2020-01-26

2020

W 131 i 132 odcinku programu „Geopolityczny Tygiel” dr Jerzy Targalski omówił mechanizmy sojuszu między Rosją Sowiecką a ChRL:



 Nie mam zamiaru dokonywać streszczenia tego, co powiedział politolog, gdyż pisałem o tym między innymi tutaj: 

http://jaszczur09.blogspot.com/2019/08/incydent-nad-morzem-japonskim.html http://jaszczur09.blogspot.com/2019/11/pekin-i-moskwa-zaciesniaja-wspoprace-w.html 

 Warto jednak rozwinąć jednak ciekawą i słuszną tezę doktora Targalskiego, mianowicie o tym, że niemożliwy jest ani konflikt pomiędzy dwoma komunistycznymi mocarstwami, ani rozerwanie ich sojuszu. Sojusz Pekin-Moskwa jest niejako naturalnym stanem rzeczy i wynika nie tylko z interesów bieżących, ale przede wszystkim długofalowych interesów strategicznych, warunkowanych imperialno-bolszewicką naturą obydwu państw. Antyamerykanizm (i antyokcydentalizm) nieformalnego sojuszu Pekin-Moskwa, o którym mówi dr Targalski, jest po prostu pochodną tego, iż oba te państwa dążą do zdobycia i utrzymania statusu światowych mocarstw i do światowej hegemonii. Komunistyczne Chiny i Federacja Rosyjska są z powodów geopolitycznych i geostrategicznych skazane na obustronną współpracę: mogą swoje cele realizować wyłącznie w ramach relacji będących nieformalnym, ale faktycznym sojuszem polityczno-militarno-gospodarczym. 

Dla ChRL (a ściślej rzecz ujmując dla Komunistycznej Partii Chin, jak świetnie tłumaczy generał brygady Robert Spalding w książce „Niewidzialna Wojna”) sojusz z Moskwą jest najważniejszym elementem „nowego porządku światowego” Made in China, czyli globalnego systemu organizacji, instytucji, wpływów oraz mniej lub bardziej formalnych sojuszy, który ma zapewnić KPCh globalną dominację. Obszar Rosji jest też dla Chin ważnym zapleczem strategicznym: strefą łącznikową z obszarem euroatlantyckim i arktycznym oraz dostarczycielem surowców. Chiny nie stanowią zagrożenia dla Federacji Rosyjskiej, jak błędnie stwierdził premier Mateusz Morawiecki w wywiadzie dla „Die Welt”: dla czekistowskiego syndykatu sojusz z KPCh jest wręcz gwarantem utrzymania i poszerzania wpływów (u siebie, w „bliskiej zagranicy” i na świecie) a „groźba” stania się „młodszą siostrą Chin” (jak to określa dr Targalski) i ich zapleczem strategicznym jest kosztem koniecznym. 

Brak formalizacji i instytucjonalizacji sojuszu (nie licząc Szanghajskiej Organizacji Współpracy, BRICS czy wymienionego w programie Traktatu o Dobrosąsiedztwie i Przyjaznej Współpracy z 2001 roku) to bardzo dobry kamuflaż, zakłócający postrzeganie tego sojuszu wśród zachodnich ekspertów i decydentów. Dzięki takiemu „strategicznemu partnerstwu” obydwa państwa mogą z osobna realizować nieraz skrajnie różne strategie, będące jednocześnie częściami jednej neokomunistycznej mega-strategii. Ogromnym zagrożeniem dla wolnego świata jest rozwijająca się współpraca w zakresie wprowadzenia przez Federację Rosyjską systemu kontroli społeczeństwa i systemu tzw. „kredytu społecznego”. W listopadzie ubiegłego roku, Nowaja Gazieta ujawniła zamiary wprowadzenia, na razie „jedynie” przez merostwo Moskwy, projektu „Inteligentnego Miasta” („Umnyj Gorod”), będącego de facto kopią rozwiązań zastosowanych w Pekinie, Szanghaju, Shenzhen czy okupowanym Turkiestanie Wschodnim. Cyfrowa inwigilacja oparta o sztuczną inteligencję umożliwiającą funkcjonowanie sieci bardzo precyzyjnych kamer i zarządzanie ogromną ilością danych ma zostać wdrożona do 2030 roku (zapewne po wprowadzeniu jej na pełną skalę w ChRL). Sowieckie korporacje, Rostec i Ntech Lab ściśle w tym zakresie współpracują z władzami ChRL. Można wręcz powiedzieć, że sowieciarze rosyjscy będą podwykonawcami korporacji podporządkowanych KPCh. 

*** 

Sojusz strategiczny pomiędzy Rosją Sowiecką i komunistycznymi Chinami jest jednym z najważniejszych czynników, które zadecydują o kształcie polityki światowej nie tylko w najbliższym czasie, ale w ciągu najbliższych dekad. Trwa ukryta wojna prowadzona przez blok kierowany przez oś Pekin-Moskwa przeciwko Stanom Zjednoczonym, ich sojusznikom, ale i państwom neutralnym. Doktor Targalski mówi o możliwości rozszerzenia się tandemu ChRL-Federacja Rosyjska na Iran, co jest zresztą od dawna faktem; pod koniec grudnia 2019 roku Chiny, Rosja Sowiecka i Iran przeprowadziły wspólne ćwiczenia marynarek wojennych w rejonie Zatoki Perskiej i Morza Arabskiego. Nie tylko zresztą o Iran, bowiem mają miejsce coraz śmielsze przymiarki do włączenia w orbitę wpływów osi Pekin-Moskwa również Niemiec i Francji, a wraz z nimi całej Unii Europejskiej. 

Wróćmy jednak do Iranu. Islamski ekstremizm od lat stanowi narzędzie w rękach sowieciarzy, bez względu na zmiany nazw i skrótowców. „Proxy” Kremla (ale i w sposób bardziej zakulisowy – Pekinu) stanowił afgański Taliban, Al-Qaida i Państwo Islamskie, sojusznikiem ZSRS/FR i ChRL jest też Islamska Republika Iranu, która swoje powstanie zawdzięcza między innymi ZSRS. Amerykanom i tzw. Koalicji Antyterrorystycznej udało się na tyle zdezintegrować Al-Kaidę, że dzisiaj nie stanowi ona już takiego zagrożenia, jak w latach pierwszych XXI wieku. Islamizm odrodził się jednak w straszliwej inkarnacji Państwa Islamskiego, którego plan stworzenia i utrzymania Kalifatu legł w gruzach pod amerykańskimi bombami lotniczymi i rakietami oraz pod ostrzałem kurdyjskich kałasznikowów. Amerykańscy "specjalsi" zabili kalifa Ibrahima, ale nie zabito idei Kalifatu. Nie ma on już jednak niezwykle ważnego atrybutu w postaci państwa o regularnej strukturze politycznej i militarnej, jakim dysponował on jeszcze niespełna dwa lata temu. 

Tandem Moskwa-Pekin musi mieć agresywnego „sojusznika”, którego zadaniem będzie po pierwsze – destabilizowanie Zachodu, po drugie – wiązanie sił wojskowych państw zachodnich na Bliskim Wschodzie, co ułatwić ma działanie Rosji Sowieckiej i komunistycznych Chin. To między innymi dzięki (koniecznej) „wojnie z terroryzmem” i operacje wojskowe w Afganistanie i w Iraku, Rosja Sowiecka mogła rozbudować system penetracji Europy Zachodniej, ChRL rozbudowywać potencjał technologiczny, ekonomiczny i militarny, a obydwa państwa mogły – w cieniu islamskiego zagrożenia i wyniszczającej wojny z nim – nie zwracając uwagi świata, zbudować i umocnić sojusz. Poza tym, agresywny islamizm musi się odrodzić, gdyż wynika to z samej natury islamu, zdominowanego przez aszarytyzm. 

Można spekulować, że miejsce Al-Qaidy i Daesh w geopolitycznym ekosystemie miała zająć właśnie Islamska Republika Iranu (równolegle z coraz bardziej islamizującą się i coraz bardziej agresywną Turcją), która posiada wszystkie niezbędne do tego siły i środki, na czele z Islamskim Korpusem Gwardii Rewolucyjnej, który śmiało można określić jako „małe KGB”. Gwardia Rewolucyjna patronuje nie tylko Hezbollahowi, Hamasowi, rządowi Assada czy też partyzantce Huthi w Jemenie, ale ma wpływy nawet w Ameryce Południowej, współpracując z kolumbijskim FARC czy bezpieką wenezuelską. 

Egzekucja dokonana przez USA na dowódcy tej służby, generale Soleimanim i kilku innych członkach jej wierchuszki to taktyczny i strategiczny majstersztyk. Na poziomie taktycznym, zlikwidowano główny cel, bez ofiar w postaci niewinnych cywilów. Na poziomie strategicznym, dokonano ataku w sam „środek ciężkości” struktury polityczno-wojskowej nieprzyjaciela, używając pojęć Clausewitzowskich, i o to właśnie chodziło, wbrew histerii nowej, „prawicowej” generacji agentury i użytecznych idiotów, jojczących o tym, że zabicie generała ma świadczyć o przynależności USA do „cywilizacji turańskiej”. Dokonano dekapitacji irańskiego aparatu wpływów zagranicznych i represji wewnętrznych, a tym samym znacząco osłabiono potencjał Islamskiej Republiki Iranu, być może unikając w ten sposób dalszych, kosztownych i wyniszczających regularnych działań wojennych. 

Być może, choć to tylko moja teza robocza, decyzja o likwidacji generała Soleimaniego zapadła nieprzypadkowo po wspomnianych wcześniej morskich manewrach Iranu, Rosji Sowieckiej i Chin. Niemal na pewno było to ostrzeżenie wobec nich, oprócz wspomnianego osłabienia ich sojusznika i oczyszczenia przedpola. Ponadto, gdy w tak znaczący sposób osłabi się takie państwa, jak Iran, czy też islamskie organizacje terrorystyczne, Stany Zjednoczone będą mogły bardziej skupić się na pozostałych, ważniejszych strefach starć z blokiem kontynentalnym: Europie (zwłaszcza Europie Środkowo-Wschodniej – wschodnim froncie NATO) oraz obszarze Indopacyfiku. 

 *** 

 Od końca roku 2019 Rosja Sowiecka prowadzi kolejną kampanię dezinformacyjną przeciwko Polsce i Polakom, polegającą na dyskredytowaniu przedwojennego niepodległego państwa polskiego jako cichych sojuszników III Rzeszy oraz współsprawców Holocaustu Żydów. Moskwa w ten sposób poparła żydowskie organizacje roszczeniowe, zbijające kapitał na prowadzeniu „przemysłu Holocaust”, a także państwo Izrael, a ściślej, wpływowe – zarówno lewicowe, jak i prawicowe – kręgi polityczne w Izraelu, o nastawieniu z gruntu antypolskim. Operacja ta ma trzy zasadnicze grupy docelowe: zachodni mainstream, celem pogłębienia orientacji przychylnej Moskwie, wspomniane już środowiska żydowskie oraz Państwo Izrael, a także polską (a raczej peerelowską) lewicę, w celu wzmocnienia „lewej nogi” przychylnej sobie orientacji politycznej, agentury wpływu oraz użytecznych idiotów. Ta operacja – wraz z całym, wewnątrzpolskim kontekstem – wymaga jednak osobnego, bardziej szczegółowego omówienia.

