Pokazywanie postów oznaczonych etykietą SCO. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą SCO. Pokaż wszystkie posty

2020-01-26

2020

W 131 i 132 odcinku programu „Geopolityczny Tygiel” dr Jerzy Targalski omówił mechanizmy sojuszu między Rosją Sowiecką a ChRL:



 Nie mam zamiaru dokonywać streszczenia tego, co powiedział politolog, gdyż pisałem o tym między innymi tutaj: 

http://jaszczur09.blogspot.com/2019/08/incydent-nad-morzem-japonskim.html http://jaszczur09.blogspot.com/2019/11/pekin-i-moskwa-zaciesniaja-wspoprace-w.html 

 Warto jednak rozwinąć jednak ciekawą i słuszną tezę doktora Targalskiego, mianowicie o tym, że niemożliwy jest ani konflikt pomiędzy dwoma komunistycznymi mocarstwami, ani rozerwanie ich sojuszu. Sojusz Pekin-Moskwa jest niejako naturalnym stanem rzeczy i wynika nie tylko z interesów bieżących, ale przede wszystkim długofalowych interesów strategicznych, warunkowanych imperialno-bolszewicką naturą obydwu państw. Antyamerykanizm (i antyokcydentalizm) nieformalnego sojuszu Pekin-Moskwa, o którym mówi dr Targalski, jest po prostu pochodną tego, iż oba te państwa dążą do zdobycia i utrzymania statusu światowych mocarstw i do światowej hegemonii. Komunistyczne Chiny i Federacja Rosyjska są z powodów geopolitycznych i geostrategicznych skazane na obustronną współpracę: mogą swoje cele realizować wyłącznie w ramach relacji będących nieformalnym, ale faktycznym sojuszem polityczno-militarno-gospodarczym. 

Dla ChRL (a ściślej rzecz ujmując dla Komunistycznej Partii Chin, jak świetnie tłumaczy generał brygady Robert Spalding w książce „Niewidzialna Wojna”) sojusz z Moskwą jest najważniejszym elementem „nowego porządku światowego” Made in China, czyli globalnego systemu organizacji, instytucji, wpływów oraz mniej lub bardziej formalnych sojuszy, który ma zapewnić KPCh globalną dominację. Obszar Rosji jest też dla Chin ważnym zapleczem strategicznym: strefą łącznikową z obszarem euroatlantyckim i arktycznym oraz dostarczycielem surowców. Chiny nie stanowią zagrożenia dla Federacji Rosyjskiej, jak błędnie stwierdził premier Mateusz Morawiecki w wywiadzie dla „Die Welt”: dla czekistowskiego syndykatu sojusz z KPCh jest wręcz gwarantem utrzymania i poszerzania wpływów (u siebie, w „bliskiej zagranicy” i na świecie) a „groźba” stania się „młodszą siostrą Chin” (jak to określa dr Targalski) i ich zapleczem strategicznym jest kosztem koniecznym. 

Brak formalizacji i instytucjonalizacji sojuszu (nie licząc Szanghajskiej Organizacji Współpracy, BRICS czy wymienionego w programie Traktatu o Dobrosąsiedztwie i Przyjaznej Współpracy z 2001 roku) to bardzo dobry kamuflaż, zakłócający postrzeganie tego sojuszu wśród zachodnich ekspertów i decydentów. Dzięki takiemu „strategicznemu partnerstwu” obydwa państwa mogą z osobna realizować nieraz skrajnie różne strategie, będące jednocześnie częściami jednej neokomunistycznej mega-strategii. Ogromnym zagrożeniem dla wolnego świata jest rozwijająca się współpraca w zakresie wprowadzenia przez Federację Rosyjską systemu kontroli społeczeństwa i systemu tzw. „kredytu społecznego”. W listopadzie ubiegłego roku, Nowaja Gazieta ujawniła zamiary wprowadzenia, na razie „jedynie” przez merostwo Moskwy, projektu „Inteligentnego Miasta” („Umnyj Gorod”), będącego de facto kopią rozwiązań zastosowanych w Pekinie, Szanghaju, Shenzhen czy okupowanym Turkiestanie Wschodnim. Cyfrowa inwigilacja oparta o sztuczną inteligencję umożliwiającą funkcjonowanie sieci bardzo precyzyjnych kamer i zarządzanie ogromną ilością danych ma zostać wdrożona do 2030 roku (zapewne po wprowadzeniu jej na pełną skalę w ChRL). Sowieckie korporacje, Rostec i Ntech Lab ściśle w tym zakresie współpracują z władzami ChRL. Można wręcz powiedzieć, że sowieciarze rosyjscy będą podwykonawcami korporacji podporządkowanych KPCh. 

*** 

Sojusz strategiczny pomiędzy Rosją Sowiecką i komunistycznymi Chinami jest jednym z najważniejszych czynników, które zadecydują o kształcie polityki światowej nie tylko w najbliższym czasie, ale w ciągu najbliższych dekad. Trwa ukryta wojna prowadzona przez blok kierowany przez oś Pekin-Moskwa przeciwko Stanom Zjednoczonym, ich sojusznikom, ale i państwom neutralnym. Doktor Targalski mówi o możliwości rozszerzenia się tandemu ChRL-Federacja Rosyjska na Iran, co jest zresztą od dawna faktem; pod koniec grudnia 2019 roku Chiny, Rosja Sowiecka i Iran przeprowadziły wspólne ćwiczenia marynarek wojennych w rejonie Zatoki Perskiej i Morza Arabskiego. Nie tylko zresztą o Iran, bowiem mają miejsce coraz śmielsze przymiarki do włączenia w orbitę wpływów osi Pekin-Moskwa również Niemiec i Francji, a wraz z nimi całej Unii Europejskiej. 

Wróćmy jednak do Iranu. Islamski ekstremizm od lat stanowi narzędzie w rękach sowieciarzy, bez względu na zmiany nazw i skrótowców. „Proxy” Kremla (ale i w sposób bardziej zakulisowy – Pekinu) stanowił afgański Taliban, Al-Qaida i Państwo Islamskie, sojusznikiem ZSRS/FR i ChRL jest też Islamska Republika Iranu, która swoje powstanie zawdzięcza między innymi ZSRS. Amerykanom i tzw. Koalicji Antyterrorystycznej udało się na tyle zdezintegrować Al-Kaidę, że dzisiaj nie stanowi ona już takiego zagrożenia, jak w latach pierwszych XXI wieku. Islamizm odrodził się jednak w straszliwej inkarnacji Państwa Islamskiego, którego plan stworzenia i utrzymania Kalifatu legł w gruzach pod amerykańskimi bombami lotniczymi i rakietami oraz pod ostrzałem kurdyjskich kałasznikowów. Amerykańscy "specjalsi" zabili kalifa Ibrahima, ale nie zabito idei Kalifatu. Nie ma on już jednak niezwykle ważnego atrybutu w postaci państwa o regularnej strukturze politycznej i militarnej, jakim dysponował on jeszcze niespełna dwa lata temu. 

Tandem Moskwa-Pekin musi mieć agresywnego „sojusznika”, którego zadaniem będzie po pierwsze – destabilizowanie Zachodu, po drugie – wiązanie sił wojskowych państw zachodnich na Bliskim Wschodzie, co ułatwić ma działanie Rosji Sowieckiej i komunistycznych Chin. To między innymi dzięki (koniecznej) „wojnie z terroryzmem” i operacje wojskowe w Afganistanie i w Iraku, Rosja Sowiecka mogła rozbudować system penetracji Europy Zachodniej, ChRL rozbudowywać potencjał technologiczny, ekonomiczny i militarny, a obydwa państwa mogły – w cieniu islamskiego zagrożenia i wyniszczającej wojny z nim – nie zwracając uwagi świata, zbudować i umocnić sojusz. Poza tym, agresywny islamizm musi się odrodzić, gdyż wynika to z samej natury islamu, zdominowanego przez aszarytyzm. 

Można spekulować, że miejsce Al-Qaidy i Daesh w geopolitycznym ekosystemie miała zająć właśnie Islamska Republika Iranu (równolegle z coraz bardziej islamizującą się i coraz bardziej agresywną Turcją), która posiada wszystkie niezbędne do tego siły i środki, na czele z Islamskim Korpusem Gwardii Rewolucyjnej, który śmiało można określić jako „małe KGB”. Gwardia Rewolucyjna patronuje nie tylko Hezbollahowi, Hamasowi, rządowi Assada czy też partyzantce Huthi w Jemenie, ale ma wpływy nawet w Ameryce Południowej, współpracując z kolumbijskim FARC czy bezpieką wenezuelską. 

Egzekucja dokonana przez USA na dowódcy tej służby, generale Soleimanim i kilku innych członkach jej wierchuszki to taktyczny i strategiczny majstersztyk. Na poziomie taktycznym, zlikwidowano główny cel, bez ofiar w postaci niewinnych cywilów. Na poziomie strategicznym, dokonano ataku w sam „środek ciężkości” struktury polityczno-wojskowej nieprzyjaciela, używając pojęć Clausewitzowskich, i o to właśnie chodziło, wbrew histerii nowej, „prawicowej” generacji agentury i użytecznych idiotów, jojczących o tym, że zabicie generała ma świadczyć o przynależności USA do „cywilizacji turańskiej”. Dokonano dekapitacji irańskiego aparatu wpływów zagranicznych i represji wewnętrznych, a tym samym znacząco osłabiono potencjał Islamskiej Republiki Iranu, być może unikając w ten sposób dalszych, kosztownych i wyniszczających regularnych działań wojennych. 

Być może, choć to tylko moja teza robocza, decyzja o likwidacji generała Soleimaniego zapadła nieprzypadkowo po wspomnianych wcześniej morskich manewrach Iranu, Rosji Sowieckiej i Chin. Niemal na pewno było to ostrzeżenie wobec nich, oprócz wspomnianego osłabienia ich sojusznika i oczyszczenia przedpola. Ponadto, gdy w tak znaczący sposób osłabi się takie państwa, jak Iran, czy też islamskie organizacje terrorystyczne, Stany Zjednoczone będą mogły bardziej skupić się na pozostałych, ważniejszych strefach starć z blokiem kontynentalnym: Europie (zwłaszcza Europie Środkowo-Wschodniej – wschodnim froncie NATO) oraz obszarze Indopacyfiku. 

