2017-08-10

Manewry "Joint Sea 2017"

Aspekt militarny

W dniach 24-27 lipca 2017 r. na wodach Morza Bałtyckiego, w bezpośredniej bliskości eksklawy kaliningradzkiej odbył się pierwszy etap ćwiczeń marynarek Federacji Rosyjskiej i ChRL pod kryptonimem „Morskie Współdziałanie 2017”. Etap drugi ma odbyć się we wrześniu na wodach Morza Ochockiego i Morza Japońskiego. Manewry „Morskie Współdziałanie” odbywają się cyklicznie od roku 2012. Pierwsze ćwiczenia z tego cyklu odbyły się na chińskich wodach w pobliżu Qingdao, drugie, w roku 2013 na wodach Zatoki Piotra Wielkiego na Dalekim Wschodzie Rosji, trzecie w roku 2014 w pobliżu Szanghaju, czwarte w roku 2015 we wschodniej części Morza Śródziemnego oraz na wodach Morza Ochockiego i Japońskiego. Zeszłoroczna iteracja odyła się na wodach Morza Południowochińskiego. Aktualne ćwiczenia „Morskie Współdziałanie” to pierwsze ćwiczenia oddalone o tak duży dystans od obszaru komunistycznych Chin i jednocześnie odbywające się tak blisko granic NATO.

W bałtyckiej części manewrów wzięły udział trzy okręty chińskie i dwa okręty sowieckie. Ze strony chińskiej były to niszczyciel rakietowy typu 052D CNS „Hefei”, fregata rakietowa CNS „Yuncheng” typu 054A i okręt zaopatrzeniowy CNS „Luomahu” typu 903A. Strona sowiecka wysłała na wody w rejonie Bałtijska dwa okręty wojenne: korwety rakietowe typu 20380: „Stierieguszczij” i „Bojkij”. W ćwiczeniach uczestniczyło również sowieckie lotnictwo w sile jednego samolotu myśliwskiego, śmigłowiec szturmowy Ka-52 Aligator oraz pododdziały piechoty morskiej ChRL (znajdujący się na pokładzie Luomahu) i Rosji Sowieckiej. Okręty marynarki Chińskiej Armii Ludowo-Wyzwoleńczej wypłynęły z portu na wyspie Hainan już 18 czerwca i po drodze przeprowadziły strzelanie artyleryjskie na wodach Morza Śródziemnego.

Oficjalnym celem chińsko-sowieckich manewrów morskich na Bałtyku była poprawa skuteczności współdziałania marynarek wojennych FR i ChRL, zgrywanie załóg okrętów wojennych obydwu krajów oraz przeciwdziałanie zagrożeniom bezpieczeństwa morskiego, ochrona interesów ekonomicznych Moskwy i Pekinu na morzach i oceanach i usprawnienie dowodzenia wspólnymi operacjami morskimi – na czas ćwiczeń powołano wspólny, chińsko-sowiecki sztab umieszczony w Bałtijsku, a językiem urzędowym był język rosyjski. Manewry oficjalnie zakończyły się w Petersburgu, wspólną defiladą okrętów z okazji święta marynarki wojennej Federacji Rosyjskiej.

Aspekt polityczny

Oficjalnie – jak zapewniali sowieccy i chińscy admirałowie i oficjele, na czele z Putinem – ćwiczenia te „nie były wymierzone w jakąkolwiek stronę trzecią”, choć zupełnym „przypadkiem” odbyły się po rozpoczęciu rozmieszczania elementów tarczy antyrakietowej w Polsce, w trakcie zwiększania amerykańskiej obecności na wschodniej flance NATO, po manewrach NATO-wskich „Saber Strike 2017” na Morzu Czarnym, po wizycie prezydenta USA Donalda Trumpa w Niemczech i Polsce. Zupełnie też „przypadkiem” za obszar pierwszej fazy ćwiczeń towarzysze z Moskwy i Pekinu obrali akwen znajdujący się przy wschodniej granicy NATO. Zupełnie „przypadkiem”, takie niezależne media, jak sowiecki Sputnik czy chrlowski „Global Times” piszą o ich znaczeniu jako o demonstracji politycznej.

Tegoroczna edycja manewrów „Morskie Współdziałanie” ma wymiar nie tylko operacyjny, ale właśnie polityczny i propagandowy (to samo tyczy się zresztą innych manewrów z tego cyklu, a także wspólnych ćwiczeń innych rodzajów wojsk). Przede wszystkim należy je oceniać z perspektywy polityczno-militarnego sojuszu Moskwa-Pekin. Rosja Sowiecka i komunistyczne Chiny od blisko trzydziestu lat oficjalnie realizują politykę budowy strategicznej współpracy politycznej, dyplomatycznej, gospodarczej i wreszcie militarnej, realizowanej na poziomie kontaktów pomiędzy czynnikami kierowniczymi państw i sił zbrojnych, współpracy i wymiany wojskowo-technologicznej oraz organizacji wspólnych manewrów wojskowych na coraz to nowych obszarach. Bałtyckie manewry mają charakter demonstracji wspólnoty interesów geopolitycznych Moskwy i Pekinu, zarówno na poziomie regionalnym („bliskiej zagranicy” obydwu państw) jak i globalnym – chodzi o wspólną detronizację USA z pozycji światowej superpotęgi i dezintegrację Zachodu, wspólne ustanowienie eurazjatyckiej przestrzeni strategicznej (składającej się z Europy, Federacji Rosyjskiej i ChRL) oraz ustanowienie nowego porządku świata, którego centrum ma być oś Moskwa-Pekin. Wspólne manewry na „Błękitnych Wodach” mają zamanifestować właśnie globalny zasięg sojuszu oraz to, że jego strony wzajemnie się wspierają w realizacji swoich interesów, zarówno tych wspólnych, jak i partykularnych.

Z perspektywy Moskwy, wspólne ćwiczenia morskie z marynarką ChRL to demonstracja poparcia Pekinu dla jej interesów na terenie Europy, zarówno Europy Środkowej i Wschodniej, nadal traktowanej przez Kreml jako strefa bezpośrednich wpływów, jak i Zachodniej. Wybór Bałtyku jako akwenu, na którym odbyły się ćwiczenia również nie był przypadkowy – jest to bowiem bardzo mocny sygnał chińskiego wsparcia dla sowieckiej polityki uzyskania szerszego dostępu do Morza Bałtyckiego, czy wręcz ustanowienia przez Moskwę swojej wersji Dominium Maris Baltici (Bałtyk stanowi bramę do Oceanu Atlantyckiego), przejawiającej się z jednej strony budową gazociągu Nord Stream (i próbą budowy Nord Stream 2, która może zostać pogrzebana przez amerykańskie sankcje i eksportu amerykańskich paliw kopalnych), a z drugiej – wojskowymi prowokacjami wobec Polski, Finlandii, Szwecji, krajów bałtyckich czy wreszcie USA oraz próbą ustanowienia nad Europą Środkowo-Wschodnią i Bałtykiem strefy wyłącznej, sowieckiej kontroli dostępu do przestrzeni powietrznej. Manewry są również demonstracją poparcia komunistycznych Chin dla Moskwy w obliczu sankcji nałożonych przez Zachód („GlobalTimes” już pisze o możliwości chińskiego „bailoutu” dla reżimu kagiebistów), zwłaszcza przez USA, coraz bardziej asertywnej wobec Rosji Sowieckiej (ale i ChRL) polityki zagranicznej USA pod wodzą administracji Donalda Trumpa, czy też Polski (a właściwie ośrodka dyspozycji politycznej skupionego wokół Antoniego Macierewicza) i krajów bałtyckich. Wcześniej, Moskwa w podobny sposób – za pośrednictwem wspólnych manewrów – sygnalizowała poparcie dla Pekinu, na przykład w sprawie chińskich roszczeń na Morzu Południowochińskim. Ponadto, manewry „Morskie Współdziałanie 2017” wpisują się w ciąg manewrów i ćwiczeń wojskowych (kolejne ćwiczenia po bałtyckiej fazie „Joint Sea” to „Zapad 2017”), przy pomocy których Rosja Sowiecka zamierza zastraszać kraje Pomostu Bałtycko-Czarnomorskiego i/lub trzymać je w stanie uległości.

Z punktu widzenia Chin, manewry były próbą projekcji siły i obecności na obszarze Europy Środkowej i Wschodniej, oddalonym znacznie od macierzystego terytorium i wód Basenu Pacyfiku Zachodniego, do których Pekin rości sobie prawa. Chiny dążą do uzyskania dominacji nie tylko w obszarze Pacyfiku Zachodniego i Oceanu Indyjskiego, ale i na pozostałych oceanach i morzach, co oznacza konfrontację ze Stanami Zjednoczonymi i mniejszymi krajami. Państwo to zainaugurowało niedawno polityczno-ekonomiczny projekt „Nowego Jedwabnego Szlaku” - sieci połączeń pomiędzy Chinami a obszarem Eurazji (i Afryki Wschodniej) oraz inwestycji infrastrukturalnych w krajach Eurazji. W skład NJS ma wchodzić również sieć połączeń morskich, które wymagają – z punktu widzenia Pekinu – odpowiedniego zabezpieczenia militarnego. Nowy Jedwabny Szlak w planach decydentów z chińskiej kompartii ma zostać scalony z innymi inicjatywami integracyjnymi: prowadzonymi przez Moskwę, na czele z Eurazjatycką Unią Gopodarczą (o czym pisze właśnie w kontekście omawianych manerwów „Global Times”) oraz europejskimi – Unią Europejską i pomniejszymi. Głównym partnerem ChRL w budowie tego projektu stała się Moskwa. W długofalowej strategii budowania politycznych wpływów, ekspansji i uzyskania statusu światowego mocarstwa przez komunistyczne Chiny, Rosja Sowiecka pełni bardzo ważną rolę – nie tylko głębokiego zaplecza ekonomicznego i surowcowego, ale też nośnika regionalnych i światowych interesów Pekinu, swego rodzaju geopolitycznego „pasa transmisyjnego” i „żandarma”. Kagiebowskie elity polityczne rządzące Federacją Rosyjską aprobują swoją rolę w chińskiej megastrategii, widząc w niej zyski dla siebie.