2019-11-08

Pekin i Moskwa zacieśniają współpracę w zakresie bezpieczeństwa

Wspólna obrona przeciwrakietowa, cyberbezpieka i high-tech

 Podczas ostatniego Forum Wałdajskiego Klubu Dyskusyjnego, które odbyło się w Soczi 3 października 2019, Putin ogłosił publicznie, że Federacja Rosyjska wspiera Chińską Republikę Ludową w budowie systemu wczesnego ostrzegania przeciwrakietowego. Według Gustava Gressela z European Council of Foreign Relations, zapowiadany przez Putina system nie ma na celu niszczenia pocisków balistycznych, tylko jest systemem wczesnego ostrzegania, którego zadaniem jest ich wykrycie, rozpoznanie oraz przewidywanie trajektorii lotów. Oprócz rakiet, system może wyśledzić także każdy inny obiekt znajdujący się w przestrzeni kosmicznej oraz atmosferze, np. satelity. I mimo, że różni się od amerykańskiego systemu obrony przeciwrakietowej, będzie możliwe jego sprzężenie z istniejącymi systemami obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej, na przykład z sowieckiej produkcji S-300 i S-400.

Według Stephena Blanka, Putin ujawnił przedsięwzięcie, które od jakiegoś czasu już jest wdrażane, póki co na skalę lokalną, na terenie Azji Wschodniej. Skoordynowany system obrony przeciwrakietowej ma bronić terytorium Rosji Sowieckiej, ChRL oraz Korei Północnej przed potencjalnym "atakiem prewencyjnym" ze strony USA i zastraszać Stany Zjednoczone, Japonię, a także Koreę Południową.

 Chiny i Rosja Sowiecka zacieśniają współpracę również w dziedzinie nowoczesnych technologii mających podwójne zastosowanie: cywilne i wojskowe (plus bezpieczeństwa i inżynierii społecznej). Według South China Morning Post, 20 października Chińska Administracja Cyberprzestrzeni i Roskomnadzor miały podpisać traktat regulujący współpracę obydwu krajów w zakresie cenzury internetu, określonej eufemistycznie jako "zwalczanie nielegalnych treści w internecie". Już od jakiegoś czasu bardzo widoczna jest tendencja w cyberpolityce Rosji Sowieckiej, polegająca na kopiowaniu chińskich rozwiązań technologicznych i doszlusowywaniu do modelu chińskiego. Współpraca dwustronna w dziedzinie cenzury internetu jest zaledwie częścią całościowego "strategicznego partnerstwa i koordynacji" Rosji Sowieckiej i komunistycznych Chin. Australijski think-tank Australian Strategic Policy Institute wspomina w raporcie o takich polach współpracy, jak głośna ostatnio technologia 5G, prace nad sztuczną inteligencją, Big Data, robotyka, biotechnologia oraz ekonomia cyfrowa. Moskwa popiera również Pekin w tłumieniu wolnościowych protestów w Hong Kongu.

 

 Wyżej wymienione obszary współpracy pomiędzy komunistycznymi Chinami i Federacją Rosyjską, jak również jej zacieśnianie i rozszerzanie na nowe pola są logiczną konsekwencją tej strategicznej symbiozy. Dla komunistycznych Chin sojusz z Federacją Rosyjską jest centralnym elementem "nowego międzynarodowego porządku instytucjonalnego", czyli światowej sieci sojuszy i instytucji, mających umożliwić Pekinowi zdobycie i utrzymanie światowej hegemonii. W bieżącym kontekście, Rosja Sowiecka dostarcza Chinom tych rozwiązań technologicznych, których te nie wypracowały, tu: systemu wczesnego ostrzegania przed pociskami balistycznymi oraz systemów obrony przeciwlotniczej, przeciwrakietowej i przeciwkosmicznej (S-400), a także rakiet balistycznych takich, jak Topol-M, Buława czy Jars, które docelowo mogą zastąpić przestarzałe, jednogłowicowe rakiety Dong Feng.

Patrząc z Moskwy

 Przedstawiciele elit kremlowskich mają rację, gdy twierdzą, że interes Chin jest w istocie interesem Federacji Rosyjskiej. Sojusznicze relacje, zwłaszcza współpraca technologiczna i wojskowa to instrument umożliwiający Moskwie odzyskanie pozycji światowego mocarstwa, przy czym Rosja Sowiecka może zostać niejako współhegemonem jako junior partner ChRL i tę rolę akceptuje. Czekistowsko-oligarchiczny syndykat rządzący na Kremlu dostaje dzięki sojuszowi z Chinami ogromne pieniądze oraz takie technologie (tutaj: technologie kontroli i inwigilacji społeczeństwa), których sam nie posiada. Ponadto, agresywna i prowokacyjna postawa Moskwy na arenie międzynarodowej możliwa jest między innymi – a według Stephena Blanka głównie – dzięki współpracy z Chinami.

W dniach 16-21 września tego roku Siły Zbrojne Federacji Rosyjskiej przeprowadziły cykliczne manewry „Centr 2019”, w których uczestniczyły również wojska państw należących do Szanghajskiej Organizacji Współpracy oraz Organizacji Układu Bezpieczeństwa Zbiorowego, na czele z komunistycznymi Chinami. Z manewrami „Centr” pokrywały się ćwiczenia „Obrona Związku”, przeprowadzana pod egidą tzw. Państwa Związkowego Rosji i Białorusi – tworu istniejącego dotąd „na papierze”, który jednak, biorąc pod uwagę pogłoski o wchłonięciu Białorusi przez Rosję Sowiecką, może zaistnieć de facto. Ogromny cykl zakrojonych na szeroką skalę manewrów, ćwiczeń i zgrupowań poligonowych Federacji Rosyjskiej zakończony został ćwiczeniami „Grom 2019”, sprawdzającymi gotowość strategicznych sił nuklearnych.

Niemal jednocześnie, Rosja Sowiecka dokonuje prowokacji o charakterze militarnym. Pod koniec lipca tego roku patrol złożony z sowieckich i chińskich samolotów wkracza w przestrzeń powietrzną Korei Południowej i Japonii. Pod koniec września zanotowano lądowanie żołnierzy Specnazu (konkretnie, pododdziałów podległych kremlowskiemu kolaboranckiemu wodzowi Czeczenii, Ramzanowi Kadyrowowi) na Spitsbergenie, który według umów międzynarodowych jest obszarem zdemilitaryzowanym. Według niektórych obserwatorów, wtargnięcia sowieckich pododdziałów rozpoznawczych miały miejsce również na obszarze kontynentalnej Norwegii. Pod koniec października sowieckie okręty podwodne wtargnąć miały na wody należące do Norwegii i okalające Grenlandię, gdzie ćwiczyły przecinanie położonych na dnie oceanicznym kable telekomunikacyjne.

Celem zarówno ćwiczeń wojskowych, jak i naruszeń terytoriów państw takich jak Korea, Japonia, Norwegia, Dania, ale i Polska, Wielka Brytania czy też USA jest przede wszystkim prowokowanie i sprawdzanie reakcji zarówno tych państw, jak i całości NATO oraz systematyczne przesuwanie progu prowokacji, a także szantaż i groźby wobec państw wolnego świata. Czy przypadkiem jest choćby to, że Dania wyraziła zgodę na budowę Nord Stream 2 praktycznie zaraz po tym, jak sowieckie okręty podwodne zbliżyły się do Grenlandii?

Trzeba spodziewać się tego, że współpraca w zakresie obrony, bezpieczeństwa oraz inżynierii społecznej – wymagająca ogromnego stopnia wzajemnego zaufania i dostępu do bardzo wrażliwych danych technologicznych czy wywiadowczych – będzie rozwijać się dalej. Przyczyni się ona do wzajemnego wzmocnienia potencjału komunistycznych Chin i Rosji Sowieckiej – potencjału wojskowego, ale również możliwości kontroli, jaką sprawują nad własnymi społeczeństwami, a także obszarami znajdującymi się w ich aktualnych bądź potencjalnych strefach wpływów. Taka kombinacja soft i hard power da Rosji Sowieckiej i Chinom możliwość manipulacji państwami zachodu przy użyciu coraz bardziej zaawansowanych technologicznie instrumentów, pozwalających na kontrolę sytuacji wewnętrznej poprzez manipulację społeczeństwami, a nawet jednostkami.

Tak zwany „Nowy Porządek Światowy” wcale nie musi przyjść – jak utrzymuje wielu badaczy i prawicowych głównie publicystów – z Nowego Jorku, Brukseli czy Tel-Awiwu. Jego centrum może się stać Blok Eurazjatycki, zdominowany przez współpracę Pekin-Moskwa, a pewne wpływowe kręgi w elitach wolnego świata będą w coraz większym stopniu naśladować i kupować rozwiązania zastosowane i sprawdzone przez towarzyszy z Pekinu i Moskwy.

2019-08-11

Incydent nad Morzem Japonskim

Przebieg prowokacji

 23 lipca 2019 roku patrol powietrzny złożony z chińskich i sowieckich samolotów bojowych wtargnął w przestrzeń powietrzną Korei Południowej i Japonii. 

 Patrol składał się z samolotu AWACS (rozpoznania i dowodzenia) Berijew A-50, dwóch bombowców strategicznych Tu-95 MS oraz dwóch chińskich bombowców strategicznych Xian-H6K i samolotu wczesnego ostrzegania KJ-2000. Tupolew może być uzbrojony w 8 pocisków manewrujących powietrze-ziemia Kh-101 i 102, a Xian, w 6 pocisków CJ-20 takiego samego przeznaczenia. Pociski te mają zasięg odpowiednio: 4000 km i 2000 km, obydwa mogą być uzbrojone w głowice nuklearne. Obydwa bombowce zdolne są do przenoszenia również ładunków konwencjonalnych, m.in. ponaddźwiękowych pocisków służących do rażenia celów nawodnych. 

 Ani Federacja Rosyjska, ani ChRL nie powiadomiły strony koreańskiej i japońskiej o przelocie, nie wystąpiły też o pozwolenie. Po zignorowaniu wezwań nadawanych drogą radiową, koreańskie myśliwce F-15 i F-16 oddały w stronę intruzów 360 strzałów ostrzegawczych z działek pokładowych o kalibrze 20mm. Reakcją Chińczyków i Rosjan było zagłuszanie koreańskiej eskorty. Japonia poprzestała na reakcjach czysto dyplomatycznych.  