 *** 

 Od końca roku 2019 Rosja Sowiecka prowadzi kolejną kampanię dezinformacyjną przeciwko Polsce i Polakom, polegającą na dyskredytowaniu przedwojennego niepodległego państwa polskiego jako cichych sojuszników III Rzeszy oraz współsprawców Holocaustu Żydów. Moskwa w ten sposób poparła żydowskie organizacje roszczeniowe, zbijające kapitał na prowadzeniu „przemysłu Holocaust”, a także państwo Izrael, a ściślej, wpływowe – zarówno lewicowe, jak i prawicowe – kręgi polityczne w Izraelu, o nastawieniu z gruntu antypolskim. Operacja ta ma trzy zasadnicze grupy docelowe: zachodni mainstream, celem pogłębienia orientacji przychylnej Moskwie, wspomniane już środowiska żydowskie oraz Państwo Izrael, a także polską (a raczej peerelowską) lewicę, w celu wzmocnienia „lewej nogi” przychylnej sobie orientacji politycznej, agentury wpływu oraz użytecznych idiotów. Ta operacja – wraz z całym, wewnątrzpolskim kontekstem – wymaga jednak osobnego, bardziej szczegółowego omówienia.

2019-05-20

Militarny wymiar sojuszu Moskwa-Pekin: analiza Stephena Blanka (2)

„Sojusz o charakterze ideologicznym”. Fundamenty i rozwój sojuszu

Doktor Stephen Blank reprezentuje stanowisko niezgodne z większością amerykańskich, i ogółem zachodnich, politologów. Mianowicie twierdzi on, że sojusz pomiędzy Federacją Rosyjską i komunistycznymi Chinami ma w dużej mierze podłoże ideologiczne, wynikające z charakteru i istoty obydwu państw. Sankcje nałożone przez Stany Zjednoczone (i niektóre pozostałe państwa zachodnie) na Rosję Sowiecką czy wojna handlowa pomiędzy USA a ChRL nie są głównym czynnikiem tego sojuszu (jak utrzymuje większość badaczy) a jedynie katalizatorem:

Od początku chińsko-rosyjskiego zbliżenia w latach '90 do teraz, znaczącą, jeśli nie najważniejszą siłą napędową stałej poprawy relacji jest ideologiczna zbieżność obydwu państw, to znaczy ich sposób samoreprezentacji, strach przed liberalną demokracją oraz amerykańskimi wartościami w sprawach światowych. Nie jest to tylko sojusz z rozsądku [axis of convenience] i zawsze były to relacje napędzane normatywnie, tak więc ich podłoże wywodzi się z natury państw rosyjskiego i chińskiego jako takich, nie zaś z polityki zagranicznej Stanów Zjednoczonych.

Z powyższego, można rzec, wynika reszta – Blank twierdzi, że zbieżność ideologiczna i zbieżność strategicznych interesów idą ze sobą w parze.

Moskwa popiera Pekin we wszystkich sprawach dotyczących geopolitycznej architektury w Azji: w stosunkach z Japonią, w sprawie sytuacji na Półwyspie czy też w sprawie chińskich roszczeń na morzach Południowo- i Wschodniochińskim i wynikających z nich sporów z Filipinami, Indonezją, Malezją, Tajwanem oraz Brunei Darussalam. Przykładowo, w relacjach z Tokio, Moskwa nie jest skłonna do kompromisów, na przykład oddania okupowanej części Archipelagu Kurylskiego właśnie ze względu na chęć utrzymania sojuszniczych relacji z Chinami. Co więcej, Rosja Sowiecka stale rozbudowuje na Kurylach swoją infrastrukturę wojskową. Moskwa popiera też stanowisko Pekinu ws. Tajwanu, uznając to państwo za „zbuntowaną prowincję” ChRL. Rosja Sowiecka akceptuje również chińską ekspansję w Azji Środkowej, na terenach „swoich” byłych republik, i nie neguje tam chińskiego prymatu.

Kręgi decyzyjne w siłach zbrojnych (i bezpiece) Federacji Rosyjskiej dążą do utrzymania i wzmacniania sojuszu, zarówno w relacjach bilateralnych, jak i w ramach organizacji międzynarodowych, na czele z Szanghajską Organizacją Współpracy. Ma to odzwierciedlenie zarówno w oficjalnej narracji obydwu stron, jak i w praktyce ich polityki zagranicznej i obronnej. Znamienne są tutaj następujące stwierdzenia przedstawicieli strony sowieckiej, począwszy od wypowiedzi Władimira Putina, w której określił Rosję Sowiecką i ChRL jako „naturalnych sojuszników”. Siergiej Szojgu zaś określił „dobrosąsiedzkie relacje” pomiędzy Moskwą a Pekinem jako kluczowy czynnik w „utrzymaniu pokoju na kontynencie eurazjatyckim i poza nim” [sic!]. Kolejne przykłady to wypowiedzi chińskich oficjeli, na przykład ambasadora ChRL w Moskwie Li Hui mówiący o tym, że „Rosja i Chiny są jak wargi i zęby”. Establishment w Rosji Sowieckiej i w ChRL wielokrotnie podkreśla również cele operacyjne: sojusz pomiędzy tym państwami służy zwalczaniu zagrożeń międzynarodowych, takich jak ekstremizm polityczny, terroryzm islamski czy sponsorowane przez Zachód (czytaj: USA, według oficjalnej propagandy Pekinu i Moskwy) „kolorowe rewolucje”.

Sino-sowiecki sojusz polityczno-wojskowy, choć nieformalny i niedoceniany przez wielu zachodnich obserwatorów i polityków, daje obydwu stronom wymierne korzyści. Chiny biorą z niego – jak stwierdza Blank - „wszystko, czego chcą”. Z drugiej strony, podobnej wagi korzyści dla siebie widzą elity rządzące Federacją Rosyjską, od najwyższych władz państwowych na czele z Putinem, Ławrowem i Szojgu, poprzez funkcjonariuszy ministerstwa obrony i dowódców wojsk, na zbrojeniówce kończąc. Jednym z przykładów oficjalnych wypowiedzi obrazujących wagę sojuszu dla obydwu stron jest wypowiedź Szojgu między innymi o przygotowaniu i szkoleniu rosyjskich specjalistów wojskowych dla Chin, szkoleniu chińskich podchorążych na sowieckich uczelniach wojskowych, a także manewrach z cyklu "Misja Pokojowa" i "Morskie Współdziałanie".

Rosja Sowiecka – dążąc do realizacji własnych mocarstwowych interesów – akceptuje prymat komunistycznych Chin w sojuszu. Stephen Blank jako przykład podaje w tym kontekście wypowiedź Putina podczas jednego ze wspólnych wystąpień z wierchuszką ChRL o tym, że „główna walka toczy się teraz o globalne przywództwo i nie zamierzamy tu konkurować z Chinami”. Kolejnym przykładem jest wypowiedź wysokiej rangi urzędnika rosyjskiego odpowiadającego za eksport broni: „jeśli pracujemy na rzecz interesów Chin, oznacza to, że działamy także w naszym interesie”.

Obydwa państwa wolą też rozszerzać współpracę na nowe pola i zacieśniać ją na już istniejących. Jest to u ou stron spowodowane poczuciem wspólnoty interesów, zarówno wspólnoty ideologicznej, jak i strategicznej. I dzieje się to pomimo taktycznych różnic interesów:

Chociaż Rosja i Chiny zauważają trudności we współpracy, ich poświęcenie w podkreślanie pozytywnych stron relacji przeważa we wzajemnych dysputach nad pracą na rzecz przezwyciężania trudności. Podejście to zostało wypracowane poprzez stałą instytucjonalizację dwustronnych powiązań. Obejmuje ona spotkania na szczycie pomiędzy głowami państw, regularne spotkania premierów i ministrów spraw zagranicznych, konsultacje dotyczące stabilności strategicznej (na szczeblu wiceministrów spraw zagranicznych), współpracę wojskową (na szczeblu ministrów obrony) oraz szersze zagadnienia bezpieczeństwa (pomiędzy krajowymi doradcami do spraw bezpieczeństwa).

Stephen Blank zatem jasno wykazuje, że mówienie o braku sojuszu pomiędzy Rosją Sowiecką a komunistycznymi Chinami, braku wspólnoty interesów, rzekomym sojuszu taktycznym, czy wręcz mówienie o potencjalnym, zbliżającym się konflikcie zbrojnym albo politycznym, jest błędne i pozbawione podstaw, co wynika z przedstawionego w artykule materiału dowodowego. Tak samo błędne jest – zdaniem Blanka – traktowanie przez elity amerykańskie (choć sprawa tyczy się praktycznie całego świata) Federacji Rosyjskiej i ChRL jako dwóch osobnych zagrożeń. Jest dokładnie odwrotnie – sojusz, choć nieformalny, jest faktem, a ponadto wypracowuje coraz to nowsze metody ekspansji (na czele z celową polityką dezinformacji), coraz bardziej pogłębia się w ostatnich latach i jest to trend trwały:

Wzmocniona współpraca wojskowa jest widoczna we wspólnych ćwiczeniach od roku 2014 z punktem kulminacyjnym na manewrach "Wostok 2018", wzajemnym handlu bronią i podpisywaniu nowych kontraktów przez Rosję na sprzedaż broni Chinom. Takie rozwiązanie świadczy o niechęci Chin do przystępowania do formalnych sojuszy i powtarzających sissę wezwaniach wobec Rosji do budowania coraz bliższych więzi i współpracy w zakresie bezpieczeństwa azjatyckiego i międzynarodowego, wspierania żywotnych interesów państwowych Chin, a nawet budowy nowego porządku światowego opartego o "globalną strategiczną stabilność". [...] Rozwiązanie to pozwala również Putinowi (i Xi Jinpingowi) do utrzymywania, że nie ma sojuszu. [...] Tymczasem, "Rosja i Chiny zajmują stanowiska bardzo sobie bliskie, albo prawie takie same w sprawach międzynarodowych", jak powiedział Putin w 2016 roku. 

Walka o panowanie na morzach

Zarówno Chiny, jak i Federacja Rosyjska dążą do panowania nad okalającymi je morzami, co gwarantowałoby im dostęp do oceanów, tym samym możliwość uzyskania statusu mocarstw morskich i w dalszej perspektywie – kolejne punkty do stania się mocarstwami światowymi. Obydwa państwa łamią, albo wykorzystują dla własnych celów traktaty międzynarodowe dotyczące mórz i oceanów, czy (tak jak Chiny w 2016 roku) ustalenia Międzynarodowego Trybunału Arbitrażowego w Hadze.

