2019-08-11

Incydent nad Morzem Japonskim

Przebieg prowokacji

 23 lipca 2019 roku patrol powietrzny złożony z chińskich i sowieckich samolotów bojowych wtargnął w przestrzeń powietrzną Korei Południowej i Japonii. 

 Patrol składał się z samolotu AWACS (rozpoznania i dowodzenia) Berijew A-50, dwóch bombowców strategicznych Tu-95 MS oraz dwóch chińskich bombowców strategicznych Xian-H6K i samolotu wczesnego ostrzegania KJ-2000. Tupolew może być uzbrojony w 8 pocisków manewrujących powietrze-ziemia Kh-101 i 102, a Xian, w 6 pocisków CJ-20 takiego samego przeznaczenia. Pociski te mają zasięg odpowiednio: 4000 km i 2000 km, obydwa mogą być uzbrojone w głowice nuklearne. Obydwa bombowce zdolne są do przenoszenia również ładunków konwencjonalnych, m.in. ponaddźwiękowych pocisków służących do rażenia celów nawodnych. 

 Ani Federacja Rosyjska, ani ChRL nie powiadomiły strony koreańskiej i japońskiej o przelocie, nie wystąpiły też o pozwolenie. Po zignorowaniu wezwań nadawanych drogą radiową, koreańskie myśliwce F-15 i F-16 oddały w stronę intruzów 360 strzałów ostrzegawczych z działek pokładowych o kalibrze 20mm. Reakcją Chińczyków i Rosjan było zagłuszanie koreańskiej eskorty. Japonia poprzestała na reakcjach czysto dyplomatycznych.  

Kontekst taktyczny, strategiczny i polityczny

 Rosja Sowiecka praktycznie od zawsze, a ze szczególnym natężeniem po inwazji na Ukrainę w 2014 roku, dokonuje prowokacyjnych działań polegających na na stałym zastraszaniu i testowaniu reakcji państw z otoczenia międzynarodowego za pomocą aktów będących de facto rozpoznaniem bojem. Po wtargnięciach w przestrzeń powietrzną m.in. Polski, Szwecji, Norwegii czy nawet Wielkiej Brytanii i USA, Rosja Sowiecka chce zastraszyć Koreę Południową i Japonię, tym razem z udziałem komunistycznych Chin i w ich interesie.

Pierwszy wspólny patrol lotnictwa chińskiego i sowieckiego wpisuje się przede wszystkim w długofalową strategię Moskwy i Pekinu. Chiny i Rosję Sowiecką łączy sojusz na poziomie politycznym, gospodarczym i militarnym. Sojusz ten nie ma charakteru de jure, tylko de facto i wynika ze wspólnych interesów mocarstwowych komunistycznych Chin i Federacji Rosyjskiej: strategicznym celem Moskwy i Pekinu jest osłabienie (w wariancie maksimum - obalenie) mocarstwowej pozycji USA, celem ustanowienia nowego porządku eurazjatyckiego i światowego, opartego na osi Pekin-Moskwa. 

Zbierzmy niektóre fakty, zarówno wydarzenia, jak i wypowiedzi przywódców, chociażby z ostatniego czasu: w czerwcu tego roku Putin i Xi podpisali dokument o „Strategicznej Współpracy u progu Nowej Ery”, w którym obie strony zobowiązały się m.in. do zwiększenia wymiany handlowej, w tym o uczynieniu z Rosji Sowieckiej największego dostawcy ropy naftowej, a także o budowie sieci 5G w Rosji Sowieckiej w oparciu o chrlowski Huawei. W ramach realizacji wyżej opisanej długofalowej strategii, powoli, ale konsekwentnie wdrażany jest projekt utworzenia sieci sojuszy (w tym tzw. „Partnerstwa Wielkiej Eurazji”), która ma połączyć w jedną przestrzeń geostrategiczną Europę, Federację Rosyjską i ChRL. Należy tu wspomnieć o przeprowadzonych w Niemczech ćwiczeniach wojskowych ChALW i Bundeswehry (w zakresie ratownictwa pola walki), o obronie przez ChRL sowiecko-niemieckiego Nord Stream 2, a także otwartej deklaracji wierchuszki ChRL o tym, że przedsięwzięcia tworzone w ramach Nowego Jedwabnego Szlaku mogą mieć zastosowanie militarne, a jednym z zadań ChALW jest ochrona NJS. 

 Współpraca wojskowa pomiędzy Federacją Rosyjską a Chinami odbywa się na trzech poziomach: instytucjonalnym (pomiędzy przywódcami obu państw, rządami, ministerstwami obrony, dowództwami, komisjami międzyrządowymi, think-tankami zajmującymi się bezpieczeństwem itp.), organizowania regularnych i cyklicznych wspólnych manewrów wojskowych (wojsk lądowych, powietrzno-desantowych, specjalnych, żandarmerii, oddziałów realizacyjnych bezpieki i marynarek wojennych) oraz współpracy wojskowo-technologicznej. Na wszystkich tych poziomach współpraca wojskowa z roku na rok (a właściwie z miesiąca na miesiąc) zacieśnia się, pogłębia i rozszerza na nowe obszary, także na elementy i przedsięwzięcia, które wymagają wzajemnego udostępnienia bardzo wrażliwych danych, na przykład niedawne ćwiczenia w zakresie obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej, czy też sprzedaż i wdrożenie rosyjskiego systemu rakietowego S-400 do ChRL, który to proces wymaga gruntownego przeszkolenia chińskich załóg w zakresie obsługi systemu i udostępnienia przez Moskwę wrażliwych danych taktyczno-technicznych i wywiadowczych. Trwa podobna transakcja jeśli chodzi o samoloty bojowe Su-37, a według Stephena Blanka, transfer może dotyczyć również najnowszych Su-57. 

 Nie można też pominąć tutaj operacji bratniej pomocy, udzielanej przez Rosję Sowiecką i Chiny Maduro, Assadowi i satrapom krajów czarnej Afryki. W kontekście tym warto również wspomnieć o nowej chińskiej strategii wojskowej, ujętej w formule „Białej Księgi”, w której bardzo ważne miejsce zajmuje współpraca z Federacją Rosyjską jako czynnik zapewniający „globalną stabilność strategiczną”. 

Pierwszy patrol lotniczy obydwu państw jest zatem, po pierwsze, manifestacją strategicznej współpracy Rosji Sowieckiej i komunistycznych Chin, a w szczególności współpracy militarnej oraz jej stałej ewolucji, co potwierdziło chociażby oficjalne oświadczenie ministerstwa obrony Federacji Rosyjskiej: „Wspólny patrol przeprowadzony został w celu pogłębiania relacji rosyjsko-chińskich, w ramach naszego wszechstronnego partnerstwa, zwiększania współpracy pomiędzy naszymi siłami zbrojnymi, doskonalenia ich zdolności do przeprowadzania wspólnych działań oraz wzmacniania globalnego bezpieczeństwa strategicznego”. Ze strony Moskwy jest to oznaka poparcia dla polityki Chin, i vice versa, dowód poparcia polityki Moskwy przez Pekin. 

 Po drugie, patrol jest przedsięwzięciem zgrywającym w praktyce działania sił zbrojnych (w tym wypadku personelu lotniczego: pilotów i załóg samolotów bojowych) obydwu państw, a ponadto, zważywszy na skład formacji, która przeleciała przez przestrzeń powietrzną Korei i Japonii, patrol realizował zapewne zadania wywiadowcze. Nie można też zapominać – w kontekście omawianego tutaj lotu – o naruszeniu przestrzeni powietrznej Tajwanu, dokonanego przez sowiecki Tu-95 w lipcu. Lot ten odbył się za wiedzą i zgodą ChRL. 

Zapewne nieprzypadkowy jest tutaj kontekst gry, jaką prowadzi Kim Dzong Un, który z jednej strony dąży do ocieplenia swojego wizerunku (i być może wprowadzenia KRLD-owskiej wersji pieriestrojki), a z drugiej, dąży do bycia uznanym za mocarstwo nuklearne i mimo ustaleń ze szczytu Trump-Kim w Singapurze dalej rozwija zbrojenia nuklearne, w tym rakiety przypominające sowiecki system Iskander. Artiom Łukin na stronach Klubu Wałdajskiego opisuje cel polityki realizowanej przez Kima (z udziałem Putina i Xi), a jest nim finlandyzacja Republiki Korei, a docelowo zjednoczenie Półwyspu Koreańskiego na warunkach KRLD. 

Rick Fisher, ekspert International Assessment and Strategy Center, napisał na łamach antykomunistycznego „Epoch Times”, że „udział samolotów AWACS umożliwił grupie bombowców wyszukiwanie celów na ziemi i morzu i prawdopodobne jest, że dane celów pochodzących z umieszczonych w kosmosie i na ziemi czujników zostały wykorzystane przez samoloty AWACS i bombowce. To małe ćwiczenie jest przejawem powietrznej "sieci", która w przyszłych ćwiczeniach może rozrosnąć się, obejmując większą liczbę bombowców i myśliwców, a później okrętów wojennych i podwodnych, tworzących większe formacje bojowe." Podobnego zdania jest Stephen Blank, który w przytoczonym artykule napisał: „[...] incydent nad terytorium japońskim i koreańskim nie był przypadkiem ani wydarzeniem jednorazowym. Należy się spodziewać większej ilości takich przedsięwzięć z udziałem połączonych sił rosyjsko-chińskich o większej zdolności bojowej (z większą zuchwałością i bezwzględnością)”. Blank pisze dalej, że podobne incydenty w przyszłości są kwestią czasu. Należy się również spodziewać, że podobne operacje z udziałem połączonych sił sino-sowieckich będą przeprowadzane również wobec krajów europejskich, zwłaszcza sojuszników USA oraz krajów uznanych przez Moskwę za “bliską zagranicę”. I będzie to funkcja tworzącej się i zacieśniającej współpracy na osi Pekin-Moskwa-Berlin.

2019-05-20

Militarny wymiar sojuszu Moskwa-Pekin: analiza Stephena Blanka (2)

„Sojusz o charakterze ideologicznym”. Fundamenty i rozwój sojuszu

Doktor Stephen Blank reprezentuje stanowisko niezgodne z większością amerykańskich, i ogółem zachodnich, politologów. Mianowicie twierdzi on, że sojusz pomiędzy Federacją Rosyjską i komunistycznymi Chinami ma w dużej mierze podłoże ideologiczne, wynikające z charakteru i istoty obydwu państw. Sankcje nałożone przez Stany Zjednoczone (i niektóre pozostałe państwa zachodnie) na Rosję Sowiecką czy wojna handlowa pomiędzy USA a ChRL nie są głównym czynnikiem tego sojuszu (jak utrzymuje większość badaczy) a jedynie katalizatorem:

Od początku chińsko-rosyjskiego zbliżenia w latach '90 do teraz, znaczącą, jeśli nie najważniejszą siłą napędową stałej poprawy relacji jest ideologiczna zbieżność obydwu państw, to znaczy ich sposób samoreprezentacji, strach przed liberalną demokracją oraz amerykańskimi wartościami w sprawach światowych. Nie jest to tylko sojusz z rozsądku [axis of convenience] i zawsze były to relacje napędzane normatywnie, tak więc ich podłoże wywodzi się z natury państw rosyjskiego i chińskiego jako takich, nie zaś z polityki zagranicznej Stanów Zjednoczonych.

Z powyższego, można rzec, wynika reszta – Blank twierdzi, że zbieżność ideologiczna i zbieżność strategicznych interesów idą ze sobą w parze.

