2024-01-20

Rewolucja Tuska

Pierwszymi posunięciami nowego rządu, który ukonstytuował się z wielce wymowną datą 13 grudnia 2023 roku jest totalny i na dużą skalę przewrót instytucjonalny. Przy pomocy pozaprawnych organów i metod – przy pomocy ludzi wyglądających albo na pracowników prywatnych agencji ochrony – zajęto siedzibę Telewizji Polskiej. Na kilka dni wyłączono sygnał telewizyjny, a po jego przywróceniu zmieniono zupełnie profil stacji informacyjnej TVP Info, zlikwidowano anglojęzyczny kanał TVP World, a z profilu TVP na YouTube natomiast usunięto takie dokumenty, jak „Reset” przedstawiający prosowiecką politykę poprzednich rządów Donalda Tuska i Platformy Obywatelskiej.

Ilustracja muzyczna: Siekiera – Czerwony pejzaż

Kilkudniowe wyłączenie sygnału TVP jest posunięciem, które należy traktować jako działanie przeciwko bezpieczeństwu narodowemu, gdyż telewizja publiczna uczestniczy w systemie powiadamiania kryzysowego, poprzez który ogłaszane i odwoływane są alarmy i ostrzeżenia, a także komunikaty ogłaszane w stanach nadzwyczajnych (w tym – w stanie wojny). Zamknięcie TVP World to pozbawienie się kanału komunikacji dla zagranicy, i to nie tylko dla krajów anglosaskich, przez który można było komunikować m.in. o zagrożeniu ze strony Federacji Rosyjskiej i Chin. Próba ocenzurowania czy wręcz uciszenia TV Biełsat (rosyjsko- ukraińsko- i białoruskojęzycznej) to rezygnacja z oddziaływania na Białoruś i pozyskiwania informacji m.in. o rządach Alaksandra Łukaszenki.

Programy informacyjne emitują narracje, w których społeczeństwo przyzwyczaja się do tego, że należy „wygasić” przeciwdziałanie sowiecko-białoruskiej operacji „Śluza” i wpuścić nasłanych przez Putina i Łukaszenkę migrantów, jednocześnie z przyjęciem migrantów w ramach unijnoeuropejskiego pakietu solidarnościowego. Pamiętamy hucpę, jaką organizowali politycy partii Donalda Tuska, komunistycznej post-PZPR-owskiej tzw. lewicy czy liberalno-lewackich mediów i celebrytów podczas pierwszej odsłony operacji „Śluza”. Przygotowuje się również grunt pod „wygaszenie”, i wygasza się wielkie projekty infrastrukturalne rządów Zjednoczonej Prawicy z lat 2015-23, takie jak Centralny Port Komunikacyjny (wraz z całą infrastrukturą kolejową i drogową), port kontenerowy Świnoujście oraz elektrownia jądrowa Lubiatowo-Kopalino. Prawdopodobnie niebawem będziemy mieli (pod przykrywką audytów itp.) do czynienia z ograniczaniem zbrojeń, będących odpowiedzią na realne i potencjalne zagrożenie ze strony sowieckiej Rosji.

Wcześniej zlikwidowano dwa organy, które – choć nie miały kompetencji decyzyjnych – były kluczowe pod względem bezpieczeństwa narodowego: Podkomisję ds. Zbadania Katastrofy Smoleńskiej, która przedstawiła materiał udowadniający, że 10 kwietnia 2010 roku doszło w Smoleńsku do zamachu oraz Komisję ds. Zbadania Wpływów Rosyjskich, która zbadać miała współpracę polskich poliyków i instucji z sowieciarzami w latach 2007-15. Dotąd opublikowany cząstkowy raport udowadania częściowo zakulisową i pozaformalną współpracę władz SKW z FSB. Ze strony rządowej zdjęto wszelkie informacje na temat tych komisji oraz ich ustalenia.

W międzyczasie na stanowiska kierownicze w służbach specjalnych przywrócono osoby odpowiedzialne za „Reset” z Rosją sowiecką w latach 2007-2015. Nie tylko zresztą w służbach specjalnych – czołowymi „resetowcami” obecnymi w nowym rządzie są m.in. Tusk, chcący w 2008 roku dobrych relacji „z Rosją taka, jaka ona jest”, Tomasz Siemoniak, dawny minister obrony, podważający sens zbrojeń i powiększania armii, a także Radosław Sikorski – nowy-stary minister spraw zagranicznych, który za czasów pierwszych rządów Platformy Obywatelskiej wdrażał rzeczoną politykę „resetu” z czekistowską Rosją.

Nowy rząd Tuska przynosi również totalne bezhołowie i anarchię instytucjonalną, czego przejawem jest wchodzenie różnych instytucji i organów w sfery, które nie należą w zakresie ich kompetencji i wręcz we wzajemne podważanie ich legalności. Przejawem tego jest zatrzymanie i osadzenie w jednostkach penitencjarnych ministrów Kamińskiego i Wąsika, czego pierwotną przyczyną jest zwalczanie przez nich korupcji i przestępczych działań i powiązań polityków PO, w tym zapewne powiązań z Moskwą, o których nie mamy szczegółowej wiedzy, i zapewne nigdy jej nie posiądziemy.