Rosja Sowiecka dąży do kontroli nad całością Morza Ochockiego, przyznanej jej na mocy Konwencji Narodów Zjednoczonych o Prawie Morza (UNCLOS) oraz do dominacji nad Północnym Przejściem Morskim oraz całością wód Oceanu Arktycznego, wykorzystując casus Morza Ochockiego właśnie. Moskwa zamierza też – jak pisze Blank – uczynić Morze Azowskie morzem wewnętrznym. Równie ważnym akwenem jest także Morze Bałtyckie (o którym Blank w omawianym tekście już nie pisze), o czym później. Chiny z kolei próbują od jakiegoś czasu, i to z pozytywnym dla siebie skutkiem uczynić morze wewnętrzne z Morza Południowochińskiego. I Rosja Sowiecka, i Chiny dążą do militaryzacji odpowiednio: Morza Ochockiego, Oceanu Arktycznego oraz Morza Południowochińskiego i Wschodniochińskiego.

Chiny od prawie dekady [...] kontynuują budowę sztucznych wysp i wzmacniają swoje możliwości wojskowe na Morzy Południowochińskim, oczywiście bezkarnie. [...] Faktycznie, według amerykańskich dowódców, Chiny obecnie opanowują te wody na wypadek zbliżającej się wojny (prawdopodobnie ze Stanami Zjednoczonymi). [...] Chinskie starania na tych wodach przypominają rosyjskie działania na Morzu Azowskim, Morzu Ochockim i w Arktyce. Jeżeli Chiny będą zwycieżąć bez znaczącego sprzeciwu w swojej kampanii unieważnienia prawa międzynarodowego, Rosja podobnie rozzuchwali się, by zrealizować swoje żądania w Arktyce i w Ukrainie [...] poprzez zdecydowaną politykę i operacje, tak jak już najwyraźniej to czyni. W rzeczywistości, natychmiast po incydencie na Morzu Azowskim, Moskwa ogłosiła, że żaden zagraniczny okręt wojenny nie może wpłynąć na Ocean Arktyczny w czasie pokoju bez eskorty okrętów rosyjskich. 

Z chińskiego precedensu odnośnie Morza Południowochińskiego, uznawanego przez Pekin za akwen należący do ChRL bierze przykład Moskwa, próbująca regulować ruch zagranicznych statków handlowych na wodach Oceanu Arktycznego, w szczególności Przejścia Północnego. 

Im bardziej pogłębia się współpraca pomiędzy komunistycznymi Chinami a Rosją Sowiecką, tym bardziej staje się istotna opisana tutaj zależność:

Jako aktywny i zaangażowany partner używający argumentów historycznych w międzynarodowym prawie morskim, Chiny dają oczywistą okazję Rosji. A co najważniejsze, korzyści odniosą obie strony. Chiny także będą potrzebowały wiarygodnego partnera, by wesprzeć swoją pozycję prawną państwa morskiego regulującego transport na własnych obszarach historycznych. Możliwości prowadzenia polityki łączącej wiele zagadnień będą dla Chin i Rosji oczywiste [...].

Wnioski. Realizm zamiast „myślenia życzeniowego”

Artykuł doktora Blanka, jak już wspomniano wcześniej, jest bardzo ważny, gdyż apeluje (czy wręcz alarmuje) do elit amerykańskich (i choć jest przeznaczony konkretnie pod amerykański „target”, nie tylko!) o bazowanie na „realizmie” i o niekierowanie się „myśleniem życzeniowym” oraz archaicznymi „kliszami” w ocenie relacji dwustronnych Federacji Rosyjskiej i ChRL, a także o niepostrzeganie tych dwóch państw jako dwóch osobnych zagrożeń. Stephen Blank podaje mnóstwo bogato udokumentowanego materiału dowodowego w postaci wypowiedzi przywódców Rosji Sowieckiej i ChRL, a także ich działań udowadniających to, co nie wszystkim wydaje się oczywiste.

Jedynego małego niedopowiedzenia możemy się doszukać w podrozdziale dotyczącym ideologicznych fundamentów sojuszu Pekin-Moskwa. Otóż sprzeciw wobec demoliberalizmu zachodniego, a w szczególności „wartości amerykańskich” to nie tyle sama istota Federacji Rosyjskiej i ChRL jako takich, a jej pochodna. Chociaż w zasadzie można się tego doczytać niejako między wierszami, istotą państwowości zarówno Federacji Rosyjskiej, jak i ChRL jest totalitaryzm, a konkretnie – nieumarły komunizm. Istniejący odpowiednio pod postacią kryptokomunizmu oraz komunizmu jawnego, który właśnie wychodzi z fazy lokalnej wersji „NEP”, na powrót wchodząc w fazę coraz bardziej totalitarną wewnątrz i ofensywną na zewnątrz. 

I to właśnie komunizm, rozumiany jako teoria i praktyka władzy, jest metapolitycznym i ideologicznym zwornikiem sojuszu Moskwa-Pekin, ściśle powiązanym z ich strategicznymi interesami, regionalnymi i światowymi. Oba państwa dążą do obalenia pozycji USA, a poprzez to, do dominacji regionalnej i światowej. Wyżej wymienione interesy są dla obydwu państw wspólne i mogą być zrealizowane tylko w ramach sojuszu: jeśli Federacja Rosyjska (kontynuacja, a wręcz inkarnacja ZSRS) zamierza zrealizować i utrzymać status mocarstwa światowego, musi współpracować z komunistycznymi Chinami. I vice versa, jeśli te same zamiary chce zrealizować ChRL, to musi mieć sojusznika w postaci Federacji Rosyjskiej. Moskwa i Pekin, są wręcz wskazane na wszechstronną współpracę polityczno-wojskową i ekonomiczną.

Komunistyczne Chiny mają w przewagę w sojuszu z Rosją Sowiecką, ale gdyby przyjrzeć się bliżej, to tylko w niektórych aspektach, a poza tym obie strony wzajemnie się uzupełniają. Chiny mają nad Rosją Sowiecką ogromną przewagę w zakresie nowoczesnych technologii, w zakresie gospodarki czy demografii. Natomiast Rosja Sowiecka w dalszym ciągu góruje na przykład pod względem techniki wojskowej. I wreszcie, to Federacja Rosyjska wypracowała przez lata obecnie realizowaną megastrategię geopolityczną, pod którą od ponad dwóch dekad ChRL niejako podpina się.

Chociaż artykuł adresowany jest do elit amerykańskich oraz ich zaplecza eksperckiego celem przypomnienia, że sojusz Moskwa-Pekin jest faktem i stanowi poważne wyzwanie dla pozycji USA, to jego przesłanie powinno być takim samym ostrzeżeniem dla całego świata. Arenami wspólnej ekspansji Federacji Rosyjskiej i ChRL są bowiem nie tylko Pacyfik Zachodni, Azja Wschodnia czy Ocean Arktyczny, ale i Bliski Wschód, dawne sowieckie imperium (wewnętrzne i zewnętrzne), Afryka i Ameryka Łacińska. Nie jest przypadkiem, że Moskwa i Pekin wspierają ambicje Iranu, ani też „bratnia pomoc” udzielona komunistycznemu reżimowi Maduro w Wenezueli przez sowiecką korporację najemniczą „Wagner” i jednocześnie przez regularne chińskie wojsko (oficjalnie – personel szkolący wenezuelskie załogi śmigłowców wojskowych). Współpraca wojskowa Rosji Sowieckiej i Chin jest instrumentem, który pozwala obydwu państwom wspólnie realizować swoje interesy na wszystkich wyżej wymienionych obszarach. 

Co ważne dla Polski, wpływy Rosji Sowieckiej są uzupełniane i wspierane przez wpływy komunistycznych Chin. Jako przykłady można podać ćwiczenia „Morskie Współdziałanie 2017”, podczas których marynarki wojenne Federacji Rosyjskiej i ChRL wspólnie ćwiczyły na Morzu Bałtyckim, na wodach Zatoki Gdańskiej w pobliżu obwodu królewieckiego. Ćwiczenia te były wyrazem poparcia ChRL dla zamiarów Rosji Sowieckiej uzyskania przewagi na Morzu Bałtyckim, jako elementu utrzymania stanu posiadania w całej Europie Środkowej i Wschodniej. Na początku tego roku, Chiny udzieliły werbalnego poparcia dla sowieckiego projektu Nord Stream 2 oraz jego zachodnioeuropejskich, w szczególności niemieckich, udziałowców.

Na podstawie: Military Aspects of the Russo-Chinese Alliance: A View from the United States, http://www.theasanforum.org/military-aspects-of-the-russo-chinese-alliance-a-view-from-the-united-states/

2018-10-08

Wostok-2018


Ćwiczenia "Wostok" są jednymi z czterech cyklicznych manewrów Sił Zbrojnych Federacji Rosyjskiej, obok manewrów "Zapad", "Kawkaz" i "Centr", w których uczestniczą odpowiednie okręgi wojskowe Sił Zbrojnych Federacji Rosyjskiej: Dalekowschodni, Zachodni, Południowy i Centralny. Wszystkie te ćwiczenia odbywają się co cztery lata.

Tegoroczna edycja manewrów "Wostok" była jednak przełomowa na tle poprzednich, gdyż oprócz sił Zbrojnych FR uczestniczył w nich również kontyngent Chińskiej Armii Ludowo-Wyzwoleńczej, liczący wg oficjalnych informacji około 3 tysięcy żołnierzy, a także kontyngent armii mongolskiej. Manewry te przyćmiły swoim rozmachem i medialnym oddźwiękiem odbywające się niemal równolegle cykliczne manewry Szanghajskiej Organizacji Współpracy „Misja Pokojowa”.


Pekin i Moskwa wzmacniają współpracę wojskową i polityczną

Siergiej Szojgu przedstawił te manewry jako największe od czasów ćwiczeń „Zapad-81”. Manewry Wostok 18 mają znaczenie przede wszystkim politycze i informacyjne. Przeprowadzając je, Moskwa i Pekin chcą wysłać światu czytelne komunikaty.