Moskwa popiera Pekin we wszystkich sprawach dotyczących geopolitycznej architektury w Azji: w stosunkach z Japonią, w sprawie sytuacji na Półwyspie czy też w sprawie chińskich roszczeń na morzach Południowo- i Wschodniochińskim i wynikających z nich sporów z Filipinami, Indonezją, Malezją, Tajwanem oraz Brunei Darussalam. Przykładowo, w relacjach z Tokio, Moskwa nie jest skłonna do kompromisów, na przykład oddania okupowanej części Archipelagu Kurylskiego właśnie ze względu na chęć utrzymania sojuszniczych relacji z Chinami. Co więcej, Rosja Sowiecka stale rozbudowuje na Kurylach swoją infrastrukturę wojskową. Moskwa popiera też stanowisko Pekinu ws. Tajwanu, uznając to państwo za „zbuntowaną prowincję” ChRL. Rosja Sowiecka akceptuje również chińską ekspansję w Azji Środkowej, na terenach „swoich” byłych republik, i nie neguje tam chińskiego prymatu.

Kręgi decyzyjne w siłach zbrojnych (i bezpiece) Federacji Rosyjskiej dążą do utrzymania i wzmacniania sojuszu, zarówno w relacjach bilateralnych, jak i w ramach organizacji międzynarodowych, na czele z Szanghajską Organizacją Współpracy. Ma to odzwierciedlenie zarówno w oficjalnej narracji obydwu stron, jak i w praktyce ich polityki zagranicznej i obronnej. Znamienne są tutaj następujące stwierdzenia przedstawicieli strony sowieckiej, począwszy od wypowiedzi Władimira Putina, w której określił Rosję Sowiecką i ChRL jako „naturalnych sojuszników”. Siergiej Szojgu zaś określił „dobrosąsiedzkie relacje” pomiędzy Moskwą a Pekinem jako kluczowy czynnik w „utrzymaniu pokoju na kontynencie eurazjatyckim i poza nim” [sic!]. Kolejne przykłady to wypowiedzi chińskich oficjeli, na przykład ambasadora ChRL w Moskwie Li Hui mówiący o tym, że „Rosja i Chiny są jak wargi i zęby”. Establishment w Rosji Sowieckiej i w ChRL wielokrotnie podkreśla również cele operacyjne: sojusz pomiędzy tym państwami służy zwalczaniu zagrożeń międzynarodowych, takich jak ekstremizm polityczny, terroryzm islamski czy sponsorowane przez Zachód (czytaj: USA, według oficjalnej propagandy Pekinu i Moskwy) „kolorowe rewolucje”.

Sino-sowiecki sojusz polityczno-wojskowy, choć nieformalny i niedoceniany przez wielu zachodnich obserwatorów i polityków, daje obydwu stronom wymierne korzyści. Chiny biorą z niego – jak stwierdza Blank - „wszystko, czego chcą”. Z drugiej strony, podobnej wagi korzyści dla siebie widzą elity rządzące Federacją Rosyjską, od najwyższych władz państwowych na czele z Putinem, Ławrowem i Szojgu, poprzez funkcjonariuszy ministerstwa obrony i dowódców wojsk, na zbrojeniówce kończąc. Jednym z przykładów oficjalnych wypowiedzi obrazujących wagę sojuszu dla obydwu stron jest wypowiedź Szojgu między innymi o przygotowaniu i szkoleniu rosyjskich specjalistów wojskowych dla Chin, szkoleniu chińskich podchorążych na sowieckich uczelniach wojskowych, a także manewrach z cyklu "Misja Pokojowa" i "Morskie Współdziałanie".

Rosja Sowiecka – dążąc do realizacji własnych mocarstwowych interesów – akceptuje prymat komunistycznych Chin w sojuszu. Stephen Blank jako przykład podaje w tym kontekście wypowiedź Putina podczas jednego ze wspólnych wystąpień z wierchuszką ChRL o tym, że „główna walka toczy się teraz o globalne przywództwo i nie zamierzamy tu konkurować z Chinami”. Kolejnym przykładem jest wypowiedź wysokiej rangi urzędnika rosyjskiego odpowiadającego za eksport broni: „jeśli pracujemy na rzecz interesów Chin, oznacza to, że działamy także w naszym interesie”.

Obydwa państwa wolą też rozszerzać współpracę na nowe pola i zacieśniać ją na już istniejących. Jest to u ou stron spowodowane poczuciem wspólnoty interesów, zarówno wspólnoty ideologicznej, jak i strategicznej. I dzieje się to pomimo taktycznych różnic interesów:

Chociaż Rosja i Chiny zauważają trudności we współpracy, ich poświęcenie w podkreślanie pozytywnych stron relacji przeważa we wzajemnych dysputach nad pracą na rzecz przezwyciężania trudności. Podejście to zostało wypracowane poprzez stałą instytucjonalizację dwustronnych powiązań. Obejmuje ona spotkania na szczycie pomiędzy głowami państw, regularne spotkania premierów i ministrów spraw zagranicznych, konsultacje dotyczące stabilności strategicznej (na szczeblu wiceministrów spraw zagranicznych), współpracę wojskową (na szczeblu ministrów obrony) oraz szersze zagadnienia bezpieczeństwa (pomiędzy krajowymi doradcami do spraw bezpieczeństwa).

Stephen Blank zatem jasno wykazuje, że mówienie o braku sojuszu pomiędzy Rosją Sowiecką a komunistycznymi Chinami, braku wspólnoty interesów, rzekomym sojuszu taktycznym, czy wręcz mówienie o potencjalnym, zbliżającym się konflikcie zbrojnym albo politycznym, jest błędne i pozbawione podstaw, co wynika z przedstawionego w artykule materiału dowodowego. Tak samo błędne jest – zdaniem Blanka – traktowanie przez elity amerykańskie (choć sprawa tyczy się praktycznie całego świata) Federacji Rosyjskiej i ChRL jako dwóch osobnych zagrożeń. Jest dokładnie odwrotnie – sojusz, choć nieformalny, jest faktem, a ponadto wypracowuje coraz to nowsze metody ekspansji (na czele z celową polityką dezinformacji), coraz bardziej pogłębia się w ostatnich latach i jest to trend trwały:

Wzmocniona współpraca wojskowa jest widoczna we wspólnych ćwiczeniach od roku 2014 z punktem kulminacyjnym na manewrach "Wostok 2018", wzajemnym handlu bronią i podpisywaniu nowych kontraktów przez Rosję na sprzedaż broni Chinom. Takie rozwiązanie świadczy o niechęci Chin do przystępowania do formalnych sojuszy i powtarzających sissę wezwaniach wobec Rosji do budowania coraz bliższych więzi i współpracy w zakresie bezpieczeństwa azjatyckiego i międzynarodowego, wspierania żywotnych interesów państwowych Chin, a nawet budowy nowego porządku światowego opartego o "globalną strategiczną stabilność". [...] Rozwiązanie to pozwala również Putinowi (i Xi Jinpingowi) do utrzymywania, że nie ma sojuszu. [...] Tymczasem, "Rosja i Chiny zajmują stanowiska bardzo sobie bliskie, albo prawie takie same w sprawach międzynarodowych", jak powiedział Putin w 2016 roku. 

Walka o panowanie na morzach

Zarówno Chiny, jak i Federacja Rosyjska dążą do panowania nad okalającymi je morzami, co gwarantowałoby im dostęp do oceanów, tym samym możliwość uzyskania statusu mocarstw morskich i w dalszej perspektywie – kolejne punkty do stania się mocarstwami światowymi. Obydwa państwa łamią, albo wykorzystują dla własnych celów traktaty międzynarodowe dotyczące mórz i oceanów, czy (tak jak Chiny w 2016 roku) ustalenia Międzynarodowego Trybunału Arbitrażowego w Hadze.

Rosja Sowiecka dąży do kontroli nad całością Morza Ochockiego, przyznanej jej na mocy Konwencji Narodów Zjednoczonych o Prawie Morza (UNCLOS) oraz do dominacji nad Północnym Przejściem Morskim oraz całością wód Oceanu Arktycznego, wykorzystując casus Morza Ochockiego właśnie. Moskwa zamierza też – jak pisze Blank – uczynić Morze Azowskie morzem wewnętrznym. Równie ważnym akwenem jest także Morze Bałtyckie (o którym Blank w omawianym tekście już nie pisze), o czym później. Chiny z kolei próbują od jakiegoś czasu, i to z pozytywnym dla siebie skutkiem uczynić morze wewnętrzne z Morza Południowochińskiego. I Rosja Sowiecka, i Chiny dążą do militaryzacji odpowiednio: Morza Ochockiego, Oceanu Arktycznego oraz Morza Południowochińskiego i Wschodniochińskiego.

Chiny od prawie dekady [...] kontynuują budowę sztucznych wysp i wzmacniają swoje możliwości wojskowe na Morzy Południowochińskim, oczywiście bezkarnie. [...] Faktycznie, według amerykańskich dowódców, Chiny obecnie opanowują te wody na wypadek zbliżającej się wojny (prawdopodobnie ze Stanami Zjednoczonymi). [...] Chinskie starania na tych wodach przypominają rosyjskie działania na Morzu Azowskim, Morzu Ochockim i w Arktyce. Jeżeli Chiny będą zwycieżąć bez znaczącego sprzeciwu w swojej kampanii unieważnienia prawa międzynarodowego, Rosja podobnie rozzuchwali się, by zrealizować swoje żądania w Arktyce i w Ukrainie [...] poprzez zdecydowaną politykę i operacje, tak jak już najwyraźniej to czyni. W rzeczywistości, natychmiast po incydencie na Morzu Azowskim, Moskwa ogłosiła, że żaden zagraniczny okręt wojenny nie może wpłynąć na Ocean Arktyczny w czasie pokoju bez eskorty okrętów rosyjskich. 

Z chińskiego precedensu odnośnie Morza Południowochińskiego, uznawanego przez Pekin za akwen należący do ChRL bierze przykład Moskwa, próbująca regulować ruch zagranicznych statków handlowych na wodach Oceanu Arktycznego, w szczególności Przejścia Północnego. 

Im bardziej pogłębia się współpraca pomiędzy komunistycznymi Chinami a Rosją Sowiecką, tym bardziej staje się istotna opisana tutaj zależność:

Jako aktywny i zaangażowany partner używający argumentów historycznych w międzynarodowym prawie morskim, Chiny dają oczywistą okazję Rosji. A co najważniejsze, korzyści odniosą obie strony. Chiny także będą potrzebowały wiarygodnego partnera, by wesprzeć swoją pozycję prawną państwa morskiego regulującego transport na własnych obszarach historycznych. Możliwości prowadzenia polityki łączącej wiele zagadnień będą dla Chin i Rosji oczywiste [...].

Wnioski. Realizm zamiast „myślenia życzeniowego”

Artykuł doktora Blanka, jak już wspomniano wcześniej, jest bardzo ważny, gdyż apeluje (czy wręcz alarmuje) do elit amerykańskich (i choć jest przeznaczony konkretnie pod amerykański „target”, nie tylko!) o bazowanie na „realizmie” i o niekierowanie się „myśleniem życzeniowym” oraz archaicznymi „kliszami” w ocenie relacji dwustronnych Federacji Rosyjskiej i ChRL, a także o niepostrzeganie tych dwóch państw jako dwóch osobnych zagrożeń. Stephen Blank podaje mnóstwo bogato udokumentowanego materiału dowodowego w postaci wypowiedzi przywódców Rosji Sowieckiej i ChRL, a także ich działań udowadniających to, co nie wszystkim wydaje się oczywiste.

Jedynego małego niedopowiedzenia możemy się doszukać w podrozdziale dotyczącym ideologicznych fundamentów sojuszu Pekin-Moskwa. Otóż sprzeciw wobec demoliberalizmu zachodniego, a w szczególności „wartości amerykańskich” to nie tyle sama istota Federacji Rosyjskiej i ChRL jako takich, a jej pochodna. Chociaż w zasadzie można się tego doczytać niejako między wierszami, istotą państwowości zarówno Federacji Rosyjskiej, jak i ChRL jest totalitaryzm, a konkretnie – nieumarły komunizm. Istniejący odpowiednio pod postacią kryptokomunizmu oraz komunizmu jawnego, który właśnie wychodzi z fazy lokalnej wersji „NEP”, na powrót wchodząc w fazę coraz bardziej totalitarną wewnątrz i ofensywną na zewnątrz. 