Kluczowe jest jednak to, że większość tych działań dokonywana jest z pogwałceniem obowiązującego prawa (nawet przy założeniu, że jest ono wysoce wadliwe, czy wręcz komunistycznym bublem, począwszy od tzw. „konstytucji Kwaśniewskiego”) i konstrukcji systemu politycznego oraz prawnego, metodami bojówkarskimi i stanowiącymi poważne zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego, na przykład operacja zatrzymania Kamińskiego i Wąsika, która równie dobrze mogłaby się okazać operacją FSB albo GRU przeprowadzoną pod przykryciem i/lub pod fałszywą flagą. Metody te przypominają zresztą początki prezydentury Putina w Federacji Rosyjskiej i  Łukaszenki na Białorusi.

Celem wszystkich działań „koalicji 13 grudnia” jest – świadoma lub nie – anarchizacja systemu politycznego w Polsce. Zinstytucjonalizowana anarchizacja i rewolucja, która doprowadzi w końcu do totalitaryzmu i interwencji Federacji Rosyjskiej (w takiej czy innej formie). Znamienne są niedawne słowa Donalda Tuska o wprowadzeniu… „dyktatury praworządności”.

Rewolucja Tuska jest wycinkiem o wiele większego obrazu, jakim jest sekwencyjna trzecia wojna światowa, prowadzona wspólnie przez Federację Rosyjską i ChRL (oraz ich sojuszników) przeciwko światu. Jedna z odsłon tej wojny rozgrywa się na Ukrainie i przekracza jej granicę, wchodząc na terytorium Polski, krajów bałtyckich, a tym samym NATO, zgodnie z koncepcjami Putina, Miedwiediewa, generała Gierasimowa i Kirijenki (jednego z czołowych sowieckich „szamanów” i polittechnologów).

Zdjęcie

Wiele mówi się o poparciu, jakim darzą nowy rząd Niemcy, eurokraci i USA (w osobie ambasadora Marka Brzezinskiego), ale głównym celem rewolucji Tuska jest powtórzenie resetu z Moskwą z lat 2007-15, ale tym razem, póki co, realizowanego poprzez anarchizację, uwstecznianie i destabilizację Polski. Doskonale podsumował to Nile Gardiner, były doradca premier Margaret Thatcher, który twierdzi między innymi, że „największymi wygranymi potwornego kryzysu w Polsce wywołanego przez Tuska są Rosja i Chiny. […] Osłabiona Polska to prezent dla Moskwy i Pekinu.” Gardiner wskazuje również, że „zamiast przeciwstawiania się Rosjanom, Donald Tusk naśladuje Putina przez zamykanie do więzienia swoich politycznych oponentów i zamykania stacji TV”. I ta dialektyczna totalitaryzacja przez destabilizację i anarchizację ma na celu (i doprowadzi) do osłabienia Polski jako głównego państwa Międzymorza, które jednocześnie stanowi Wschodnią Flankę NATO oraz osłabienia znaczenia Polski jako głównego węzła zaopatrzeniowego dla Ukrainy, od niemal dwóch lat walczącej z neosowiecką agresją. Ostatnie wypowiedzi Radosława Sikorskiego na Światowym Forum Ekonomicznym w Davos są elementem przygotowania gruntu (zarówno opinii zachodniej, jak i krajowej) pod kolejny, otwarty „reset” z Federacją Rosyjską.

Wspomniana wyżej anarchizacja, destabilizacja i totalizacja tworzą też grunt i okazję do otwartej agresji militarnej ze strony Moskwy; póki co mamy ataki hybrydowe w postaci przelotu rakiety, stałego już zagłuszania sygnału GPS nad Polską i Bałtykiem oraz przelotu myśliwców nad Przesmykiem Suwalskim.

Schwytani przez służby specjalne sowieccy szpiedzy i dywersanci albo zostają wypuszczani na wolność, albo „wolne sądy” zasądzają śmiesznie niskie wyroki.

Wdrażanie agend takich, jak promocja LGBT, ograniczanie suwerenności państw narodowych na rzecz superrządu europejskiego, wdrażanie drakońskiej polityki spod szyldu Fit for 55, chociaż jest realizowane przez elity polityczne, gospodarcze, czy, nazwijmy je dosyć umownie, metapolityczne Zachodu, również jest działaniem w interesie sowieckiej Federacji Rosyjskiej i ChRL, gdyż w średnioterminowej i długoterminowej perspektywie doprowadzi ona kraje zachodnie, włączając w to Polskę, do gospodarczego, infrastrukturalnego i politycznego parteru, nie mówiąc o wpływie ich na życie większości zwykłych obywateli – od totalitaryzacji życia, aż po powrót do strukturalnej, masowej biedy i bezrobocia. Zapowiadane reformy systemu edukacji w duchu lewacko-demoliberalnym spowodują wykształcenie (nomen omen) całego pokolenia ludzi nie tylko bez świadomości tożsamości własnej, ale niewyuczonych pewnych podstawowych, praktycznych cech i umiejętności, idealnych do roboty na szparagach w Niemczech czy do prostej roboty w chińskiej montowni, których zapewne przybędzie. Albo przy wyrębie syberyjskiej tajgi.