Kontekst taktyczny, strategiczny i polityczny

 Rosja Sowiecka praktycznie od zawsze, a ze szczególnym natężeniem po inwazji na Ukrainę w 2014 roku, dokonuje prowokacyjnych działań polegających na na stałym zastraszaniu i testowaniu reakcji państw z otoczenia międzynarodowego za pomocą aktów będących de facto rozpoznaniem bojem. Po wtargnięciach w przestrzeń powietrzną m.in. Polski, Szwecji, Norwegii czy nawet Wielkiej Brytanii i USA, Rosja Sowiecka chce zastraszyć Koreę Południową i Japonię, tym razem z udziałem komunistycznych Chin i w ich interesie.

Pierwszy wspólny patrol lotnictwa chińskiego i sowieckiego wpisuje się przede wszystkim w długofalową strategię Moskwy i Pekinu. Chiny i Rosję Sowiecką łączy sojusz na poziomie politycznym, gospodarczym i militarnym. Sojusz ten nie ma charakteru de jure, tylko de facto i wynika ze wspólnych interesów mocarstwowych komunistycznych Chin i Federacji Rosyjskiej: strategicznym celem Moskwy i Pekinu jest osłabienie (w wariancie maksimum - obalenie) mocarstwowej pozycji USA, celem ustanowienia nowego porządku eurazjatyckiego i światowego, opartego na osi Pekin-Moskwa. 

Zbierzmy niektóre fakty, zarówno wydarzenia, jak i wypowiedzi przywódców, chociażby z ostatniego czasu: w czerwcu tego roku Putin i Xi podpisali dokument o „Strategicznej Współpracy u progu Nowej Ery”, w którym obie strony zobowiązały się m.in. do zwiększenia wymiany handlowej, w tym o uczynieniu z Rosji Sowieckiej największego dostawcy ropy naftowej, a także o budowie sieci 5G w Rosji Sowieckiej w oparciu o chrlowski Huawei. W ramach realizacji wyżej opisanej długofalowej strategii, powoli, ale konsekwentnie wdrażany jest projekt utworzenia sieci sojuszy (w tym tzw. „Partnerstwa Wielkiej Eurazji”), która ma połączyć w jedną przestrzeń geostrategiczną Europę, Federację Rosyjską i ChRL. Należy tu wspomnieć o przeprowadzonych w Niemczech ćwiczeniach wojskowych ChALW i Bundeswehry (w zakresie ratownictwa pola walki), o obronie przez ChRL sowiecko-niemieckiego Nord Stream 2, a także otwartej deklaracji wierchuszki ChRL o tym, że przedsięwzięcia tworzone w ramach Nowego Jedwabnego Szlaku mogą mieć zastosowanie militarne, a jednym z zadań ChALW jest ochrona NJS. 

 Współpraca wojskowa pomiędzy Federacją Rosyjską a Chinami odbywa się na trzech poziomach: instytucjonalnym (pomiędzy przywódcami obu państw, rządami, ministerstwami obrony, dowództwami, komisjami międzyrządowymi, think-tankami zajmującymi się bezpieczeństwem itp.), organizowania regularnych i cyklicznych wspólnych manewrów wojskowych (wojsk lądowych, powietrzno-desantowych, specjalnych, żandarmerii, oddziałów realizacyjnych bezpieki i marynarek wojennych) oraz współpracy wojskowo-technologicznej. Na wszystkich tych poziomach współpraca wojskowa z roku na rok (a właściwie z miesiąca na miesiąc) zacieśnia się, pogłębia i rozszerza na nowe obszary, także na elementy i przedsięwzięcia, które wymagają wzajemnego udostępnienia bardzo wrażliwych danych, na przykład niedawne ćwiczenia w zakresie obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej, czy też sprzedaż i wdrożenie rosyjskiego systemu rakietowego S-400 do ChRL, który to proces wymaga gruntownego przeszkolenia chińskich załóg w zakresie obsługi systemu i udostępnienia przez Moskwę wrażliwych danych taktyczno-technicznych i wywiadowczych. Trwa podobna transakcja jeśli chodzi o samoloty bojowe Su-37, a według Stephena Blanka, transfer może dotyczyć również najnowszych Su-57. 

 Nie można też pominąć tutaj operacji bratniej pomocy, udzielanej przez Rosję Sowiecką i Chiny Maduro, Assadowi i satrapom krajów czarnej Afryki. W kontekście tym warto również wspomnieć o nowej chińskiej strategii wojskowej, ujętej w formule „Białej Księgi”, w której bardzo ważne miejsce zajmuje współpraca z Federacją Rosyjską jako czynnik zapewniający „globalną stabilność strategiczną”. 

Pierwszy patrol lotniczy obydwu państw jest zatem, po pierwsze, manifestacją strategicznej współpracy Rosji Sowieckiej i komunistycznych Chin, a w szczególności współpracy militarnej oraz jej stałej ewolucji, co potwierdziło chociażby oficjalne oświadczenie ministerstwa obrony Federacji Rosyjskiej: „Wspólny patrol przeprowadzony został w celu pogłębiania relacji rosyjsko-chińskich, w ramach naszego wszechstronnego partnerstwa, zwiększania współpracy pomiędzy naszymi siłami zbrojnymi, doskonalenia ich zdolności do przeprowadzania wspólnych działań oraz wzmacniania globalnego bezpieczeństwa strategicznego”. Ze strony Moskwy jest to oznaka poparcia dla polityki Chin, i vice versa, dowód poparcia polityki Moskwy przez Pekin. 

 Po drugie, patrol jest przedsięwzięciem zgrywającym w praktyce działania sił zbrojnych (w tym wypadku personelu lotniczego: pilotów i załóg samolotów bojowych) obydwu państw, a ponadto, zważywszy na skład formacji, która przeleciała przez przestrzeń powietrzną Korei i Japonii, patrol realizował zapewne zadania wywiadowcze. Nie można też zapominać – w kontekście omawianego tutaj lotu – o naruszeniu przestrzeni powietrznej Tajwanu, dokonanego przez sowiecki Tu-95 w lipcu. Lot ten odbył się za wiedzą i zgodą ChRL. 

Zapewne nieprzypadkowy jest tutaj kontekst gry, jaką prowadzi Kim Dzong Un, który z jednej strony dąży do ocieplenia swojego wizerunku (i być może wprowadzenia KRLD-owskiej wersji pieriestrojki), a z drugiej, dąży do bycia uznanym za mocarstwo nuklearne i mimo ustaleń ze szczytu Trump-Kim w Singapurze dalej rozwija zbrojenia nuklearne, w tym rakiety przypominające sowiecki system Iskander. Artiom Łukin na stronach Klubu Wałdajskiego opisuje cel polityki realizowanej przez Kima (z udziałem Putina i Xi), a jest nim finlandyzacja Republiki Korei, a docelowo zjednoczenie Półwyspu Koreańskiego na warunkach KRLD. 

Rick Fisher, ekspert International Assessment and Strategy Center, napisał na łamach antykomunistycznego „Epoch Times”, że „udział samolotów AWACS umożliwił grupie bombowców wyszukiwanie celów na ziemi i morzu i prawdopodobne jest, że dane celów pochodzących z umieszczonych w kosmosie i na ziemi czujników zostały wykorzystane przez samoloty AWACS i bombowce. To małe ćwiczenie jest przejawem powietrznej "sieci", która w przyszłych ćwiczeniach może rozrosnąć się, obejmując większą liczbę bombowców i myśliwców, a później okrętów wojennych i podwodnych, tworzących większe formacje bojowe." Podobnego zdania jest Stephen Blank, który w przytoczonym artykule napisał: „[...] incydent nad terytorium japońskim i koreańskim nie był przypadkiem ani wydarzeniem jednorazowym. Należy się spodziewać większej ilości takich przedsięwzięć z udziałem połączonych sił rosyjsko-chińskich o większej zdolności bojowej (z większą zuchwałością i bezwzględnością)”. Blank pisze dalej, że podobne incydenty w przyszłości są kwestią czasu. Należy się również spodziewać, że podobne operacje z udziałem połączonych sił sino-sowieckich będą przeprowadzane również wobec krajów europejskich, zwłaszcza sojuszników USA oraz krajów uznanych przez Moskwę za “bliską zagranicę”. I będzie to funkcja tworzącej się i zacieśniającej współpracy na osi Pekin-Moskwa-Berlin.

2019-05-20

Militarny wymiar sojuszu Moskwa-Pekin: analiza Stephena Blanka (2)

„Sojusz o charakterze ideologicznym”. Fundamenty i rozwój sojuszu

Doktor Stephen Blank reprezentuje stanowisko niezgodne z większością amerykańskich, i ogółem zachodnich, politologów. Mianowicie twierdzi on, że sojusz pomiędzy Federacją Rosyjską i komunistycznymi Chinami ma w dużej mierze podłoże ideologiczne, wynikające z charakteru i istoty obydwu państw. Sankcje nałożone przez Stany Zjednoczone (i niektóre pozostałe państwa zachodnie) na Rosję Sowiecką czy wojna handlowa pomiędzy USA a ChRL nie są głównym czynnikiem tego sojuszu (jak utrzymuje większość badaczy) a jedynie katalizatorem:

Od początku chińsko-rosyjskiego zbliżenia w latach '90 do teraz, znaczącą, jeśli nie najważniejszą siłą napędową stałej poprawy relacji jest ideologiczna zbieżność obydwu państw, to znaczy ich sposób samoreprezentacji, strach przed liberalną demokracją oraz amerykańskimi wartościami w sprawach światowych. Nie jest to tylko sojusz z rozsądku [axis of convenience] i zawsze były to relacje napędzane normatywnie, tak więc ich podłoże wywodzi się z natury państw rosyjskiego i chińskiego jako takich, nie zaś z polityki zagranicznej Stanów Zjednoczonych.

Z powyższego, można rzec, wynika reszta – Blank twierdzi, że zbieżność ideologiczna i zbieżność strategicznych interesów idą ze sobą w parze.

Moskwa popiera Pekin we wszystkich sprawach dotyczących geopolitycznej architektury w Azji: w stosunkach z Japonią, w sprawie sytuacji na Półwyspie czy też w sprawie chińskich roszczeń na morzach Południowo- i Wschodniochińskim i wynikających z nich sporów z Filipinami, Indonezją, Malezją, Tajwanem oraz Brunei Darussalam. Przykładowo, w relacjach z Tokio, Moskwa nie jest skłonna do kompromisów, na przykład oddania okupowanej części Archipelagu Kurylskiego właśnie ze względu na chęć utrzymania sojuszniczych relacji z Chinami. Co więcej, Rosja Sowiecka stale rozbudowuje na Kurylach swoją infrastrukturę wojskową. Moskwa popiera też stanowisko Pekinu ws. Tajwanu, uznając to państwo za „zbuntowaną prowincję” ChRL. Rosja Sowiecka akceptuje również chińską ekspansję w Azji Środkowej, na terenach „swoich” byłych republik, i nie neguje tam chińskiego prymatu.