I to właśnie komunizm, rozumiany jako teoria i praktyka władzy, jest metapolitycznym i ideologicznym zwornikiem sojuszu Moskwa-Pekin, ściśle powiązanym z ich strategicznymi interesami, regionalnymi i światowymi. Oba państwa dążą do obalenia pozycji USA, a poprzez to, do dominacji regionalnej i światowej. Wyżej wymienione interesy są dla obydwu państw wspólne i mogą być zrealizowane tylko w ramach sojuszu: jeśli Federacja Rosyjska (kontynuacja, a wręcz inkarnacja ZSRS) zamierza zrealizować i utrzymać status mocarstwa światowego, musi współpracować z komunistycznymi Chinami. I vice versa, jeśli te same zamiary chce zrealizować ChRL, to musi mieć sojusznika w postaci Federacji Rosyjskiej. Moskwa i Pekin, są wręcz wskazane na wszechstronną współpracę polityczno-wojskową i ekonomiczną.

Komunistyczne Chiny mają w przewagę w sojuszu z Rosją Sowiecką, ale gdyby przyjrzeć się bliżej, to tylko w niektórych aspektach, a poza tym obie strony wzajemnie się uzupełniają. Chiny mają nad Rosją Sowiecką ogromną przewagę w zakresie nowoczesnych technologii, w zakresie gospodarki czy demografii. Natomiast Rosja Sowiecka w dalszym ciągu góruje na przykład pod względem techniki wojskowej. I wreszcie, to Federacja Rosyjska wypracowała przez lata obecnie realizowaną megastrategię geopolityczną, w tym geopolityczną, pod którą od ponad dwóch dekad ChRL niejako podpina się.

Chociaż artykuł adresowany jest do elit amerykańskich oraz ich zaplecza eksperckiego celem przypomnienia, że sojusz Moskwa-Pekin jest faktem i stanowi poważne wyzwanie dla pozycji USA, to jego przesłanie powinno być takim samym ostrzeżeniem dla całego świata. Arenami wspólnej ekspansji Federacji Rosyjskiej i ChRL są bowiem nie tylko Pacyfik Zachodni, Azja Wschodnia czy Ocean Arktyczny, ale i Bliski Wschód, dawne sowieckie imperium (wewnętrzne i zewnętrzne), Afryka i Ameryka Łacińska. Nie jest przypadkiem, że Moskwa i Pekin wspierają ambicje Iranu, ani też „bratnia pomoc” udzielona komunistycznemu reżimowi Maduro w Wenezueli przez sowiecką korporację najemniczą „Wagner” i jednocześnie przez regularne chińskie wojsko (oficjalnie – personel szkolący wenezuelskie załogi śmigłowców wojskowych). Współpraca wojskowa Rosji Sowieckiej i Chin jest instrumentem, który pozwala obydwu państwom wspólnie realizować swoje interesy na wszystkich wyżej wymienionych obszarach. 

Co ważne dla Polski, wpływy Rosji Sowieckiej są uzupełniane i wspierane przez wpływy komunistycznych Chin. Jako przykłady można podać ćwiczenia „Morskie Współdziałanie 2017”, podczas których marynarki wojenne Federacji Rosyjskiej i ChRL wspólnie ćwiczyły na Morzu Bałtyckim, na wodach Zatoki Gdańskiej w pobliżu obwodu królewieckiego. Ćwiczenia te były wyrazem poparcia ChRL dla zamiarów Rosji Sowieckiej uzyskania przewagi na Morzu Bałtyckim, jako elementu utrzymania stanu posiadania w całej Europie Środkowej i Wschodniej. Na początku tego roku, Chiny udzieliły werbalnego poparcia dla sowieckiego projektu Nord Stream 2 oraz jego zachodnioeuropejskich, w szczególności niemieckich, udziałowców.

Na podstawie: Military Aspects of the Russo-Chinese Alliance: A View from the United States, http://www.theasanforum.org/military-aspects-of-the-russo-chinese-alliance-a-view-from-the-united-states/

2019-04-24

Militarny wymiar sojuszu Moskwa-Pekin: analiza Stephena Blanka (1)

19 marca 2019 roku na portalu asanforum ukazał się artykuł doktora Stephena Blanka – eksperta American Foreign Policy Council – zatytułowany „Military Aspects of Russo-Chinese Alliance. A View From The United States”. Autor polemizuje w nim z lwią częścią zachodnich politologów twierdzących, że pomiędzy Federacją Rosyjską a Chińską Republiką Ludową nie ma relacji sojuszniczych oraz/lub, że pomiędzy tymi państwami istnieje potencjał konfliktu. I na dowód tego przytacza ogromną ilość materiału faktograficznego świadczącego o tym, że stan rzeczy jest dokładnie odwrotny: Pekin i Moskwę łączy niesformalizowany, ale faktyczny sojusz o charakterze politycznym, ekonomicznym i militarnym, który to sojusz jest nakierowany na eliminację, a przynajmniej znaczące osłabienie Stanów Zjednoczonych oraz na zapewnienie Rosji Sowieckiej i Chinom hegemonii regionalnej i światowej.

Aktualny stan współpracy


Błędne postrzeganie tych relacji przez ekspertów, a także część polityków amerykańskich częściowo spowodowane jest myśleniem życzeniowym, ale również mylącym, wręcz dezinformacyjnym tonem wypowiedzi oficjeli rosyjskich. Dr Blank tak opisuje narrację sowieciarzy: Moskwa cały czas wymyśla eufemizmy, by ukryć, co się dzieje. Pierwotnie było to określane [relacje Moskwa-Pekin] jako "całościowe partnerstwo strategiczne". Ostatnio, w listopadzie 2018 roku prezydent Putin określił je jako "uprzywilejowane strategiczne partnerstwo". Oba te sformułowania brzmią jak próby zmylenia zagranicznego obserwatora odnośnie prawdziwej natury sojuszu.
Źródło: thetimes.co.uk

Blank przytacza wypowiedzi Władimira Putina i Siergieja Ławrowa o takim charakterze. Putin opisuje dokładnie, co oznaczają poszczególne przymiotniki określające sojusz: „partnerstwo całościowe” oznacza współpracę we większości aspektów polityki Rosji Sowieckiej i komunistycznych Chin, natomiast „partnerstwo strategiczne” oznacza stopień ważności współpracy dwustronnej dla obydwu rządów. Ławrow – zgodnie z zajmowanym stanowiskiem – wskazuje na współpracę i koordynację na obszarze polityki międzynarodowej oraz na to, iż współpraca ta stanowi „czynnik stabilizujący na świecie”. Wypowiedzi te – choć nie ma w nich mowy o formalnym sojuszu – wskazują jasno na sojusz o charakterze faktycznym, który przejawia się w bardzo silnej, ogarniającej coraz to nowe aspekty polityki obydwu państw współpracy, w tym w sferze bezpieczeństwa, obrony i w sprawach wojskowych.

Amerykański politolog wskazuje na stale ewoluujący charakter sojuszu: ciężko stwierdzić, w jaki sposób partnerstwo uprzywilejowane rozszerza się w partnerstwo całościowe. Sojusz ten nie sprowadza się tylko do relacji politycznych, ale obejmuje też współpracę wojskową. Ponadto, przywódcy w obydwu państwach oczekują pogłębiania się tych relacji w 2019 roku, włącznie z wymiarem wojskowym. Co więcej, prezydent Xi Jinpin powiedział rosyjskiemu ministrowi obrony Siergiejowi Szojgu o tym, że obydwie armie nie tylko powinny zwalczać "zagrożenia dla wspólnego bezpieczeństwa, ale również zwiększać współpracę i niezmiennie pogłębiać strategiczną koordynację.

Nie są to czcze słowa, co można zauważyć w szczególności na przykładzie Półwyspu Koreańskiego i innych obszarach Azji Wschodniej i Pacyfiku: 9 października 2018 roku, po ostatniej wizycie sekretarza stanu Mike’a Pompeo w Korei Północnej, wiceministrowie spraw zagranicznych Rosji, Chin i Korei Północnej – Igor Morgułow, Kong Xuanyou i Choe Son Hui – spotkali się po raz pierwszy w Moskwie, by dyskutować o złagodzeniu sankcji przeciwko Korei Północnej. Morgułow miał stwierdzić o "zbieżności, wzajemności i o stopniowaniu małych kroków" w trójstronnych relacjach sowiecko-sino-koreańskich oraz o rozwiązaniu sytuacji w Korei zgodnie z "rosyjsko-chińską mapą drogową".

Chiny popierają reżim Kima w starciu z amerykańskimi sankcjami oraz żądaniami denuklearyzacji, traktując aspiracje Kim Dzong Una jako "uprawnione". Rosja Sowiecka także zachęca do oporu przeciw amerykańskimi sankcjami i warunkami, a według doktora Blanka, czyni to "na żądanie Chin". Oba państwa – pisze Blank – otwarcie łamią rezolucje ONZ, które wcześniej same wspierały, odnośnie sankcji przeciwko Korei Północnej. Chiny w latach 2017-18 aktywnie wspierały Pjongjang poprzez dostarczanie Korei Północnej miedzy innymi rakiet bliskiego i średniego zasięgu oraz amunicji kasetowej pod przykrywką pomocy gospodarczej i pomocy w modernizacji sił zbrojnych.

Sowieckie analizy eksperckie podążają za analizami chińskimi, oskarżając USA o zaognianie sytuacji i o wywieranie nacisków na KRLD. Naciskają również na Waszyngton i Seul, by formalnie zakończyły wojnę koreańską oraz zaprzestały nacisków na denuklearyzację Korei Północnej. Sowiecka propaganda (głoszona ustami ekspertów) pozytywnie odnosi się też do ustaleń szczytu Kim-Trump w Singapurze, które są w dużej mierze efektem inicjatywy ChRL, a obejmują m.in. denuklearyzację KRLD w zamian za zaprzestanie przez USA i Koreę Południową wspólnych manewrów wojskowych. Stephen Blank ocenia współpracę Rosji Sowieckiej, ChRL i KRLD jako pojawienie się groźnego, antyamerykańskiego sojuszu oraz jako "powrót zimnej wojny do Azji Wschodniej w zmienionej formie", w której ścierają się de facto dwie strony: "Sojusz Północny" pod wodzą USA oraz sojusz Federacja Rosyjska-Chiny, z udziałem Korei Północnej. To zresztą tyczy się całego świata, o czym szerzej w kolejnej części.

Kolejne przykłady współpracy to wspólne manewry i ćwiczenia wojskowe, coraz częściej o zaskakującej ilości używanych w nich sił i środków oraz równie zadziwiającym celu. Ostatnio oba rządy wspólnie przeprowadziły serię eksperymentów w atmosferze, które mogą nie tylko zmienić środowisko naziemne, ale także […] zakłócić połączenia elektryczne na terytoriach poniżej przeprowadzanych eksperymentów. […] Tak więc, eksperymenty te podejrzanie wyglądają jako wstępne przymiarki do przetestowania zarówno naziemnych, jak i umieszczonych w kosmosie środków do przeprowadzenia ataku przy użyciu EMP (impulsu elektromagnetycznego) przeciwko przeciwnikom na powierzchni Ziemi. Co więcej, komentując owe testy, chiński dziennik „Earth and Planetary Physics” określił wyniki jako satysfakcjonujące i stwierdził, że „taka współpraca międzynarodowa jest wielką okazją dla Chin”. Blank wspomina również w tym kontekście o manewrach „Wostok 2018”, w którym – obok pokaźnej ilości wojsk sowieckich – pierwszy raz wzięło aktywny udział 3200 żołnierzy chińskich. Ćwiczenia te mogły być testem działań wyprzedzających atak USA na KRLD.