Sianie i promowanie nienawiści do elektoratu PiS może doprowadzić do jeszcze jednego przejawu destabilizacji – poważnych niepokojów społecznych, a nawet groźnych zamieszek czy kolejnej fali aktywności „seryjnych samobójców” i „samotnych wilków” w rodzaju Ryszarda Cyby.


***

Prawo i Sprawiedliwość podczas swoich ostatnich dwóch kadencji próbowało de facto dokonać wybicia się Polski na suwerenność i niepodległość, co w naszym kontekście geopolitycznym i geostrategicznym oznacza dekomunizację i desowietyzację, czyli wyrwanie Polski z geopolitycznego „pola grawitacyjnego” Federacji Rosyjskiej. Próba realizacji zbiegała się z coraz większą totalizacją kremlowskiego reżimu czekistów, resowietyzacją dawnego imperium sowieckiego oraz konsolidacją totalitarnej osi Moskwa-Pekin, czego efektem jest sytuacja, o której wspomniano pokrótce wyżej i w dwóch poprzednich wpisach.


PiS próbował stworzyć państwo, będące połączeniem rozwiązań czerpiących z nowoczesnego socjalizmu i ordoliberalizmu (czy słusznie – to temat na inną dyskusję), w oparciu o rozbudowę sił zbrojnych wraz z zapleczem infrastrukturalnym i logistycznym (CPK, Via Baltica) oraz suwerenność energetyczną (budowa Baltic Pipe, projekt energetyki jądrowej) oraz o sojusz z USA, UK i budowę luźnego sojuszu Międzymorza Bałtycko-Czarnomorsko-Adriatyckiego.

Ale w czasie tych dwóch kadencji popełnił szereg błędów, które przyczyniły się do ostatniej klęski opcji patriotycznej i sukcesu neobolszewickiej rewolucji Tuska (niestety!), o części z nich pisałem tutaj dwa lata temu.

Po pierwsze, reforma Sił Zbrojnych powinna być o wiele głębsza. Należało wrócić do powszechnego poboru do wojska, najlepiej na wzór izraelski, a także wprowadzić powszechną, pozamilitarną edukację społeczną na rzecz proobronności i bezpieczeństwa, nie patrząc na głosy krytyki. Bez tego budowa licznej i dobrze wyszkolonej i wyposażonej armii zakończy się fiaskiem. Zupełnie zaniedbano odbudowę, a właściwie stworzenie od zera systemu obrony cywilnej, w tym infrastruktury schronów przeciwlotniczych.

Chociaż nawet „symetrystyczny” Ośrodek Analiz Strategicznych postulował już w 2015 roku przystąpienie Polski do programu NATO Nuclear Sharing, co proponowali między innymi Macierewicz i Szatkowski, podczas gdy nasza sytuacja wymaga, byśmy mieli również własną broń nuklearną (tak jak Francja czy Wielka Brytania, pozyskaną na przykład od Izraela), temat został całkowicie zarzucony. Tymczasem, trzeba było to zrobić wtedy, gdy była ku temu sprzyjająca sytuacja międzynarodowa i wsparcie (a przynajmniej przychylna neutralność) ze strony USA, rządzonych wówczas przez Donalda Trumpa. Druga okazja, której również nie wykorzystano, pojawiła się po inwazji Rosji Sowieckiej na Ukrainę, podczas szczytów NATO w Madrycie i Wilnie.

Po drugie, odbudowy niepodległości Polski nie da się zrealizować metodami demokratycznymi i liberalnymi. Nie w takim kontekście wewnętrznym, który mamy, nie w tym otoczeniu międzynarodowym, jakie mamy. Rewolucja 13 grudnia to właśnie udowodniła, a przykładem jest totalna bezradność prezydenta w aktualnej sytuacji. Niepodległościowy, patriotyczny, antykomunistyczny, prospołeczny, wolnościowy, a jednocześnie indyferentny ideologicznie i laicki system autorytarny należało wprowadzić w latach 2015-23. I nie jest tak, że było to „niemożliwe”. Można było wykorzystać po temu obostrzenia sanitarne (które były de facto stanem wyjątkowym bez wprowadzania stanu wyjątkowego) w czasie pandemii Covid-19, można było wykorzystać stan wyjątkowy podczas pierwszej fazy operacji „Śluza”, można było wprowadzić podobny do kowidowego stan zaraz po inwazji na Ukrainę.

Po trzecie, system panujący w Polsce po 1989 roku jest – parafrazując Aleksandra Ściosa – hybrydą komunizmu i demoliberalizmu. Tymczasem PiS odziedziczył po „Solidarności” jeden z jej głównych zabobonów politycznych, co Józef Mackiewicz określił jako dążenie do jednoczesnego obalania i poprawiania. Tak, jak Solidarność w latach ‘80 chciała jednocześnie poprawiać i obalać komunizm, tak PiS w latach 2005-07 i 2015-23 chciał jednocześnie obalać i poprawiać „post”-komunizm, co ostatecznie mści się teraz.