Długofalowa, wspólna strategia Pekinu i Moskwy trafiła jednak w ostatnim czasie na poważną przeszkodę, jaką jest powrót amerykańskiego imperium i odbudowa nadszarpniętej przez rządy Obamy i Clinton – kryptokomunistów i globalistów – polityczno-militarnej i ekonomicznej potęgi USA. Niezwykle ważnym czynnikiem jest również przewaga technologiczna centrum „sojuszu Zachodu” nad wciąż zacofanymi pod tym względem ChRL i Federacją Rosyjską. Flota chrlowskich „niszczycieli lotniskowców” - bo tak określa się typ 052D – nie powinna nadszarpnąć potęgi amerykańskiej marynarki wojennej, której główną siłą są lotniskowe grupy bojowe, przynajmniej dotąd, dokąd ChRL nie stworzy równoważnych im sił, o marynarce wojennej Rosji Sowieckiej nie wspominając. Wydaje się też, że nawet połączone siły tych dwóch państw prawdopodobnie nie byłyby w stanie stawić czoła potędze Imperium Americanum, opierającego swą siłę na panowaniu na morzach i oceanach, głównie z przyczyn zapóźnienia technologicznego, nad którego niwelacją skądinąd obie strony (ChRL i FR) pracują. Inna sprawa to fakt, że działania militarne – zarówno mające zastraszyć wroga manewry, jak i działania wojenne o niskiej intensywności – mają w strategii Moskwy i Pekinu zadanie komplementarne wobec faktycznie groźnych „działań aktywnych”, prowadzonych głównie przez bezpieki, specsłużby i ośrodki propagandowe.

Sojusz Pekin-Moskwa, tzw. „nowa zimna wojna” a sprawa polska

Bałtycka faza manewrów „Joint Sea 2017” to również czytelny i wyraźny sygnał ze strony Moskwy i Pekinu wobec Polski. Po pierwsze, jak napisałem wyżej, wpisują się one w sowiecką taktykę zastraszania krajów regionu przy pomocy manewrów. Po drugie jest to sygnał, że w kwestii Polski, ale i całego rejonu Międzymorza Chiny będą wspierać kagiebowskiego sojusznika, a w każdym razie, nie będą działać przeciwko Moskwie. Wbrew temu, co chcieliby widzieć zwolennicy mitów o „Chińczykach na Syberii”, „nieuchronnym konflikcie chińsko-rosyjskim”, „polsko-chińskiej granicy na Uralu” i o Nowym Jedwabnym Szlaku, którego projekty infrastrukturalne rzekomo zmodernizują Polskę. Podłączenie Polski do tej i innych ostatnio wdrożonych chińskich inicjatyw oznaczałoby już trwałe zaprzepaszczenie szans na odzyskanie przez Polskę suwerenności i niepodległości oraz trwałą redukcję kraju i regionu Międzymorza do roli „trasy W-Z” na zachodnim odcinku osi Pekin-Moskwa-Berlin i chińskiej montowni (zamiast niemieckiej, jak do tej pory). ChRL, ze swoimi projektami infrastrukturalnymi i logistycznymi, pełniłyby w tym układzie – jak określił to dr Jerzy Targalski – rolę „zastępczej Rosji”, wchodząc w te sektory gospodarki i polityki (ze wskazaniem na gospodarkę), których Rosja Sowiecka opanować nie da rady. Przystąpienie do chińskiego projektu „Pasa i Szlaku” wymagałoby też od Polski podjęcia „resetu” z Rosją Sowiecką – państwem, które w niejako naturalny sposób jest jednym z ważniejszych elementów tego przedsięwzięcia.

Zwraca też uwagę jeszcze jedna rzecz – manewry „Joint Sea 2017” zbiegły się w czasie z próbami pełzającego puczu/destabilizacji, w którym głównym czynnikiem jest z jednej strony sieć organizacji finansowanych i inspirowanych z zagranicy (przez zachodnich globalistów z Sorosem na czele, ale również przez sowieciarskich oligarchów), z drugiej zaś – działania mające zneutralizować rząd PiS, między innymi poprzez usunięcie/marginalizację proniepodległościowego i antysowieckiego Antoniego Macierewicza. Zapowiedzi kolejnych sowieckich manewrów wojskowych zbiegają się zaś w czasie z zapowiedziami kolejnych „happeningów” totalitarnej opozycji i różnego rodzaju „obywateli PRL”, inspirowanych przez „Ubekistan”. 

2017-06-29

Współpraca wojskowa Moskwa-Pekin. Raport Kongresu USA (2)

Kolejnymi omówionymi w raporcie Kongresu obszarami współpracy militarnej pomiędzy Federacją Rosyjską a ChRL są współpraca wojskowo-techniczna oraz spotkania na wysokim szczeblu dowódców wojskowych i oficjeli z obydwu państw. Raport omawia również wyzwanie dla USA i sojuszników, jakie stanowi sojusz wojskowy Moskwa-Pekin, zwłaszcza na obszarze Azji Wschodniej i Pacyfiku Zachodniego.

Współpraca wojskowo-techniczna

Komunistyczne Chiny są głównym, a wręcz najważniejszym strategicznie beneficjentem eksportu uzbrojenia i sprzętu wojskowego produkowanego przez przemysł zbrojeniowy Federacji Rosyjskiej, przy czym współpraca wojskowo-techniczna pomiędzy Moskwą a Pekinem nabrała dynamiki w latach 1992-2016 (s. 13 Raportu), wraz z oficjalną „normalizacją stosunków” dwustronnych i zawiązaniem relacji o charakterze sojuszniczym. Przytoczone są w nim dane Sztokholmskiego Instytutu Badań nad Pokojem, według których 80% importu broni i sprzętu wojskowego do ChRL pochodzi właśnie z Rosji Sowieckiej.

Współpraca wojskowo-techniczna między Rosją Sowiecką a komunistycznymi Chinami obejmuje między innymi sprzedaż gotowych rosyjskich systemów uzbrojenia i broni do Chin, realizację wspólnych projektów takich, jak doposażanie różnego rodzaju sprzętu produkcji chińskiej w rosyjskie zespoły i podzespoły (np. silniki turbośmigłowe produkowane przez sowiecką zbrojeniówkę dla chińskich myśliwców) i wreszcie współpraca w dziedzinie badań i rozwoju w zakresie systemów uzbrojenia. Autorzy raportu piszą o penym zgrzycie, jakim jest obawa strony sowieckiej przed kradzieżą technologii i patentów przez partnerów zza Amuru, skądinąd niepozbawiona realnych podstaw, jednakże jest ona stopniowo, ale konsekwentnie przezwyciężana za sprawą świadomości wspólnych interesów strategicznych i last but not least, obopólnych zysków płynących z handlu bronią i współpracy wojskowej oraz technicznej. Współpraca ta jest zaawansowana do tego stopnia, iż koordynowana jest przez Rosyjsko-Chińską Międzyrządową Komisję ds. Współpracy Wojskowo-Technicznej, a zaangażowane są w nią wszystkie szczeble kierownicze i dowodzenia – od prezydentów, rządów i ministerstw, aż po koncerny zbrojeniowe obydwu państw.

Współdziałanie w tym zakresie znacząco wzmogło się po sowieckiej inwazji na Ukrainę – Moskwa, obłożona amerykańskimi i europejskimi sankcjami zintensyfikowała współpracę technologiczną z Chinami.

Do najważniejszych, aktualnie realizowanych wspólnych projektów w tym zakresie należą między innymi:

  • Sprzedaż do ChRL systemu obrony powietrznej S-400: umowę o sprzedaży Federacja Rosyjska i ChRL podpisały w roku 2015, a cztery bataliony S-400 mają być dostarczane do Chin od roku 2018.

Wyrzutnie S-400. Źródło: fightersweep.com, dane taktyczno-techniczne: http://www.globalsecurity.org/military/world/russia/s-400.htm

  • Sprzedaż do ChRL samolotu myśliwskiego Su-35: umowę sprzedaży 24 myśliwców do Chin, opiewającą na kwotę 2 miliardów dolarów zawarto w listopadzie 2015 roku. Samoloty mają być dostarczone wraz ze sprzętem obsługi naziemnej. Pierwsze cztery samoloty zostały przekazane Chinom w grudniu 2016 roku, pozostałe mają dotrzeć do końca roku 2018. Strona sowiecka żywi zamiar zwiększenia przez Chiny zamówienia. Samoloty te mają zostać wprowadzone do służby jeszcze przed wprowadzeniem najnowszego chińskiego myśliwca J-20 i wyposażone m.in. w chińskie systemy nawigacji Beidou.

Su-35. Źródło: defencenews.com, dane taktyczno-techniczne: http://www.globalsecurity.org/military/world/russia/su-35s.htm

  • Eksport do Chin mniejszych zespołów, podzespołów i części, produkowanych przez przemysł zbrojeniowy FR.

Oprócz tego, Federacja Rosyjska i ChRL realizują też szereg wspólnych projektów, z których najważniejsze wymienione w raporcie to:

  • Współpraca w dziedzinie budowy ciężkiego śmigłowca transportowego, zdolnego do transportu dużej ilości załogi, pasażerów i sprzętu również w ekstremalnych warunkach. Projekt został sygnowany osobiście przez prezydentów: Putina i Xi, a zaangażowano w niego sowieckie i chińskie koncerny zbrojeniowe, na czele z Aviation Industry Cooperation of China (AVIC). Projekt ma zostać wdrożony do roku 2040.
  • Silniki elektryczno-dieslowskie klasy Łada dla okrętów podwodnych: jest to kolejny wspólny projekt przemysłów zbrojeniowych Federacji Rosyjskiej i ChRL, którego plan ramowy Moskwa i Pekin przyjęły już w roku 2012. Silniki koprodukcji sowiecko-chińskiej są cichsze niż te stosowane w okrętach klasy Kilo. Według raportu, projekt ten umożliwi Chinom wyprodukowanie okrętów podwodnych trudniejszych do wykrycia przez systemy rozpoznania znajdujące się na wyposażeniu marynarki wojennej USA.
  • Współpraca badawczo-rozwojowa w dziedzinie przemysłu kosmicznego, nanotechnologii (pomiędzy sowieckim ROSNANO a chińską Aerospace Science and Industry Corporation), wyposażenia satelitów w systemy nawigacyjne będące koprodukcją sowieckiego GLONASS i chińskiego Beidou, a także współpraca sowieckich i chińskich firm produkujących silniki samolotowe. Umowy o współpracy podpisano już pod koniec 2014 roku.
  • Współpraca pomiędzy sowieckimi i chińskimi korporacjami w budowie samolotów o zmiennej geometrii skrzydeł, silników, elektroniki, awioniki i podobnych materiałów zawarta również pod koniec 2014 roku pomiędzy Rostec a China Aerospace and Technology Corporation. Technologie te, rozwijane przez współpracujące ze sobą sowieckie i chińskie korporacje mogą mieć zastosowanie podwójne – zarówno cywilne, jak i wojskowe.
  • Projektowana wymiana technologiczna w zakresie produkcji rakiet: Rosja Sowiecka dostarczać ma stronie chińskiej silniki rakietowe RD-180 w zamian za bliżej nieokreślone systemy mikroelektroniczne do rakiet kosmicznych. Transfer ten może również posłużyć do stworzenia rakiet o podwójnym zastosowaniu.

Spotkania wysokiego szczebla

Zarówno spektakularne manewry wojskowe, jak i niespotykana chyba nigdzie indziej dwustronna współpraca wojskowo-techniczna nie byłaby możliwa bez wzajemnej, dwustronnej koordynacji; ogólnie pojęta współpraca wojskowa jest funkcją sojuszu politycznego Rosja Sowiecka – ChRL. Elity polityczne i wojskowe w Moskwie i Pekinie zdają sobie również sprawę z tego, że obydwa kraje są niejako skazane na polityczno-wojskowy sojusz. Dlatego też Moskwa i Pekin podtrzymują kontakty pomiędzy dowódcami wysokiego szczebla sił zbrojnych obydwu państw, a także pomiędzy wysokiej rangi urzędnikami państwowymi odpowiadającymi za obronność i bezpieczeństwo, włączając w to prezydentów, premierów i ministrów obrony. Kontakty te odbywają się poprzez różnego rodzaju dwustronne oraz wielostronne fora.

Jako pierwsze, raport wymienia Chińsko-Rosyjską Międzyrządową Komisję ds. Współpracy Wojskowo-Technologicznej. Komisja została założona w roku 1992 i jest współprowadzona przez ministra obrony Federacji Rosyjskiej i wiceszefa Centralnego Komitetu Wojskowego Komunistycznej Partii Chin, w obradach jej uczestniczą zastępca ministra obrony FR, minister obrony ChRL, a także ich podwładni odpowiedzialni za kształtowanie polityki obronnej Moskwy i Pekinu. Chińsko-Rosyjska Komisja ds. Współpracy Wojskowo-Technologicznej jest najważniejszym wspólnym organem, który koordynuje transfer broni i innych technologii wojskowych, współpracę przemysłów zbrojeniowych FR i ChRL, dokonuje też podsumowania współpracy za poprzedni rok oraz planuje jej przyszłe założenia. Komisja ta obraduje co roku.

Kolejną platformą współpracy wojskowej pomiędzy Moskwą a Pekinem są spotkania i wymiany wysokich rangą dowódców wojsk i szefów służb, w tym dowódców rodzajów wojsk oraz konkretnych jednostek wojskowych. Podczas tych spotkań koordynowane jest utrzymanie we właściwym stanie technicznym systemów produkcji sowieckiej, a także usprawnianie komunikacji, wzajemnej koordynacji oraz budowanie i utrzymywanie – jak określa to raport – „pozytywnych więzi” pomiędzy siłami zbrojnymi FR i ChRL.

Bardzo ważnym dwustronnym organem koordynującym współpracę wojskową są Chińsko-Rosyjskie Konsultacje Sztabów Generalnych, skupiające ze strony sowieckiej Zastępcę Szefa Sztabu Generalnego Sił Zbrojnych FR, zaś ze strony chińskiej – Zastępcę Szefa Departamentu Połączonych Sztabów Chińskiej Armii Ludowej. Spotkania te odbywają się corocznie od roku 1997 (spotkanie nie odbyło się jedynie w roku 2015). Na forum tym również omawiane są kwestie pogłębiania i usprawniania współpracy pomiędzy siłami zbrojnymi FR i ChRL, a także zagadnienia bezpieczeństwa międzynarodowego, zarówno lokalnego, jak i globalnego.

Równie ważne dla rozwijania i koordynowania współpracy wojskowej pomiędzy Moskwą a Pekinem są międzynarodowe, wielostronne fora skupione na kwestiach obrony i bezpieczeństwa, stanowiące miejsce spotkań dla dowódców wojskowych i wysokich rangą urzędników ds. bezpieczenstwa i obrony. Raport zalicza do nich między innymi Forum Xiangshan, Spotkania Szefów Obrony Państw Południowej i Południowo-wschodniej Azji, Spotkania Ministrów Obrony ASEAN, spotkania w ramach dialogu Shangri-La i wreszcie odbywającą się cyklicznie w Moskwie Konferencję ds. Bezpieczeństwa Międzynarodowego. Raport zalicza tutaj również inne spotkania wielostronne, np. spotkania grupy G-20, na których w kuluarach omawiana jest koordynacja polityk obrony i bezpieczeństwa pomiędzy Moskwą a Pekinem.

Raport wymienia też Szanghajską Organizację Współpracy. Organizacja ta została założona w roku 2001 przez ChRL, Federację Rosyjską, Kazachstan, Uzbekistan, Tadżykistan i Kirgistan, jednak najważniejszymi członkami są ChRL i FR, a współpraca Pekinu i Moskwy stanowi rdzeń tej organizacji. Według raportu, jest to najważniejsza instytucja, w ramach której Moskwa i Pekin koordynują politykę bezpieczeństwa (w tym wspólne ćwiczenia wojskowe) i najważniejsze miejsce spotkań i rozmów wysokich rangą urzędników obu państw do spraw obronności oraz dowódców wojskowych. W ramach Szanghajskiej Organizacji Współpracy zbiera się corocznie Szczyt Ministrów Obrony SCO, a pod auspicjami organizacji Siły Zbrojne Federacji Rosyjskiej oraz Chińska Armia Ludowo-Wyzwoleńcza odbyły pierwsze wspólne ćwiczenia wojskowe w roku 2003. Na szczycie w Astanie dnia 8 czerwca 2017 do SCO dołączono Indie i Pakistan.

Spotkania pomiędzy dowódcami wojskowymi i politykami odpowiedzialnymi za sprawy wojskowe obu krajów odbywają się regularnie od roku 1990 i do roku 2016 miało miejsce 112 takich spotkań (Diagram, s. 19 Raportu). Częstotliwość ich rosła (poza latami 2010-2012), w latach 2015 i 2016 miało miejsce po 7 takich spotkań (spotkania, które odbyły się w roku 2016 przedstawione są w tabeli na s. 19-20).

Według raportu, analiza spotkań pomiędzy ministrami, wiceministrami, dyrektorami departamentów i dowódcami wojskowymi wskazuje na wzajemną, konsekwentną koordynację polityki obrony i bezpieczeństwa Moskwy i Pekinu, a także jest zapowiedzią zmiany w kierunku jeszcze bardziej intensywnego zacieśniania sojuszu polityczno-wojskowego, zwiększania jego koordynacji oraz otwierania nowych pól współpracy w zakresie obrony i bezpieczeństwa. Najwyższe władze w Moskwie i Pekinie planują zwiększenie wymiany i współpracy wojskowo-technologicznej i bardziej złożone manewry wojskowe. Zarówno Putin, Xi i podlegli im oficjele i generałowie stale mówią o konieczności zwiększenia poziomu współpracy, zwłaszcza jeśli chodzi o wymianę technologii, usprawnienie manewrów wojskowych i zwiększenie intensywności kontaktów pomiędzy siłami zbrojnymi obu stron. Zdaniem autorów raportu, koordynacja sojuszu wojskowego na najwyższym szczeblu, zwiększanie częstotliwości spotkań tego typu oraz ich zakresu przedmiotowego jest tendencją stałą i będzie się w przyszłości pogłębiać.

Warto też dodać do omówienia raportu, że na początku czerwca 2017 roku ministrowie obrony FR i ChRL przyjęli „Mapę Drogową” dsustronnej współpracy wojskowej do roku 2020.

Implikacje lokalne, implikacje lokalne. Wyzwanie dla USA – wyzwaniem dla świata

Raport Kongresu USA skupia się głównie na wyzwaniu, jakim jest coraz większa ekspansja wpływów ChRL w regionie Azji Wschodniej i w basenie Pacyfiku Zachodniego. Pekin zagraża tam nie tylko bezpośrednio Stanom Zjednoczonym, ale też ich sojusznikom: Tajwanowi, Japonii i Korei Południowej. Chrlowska ekspansja zagraża również krajom takim, jak Filipiny, które próbowały odwrócić się od Waszyngtonu w kierunku sojuszu Pekin-Moskwa, po części obawiając się rosnącej potęgi komunistycznych Chin.

Według autorów raportu, sprzedaż do ChRL myśliwców Su-35 znacząco pomoże Chinom w stworzeniu możliwości stawienia czoła amerykańskiej dominacji w powietrzu. Nie tylko bezpośrednio, poprzez wyposażenie lotnictwa ChALW w sowieckie, nowocześniejsze samoloty; strona chińska może zastosować tutaj inżynierię odwrotną poprzez wyposażanie swoich najnowszych myśliwców J-20 w systemy używane w konstrukcji Su-35, takie jak systemy radarowe, lepszą od chińskiej awionikę, systemy radarowe czy też uniemożliwiające wykrycie przez radary i zakłócania radiowego.

Z kolei sprzedaż do Chin systemów rakiet przeciwlotniczych ziemia-powietrze S-400 może dać ChRL zdolność do stworzenia nad praktycznie całym terytorium Republiki Chińskiej/Tajwanu strefy tzw. A2/AD – Area Denial/Anti Access, jeśli tylko systemy te zostaną rozmieszczone na wybrzeżu kontynentalnych Chin wzdłuż Cieśniny Tajwańskiej (mapy, s. 22 Raportu). Byłby to poważny atut ChRL nie tylko w przypadku potencjalnej agresji na Tajwan, ale też w bieżącej polityce pokojowego podporządkowania Chin niekomunistycznych przez komunistów, dający stronie komunistycznej de facto suwerenność nad przestrzenią powietrzną Taipei. ChRL używa też starszej wersji tego systemu – S-300 – do obrony przeciwlotniczej Pekinu i okolic.

Wspólne ćwiczenia wojskowe pozwalają obydwu armiom na wzajemną wymianę doświadczeń, z czego korzysta zwłaszcza ChALW, pozbawiona w dużej mierze takiego doświadczenia bojowego, w jakie bogate są Siły Zbrojne Federacji Rosyjskiej, aczkolwiek przeszkodą jest tu brak rozwiniętej interoperacyjności i wspólnych mechanizmów dowodzenia, gdzie armie bloku eurazjatyckiego wyprzedza sojusz zachodu: w porównaniu z armiami ChRL i FR, bardziej zaawansowane na tym polu są armie USA i armie sojusznicze, np. pozostałych krajów NATO czy Korei Południowej. W ostatnich latach – na co wskazuje raport – zwiększa się zarówno zasięg terytorialny wspólnych, chińsko-sowieckich manewrów, a także ich zakres przedmiotowy. Siły Zbrojne Federacji Rosyjskiej i ChRL ćwiczą nie tylko na „macierzystych” obszarach położonych albo na ich terytorium, albo w bezpośrednich strefach wpływu (ćwiczenia w ramach SCO), ale również na obszarach bardzo odległych: ćwiczenia Morskie Współdziałanie 2016 odbywały się na wodach Morza Śródziemnego, a planowana na koniec lipca pierwsza faza Morskiego Współdziałania 2017 odbędzie się na wodach Morza Bałtyckiego i rozpocznie się po wizycie prezydenta USA Donalda Trumpa w Polsce i Niemczech.

Rozszerzenie dwustronnej współpracy wojskowej o obszar obrony antyrakietowej stworzy – wedle raportu – kolejne wyzwanie dla USA – wyzwanie w sferze budowy amerykańskich strategicznych systemów obrony przeciwko użyciu strategicznych pocisków balistycznych.

Raport jest kolejnym potwierdzeniem tego, iż Federacja Rosyjska i ChRL są naturalnymi sojusznikami, a współpraca między nimi wynika z interesów geopolitycznych obu państw, w dużej mierze wspólnych. Poprzez całokształt współpracy na obszarze wojskowości i bezpieczeństwa ChRL i Rosja Sowiecka wyrażają swoje poparcie dla wspólnych interesów osi Moskwa-Pekin oraz dla partykularnych interesów każdej ze stron nie tylko na obszarze Azji i Pacyfiku. Wyzwanie, jakie Stanom Zjednoczonym rzucają Chiny na obszarze Azji Wschodniej i Pacyfiku Zachodniego, którego omówienie zajmuje znacącą część raportu, jest zaledwie częścią globalnej kampanii, której celem jest obalenie mocarstwowej pozycji USA i ustanowienie nowego porządku świata, w której rolę przewodnią pełnić ma sojusz Pekin-Moskwa.

Warto dodać, iż (z naszej, polskiej i środkowoeuropejskiej perspektywy) sojusz wojskowy pomiędzy Moskwą a Pekinem wzmacnia nie tylko komunistyczne Chiny poprzez modernizację parku technologicznego ChALW, co słusznie zauważają autorzy raportu, ale i Rosję Sowiecką. Po pierwsze – coraz silniejsze i bardziej agresywne Chiny niejako związać mają aktywa amerykańskie, a przez to umożliwić Moskwie swobodniejsze i bardziej dynamiczne działanie na terenie Europy Środkowej, Bliskiego Wschodu, ale i Europy Zachodniej. Po drugie – rządzący na Kremlu kagebowski syndykat zarabia ogromne pieniądze na sprzedaży uzbrojenia i sprzętu wojskowego do ChRL, co jest kolejnym czynnikiem wzmacniającym neosowiecki reżym, w tym jego bardzo ważny segment, jakim jest kompleks wojskowo-przemysłowy.

Wiek XXI będzie wiekiem rywalizacji o światową hegemonię pomiędzy blokiem eurazjatyckim pod wodzą osi Pekin-Moskwa, a blokiem atlantycko-pacyficznym, pod przywództwem USA. Najbliższe lata z kolei będą niosły ze sobą dynamizację tego konfliktu – Stany Zjednoczone budzą się po „chwili” zachłyśnięcia się demoliberalnymi i oświeceniowymi miazmatami o „postzimnowojennym porządku” i „końcu historii”. Nowe elity USA zauważają zagrożenie i wyzwanie dla swojej światowej pozycji, jakie niesie ze sobą oś Moskwa-Pekin, ale również to, że sojusz Moskwy i Pekinu jest naturalnym stanem rzeczy, a teorie o rzekomym „konflikcie sino-rosyjskim” i możliwości polityki „różniczkowania” są mrzonką.

Ostatnie posunięcia USA w Syrii czy na Półwyspie Koreańskim są też dowodem na zrozumienie przez Amerykanów prostej zależności – neobolszewicki sojusz Moskwa-Pekin, wraz z peryferyjnymi sojusznikami w rodzaju Assada czy Kima może być powstrzymany przede wszystkim twardą, wojskową siłą lub groźbą jej użycia. Zbombardowanie syryjskiej bazy lotniczej w Al Shayrat i wysłanie lotniskowców w pobliże Korei Północnej są wyraźnym komunikatem przede wszystkim skierowanym do kremlowskich czekistów i chińskich towarzyszy z kompartii.




Źródło: China-Russia Military-to-Military Relations: Moving toward a Higher Level of Cooperation: https://www.uscc.gov/Research/china-russia-military-military-relations-moving-toward-higher-level-cooperation

2017-06-10

Współpraca wojskowa Moskwa-Pekin. Raport Kongresu USA (1)

20 marca 2017 roku Komisja ds. Bezpieczeństwa i Gospodarczych w Stosunkach Amerykańsko-Chińskich Kongresu Stanów Zjednoczonych opublikowała raport zatytułowany „China-Russia Military-to-Military Relations: Moving Toward a Higher Level of Cooperation”. Raport ten, jak głosi sam tytuł, w całościowy i szczegółowy sposób opisuje współpracę wojskową pomiędzy Federacją Rosyjską a Chińską Republiką Ludową – problem, który jest i będzie jednym z największych wyzwań (jeśli nie największym) dla Stanów Zjednoczonych Ameryki. Opisuje on tło historyczne i polityczne współpracy wojskowej pomiędzy Moskwą a Pekinem oraz zakres sojuszniczych relacji w sferze obronności obecnie, obejmujących wspólne manewry wojskowe (bilateralne oraz w ramach organizacji międzynarodowych, przede wszystkim Szanghajskiej Organizacji Współpracy), współpracę wojskowo-techniczną, sprzedaż rosyjskiej broni i systemów uzbrojenia do Chin.

Po okresie braku widocznych relacji wojskowych w latach „zimnej wojny” i konfliktów ideologicznych (autorzy nie precyzują, czy był to konflikt faktyczny, czy sfingowany, jak próbował wykazać np.Golicyn i inni analitycy), Moskwa i Pekin zaczęły „normalizować” relacje polityczne, w tym obszary polityki wojskowej. W roku 1993 oba państwa zdecydowały się ograniczyć liczbę wojska przy granicach . Trzy lata później, w roku 1996 Chiny i Rosja Sowiecka rozpoczęły całościową politykę „strategicznego partnerstwa koordynacji”. W roku 2001 Pekin i Moskwa zawarły „Układ o dobrosąsiedzkiej przyjaźni i współpracy”, na mocy którego w przypadku zagroźenia interesów którejkolwiek ze stron, oba państwa mają rozpocząć konsultacje. Traktat ten autorzy raportu uważają za jeden z ważniejszych kroków na drodze do rozwijania sojuszu wojskowego pomiędzy FR a ChRL. W raporcie nie jest jednak napisane, że to właśnie ten traktat zobowiązuje Moskwę do wspierania Pekinu pod względem wojskowym, wspierania Pekinu przeciwko Stanom Zjednoczonym, a także uznaje Tajwan za obszar należący do ChRL. Z kolei w latach 2004 i 2008 dokonano ostatecznego i oficjalnego zakończenia dysput granicznych pomiędzy Federacją Rosyjską a ChRL. Autorzy pomijają jednak inne ważne wydarzenia, ważne jeśli chodzi o współpracę na poziomie wojskowości i bezpieczeństwa. I tak, w roku 1992 przywrócono współpracę pomiędzy SWR, GRU i Departamentem Wywiadu Chińskiej Armii Ludowo-Wyzwoleńczej. W roku 1996 Federacja Rosyjska, ChRL, Kazachstan, Kirgistan,Tadżykistan i Uzbekistan utworzyły „Szanghajską Piątkę”, która w roku 2001 przekształciła się w Szanghajską Organizację Współpracy.

Raport dużo miejsca poświęca obszarom różnic interesów oraz wzajemnej nieufności pomiędzy Rosją Sowiecką a komunistycznymi Chinami, również w sferze wzajemnych relacji wojskowych i bezpieczeństwa. Wskazuje się przede wszystkim na to, że Chiny stosują inżynierię odwrotną uzbrojenia i sprzętu wojskowego uzyskanego od Moskwy, dokonując kradzieży patentów i kopiowania sowieckich rozwiązań w broni konstruowanej przez siebie. Autorzy piszą również o powodowanej względami rasowymi, narodowościowymi i historycznymi sinofobii u Rosjan oraz rusofobii u Chińczyków, jak również o swego rodzaju „sporze o inwestyturę” w Eurazji pomiędzy Moskwą a Pekinem. Według raportu, ma to być przyczyną tego, że ChRL i Federacja Rosyjska rzekomo nie tworzą (ani nie stworzą w przyszłości) oficjalnego sojuszu polityczno-wojskowego na wzór NATO. Co w takim razie z organizacjami takimi, jak SCO? Co z omówioną w raporcie współpracą obu krajów w dziedzinie wojskowej? Czy aby nie jest tak, że faktyczna współpraca wojskowa nie jest ważniejsza od oficjalnych traktatów czy przynależności do organizacji międzynarodowych?

Ogólny charakter współpracy wojskowej

Z drugiej strony autorzy raportu zauważają, że pomimo zgrzytów i obszarów rozbieżności oraz braku zaufania, władze w Moskwie i Pekinie systematycznie dążą do minimalizacji i przezwyciężenia różnic, by realizować politykę strategicznego sojuszu i osiągnąć najwyższy poziom współpracy w dziedzinie wojskowości. Trend ten odzwierciedlają trzy najważniejsze obszary współpracy wojskowej: wspólne manewry różnych rodzajów sił zbrojnych, współpraca wojskowo-techniczna oraz najwyższy od lat poziom kontaktów oficjeli i dowódców wysokiego szczebla. Zdaniem autorów omawianego raportu, współpraca wojskowa pomiędzy Federacją Rosyjską a Chinami będzie się w przyszłości pogłębiać.

Autorzy raportu rozpatrują chińsko-sowiecką współpracę wojskową na trzech poziomach: pierwszym z nich są dwustronne i wielostronne wspólne ćwiczenia wojskowe, drugim jest współpraca wojskowo-technologiczna, a trzecim kontakty wojskowe na wysokich szczeblach: ministerstw obrony, agend rządowych zajmujących się obronnością i bezpieczeństwem oraz wysokich rangą dowódców wojskowych sił zbrojnych FR i ChRL. Na przestrzeni lat dziewięćdziesiątych XX wieku oraz pierwszych wieku bieżącego, relacje wojskowe i współpraca pomiędzy Moskwą a Pekinem ewoluowały, by w ostatnich kilku latach osiągnąć najwyższy pozim, zarówno ilościowy, jak i jakościowy. Według raportu, spadł poziom sprzedaży z FR do ChRL całych systemów uzbrojenia (oprócz samolotów Su-35 i systemów obrony przeciwlotniczej S-300 i S-400) na rzecz mniejszych komponentów, natomiast wzrósł ogólny zakres współpracy technologicznej. Zwiększyła się również częstotliwość kontaktów i spotkań pomiędzy organami obu stron zajmującymi się obronnością, podczas których omawiane są kwestie ćwiczeń wojskowych, a także dyskutowane zagadnienia bezpieczeństwa obydwu krajów na arenie lokalnej i światowej.

Wspólne ćwiczenia wojskowe

Manewry sił zbrojnych są najbardziej widocznym na zewnątrz i najbardziej spektakularnym aspektem współpracy wojskowej pomiędzy Federacją Rosyjską a komunistycznymi Chinami. Mają one przede wszystkim – według autorów raportu – zademonstrować społeczności międzynarodowej zakres współpracy i sojuszu między Moskwą a Pekinem, czemu dają również wyraz przywódcy, politycy i dowódcy wojskowi z obydwu państw. Od roku 2003 ChRL i Rosja Sowiecka przeprowadziły około 25 wspólnych manewrów wojskowych, z których 10 przeprowadzono w ramach działalności Szanghajskiej Organizacji Współpracy (pełna lista ćwiczeń dwustronnych i odbytych w ramach SCO – s. 24-27 Raportu). Liczba ta nie uwzględnia pozostałych międzynarodowych ćwiczeń wojskowych, w których brały udział jednocześnie siły zbrojne FR i ChRL, ani też manewrów organizowanych przez FR i ChRL, nie obejmuje także współpracy aparatów bezpieczeństwa i policji obu krajów. Z każdymi kolejnymi manewrami, zwłaszcza od roku 2014, wzmożeniu podlega zakres wzajemnej koordynacji. Cykliczne ćwiczenia „Misja Pokojowa” oraz „Morskie Współdziałanie” mają – według oficjalnych deklaracji władz w Pekinie i w Moskwie – zwiększyć sprawność armii rosyjskiej i chińskiej we wspólnym zwalczaniu „terroryzmu”, „ekstremizmu” i separatyzmów stanowiących problem zarówno dla Moskwy, jak i dla Pekinu. Obserwatorzy wskazują jednak na fakt, że używane są w nich siły i środki przeznaczone raczej do zwalczania wrogów grożniejszych i lepiej uzbrojonych niż partyzantka czeczeńska czy ujgurska.

Wspólne manewry mają według raportu następujące cele polityczne, stricte militarne oraz propagandowe. Po pierwsze, jest to demonstracja sojuszu Moskwa-Pekin, wzajemnej współpracy politycznej i wojskowej wobec państw trzecich i całej społeczności międzynarodowej, zwłaszcza wobec USA oraz ich sojuszników, takich jak Japonia. Po drugie – mimo deklaracji Pekinu i Moskwy o tym, że ćwiczenia nie są wymierzone w państwa trzecie, wspólne ćwiczenia służą do akcentowania swoich interesów geopolitycznych, a wręcz do zastraszania państw trzecich. Na ten przykład, autorzy raportu przytaczają ćwiczenia „Morskie Współdziałanie 2016”, które zostały przeprowadzone po wyroku Międynarodowego Trybunału Arbitrażowego w Hadze, który uznał roszczenia terytorialne Pekinu na Morzu Południowochińskim za niesłuszne, zaś wcześniej Władimir Putin wyraził poparcie dla roszczeń ChRL uznając, że Moskwa nie uznaje decyzji Trybunału. Podczas tychże ćwiczeń marynarki wojenne i piechoty morskie obydwu krajów ćwiczyły między innymi desantowanie wysp, co jest jasnym sygnałem ze strony sojuszu Moskwa-Pekin, skierowanym zarówno do Zachodu, jak i do państw Basenu Pacyfiku Zachodniego, wobec których Chiny przejawiają roszczenia terytorialne. Moskwa i Pekin używają również wspólnych ćwiczeń jako okazji do prowadzenia działań marketingowych swoich przemysłów zbrojeniowych. Ćwiczenia „Morskie Współdziałanie” miało na przykład posłużyć Chinom do prezentacji fregaty rakietowej typu 054A celem sprzedaży jej Rosji Sowieckiej. Poprzednie ćwiczenia miały służyć Federacji Rosyjskiej do reklamowania w Chinach własnych systemów uzbrojenia, takich jak bombowce Tu-22M, Tu-95 czy latającej cysterny Ił-78, którą Chińczycy zamówili za kwotę miliarda dolarów parę tygodni po ćwiczeniach „Misja Pokojowa 2005”.

Manewry w ramach SCO i dwustronne to dla chińskich komunistycznych władz także instrument propagandy wewnętrznej, ukazujący Komunistyczną Partię Chin jako jedynego gwaranta wewnętrznego porządku, integralności terytorialnej kraju i jedynego obrońcę przed separatystami (w szczególności ujgurskimi) czy ekstremistami muzułmańskimi. Pozwala to przykryć również takie wewnętrzne problemy komunistycznych Chin, jak rosnące nierówności społeczne, rosnąca bieda, prześladowania polityczne czy też korupcja na szczytach władzy państwowe i lokalnej.

Problemem i wyzwaniem, z jakim borykają się zarówno Rosja Sowiecka, jak i ChRL jest… bariera językowa – zwłaszcza oficerowie i żołnierze Chińskiej Armii Ludowo-Wyzwoleńczej mają problem z językiem rosyjskim jako językiem organizacyjnym w SCO. W oczywisty sposób rodzi to problemy z dowodzeniem i łącznością podczas przeprowadzania ćwiczeń. Z drugiej strony, od czasu zawiązania współpracy wojskowej i rozpoczęcia wspólnych manewrów, wzrasta skala dwu- i wielostronnych ćwiczeń, wzrasta też poziom integracji pomiędzy ćwiczącymi armiami, oddziałami i formacjami, jak również zasięg geograficzny manewrów, co obrazują choćby umieszczone w raporcie mapy (s. 8)

Ćwiczenia „Morskie Współdziałanie”

Są to dwustronne, coroczne ćwiczenia sił morskich ChRL i FR, przeprowadzane cyklicznie od roku 2012. Raport skupia się na ćwiczeniach zeszłorocznych. W odróżnieniu od odbywających się w dwóch fazach ćwiczeniach „Morskie Współdziałanie 2015”, edycja z roku 2016 była jednofazowa, trwała 8 dni i odbyła się na chińskich wodach terytorialnych w pobliżu prowincji Kanton i wyspy Hainan. Jak wspomniano wyżej w raporcie (i omówieniu), odbyły się one po wyroku Międzynarodowego Trybunału Arbitrażowego kwestionującego prawa ChRL do spornych obszarów w basenie Morza Południowochińskiego i były pierwszymi chińsko-sowieckimi ćwiczeniami, podczas których ćwiczono desantowanie wysp, wraz ze wsparciem okrętów oraz lotnictwa morskiego. Ćwiczono również działania okrętów podwodnych, nawodnych, obronę przeciwlotniczą w działaniach morskich, zwalczanie okrętów podwodnych przeciwnika, a także działania ratowniczo-poszukiwawcze.

Ze strony ChRL w manewrach wzięły udział niszczyciele typu 052C, 054A oraz dwie fregaty rakietowe 054A, strona rosyjska wystawiła dwa niszczyciele klasy „Udałoj I” - największe, jakimi dysponuje sowiecka Flota Pacyfiku. Manewry te miały zademonstrować jedność Pekinu i Moskwy w kwestii chińskich roszczeń terytorialnych oraz „pogłębić strategiczną koordynację i wzajemne zaufanie” pomiędzy obydwoma państwami. Podczas ćwiczeń sprawdzano „Połączony system informacyjny dowodzenia”, którego zadaniem był m.in. prawidłowy obieg dokumentacji i rozkazów oraz jednoczesne tłumaczenie ich na języki chiński i rosyjski. Jednak zdaniem Anthony’ego Wong Dong, eksperta w dziedzinie obronności przytoczonego w raporcie, system ten nie zdał egzaminu.

Raport przedstawia też zestawienie tabelaryczne manewrów „Morskie Współdziałanie”, które odbyły się od roku 2012 (s. 9-10).

Ćwiczenia „Misja Pokojowa”

Ćwiczenia te odbywają się pod auspicjami Szanghajskiej Organizacji Współpracy, jako realizacja jej oficjalnych celów statutowych, którymi są wspólna walka z „terroryzmem, ekstremizmem i separatyzmem” oraz zapewnienie bezpieczenstwa w rejonie Azji Środkowej oraz całego kontynentu Eurazji. Odbywają się one cyklicznie: pierwsza „Misja Pokojowa” miała miejsce w roku 2005, następne w 2007, 2009, 2010, 2012, 2013, 2014 i 2016.

W raporcie szczegółowo omówiono jedynie zeszłoroczną edycję tych ćwiczeń, poprzednie zostały ujęte w zestawieniu tabelarycznym (s. 10-11). „Misja Pokojowa 2016”, którą przeprowadzono na poligonie Bałykczy w Kirgistanie miała cele takie same, jak ćwiczenia te przeprowadzone w latach poprzednich; oficjalnym celem ćwiczeń była „walka z trzema siłami zła: ekstremizmem, terroryzmem i separatyzmem.” Mimo tego oficjalnie deklarowanego celu, ćwiczenia te, tak jak poprzednie, obejmowały użycie wojsk w ilości i sile o wiele większej, aniżeli zwalczanie separatystów czy dżihadystów, sił wykraczających poza zakres działań stricte antyterrorystycznych, a przeznaczonych w większym stopniu do zwalczania „regularnego” przeciwnika. „Misja Pokojowa 2016” objęłą m.in. walkę w terenie górzystym i wyżynnym, okrążanie przeciwnika, działania wojsk zmechanizowanych wspieranych przez lotnictwo oraz ewakuację z pola walki, także przy użyciu niewojskowych środków transportu. Ćwiczenia te były jednak najmniejsze w porównaniu z poprzednimi „Misjami Pokojowymi”, po raz pierwszy użyto w nich przez stronę chińską takich środków bojowych, jak artyleria samobieżna czy najnowsze BWP-y. Użyto też dronów bojowych (rosyjskie „Orłan-10” i „Zała”, chińskie CH-4). „Misje Pokojowe” w latach poprzednich obejmowały również ćwiczenia z użyciem wojsk pancernych, lotnictwa myśliwskiego, bombowego, helikopterów, a nawet strategicznych bombowców zdolnych do przenoszenia broni nuklearnej.

Według Zastępcy Dowódcy chińskiego Okręgu Wojskowego Xinjiang gen. He Bing, ostatnie ćwiczenia „Misja Pokojowa” wykazały, że zdolność sił zbrojnych ChRL i Rosji Sowieckiej do wspólnych działań znacząco wzrosła.

Sprzeciw wobec amerykańskiej tarczy antyrakietowej oraz zamiar wspólnego stworzenia własnej

Komunistyczne Chiny i Rosja Sowiecka wspólnie sprzeciwiają się amerykańskim planom stworzenia tarcz antyrakietowych, chroniących USA i ich sojuszników twierdząc, że uderzy ona w ich geopolityczne interesy. Pekin i Moskwa sprzeciwiają się zarówno systemowi obrony antyrakietowej na terenie Europy, jak i systemowi obrony antyrakietowej, który umieszczany jest na terenie Korei Południowej, by bronić ten kraj przed agresją komunistycznej północy. W ciągu ostatnich kilku lat, na spotkaniach władz ChRL i FR dotyczących spraw bezpieczeństwa wielokrotnie artykułowano ten sprzeciw, a także zamiar stworzenia wspólnej chińsko-sowieckiej obrony powietrznej i kosmicznej.

Stąd też, w roku 2016 Moskwa i Pekin zapoczątkowały kolejny rodzaj ćwiczeń wojskowych. W maju roku 2016 w Moskwie przeprowadzono pierwsze dwustronne ćwiczenia obrony antyrakietowej, przy czym była to symulacja komputerowa wspólnej, chińsko-sowieckiej tarczy. Ćwiczenia te obejmowały obronę terytorium przeciwko użyciu pocisków taktycznych i strategicznych, miały też na celu pogłębianie koordynacji działań w obronie powietrznej i antyrakietowej pomiędzy obydwoma krajami. Ćwiczenia z tego cyklu odbędą się ponownie w roku 2017. Zdaniem przytoczonych w raporcie ekspertów, świadczy to o pogłębieniu współpracy wojskowej oraz wzajemnego zaufania, gdyż współpraca w dziedzinie obrony antyrakietowej i powietrznej wymaga dwustronnej wymiany bardzo wrażliwych informacji.

2017-05-22

„Jeden Pas i Jeden Szlak” do światowego komunizmu

1. Chrlowska inicjatywa reaktywacji Jedwabnego Szlaku jest inicjatywą stricte polityczną, nie ekonomiczną. Wbrew bajaniom liberałów różnych odcieni, cierpiących kaca po zachłyśnięciu się teoriami o „końcu historii” (które dawno „odszczekał” nawet sam Francis Fukuyama), polityka zawsze góruje nad ekonomią. W tym przypadku chodzi o budowanie wpływów politycznych ChRL za pomocą różnego rodzaju inwestycji, głównie o charakterze logistycznym ale również finansowym czy surowcowym w krajach przystępujących do projektu. Oczywiste jest też to, że za pomocą ekspansji ekonomicznej i „kulturalnej” (Instytuty Konfucjusza), Pekin może plasować swoją agenturę i szpiegów.

Źródło: foxmulder2.blogspot.com

Żródło: facebook/Center for Strategic and International Studies

2. „Nowy Jedwabny Szlak” jest też kolejnym elementem całościowej koncepcji utworzenia „bloku kontynentalnego”, czyli eurazjatyckiej przestrzeni strategicznej mającej połączyć Europę Zachodnią, Federację Rosyjską i Chińską Republikę Ludową. Kręgosłupem eurazjatyckiego projektu jest polityczno-wojskowa i ekonomiczna współpraca pomiędzy Pekinem a Moskwą, a istniejącymi obecnie instytucjonalnymi formami są takie struktury, jak Szanghajska Organizacja Współpracy (kierowana przez tandem Moskwa-Pekin, mająca ambicje stać się sowieckim odpowiednikiem NATO) oraz Unia Eurazjatycka i Organizacja Układu Bezpieczeństwa Zbiorowego, mające utrzymać i wzmocnić wpływ polityczny Rosji Sowieckiej na obszarze byłego ZSRS. Prócz tego, Moskwa prowadzi politykę sojuszu z Niemcami i Francją oraz dąży do ustanowienia kontroli nad Europą poprzez działania dyplomatyczne, agenturalne i ekonomiczne (głównie poprzez eksport surowców energetycznych). Zainaugurowane niedawno na pekińskim „szczycie założycielskim” przedsięwzięcie ma faktycznie, w perspektywie długofalowej, stać się gospodarczym i logistycznym „modułem” projektu eurazjatyckiego, który nie tylko ma pozwolić chińskim bolszewikom na realizację ich mocarstwowych zamiarów i ekspansję na Zachód, ale też ma stać się gospodarczym i politycznym „zwornikiem” pomiędzy ChRL, Rosją Sowiecką i Unią Europejską oraz różnego rodzaju organizacjami międzynarodowymi o zasięgu eurazjatyckim. Władze w Moskwie i Pekinie od kilku lat zresztą deklarują zamiar integracji Nowego Jedwabnego Szlaku, m.in. z SCO i Eurazjatycką Unią Gospodarczą.

Żródło: facebook/Center for Strategic and International Studies

3. Nie powinno zatem zaskakiwać to, o czym pisała w Gazecie Polskiej Codziennie Hanna Shen: głównym gościem pekińskiego forum był Władimir Putin (przemawiał jako drugi po Xi Jinpingu, o czym w dalszej części tekstu), a głównym partnerem Pekinu w budowie Nowego Jedwabnego Szlaku stała się Moskwa. Dla Rosji Sowieckiej przystąpienie do chińskiego projektu jest wręcz strategiczną koniecznością, wynikającą z geografii, geopolityki oraz dotychczasowej współpracy z komunistycznymi Chinami. „Jedna Droga i Jeden Pas” to dla Moskwy kolejna okazja do wypchnięcia amerykańskich wpływów z Europy i Eurazji. Przede wszystkim jednak, chiński projekt ugruntuje rolę Federacji Rosyjskiej jako strefy buforowej i łącznikowej pomiędzy ChRL a Europą Zachodnią oraz zapewni reżimowi czekistów dopływ pieniędzy i inwestycji, dzięki czemu Moskwa, jako partner-junior Pekinu będzie mogła realizować swoje interesy. Warto również zwrócić uwagę na to, co mówili na szczycie Xi i Putin. Z ust genseka chińskiej kompartii i pułkownika KGB/FSB padały ogólnikowe stwierdzenia o wzajemnej współpracy ekonomicznej, technicznej, strategicznej oraz konieczności jej pogłębiania. Ale również stwierdzenie, że „Chiny i Rosja są strażnikami światowego pokoju”, oraz o „Nowym Jedwabnym Szlaku jako nowych Narodach Zjednoczonych”. Faktyczna wymowa tych słów powinna być oczywista nawet dla laika – ChRL i Federacja Rosyjska wspólnie dążą do ustanowienia własnej dominacji w Eurazji i na świecie, a NJS jest drogą wiodącą do tego celu.

4. Nowy Jedwabny Szlak jest też projektem tyleż polityczno-gospodarczym, co propagandowym i dezinformacyjnym – operacją aktywną na bardzo duza skalę. Hanna Shen przytacza w cytowanym wyżej artykule opinie ekspertów gospodarczych mówiących o nierentowności przedsięwzięć realizowanych w ramach NJS. Ale zapewne nie tylko o rentowność i nie tylko o pieniądze tu chodzi. Przede wszystkim, poprzez inicjatywę NJS Chiny przedstawiają się jako światowe supermocarstwo ekonomiczne czy wręcz wcielenie idealnego modelu nowoczesnej gospodarki rynkowej, którym nie są – w ChRL panuje bowiem model komunizmu przypominający popieriestrojkowy tzw. „kapitalizm nomenklaturowy”. Narracja ta wpleciona jest w bardziej całościową propagandę, w której światu zagraża globalistyczny, żarłoczny turbokapitalizm rodem z USA, a alternatywą wobec straszliwej hegemonii USA i globalnych korporacji jest „świat wielobiegunowy” pod przywództwem Pekinu i Moskwy, ze swoim sztandarowym projektem „Jednego Pasa i Jednego Szlaku”. Świetnie uzupełnia to się z aktualną sowiecką kampanią dezinformacyjną skierowaną przeciwko Zachodowi, a przedstawiającą rzekomo „konserwatywną” i „prosocjalną” Rosję czekistów i pułkownika KGB Putina jako alternatywę wobec zgniłego Zachodu. Wystarczy poczytać prosowieckie media przeznaczone dla audytorium zachodniego (w tym również polskojęzycznego) – między innymi tam w taki sposób przedstawia się chiński megaprojekt. NJS skierowany jest również do elit państw, które z różnych względów nie chcą przystępować do organizacji stricte politycznych prowadzonych przez Federację Rosyjską, ChRL albo sojusz tych dwóch państw.






2017-05-08

Wokół „Uległości” Houllebecq’a

Początek VI Republiki

Francja, rok 2022. Kraj ten jest areną procesu, który trwa już od czterech dekad, a mianowicie stopniowemu zwiększaniu się udziału w populacji kraju ludności wyznającej Allaha, a co za tym idzie, stopniowej islamizacji. Zamieszki, nierzadko krwawe, w dzielnicach zamieszkiwanych przez muzułmanów są w powieściowej Francji właściwie codziennością, a ugrupowania islamskich ekstremistów przeprowadzają już nie tyle zamachy terrorystyczne, takie jak na redakcję Charlie Hebdo (zamach przeprowadzono parę godzin po premierze powieści), a rodzaje walki bardziej przypominające partyzantkę miejską. Francuscy muzułmanie posiadają już własną reprezentację polityczną, partycypującą w partyjnym życiu kraju – Bractwo Muzułmańskie, będącą w zasadzie frankofońskim odłamem tejże światowej organizacji. O stanowisko prezydenta Republiki rywalizuje dwójka kandydatów – nacjonalistka z FN, Marine Le Pen oraz kandydat Bractwa, Mohamed Ben Abbes. Oficjalnie, Bractwo Muzułmańskie i Ben Abbes deklarują poszanowanie dla reguł specyficznej, francuskiej wersji demoliberalizmu, nieoficjalnie natomiast ich faktycznym celem jest zaprowadzenie islamskiego ładu – najpierw we Francji, a w dalszej perspektywie w całej Europie...

W odpowiedzi na proces islamizacji, dynamizuje się ruch nacjonalistyczny: z jednej strony w postaci „mainstreamowego” Frontu Narodowego klanu Le Penów, z drugiej – ruchu identytarystycznego: bardziej radykalnego, na poły zakonspirowanego, nie odżegnującego się od przemocy czy zamiaru puczu, skupiającego całą paletę różnych środowisk, od katolickich konserwatystów, poprzez nacjonalistów, aż po radykalnych neopogan. Tradycyjna francuska prawica przejmuje coraz więcej elementów z programu Frontu Narodowego i identytarystów. Stare elity polityczne, hołdujące ideałom republikańskim, zrodzonym z rewolucji francuskiej, ulegają niejako starczemu uwiądowi i udają, że problemu nie ma. W mediach mainstreamu panuje politycznie poprawna autocenzura, a strzępów informacji na temat faktycznego stanu rzeczy udziela portal o wiele mówiącym aliasie „rutube”, bynajmniej nie francuskim. W powieści Houllebecq’a, Moskwa aktywnie „miesza” we francuskim (i europejskim) kotle, wspierając ruchy nacjonalistyczne i konserwatywne, w tym Front Narodowy i ruch tożsamościowy.

Wybory prezydenckie zostają przerwane na skutek krwawej, ogólnofrancuskiej operacji paramilitarnej przeprowadzonej przez islamistów. Wygrywa je kandydat Bractwa, który wcześniej, w telewizyjnej debacie spunktował madame Le Pen wykazując, że światopoglądowa i polityczna oferta ruchu muzułmańskiego jest w istocie tym samym, co program narodowych konserwatystów. Od razu przystępuje do realizacji długofalowego programu politycznego Braci Muzułmanów, który w powieści Houllebecq’a nader daleki jest od przemówień Abu Bakra Al-Baghdadiego, Abu Muhammada Al-Adnaniego czy treści sążnistych artykułów publikowanych w „Dabiq”. Islamizacja odbywa się w pełnej zgodzie z regułami demoliberalizmu i wolnego rynku. Bractwo zawiera koalicję z socjalistami i demoliberałami, której jednym z warunków jest przejęcie przez partię muzułmanów kluczowego dla nich resortu edukacji. Szkolnictwo francuskie, dotąd obłędnie laickie, staje się kuźnią nowych islamskich elit intelektualnych i nowego islamskiego społeczeństwa Francji. Sorbona zostaje kupiona przez saudyjskich szejków, którzy zresztą szybko stają się we Francji równie częstymi i rozpoznawalnymi „turystami”, co sowieccy i chińscy prominenci na Lazurowym Wybrzeżu.

Koncepcja państwa laickiego, zrodzona podczas rewolucji francuskiej zostaje zastąpiona przez konserwatywny projekt muzułmański, który nakłania kobiety nie do „samorealizacji” na drodze kariery zawodowej, a do zajmowania się domowym ogniskiem. Francuska koncepcja państwa opiekuńczego nabiera kształtu takiego, jaki określony jest w filarach muzułmańskiej wiary. Obyczajowy konserwatyzm stopniowo zyskuje poparcie części prawicy, nawet Kościoła Katolickiego, tak samo jak działania skutkujące zmniejszeniem przestępczości na ulicach, natomiast zakat – pełen poklask francuskich socjalistów. Ben Abbes zamierza również zrealizować bardzo ambitny plan geostrategiczny – dołączyć do europejskich struktur polityczny obszar muzułmańskiego Maghrebu i szerzej, Bliskiego Wschodu. Rozpoczyna działania, mające doprowadzić do przystąpienia do Unii Europejskiej m.in. Maroka, Algierii, Egiptu oraz Libanu. Powołuje się przy tym na dziedzictwo Imperium Rzymskiego, którego Unia Europejska, poszerzona o stare (Bliski Wschód) i nowe kraje islamskie (Bractwo przejmuje w powieści władzę także w Beneluksie i Skandynawii) ma być nowym wcieleniem.

Upadek Zachodu

Uległość” to powieść będąca rewelacyjnym studium zmierzchu Zachodu – upadku kultury/cywilizacji, której fundamentem było chrześcijaństwo, a także przyswojone przezeń dziedzictwo Europy pogańskiej. Tym bardziej, że sam Houllebecq daleki jest od jakichkolwiek apologii konserwatyzmu, a wręcz określany jest jako mizantrop i „frankofob”, krytyczny wobec dziedzictwa kulturowo-cywilizacyjnego starej Europy i starej Francji, najstarszej córy Kościoła.

Świetnie ilustrują to profile głównych bohaterów powieści. Francois jest wykładowcą literatury na paryskiej Sorbonie. Prowadzi życie dosyć typowe dla przedstawicieli francuskiej elity intelektualnej, korzystającej z dobrodziejstw demoliberalnego państwa opiekuńczego. Ma ponad 40 lat, żyje samotnie, od czasu do czasu romansując ze swoimi studentkami, młodszymi od niego o dwie dekady. Pod względem światopoglądowym jest on exemplum typowego dla współczesnych czasów indyferentyzmu religijnego i filozoficznego. Należy do drugiego, albo i trzeciego pokolenia wychowanego i ukształtowanego w postmodernistycznej, laickiej i antytradycyjnej cywilizacji, która niszczy nie tylko monumentalne dziedzictwo dawnej kultury Zachodu, ale i najbardziej podstawowe więzi międzyludzkie – rodzinne, przyjacielskie, sąsiedzkie, redukując je to do kontaktów służbowych i zawodowych, to do przelotnych romansów. Francois tęskni jednak do wartości tradycyjnej cywilizacji, poświęcając się nawet swego czasu trudom zakonnego życia, jednak nie jest to zmiana trwała i konsekwentna. Koniec końców, pod wpływem swojego przełożonego, profesora Redigera (o którym będzie za parę wersów), dokonuje konwersji na islam. Wiara w Allaha, w jednych sprawach nader konserwatywna, nietolerancyjna i pruderyjna, w innych zaś nader „liberalna” i permisywistyczna – staje się dla Francoise’a z jednej strony wypełnieniem typowej dla ponowoczesnego człowieka pustki aksjologicznej i duchowej, a z drugiej – nadprzyrodzoną sankcją dla pewnych dotychczasowych nawyków, zwłaszcza w relacjach damsko-męskich. Wreszcie – konwersja na islam jest dla Francois’a jedyną szansą na zachowanie dotychczasowej, wysokiej pozycji społecznej...

Na przeciwległym niejako biegunie znajduje się profesor Robert Rediger – dziekan wydziału literatury na Sorbonie, inspirujący się twórczością Rene Guenona – jednego z teoretyków tradycjonalizmu integralnego, który widząc upadek tradycyjnej cywilizacji europejskiej przeszedł na islam (w wydaniu sufickim). Przez długi czas sympatyzował on z ruchem identytarystycznym, jednak widząc zwycięstwo islamu, sam dokonuje konwersji. Co więcej, będąc przedstawicielem kującej umysły ludzi elity intelektualnej, aktywnie włącza się w proces islamizacji Francji, pisząc propagitki i artykuły namawiające do konwersji, by w końcu otrzymać stanowisko podsekretarza ds. szkolnictwa wyższego w nowej, islamskiej Republice.

W książce Hollebecq’a pokazany jest obraz upadku cywilizacji zachodniej wg Redigera, i inspirowana myślą Guenona interpretacja tegoż procesu będąca dla Redigera jedną z przesłanek do konwersji:

To tragiczne, grzmiał Rediger, że bezrozumna wrogość wobec islamu nie pozwla tradycjonalistom i identytarystom na przyjęcie oczywistej prawdy: w sprawach zasadniczych niczym się nie różnią od muzułmanów. Odrzucenie ateizmu i humanitaryzmu, podporządkowanie kobiety mężczyźnie, powrót do patriarchatu – w każdym aspekcie prowadzą jedną i tą samą walkę. Walka ta, niezbędna do wdrożenia nowego, organicznego etapu rozwoju cywilizacji, nie może już być prowadzona w imię chrześcijaństwa: dzisiaj to islam, religia siostrzana, ale młodsza, prostsza i prawdziwsza (dlaczego na przykład Guenon przeszedł na islam? Guenon był przede wszystkim umysłem ścisłym i właśnie dlatego wybrał islam, ze względu na oszczędność pojęciową, a także po to, by uniknąć pewnych marginalnych i irracjonalnych wierzeń, takich jak wiara w rzeczywistą obecność Boga w Eucharystii), tak więc to właśnie islam przejął dzisiaj pałeczkę. Przymilając się i zawstydzająco wdzięcząc do postępowców, Kościół katolicki utracił zdolność do przeciwstawienia się upadkowi obyczajów. Utracił zdolność do jednoznacznego i energicznego odrzucenia małżeństw homoseksualnych, prawa do aborcji i pracy kobiet. Spójrzmy prawdzie w oczy: Europa Zachodnia doszła to tak odrażającego stanu rozkładu, ze sama siebie nie jest w stanie uratować, nie bardziej niż starożytny Rzym w piątym wieku naszej ery. Masowy napływ imigrantów, których tradycyjna kultura jest nadal naznaczona naturalną hierarchią, podporządkowaniem kobiety i szacunkiem dla starszych, stanowi historyczną szansę na moralne i rodzinne odrodzenie Europy, otwierając perspektywę nowego złotego wieku dla Starego Kontynentu. (...)”


Ale oprócz – jakkolwiek strasznych i pesymistycznych, ale jednak szlachetnych pobudek, konwersja Redigera ma swoją ciemniejszą stronę. Tak samo, jak i islam, wyposażony w doktrynę „qitman” i „taqqiyah”, czyli, w prostych słowach, dezinformacji i manipulacji. Islam dopuszcza wielożeństwo i gromadzenie niemożebnych bogactw materialnych w tym życiu, motywując to podudkami, które określić można jako socjaldarwinistyczne, co jest otwartym tekstem wyłożone w redigerowskich „Dziesięciu pytaniach na temat islamu”. W artykułach publikowanych w bardziej niszowych wydawnictwach Rediger kwestionuje prawo do istnienia państwa izraelskiego i usiłuje dowodzić, że islam jest religią predestynowaną do władzy nad całym światem. Rediger, zajmując wysokie stanowiska we francusko-muzułmańskiej hierarchii, w pełni korzysta z religijnego uzasadnienia chociażby dla poligamii. Jego starsza, około czterdziestoletnia żona służy mu do gotowania obiadów, a młodsza, ledwo piętnastoletnia, do innych czynności.

To właśnie ze strony Redigera poszła w kierunku Francoise’a oferta „nie do odrzucenia”. Francois studiując publicystykę Redigera i zastanawiając się nad konwersją, dochodzi do konstatacji, że francuscy intelektualiści są kastą niezwykle uległą wobec tyranów i totalitaryzmów. I nie ponoszą za to żadnej odpowiedzialności. Onegdaj zachwycali się Stalinem, Mao i Pol Potem, współcześnie zaś islamem, także jego nurtami radykalnymi. I czynią to nie tyle, a raczej niekoniecznie z poczucia typowej dla swojej klasy misji społecznej, ale z pobudek czysto egoistycznych – chcą trwać przy władzy jako współczesny substytut stanu kapłańskiego.

Scenariusz realny

Houllebecq w sposób bardzo szczegółowy przedstawia scenariusz, będący ekstrapolacją tendencji intelektualnych i politycznych mających miejsce obecnie, nie tylko we Francji, ale i w całym świecie Zachodu, chociaż w ojczyźnie autora „Uległości” są one szczególnie intensywne. Czyni to bez żadnych sympatii dla jakiejkolwiek opcji, bez żadnego ideologicznego „backroundu” i ideologicznych wtrętów. Houllebecq po prostu pisze, jak może być.

Islamizacja Francji oraz innych krajów Europy Zachodniej wcale nie musi przebiegać wg powszechnych na prawicy wizji, w których hordy muzułmańskich terrorystów topią we krwi Francję, Niemcy czy Wielką Brytanię i w ten sposób zmuszają je do przyjęcia islamu. Hollebecq przedstawia w „Uległości” wizję islamizacji, którą można obrazowo określić jako „wojnę hybrydową”, jako „marsz przez instytucje”, podobny do komunistycznej strategii nakreślonej przez Antonio Gramsciego, w której terroryzm jedynie uzupełnia działania islamistów na poziomie politycznym.

Hollebecq zauważa również, że Francja i Europa nie znajdują się w próżni strategicznej, a oprócz cienia Miecza Proroka, pada na nią również cień czerwonej gwiazdy. Islamizacja uległej Europy nie jest – jak to lubi przedstawiać prawica i nacjonaliści – zagrożeniem finalnym. Proces ten może wepchnąć całą Europę w pole grawitacyjne neobolszewickiego Kremla, co zresztą już ma miejsce. Europa przyszłości, po przemianach na miarę oświecenia i rewolucji francuskiej, może stać się komponentem Wielkiej Eurazji, łączącej neobolszewicką Federację Rosyjską, ChRL i kraje islamskie, i to obojętnie, czy skutkiem tych zmian będzie islamizacja Europy, czy zwycięstwo sprzeciwiających się jej ruchów nacjonalistycznych i konserwatywnych. Kreml będzie – co zresztą już czyni – prowadzić grę, w której z jednej strony będzie rozgrywał terroryzmem islamskim oraz falami migrantów, a z drugiej – dużą częścią ruchów konserwatywnych i nacjonalistycznych, którym skutecznie stręczy się czekistów w roli obrońców cywilizacji.

Z kolei establishment polityczny i intelektualny Europy Zachodniej rozdarty jest i będzie dylematem, czy upaść na kolana przed islamem, czy może przed następcami Lenina, Stalina i Mao. Będzie to czynić zarówno z pobudek ideowych, słusznie zauważając upadek Zachodu, jak i z chęci zachowania dotychczasowej pozycji w „starym” porządku politycznym, albo walcząc o awans społeczny.


Michel Houllebecq, „Uległość”, Wydawnictwo WAB, Warszawa 2015