Kręgi decyzyjne w siłach zbrojnych (i bezpiece) Federacji Rosyjskiej dążą do utrzymania i wzmacniania sojuszu, zarówno w relacjach bilateralnych, jak i w ramach organizacji międzynarodowych, na czele z Szanghajską Organizacją Współpracy. Ma to odzwierciedlenie zarówno w oficjalnej narracji obydwu stron, jak i w praktyce ich polityki zagranicznej i obronnej. Znamienne są tutaj następujące stwierdzenia przedstawicieli strony sowieckiej, począwszy od wypowiedzi Władimira Putina, w której określił Rosję Sowiecką i ChRL jako „naturalnych sojuszników”. Siergiej Szojgu zaś określił „dobrosąsiedzkie relacje” pomiędzy Moskwą a Pekinem jako kluczowy czynnik w „utrzymaniu pokoju na kontynencie eurazjatyckim i poza nim” [sic!]. Kolejne przykłady to wypowiedzi chińskich oficjeli, na przykład ambasadora ChRL w Moskwie Li Hui mówiący o tym, że „Rosja i Chiny są jak wargi i zęby”. Establishment w Rosji Sowieckiej i w ChRL wielokrotnie podkreśla również cele operacyjne: sojusz pomiędzy tym państwami służy zwalczaniu zagrożeń międzynarodowych, takich jak ekstremizm polityczny, terroryzm islamski czy sponsorowane przez Zachód (czytaj: USA, według oficjalnej propagandy Pekinu i Moskwy) „kolorowe rewolucje”.

Sino-sowiecki sojusz polityczno-wojskowy, choć nieformalny i niedoceniany przez wielu zachodnich obserwatorów i polityków, daje obydwu stronom wymierne korzyści. Chiny biorą z niego – jak stwierdza Blank - „wszystko, czego chcą”. Z drugiej strony, podobnej wagi korzyści dla siebie widzą elity rządzące Federacją Rosyjską, od najwyższych władz państwowych na czele z Putinem, Ławrowem i Szojgu, poprzez funkcjonariuszy ministerstwa obrony i dowódców wojsk, na zbrojeniówce kończąc. Jednym z przykładów oficjalnych wypowiedzi obrazujących wagę sojuszu dla obydwu stron jest wypowiedź Szojgu między innymi o przygotowaniu i szkoleniu rosyjskich specjalistów wojskowych dla Chin, szkoleniu chińskich podchorążych na sowieckich uczelniach wojskowych, a także manewrach z cyklu "Misja Pokojowa" i "Morskie Współdziałanie".

Rosja Sowiecka – dążąc do realizacji własnych mocarstwowych interesów – akceptuje prymat komunistycznych Chin w sojuszu. Stephen Blank jako przykład podaje w tym kontekście wypowiedź Putina podczas jednego ze wspólnych wystąpień z wierchuszką ChRL o tym, że „główna walka toczy się teraz o globalne przywództwo i nie zamierzamy tu konkurować z Chinami”. Kolejnym przykładem jest wypowiedź wysokiej rangi urzędnika rosyjskiego odpowiadającego za eksport broni: „jeśli pracujemy na rzecz interesów Chin, oznacza to, że działamy także w naszym interesie”.

Obydwa państwa wolą też rozszerzać współpracę na nowe pola i zacieśniać ją na już istniejących. Jest to u ou stron spowodowane poczuciem wspólnoty interesów, zarówno wspólnoty ideologicznej, jak i strategicznej. I dzieje się to pomimo taktycznych różnic interesów:

Chociaż Rosja i Chiny zauważają trudności we współpracy, ich poświęcenie w podkreślanie pozytywnych stron relacji przeważa we wzajemnych dysputach nad pracą na rzecz przezwyciężania trudności. Podejście to zostało wypracowane poprzez stałą instytucjonalizację dwustronnych powiązań. Obejmuje ona spotkania na szczycie pomiędzy głowami państw, regularne spotkania premierów i ministrów spraw zagranicznych, konsultacje dotyczące stabilności strategicznej (na szczeblu wiceministrów spraw zagranicznych), współpracę wojskową (na szczeblu ministrów obrony) oraz szersze zagadnienia bezpieczeństwa (pomiędzy krajowymi doradcami do spraw bezpieczeństwa).

Stephen Blank zatem jasno wykazuje, że mówienie o braku sojuszu pomiędzy Rosją Sowiecką a komunistycznymi Chinami, braku wspólnoty interesów, rzekomym sojuszu taktycznym, czy wręcz mówienie o potencjalnym, zbliżającym się konflikcie zbrojnym albo politycznym, jest błędne i pozbawione podstaw, co wynika z przedstawionego w artykule materiału dowodowego. Tak samo błędne jest – zdaniem Blanka – traktowanie przez elity amerykańskie (choć sprawa tyczy się praktycznie całego świata) Federacji Rosyjskiej i ChRL jako dwóch osobnych zagrożeń. Jest dokładnie odwrotnie – sojusz, choć nieformalny, jest faktem, a ponadto wypracowuje coraz to nowsze metody ekspansji (na czele z celową polityką dezinformacji), coraz bardziej pogłębia się w ostatnich latach i jest to trend trwały:

Wzmocniona współpraca wojskowa jest widoczna we wspólnych ćwiczeniach od roku 2014 z punktem kulminacyjnym na manewrach "Wostok 2018", wzajemnym handlu bronią i podpisywaniu nowych kontraktów przez Rosję na sprzedaż broni Chinom. Takie rozwiązanie świadczy o niechęci Chin do przystępowania do formalnych sojuszy i powtarzających sissę wezwaniach wobec Rosji do budowania coraz bliższych więzi i współpracy w zakresie bezpieczeństwa azjatyckiego i międzynarodowego, wspierania żywotnych interesów państwowych Chin, a nawet budowy nowego porządku światowego opartego o "globalną strategiczną stabilność". [...] Rozwiązanie to pozwala również Putinowi (i Xi Jinpingowi) do utrzymywania, że nie ma sojuszu. [...] Tymczasem, "Rosja i Chiny zajmują stanowiska bardzo sobie bliskie, albo prawie takie same w sprawach międzynarodowych", jak powiedział Putin w 2016 roku. 

Walka o panowanie na morzach

Zarówno Chiny, jak i Federacja Rosyjska dążą do panowania nad okalającymi je morzami, co gwarantowałoby im dostęp do oceanów, tym samym możliwość uzyskania statusu mocarstw morskich i w dalszej perspektywie – kolejne punkty do stania się mocarstwami światowymi. Obydwa państwa łamią, albo wykorzystują dla własnych celów traktaty międzynarodowe dotyczące mórz i oceanów, czy (tak jak Chiny w 2016 roku) ustalenia Międzynarodowego Trybunału Arbitrażowego w Hadze.

Rosja Sowiecka dąży do kontroli nad całością Morza Ochockiego, przyznanej jej na mocy Konwencji Narodów Zjednoczonych o Prawie Morza (UNCLOS) oraz do dominacji nad Północnym Przejściem Morskim oraz całością wód Oceanu Arktycznego, wykorzystując casus Morza Ochockiego właśnie. Moskwa zamierza też – jak pisze Blank – uczynić Morze Azowskie morzem wewnętrznym. Równie ważnym akwenem jest także Morze Bałtyckie (o którym Blank w omawianym tekście już nie pisze), o czym później. Chiny z kolei próbują od jakiegoś czasu, i to z pozytywnym dla siebie skutkiem uczynić morze wewnętrzne z Morza Południowochińskiego. I Rosja Sowiecka, i Chiny dążą do militaryzacji odpowiednio: Morza Ochockiego, Oceanu Arktycznego oraz Morza Południowochińskiego i Wschodniochińskiego.

Chiny od prawie dekady [...] kontynuują budowę sztucznych wysp i wzmacniają swoje możliwości wojskowe na Morzy Południowochińskim, oczywiście bezkarnie. [...] Faktycznie, według amerykańskich dowódców, Chiny obecnie opanowują te wody na wypadek zbliżającej się wojny (prawdopodobnie ze Stanami Zjednoczonymi). [...] Chinskie starania na tych wodach przypominają rosyjskie działania na Morzu Azowskim, Morzu Ochockim i w Arktyce. Jeżeli Chiny będą zwycieżąć bez znaczącego sprzeciwu w swojej kampanii unieważnienia prawa międzynarodowego, Rosja podobnie rozzuchwali się, by zrealizować swoje żądania w Arktyce i w Ukrainie [...] poprzez zdecydowaną politykę i operacje, tak jak już najwyraźniej to czyni. W rzeczywistości, natychmiast po incydencie na Morzu Azowskim, Moskwa ogłosiła, że żaden zagraniczny okręt wojenny nie może wpłynąć na Ocean Arktyczny w czasie pokoju bez eskorty okrętów rosyjskich. 

Z chińskiego precedensu odnośnie Morza Południowochińskiego, uznawanego przez Pekin za akwen należący do ChRL bierze przykład Moskwa, próbująca regulować ruch zagranicznych statków handlowych na wodach Oceanu Arktycznego, w szczególności Przejścia Północnego. 

Im bardziej pogłębia się współpraca pomiędzy komunistycznymi Chinami a Rosją Sowiecką, tym bardziej staje się istotna opisana tutaj zależność:

Jako aktywny i zaangażowany partner używający argumentów historycznych w międzynarodowym prawie morskim, Chiny dają oczywistą okazję Rosji. A co najważniejsze, korzyści odniosą obie strony. Chiny także będą potrzebowały wiarygodnego partnera, by wesprzeć swoją pozycję prawną państwa morskiego regulującego transport na własnych obszarach historycznych. Możliwości prowadzenia polityki łączącej wiele zagadnień będą dla Chin i Rosji oczywiste [...].

Wnioski. Realizm zamiast „myślenia życzeniowego”

Artykuł doktora Blanka, jak już wspomniano wcześniej, jest bardzo ważny, gdyż apeluje (czy wręcz alarmuje) do elit amerykańskich (i choć jest przeznaczony konkretnie pod amerykański „target”, nie tylko!) o bazowanie na „realizmie” i o niekierowanie się „myśleniem życzeniowym” oraz archaicznymi „kliszami” w ocenie relacji dwustronnych Federacji Rosyjskiej i ChRL, a także o niepostrzeganie tych dwóch państw jako dwóch osobnych zagrożeń. Stephen Blank podaje mnóstwo bogato udokumentowanego materiału dowodowego w postaci wypowiedzi przywódców Rosji Sowieckiej i ChRL, a także ich działań udowadniających to, co nie wszystkim wydaje się oczywiste.

Jedynego małego niedopowiedzenia możemy się doszukać w podrozdziale dotyczącym ideologicznych fundamentów sojuszu Pekin-Moskwa. Otóż sprzeciw wobec demoliberalizmu zachodniego, a w szczególności „wartości amerykańskich” to nie tyle sama istota Federacji Rosyjskiej i ChRL jako takich, a jej pochodna. Chociaż w zasadzie można się tego doczytać niejako między wierszami, istotą państwowości zarówno Federacji Rosyjskiej, jak i ChRL jest totalitaryzm, a konkretnie – nieumarły komunizm. Istniejący odpowiednio pod postacią kryptokomunizmu oraz komunizmu jawnego, który właśnie wychodzi z fazy lokalnej wersji „NEP”, na powrót wchodząc w fazę coraz bardziej totalitarną wewnątrz i ofensywną na zewnątrz. 

