłaszcza w relacjach medialnych skierowanych dla zagranicy).

Próba podsumowania.

Tak czy inaczej, postkomuniści - oprócz strategii omówionej w tym wpisie - będą posługiwać się ideologią postmodernistyczną. Tę rolę odegra zapewne tow. Sierakowski Sławomir ze swoją "Krytyką polityczną" - środowiskiem łączącym pedałów, feministki, fanów aborcji, eutanazji oraz zbiorowego samobójstwa w imię ochrony środowiska.

Badacze komunizmu tacy jak cytowani Mackiewicz i Darski, Besancon, Ciesielczyk, Cenckiewicz przyrównują komunizm do organizmu pasożytniczego, wirusa, zdolnego mutować w celu przystosowania się do różnych środowisk i zmieniających się warunków. Jak każdy organizm, musi mieć - teraz zacytuję jednego z klasyków marksizmu-leninizmu - ...izmu - ...izmu: lewą nogę, prawą nogę, i "coś" pomiędzy. A organizmy pasożytnicze za jedyny cel mają utrzymanie się przy życiu i replikację. Myślą więc tym czymś pomiędzy. Nieraz na nieszczęście dla żywicieli - nawet, jeśli myślą tym, co jest znacznie wyżej.
Przypisy:
[1] Józef Mackiewicz: Zwycięstwo prowokacji, Monachium 1962 (1), Londyn 1982 (2), s. 23-28
[2] Tamże.
[3] Sławomir Cenckiewicz: Cisi sprzymierzeńcy reform. Wypisy źródłowe z materiałów Służby Bezpieczeństwa o genezie i początkach Vaticanum II , internet.
[4] Piotr Gontarczyk, PPR. Droga do władzy 1942 - 45, wyd. Fronda
[5] Józef Darski, Operacja "zajęcie przestrzeni", http://www.niezalezna.pl
[6] http://www.myslpolska.pl. Na stronie można już kupić książkę (!) PP. Wielomskiego i Engelgarda pt. "Lech Kaczyński w Tbilisi".
[7] http://www.sztorm68.republika.pl/. Na youtube był kiedyś cytowany kawałek, ale użytkownika, który go zamieścił usunięto.
[8] "Gówno prawda gówno warta. Pozytywne skutki spadków na giełdzie: http://niepoprawni.pl/blog/1/gowno-prawda-gowno-warta-pozytywne-skutki-s..., Agora wciąż dołuje: http://swkatowice.mojeforum.net/agora-wciaz-doluje-temat-vt6374.html
[9] Pożegnanie Mieczysława Rakowskiego: http://www.sld.org.pl/aktualnosci/p-r-m-a-950/aktualnosci.htm
[10] Rzeczpospolita: Ślązacy: Uznaliśmy Kosowo, uznajmy Abchazję i Osetię Płd. http://www.rp.pl/artykul/183265_Slazacy__uznalismy_Kosowo__uznajmy_Abcha...
[11] Jadwiga Chmielowska, Czyżby separatyści śląscy dążyli do wojny domowej? http://www.abcnet.com.pl/czyzby-separatysci-slascy-szybkim-krokiem-zmier...