Ćwiczenia „Wostok” jeszcze do niedawna, do 2014 roku oficjalnie były przedstawiane jako symulacja obrony Syberii i Dalekiego Wschodu przed Chinami, mimo uczestnictwa tych ostatnich w poprzedniej ich edycji (najpewniej w charakterze obserwatora). Zaproszenie dość pokaźnego, trzytysięcznego kontyngentu ChALW na tegoroczną edycję manewrów jest sygnałem, że Moskwa nie uznaje Pekinu za zagrożenie. Dla Moskwy korzyści płynące z nieformalnego, ale faktycznego sojuszu z ChRL przeważają nad obawami, nie tyle przed zbrojną agresją, co przed wasalizacją i trybutaryzacją, która jest jednakowoż korzystna dla czekistów z Moskwy, bo pozwala im na realizację swoich interesów. Być może poprzez organizację tak nagłośnionych manewrów bolszewicy chińscy i rosyjscy chcą wysłać sygnał, że skończyły się pozorowane rozłamy na linii Pekin-Moskwa. Manewry te w bieżącym kontekście służą pokazaniu, że ChRL wspiera Moskwę w obliczu sankcji ze strony Zachodu, a Rosja Sowiecka wspiera Chiny w wojnie handlowej z USA. Mylą się jednak ci, którzy uważają, że to sankcje zachodnie i amerykańsko-chińska wojna handlowa pchają Moskwę i Pekin ku sobie. Polityka strategicznego partnerstwa ChRL i Federacji Rosyjskiej (obejmująca współpracę polityczną, militarną i gospodarczą) trwa już od wielu lat, wynika z ich interesów i jest koniecznością, gdyż umożliwia Pekinowi i Moskwie wspólną realizację mocarstwowych (regionalnych i globalnych) ambicji.

Ćwiczenia „Wostok 2018” mają służyć wzmocnieniu współpracy militarnej oraz współpracy w zakresie wspólnej polityki bezpieczeństwa pomiędzy Rosją Sowiecką a komunistycznymi Chinami. Manewry wojskowe umożliwiają obu armiom na zgranie w warunkach maksymalnie zbliżonych do realnej walki, zwiększenie interoperacyjności i ulepszenie zdolności logistycznych, związanych z przerzutem związków operacyjno-taktycznych w sile batalionowych grup bojowych na dużych dystansach i trudnym terenie – ćwiczenia „Wostok-18” odbywały się na Dalekim Wschodzie, rejonie subarktycznym oraz obszarze Morza Ochockiego.

Dla ChALW była to okazja, by pozyskać informacje strategiczne, operacyjne oraz taktyczne od sił zbrojnych Federacji Rosyjskiej, doświadczonych w wojnach na Ukrainie i w Syrii. Dla Moskwy manerwy z „bratnią pomocą” od towarzyszy zza Amuru to kolejna okazja do zastraszania państw zachodnich. Tym bardziej, że oficjalna propaganda znacznie zwiększyła ilość wojsk w nich uczestniczących. Trzystu tysięcy żołnierzy uczestniczących w manewrach mogłoby zablokować szlaki komunikacyjne na Syberii i Dalekim Wschodzie, nie mówiąc już o tym, że taka ilość to trzecia część sił zbrojnych FR; faktyczna ilość uczestniczących żołnierzy to około 61, a maksymalnie 75 tysięcy. Wymiaru fizycznego, operacyjnego dla Sił Zbrojnych FR nie należy jednak lekceważyć: były to manewry mające ulepszyć koordynację wojsk własnych. Uczestniczyły w nich komponenty wszystkich rodzajów sił zbrojnych: wojska lądowe, marynarka wojenna, wojska powietrzno-kosmiczne oraz strategiczne wojska rakietowe. Podczas manewrów siły zbrojne obydwu państw ćwiczyć miały między innymi skoordynowane użycie broni nuklearnej, zarówno przenoszonej środkami lotniczymi, jak i przy pomocy rakiet.


Tłem manewrów jest sprzedaż do ChRL systemów obrony powietrznej S-400, które mogą umożliwić komunistom chińskim izolację przestrzeni powietrznej w obrębie Tajwanu czy też sprzedaż najnowszych samolotów bojowych Su-37. Regularnie spotykają się najwyżsi urzędnicy odpowiedzialni za obronę i bezpieczeństwo i dowódcy wojskowi obu krajów, a według Aleksandra Gabujewa z Carnegie Institute, trwa współpraca aparatów bezpieczeństwa FR i ChRL, włącznie z wymianą informacji operacyjnych. Inny, bardzo realny aspekt współpracy militarnej, a właściwie militarno-politycznej, to przykłady wojny na Ukrainie, chińskiej ekspansji na Morzu Południowochińskim/Zachodniofilipińskim oraz wojny w Syrii. W przypadku agresji na Ukrainę, ChRL przyjęła postawę, którą można określić jako przychylna neutralność i ciche wsparcie. Moskwa z kolei popiera działania Pekinu w rejonie Morza Południowochińskiego, łącznie z budową baz wojskowych na sztucznych wyspach, czego wyrazem była organizacja manewrów „Morskie Współdziałanie 2016” właśnie tam. Chiny popierają zaś sowiecką interwencję w Syrii, która toruje drogę chińskiej ekspansji gospodarczej i inwestycyjnej, a według izraelskiego portalu Debka, wojska ChRL już są obecne w tym obszarze, i również ćwiczyły wraz z marynarką wojenną FR na Morzu Śródziemnym.


Nieprzypadkowo manewry „Wostok 18” zbiegały się w czasie ze Wschodnim Forum Ekonomicznym we Władywostoku, które miało miejsce w dniach 11-13 września. Dyplomacja sowiecka przedstawiła tam po raz kolejny pomysł zjednoczenia Szanghajskiej Organizacji Współpracy, Euroazjatyckiej Unii Gospodarczej, inicjatywy „Nowego Jedwabnego Szlaku” oraz ASEAN (a także BRICS/BRICS+) w ramach projektu „partnerstwa Wielkiej Eurazji”, którego rdzeniem ma być współpraca strategiczna Pekin-Moskwa. Podczas Forum podpisano również porozumienia o współpracy pomiędzy chrlowskimi i sowieckimi korporacjami, m.in. między Kamazem a Weichai Group czy też AliBabą a grupą Mail.ru i MegaFonem. Oznacza to, że Pekin i Moskwa wzmacniają i zacieśniają nie tylko współpracę wojskową, ale też gospodarczą i polityczną, a tym samym powoli, ale systematycznie i konsekwentnie przystępują do kolejnego etapu tworzenia „nowego międzynarodowego porządku instytucjonalnego” (używając określenia autorstwa Hala Brandsa), w którym strategia Moskwy jest elementem światowej strategii Pekinu.

Warto też przywołać w tym kontekście ostatnie wydarzena w polityce zagranicznej Niemiec: projekt utworzenia europejskiego superpaństwa, rozpoczęcie budowy Nord Stream 2 oraz spotkanie Maasa i Ławrowa, na którym z ust tego ostatniego padły pouczenia o konieczności „przebudowy europejskiego domu”). Świadczą one o tym, że Niemcy (oraz UE) będą dążyły do coraz ściślejszej współpracy z Federacją Rosyjską, co doprowadzi ostatecznie do ich integracji z „Wielką Eurazją” kierowaną przez oś Pekin-Moskwa, a efektem połączenia współpracy sino-sowieckiej, sowiecko-germańskiej i sino-germańskiej będzie zunifikowana przestrzeń geostrategiczna i geoekonomiczna, łącząca Europę, Rosję Sowiecką i ChRL.


Trzecia wojna światowa? Przede wszystkim psychologiczna

Już długo przed rozpoczęciem manewrów pojawiały się komentarze mówiące, iż „Wostok-18” są ćwiczeniami przygotowującymi siły zbrojne Federacji Rosyjskiej i ChRL do wojny światowej. Świadczyć miałyby o tym przede wszystkim zaangażowane w nie siły i środki, przede wszystkim po stronie FR, a także to, iż zgrano je w czasie z innymi manewrami wojskowymi, m.in. w okupowanym Donbasie, „Misją Pokojową 2018” SCO, czy manewrami marynarek i lotnictwa morskiego na Morzu Śródziemnym, w których również uczestniczyli Chińczycy.

Mówienie o nadchodzącej wojnie prowadzonej wspólnie przez Rosję Sowiecką i komunistyczne Chiny ma sens o tyle, o ile uzna się operacje psychologiczne za jeden z jej głównych elementów, a przestrzeń informacyjną za jej główny teatr. Zapewne mieliśmy do czynienia z operacją psychologiczną, której elementem jest pokazanie siły militarnej nie tyle Rosji Sowieckiej i ChRL z osobna, ale połączonych sił osi Moskwa-Pekin. Zgranie manewrów „Wostok-18” ze Wschodnim Forum Ekonomicznym uznać można za użycie metody „kija i marchewki” wobec bliższego i dalszego otoczenia międzynarodowego FR i ChRL. „Kijem” jest straszenie użyciem siły militarnej na masową skalę (włącznie z bronią masowego rażenia), natomiast „marchewką” - oferta przystąpienia do „Projektu Wielkiej Eurazji”, skierowana głównie do niekomunistycznych i prozachodnich państw azjatyckich, takich jak Korea Południowa czy Japonia.

W perspektywie średnioterminowej, czyli najbliższej dekady do dwóch, największym zagrożeniem dla całego tzw. wolnego świata jest to, czego elementem jest chińsko-sowiecka współpraca wojskowa – umocnienie się „nowego porządku instytucjonalnego” i „Bloku Kontynentalnego”, opartego już o oś Pekin-Moskwa-Berlin. Można wyobrazić sobie na przykład wspólne ćwiczenia wojsk FR i ChRL w kolejnych edycjach manerwów „Zapad”, albo budowę wspólnej bazy marynarki wojennej w Obwodzie Kaliningradzkim. Można wyobrazić sobie Niemcy (ale też inne kraje UE) otwarcie już występujące przeciwko NATO i USA, de modo Turcja Erdogana. Dla Polski oznaczać to będzie kolejne lata długiego trwania w stanie będącym de facto niesuwerennością, czy też państwowością teoretyczną. Bardzo wiele zależy tu od czasu, w jakim USA umocnią swoją obecność wojskową w rejonie Europy Środkowo-Wschodniej, tworząc „klin” wbity w eurazjatycki blok. A także od czasu, w jakim Rosja Sowiecka zdąży przegrupować swoją agenturę w Polsce i innych krajach regionu.

Wojna na duża skalę możliwa byłaby w przypadku kiedy: (a) władze Rosji Sowieckiej i/lub Chin uznają tą opcję za możliwą do przeprowadzenia i zwyciężenia, (b) jedna ze stron będzie mogła liczyć na pomoc ze strony drugiej, jeśli nie militarną, to przynajmniej przychylną neutralność i wsparcie zakulisowe, (c) dojdzie do ostatecznej unifikacji Europy, Rosji Sowieckiej i Chin w jedną przestrzeń strategiczną, wraz ze stworzeniem transkontynentalnej sieci połączeń komunikacyjnych i (d) do dostatecznego rozmiękczenia więzi euroatlantyckich.