I to właśnie komunizm, rozumiany jako teoria i praktyka władzy, jest metapolitycznym i ideologicznym zwornikiem sojuszu Moskwa-Pekin, ściśle powiązanym z ich strategicznymi interesami, regionalnymi i światowymi. Oba państwa dążą do obalenia pozycji USA, a poprzez to, do dominacji regionalnej i światowej. Wyżej wymienione interesy są dla obydwu państw wspólne i mogą być zrealizowane tylko w ramach sojuszu: jeśli Federacja Rosyjska (kontynuacja, a wręcz inkarnacja ZSRS) zamierza zrealizować i utrzymać status mocarstwa światowego, musi współpracować z komunistycznymi Chinami. I vice versa, jeśli te same zamiary chce zrealizować ChRL, to musi mieć sojusznika w postaci Federacji Rosyjskiej. Moskwa i Pekin, są wręcz wskazane na wszechstronną współpracę polityczno-wojskową i ekonomiczną.

Komunistyczne Chiny mają w przewagę w sojuszu z Rosją Sowiecką, ale gdyby przyjrzeć się bliżej, to tylko w niektórych aspektach, a poza tym obie strony wzajemnie się uzupełniają. Chiny mają nad Rosją Sowiecką ogromną przewagę w zakresie nowoczesnych technologii, w zakresie gospodarki czy demografii. Natomiast Rosja Sowiecka w dalszym ciągu góruje na przykład pod względem techniki wojskowej. I wreszcie, to Federacja Rosyjska wypracowała przez lata obecnie realizowaną megastrategię geopolityczną, pod którą od ponad dwóch dekad ChRL niejako podpina się.

Chociaż artykuł adresowany jest do elit amerykańskich oraz ich zaplecza eksperckiego celem przypomnienia, że sojusz Moskwa-Pekin jest faktem i stanowi poważne wyzwanie dla pozycji USA, to jego przesłanie powinno być takim samym ostrzeżeniem dla całego świata. Arenami wspólnej ekspansji Federacji Rosyjskiej i ChRL są bowiem nie tylko Pacyfik Zachodni, Azja Wschodnia czy Ocean Arktyczny, ale i Bliski Wschód, dawne sowieckie imperium (wewnętrzne i zewnętrzne), Afryka i Ameryka Łacińska. Nie jest przypadkiem, że Moskwa i Pekin wspierają ambicje Iranu, ani też „bratnia pomoc” udzielona komunistycznemu reżimowi Maduro w Wenezueli przez sowiecką korporację najemniczą „Wagner” i jednocześnie przez regularne chińskie wojsko (oficjalnie – personel szkolący wenezuelskie załogi śmigłowców wojskowych). Współpraca wojskowa Rosji Sowieckiej i Chin jest instrumentem, który pozwala obydwu państwom wspólnie realizować swoje interesy na wszystkich wyżej wymienionych obszarach. 

Co ważne dla Polski, wpływy Rosji Sowieckiej są uzupełniane i wspierane przez wpływy komunistycznych Chin. Jako przykłady można podać ćwiczenia „Morskie Współdziałanie 2017”, podczas których marynarki wojenne Federacji Rosyjskiej i ChRL wspólnie ćwiczyły na Morzu Bałtyckim, na wodach Zatoki Gdańskiej w pobliżu obwodu królewieckiego. Ćwiczenia te były wyrazem poparcia ChRL dla zamiarów Rosji Sowieckiej uzyskania przewagi na Morzu Bałtyckim, jako elementu utrzymania stanu posiadania w całej Europie Środkowej i Wschodniej. Na początku tego roku, Chiny udzieliły werbalnego poparcia dla sowieckiego projektu Nord Stream 2 oraz jego zachodnioeuropejskich, w szczególności niemieckich, udziałowców.

Na podstawie: Military Aspects of the Russo-Chinese Alliance: A View from the United States, http://www.theasanforum.org/military-aspects-of-the-russo-chinese-alliance-a-view-from-the-united-states/

2019-04-24

Militarny wymiar sojuszu Moskwa-Pekin: analiza Stephena Blanka (1)

19 marca 2019 roku na portalu asanforum ukazał się artykuł doktora Stephena Blanka – eksperta American Foreign Policy Council – zatytułowany „Military Aspects of Russo-Chinese Alliance. A View From The United States”. Autor polemizuje w nim z lwią częścią zachodnich politologów twierdzących, że pomiędzy Federacją Rosyjską a Chińską Republiką Ludową nie ma relacji sojuszniczych oraz/lub, że pomiędzy tymi państwami istnieje potencjał konfliktu. I na dowód tego przytacza ogromną ilość materiału faktograficznego świadczącego o tym, że stan rzeczy jest dokładnie odwrotny: Pekin i Moskwę łączy niesformalizowany, ale faktyczny sojusz o charakterze politycznym, ekonomicznym i militarnym, który to sojusz jest nakierowany na eliminację, a przynajmniej znaczące osłabienie Stanów Zjednoczonych oraz na zapewnienie Rosji Sowieckiej i Chinom hegemonii regionalnej i światowej.

Aktualny stan współpracy


Błędne postrzeganie tych relacji przez ekspertów, a także część polityków amerykańskich częściowo spowodowane jest myśleniem życzeniowym, ale również mylącym, wręcz dezinformacyjnym tonem wypowiedzi oficjeli rosyjskich. Dr Blank tak opisuje narrację sowieciarzy: Moskwa cały czas wymyśla eufemizmy, by ukryć, co się dzieje. Pierwotnie było to określane [relacje Moskwa-Pekin] jako "całościowe partnerstwo strategiczne". Ostatnio, w listopadzie 2018 roku prezydent Putin określił je jako "uprzywilejowane strategiczne partnerstwo". Oba te sformułowania brzmią jak próby zmylenia zagranicznego obserwatora odnośnie prawdziwej natury sojuszu.
Źródło: thetimes.co.uk

Blank przytacza wypowiedzi Władimira Putina i Siergieja Ławrowa o takim charakterze. Putin opisuje dokładnie, co oznaczają poszczególne przymiotniki określające sojusz: „partnerstwo całościowe” oznacza współpracę we większości aspektów polityki Rosji Sowieckiej i komunistycznych Chin, natomiast „partnerstwo strategiczne” oznacza stopień ważności współpracy dwustronnej dla obydwu rządów. Ławrow – zgodnie z zajmowanym stanowiskiem – wskazuje na współpracę i koordynację na obszarze polityki międzynarodowej oraz na to, iż współpraca ta stanowi „czynnik stabilizujący na świecie”. Wypowiedzi te – choć nie ma w nich mowy o formalnym sojuszu – wskazują jasno na sojusz o charakterze faktycznym, który przejawia się w bardzo silnej, ogarniającej coraz to nowe aspekty polityki obydwu państw współpracy, w tym w sferze bezpieczeństwa, obrony i w sprawach wojskowych.

Amerykański politolog wskazuje na stale ewoluujący charakter sojuszu: ciężko stwierdzić, w jaki sposób partnerstwo uprzywilejowane rozszerza się w partnerstwo całościowe. Sojusz ten nie sprowadza się tylko do relacji politycznych, ale obejmuje też współpracę wojskową. Ponadto, przywódcy w obydwu państwach oczekują pogłębiania się tych relacji w 2019 roku, włącznie z wymiarem wojskowym. Co więcej, prezydent Xi Jinpin powiedział rosyjskiemu ministrowi obrony Siergiejowi Szojgu o tym, że obydwie armie nie tylko powinny zwalczać "zagrożenia dla wspólnego bezpieczeństwa, ale również zwiększać współpracę i niezmiennie pogłębiać strategiczną koordynację.

Nie są to czcze słowa, co można zauważyć w szczególności na przykładzie Półwyspu Koreańskiego i innych obszarach Azji Wschodniej i Pacyfiku: 9 października 2018 roku, po ostatniej wizycie sekretarza stanu Mike’a Pompeo w Korei Północnej, wiceministrowie spraw zagranicznych Rosji, Chin i Korei Północnej – Igor Morgułow, Kong Xuanyou i Choe Son Hui – spotkali się po raz pierwszy w Moskwie, by dyskutować o złagodzeniu sankcji przeciwko Korei Północnej. Morgułow miał stwierdzić o "zbieżności, wzajemności i o stopniowaniu małych kroków" w trójstronnych relacjach sowiecko-sino-koreańskich oraz o rozwiązaniu sytuacji w Korei zgodnie z "rosyjsko-chińską mapą drogową".

Chiny popierają reżim Kima w starciu z amerykańskimi sankcjami oraz żądaniami denuklearyzacji, traktując aspiracje Kim Dzong Una jako "uprawnione". Rosja Sowiecka także zachęca do oporu przeciw amerykańskimi sankcjami i warunkami, a według doktora Blanka, czyni to "na żądanie Chin". Oba państwa – pisze Blank – otwarcie łamią rezolucje ONZ, które wcześniej same wspierały, odnośnie sankcji przeciwko Korei Północnej. Chiny w latach 2017-18 aktywnie wspierały Pjongjang poprzez dostarczanie Korei Północnej miedzy innymi rakiet bliskiego i średniego zasięgu oraz amunicji kasetowej pod przykrywką pomocy gospodarczej i pomocy w modernizacji sił zbrojnych.

Sowieckie analizy eksperckie podążają za analizami chińskimi, oskarżając USA o zaognianie sytuacji i o wywieranie nacisków na KRLD. Naciskają również na Waszyngton i Seul, by formalnie zakończyły wojnę koreańską oraz zaprzestały nacisków na denuklearyzację Korei Północnej. Sowiecka propaganda (głoszona ustami ekspertów) pozytywnie odnosi się też do ustaleń szczytu Kim-Trump w Singapurze, które są w dużej mierze efektem inicjatywy ChRL, a obejmują m.in. denuklearyzację KRLD w zamian za zaprzestanie przez USA i Koreę Południową wspólnych manewrów wojskowych. Stephen Blank ocenia współpracę Rosji Sowieckiej, ChRL i KRLD jako pojawienie się groźnego, antyamerykańskiego sojuszu oraz jako "powrót zimnej wojny do Azji Wschodniej w zmienionej formie", w której ścierają się de facto dwie strony: "Sojusz Północny" pod wodzą USA oraz sojusz Federacja Rosyjska-Chiny, z udziałem Korei Północnej. To zresztą tyczy się całego świata, o czym szerzej w kolejnej części.