W kontekście omawianego przedmiotu niezwykle ważny jest Traktat o Dobrosąsiedzkich Relacjach i Przyjaznej Współpracy, zawarty przez Federację Rosyjską i ChRL w lipcu 2001 roku. Blank powołuje się tu na Wasilija Kaszyna (politologa zajmującego się sprawami wojskowości), według którego, w przypadku wystąpienia sytuacji uznanej choćby przez jedną ze stron za zagrażającą bezpieczeństwu, traktat ten obliguje Moskwę i Pekin do rozpoczęcia dwustronnych konsultacji mającej wspólnie wyłonić sposób eliminacji takowej.


Aktualna współpraca jest, jak zauważa Stephen Blank, elementem szerzej zakrojonego procesu politycznego, mającego długofalowy charakter i trwającego od co najmniej dekady. [...] Nawet przed aktualnymi wydarzeniami w sferze militarnej, widzimy dobrze rozwinięty proces wspólnego uczenia się oraz wymiany operacyjnych i strategicznych koncepcji wzmocnienia relacji dwustronnych. [...] Łączy się to z szeroką i rozwiniętą na dużą skalę siecią dwustronnych konsultacji między wieloma ministerstwami obydwu rządów, co przekłada się na praktykę i w taki sposób świadczy o sojuszu nawet, jeśli jest on nieformalny. [...] Stanowiska i działania te wykraczają prawdopodobnie ponad wspólne ćwiczenia wojskowe i sprzedaż broni [...] Najważniejszą tutaj rzeczą jest, co potwierdza wielu analityków, szeroki dialog pomiędzy siłami zbrojnymi, który ma miejsce od ponad dekady jako część większego programu współpracy międzyrządowej. 

Źródlo: South China Morning Post


Przykładem tego, jak pogłębia się współpraca pomiędzy resortami obrony i siłami zbrojnymi Rosji Sowieckiej i ChRL są odbywające się w ostatnich dwóch latach wspólne ćwiczenia obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej. Miały one formę sztabowej (i zapewne ministerialnej) symulacji komputerowej, w której obie strony musiały ujawnić niezwykle krytyczne dla siebie i wrażliwe informacje z zakresu dowodzenia, kontroli, łączności, wywiadu, informatyki, obserwacji i rozpoznania (C4ISR), co świadczy o bardzo wysokim poziomie dwustronnej współpracy. Podczas tych ćwiczeń sztabowcy z Rosji Sowieckiej i Chin stworzyli wirtualny obszar chroniony przez systemy rakiet ziemia-powietrze: chińskie HQ-9 i sowieckie S-300/S-400. Również minione i aktualnie odbywające ćwiczenia marynarek wojennych obu państw zmierzają do pogłębiania współpracy oraz dynamicznego militarnego dialogu.

Dominacja ChRL w sojuszu

Sojusz Pekin-Moskwa rozwija się od początku lat 1990 i „świadczy – jak pisze Blank – o wzajemnej ważności obu państw dla siebie nawzajem”. W pewnym momencie osiągnął on jednak charakter relacji asymetrycznych, w ramach których to Chiny uzyskały przewagę nad Rosją Sowiecką. Dr Blank twierdzi wręcz, że w układzie tym Rosja bardziej potrzebuje Chin, niż Chiny Rosji. Przykładowo, dla Rosji bliskie relacje z Chinami wzmacniają jej roszczenia do bycia supermocarstwem azjatyckim, a dalej, supermocarstwem globalnym. Innymi słowy, pretensje Rosji do osiągnięcia statusu gIobalnego supermocarstwa (a rosyjskie elity mają ambicje globalne) [...] do pewnego stopnia zależą od chińskiej tolerancji do tych pretensji. Moskwa, działając coraz bardziej agresywnie na arenie międzynarodowej, stara się udowodnić swoją potęgę i działa niejako w interesie Chin. Pekin za to – co jest dosyć widoczne – globalne/imperialne ambicje Rosji Sowieckiej podsyca.

Moskwa czyni wiele koncesji i ustępstw wobec Pekinu, które „podkreślają przewagę Chin” we wzajemnych relacjach i również działają one w interesie Chin właśnie. Są to koncesje w dziedzinie polityki obronnej oraz gospodarki, które „nie zawsze są wobec siebie rozdzielne”. Przykładowo, Rosja Sowiecka krytykuje aktualną politykę obronną USA (konkretnie zapowiedzi utworzenia Sił Kosmicznych) jako „stanowiącą zagrożenie dla Chin”.

Z drugiej strony, „sprzedaż rosyjskiej broni i transfer technologii były od zawsze krytycznie ważnym celem chińskiego rządu i sił zbrojnych, stając się później najważniejszym widocznym elementem [champion] tej rozszerzonej współpracy”. Z kolei inny ważny aspekt współpracy militarnej, jakim są wspólne manewry wojskowe, od samego początku obejmują coraz to większy zakres. O ile do niedawna oficjalnie były przedstawiane jako „operacje antyterrorystyczne”, o tyle ostatnie skupiają się na „wspólnej obronie przeciwlotniczej, walce z okrętami podwodnymi, wspólnych uderzeniach rakietowych i artyleryjskich i ratownictwie podmorskim”.

Dr Blank powołuje się ponownie na Wasilija Kaszyna, który wskazuje na przewagę Rosji Sowieckiej w niektórych aspektach techniki wojskowej, m.in. walce przy pomocy okrętów podwodnych, strategicznych operacjach lotniczych na oceanach czy działaniach inżynieryjno-saperskich. Przytaczany przez Blanka Kaszyn wskazuje, że wspólne manewry (ale także transfer technologii) będą w przyszłości obejmować coraz to wrażliwsze dla polityki Rosji Sowieckiej technologie i sfery. […] Transfer wiedzy [know-how] do Chin jest zapowiedzą zdolności [Chin -J.] do pozyskiwania więcej korzyści z sojuszu, niż daje on Rosji. Aby otrzymać chińską pomoc w naprawie lotniskowca „Admirała Kuzniecowa”, Rosja musi sprzedawać technologię do Chin. (W chwili pisania tego opracowania, ta perła sowieckiej techniki wojskowej została zezłomowana...)

O ile strategiczna supremacja Chin w omawianym układzie geopolitycznym jest sprawą póki co dyskusyjną (co omówimy na końcu) i kwestią najbliższej przyszłości, o tyle Chiny wyraźnie górują nad Rosją Sowiecką w dziedzinie gospodarki. Przykładami jest krytyczne dla Moskwy, jako instrument oddziaływania na bliższą i dalszą zagranicę, wydobycie i dystrybucja gazu ziemnego. Sowieckie projekty energetyczne wymagają współfinansowania ze strony chińskiej, na przykład gazociąg Jamał. Rozpoczęta niedawno ekspansja Federacji Rosyjskiej na obszarze Arktyki, w szczególności na Oceanie Arktycznym, wymaga chińskiego udziału finansowego, logistycznego oraz technologicznego. Zarówno wydobycie i dystrybucja gazu ziemnego, jak również ekspansja Rosji Sowieckiej na terenie Arktyki „nie powiedzie się bez chińskich inwestycji i wsparcia”.

Wg dra Blanka, Rosja Sowiecka „jest w stanie wojny” z krajami zachodnimi, zwłaszcza z USA „od 10 lat”. Państwo to stosuje nie tylko wojenną retorykę, lecz również coraz bardziej śmiałą otwartą lub ukrytą agresję przeciwko otoczeniu międzynarodowemu. Poziom sowieckiej agresji jest wprost proporcjonalny do zacieśniania relacji z Chinami i szukania wsparcia w Pekinie, zwłaszcza w kontekście sankcji gospodarczych po aneksji Krymu i rozpoczęciu operacji militarno-bezpieczniackiej na Ukrainie. Rosja Sowiecka wspiera również Chiny w ich wojnie handlowej przeciwko USA, jednocześnie starając się zastąpić USA w roli partnera handlowego dla Chin. Gospodarka rosyjska jest jednak zbyt słaba, by Moskwa mogła w pełni tę rolę przejąć, chociażby w sferze dóbr przetworzonych. Szansą dla Rosji Sowieckiej może być jednak eksport produktów rolnych, surowców naturalnych, i innych dóbr nisko przetworzonych.

Rosja Sowiecka wspiera też – przynajmniej według deklaracji Miedwiediewa podczas jednej z niedawnych wizyt w Pekinie – chiński biznes na rynkach światowych. Moskwa czyni naciski na Chiny, by we wzajemnych obrotach handlowych zastąpić dolara rublem, jednak póki co Chiny nie przychylają się do realizacji tego postulatu. Chiny dosyć ostrożnie podchodzą do udzielania pożyczek sowieckim bankom, postulowanego i omawianego niedawno po obu stronach Amuru. Blank przytacza opinię Jurija Zajcewa, według którego gospodarka i finanse są dla Chiny „dźwignią” służącą do wymuszenia realizacji przez Rosję Sowiecką interesów chińskich.

Blank tak podsumuje wewnętrzną dysproporcję na rzecz ChRL: „podczas, gdy Chiny nagabują o potrzebie jeszcze większej całościowej współpracy w dziedzinie obronności, gospodarki i polityki, to w rzeczywistości Rosja staje się (…) dostawcą surowców (energii i żywności) do Chin, podczas gdy postęp koordynacji Inicjatywy Pasa i Szlaku z rosyjskim Partnerstwem Wielkiej Eurazji i Eurazjatycką Wspólnotą Gospodarczą pozostaje w dużym stopniu na papierze (...)”.

2019-01-31

Huawei i Nord Stream 2. Jakie zagrożenie dla Polski stanowi oś Moskwa-Pekin?


Na łamach tego bloga poruszana była wielokrotnie tematyka partnerskich relacji pomiędzy komunistycznymi Chinami a neosowiecką Federacją Rosyjską. Relacje te – określane przez elity obydwu państw jako „strategiczne partnerstwo” – choć nie są sojuszem formalnym, mają charakter sojuszu de facto. Polityczna, ekonomiczna i strategiczna współpraca Rosji Sowieckiej i ChRL jest instrumentem umożliwiającym obydwu państwom realizację swoich mocarstwowych interesów. 
Poniżej omówimy dwa wydarzenia, które są kolejnymi przykładami tego sojuszu, i to bezpośrednio oddziałującymi na nasz kraj.
15 stycznia, rzecznik chrlowskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych Hua Chunying stanęła w obronie projektu Nord Stream 2, realizowanego z jednej strony przez sowiecki Gazprom, a z drugiej przez europejskie, głównie niemieckie korporacje energetyczne. Wypowiedź chińskiej polityk była reakcją na amerykańskie zapowiedzi sankcji dla podmiotów zaangażowanych w Nord Stream 2, a jak spekuluje Wojciech Jakóbik z portalu biznesalert, mogła to być odpowiedź na "spontaniczne" pytanie rosyjskiego dziennikarza. Co oczywiste i warte zauważenia, do obrony Nord Stream 2 przez komunistyczne Chiny odniosła się pozytywnie Moskwa.
Jeszcze zaś przed regularną konferencją rzecznik chińskiego MSZ, zatrzymano w Polsce (prawdopodobnie „na telefon” z Waszyngtonu i na fali zwalczania tej firmy przez USA i najbliższych sojuszników), dwóch pracowników Huawei podejrzanych o szpiegostwo dla komunistycznych Chin. Jeden z nich to Polak, swego czasu wysoko postawiony oficer służb specjalnych. Tak, jak Gazprom, Nord Stream i podobne przedsięwzięcia są instrumentem polityki Rosji Sowieckiej, tak Huawei jest instrumentem polityki ChRL. Huawei kierowana jest przez wysokich oficjeli KPCh i oficerów II i IV Departamentu ChALW (bezpieki wojskowej). Służy elitom KPCh jednocześnie jako aktyw wywiadowczy, propagandowy i finansowy.
Według cytowanego przez biznesalert Wall Street Journal, Huawei może przekazywać uzyskane przez siebie informacje i inne aktywa (między innymi poprzez pracowników/szpiegów) bezpiece Rosji Sowieckiej. Choć świadczyć mają o tym zaledwie poszlaki, to mogą one okazać się prawdziwe. Przypadki współpracy chińskich i sowieckich specsłużb miały miejsce na przykład w sprawie Snowdena czy Lee. Przypuszcza się też, że służby obu państw mogły współpracować przy prowadzeniu zatrzymanego za szpiegostwo Mateusza Piskorskiego - de facto agenta wpływu, organizującego prosowiecki i prochiński ruch polityczny.
Co jest najważniejsze w ostatnich chińskich deklaracjach i działaniach i co oznaczają one dla Polski?