2018-09-04

ChRL światowym hegemonem? Wokół cyklu Hala Brandsa

Kilka miesięcy temu portal forsal.pl opublikował czteroczęściową analizę autorstwa Hala Brandsa pt. "Czy Chiny rzucą wyzwanie USA i staną się światowym mocarstwem?". Jak głosi tytuł, cykl poświęcony jest hegemonistycznym dążeniom władz ChRL i przedstawia metody, którymi Pekin dąży do obalenia mocarstwowej pozycji Stanów Zjednoczonych oraz ustanowienia własnej hegemonii na świecie.

Cykl jest niezwykle ciekawy i warty uzupełnienia (oraz, miejscami, polemiki), gdyż autor, choć reprezentuje demoliberalną szkołę w politologii, to w kilku swoich stwierdzeniach obala paradygmaty najbardziej fundamentalne dla tego dyskursu, który to, swoją drogą, w sposób znaczny przyczynił się do wzrostu potęgi komunistycznych Chin do stopnia, w którym państwo to zagraża Zachodowi i szerzej, wolnemu światu. W niektórych jednak kwestiach Brands niejako ślizga się po powierzchni tematu, nie stawiając kropki nad i, zarówno w warstwie analizy geopolitycznej i geostrategicznej, jak i „ideologicznej”, realnie oddziałującej na rzeczywistość. I tymi właśnie kwestiami zajmiemy się w poniższym artykule.

***

Hal Brands opisuje trzy poziomy, na których komunistyczne Chiny toczą walkę o światową hegemonię, stanowiąc wyzwanie dla pozycji USA oraz - dodajmy tu - pozycji wszystkich państw, zwłaszcza wolnego świata. Są to modernizacja Chińskiej Armii Ludowej i wzrost znaczenia potencjału militarnego komunistycznych Chin, wojna ideologiczna oraz tworzenie nowego, regionalnego i światowego porządku instytucjonalnego poprzez tworzenie sieci sojuszy realizujących interesy Pekinu.


Mniej więcej do przełomu XX i XXI wieku siły zbrojne ChRL reprezentowały poziom niewiele odbiegający od Armii Czerwonej w latach 50 i 60 XX wieku, i to pomimo rewolucji w technice wojskowej, która miała miejsce już w trzech ostatnich dekadach ubiegłego stulecia. Za przykład niech posłuży lotnictwo, które jeszcze na początku XXI stulecia wyposażone było w samoloty MiG 15, a także flota, niezdolna nawet do skutecznego operowania na wodach terytorialnych ChRL, co pokazał przytoczony przez Brandsa przykład tzw. kryzysu tajwańskiego w połowie lat ‘90.

                                 

Od początku XXI wieku sytuacja zmienia się jednak drastycznie na korzyść Pekinu. Komunistyczne Chiny bardzo powoli, ale konsekwentnie zwiększają swój potencjał militarny oraz starają się zniwelować zapóźnienie technologiczne w stosunku do krajów zachodnich, na czele z USA - krajem o najlepszej technice wojskowej, gwarantującej mu przewagę na oceanach świata, przestrzeni powietrznej nad niemal każdym krajem, a także, choć w mniejszym stopniu, na lądzie. Pekin stopniowo uzyskuje kontrolę i wyłączność na obszarach mórz chińskich, w basenie Pacyfiku Zachodniego oraz północnego i wschodniego obszaru Oceanu Indyjskiego. Niezwykle ważny jest tutaj obszar wyznaczony przez tzw. wewnętrzny i zewnętrzny łańcuch wysp, a także obszar wokół cieśnin malajskich. Od paru lat Pekin rozbudowuje swoją infrastrukturę w tym rejonie, na przykład poprzez budowę kanału Kra, przecinającego Półwysep Malajski czy też portów w Kyukpyu w Myanmie (Birmie), Hambantota na Sri Lance czy Gwadar w Pakistanie. Obiekty, jakimi są porty morskie mają służyć nie tylko budowaniu siły ekonomicznej, ale w perspektywie nic nie stoi na przeszkodzie, by stanowiły bazy dla chińskiej marynarki wojennej. Morze Południowochińskie (Zachodniofilipińskie) staje się zaś obszarem, na którym budowane są chrlowskie instalacje wojskowe. Komunistyczne Chiny dokonują też projekcji siły także na obszarach znajdujących się poza ich bliską zagranicą. W ubiegłym roku utworzono bazę marynarki wojennej ChALW w afrykańskim Dżibuti, a w tym samym niemal czasie odbyły się wspólne z marynarką wojenną Federacji Rosyjskiej ćwiczenia „Morskie Współdziałanie 2017” na wodach Morza Śródziemnego i Bałtyckiego. Chiny zamierzają również rozbudować infrastrukturę o charakterze militarnym na Wyspach Salomona, w Vanuatu, Tonga i Fidżi. Posiadanie przyczółków w postaci tych państw będzie otwierać Pekinowi drogę do hegemonii na Oceanie Spokojnym.

Kolejnym poziomem, na którym Chiny realizują swoją strategię ekspansji na świat, jest ideologia. Hal Brands artykułuje tutaj tezę bardzo ciekawą, rewolucyjną wręcz w stosunku do dotychczasowego dominującego dyskursu mówiącego o "końcu ideologii" i zastąpieniu jej czymś w rodzaju technokratycznego managementu: Pekin dokonuje ekspansji poprzez eksport własnej ideologii za granicę, promując model będący połączeniem totalitarnych (wg Brandsa "autorytarnych", które to określenie w odniesieniu do komunistycznego mocarstwa jest pomyleniem pojęć, jakże częstym współcześnie) metod rządzenia państwem z kapitalistycznymi i rynkowymi rozwiązaniami w gospodarce.

Komunistyczne Chiny wspierają totalitarne i autorytarne reżimy praktycznie na całym świecie, niejako stojąc na czele swoistego sojuszu dyktatorów. Hal Brands przytacza przykład Kambodży, której premierem jest Hun Sen, dawniej jeden z przywódców Czerwonych Khmerów, a także komunistyczną Angolę w Afryce Zachodniej. Ten sam proces ma jednak miejsce w przypadku wielu innych krajów, od Eurazji, przez Afrykę, aż po Amerykę Południową i Środkową. "Bratnia pomoc" ideologiczna od Wielkiego Brata z Pekinu odbywa się poprzez eksport ideologii, rozumianej jako teoria i praktyka sprawowania władzy, eksport know-how w zakresie inżynierii społecznej i budowy aparatu kontroli i represji, a wspomagana jest przez olbrzymie nieraz projekty inwestycyjne i infrastrukturalne, które porównać można do kolonializmu europejskiego, jednakże o obliczu o wiele bardziej opresywnym, niż ekspansja kolonialna białych poprzedników czerwonych Chin. W "wariancie minimum", Pekin prowadzi politykę nieingerencji w sprawy wewnętrzne trzecioświatowych sojuszników i wasali, jawiąc się jako bardzo dogodna alternatywa dla współpracy z państwami zachodnimi.


Pekin od kilku lat podważa również system władzy w krajach demoliberalnych, zarówno poprzez budowanie wpływów gospodarczych, jak i rozwój agentury wpływu, na czele ze sponsorowanymi przez siebie think-tankami czy też głośną ostatnio, głównie w USA, Kanadzie i Australii, (między innymi za sprawą dysydentki Doris Liu) sprawą funkcjonowania Instytutów Konfucjusza, które pod przykrywką nauki języka i kultury chińskiej prowadzą działalność służącą nie tylko budowaniu pozytywnego wizerunku komunistycznego totalitaryzmu, ale wręcz jego internalizowaniu, co świetnie pokazuje film dokumentalny w reżyserii Liu.

                                     
Wreszcie, obserwujemy dążenie ChRL do ustanowienia hegemonii poprzez budowę sieci sojuszy politycznych, gospodarczych i militarnych. Hal Brands pisze wprost o budowie „nowego międzynarodowego porządku instytucjonalnego”, alternatywnego wobec organizacji utworzonych i zdominowanych przez demokracje zachodnie, na czele z ONZ, NATO czy Unią Europejską. Owe instytucje to AIIB (Azjatycki Bank Inwestycji Infrastrukturalnych), RCEP (Regionalne Kompleksowe Partnerstwo Gospodarcze – inicjatywa łącząca kraje ASEAN plus Chiny, Indie, Japonię, Koreę Południową oraz Australię i Nową Zelandię) i wreszcie Nowy Jedwabny Szlak. Jednocześnie Pekin dąży do "wrogiego przejęcia" oranizacji międzynarodowych służących interesom świata zachodniego, na przykład Organizacji Narodów Zjednoczonych, APEC (Wspólnota Gospodarcza Azji i Pacyfiku), WTO oraz Międzynarodowego Funduszu Walutowego czy Banku Światowego.

***

Artykuł Hala Brandsa, choć w syntetyczny, a jednocześnie dosyć szczegółowy sposób ukazuje zagrożenie, jakim jest ekspansja ChRL, pomija kilka zagadnień, które są jednak dla analizowanego problemu kluczowe.

Po pierwsze, Brands dosyć zdawkowo opisuje fakt, że to właśnie Zachód pomógł Chinom uzyskać pozycję, która realnie mu zagraża, a niebawem będzie stanowić dla Zachodu zagrożenie śmiertelne. Miały w tym niestety udział same Stany Zjednoczone, w okresach od czasu nixonowskiego otwarcia na Chiny, a następnie – podwójnej kadencji Billa Clintona oraz Baracka Obamy. Współodpowiedzialność za wzrost potęgi Chin biorą zarówno liberalne i globalistyczne elity polityczne krajów zachodnich, zwolennicy „Realpolitik” uważający, że z Chinami należało „podzielić się” odpowiedzialnością nad biegiem spraw na świecie, jak i ich elity gospodarcze, motywowane chęcią zysku oferowanego przez Państwo Środka, które po śmierci Mao i wraz z rozpoczęciem epoki Denga i jego następców wdraża modelowy wręcz przykład leninowskiego NEP-u w dziedzinie gospodarki.