Kolejne przykłady współpracy to wspólne manewry i ćwiczenia wojskowe, coraz częściej o zaskakującej ilości używanych w nich sił i środków oraz równie zadziwiającym celu. Ostatnio oba rządy wspólnie przeprowadziły serię eksperymentów w atmosferze, które mogą nie tylko zmienić środowisko naziemne, ale także […] zakłócić połączenia elektryczne na terytoriach poniżej przeprowadzanych eksperymentów. […] Tak więc, eksperymenty te podejrzanie wyglądają jako wstępne przymiarki do przetestowania zarówno naziemnych, jak i umieszczonych w kosmosie środków do przeprowadzenia ataku przy użyciu EMP (impulsu elektromagnetycznego) przeciwko przeciwnikom na powierzchni Ziemi. Co więcej, komentując owe testy, chiński dziennik „Earth and Planetary Physics” określił wyniki jako satysfakcjonujące i stwierdził, że „taka współpraca międzynarodowa jest wielką okazją dla Chin”. Blank wspomina również w tym kontekście o manewrach „Wostok 2018”, w którym – obok pokaźnej ilości wojsk sowieckich – pierwszy raz wzięło aktywny udział 3200 żołnierzy chińskich. Ćwiczenia te mogły być testem działań wyprzedzających atak USA na KRLD.

W kontekście omawianego przedmiotu niezwykle ważny jest Traktat o Dobrosąsiedzkich Relacjach i Przyjaznej Współpracy, zawarty przez Federację Rosyjską i ChRL w lipcu 2001 roku. Blank powołuje się tu na Wasilija Kaszyna (politologa zajmującego się sprawami wojskowości), według którego, w przypadku wystąpienia sytuacji uznanej choćby przez jedną ze stron za zagrażającą bezpieczeństwu, traktat ten obliguje Moskwę i Pekin do rozpoczęcia dwustronnych konsultacji mającej wspólnie wyłonić sposób eliminacji takowej.


Aktualna współpraca jest, jak zauważa Stephen Blank, elementem szerzej zakrojonego procesu politycznego, mającego długofalowy charakter i trwającego od co najmniej dekady. [...] Nawet przed aktualnymi wydarzeniami w sferze militarnej, widzimy dobrze rozwinięty proces wspólnego uczenia się oraz wymiany operacyjnych i strategicznych koncepcji wzmocnienia relacji dwustronnych. [...] Łączy się to z szeroką i rozwiniętą na dużą skalę siecią dwustronnych konsultacji między wieloma ministerstwami obydwu rządów, co przekłada się na praktykę i w taki sposób świadczy o sojuszu nawet, jeśli jest on nieformalny. [...] Stanowiska i działania te wykraczają prawdopodobnie ponad wspólne ćwiczenia wojskowe i sprzedaż broni [...] Najważniejszą tutaj rzeczą jest, co potwierdza wielu analityków, szeroki dialog pomiędzy siłami zbrojnymi, który ma miejsce od ponad dekady jako część większego programu współpracy międzyrządowej. 

Źródlo: South China Morning Post


Przykładem tego, jak pogłębia się współpraca pomiędzy resortami obrony i siłami zbrojnymi Rosji Sowieckiej i ChRL są odbywające się w ostatnich dwóch latach wspólne ćwiczenia obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej. Miały one formę sztabowej (i zapewne ministerialnej) symulacji komputerowej, w której obie strony musiały ujawnić niezwykle krytyczne dla siebie i wrażliwe informacje z zakresu dowodzenia, kontroli, łączności, wywiadu, informatyki, obserwacji i rozpoznania (C4ISR), co świadczy o bardzo wysokim poziomie dwustronnej współpracy. Podczas tych ćwiczeń sztabowcy z Rosji Sowieckiej i Chin stworzyli wirtualny obszar chroniony przez systemy rakiet ziemia-powietrze: chińskie HQ-9 i sowieckie S-300/S-400. Również minione i aktualnie odbywające ćwiczenia marynarek wojennych obu państw zmierzają do pogłębiania współpracy oraz dynamicznego militarnego dialogu.

Dominacja ChRL w sojuszu

Sojusz Pekin-Moskwa rozwija się od początku lat 1990 i „świadczy – jak pisze Blank – o wzajemnej ważności obu państw dla siebie nawzajem”. W pewnym momencie osiągnął on jednak charakter relacji asymetrycznych, w ramach których to Chiny uzyskały przewagę nad Rosją Sowiecką. Dr Blank twierdzi wręcz, że w układzie tym Rosja bardziej potrzebuje Chin, niż Chiny Rosji. Przykładowo, dla Rosji bliskie relacje z Chinami wzmacniają jej roszczenia do bycia supermocarstwem azjatyckim, a dalej, supermocarstwem globalnym. Innymi słowy, pretensje Rosji do osiągnięcia statusu gIobalnego supermocarstwa (a rosyjskie elity mają ambicje globalne) [...] do pewnego stopnia zależą od chińskiej tolerancji do tych pretensji. Moskwa, działając coraz bardziej agresywnie na arenie międzynarodowej, stara się udowodnić swoją potęgę i działa niejako w interesie Chin. Pekin za to – co jest dosyć widoczne – globalne/imperialne ambicje Rosji Sowieckiej podsyca.

Moskwa czyni wiele koncesji i ustępstw wobec Pekinu, które „podkreślają przewagę Chin” we wzajemnych relacjach i również działają one w interesie Chin właśnie. Są to koncesje w dziedzinie polityki obronnej oraz gospodarki, które „nie zawsze są wobec siebie rozdzielne”. Przykładowo, Rosja Sowiecka krytykuje aktualną politykę obronną USA (konkretnie zapowiedzi utworzenia Sił Kosmicznych) jako „stanowiącą zagrożenie dla Chin”.

Z drugiej strony, „sprzedaż rosyjskiej broni i transfer technologii były od zawsze krytycznie ważnym celem chińskiego rządu i sił zbrojnych, stając się później najważniejszym widocznym elementem [champion] tej rozszerzonej współpracy”. Z kolei inny ważny aspekt współpracy militarnej, jakim są wspólne manewry wojskowe, od samego początku obejmują coraz to większy zakres. O ile do niedawna oficjalnie były przedstawiane jako „operacje antyterrorystyczne”, o tyle ostatnie skupiają się na „wspólnej obronie przeciwlotniczej, walce z okrętami podwodnymi, wspólnych uderzeniach rakietowych i artyleryjskich i ratownictwie podmorskim”.

Dr Blank powołuje się ponownie na Wasilija Kaszyna, który wskazuje na przewagę Rosji Sowieckiej w niektórych aspektach techniki wojskowej, m.in. walce przy pomocy okrętów podwodnych, strategicznych operacjach lotniczych na oceanach czy działaniach inżynieryjno-saperskich. Przytaczany przez Blanka Kaszyn wskazuje, że wspólne manewry (ale także transfer technologii) będą w przyszłości obejmować coraz to wrażliwsze dla polityki Rosji Sowieckiej technologie i sfery. […] Transfer wiedzy [know-how] do Chin jest zapowiedzą zdolności [Chin -J.] do pozyskiwania więcej korzyści z sojuszu, niż daje on Rosji. Aby otrzymać chińską pomoc w naprawie lotniskowca „Admirała Kuzniecowa”, Rosja musi sprzedawać technologię do Chin. (W chwili pisania tego opracowania, ta perła sowieckiej techniki wojskowej została zezłomowana...)

O ile strategiczna supremacja Chin w omawianym układzie geopolitycznym jest sprawą póki co dyskusyjną (co omówimy na końcu) i kwestią najbliższej przyszłości, o tyle Chiny wyraźnie górują nad Rosją Sowiecką w dziedzinie gospodarki. Przykładami jest krytyczne dla Moskwy, jako instrument oddziaływania na bliższą i dalszą zagranicę, wydobycie i dystrybucja gazu ziemnego. Sowieckie projekty energetyczne wymagają współfinansowania ze strony chińskiej, na przykład gazociąg Jamał. Rozpoczęta niedawno ekspansja Federacji Rosyjskiej na obszarze Arktyki, w szczególności na Oceanie Arktycznym, wymaga chińskiego udziału finansowego, logistycznego oraz technologicznego. Zarówno wydobycie i dystrybucja gazu ziemnego, jak również ekspansja Rosji Sowieckiej na terenie Arktyki „nie powiedzie się bez chińskich inwestycji i wsparcia”.

Wg dra Blanka, Rosja Sowiecka „jest w stanie wojny” z krajami zachodnimi, zwłaszcza z USA „od 10 lat”. Państwo to stosuje nie tylko wojenną retorykę, lecz również coraz bardziej śmiałą otwartą lub ukrytą agresję przeciwko otoczeniu międzynarodowemu. Poziom sowieckiej agresji jest wprost proporcjonalny do zacieśniania relacji z Chinami i szukania wsparcia w Pekinie, zwłaszcza w kontekście sankcji gospodarczych po aneksji Krymu i rozpoczęciu operacji militarno-bezpieczniackiej na Ukrainie. Rosja Sowiecka wspiera również Chiny w ich wojnie handlowej przeciwko USA, jednocześnie starając się zastąpić USA w roli partnera handlowego dla Chin. Gospodarka rosyjska jest jednak zbyt słaba, by Moskwa mogła w pełni tę rolę przejąć, chociażby w sferze dóbr przetworzonych. Szansą dla Rosji Sowieckiej może być jednak eksport produktów rolnych, surowców naturalnych, i innych dóbr nisko przetworzonych.

Rosja Sowiecka wspiera też – przynajmniej według deklaracji Miedwiediewa podczas jednej z niedawnych wizyt w Pekinie – chiński biznes na rynkach światowych. Moskwa czyni naciski na Chiny, by we wzajemnych obrotach handlowych zastąpić dolara rublem, jednak póki co Chiny nie przychylają się do realizacji tego postulatu. Chiny dosyć ostrożnie podchodzą do udzielania pożyczek sowieckim bankom, postulowanego i omawianego niedawno po obu stronach Amuru. Blank przytacza opinię Jurija Zajcewa, według którego gospodarka i finanse są dla Chiny „dźwignią” służącą do wymuszenia realizacji przez Rosję Sowiecką interesów chińskich.

Blank tak podsumuje wewnętrzną dysproporcję na rzecz ChRL: „podczas, gdy Chiny nagabują o potrzebie jeszcze większej całościowej współpracy w dziedzinie obronności, gospodarki i polityki, to w rzeczywistości Rosja staje się (…) dostawcą surowców (energii i żywności) do Chin, podczas gdy postęp koordynacji Inicjatywy Pasa i Szlaku z rosyjskim Partnerstwem Wielkiej Eurazji i Eurazjatycką Wspólnotą Gospodarczą pozostaje w dużym stopniu na papierze (...)”.

2019-01-31

Huawei i Nord Stream 2. Jakie zagrożenie dla Polski stanowi oś Moskwa-Pekin?