Rosja Sowiecka jest najważniejszym sojusznikiem Chin, niezbędnym wręcz dla zdobycia i utrzymania roli mocarstwa o aspiracjach globalistycznych, w tym do ekspansji na teren Europy, zarówno Środkowo-Wschodniej, jak i Zachodniej. Dlatego też Chiny muszą wspierać Rosję Sowiecką, czy to w warstwie gestów i symboli, jak i realnie: dwa lata temu temu takim wyrazem poparcia były manewry "Morskie Współdziałanie" na Morzu Bałtyckim, a teraz poparcie wobec Nord Stream 2. Z perspektywy Moskwy chińskie wsparcie dyplomatyczne, polityczne, finansowe i (pośrednio) wojskowe jest potężnym zastrzykiem sił i środków niezbędnych dla utrzymania hegemonii na terenie Europy Środkowo-Wschodniej, a także wasalizacji Europy Zachodniej przy pomocy ekspansji ekonomicznej oraz „tradycyjnej” dla ZSRS/Federacji Rosyjskiej agentury politycznej i użytecznych idiotów z całej sceny politycznej.
Komunistyczne Chiny włączają się coraz bardziej w sowiecko-niemiecki tandem oraz w "kondominium" nad Europą Środkowo-Wschodnią, lecz nie jako konkurent czy wróg Moskwy, ale jako partner, gdyż to właśnie triumwirat sino-sowieto-germański umożliwi wszystkim stronom wspólne roztoczenie hegemonii w Eurazji. Nie sposób tu uniknąć odniesienia do ostatnio coraz śmielej artykułowanego projektu utworzenia Bloku Kontynentu/Wielkiej Eurazji, który ma zintegrować Europę, Federację Rosyjską oraz Chiny, w oparciu o "oś" Berlin-Moskwa-Pekin, i być powiązany sowiecko-niemieckimi gazrurami oraz chińskimi "Jedwabnymi Szlakami", chroniony przez sino-rosyjską kooperację wojskową.
Warto zwrócić również uwagę na bieżący kontekst. Zarówno Chiny, Rosja Sowiecka, jak i Niemcy po prostu muszą coraz śmielej bronić swoich interesów i wspierać się wzajemnie na arenie międzynarodowej (werbalnie bądź realnie) w obliczu coraz bardziej asertywnej polityki USA i ich sojuszników, gdyż planowane stworzenie alternatywnego w stosunku do Gazpromu systemu dystrybucji gazu ziemnego, planowane wzmocnienie obecności wojskowej USA w Europie Środkowej, oraz last but not least kryzys neokomunizmu w wersji Latino (zwycięstwo Bolsonaro w Brazylii i widmo obalenia Maduro w Wenezueli) czy powzięcie działań przeciwko Iranowi może spowodować co najmniej przyhamowanie budowy "Bloku Kontynentu".
Z punktu widzenia Polski, komunistyczne Chiny są zatem największym sojusznikiem naszych największych wrogów: Rosji Sowieckiej i Niemiec, oraz adwokatem ich współpracy i w coraz większym stopniu trzecią stroną tego układu. Wejście Chin do naszego rejonu i kraju oraz wzmocnienie przez nie Rosji Sowieckiej i Niemiec będzie oznaczało wzmocnienie czekistowskiego, korupcyjnego i kleptokratycznego neosowietyzmu zastrzykiem finansów, nowych technologii i know-how służących totalitaryzmowi. Wzmacniająca pozycję Rosji Sowieckiej chińska ekspansja już znajduje poklask wśród lokalnych elit, i to niezależnie od podziałów politycznych czy historycznej genezy. Jedyna różnica polega na tym, że jedni będą wspierać ChRL chcąc realizować swoje partykularne interesy grupowe/klasowe, a drudzy będą się łudzić mitami o Nowym Jedwabnym Szlaku jako alternatywie dla Rosji Sowieckiej (albo dla Stanów Zjednoczonych ze stolicą w Tel-Awiwie). Fakty jednak mówią coś dokładnie odwrotnego.
Najprawdopodobniej w ciągu tego roku spełni się jeden z dwóch scenariuszy prognozowanych przez dra Jerzego Targalskiego, albo – z pewnymi modyfikacjami – scenariusz destabilizacji wg płk Piotra Wrońskiego. Wówczas – po krótkim interwale, jak w latach 1991-92 i 2005-10 powróci tandem sowiecko-niemiecki, wzmocniony aktywami chrlowskimi.
***
Niedawno Antoni Macierewicz udzielił w Radiu Wnet wywiadu, w którym stwierdził, że ChRL pełnią w tandemie z Rosją Sowiecką rolę pomocniczą. Przy całym szacunku wynikającym z tego, że Pan Macierewicz jest jedną z niewielu osób rozumiejących sino-sowiecką długofalową strategię podboju, warto słowa ministra doprecyzować.



Jak wygląda (czy też może wyglądać) wewnętrzny mechanizm tego sojuszu? Wielokrotnie używałem w jego opisie określenia go mianem symbiozy. Jest to pojęcie zaczerpnięte z nauk przyrodniczych, oznaczające zależność, w którym jeden gatunek daje drugiemu to, czego sam nie posiada lub nie wytwarza.
ChRL dysponuje – w porównaniu z Federacją Rosyjską – ogromnym potencjałem demograficznym oraz bogactwem, a także bardzo zaawansowanym parkiem technologicznym, na czele z technologiami informatycznymi (włącznie ze sztuczną inteligencją czy szatańsko skutecznymi systemami inwigilacji obywateli) czy nawet technologią modyfikacji DNA człowieka. Rosja Sowiecka zaś ma przewagę w dziedzinie wojskowej (mimo zacofania względem USA i Zachodu), a także potencjału surowcowego, geograficznego i strategicznego.
Jeśli Macierewiczowi chodzi właśnie o potencjał strategiczny, to ma rację – to Moskwa rozpoczęła wdrażanie długofalowej sowieckiej strategii. Koncepcje geostrategiczne realizowane przez Moskwę przy udziale Pekinu to dzieło bolszewików rosyjskich: Karaganowa, Dugina, Primakowa, wreszcie – Ławrowa i Putina. Organizacje międzynarodowe, które są instytucjonalnymi emanacjami Bloku Wschodniego są niejako pokłosiem tych koncepcji. Tak jest na przykład w przypadku SCO, OUBZ, EAUG czy głośnego ostatnio Projektu Partnerstwa Wielkiej Eurazji. Wreszcie, Federacja Rosyjska jest państwem rządzonym przez korporację czekistów, z całym dobrodziejstwem inwentarza: monstrualnie rozbudowanym aparatem bezpieczeństwa i wywiadu, zdolnym realizować wielopiętrowe operacje polityczne, dezinformacyjne, infiltracyjne i tzw. „hybrydowe”. Komunistyczne Chiny, realizując swój interes, po prostu podłączają się pod koncepcje stworzone i wdrożone przez Kreml.
W taki właśnie sposób Rosja Sowiecka i ChRL wzajemnie się uzupełniają, realizując swoje własne partykularne interesy.

2018-10-08

Wostok-2018


Ćwiczenia "Wostok" są jednymi z czterech cyklicznych manewrów Sił Zbrojnych Federacji Rosyjskiej, obok manewrów "Zapad", "Kawkaz" i "Centr", w których uczestniczą odpowiednie okręgi wojskowe Sił Zbrojnych Federacji Rosyjskiej: Dalekowschodni, Zachodni, Południowy i Centralny. Wszystkie te ćwiczenia odbywają się co cztery lata.

Tegoroczna edycja manewrów "Wostok" była jednak przełomowa na tle poprzednich, gdyż oprócz sił Zbrojnych FR uczestniczył w nich również kontyngent Chińskiej Armii Ludowo-Wyzwoleńczej, liczący wg oficjalnych informacji około 3 tysięcy żołnierzy, a także kontyngent armii mongolskiej. Manewry te przyćmiły swoim rozmachem i medialnym oddźwiękiem odbywające się niemal równolegle cykliczne manewry Szanghajskiej Organizacji Współpracy „Misja Pokojowa”.


Pekin i Moskwa wzmacniają współpracę wojskową i polityczną

Siergiej Szojgu przedstawił te manewry jako największe od czasów ćwiczeń „Zapad-81”. Manewry Wostok 18 mają znaczenie przede wszystkim politycze i informacyjne. Przeprowadzając je, Moskwa i Pekin chcą wysłać światu czytelne komunikaty.

Ćwiczenia „Wostok” jeszcze do niedawna, do 2014 roku oficjalnie były przedstawiane jako symulacja obrony Syberii i Dalekiego Wschodu przed Chinami, mimo uczestnictwa tych ostatnich w poprzedniej ich edycji (najpewniej w charakterze obserwatora). Zaproszenie dość pokaźnego, trzytysięcznego kontyngentu ChALW na tegoroczną edycję manewrów jest sygnałem, że Moskwa nie uznaje Pekinu za zagrożenie. Dla Moskwy korzyści płynące z nieformalnego, ale faktycznego sojuszu z ChRL przeważają nad obawami, nie tyle przed zbrojną agresją, co przed wasalizacją i trybutaryzacją, która jest jednakowoż korzystna dla czekistów z Moskwy, bo pozwala im na realizację swoich interesów. Być może poprzez organizację tak nagłośnionych manewrów bolszewicy chińscy i rosyjscy chcą wysłać sygnał, że skończyły się pozorowane rozłamy na linii Pekin-Moskwa. Manewry te w bieżącym kontekście służą pokazaniu, że ChRL wspiera Moskwę w obliczu sankcji ze strony Zachodu, a Rosja Sowiecka wspiera Chiny w wojnie handlowej z USA. Mylą się jednak ci, którzy uważają, że to sankcje zachodnie i amerykańsko-chińska wojna handlowa pchają Moskwę i Pekin ku sobie. Polityka strategicznego partnerstwa ChRL i Federacji Rosyjskiej (obejmująca współpracę polityczną, militarną i gospodarczą) trwa już od wielu lat, wynika z ich interesów i jest koniecznością, gdyż umożliwia Pekinowi i Moskwie wspólną realizację mocarstwowych (regionalnych i globalnych) ambicji.

Ćwiczenia „Wostok 2018” mają służyć wzmocnieniu współpracy militarnej oraz współpracy w zakresie wspólnej polityki bezpieczeństwa pomiędzy Rosją Sowiecką a komunistycznymi Chinami. Manewry wojskowe umożliwiają obu armiom na zgranie w warunkach maksymalnie zbliżonych do realnej walki, zwiększenie interoperacyjności i ulepszenie zdolności logistycznych, związanych z przerzutem związków operacyjno-taktycznych w sile batalionowych grup bojowych na dużych dystansach i trudnym terenie – ćwiczenia „Wostok-18” odbywały się na Dalekim Wschodzie, rejonie subarktycznym oraz obszarze Morza Ochockiego.