Komunistyczne Chiny wyciągnęły od Zachodu potężne środki finansowe, ale także pozyskały gotowe technologie, również w zakresie najnowszych, strategicznych dziedzin gospodarki i przemysłu (w tym również przemysłu zbrojeniowego, kosmicznego i IT), pozwalające na budowę swojej mocarstwowej pozycji na wszystkich opisywanych w omawianym cyklu polach. Ekspansja gospodarcza ChRL, która dokonała się w ciągu ostatniego niemal trzydziestolecia jest po prostu jednym z narzędzi wywierania politycznego wpływu przez ChRL, a chińskie korporacje funkcjonujące za granicą są de facto agentami wpływu KPCh – najbardziej chyba jaskrawym przykładem jest Huawei, kierowana przez oficerów chińskich specsłużb wojskowych czy głośny ostatnio ZTE. Można powiedzieć, że sprawdza się w tym przypadku leninowskie twierdzenie o „kapitalistach, którzy sami kupią sznur, na którym zostaną powieszeni przez komunistów”.

Po drugie, Hal Brands pomija w swoim cyklu współpracę ChRL z Rosją Sowiecką (wspomina o tym, owszem, ale w innych artykułach, co czyni obraz niekompletnym). Tymczasem to właśnie sojusz z Moskwą jest głównym motorem światowej strategii Pekinu na wszystkich opisywanych przez Brandsa poziomach, a tym samym głównym instrumentem mającym umożliwić komunistycznym Chinom zdobycie, sprawowanie i utrzymanie światowej hegemonii.


Rosja Sowiecka jest od wielu lat głównym dostawcą broni oraz systemów uzbrojenia do Chin, przez co w ogromnym stopniu od lat 90 ubiegłego stulecia do budowy i modernizacji potęgi militarnej ChRL. Przykładem jest lotnictwo ChALW, wyposażone w dużej mierze w sowieckie samoloty bojowe (łącznie z najnowszymi modelami i modyfikacjami starszych, jak w przypadku samolotu bojowego Su 37), marynarka wyposażona w kupowane w Federacji Rosyjskiej okręty czy też najnowsze zakupy – system przeciwlotniczy S-400, umożliwiający izolację pola walki i według dostępnych danych taktyczno-technicznych, zdolny do rażenia celów w kosmosie oraz rakiet. Od lat aktywnie współpracują ze sobą przemysły zbrojeniowe Rosji Sowieckiej i komunistycznych Chin, tworząc wspólne projekty broni, systemów uzbrojenia dla różnych rodzajów wojsk czy zespołów oraz podzespołów. Nie mniejszą rolę odgrywają regularne spotkania na wysokim szczeblu dotyczące obronności i bezpieczeństwa pomiędzy oficjelami obu krajów (od szczebla dowódców związków operacyjnych i taktycznych, po ministrów obrony i przywódców państw), czy wspólne ćwiczenia wojskowe (dwustronne oraz w ramach na przykład Szanghajskiej Organizacji Współpracy), mające nie tylko zamanifestować dwustronną współpracę, ale udoskonalać interoperacyjność między sojuszniczymi armiami i zgrać wojska. W dniach 11-15 września tego roku siły zbrojne ChRL mają wziąć udział w ćwiczeniach „Wostok ‘18”. Współpraca wojskowo-techniczna, sprzedaż broni oraz współpraca wojskowo-polityczna cały czas ulega wzmocnieniu i ogarnia coraz większe obszary.

Z punktu widzenia geopolityki, droga Chin do mocarstwowości wiedzie poprzez zapewnienie wyjścia na Pacyfik i dalej, na pozostałe oceany świata oraz lądowego wyjścia na Eurazję i dalej, na zachód, do „przylądka europejskiego”, jak określił Europę Mao. Droga w tym kierunku wiedzie przez obszary Azji Środkowej i Rosji. Federacja Rosyjska pełni zatem wobec Chin rolę strefy pomostowej z Europą Zachodnią, zaplecza strategicznego (wraz z obszarem Azji Środkowej), „lodołamacza” ekspansji arktycznej (Pekin i Moskwa coraz intensywniej współpracują na tym obszarze) oraz chińskiego „żandarma”. Dla Pekinu Moskwa jest również jednym z najważniejszych nośników swoich interesów na zewnątrz na forum międzynarodowym, gdzie oba państwa wzajemnie się wspierają. Ponadto, pomiędzy Pekinem a Moskwą wyraźny jest też swego rodzaju „podział pracy”, w którym obie strony uzupełniają się w strefach wpływów: ekspansja wojskowa Rosji Sowieckiej toruje drogę ekspansji gospodarczej ChRL (np. w Syrii) i odwrotnie, ekspansja ekonomiczna Chin toruje drogę wpływom politycznym czy agenturalnym Moskwy (np. na Bałkanach, a ostatnio w krajach afrykańskich, stanowiących jeden z głównych obszarów ekspansji ChRL).

Obydwa państwa wspierają się też w zakresie ekspansji ideologicznej, wojny informacyjnej i dezinformacji. Przykładem jest współpraca i synergia narracji państwowych mediów obydwu państw. Sputnik, Russia Today oraz zachodnie media będące ich pudłami rezonansowymi są adwokatami nie tylko polityki Moskwy, ale i polityki Pekinu, rezonując najważniejsze treści publikowane przez Xinhua, Global Times, People’s Daily i inne chrlowskie rządowe media.

Współpraca strategiczna Pekinu z Moskwą jest kręgosłupem sieci sojuszy tworzących „nowy instytucjonalny porządek” świata, takich jak Szanghajska Organizacja Współpracy (której Brands w cyklu nie wymienia), pretendująca ze zmiennym szczęściem do roli neosowieckiego, pan-eurazjatyckiego odpowiednika NATO (poszerzona niedawno o Indie i agresywny, islamistyczny i wyposażony w broń nuklearną Pakistan), BRICS, Azjatycki Bank Inwestycji Infrastrukturalnych, New Development Bank czy ostatnio inicjatywa Nowego Jedwabnego Szlaku (Federacja Rosyjska, jeden z najważniejszych gości szczytu inicjującego NJS, jest po prostu jego północną „trasą”). Chińscy i rosyjscy bolszewicy pracują również wspólnie nad projektem „Wielkiej Eurazji”, mającym połączyć w jedną przestrzeń Unię Europejską (pod wodzą Niemiec lub sojuszu niemiecko-francuskiego), Federację Rosyjską i ChRL (wraz z wasalami, sojusznikami i peryferiami), a także „sprzęgnąć” organizacje „nowego porządku instytucjonalnego”. Oprócz tego, Pekin i Moskwa używają od dawna do realizacji swoich interesów organizacji międzynarodowych oraz ich organów, jak np. Rada Bezpieczeństwa ONZ, Światowa Organizacja Handlu czy G-20. Wreszcie, oś Pekin-Moskwa to centrum wspomnianego przez Brandsa nieformalnego sojuszu państw totalitarnych, skupiającego m.in. Iran, Pakistan, Kubę, Pakistan, Wenezuelę, Angolę, Zimbabwe, Syrię. Nie jest przypadkiem, iż większość z tych państw rządzona jest przez reżimy komunistyczne.

Tutaj dochodzimy do wspomnianego wyżej pomieszania pojęć politycznych. Hal Brands, tak samo zresztą jak bardzo wielu „mainstreamowych” politologów, mylnie utożsamia totalitaryzm z autorytaryzmem. Według tej wykładni, „dobremu” demoliberalizmowi przeciwstawiony jest „zły” autorytaryzm – pojęcie-worek, do którego wrzucono Xi Jinpinga, Mao, Putina, Stalina, Breżniewa, Hitlera, Łukaszenkę, Miloszewicia, Chomeiniego, Mussoliniego, Franco i Piłsudskiego. Tymczasem, system panujący w ChRL jest systemem totalitarnym, a konkretnie totalitaryzmem komunistycznym, bolszewickim, dostosowanym do aktualnych wyzwań i „mądrości etapu”, który różni się od autorytaryzmu tym przede wszystkim, że dąży do absolutnej kontroli zarówno społeczeństwa jako całości, jak i jednostek składających się na nie.

O ile autorytaryzm (chociażby w wydaniu generała Franco, marszałka Piłsudskiego czy nawet Benito Mussoliniego) stawiał sobie pozytywne cele i je realizował, o tyle celem komunistycznego totalitaryzmu jest w teorii i praktyce władza wąskich elit (w tym wypadku KPCh oraz władze większości państw sojuszniczych) poprzez przekształcenie społeczeństw i narodów w twory przypominające gniazda owadów społecznych, takich jak termity czy mrówki. Elementem nowoczesnego chińskiego komunizmu jest model gospodarki, będący korporacyjnym, oligarchicznym kapitalizmem nomenklaturowym, z wiodącą rolą kompartii, bezpieki i wojska. Model ten umożliwia Pekinowi możliwość funkcjonowania w ramach światowego systemu neoliberalnego, a przez to, oddziaływanie polityczne na zewnątrz. To, plus uzyskane w ten sposób nowoczesne technologie, pieniądze oraz know-how czynią omawianą wyżej strategię ChRL jeszcze bardziej skuteczną. Komunistyczne Chiny z takim właśnie modus operandi mogą stać się przykładem nie tylko dla Federacji Rosyjskiej, Myanmy czy Zimbabwe, ale także dla krajów zachodnich i ich elit politycznych oraz gospodarczych.

Można też z całą pewnością powiedzieć, iż prognozy Anatolija Golicyna sprzed ponad trzydziestu lat o utworzeniu „Światowej Federacji Komunistycznej” stają się faktem, a ucieleśnieniem tych prognoz jest tworzenie nowego porządku międzynarodowego pod przewodnictwem Chin i przy znaczącym współudziale Federacji Rosyjskiej. Faktem w pełni dokonanym prognoza ta stanie się, jeżeli do projektu „Wielkiej Eurazji” włączy się Europę. Wiodącymi krajami w UE są Niemcy i Francja, których elity coraz śmielej kwestionują nie tylko Pax Americana, ale i samą amerykańską obecność w Europie i postulują otwartym tekstem utworzenie sojuszu Europa-Rosja Sowiecka-ChRL.

Źródła:

2017-06-29

Współpraca wojskowa Moskwa-Pekin. Raport Kongresu USA (2)

Kolejnymi omówionymi w raporcie Kongresu obszarami współpracy militarnej pomiędzy Federacją Rosyjską a ChRL są współpraca wojskowo-techniczna oraz spotkania na wysokim szczeblu dowódców wojskowych i oficjeli z obydwu państw. Raport omawia również wyzwanie dla USA i sojuszników, jakie stanowi sojusz wojskowy Moskwa-Pekin, zwłaszcza na obszarze Azji Wschodniej i Pacyfiku Zachodniego.