Na łamach tego bloga poruszana była wielokrotnie tematyka partnerskich relacji pomiędzy komunistycznymi Chinami a neosowiecką Federacją Rosyjską. Relacje te – określane przez elity obydwu państw jako „strategiczne partnerstwo” – choć nie są sojuszem formalnym, mają charakter sojuszu de facto. Polityczna, ekonomiczna i strategiczna współpraca Rosji Sowieckiej i ChRL jest instrumentem umożliwiającym obydwu państwom realizację swoich mocarstwowych interesów. 
Poniżej omówimy dwa wydarzenia, które są kolejnymi przykładami tego sojuszu, i to bezpośrednio oddziałującymi na nasz kraj.
15 stycznia, rzecznik chrlowskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych Hua Chunying stanęła w obronie projektu Nord Stream 2, realizowanego z jednej strony przez sowiecki Gazprom, a z drugiej przez europejskie, głównie niemieckie korporacje energetyczne. Wypowiedź chińskiej polityk była reakcją na amerykańskie zapowiedzi sankcji dla podmiotów zaangażowanych w Nord Stream 2, a jak spekuluje Wojciech Jakóbik z portalu biznesalert, mogła to być odpowiedź na "spontaniczne" pytanie rosyjskiego dziennikarza. Co oczywiste i warte zauważenia, do obrony Nord Stream 2 przez komunistyczne Chiny odniosła się pozytywnie Moskwa.
Jeszcze zaś przed regularną konferencją rzecznik chińskiego MSZ, zatrzymano w Polsce (prawdopodobnie „na telefon” z Waszyngtonu i na fali zwalczania tej firmy przez USA i najbliższych sojuszników), dwóch pracowników Huawei podejrzanych o szpiegostwo dla komunistycznych Chin. Jeden z nich to Polak, swego czasu wysoko postawiony oficer służb specjalnych. Tak, jak Gazprom, Nord Stream i podobne przedsięwzięcia są instrumentem polityki Rosji Sowieckiej, tak Huawei jest instrumentem polityki ChRL. Huawei kierowana jest przez wysokich oficjeli KPCh i oficerów II i IV Departamentu ChALW (bezpieki wojskowej). Służy elitom KPCh jednocześnie jako aktyw wywiadowczy, propagandowy i finansowy.
Według cytowanego przez biznesalert Wall Street Journal, Huawei może przekazywać uzyskane przez siebie informacje i inne aktywa (między innymi poprzez pracowników/szpiegów) bezpiece Rosji Sowieckiej. Choć świadczyć mają o tym zaledwie poszlaki, to mogą one okazać się prawdziwe. Przypadki współpracy chińskich i sowieckich specsłużb miały miejsce na przykład w sprawie Snowdena czy Lee. Przypuszcza się też, że służby obu państw mogły współpracować przy prowadzeniu zatrzymanego za szpiegostwo Mateusza Piskorskiego - de facto agenta wpływu, organizującego prosowiecki i prochiński ruch polityczny.
Co jest najważniejsze w ostatnich chińskich deklaracjach i działaniach i co oznaczają one dla Polski?


Rosja Sowiecka jest najważniejszym sojusznikiem Chin, niezbędnym wręcz dla zdobycia i utrzymania roli mocarstwa o aspiracjach globalistycznych, w tym do ekspansji na teren Europy, zarówno Środkowo-Wschodniej, jak i Zachodniej. Dlatego też Chiny muszą wspierać Rosję Sowiecką, czy to w warstwie gestów i symboli, jak i realnie: dwa lata temu temu takim wyrazem poparcia były manewry "Morskie Współdziałanie" na Morzu Bałtyckim, a teraz poparcie wobec Nord Stream 2. Z perspektywy Moskwy chińskie wsparcie dyplomatyczne, polityczne, finansowe i (pośrednio) wojskowe jest potężnym zastrzykiem sił i środków niezbędnych dla utrzymania hegemonii na terenie Europy Środkowo-Wschodniej, a także wasalizacji Europy Zachodniej przy pomocy ekspansji ekonomicznej oraz „tradycyjnej” dla ZSRS/Federacji Rosyjskiej agentury politycznej i użytecznych idiotów z całej sceny politycznej.
Komunistyczne Chiny włączają się coraz bardziej w sowiecko-niemiecki tandem oraz w "kondominium" nad Europą Środkowo-Wschodnią, lecz nie jako konkurent czy wróg Moskwy, ale jako partner, gdyż to właśnie triumwirat sino-sowieto-germański umożliwi wszystkim stronom wspólne roztoczenie hegemonii w Eurazji. Nie sposób tu uniknąć odniesienia do ostatnio coraz śmielej artykułowanego projektu utworzenia Bloku Kontynentu/Wielkiej Eurazji, który ma zintegrować Europę, Federację Rosyjską oraz Chiny, w oparciu o "oś" Berlin-Moskwa-Pekin, i być powiązany sowiecko-niemieckimi gazrurami oraz chińskimi "Jedwabnymi Szlakami", chroniony przez sino-rosyjską kooperację wojskową.
Warto zwrócić również uwagę na bieżący kontekst. Zarówno Chiny, Rosja Sowiecka, jak i Niemcy po prostu muszą coraz śmielej bronić swoich interesów i wspierać się wzajemnie na arenie międzynarodowej (werbalnie bądź realnie) w obliczu coraz bardziej asertywnej polityki USA i ich sojuszników, gdyż planowane stworzenie alternatywnego w stosunku do Gazpromu systemu dystrybucji gazu ziemnego, planowane wzmocnienie obecności wojskowej USA w Europie Środkowej, oraz last but not least kryzys neokomunizmu w wersji Latino (zwycięstwo Bolsonaro w Brazylii i widmo obalenia Maduro w Wenezueli) czy powzięcie działań przeciwko Iranowi może spowodować co najmniej przyhamowanie budowy "Bloku Kontynentu".
Z punktu widzenia Polski, komunistyczne Chiny są zatem największym sojusznikiem naszych największych wrogów: Rosji Sowieckiej i Niemiec, oraz adwokatem ich współpracy i w coraz większym stopniu trzecią stroną tego układu. Wejście Chin do naszego rejonu i kraju oraz wzmocnienie przez nie Rosji Sowieckiej i Niemiec będzie oznaczało wzmocnienie czekistowskiego, korupcyjnego i kleptokratycznego neosowietyzmu zastrzykiem finansów, nowych technologii i know-how służących totalitaryzmowi. Wzmacniająca pozycję Rosji Sowieckiej chińska ekspansja już znajduje poklask wśród lokalnych elit, i to niezależnie od podziałów politycznych czy historycznej genezy. Jedyna różnica polega na tym, że jedni będą wspierać ChRL chcąc realizować swoje partykularne interesy grupowe/klasowe, a drudzy będą się łudzić mitami o Nowym Jedwabnym Szlaku jako alternatywie dla Rosji Sowieckiej (albo dla Stanów Zjednoczonych ze stolicą w Tel-Awiwie). Fakty jednak mówią coś dokładnie odwrotnego.
Najprawdopodobniej w ciągu tego roku spełni się jeden z dwóch scenariuszy prognozowanych przez dra Jerzego Targalskiego, albo – z pewnymi modyfikacjami – scenariusz destabilizacji wg płk Piotra Wrońskiego. Wówczas – po krótkim interwale, jak w latach 1991-92 i 2005-10 powróci tandem sowiecko-niemiecki, wzmocniony aktywami chrlowskimi.
***
Niedawno Antoni Macierewicz udzielił w Radiu Wnet wywiadu, w którym stwierdził, że ChRL pełnią w tandemie z Rosją Sowiecką rolę pomocniczą. Przy całym szacunku wynikającym z tego, że Pan Macierewicz jest jedną z niewielu osób rozumiejących sino-sowiecką długofalową strategię podboju, warto słowa ministra doprecyzować.



Jak wygląda (czy też może wyglądać) wewnętrzny mechanizm tego sojuszu? Wielokrotnie używałem w jego opisie określenia go mianem symbiozy. Jest to pojęcie zaczerpnięte z nauk przyrodniczych, oznaczające zależność, w którym jeden gatunek daje drugiemu to, czego sam nie posiada lub nie wytwarza.
ChRL dysponuje – w porównaniu z Federacją Rosyjską – ogromnym potencjałem demograficznym oraz bogactwem, a także bardzo zaawansowanym parkiem technologicznym, na czele z technologiami informatycznymi (włącznie ze sztuczną inteligencją czy szatańsko skutecznymi systemami inwigilacji obywateli) czy nawet technologią modyfikacji DNA człowieka. Rosja Sowiecka zaś ma przewagę w dziedzinie wojskowej (mimo zacofania względem USA i Zachodu), a także potencjału surowcowego, geograficznego i strategicznego.
Jeśli Macierewiczowi chodzi właśnie o potencjał strategiczny, to ma rację – to Moskwa rozpoczęła wdrażanie długofalowej sowieckiej strategii. Koncepcje geostrategiczne realizowane przez Moskwę przy udziale Pekinu to dzieło bolszewików rosyjskich: Karaganowa, Dugina, Primakowa, wreszcie – Ławrowa i Putina. Organizacje międzynarodowe, które są instytucjonalnymi emanacjami Bloku Wschodniego są niejako pokłosiem tych koncepcji. Tak jest na przykład w przypadku SCO, OUBZ, EAUG czy głośnego ostatnio Projektu Partnerstwa Wielkiej Eurazji. Wreszcie, Federacja Rosyjska jest państwem rządzonym przez korporację czekistów, z całym dobrodziejstwem inwentarza: monstrualnie rozbudowanym aparatem bezpieczeństwa i wywiadu, zdolnym realizować wielopiętrowe operacje polityczne, dezinformacyjne, infiltracyjne i tzw. „hybrydowe”. Komunistyczne Chiny, realizując swój interes, po prostu podłączają się pod koncepcje stworzone i wdrożone przez Kreml.
W taki właśnie sposób Rosja Sowiecka i ChRL wzajemnie się uzupełniają, realizując swoje własne partykularne interesy.

2018-10-08

Wostok-2018


Ćwiczenia "Wostok" są jednymi z czterech cyklicznych manewrów Sił Zbrojnych Federacji Rosyjskiej, obok manewrów "Zapad", "Kawkaz" i "Centr", w których uczestniczą odpowiednie okręgi wojskowe Sił Zbrojnych Federacji Rosyjskiej: Dalekowschodni, Zachodni, Południowy i Centralny. Wszystkie te ćwiczenia odbywają się co cztery lata.

Tegoroczna edycja manewrów "Wostok" była jednak przełomowa na tle poprzednich, gdyż oprócz sił Zbrojnych FR uczestniczył w nich również kontyngent Chińskiej Armii Ludowo-Wyzwoleńczej, liczący wg oficjalnych informacji około 3 tysięcy żołnierzy, a także kontyngent armii mongolskiej. Manewry te przyćmiły swoim rozmachem i medialnym oddźwiękiem odbywające się niemal równolegle cykliczne manewry Szanghajskiej Organizacji Współpracy „Misja Pokojowa”.


Pekin i Moskwa wzmacniają współpracę wojskową i polityczną

Siergiej Szojgu przedstawił te manewry jako największe od czasów ćwiczeń „Zapad-81”. Manewry Wostok 18 mają znaczenie przede wszystkim politycze i informacyjne. Przeprowadzając je, Moskwa i Pekin chcą wysłać światu czytelne komunikaty.

Ćwiczenia „Wostok” jeszcze do niedawna, do 2014 roku oficjalnie były przedstawiane jako symulacja obrony Syberii i Dalekiego Wschodu przed Chinami, mimo uczestnictwa tych ostatnich w poprzedniej ich edycji (najpewniej w charakterze obserwatora). Zaproszenie dość pokaźnego, trzytysięcznego kontyngentu ChALW na tegoroczną edycję manewrów jest sygnałem, że Moskwa nie uznaje Pekinu za zagrożenie. Dla Moskwy korzyści płynące z nieformalnego, ale faktycznego sojuszu z ChRL przeważają nad obawami, nie tyle przed zbrojną agresją, co przed wasalizacją i trybutaryzacją, która jest jednakowoż korzystna dla czekistów z Moskwy, bo pozwala im na realizację swoich interesów. Być może poprzez organizację tak nagłośnionych manewrów bolszewicy chińscy i rosyjscy chcą wysłać sygnał, że skończyły się pozorowane rozłamy na linii Pekin-Moskwa. Manewry te w bieżącym kontekście służą pokazaniu, że ChRL wspiera Moskwę w obliczu sankcji ze strony Zachodu, a Rosja Sowiecka wspiera Chiny w wojnie handlowej z USA. Mylą się jednak ci, którzy uważają, że to sankcje zachodnie i amerykańsko-chińska wojna handlowa pchają Moskwę i Pekin ku sobie. Polityka strategicznego partnerstwa ChRL i Federacji Rosyjskiej (obejmująca współpracę polityczną, militarną i gospodarczą) trwa już od wielu lat, wynika z ich interesów i jest koniecznością, gdyż umożliwia Pekinowi i Moskwie wspólną realizację mocarstwowych (regionalnych i globalnych) ambicji.

Ćwiczenia „Wostok 2018” mają służyć wzmocnieniu współpracy militarnej oraz współpracy w zakresie wspólnej polityki bezpieczeństwa pomiędzy Rosją Sowiecką a komunistycznymi Chinami. Manewry wojskowe umożliwiają obu armiom na zgranie w warunkach maksymalnie zbliżonych do realnej walki, zwiększenie interoperacyjności i ulepszenie zdolności logistycznych, związanych z przerzutem związków operacyjno-taktycznych w sile batalionowych grup bojowych na dużych dystansach i trudnym terenie – ćwiczenia „Wostok-18” odbywały się na Dalekim Wschodzie, rejonie subarktycznym oraz obszarze Morza Ochockiego.

Dla ChALW była to okazja, by pozyskać informacje strategiczne, operacyjne oraz taktyczne od sił zbrojnych Federacji Rosyjskiej, doświadczonych w wojnach na Ukrainie i w Syrii. Dla Moskwy manerwy z „bratnią pomocą” od towarzyszy zza Amuru to kolejna okazja do zastraszania państw zachodnich. Tym bardziej, że oficjalna propaganda znacznie zwiększyła ilość wojsk w nich uczestniczących. Trzystu tysięcy żołnierzy uczestniczących w manewrach mogłoby zablokować szlaki komunikacyjne na Syberii i Dalekim Wschodzie, nie mówiąc już o tym, że taka ilość to trzecia część sił zbrojnych FR; faktyczna ilość uczestniczących żołnierzy to około 61, a maksymalnie 75 tysięcy. Wymiaru fizycznego, operacyjnego dla Sił Zbrojnych FR nie należy jednak lekceważyć: były to manewry mające ulepszyć koordynację wojsk własnych. Uczestniczyły w nich komponenty wszystkich rodzajów sił zbrojnych: wojska lądowe, marynarka wojenna, wojska powietrzno-kosmiczne oraz strategiczne wojska rakietowe. Podczas manewrów siły zbrojne obydwu państw ćwiczyć miały między innymi skoordynowane użycie broni nuklearnej, zarówno przenoszonej środkami lotniczymi, jak i przy pomocy rakiet.


Tłem manewrów jest sprzedaż do ChRL systemów obrony powietrznej S-400, które mogą umożliwić komunistom chińskim izolację przestrzeni powietrznej w obrębie Tajwanu czy też sprzedaż najnowszych samolotów bojowych Su-37. Regularnie spotykają się najwyżsi urzędnicy odpowiedzialni za obronę i bezpieczeństwo i dowódcy wojskowi obu krajów, a według Aleksandra Gabujewa z Carnegie Institute, trwa współpraca aparatów bezpieczeństwa FR i ChRL, włącznie z wymianą informacji operacyjnych. Inny, bardzo realny aspekt współpracy militarnej, a właściwie militarno-politycznej, to przykłady wojny na Ukrainie, chińskiej ekspansji na Morzu Południowochińskim/Zachodniofilipińskim oraz wojny w Syrii. W przypadku agresji na Ukrainę, ChRL przyjęła postawę, którą można określić jako przychylna neutralność i ciche wsparcie. Moskwa z kolei popiera działania Pekinu w rejonie Morza Południowochińskiego, łącznie z budową baz wojskowych na sztucznych wyspach, czego wyrazem była organizacja manewrów „Morskie Współdziałanie 2016” właśnie tam. Chiny popierają zaś sowiecką interwencję w Syrii, która toruje drogę chińskiej ekspansji gospodarczej i inwestycyjnej, a według izraelskiego portalu Debka, wojska ChRL już są obecne w tym obszarze, i również ćwiczyły wraz z marynarką wojenną FR na Morzu Śródziemnym.


Nieprzypadkowo manewry „Wostok 18” zbiegały się w czasie ze Wschodnim Forum Ekonomicznym we Władywostoku, które miało miejsce w dniach 11-13 września. Dyplomacja sowiecka przedstawiła tam po raz kolejny pomysł zjednoczenia Szanghajskiej Organizacji Współpracy, Euroazjatyckiej Unii Gospodarczej, inicjatywy „Nowego Jedwabnego Szlaku” oraz ASEAN (a także BRICS/BRICS+) w ramach projektu „partnerstwa Wielkiej Eurazji”, którego rdzeniem ma być współpraca strategiczna Pekin-Moskwa. Podczas Forum podpisano również porozumienia o współpracy pomiędzy chrlowskimi i sowieckimi korporacjami, m.in. między Kamazem a Weichai Group czy też AliBabą a grupą Mail.ru i MegaFonem. Oznacza to, że Pekin i Moskwa wzmacniają i zacieśniają nie tylko współpracę wojskową, ale też gospodarczą i polityczną, a tym samym powoli, ale systematycznie i konsekwentnie przystępują do kolejnego etapu tworzenia „nowego międzynarodowego porządku instytucjonalnego” (używając określenia autorstwa Hala Brandsa), w którym strategia Moskwy jest elementem światowej strategii Pekinu.

Warto też przywołać w tym kontekście ostatnie wydarzena w polityce zagranicznej Niemiec: projekt utworzenia europejskiego superpaństwa, rozpoczęcie budowy Nord Stream 2 oraz spotkanie Maasa i Ławrowa, na którym z ust tego ostatniego padły pouczenia o konieczności „przebudowy europejskiego domu”). Świadczą one o tym, że Niemcy (oraz UE) będą dążyły do coraz ściślejszej współpracy z Federacją Rosyjską, co doprowadzi ostatecznie do ich integracji z „Wielką Eurazją” kierowaną przez oś Pekin-Moskwa, a efektem połączenia współpracy sino-sowieckiej, sowiecko-germańskiej i sino-germańskiej będzie zunifikowana przestrzeń geostrategiczna i geoekonomiczna, łącząca Europę, Rosję Sowiecką i ChRL.


Trzecia wojna światowa? Przede wszystkim psychologiczna

Już długo przed rozpoczęciem manewrów pojawiały się komentarze mówiące, iż „Wostok-18” są ćwiczeniami przygotowującymi siły zbrojne Federacji Rosyjskiej i ChRL do wojny światowej. Świadczyć miałyby o tym przede wszystkim zaangażowane w nie siły i środki, przede wszystkim po stronie FR, a także to, iż zgrano je w czasie z innymi manewrami wojskowymi, m.in. w okupowanym Donbasie, „Misją Pokojową 2018” SCO, czy manewrami marynarek i lotnictwa morskiego na Morzu Śródziemnym, w których również uczestniczyli Chińczycy.

Mówienie o nadchodzącej wojnie prowadzonej wspólnie przez Rosję Sowiecką i komunistyczne Chiny ma sens o tyle, o ile uzna się operacje psychologiczne za jeden z jej głównych elementów, a przestrzeń informacyjną za jej główny teatr. Zapewne mieliśmy do czynienia z operacją psychologiczną, której elementem jest pokazanie siły militarnej nie tyle Rosji Sowieckiej i ChRL z osobna, ale połączonych sił osi Moskwa-Pekin. Zgranie manewrów „Wostok-18” ze Wschodnim Forum Ekonomicznym uznać można za użycie metody „kija i marchewki” wobec bliższego i dalszego otoczenia międzynarodowego FR i ChRL. „Kijem” jest straszenie użyciem siły militarnej na masową skalę (włącznie z bronią masowego rażenia), natomiast „marchewką” - oferta przystąpienia do „Projektu Wielkiej Eurazji”, skierowana głównie do niekomunistycznych i prozachodnich państw azjatyckich, takich jak Korea Południowa czy Japonia.

W perspektywie średnioterminowej, czyli najbliższej dekady do dwóch, największym zagrożeniem dla całego tzw. wolnego świata jest to, czego elementem jest chińsko-sowiecka współpraca wojskowa – umocnienie się „nowego porządku instytucjonalnego” i „Bloku Kontynentalnego”, opartego już o oś Pekin-Moskwa-Berlin. Można wyobrazić sobie na przykład wspólne ćwiczenia wojsk FR i ChRL w kolejnych edycjach manerwów „Zapad”, albo budowę wspólnej bazy marynarki wojennej w Obwodzie Kaliningradzkim. Można wyobrazić sobie Niemcy (ale też inne kraje UE) otwarcie już występujące przeciwko NATO i USA, de modo Turcja Erdogana. Dla Polski oznaczać to będzie kolejne lata długiego trwania w stanie będącym de facto niesuwerennością, czy też państwowością teoretyczną. Bardzo wiele zależy tu od czasu, w jakim USA umocnią swoją obecność wojskową w rejonie Europy Środkowo-Wschodniej, tworząc „klin” wbity w eurazjatycki blok. A także od czasu, w jakim Rosja Sowiecka zdąży przegrupować swoją agenturę w Polsce i innych krajach regionu.

Wojna na duża skalę możliwa byłaby w przypadku kiedy: (a) władze Rosji Sowieckiej i/lub Chin uznają tą opcję za możliwą do przeprowadzenia i zwyciężenia, (b) jedna ze stron będzie mogła liczyć na pomoc ze strony drugiej, jeśli nie militarną, to przynajmniej przychylną neutralność i wsparcie zakulisowe, (c) dojdzie do ostatecznej unifikacji Europy, Rosji Sowieckiej i Chin w jedną przestrzeń strategiczną, wraz ze stworzeniem transkontynentalnej sieci połączeń komunikacyjnych i (d) do dostatecznego rozmiękczenia więzi euroatlantyckich.