Dla ChALW była to okazja, by pozyskać informacje strategiczne, operacyjne oraz taktyczne od sił zbrojnych Federacji Rosyjskiej, doświadczonych w wojnach na Ukrainie i w Syrii. Dla Moskwy manerwy z „bratnią pomocą” od towarzyszy zza Amuru to kolejna okazja do zastraszania państw zachodnich. Tym bardziej, że oficjalna propaganda znacznie zwiększyła ilość wojsk w nich uczestniczących. Trzystu tysięcy żołnierzy uczestniczących w manewrach mogłoby zablokować szlaki komunikacyjne na Syberii i Dalekim Wschodzie, nie mówiąc już o tym, że taka ilość to trzecia część sił zbrojnych FR; faktyczna ilość uczestniczących żołnierzy to około 61, a maksymalnie 75 tysięcy. Wymiaru fizycznego, operacyjnego dla Sił Zbrojnych FR nie należy jednak lekceważyć: były to manewry mające ulepszyć koordynację wojsk własnych. Uczestniczyły w nich komponenty wszystkich rodzajów sił zbrojnych: wojska lądowe, marynarka wojenna, wojska powietrzno-kosmiczne oraz strategiczne wojska rakietowe. Podczas manewrów siły zbrojne obydwu państw ćwiczyć miały między innymi skoordynowane użycie broni nuklearnej, zarówno przenoszonej środkami lotniczymi, jak i przy pomocy rakiet.


Tłem manewrów jest sprzedaż do ChRL systemów obrony powietrznej S-400, które mogą umożliwić komunistom chińskim izolację przestrzeni powietrznej w obrębie Tajwanu czy też sprzedaż najnowszych samolotów bojowych Su-37. Regularnie spotykają się najwyżsi urzędnicy odpowiedzialni za obronę i bezpieczeństwo i dowódcy wojskowi obu krajów, a według Aleksandra Gabujewa z Carnegie Institute, trwa współpraca aparatów bezpieczeństwa FR i ChRL, włącznie z wymianą informacji operacyjnych. Inny, bardzo realny aspekt współpracy militarnej, a właściwie militarno-politycznej, to przykłady wojny na Ukrainie, chińskiej ekspansji na Morzu Południowochińskim/Zachodniofilipińskim oraz wojny w Syrii. W przypadku agresji na Ukrainę, ChRL przyjęła postawę, którą można określić jako przychylna neutralność i ciche wsparcie. Moskwa z kolei popiera działania Pekinu w rejonie Morza Południowochińskiego, łącznie z budową baz wojskowych na sztucznych wyspach, czego wyrazem była organizacja manewrów „Morskie Współdziałanie 2016” właśnie tam. Chiny popierają zaś sowiecką interwencję w Syrii, która toruje drogę chińskiej ekspansji gospodarczej i inwestycyjnej, a według izraelskiego portalu Debka, wojska ChRL już są obecne w tym obszarze, i również ćwiczyły wraz z marynarką wojenną FR na Morzu Śródziemnym.


Nieprzypadkowo manewry „Wostok 18” zbiegały się w czasie ze Wschodnim Forum Ekonomicznym we Władywostoku, które miało miejsce w dniach 11-13 września. Dyplomacja sowiecka przedstawiła tam po raz kolejny pomysł zjednoczenia Szanghajskiej Organizacji Współpracy, Euroazjatyckiej Unii Gospodarczej, inicjatywy „Nowego Jedwabnego Szlaku” oraz ASEAN (a także BRICS/BRICS+) w ramach projektu „partnerstwa Wielkiej Eurazji”, którego rdzeniem ma być współpraca strategiczna Pekin-Moskwa. Podczas Forum podpisano również porozumienia o współpracy pomiędzy chrlowskimi i sowieckimi korporacjami, m.in. między Kamazem a Weichai Group czy też AliBabą a grupą Mail.ru i MegaFonem. Oznacza to, że Pekin i Moskwa wzmacniają i zacieśniają nie tylko współpracę wojskową, ale też gospodarczą i polityczną, a tym samym powoli, ale systematycznie i konsekwentnie przystępują do kolejnego etapu tworzenia „nowego międzynarodowego porządku instytucjonalnego” (używając określenia autorstwa Hala Brandsa), w którym strategia Moskwy jest elementem światowej strategii Pekinu.

Warto też przywołać w tym kontekście ostatnie wydarzena w polityce zagranicznej Niemiec: projekt utworzenia europejskiego superpaństwa, rozpoczęcie budowy Nord Stream 2 oraz spotkanie Maasa i Ławrowa, na którym z ust tego ostatniego padły pouczenia o konieczności „przebudowy europejskiego domu”). Świadczą one o tym, że Niemcy (oraz UE) będą dążyły do coraz ściślejszej współpracy z Federacją Rosyjską, co doprowadzi ostatecznie do ich integracji z „Wielką Eurazją” kierowaną przez oś Pekin-Moskwa, a efektem połączenia współpracy sino-sowieckiej, sowiecko-germańskiej i sino-germańskiej będzie zunifikowana przestrzeń geostrategiczna i geoekonomiczna, łącząca Europę, Rosję Sowiecką i ChRL.


Trzecia wojna światowa? Przede wszystkim psychologiczna

Już długo przed rozpoczęciem manewrów pojawiały się komentarze mówiące, iż „Wostok-18” są ćwiczeniami przygotowującymi siły zbrojne Federacji Rosyjskiej i ChRL do wojny światowej. Świadczyć miałyby o tym przede wszystkim zaangażowane w nie siły i środki, przede wszystkim po stronie FR, a także to, iż zgrano je w czasie z innymi manewrami wojskowymi, m.in. w okupowanym Donbasie, „Misją Pokojową 2018” SCO, czy manewrami marynarek i lotnictwa morskiego na Morzu Śródziemnym, w których również uczestniczyli Chińczycy.

Mówienie o nadchodzącej wojnie prowadzonej wspólnie przez Rosję Sowiecką i komunistyczne Chiny ma sens o tyle, o ile uzna się operacje psychologiczne za jeden z jej głównych elementów, a przestrzeń informacyjną za jej główny teatr. Zapewne mieliśmy do czynienia z operacją psychologiczną, której elementem jest pokazanie siły militarnej nie tyle Rosji Sowieckiej i ChRL z osobna, ale połączonych sił osi Moskwa-Pekin. Zgranie manewrów „Wostok-18” ze Wschodnim Forum Ekonomicznym uznać można za użycie metody „kija i marchewki” wobec bliższego i dalszego otoczenia międzynarodowego FR i ChRL. „Kijem” jest straszenie użyciem siły militarnej na masową skalę (włącznie z bronią masowego rażenia), natomiast „marchewką” - oferta przystąpienia do „Projektu Wielkiej Eurazji”, skierowana głównie do niekomunistycznych i prozachodnich państw azjatyckich, takich jak Korea Południowa czy Japonia.

W perspektywie średnioterminowej, czyli najbliższej dekady do dwóch, największym zagrożeniem dla całego tzw. wolnego świata jest to, czego elementem jest chińsko-sowiecka współpraca wojskowa – umocnienie się „nowego porządku instytucjonalnego” i „Bloku Kontynentalnego”, opartego już o oś Pekin-Moskwa-Berlin. Można wyobrazić sobie na przykład wspólne ćwiczenia wojsk FR i ChRL w kolejnych edycjach manerwów „Zapad”, albo budowę wspólnej bazy marynarki wojennej w Obwodzie Kaliningradzkim. Można wyobrazić sobie Niemcy (ale też inne kraje UE) otwarcie już występujące przeciwko NATO i USA, de modo Turcja Erdogana. Dla Polski oznaczać to będzie kolejne lata długiego trwania w stanie będącym de facto niesuwerennością, czy też państwowością teoretyczną. Bardzo wiele zależy tu od czasu, w jakim USA umocnią swoją obecność wojskową w rejonie Europy Środkowo-Wschodniej, tworząc „klin” wbity w eurazjatycki blok. A także od czasu, w jakim Rosja Sowiecka zdąży przegrupować swoją agenturę w Polsce i innych krajach regionu.

Wojna na duża skalę możliwa byłaby w przypadku kiedy: (a) władze Rosji Sowieckiej i/lub Chin uznają tą opcję za możliwą do przeprowadzenia i zwyciężenia, (b) jedna ze stron będzie mogła liczyć na pomoc ze strony drugiej, jeśli nie militarną, to przynajmniej przychylną neutralność i wsparcie zakulisowe, (c) dojdzie do ostatecznej unifikacji Europy, Rosji Sowieckiej i Chin w jedną przestrzeń strategiczną, wraz ze stworzeniem transkontynentalnej sieci połączeń komunikacyjnych i (d) do dostatecznego rozmiękczenia więzi euroatlantyckich.

2018-09-16

Strategia Niemiec. Zjednoczona Europa, Wielka Eurazja i "nowy porządek świata"


22 sierpnia w dzienniku „Handesblatt” ukazał się artykuł autorstwa Heiko Maasa zatytułowany „Making plans for a New World Order”. Można byłoby przejść nad jego treścią do porządku dziennego, gdyby nie osoba autora – Heiko Maas jest aktualnym ministrem spraw zagranicznych Niemiec i znaczącą figurą w rządzącej SPD, to po pierwsze. Po drugie, artykuł jest symptomem coraz bardziej śmiałego wyrażania faktycznych celów polityki zagranicznej Niemiec, z których najważniejszym jest przywrócenie Niemcom statusu mocarstwa, co najmniej regionalnego, pod przykrywką Zjednoczonej Europy, wyparcie z Europy USA, a w dalszej, aczkolwiek jedynej realnej konsekwencji, stworzenie „Bloku Kontynentalnego” z głównym udziałem Federacji Rosyjskiej, Chin oraz pomocnicznym udziałem Iranu i (coraz bardziej islamizującej się) Turcji.





Heiko Maas stwierdza między innymi, że interesy i priorytety polityki USA i państw Europy, w domyśle: Niemiec przede wszystkim, już od dawna się rozmijają, a kadencja Donalda Trumpa jest tutaj nie tyle przełomem, co katalizatorem tego rozłamu. Rozbieżności te są też na tyle długofalowe, że przetrwają epokę Trumpa. Dlatego między innymi – pisze niemiecki minister spraw zagranicznych – należy stworzyć nowy „biegun” na geopolitycznej mapie świata: zjednoczoną, suwerenną, i coraz bardziej emancypującą się od opieki Waszyngtonu Unię Europejską.

Nowa, suwerenna Europa ma stać się – jak pisze Maas – „przeciwwagą” dla USA i „jednym z kamieni węgielnych nowego porządku światowego”, który to ma oparty być o paradygmat „wielobiegunowości”. Suwerenność nowej Unii Europejskiej ma opierać się na dwóch filarach: pierwszym jest tworzenie własnego, europejskiego systemu obronności i bezpieczeństwa, działającego jednocześnie w ramach NATO i dublującego struktury Paktu Północnoatlantyckiego, drugim zaś, europejski system monetarny i finansowy, którego głównymi elementami miałyby być system transferu finansowego alternatywny wobec SWIFT oraz Europejski Fundusz Walutowy, niezależny od Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Postulaty te oznaczają zakwestionowanie światowej hegemonii USA w sferach polityczno-militarnej, gdyż stworzenie europejskiego systemu bezpieczeństwa oznaczałoby stworzenie struktury konkurencyjnej wobec NATO oraz finansowej i gospodarczej. Dodatkowo, utworzenie i umocnienie wspólnego, europejskiego systemu bezpieczeństwa dawałoby Unii Europejskiej podstawowego atrybutu suwerenności – możliwości dezyzji o użyciu siły militarnej, która może być używana zarówno w misjach pokojowych czy antyterrorystycznych w strefie Sahelu czy na Bliskim Wschodzie, ale równie dobrze – w pacyfikacji zbuntowanych prowincji Eurolandu, albo w dalekiej perspektywie (choć teraz wydaje się to być political fiction) – we wspólnych manewrach z siłami zbrojnymi Federacji Rosyjskiej i ChRL.