Współpraca wojskowo-techniczna

Komunistyczne Chiny są głównym, a wręcz najważniejszym strategicznie beneficjentem eksportu uzbrojenia i sprzętu wojskowego produkowanego przez przemysł zbrojeniowy Federacji Rosyjskiej, przy czym współpraca wojskowo-techniczna pomiędzy Moskwą a Pekinem nabrała dynamiki w latach 1992-2016 (s. 13 Raportu), wraz z oficjalną „normalizacją stosunków” dwustronnych i zawiązaniem relacji o charakterze sojuszniczym. Przytoczone są w nim dane Sztokholmskiego Instytutu Badań nad Pokojem, według których 80% importu broni i sprzętu wojskowego do ChRL pochodzi właśnie z Rosji Sowieckiej.

Współpraca wojskowo-techniczna między Rosją Sowiecką a komunistycznymi Chinami obejmuje między innymi sprzedaż gotowych rosyjskich systemów uzbrojenia i broni do Chin, realizację wspólnych projektów takich, jak doposażanie różnego rodzaju sprzętu produkcji chińskiej w rosyjskie zespoły i podzespoły (np. silniki turbośmigłowe produkowane przez sowiecką zbrojeniówkę dla chińskich myśliwców) i wreszcie współpraca w dziedzinie badań i rozwoju w zakresie systemów uzbrojenia. Autorzy raportu piszą o penym zgrzycie, jakim jest obawa strony sowieckiej przed kradzieżą technologii i patentów przez partnerów zza Amuru, skądinąd niepozbawiona realnych podstaw, jednakże jest ona stopniowo, ale konsekwentnie przezwyciężana za sprawą świadomości wspólnych interesów strategicznych i last but not least, obopólnych zysków płynących z handlu bronią i współpracy wojskowej oraz technicznej. Współpraca ta jest zaawansowana do tego stopnia, iż koordynowana jest przez Rosyjsko-Chińską Międzyrządową Komisję ds. Współpracy Wojskowo-Technicznej, a zaangażowane są w nią wszystkie szczeble kierownicze i dowodzenia – od prezydentów, rządów i ministerstw, aż po koncerny zbrojeniowe obydwu państw.

Współdziałanie w tym zakresie znacząco wzmogło się po sowieckiej inwazji na Ukrainę – Moskwa, obłożona amerykańskimi i europejskimi sankcjami zintensyfikowała współpracę technologiczną z Chinami.

Do najważniejszych, aktualnie realizowanych wspólnych projektów w tym zakresie należą między innymi:

  • Sprzedaż do ChRL systemu obrony powietrznej S-400: umowę o sprzedaży Federacja Rosyjska i ChRL podpisały w roku 2015, a cztery bataliony S-400 mają być dostarczane do Chin od roku 2018.

Wyrzutnie S-400. Źródło: fightersweep.com, dane taktyczno-techniczne: http://www.globalsecurity.org/military/world/russia/s-400.htm

  • Sprzedaż do ChRL samolotu myśliwskiego Su-35: umowę sprzedaży 24 myśliwców do Chin, opiewającą na kwotę 2 miliardów dolarów zawarto w listopadzie 2015 roku. Samoloty mają być dostarczone wraz ze sprzętem obsługi naziemnej. Pierwsze cztery samoloty zostały przekazane Chinom w grudniu 2016 roku, pozostałe mają dotrzeć do końca roku 2018. Strona sowiecka żywi zamiar zwiększenia przez Chiny zamówienia. Samoloty te mają zostać wprowadzone do służby jeszcze przed wprowadzeniem najnowszego chińskiego myśliwca J-20 i wyposażone m.in. w chińskie systemy nawigacji Beidou.

Su-35. Źródło: defencenews.com, dane taktyczno-techniczne: http://www.globalsecurity.org/military/world/russia/su-35s.htm

  • Eksport do Chin mniejszych zespołów, podzespołów i części, produkowanych przez przemysł zbrojeniowy FR.

Oprócz tego, Federacja Rosyjska i ChRL realizują też szereg wspólnych projektów, z których najważniejsze wymienione w raporcie to:

  • Współpraca w dziedzinie budowy ciężkiego śmigłowca transportowego, zdolnego do transportu dużej ilości załogi, pasażerów i sprzętu również w ekstremalnych warunkach. Projekt został sygnowany osobiście przez prezydentów: Putina i Xi, a zaangażowano w niego sowieckie i chińskie koncerny zbrojeniowe, na czele z Aviation Industry Cooperation of China (AVIC). Projekt ma zostać wdrożony do roku 2040.
  • Silniki elektryczno-dieslowskie klasy Łada dla okrętów podwodnych: jest to kolejny wspólny projekt przemysłów zbrojeniowych Federacji Rosyjskiej i ChRL, którego plan ramowy Moskwa i Pekin przyjęły już w roku 2012. Silniki koprodukcji sowiecko-chińskiej są cichsze niż te stosowane w okrętach klasy Kilo. Według raportu, projekt ten umożliwi Chinom wyprodukowanie okrętów podwodnych trudniejszych do wykrycia przez systemy rozpoznania znajdujące się na wyposażeniu marynarki wojennej USA.
  • Współpraca badawczo-rozwojowa w dziedzinie przemysłu kosmicznego, nanotechnologii (pomiędzy sowieckim ROSNANO a chińską Aerospace Science and Industry Corporation), wyposażenia satelitów w systemy nawigacyjne będące koprodukcją sowieckiego GLONASS i chińskiego Beidou, a także współpraca sowieckich i chińskich firm produkujących silniki samolotowe. Umowy o współpracy podpisano już pod koniec 2014 roku.
  • Współpraca pomiędzy sowieckimi i chińskimi korporacjami w budowie samolotów o zmiennej geometrii skrzydeł, silników, elektroniki, awioniki i podobnych materiałów zawarta również pod koniec 2014 roku pomiędzy Rostec a China Aerospace and Technology Corporation. Technologie te, rozwijane przez współpracujące ze sobą sowieckie i chińskie korporacje mogą mieć zastosowanie podwójne – zarówno cywilne, jak i wojskowe.
  • Projektowana wymiana technologiczna w zakresie produkcji rakiet: Rosja Sowiecka dostarczać ma stronie chińskiej silniki rakietowe RD-180 w zamian za bliżej nieokreślone systemy mikroelektroniczne do rakiet kosmicznych. Transfer ten może również posłużyć do stworzenia rakiet o podwójnym zastosowaniu.

Spotkania wysokiego szczebla

Zarówno spektakularne manewry wojskowe, jak i niespotykana chyba nigdzie indziej dwustronna współpraca wojskowo-techniczna nie byłaby możliwa bez wzajemnej, dwustronnej koordynacji; ogólnie pojęta współpraca wojskowa jest funkcją sojuszu politycznego Rosja Sowiecka – ChRL. Elity polityczne i wojskowe w Moskwie i Pekinie zdają sobie również sprawę z tego, że obydwa kraje są niejako skazane na polityczno-wojskowy sojusz. Dlatego też Moskwa i Pekin podtrzymują kontakty pomiędzy dowódcami wysokiego szczebla sił zbrojnych obydwu państw, a także pomiędzy wysokiej rangi urzędnikami państwowymi odpowiadającymi za obronność i bezpieczeństwo, włączając w to prezydentów, premierów i ministrów obrony. Kontakty te odbywają się poprzez różnego rodzaju dwustronne oraz wielostronne fora.

Jako pierwsze, raport wymienia Chińsko-Rosyjską Międzyrządową Komisję ds. Współpracy Wojskowo-Technologicznej. Komisja została założona w roku 1992 i jest współprowadzona przez ministra obrony Federacji Rosyjskiej i wiceszefa Centralnego Komitetu Wojskowego Komunistycznej Partii Chin, w obradach jej uczestniczą zastępca ministra obrony FR, minister obrony ChRL, a także ich podwładni odpowiedzialni za kształtowanie polityki obronnej Moskwy i Pekinu. Chińsko-Rosyjska Komisja ds. Współpracy Wojskowo-Technologicznej jest najważniejszym wspólnym organem, który koordynuje transfer broni i innych technologii wojskowych, współpracę przemysłów zbrojeniowych FR i ChRL, dokonuje też podsumowania współpracy za poprzedni rok oraz planuje jej przyszłe założenia. Komisja ta obraduje co roku.

Kolejną platformą współpracy wojskowej pomiędzy Moskwą a Pekinem są spotkania i wymiany wysokich rangą dowódców wojsk i szefów służb, w tym dowódców rodzajów wojsk oraz konkretnych jednostek wojskowych. Podczas tych spotkań koordynowane jest utrzymanie we właściwym stanie technicznym systemów produkcji sowieckiej, a także usprawnianie komunikacji, wzajemnej koordynacji oraz budowanie i utrzymywanie – jak określa to raport – „pozytywnych więzi” pomiędzy siłami zbrojnymi FR i ChRL.

Bardzo ważnym dwustronnym organem koordynującym współpracę wojskową są Chińsko-Rosyjskie Konsultacje Sztabów Generalnych, skupiające ze strony sowieckiej Zastępcę Szefa Sztabu Generalnego Sił Zbrojnych FR, zaś ze strony chińskiej – Zastępcę Szefa Departamentu Połączonych Sztabów Chińskiej Armii Ludowej. Spotkania te odbywają się corocznie od roku 1997 (spotkanie nie odbyło się jedynie w roku 2015). Na forum tym również omawiane są kwestie pogłębiania i usprawniania współpracy pomiędzy siłami zbrojnymi FR i ChRL, a także zagadnienia bezpieczeństwa międzynarodowego, zarówno lokalnego, jak i globalnego.

Równie ważne dla rozwijania i koordynowania współpracy wojskowej pomiędzy Moskwą a Pekinem są międzynarodowe, wielostronne fora skupione na kwestiach obrony i bezpieczeństwa, stanowiące miejsce spotkań dla dowódców wojskowych i wysokich rangą urzędników ds. bezpieczenstwa i obrony. Raport zalicza do nich między innymi Forum Xiangshan, Spotkania Szefów Obrony Państw Południowej i Południowo-wschodniej Azji, Spotkania Ministrów Obrony ASEAN, spotkania w ramach dialogu Shangri-La i wreszcie odbywającą się cyklicznie w Moskwie Konferencję ds. Bezpieczeństwa Międzynarodowego. Raport zalicza tutaj również inne spotkania wielostronne, np. spotkania grupy G-20, na których w kuluarach omawiana jest koordynacja polityk obrony i bezpieczeństwa pomiędzy Moskwą a Pekinem.

Raport wymienia też Szanghajską Organizację Współpracy. Organizacja ta została założona w roku 2001 przez ChRL, Federację Rosyjską, Kazachstan, Uzbekistan, Tadżykistan i Kirgistan, jednak najważniejszymi członkami są ChRL i FR, a współpraca Pekinu i Moskwy stanowi rdzeń tej organizacji. Według raportu, jest to najważniejsza instytucja, w ramach której Moskwa i Pekin koordynują politykę bezpieczeństwa (w tym wspólne ćwiczenia wojskowe) i najważniejsze miejsce spotkań i rozmów wysokich rangą urzędników obu państw do spraw obronności oraz dowódców wojskowych. W ramach Szanghajskiej Organizacji Współpracy zbiera się corocznie Szczyt Ministrów Obrony SCO, a pod auspicjami organizacji Siły Zbrojne Federacji Rosyjskiej oraz Chińska Armia Ludowo-Wyzwoleńcza odbyły pierwsze wspólne ćwiczenia wojskowe w roku 2003. Na szczycie w Astanie dnia 8 czerwca 2017 do SCO dołączono Indie i Pakistan.

Spotkania pomiędzy dowódcami wojskowymi i politykami odpowiedzialnymi za sprawy wojskowe obu krajów odbywają się regularnie od roku 1990 i do roku 2016 miało miejsce 112 takich spotkań (Diagram, s. 19 Raportu). Częstotliwość ich rosła (poza latami 2010-2012), w latach 2015 i 2016 miało miejsce po 7 takich spotkań (spotkania, które odbyły się w roku 2016 przedstawione są w tabeli na s. 19-20).

Według raportu, analiza spotkań pomiędzy ministrami, wiceministrami, dyrektorami departamentów i dowódcami wojskowymi wskazuje na wzajemną, konsekwentną koordynację polityki obrony i bezpieczeństwa Moskwy i Pekinu, a także jest zapowiedzią zmiany w kierunku jeszcze bardziej intensywnego zacieśniania sojuszu polityczno-wojskowego, zwiększania jego koordynacji oraz otwierania nowych pól współpracy w zakresie obrony i bezpieczeństwa. Najwyższe władze w Moskwie i Pekinie planują zwiększenie wymiany i współpracy wojskowo-technologicznej i bardziej złożone manewry wojskowe. Zarówno Putin, Xi i podlegli im oficjele i generałowie stale mówią o konieczności zwiększenia poziomu współpracy, zwłaszcza jeśli chodzi o wymianę technologii, usprawnienie manewrów wojskowych i zwiększenie intensywności kontaktów pomiędzy siłami zbrojnymi obu stron. Zdaniem autorów raportu, koordynacja sojuszu wojskowego na najwyższym szczeblu, zwiększanie częstotliwości spotkań tego typu oraz ich zakresu przedmiotowego jest tendencją stałą i będzie się w przyszłości pogłębiać.

Warto też dodać do omówienia raportu, że na początku czerwca 2017 roku ministrowie obrony FR i ChRL przyjęli „Mapę Drogową” dsustronnej współpracy wojskowej do roku 2020.

Implikacje lokalne, implikacje lokalne. Wyzwanie dla USA – wyzwaniem dla świata

Raport Kongresu USA skupia się głównie na wyzwaniu, jakim jest coraz większa ekspansja wpływów ChRL w regionie Azji Wschodniej i w basenie Pacyfiku Zachodniego. Pekin zagraża tam nie tylko bezpośrednio Stanom Zjednoczonym, ale też ich sojusznikom: Tajwanowi, Japonii i Korei Południowej. Chrlowska ekspansja zagraża również krajom takim, jak Filipiny, które próbowały odwrócić się od Waszyngtonu w kierunku sojuszu Pekin-Moskwa, po części obawiając się rosnącej potęgi komunistycznych Chin.

Według autorów raportu, sprzedaż do ChRL myśliwców Su-35 znacząco pomoże Chinom w stworzeniu możliwości stawienia czoła amerykańskiej dominacji w powietrzu. Nie tylko bezpośrednio, poprzez wyposażenie lotnictwa ChALW w sowieckie, nowocześniejsze samoloty; strona chińska może zastosować tutaj inżynierię odwrotną poprzez wyposażanie swoich najnowszych myśliwców J-20 w systemy używane w konstrukcji Su-35, takie jak systemy radarowe, lepszą od chińskiej awionikę, systemy radarowe czy też uniemożliwiające wykrycie przez radary i zakłócania radiowego.

Z kolei sprzedaż do Chin systemów rakiet przeciwlotniczych ziemia-powietrze S-400 może dać ChRL zdolność do stworzenia nad praktycznie całym terytorium Republiki Chińskiej/Tajwanu strefy tzw. A2/AD – Area Denial/Anti Access, jeśli tylko systemy te zostaną rozmieszczone na wybrzeżu kontynentalnych Chin wzdłuż Cieśniny Tajwańskiej (mapy, s. 22 Raportu). Byłby to poważny atut ChRL nie tylko w przypadku potencjalnej agresji na Tajwan, ale też w bieżącej polityce pokojowego podporządkowania Chin niekomunistycznych przez komunistów, dający stronie komunistycznej de facto suwerenność nad przestrzenią powietrzną Taipei. ChRL używa też starszej wersji tego systemu – S-300 – do obrony przeciwlotniczej Pekinu i okolic.

Wspólne ćwiczenia wojskowe pozwalają obydwu armiom na wzajemną wymianę doświadczeń, z czego korzysta zwłaszcza ChALW, pozbawiona w dużej mierze takiego doświadczenia bojowego, w jakie bogate są Siły Zbrojne Federacji Rosyjskiej, aczkolwiek przeszkodą jest tu brak rozwiniętej interoperacyjności i wspólnych mechanizmów dowodzenia, gdzie armie bloku eurazjatyckiego wyprzedza sojusz zachodu: w porównaniu z armiami ChRL i FR, bardziej zaawansowane na tym polu są armie USA i armie sojusznicze, np. pozostałych krajów NATO czy Korei Południowej. W ostatnich latach – na co wskazuje raport – zwiększa się zarówno zasięg terytorialny wspólnych, chińsko-sowieckich manewrów, a także ich zakres przedmiotowy. Siły Zbrojne Federacji Rosyjskiej i ChRL ćwiczą nie tylko na „macierzystych” obszarach położonych albo na ich terytorium, albo w bezpośrednich strefach wpływu (ćwiczenia w ramach SCO), ale również na obszarach bardzo odległych: ćwiczenia Morskie Współdziałanie 2016 odbywały się na wodach Morza Śródziemnego, a planowana na koniec lipca pierwsza faza Morskiego Współdziałania 2017 odbędzie się na wodach Morza Bałtyckiego i rozpocznie się po wizycie prezydenta USA Donalda Trumpa w Polsce i Niemczech.

Rozszerzenie dwustronnej współpracy wojskowej o obszar obrony antyrakietowej stworzy – wedle raportu – kolejne wyzwanie dla USA – wyzwanie w sferze budowy amerykańskich strategicznych systemów obrony przeciwko użyciu strategicznych pocisków balistycznych.

Raport jest kolejnym potwierdzeniem tego, iż Federacja Rosyjska i ChRL są naturalnymi sojusznikami, a współpraca między nimi wynika z interesów geopolitycznych obu państw, w dużej mierze wspólnych. Poprzez całokształt współpracy na obszarze wojskowości i bezpieczeństwa ChRL i Rosja Sowiecka wyrażają swoje poparcie dla wspólnych interesów osi Moskwa-Pekin oraz dla partykularnych interesów każdej ze stron nie tylko na obszarze Azji i Pacyfiku. Wyzwanie, jakie Stanom Zjednoczonym rzucają Chiny na obszarze Azji Wschodniej i Pacyfiku Zachodniego, którego omówienie zajmuje znacącą część raportu, jest zaledwie częścią globalnej kampanii, której celem jest obalenie mocarstwowej pozycji USA i ustanowienie nowego porządku świata, w której rolę przewodnią pełnić ma sojusz Pekin-Moskwa.

Warto dodać, iż (z naszej, polskiej i środkowoeuropejskiej perspektywy) sojusz wojskowy pomiędzy Moskwą a Pekinem wzmacnia nie tylko komunistyczne Chiny poprzez modernizację parku technologicznego ChALW, co słusznie zauważają autorzy raportu, ale i Rosję Sowiecką. Po pierwsze – coraz silniejsze i bardziej agresywne Chiny niejako związać mają aktywa amerykańskie, a przez to umożliwić Moskwie swobodniejsze i bardziej dynamiczne działanie na terenie Europy Środkowej, Bliskiego Wschodu, ale i Europy Zachodniej. Po drugie – rządzący na Kremlu kagebowski syndykat zarabia ogromne pieniądze na sprzedaży uzbrojenia i sprzętu wojskowego do ChRL, co jest kolejnym czynnikiem wzmacniającym neosowiecki reżym, w tym jego bardzo ważny segment, jakim jest kompleks wojskowo-przemysłowy.

Wiek XXI będzie wiekiem rywalizacji o światową hegemonię pomiędzy blokiem eurazjatyckim pod wodzą osi Pekin-Moskwa, a blokiem atlantycko-pacyficznym, pod przywództwem USA. Najbliższe lata z kolei będą niosły ze sobą dynamizację tego konfliktu – Stany Zjednoczone budzą się po „chwili” zachłyśnięcia się demoliberalnymi i oświeceniowymi miazmatami o „postzimnowojennym porządku” i „końcu historii”. Nowe elity USA zauważają zagrożenie i wyzwanie dla swojej światowej pozycji, jakie niesie ze sobą oś Moskwa-Pekin, ale również to, że sojusz Moskwy i Pekinu jest naturalnym stanem rzeczy, a teorie o rzekomym „konflikcie sino-rosyjskim” i możliwości polityki „różniczkowania” są mrzonką.

Ostatnie posunięcia USA w Syrii czy na Półwyspie Koreańskim są też dowodem na zrozumienie przez Amerykanów prostej zależności – neobolszewicki sojusz Moskwa-Pekin, wraz z peryferyjnymi sojusznikami w rodzaju Assada czy Kima może być powstrzymany przede wszystkim twardą, wojskową siłą lub groźbą jej użycia. Zbombardowanie syryjskiej bazy lotniczej w Al Shayrat i wysłanie lotniskowców w pobliże Korei Północnej są wyraźnym komunikatem przede wszystkim skierowanym do kremlowskich czekistów i chińskich towarzyszy z kompartii.




Źródło: China-Russia Military-to-Military Relations: Moving toward a Higher Level of Cooperation: https://www.uscc.gov/Research/china-russia-military-military-relations-moving-toward-higher-level-cooperation