Warto zauważyć, iż Heiko Maas w swoim artykule używa właśnie pojęcia „wielobiegunowego porządku świata”, które doskonale znamy z wystąpień, przemówień, artykułów i książek... Siergieja Karaganowa, Aleksandra Dugina, Władimira Putina czy Xi Jinpinga. W polityce zagranicznej Niemiec, za którą aktualnie odpowiedzialny jest Maas, od wielu już lat dominuje tendencja do stworzenia sojuszniczych, przyjaznych relacji z ZSRS/Federacją Rosyjską. Wystarczy przytoczyć przykłady z ostatnich kilku miesięcy. Jako pierwszy można wymienić spotkanie Merkel-Putin w Meseburgu, z którego niewiele wyciekło do mediów, oprócz wspólnych deklaracji o obronie gazociągu NS-2 przed ingerencją z zewnątrz. Wraz z Putinem, Niemcy odwiedził wówczas nie kto inny, tylko gen. Gierasimow, szef gensztabu sił zbrojnych FR i autor aktualnej strategii militarnej, ale i politycznej i dezinformacyjnej Rosji Sowieckiej. Na początku września tego roku rozpoczęto już budowę Nord Stream 2, a Nord Stream 1 funkcjonuje od dawna. Tak samo jest z wieloletnią współpracą korporacji niemieckich z sowieckimi. Ponadto, z samych reguł geopolityki wynika, że jeśli Niemcy chcą uzyskać pozycję mocarstwową na arenie międzynarodowej, niezależną od obecnej (faktycznej, aczkolwiek częściowej) protekcji Waszyngtonu, to muszą zwrócić się w kierunku Moskwy.



Warto zwrócić uwagę również na to, iż jednocześnie z planami utworzenia europejskiego „superpaństwa” pod wodzą Niemiec, przywódcy Rosji Sowieckiej i ChRL wspólnie, otwarcie lansują koncepcję „Partnerstwa Wielkiej Eurazji”. Postulat ten został przywołany w ostatnim czasie najpierw podczas szczytu ASEAN na początku sierpnia, a kilka dni temu podczas Wschodniego Forum Gospodarczego we Władywostoku (które zbiegło się w czasie z sowiecko-chińskimi manewrami Wostok 2018). Projekt „Wielkiej Eurazji” docelowo zintegrować ma Szanghajską Organizację Współpracy (opartą na osi Moskwa-Pekin), Eurazjatycką Wspólnotę Gospodarczą (opartą na dominacji Moskwy), chińską Inicjatywę Pasa i Szlaku, ASEAN, BRICS, BRICS+ (BRICS plus Turcja i Indonezja) oraz – jak chciałby Siergiej Ławrow – Unię Europejską. Koncepcja zjednoczonej, suwerennej Europy w formie, jaką postuluje Heiko Maas (ale i inni czołowi politycy krajów UE, na przykład Merkel i Macron czy też eurokraci z Brukseli) jest w pełni komplementarna wobec projektu „Wielkiej Eurazji” i wręcz niezbędna do jego pełnej realizacji. W najbliższym czasie należy się zatem spodziewać stopniowego, powolnego, ale konsekwentnego i systematycznego zacieśniania i scalania Unii Europejskiej, współpracy Berlin-Moskwa oraz osi Moskwa-Pekin.

2018-09-04

ChRL światowym hegemonem? Wokół cyklu Hala Brandsa

Kilka miesięcy temu portal forsal.pl opublikował czteroczęściową analizę autorstwa Hala Brandsa pt. "Czy Chiny rzucą wyzwanie USA i staną się światowym mocarstwem?". Jak głosi tytuł, cykl poświęcony jest hegemonistycznym dążeniom władz ChRL i przedstawia metody, którymi Pekin dąży do obalenia mocarstwowej pozycji Stanów Zjednoczonych oraz ustanowienia własnej hegemonii na świecie.

Cykl jest niezwykle ciekawy i warty uzupełnienia (oraz, miejscami, polemiki), gdyż autor, choć reprezentuje demoliberalną szkołę w politologii, to w kilku swoich stwierdzeniach obala paradygmaty najbardziej fundamentalne dla tego dyskursu, który to, swoją drogą, w sposób znaczny przyczynił się do wzrostu potęgi komunistycznych Chin do stopnia, w którym państwo to zagraża Zachodowi i szerzej, wolnemu światu. W niektórych jednak kwestiach Brands niejako ślizga się po powierzchni tematu, nie stawiając kropki nad i, zarówno w warstwie analizy geopolitycznej i geostrategicznej, jak i „ideologicznej”, realnie oddziałującej na rzeczywistość. I tymi właśnie kwestiami zajmiemy się w poniższym artykule.

***

Hal Brands opisuje trzy poziomy, na których komunistyczne Chiny toczą walkę o światową hegemonię, stanowiąc wyzwanie dla pozycji USA oraz - dodajmy tu - pozycji wszystkich państw, zwłaszcza wolnego świata. Są to modernizacja Chińskiej Armii Ludowej i wzrost znaczenia potencjału militarnego komunistycznych Chin, wojna ideologiczna oraz tworzenie nowego, regionalnego i światowego porządku instytucjonalnego poprzez tworzenie sieci sojuszy realizujących interesy Pekinu.


Mniej więcej do przełomu XX i XXI wieku siły zbrojne ChRL reprezentowały poziom niewiele odbiegający od Armii Czerwonej w latach 50 i 60 XX wieku, i to pomimo rewolucji w technice wojskowej, która miała miejsce już w trzech ostatnich dekadach ubiegłego stulecia. Za przykład niech posłuży lotnictwo, które jeszcze na początku XXI stulecia wyposażone było w samoloty MiG 15, a także flota, niezdolna nawet do skutecznego operowania na wodach terytorialnych ChRL, co pokazał przytoczony przez Brandsa przykład tzw. kryzysu tajwańskiego w połowie lat ‘90.

                                 

Od początku XXI wieku sytuacja zmienia się jednak drastycznie na korzyść Pekinu. Komunistyczne Chiny bardzo powoli, ale konsekwentnie zwiększają swój potencjał militarny oraz starają się zniwelować zapóźnienie technologiczne w stosunku do krajów zachodnich, na czele z USA - krajem o najlepszej technice wojskowej, gwarantującej mu przewagę na oceanach świata, przestrzeni powietrznej nad niemal każdym krajem, a także, choć w mniejszym stopniu, na lądzie. Pekin stopniowo uzyskuje kontrolę i wyłączność na obszarach mórz chińskich, w basenie Pacyfiku Zachodniego oraz północnego i wschodniego obszaru Oceanu Indyjskiego. Niezwykle ważny jest tutaj obszar wyznaczony przez tzw. wewnętrzny i zewnętrzny łańcuch wysp, a także obszar wokół cieśnin malajskich. Od paru lat Pekin rozbudowuje swoją infrastrukturę w tym rejonie, na przykład poprzez budowę kanału Kra, przecinającego Półwysep Malajski czy też portów w Kyukpyu w Myanmie (Birmie), Hambantota na Sri Lance czy Gwadar w Pakistanie. Obiekty, jakimi są porty morskie mają służyć nie tylko budowaniu siły ekonomicznej, ale w perspektywie nic nie stoi na przeszkodzie, by stanowiły bazy dla chińskiej marynarki wojennej. Morze Południowochińskie (Zachodniofilipińskie) staje się zaś obszarem, na którym budowane są chrlowskie instalacje wojskowe. Komunistyczne Chiny dokonują też projekcji siły także na obszarach znajdujących się poza ich bliską zagranicą. W ubiegłym roku utworzono bazę marynarki wojennej ChALW w afrykańskim Dżibuti, a w tym samym niemal czasie odbyły się wspólne z marynarką wojenną Federacji Rosyjskiej ćwiczenia „Morskie Współdziałanie 2017” na wodach Morza Śródziemnego i Bałtyckiego. Chiny zamierzają również rozbudować infrastrukturę o charakterze militarnym na Wyspach Salomona, w Vanuatu, Tonga i Fidżi. Posiadanie przyczółków w postaci tych państw będzie otwierać Pekinowi drogę do hegemonii na Oceanie Spokojnym.

Kolejnym poziomem, na którym Chiny realizują swoją strategię ekspansji na świat, jest ideologia. Hal Brands artykułuje tutaj tezę bardzo ciekawą, rewolucyjną wręcz w stosunku do dotychczasowego dominującego dyskursu mówiącego o "końcu ideologii" i zastąpieniu jej czymś w rodzaju technokratycznego managementu: Pekin dokonuje ekspansji poprzez eksport własnej ideologii za granicę, promując model będący połączeniem totalitarnych (wg Brandsa "autorytarnych", które to określenie w odniesieniu do komunistycznego mocarstwa jest pomyleniem pojęć, jakże częstym współcześnie) metod rządzenia państwem z kapitalistycznymi i rynkowymi rozwiązaniami w gospodarce.

Komunistyczne Chiny wspierają totalitarne i autorytarne reżimy praktycznie na całym świecie, niejako stojąc na czele swoistego sojuszu dyktatorów. Hal Brands przytacza przykład Kambodży, której premierem jest Hun Sen, dawniej jeden z przywódców Czerwonych Khmerów, a także komunistyczną Angolę w Afryce Zachodniej. Ten sam proces ma jednak miejsce w przypadku wielu innych krajów, od Eurazji, przez Afrykę, aż po Amerykę Południową i Środkową. "Bratnia pomoc" ideologiczna od Wielkiego Brata z Pekinu odbywa się poprzez eksport ideologii, rozumianej jako teoria i praktyka sprawowania władzy, eksport know-how w zakresie inżynierii społecznej i budowy aparatu kontroli i represji, a wspomagana jest przez olbrzymie nieraz projekty inwestycyjne i infrastrukturalne, które porównać można do kolonializmu europejskiego, jednakże o obliczu o wiele bardziej opresywnym, niż ekspansja kolonialna białych poprzedników czerwonych Chin. W "wariancie minimum", Pekin prowadzi politykę nieingerencji w sprawy wewnętrzne trzecioświatowych sojuszników i wasali, jawiąc się jako bardzo dogodna alternatywa dla współpracy z państwami zachodnimi.


Pekin od kilku lat podważa również system władzy w krajach demoliberalnych, zarówno poprzez budowanie wpływów gospodarczych, jak i rozwój agentury wpływu, na czele ze sponsorowanymi przez siebie think-tankami czy też głośną ostatnio, głównie w USA, Kanadzie i Australii, (między innymi za sprawą dysydentki Doris Liu) sprawą funkcjonowania Instytutów Konfucjusza, które pod przykrywką nauki języka i kultury chińskiej prowadzą działalność służącą nie tylko budowaniu pozytywnego wizerunku komunistycznego totalitaryzmu, ale wręcz jego internalizowaniu, co świetnie pokazuje film dokumentalny w reżyserii Liu.

                                     
Wreszcie, obserwujemy dążenie ChRL do ustanowienia hegemonii poprzez budowę sieci sojuszy politycznych, gospodarczych i militarnych. Hal Brands pisze wprost o budowie „nowego międzynarodowego porządku instytucjonalnego”, alternatywnego wobec organizacji utworzonych i zdominowanych przez demokracje zachodnie, na czele z ONZ, NATO czy Unią Europejską. Owe instytucje to AIIB (Azjatycki Bank Inwestycji Infrastrukturalnych), RCEP (Regionalne Kompleksowe Partnerstwo Gospodarcze – inicjatywa łącząca kraje ASEAN plus Chiny, Indie, Japonię, Koreę Południową oraz Australię i Nową Zelandię) i wreszcie Nowy Jedwabny Szlak. Jednocześnie Pekin dąży do "wrogiego przejęcia" oranizacji międzynarodowych służących interesom świata zachodniego, na przykład Organizacji Narodów Zjednoczonych, APEC (Wspólnota Gospodarcza Azji i Pacyfiku), WTO oraz Międzynarodowego Funduszu Walutowego czy Banku Światowego.

***

Artykuł Hala Brandsa, choć w syntetyczny, a jednocześnie dosyć szczegółowy sposób ukazuje zagrożenie, jakim jest ekspansja ChRL, pomija kilka zagadnień, które są jednak dla analizowanego problemu kluczowe.

Po pierwsze, Brands dosyć zdawkowo opisuje fakt, że to właśnie Zachód pomógł Chinom uzyskać pozycję, która realnie mu zagraża, a niebawem będzie stanowić dla Zachodu zagrożenie śmiertelne. Miały w tym niestety udział same Stany Zjednoczone, w okresach od czasu nixonowskiego otwarcia na Chiny, a następnie – podwójnej kadencji Billa Clintona oraz Baracka Obamy. Współodpowiedzialność za wzrost potęgi Chin biorą zarówno liberalne i globalistyczne elity polityczne krajów zachodnich, zwolennicy „Realpolitik” uważający, że z Chinami należało „podzielić się” odpowiedzialnością nad biegiem spraw na świecie, jak i ich elity gospodarcze, motywowane chęcią zysku oferowanego przez Państwo Środka, które po śmierci Mao i wraz z rozpoczęciem epoki Denga i jego następców wdraża modelowy wręcz przykład leninowskiego NEP-u w dziedzinie gospodarki.

Komunistyczne Chiny wyciągnęły od Zachodu potężne środki finansowe, ale także pozyskały gotowe technologie, również w zakresie najnowszych, strategicznych dziedzin gospodarki i przemysłu (w tym również przemysłu zbrojeniowego, kosmicznego i IT), pozwalające na budowę swojej mocarstwowej pozycji na wszystkich opisywanych w omawianym cyklu polach. Ekspansja gospodarcza ChRL, która dokonała się w ciągu ostatniego niemal trzydziestolecia jest po prostu jednym z narzędzi wywierania politycznego wpływu przez ChRL, a chińskie korporacje funkcjonujące za granicą są de facto agentami wpływu KPCh – najbardziej chyba jaskrawym przykładem jest Huawei, kierowana przez oficerów chińskich specsłużb wojskowych czy głośny ostatnio ZTE. Można powiedzieć, że sprawdza się w tym przypadku leninowskie twierdzenie o „kapitalistach, którzy sami kupią sznur, na którym zostaną powieszeni przez komunistów”.

Po drugie, Hal Brands pomija w swoim cyklu współpracę ChRL z Rosją Sowiecką (wspomina o tym, owszem, ale w innych artykułach, co czyni obraz niekompletnym). Tymczasem to właśnie sojusz z Moskwą jest głównym motorem światowej strategii Pekinu na wszystkich opisywanych przez Brandsa poziomach, a tym samym głównym instrumentem mającym umożliwić komunistycznym Chinom zdobycie, sprawowanie i utrzymanie światowej hegemonii.


Rosja Sowiecka jest od wielu lat głównym dostawcą broni oraz systemów uzbrojenia do Chin, przez co w ogromnym stopniu od lat 90 ubiegłego stulecia do budowy i modernizacji potęgi militarnej ChRL. Przykładem jest lotnictwo ChALW, wyposażone w dużej mierze w sowieckie samoloty bojowe (łącznie z najnowszymi modelami i modyfikacjami starszych, jak w przypadku samolotu bojowego Su 37), marynarka wyposażona w kupowane w Federacji Rosyjskiej okręty czy też najnowsze zakupy – system przeciwlotniczy S-400, umożliwiający izolację pola walki i według dostępnych danych taktyczno-technicznych, zdolny do rażenia celów w kosmosie oraz rakiet. Od lat aktywnie współpracują ze sobą przemysły zbrojeniowe Rosji Sowieckiej i komunistycznych Chin, tworząc wspólne projekty broni, systemów uzbrojenia dla różnych rodzajów wojsk czy zespołów oraz podzespołów. Nie mniejszą rolę odgrywają regularne spotkania na wysokim szczeblu dotyczące obronności i bezpieczeństwa pomiędzy oficjelami obu krajów (od szczebla dowódców związków operacyjnych i taktycznych, po ministrów obrony i przywódców państw), czy wspólne ćwiczenia wojskowe (dwustronne oraz w ramach na przykład Szanghajskiej Organizacji Współpracy), mające nie tylko zamanifestować dwustronną współpracę, ale udoskonalać interoperacyjność między sojuszniczymi armiami i zgrać wojska. W dniach 11-15 września tego roku siły zbrojne ChRL mają wziąć udział w ćwiczeniach „Wostok ‘18”. Współpraca wojskowo-techniczna, sprzedaż broni oraz współpraca wojskowo-polityczna cały czas ulega wzmocnieniu i ogarnia coraz większe obszary.

Z punktu widzenia geopolityki, droga Chin do mocarstwowości wiedzie poprzez zapewnienie wyjścia na Pacyfik i dalej, na pozostałe oceany świata oraz lądowego wyjścia na Eurazję i dalej, na zachód, do „przylądka europejskiego”, jak określił Europę Mao. Droga w tym kierunku wiedzie przez obszary Azji Środkowej i Rosji. Federacja Rosyjska pełni zatem wobec Chin rolę strefy pomostowej z Europą Zachodnią, zaplecza strategicznego (wraz z obszarem Azji Środkowej), „lodołamacza” ekspansji arktycznej (Pekin i Moskwa coraz intensywniej współpracują na tym obszarze) oraz chińskiego „żandarma”. Dla Pekinu Moskwa jest również jednym z najważniejszych nośników swoich interesów na zewnątrz na forum międzynarodowym, gdzie oba państwa wzajemnie się wspierają. Ponadto, pomiędzy Pekinem a Moskwą wyraźny jest też swego rodzaju „podział pracy”, w którym obie strony uzupełniają się w strefach wpływów: ekspansja wojskowa Rosji Sowieckiej toruje drogę ekspansji gospodarczej ChRL (np. w Syrii) i odwrotnie, ekspansja ekonomiczna Chin toruje drogę wpływom politycznym czy agenturalnym Moskwy (np. na Bałkanach, a ostatnio w krajach afrykańskich, stanowiących jeden z głównych obszarów ekspansji ChRL).

Obydwa państwa wspierają się też w zakresie ekspansji ideologicznej, wojny informacyjnej i dezinformacji. Przykładem jest współpraca i synergia narracji państwowych mediów obydwu państw. Sputnik, Russia Today oraz zachodnie media będące ich pudłami rezonansowymi są adwokatami nie tylko polityki Moskwy, ale i polityki Pekinu, rezonując najważniejsze treści publikowane przez Xinhua, Global Times, People’s Daily i inne chrlowskie rządowe media.

Współpraca strategiczna Pekinu z Moskwą jest kręgosłupem sieci sojuszy tworzących „nowy instytucjonalny porządek” świata, takich jak Szanghajska Organizacja Współpracy (której Brands w cyklu nie wymienia), pretendująca ze zmiennym szczęściem do roli neosowieckiego, pan-eurazjatyckiego odpowiednika NATO (poszerzona niedawno o Indie i agresywny, islamistyczny i wyposażony w broń nuklearną Pakistan), BRICS, Azjatycki Bank Inwestycji Infrastrukturalnych, New Development Bank czy ostatnio inicjatywa Nowego Jedwabnego Szlaku (Federacja Rosyjska, jeden z najważniejszych gości szczytu inicjującego NJS, jest po prostu jego północną „trasą”). Chińscy i rosyjscy bolszewicy pracują również wspólnie nad projektem „Wielkiej Eurazji”, mającym połączyć w jedną przestrzeń Unię Europejską (pod wodzą Niemiec lub sojuszu niemiecko-francuskiego), Federację Rosyjską i ChRL (wraz z wasalami, sojusznikami i peryferiami), a także „sprzęgnąć” organizacje „nowego porządku instytucjonalnego”. Oprócz tego, Pekin i Moskwa używają od dawna do realizacji swoich interesów organizacji międzynarodowych oraz ich organów, jak np. Rada Bezpieczeństwa ONZ, Światowa Organizacja Handlu czy G-20. Wreszcie, oś Pekin-Moskwa to centrum wspomnianego przez Brandsa nieformalnego sojuszu państw totalitarnych, skupiającego m.in. Iran, Pakistan, Kubę, Pakistan, Wenezuelę, Angolę, Zimbabwe, Syrię. Nie jest przypadkiem, iż większość z tych państw rządzona jest przez reżimy komunistyczne.

Tutaj dochodzimy do wspomnianego wyżej pomieszania pojęć politycznych. Hal Brands, tak samo zresztą jak bardzo wielu „mainstreamowych” politologów, mylnie utożsamia totalitaryzm z autorytaryzmem. Według tej wykładni, „dobremu” demoliberalizmowi przeciwstawiony jest „zły” autorytaryzm – pojęcie-worek, do którego wrzucono Xi Jinpinga, Mao, Putina, Stalina, Breżniewa, Hitlera, Łukaszenkę, Miloszewicia, Chomeiniego, Mussoliniego, Franco i Piłsudskiego. Tymczasem, system panujący w ChRL jest systemem totalitarnym, a konkretnie totalitaryzmem komunistycznym, bolszewickim, dostosowanym do aktualnych wyzwań i „mądrości etapu”, który różni się od autorytaryzmu tym przede wszystkim, że dąży do absolutnej kontroli zarówno społeczeństwa jako całości, jak i jednostek składających się na nie.

O ile autorytaryzm (chociażby w wydaniu generała Franco, marszałka Piłsudskiego czy nawet Benito Mussoliniego) stawiał sobie pozytywne cele i je realizował, o tyle celem komunistycznego totalitaryzmu jest w teorii i praktyce władza wąskich elit (w tym wypadku KPCh oraz władze większości państw sojuszniczych) poprzez przekształcenie społeczeństw i narodów w twory przypominające gniazda owadów społecznych, takich jak termity czy mrówki. Elementem nowoczesnego chińskiego komunizmu jest model gospodarki, będący korporacyjnym, oligarchicznym kapitalizmem nomenklaturowym, z wiodącą rolą kompartii, bezpieki i wojska. Model ten umożliwia Pekinowi możliwość funkcjonowania w ramach światowego systemu neoliberalnego, a przez to, oddziaływanie polityczne na zewnątrz. To, plus uzyskane w ten sposób nowoczesne technologie, pieniądze oraz know-how czynią omawianą wyżej strategię ChRL jeszcze bardziej skuteczną. Komunistyczne Chiny z takim właśnie modus operandi mogą stać się przykładem nie tylko dla Federacji Rosyjskiej, Myanmy czy Zimbabwe, ale także dla krajów zachodnich i ich elit politycznych oraz gospodarczych.

Można też z całą pewnością powiedzieć, iż prognozy Anatolija Golicyna sprzed ponad trzydziestu lat o utworzeniu „Światowej Federacji Komunistycznej” stają się faktem, a ucieleśnieniem tych prognoz jest tworzenie nowego porządku międzynarodowego pod przewodnictwem Chin i przy znaczącym współudziale Federacji Rosyjskiej. Faktem w pełni dokonanym prognoza ta stanie się, jeżeli do projektu „Wielkiej Eurazji” włączy się Europę. Wiodącymi krajami w UE są Niemcy i Francja, których elity coraz śmielej kwestionują nie tylko Pax Americana, ale i samą amerykańską obecność w Europie i postulują otwartym tekstem utworzenie sojuszu Europa-Rosja Sowiecka-ChRL.

Źródła: