Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Trump. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Trump. Pokaż wszystkie posty

2026-06-13

Jak rozumieć oś Chiny-Rosja. Wokół analizy Jing Ge w "National Interest" (Cz. 2)

   

Jak USA mogą przeciwdziałać osi Pekin-Moskwa

Jing Ge w omawianej analizie pisze też, w jaki sposób USA mogą przeciwdziałać ekspansji osi Pekin-Moskwa (i co za tym idzie, układem, który roboczo nazywam „Globalną Eurazją”). Wg autorki, amerykańska odpowiedź nie może się sprowadzać jedynie do sloganów o „demokracji”, „wartościach”, „zmianie systemów”, nie mających pokrycia w realnych działaniach.


Autorka postuluje przeciwstawienie się sojuszowi Pekin-Moskwa poprzez „segmentowanie” odcinków, na jakich USA będzie w stanie to skutecznie uczynić.

Po pierwsze, Waszyngton powinien skupić się nie tyle na rozszerzaniu sankcji wobec ChRL i Federacji Rosyjskiej, co na ograniczaniu zdolności Pekinu i Moskwy do obustronnej koordynacji. Nie każda forma chińsko-rosyjskiej współpracy – pisze Jing – jest tak samo niebezpieczna. Stany Zjednoczone powinne objąć priorytetem te sektory, które wwzmacniają rosyjską zdolność wojenną, osłabiania sankcji czy rozszerzania chińskich wpływów strategicznych w Eurazji. Obszary te obejmuja m.in. technologie podwójnego zastosowania, łańcuchy dostaw w przemyśle lotniczym i stoczniowym, rozwój IT i sztucznej inteligencji, nawigację satelitarną, finanse, energetykę i transport. Działania bardziej precyzyjne, wg Jing, mogą być skuteczniejsze niż traktowanie całości współpracy handlowej między ChRL a Federacją Rosyjską jako monolitycznego zagrożenia.

Po drugie, Stany Zjednoczone powinny włączyć własną politykę korytarzy logistycznych w Eurazji w swoją strategię wobec Chin. Chiny i Rosja rozbudowują połączenia transportowe redukujące ich zależność od morskich „wąskich gardeł” [Cieśnina Malakka, Ormuz, Bab al-Mandab, Pacyfik Zachodni itp.] i kontrolowanych przez Zachód finansów, systemów ubezpieczeń oraz zachodnich zasad organizacji przepływów strategicznych (morskie szlaki handlowe, porty). Ponadto, Stany Zjednoczone powinny bliżej współpracować z Azją Środkową, Mongolią, Kaukazem Południowym, Europą, Japonią i Koreą Południową nad infrastrukturalnymi alternatywami, które mogłyby wesprzeć Korytarz Środkowy, transport transkaspijski, oraz cyfryzację systemów celnych, zasady zarządzania portami morskimi oraz finansowanie łańcuchów dostaw. Jest to, zdaniem Jing, instrument, który ma zapobiegać i przeciwdziałać monopolizacji przez oś Pekin-Moskwa handlu, finansów i szerzej, przepływów strategicznych na kontynencie eurazjatyckim.

Po trzecie, nowoczesne technologie powinny być centralnym punktem amerykańskiej polityki wobec osi Pekin-Moskwa. Kontrola eksportu amerykańskich technologii jest tutaj niezbędna, ale USA nie mogą kończyć tylko na tym. Oprócz „długiego kija”, Waszyngton musi oferować smaczną i pełną witamin „marchewkę”. Wiele krajów – pisze Jing – korzysta z chińskich i rosyjskich sieci technologicznych, ponieważ […] są one tańsze, lepiej finansowane albo bardziej kompatybilne z istniejącą infrastrukturą. USA muszą zaoferować alternatywy w zakresie ustalania standardów, środowisk open-source, technologii cloud-computing, technologii internetu satelitarnego, bezpiecznej AI czy finansowania nowoczesnej infrastruktury. Jeżeli USA zaniechają konkurencji z osią Pekin-Moskwa na gruncie nowoczesnych technologii bądź tą konkurencję przegrają, to tym samym przegrają walkę o to, kto ustala zasady organizacji światowego systemu.


Po czwarte, Waszyngton powinien traktować Tajwan, Ukrainę, przestrzeń kosmiczną, AI i stabilność nuklearną jako połączone ze sobą części tego samego środowiska strategicznego. I tu wkraczamy na obszar geopolityki i geostrategii sensu stricte, w którym właściwie schodzą się wszystkie omawiane przez Jing obszary. Wszak geopolityka jest losem, wartości nie strzelają, jak powiedział sekretarz wojny Pete Hegseth, a pokój może być osiągnięty jedynie przewagą ogniową. Strategią osi Pekin-Moskwa mającą przybliżyć regionalną, a w dalszej perspektywie światową dominację tego sojuszu jest „oblężenie” przez system podległych sobie sojuszy oraz „sekwencyjna wojna światowa” – albo w formie sekwencji następujących po sobie/w krótkim odstępie czasu lokalnych konfliktów toczonych rękami sojuszników i satelitów, albo – co gorsza – jednoczesna wojna na wielu frontach. Aktualnie tymi frontami są Ukraina, Izrael, Iran, prawdopodobnie „na stołach” Kremla i Nowego Zakazanego Miasta leżą plany inwazji odpowiednio na: Polskę, kraje bałtyckie, Tajwan czy Koreę Południową, które na razie mają formę działań poniżej progu wojny i działań destabilizacyjnych od wewnątrz. Ponadto, towarzyszą temu działania w zakresie wojny informacyjnej, wojny kognitywnej i klasycznej dezinformacji, sprowadzające się wg Jing do umieszczania wojen w różnych częściach świata w jednolitą narrację antyzachodniego oporu. Stany Zjednoczone mogą również (a właściwie – przede wszystkim!) na tym polu przeciwdziałać poprzez kontynuowanie pomocy dla Ukrainy i Tajwanu, […] jednak publiczne informowanie powinno kłaść nacisk bardziej na obronę, odstraszanie, zarządzanie kryzysem i porządek oparty na zasadach, aniżeli na zmiany rezimów czy ideologiczną krucjatę.

Autorka pisze jednocześnie o konieczności wypracowania przez USA, ChRL i Federację Rosyjską procedur i mechanizmów, zwłaszcza komunikacyjnych, które zapobiegłyby niezamierzonemu czy też przypadkowemu użyciu siły.

Jing Ge pomija tutaj niestety działania USA, które w opór wobec działań osi Pekin-Moskwa doskonale się wpisują: operację „Absolute Resolve”, operację „Epic Fury” oraz zapowiadane potężne wzmocnienie obecności wojskowej na terenie Polski (kosztem sił USA stacjonujących w Niemczech), włącznie z włączeniem Polski do programu „Nuclear Sharing”, a także sprzedaż amerykańskiej techniki wojskowej Polsce. Pierwsze dwie operacje wojskowe są próbą „opiłowania” osi Pekin-Moskwa z agresywnych, totalitarnych i terrorystycznych peryferii, zaś postawienie na Polskę i uskutecznienie amerykańskich zamiarów byłoby realizacją koncepcji Mackindera i Spykmana polegającej na kontrolowaniu Eurazji (ChRL, Federacji Rosyjskiej, Niemiec) poprzez kontrolę nad jedną „Bram Eurazji”, czyli Międzymorza Bałtycko-Czarnomorsko-Adriatyckiego. Jednocześnie, w oczywisty sposób zwiększałoby to stabilność i bezpieczeństwo Polski, która strategicznie zagrożona jest przez Niemcy i Rosję/Sowiety (ale i pośrednio, również przez komunistyczne Chiny, o czym będzie dalej w tekście), a zwłaszcza przez sojusz tych państw, będący dla nich niejako stanem naturalnym.

Jing Ge konkluduję swoją analizę następującymi, alarmistycznymi słowami: oś Chiny-Rosja nie musi stać się formalnym sojuszem, by zagrozić interesom Stanów Zjednoczonych. Jeśli Pekin i Moskwa są w stanie zinstytucjonalizować swoje partnerstwo, uczynić współpracę zdolną do działania i znormatyzować wspólną narrację antyzachodnią w rządzeniu, będą zdolne do koordynacji presji w Eurazji bez podpisywania traktatu na wzór NATO. Zadaniem Waszyngtonu jest przeciwdziałanie temu sojuszowi zanim wzmocni się na tyle, by stać się systemem operacyjnym postamerykańskiej Eurazji.

Jakie zagrożenia niesie sojusz Pekin-Moskwa dla Polski?

To, co polskiego odbiorcę powinno interesować najbardziej, to bardzo poważne konsekwencje i zagrożenia, jakie sojusz komunistycznych Chin i neosowieckiej Rosji niesie dla Polski. Nie unikniemy ich przede wszystkim z przyczyn geograficznych. W tym miejscu należy też stwierdzić o fałszywości tez o „konflikcie sino-sowieckim/rosyjskim” o „Chinach na Uralu”, które „zneutralizują Rosję”. Tezy te to stare, komunistyczne Panoplia Propheticus służące strategicznej dezinformacji.

Przede wszystkim, sojusz z ChRL jest jednym z najważniejszych instrumentów (jeśli nie najważniejszym) umożliwiających Federacji Rosyjskiej realizację neoimperialnej agendy geopolitycznej i geostrategicznej. Głównymi celami strategicznymi neosowieckich, czekistowskich elit Federacji Rosyjskiej są:

  • rekonstrukcja, reintegracja i rekonsolidacja wewnętrznego i zewnętrznego imperium sowieckiego (odpowiednio: byłych republik ZSRS i byłych krajów satelickich) oraz przyrócenie kontroli tam, gdzie w jakiś sposób została ona osłabiona albo utracona;

  • neutralizacja i finlandyzacja Europy Zachodniej m.in. poprzez partnerstwo z Niemcami, Francją i częścią elit Unii Europejskiej oraz realizacja starej, długofalowej Doktryny Falina-Kwicynskiego;

  • osłabianie, a docelowo neutralizacja bądź likwidacja NATO;

  • co jest z powyższym nierozłącznie związane, osłabianie i docelowo eliminacja wpływów politycznych i wojskowych Stanów Zjednoczonych w Europie, zwłaszcza w Europie Środkowej i Wschodniej.

Wszystkie działania Federacji Rosyjskiej służące realizacji wyżej wymienionych celów strategicznych nasilają się i nabrały dynamiki wraz z zacieśnianiem się sojuszu Pekin-Moskwa i ewolucją procesów wymienionych w artykule Jing Ge, czyli – przypomnijmy – instytucjonalizacji, wzmacniania obustronnej koordynacji, współpracy technologicznej oraz tworzenia wspólnego systemu politycznego i wspólnych narracji. Można nawet zaryzykować stwierdzenie, że wpływy Federacji Rosyjskiej w Polsce (i dalej, całym regionie Międzymorza) byłyby niemożliwe do realizacji bez wsparcia ChRL.

Jaskrawym przykładem poparcia Chin dla Federacji Rosyjskiej są wypowiedzi Wang Yi – dyrektora Centralnej Komisji Spraw Zagranicznych KPCh oraz Lu Shaye – Przedstawiciela ChRL ds. Europy i ambasadora ChRL we Francji. Wang Yi stwierdził w rozmowie z Siergiejem Ławrowem, że ChRL popiera „mocarstwowość Rosji”, zaś Lu Shaye powiedział otwartym tekstem, że suwereność państw postsowieckich nie ma podstaw prawnych. Wypowiedzi te są wyrażonym wprost przyznaniem Federacji Rosyjskiej prawa do inwestytury na terenie Międzymorza Bałtycko-Czarnomorskiego, w tym – na terenie Polski.

Komunistyczne Chiny potępiają rozszerzanie NATO o nowe kraje członkowskie, jak również samo istnienie i sens Paktu Północnoatlantyckiego. Krytyce ChRL podlega również obecność Stanów Zjednoczonych na terytorium Europy, zwłaszcza w krajach członkowskich NATO przyjętych na przełomie XX i XXI w. Doskonałym przykładem może tutaj być poparcie przez Pekin tzw. ultimatum Putina-Ławrowa z końca 2021 roku, w którym Federacja Rosyjska domagała się de facto neutralizacji NATO, finlandyzacji całej Europy Zachodniej i całkowitego powrotu wpływów Moskwy w Polsce, Czechach, na Słowacji, w krajach Bałtyckich, w Rumunii i w Bułgarii. Ten sam postulat, połączony z propagandą o „amerykańskim imperializmie i hegemonizmie” oraz „wielobiegunowym i demokratycznym [sic!] świecie” powtórzono podczas wizyty Putina w ChRL na ceremonii otwarcia Zimowych Igrzysk Olimpijskich, które poprzedziły pełnoskalową inwazję Federacji Rosyjskiej na Ukrainę.

ChRL wspiera również machinę wojenną Federacji Rosyjskiej w wojnie na Ukrainie na wszystkich poziomach: finansowym, wojskowo-technologicznym, wywiadowczym, szkolenia, a wreszcie wysyłaniu żołnierzy ChALW na ukraiński front, nie mówiąc o udziale sił krajów satelickich – Islamskiej Republiki Iranu, Korei Północnej czy Kuby w działaniach wojennych.

W ramach realizacji agendy „świata wielobiegunowego” komunistyczne Chiny popierają relacje partnerskie z Niemcami, a także Francją i Unią Europejską, których głównym kierunkiem jest polityka surowcowa i energetyczna Moskwy, na czele z gazociągami Nord Stream 1 i Nord Stream 2, mające uczynić z Niemiec hub energetyczny, za pomoca którego Federacja Rosyjska zamierza trzymać Europę (w tym – Polskę) na haku i pod kluczem. ChRL otwarcie popiera również inicjatywę Niemiec, Francji i establishmentu Unii Europejskiej, których celem jest tzw. „strategiczna samodzielność” Unii Europejskiej (w kontrze przede wszystkim do amerykańskich imperialistów) oraz centralizacja Unii Europejskiej i utworzenie europejskiego superpaństwa, pełnymi garściami czerpiącego z komunistycznych, chińskich rozwiązań, zwłaszcza technologii będącej narzędziem władzy. Zarówno zwierzchnich wpływów KPCh, jak i wewnętrznego „totalitaryzmu niskiej intensywności” elit europejskich i krajowych, zwłaszcza niemieckich.

ChRL-owska inicjatywa „Nowego Jedwabnego Szlaku” to projekt, w którym ważne miejsce – kolejnej „nitki” – pełnić ma Federacja Rosyjska, rola zaś Polski byłaby sprowadzona do chrlowsko-zachodniej montowni i hubu przeładunkowego. Do rangi symbolicznej urosły też zbanalizowany „eskapady” po Warszawie (m.in. po budynku Sejmu) Edwarda Warchockiego – robota zbudowanego przez ChRL, z wbudowanymi kamerami, LIDAR-em, radarami, czujnikami pasm niewidocznych dla oka ludzkiego. Zarówno Edward Warchocki, jak i zdobywająca popularność chrlowska fotowoltaika, łączność telefoniczna czy samochody (np. BYD) to de facto wpuszczenie do Polski chrlowskiego sprzętu wojskowego, nad którym kontrolę w każdej chwili może przejąć KPCh. Kolejną sprawą, równie symboliczną co alarmującą, jest obecność chińskich firm w strategicznym porcie w Gdyni.

Warto też zwrócić uwagę na to, co działo się w czasach „resetu”. „Reset” z lat 2007-15 był nie tylko przywróceniem wpływów sowieckich – za wpływami Federacji Rosyjskiej weszły wpływy komunistycznych Chin. Przykład jest opisany przez prof. Sławomira Cenckiewicza w książce „Zgoda”, w której opisano przywracanie wpływów nie tylko Federacji Rosyjskiej i FSB, ale także dopuszczenie do polskiego środowiska bezpieczeństwa ChRL. ChRL mogą też pełnić rolę, którą zmarły w 2021 roku dr Targalski określił mianem „zastępczej Rosji”, w sytuacjach i obszarach, gdzie Moskwa wkroczyć nie może. Tutaj przykładem może być szkolenie podchorążych ChALW realizowane niedawno w Akademii Sztuki Wojennej.

2026-05-31

Jak rozumieć oś Chiny-Rosja? Wokół analizy Jing Ge w "National Interest" (Cz. 1)

   

27 maja 2026 roku, dwa tygodnie po wizycie Trumpa i jego spotkaniu z przywódcą KPCh i ChRL Xi Jinpingiem, i tydzień po wizycie w Pekinie Putina, National Interest opublikował świetną, syntetyczną i kompleksową analizę autorstwa Jing Ge pod tytułem „How to understand the China-Russia Axis”. Autorka jest doktorantką pracującą m.in. jako wykładowca na Florida International University i zajmuje się m.in. stosunkami międzynarodowymi, zwłaszcza problematyką Azji Wschodniej i Pacyfiku.


Główne mechanizmy strategicznej symbiozy

Streszczona i omówiona tutaj analiza w sposób kompleksowy i szczegółowy wyjaśnia podstawowe mechanizmy funkcjonowania groźnej dla świata osi Pekin-Moskwa. Rosja i Chiny nie posiadają sojuszu w stylu NATO, ale są tworzą bliski sojusz tam, gdzie jest to istotne. Wizyta rosyjskiego prezydenta Władimira Putina w Pekinie w dniach 19-20 maja (niemal tydzień po podróży prezydenta Donalda Trumpa do Chin) zapowiada coś bardziej trwałego i potencjalnie trudniejszego do zwalczania: oś Chiny-Rosja, która staje się zinstytucjonalizowana, zdolna do działań i znormatyzowana – tak zaczyna analizę Jing Ge. Choć autorka omawia mechanizmy osi Pekin-Moskwa z perspektywy Stanów Zjednoczonych oraz zagrożenia, jakie układ ten stanowi dla USA, to oczywistą sprawą jest to, że jest to zagrożenie dla całego świata.


Główne niebezpieczeństwo dla USA (ale i całego świata) ze strony sojuszu Pekin-Moskwa nie polega, zdaniem Jing, na pełnej zbieżności decydentów z ChRL i Federacji Rosyjskiej we wszystkim i pełnej zbieżności interesów; te rozbiegają się na przykład w Azji Środkowej, Arktyce, na rynku technologicznym i równowadze sił w Eurazji. Jednak Chiny i Federacja Rosyjska jak pisze Jing – budują [...] głębię instytucjonalną, schematy działania, połączenia technologiczne i wspólny język polityczny wystarczające do koordynacji nawet, gdy ich interesy nie są takie same. To sprawia, że wizyta Putina w Pekinie jest sygnałem, że Chiny i Rosja próbują przekształcić partnerstwo – wynikające po części z presji – w długoterminowe ramy strategiczne obejmujące bezpieczeństwo, energię, finanse, transport, sztuczną inteligencję, nawigację satelitarną, przestrzeń kosmiczną i narracje dotyczące porządku międzynarodowego. Rezultatem nie musi być sojusz w stylu NATO. Bardziej prawdopodobne jest przybranie bardziej elastycznej formy – operatywnego systemu koordynacji przeciwko sile Stanów Zjednoczonych w wielu domenach.

Tutaj pojawiają się kwestie, które trzeba dopowiedzieć i wyjaśnić. Po pierwsze, ekspansja w Arktyce, na Dalekiej Północy czy całej Eurazji (nie tylko Azji Środkowej) to akurat te obszary, które Federacja Rosyjska i komunistyczne Chiny mogą opanować jedynie w ramach dwustronnej, strategicznej współpracy. Po drugie, strategiczny luźny sojusz nie jest ani po części spowodowany jakąkolwiek presją ze strony USA czy innych państw. Sojusz wynika z metapolitycznej i politycznej „wspólnoty genetycznej” ChRL i Federacji Rosyjskiej. Zarówno ChRL, jak i Federacja Rosyjska to państwa komunistyczne: w Chinach panuje komunizm jawny z centralną rolą partii komunistycznej, zaś w Rosji panuje „komunizm ukryty” z centrum dyspozycji politycznych w postaci „korporacji czekistów”. Po trzecie, dążenie do obalenia pozycji USA to droga wyższego celu Komunistycznej Partii Chin i czekistowskiego „Zarządu”. Najważniejszym celem osi Pekin-Moskwa jest ustanowienie nowego porządku światowego, w którym światowym hegemonem są komunistyczne Chiny, a głównym filarem Pax Sinica jest Federacja Rosyjska. Ponadto, oś Pekin-Moskwa stała się centrum całej sieci mniej lub bardziej sformalizowanych sojuszy globalnych i lokalnych, które skierowane są na działanie przeciw USA (i ich sojusznikom) oraz ich „strategiczne oblężenie” oraz realizację globalnej agendy Pekinu i Moskwy.



Instytucjonalizacja osi Pekin-Moskwa

Na przestrzeni ostatnich dwóch-trzech dekad sojusz Pekin-Moskwa dokonał znaczącej instytucjonalizacji, która według Jing stanowi główne niebezpieczeństwo dla Stanów Zjednoczonych, przede wszystkim dlatego, że gwarantuje to sojuszowi trwałość i odporność na warunki zewnętrzne oraz możliwość kształtowania otoczenia, a nie tylko reagowanie na kryzysy i presję zewnętrzną. Przykładem jest ostatnia wizyta Putina w Pekinie. Data wizyty Putina to podkreśla. Rok 2026 to trzydziesta rocznica ogłoszenia przez Chiny i Rosje „Strategicznego Partnerstwa XXI wieku i dwudziesta piąta rocznica Traktatu o Dobrosąsiedzkich Relacjach i Przyjaznej Współpracy. Podczas ostatniej wizyty, przywódcy Chin i Federacji Rosyjskiej przyjęli również deklarację o latach 2026 i 2027 jako „Chińsko-rosyjskich latach Edukacji”, która – jako jeden z wielu przyjętych dokumentów – rozszerzyła agendę wizyty Putina na szersze obszary współpracy dyplomatycznej, politycznej, międzyrządowej, instytucjonalnej i edukacyjnej. Podczas tej wizyty, władze ChRL i Federacji Rosyjskiej zadecydowały również o przedłużeniu obowiązywania Traktatu o Dobrosąsiedzkich Relacjach i Przyjaznej Współpracy.

Jest to – zdaniem Jing – znak tego, że […] instytucjonalizacja redukuje prawdopodobieństwo tego, że stosunki Chiny-Rosja zawalą się pod presją zewnętrzną. Przedłużenie Traktatu o Dobrosąsiedzkich Stosunkach, Przyjaźni i Współpracy oznacza, że obie strony zamierzają umieścić strategiczną koordynację w długoterminowych, dwustronnych ramach. Podczas wizyty Putina (wraz ze świtą) w Pekinie przyjęto również około czterdziestostronicowy dokument zatytułowany „Wspólna Deklaracja dalszego wzmacniania chińsko-rosyjskiej wszechstronnej strategicznej koordynacji i pogłębiania dobrosąsiedztwa i przyjaznej współpracy”, która opisuje strategiczną współpracę Pekin-Moskwa jako szczytową w historii i o najwyższej dynamice wewnętrznej oraz odporność sojuszu na ewentualną presję z zewnątrz. Przesłanie tego dokumentu – wg Jing – jest jasne: sojusz Chin i Federacji Rosyjskiej nie ulegnie załamaniu pod wpływem amerykańskich i europejskich sankcji, działań wspierających Ukrainę w wojnie obronnej przeciw Moskwie, ani też międzynarodowej krytyki i potępienia. Kurs na strategiczną współpracę komunistycznych Chin i Federacji Rosyjskiej jest stały.

Jak pisze dalej Jing, instyucjonalna głębia tworzy przewidywalność. Daje ona biurokracjom, ministerstwom, uniwersytetom, firmom energetycznym, agencjom infrastrukturalnym i graczom technologicznym ramy stałej współpracy. Nawet jeśli Pekin i Moskwa nie zgadzają się w konkretnych sprawach, istnienie tych kanałów pozwala im na powrót do współpracy po taktycznych sporach. To jest to, co czyni ich stosunki bardziej odporne, niż uczyniłaby to tymczasowa antyzachodnia zbieżność.

Zdolność osi Pekin-Moskwa do skoordynowanych działań

Kolejnym mechanizmem strategiczngo sojuszu komunistycznych Chin i Federacji Rosyjskiej, jest zdolność do wzajemnie koordynowanych działań na wielu obszarach, zarówno w sensie geopolitycznym, jak i domenowym. Pekin i Moskwa mają nie tylko wspólną wizję świata, ale potrafią wytworzyć mechanizmy pozwalające im działać w sektorach współpracy wojskowej, bezpieczeństwa państwowego, gospodarki, polityki energetycznej, cyber, finansowej oraz logistyki i tworzenia oraz obsługiwania łańcuchów dostaw i przepływów strategicznych.

Współpraca wojskowa i w zakresie bezpieczeństwa wykracza już daleko poza kwestie czysto ceremonialne. ChRL i Federacja Rosyjska przeprowadzają cykliczne, regularne wspólne ćwiczenia wojskowe, wspólne szkolenie, a także ćwiczenia marynarek wojennych, wspólne patrole lotnicze, realizują również współpracę wojskowo-technologiczną. Powyższy mechanizm niesie – zdaniem Jing – następującą konsekwencję strategiczną: […] nie jest nią to, że Chiny i Rosja przygotowują się do wspólnej walki w każdym konflikcie. Wzmacniają one […] zdolność do generowania zsynchronizowanej presji, przeprowadzania strategicznej dywersji i wzajemnego zapewniania politycznego i operacyjnego wsparcia podczas kryzysów. Kryzys w Cieśninie Tajwańskiej, w rejonie Morza Bałtyckiego, w Arktyce, na Półwyspie Koreańskim czy Morzu Czarnym nie mogą być dłużej postrzegane osobno, jeśli druga strona może wymuszać presję gdzie indziej. Przykładem jest wsparcie polityczne ChRL dla prowadzenia przez Federację Rosyjską wojny przeciw Ukrainie (pod przykrywką pozorowanej neutralności) i działań hybrydowych przeciwko krajom NATO, zwłaszczas Flanki Wschodniej: Litwie, Łotwie, Estionii, Polsce i Finlandii. Również, „przypadkiem”, wizyta Putina w ChRL zbiegła się z rosyjsko-białoruskimi manewrami wojsk nuklearnych czy „przypadkowymi upadkami” dronów na Łotwie, Litwie, zaostrzeniem działań wobec Ukrainy (ataki dronowe i użycie „Orieszników”) oraz falą fałszywych alarmów i interwencji służb w Polsce, w domach oficjeli (prezydenta Karola Nawrockiego, b. ministra Sławomira Cenckiewicza) czy figur opozycji (red. Tomasza Sakiewicza).

Współpraca ChRL w zakresie bezpieczeństwa obejmuje nie tylko współpracę wojskową, ale również wspólpracę w zakresie: organów porządkowych, cyberbezpieczeństwa, kontrterroryzmu, przestępczości transgranicznej, szeroko pojętego zarządzania kryzysowego. Jak pisze Jing, w praktyce oznacza to, że chińsko-rosyjska współpraca w zakresie bezpieczeństwa rozciąga się obecnie na bezpieczeństwo: wojskowe, wewnętrzne, graniczne, cyber, finansowe oraz bezpieczeństwo w zakresie zarządzania społecznego [social-governance security – autor]. Współpraca ewoluuje w stronę wielodomenowej współpracy bezpieczeństwa, nie tylko prostej dyplomacji wojskowej.

ChRL i Federacja Rosyjska pracują od długiego czasu nad stworzeniem własnego systemu relacji gospodarczych i finansowych, który byłby odporny na presję zewnetrzną. Szczególnie ważnymi celami tych działań są: działanie przeciw sankcjom, redukcja zależności od zachodnich systemów oraz ochrona i bezpieczeństwo własnych łańcuchów dostaw. Pekin i Moskwa rozszerzają współpracę w zakesie produkcji samochodów, statków, lotnictwa cywilnego, gospodarki cyfrowej, sztucznej inteligencji, technologii informacyjnej i łączności, transgranicznego e-handlu i wydobycia minerałów. Wiele z tych sektorów jest powiązanych z odpornością przemysłową, unikaniem sankcji, technologiami podwójnego zastosowania i przyszłością połączeń w Eurazji. Centralnym punktem jest polityka energetyczna. Moskwa i Pekin systematycznie pogłębiają współpracę nad wytworzeniem i usprawnianiem infrastruktury energetycznej, zwłaszcza transgranicznej, włącznie z projektami elektrowni atomowych Xudabao i Tianwan. Dla Moskwy, Chiny stanowią dogodny rynek zbytu dla surowców energetycznych, zwłaszcza w kontekście utraty rynków zachodnich i sankcji. Dla Pekinu zaś Rosja jest bezpiecznym zapleczem energetycznym, zarówno jako źródło surowców energetycznych, jak i bezpieczny szlak dostaw, niezależny od oceanicznych i morskich „wąskich gardeł” w rodzaju Cieśniny Orrmuz czy Cieśniny Malakka. Dwustronna współpraca energetyczna dla Federacji Rosyjskiej oznacza ekonomiczne przetrwanie, a dla Chin – strategiczną dywersyfikację źródeł energii.

ChRL i Federacja Rosyjska dążą też wspólnie do budowy wspólnej infrastruktury transportowej, logistycznej i inwestycyjnej łączącej obydwa kraje z krajami Azji Środkowej, Mongolią, ale także z Europą i Arktyką i tworzące stabilniejszy i bardziej kontrolowalny system lądowo-morski. Agenda Pekinu i Moskwy obejmuje m.in. most autostradowy Heihe-Błagowieszczeńsk, korytarz transportowy Europa-Chiny Zachodnie i połączenia drogowe z Kazachstanem. Ponadto, obydwa kraje pracują nad stworzeniem bezzałogowych systemów transportu towarowego do handlu międzynarodowego. Ostatnie jest częścią koncepcji utworzenia chińsko-rosyjskiej sztucznej inteligencji.

Nie jest to wyłącznie kwestia pogłębiania relacji wyłącznie handlowych i choć Jing Ge patrzy z perspektywy USA, konsekwencje będą odczuwalne także dla innych, mniejszych krajów. ChRL i Federacja Rosyjska […] próbują zbudować fizyczną, finansową i ekonomiczną infrastrukturę, która uczyniłaby Eurazję mniej zależną od kontrolowanych przez Stany Zjednoczone szlaki morskie, zachodnie ubezpieczenia, zachodnie kanały płatnicze i kontrolowane przez Zachód standardy technologiczne.

Technologia i totalitarny (komunistyczny) system wartości

Kolejnym elementem konstytutywnym dla osi Pekin-Moskwa, a jednocześnie czyniącym ten układ zagrożeniem dla Stanów Zjednoczonych i świata są sprzężone i skonwergowane (by użyć określenia autorki) ze sobą technologia i normatywizacja tego sojuszu. Jak pisze Jing, Pekin i Moskwa budują fundamenty niezachodniego ekosystemu technologii i rządzenia. Współpraca technologiczna obejmuje m.in.: ekonomię cyfrową, sztuczną inteligencję, IT i technologie łączności, internet, w tym internet rzeczy, nawigację satelitarną, łączność radiową i satelitarną oraz digitalizację infrastruktur miejskich. Współpraca ta obejmuje także prace nad systemem cyber-inwigilacji, wdrażanym w komunistycznych Chinach pod postacią Systemu Zaufania Społecznego, nad którym od kilku lat eksperymentuje również Federacja Rosyjska, w oparciu o chińskie know-how, technologie, wykonawców i podwykonawców. Jing stawia sprawę jasno – ten, kto kontroluje łączność, przepływ informacji i wszelkie nowoczesne technologie, ten jest w stanie narzucić tą drogą i/lub wdrożyć swój system wartości.

szczególności ważne są systemy operujące w kosmosie, bazujące na technologiach satelitarnych, ponieważ łączą one zastosowanie cywilne i innowacje, mobilność i dowodzenie w siłach zbrojnych oraz sprawczość w narzucaniu władzy. ChRL i Federacja Rosyjska współpracują m.in. w budowie Międzynarodowej Bazy Księżycowej, bezzałogowej eksploracji Księżyca oraz eksploracji głębokiego kosmosu. Wdrażają również „Mapę Drogową Współpracy w Dziedzinie Nawigacji Satelitarnej na lata 2026-2030”, która ma za zadanie wzmocnić współpracę i koordynację chińskiego systemu Beidou i rosyjskiego GLONASS, co będzie miało konsekwencje dla pozycjonowania, nawigacji sateliternej, systemów bezzałogowych i eksploracji kosmosu w długofalowej perspektywie.

Kolejną areną współpracy technologicznej ChRL i Federacji Rosyjskiej jest AI. Chiny i Rosja współpracują nad cywilnymi aplikacjami AI, infrastrukturą cyfrową, cyfryzacją miast oraz technologiami informacyjnymi i komunikacyjnymi. Koordynują również działania na rzecz międzynarodowego zarządzania AI. Poparcie Rosji dla chińskiej propozycji utworzenia Światowej Organizacji Współpracy nad AI sugerują, że Pekin i Moskwa mogą promować ustanowienie zasad AI różniących się od zachodnich […], z większym naciskiem na suwerenność, współpracę prowadzoną przez państwa i polityczną kontrolą nad danymi i ich platformami.

ChRL i Federacja Rosyjska krytykują również „zewnętrzny przymus wojskowy”, zabójstwa i porwania przywódców „suwerennych państw” czy naruszanie ich immunitetu. Swoją drogą, zupełnie „przypadkiem”, Chiny nie potępiają ani agresji Federacji Rosyjskiej na Ukrainę, ani wywierania wpływu czy operacji wpływu Moskwy na dawne sowieckie imperium. Jest to – zdaniem Jing – skierowane nie tylko i nie tyle na wzajemną ochronę swoich systemów władzy, co na światową delegitymizację systemu ochrony praw człowieka, demokracji czy sprawiedliwości międzynarodowej. Ogólnym celem jest tutaj redefinicja pojęcia suwerenności państwowej tak, by służyło ono ochronie i izolacji chińskiego i rosyjskiego (neosowieckiego) systemu władzy.

Choć Jing Ge nie pisze o tym wprost, współpraca technologiczna i w dziedzinie normatywizacji sojuszu Pekin-Moskwa ma za cel również eksport systemu władzy panującego w ChRL i Federacji Rosyjskiej, tym samym realizując światową i regionalną agendę KPCh i „korporacji czekistów”.

2026-03-15

Pokój poprzez siłę. Epicka Furia

    

Rozpoczęta 28 lutego operacja „Epicka Furia” skierowana przeciw Islamskiej Republice Iranu jest kontynuacją doktryny Trumpa, polegającą na wyjściu USA ze strategicznego oblężenia przez „Globalną Eurazję”, po operacji „Absolute Resolve”, mającej sparaliżować komunistyczną Wenezuelę (i zakończonej sukcesem).

Epicka Furia” przeciwko Chinom

Już pierwszego dnia operacji Zineb Riboua w szczegółowy i kompleksowy sposób opisała współzależność Islamskiej Republiki Iranu i komunistycznych Chin, a co za tym idzie ważność Iranu dla strategii Stanów Zjednoczonych, wyrażonych w doktrynie administracji Donalda Trumpa. Według niej, problem irański nie sprowadza się jedynie do próby pozyskania broni nuklearnej, sponsorowania terroryzmu, destabilizacji Bliskiego Wschodu czy wreszcie szeroko dyskutowanego bycia zagrożeniem dla Izraela. Tymczasem faktycznym powodem wszystkich problemów tworzonych przez reżim ajatollahów jest wielka strategia komunistycznych Chin: „[…] Pekin poświęcił lata oraz miliardy dolarów na przekształcenie Iranu w strategiczny zasób. Wszystko, co dzieje się na Bliskim Wschodzie wynika z tego faktu. Dlatego, operacja „Epicka Furia” jest pierwszą amerykańską kampanią wojenną, która zagraża temu zasobowi. Poprzez bezpośrednie uderzenie na Iran, administracja Trumpa rozbraja […] filar chińskiej architektury w regionie.”

„Epicka Furia” jest niejako ciągiem dalszym operacji „Powstający Lew” z czerwca 2025 roku, w wyniku której, po 12 dniach precyzyjnych uderzeń lotniczych zniszczono irańskie instalacje wzbogacania uranu, uderzono w 3 instalacje nuklearne i zabito 30 dowódców i 12 naukowców pracujących nad wzbogacaniem uranu. Padła irańska mitologia i narracja republiki islamskiej o niezawodnym odstraszaniu „Wielkiego” i „Małego Szatana”. Operacja ta zapoczątkowała narodową, ludową (kontr)rewolucję przeciwko bolszewicko-islamskiemu reżimowi. „Pod koniec grudnia wybuchły w 31 prowincjach największe protesty od 1979 roku, napędzane upadkiem gospodarczym i ludnością, która nie wierzyła już dłużej w siłę reżimu. Rząd odpowiedział w styczniu 2026 roku masakrami, w których zginęły tysiące.” Reżim został znacznie osłabiony, zaś ChRL udzieliły mu wsparcia, m.in. poprzez finalizację umowy na dostarczenie ponaddźwiękowych pocisków balistycznych służących do rażenia okrętów wojennych wroga, wg Zineb Riboua, zdolnych do rażenia lotniskowców amerykańskich na wodach Zatoki Perskiej czy innych pobliskich akwenach. „Wcześniej – pisze Riboua – chińscy dostawcy dostarczyli ponad 1000 ton nadchloranu sodu, kluczowego składnika paliwa rakietowego, do irańskiego portu Bandar Abbas”. Taka ilość wystarcza – jak pisze Riboua – do odbudowy arsenału rakietowego, który Izrael zniszczył 12-dniowymi bombardowaniami w 2025 roku.

Patrząc z perspektywy Pekinu, Iran jest jednym z najważniejszych (oprócz Federacji Rosyjskiej) dostawców tanich surowców energetycznych dla ChRL. „Chiny kupują około 90% irańskiego eksportu ropy naftowej po ostro zaniżonych cenach. Dostawy płyną flotą cieni, tankowce wyłączają swoje transpondery i zmieniają etykiety ładunków na malajskie albo indonezyjskie, by ominąć amerykańskie sankcje. Od 2021 roku łączna wartość zamówień przekroczyła wartość 140 milionów dolarów. Czyni to Chiny prawdziwym powodem, z którego Islamska Republika nie zbankrutowała.” Chiny zyskują tym samym tanie surowce, których nie pozyskałyby po cenach rynkowych i mogą wywierać politycznyczny wpływ na ogromne, liczące 90 milionów mieszkańców państwo leżące na kluczowym szlaku dostaw surowca o znaczeniu strategicznym dla całego świata, czego konsekwencje widzimy chociażby na stacjach benzynowych w ostatnich dniach.

Zineb Riboua wspomina o zawartym w 2021 roku na 25 lat „Wszechstronnym Partnerstwie Strategicznym” komunistycznych Chin i Iranu, na mocy którego ChRL ma zainwestować 400 miliardów dolarów w irański sektor bankowy, energetyczny, telekomunikację i infrastrukturę. Im silniejsze są tego rodzaju wpływy Pekinu, tym mniejsze są możliwości gry ze strony państw zachodnich, a jednocześnie czyni Iran instrumentem realizacji mocarstwowych aspiracji KPCh – zarówno regionalnych, jak i globalnych.

Równie ważne są chińskie inwestycje w sektor technologiczny. Huawei i ZTE inwestują w sektor telekomunikacyjny na terenie Iranu. ZTE buduje już od 2010 roku systemy monitoringu oraz kontroli internetu podległe pod irański system kontroli internetu. Huawei natomiast jest najwięszym dostawcą sprzętu, co jest bardzo istotne dla państwowego, irańskiego aparatu represji, w tym dla funkcjonowania islamistycznej cenzury. Chrlowskie firmy, takie jak Hikvision i Tiandy dostarczają władzom islamskiej republiki systemów rozpoznawania twarzy, służących – na wzór metropolii – totalnej inwigilacji społeczeństwa. Irański państwowy dostawca usług internetowych tworzy system wzorowany na chrlowskiej „Wielkiej Ścianie Ognia”.

System – pisze Riboua – zastosował chińskie rozwiązania i technologie podczas masakr w styczniu 2026 roku. „Gdy reżim niemal całkowicie wyłączył internet, by zapobiec wydostawaniu się na świat zewnętrzny relacji o mordach, zrobił to w oparciu o infrastrukturę, którą pomagały przez lata zbudować chińskie firmy. Technologia nadzoru umożliwiająca IRGC namierzać, identyfikować i tłumić dysydentów została dostarczona przez te same firmy, które wykonują te same zadania dla Komunistycznej Partii Chin w Xinjiangu. Pekin dostarcza republice islamskiej narzędzia pozwalające przetrwać opór własnych obywateli i czyni to z tego samego powodu, dla którego kupuje ropę – Iran zależny to Iran użyteczny”.

Zabezpieczenie przedpola

Najważniejszy punkt omawianego artykułu Zineb Riboua dotyczy znaczenia islamskiej republiki dla chrlowskich działań przeciwko Tajwanowi i szerzej, na Pacyfiku Zachodnim. „Logiczne myślenie nie wymaga żadnych teorii spiskowych w celu wyjaśnienia. Wszystkie dolary wydane przez Stany Zjednoczone na obronę szlaków morskich na Morzu Czerwonym to dolary, które nie zostaną wydane na produkcję okrętów podwodnych, bazy na Pacyfiku czy na planowanie obrony Tajwanu. Każda grupa lotniskowcowa stacjonująca w Zatoce Adeńskiej to grupa lotniskowcowa nieobecna na Pacyfiku Zachodnim. Sojusznicy Iranu, uzbrojeni w irańską broń i wspierani przez irański wywiad, funkcjonują jako mechanizm strategicznego odstraszania Ameryki, koszty w całości ponosi Waszyngton, podczas gdy Pekin odnosi strategiczne zyski”, pisze Riboua.

USA nie zdecydowały się na atak na Iran dlatego, by ukarać ajatollahów (w przypadku Alego Chameneiego i części wierchuszki IRGC – karą główną) za niezwykle krwawe (nawet jak na standardy islamistyczno-bolszewickiego reżimu) stłumienie protestów przeciw islamskiej republice, ani też ze względu na sojusz z Izraelem, który, swoją drogą, walczy o przetrwanie narodu żydowskiego przeciw chcącym powtórzyć Holocaust islamistycznym ruchom i reżimom (sponsorowanym z Pekinu i Moskwy).

Stany Zjednoczone muszą zabezpieczyć sobie przedpole, i to przedpole o strategicznym znaczeniu nie tylko dla nich, ale i dla całego świata (co widać na przykładzie kryzysu naftowego i nadchodzącej recesji) w kontekście hipotetycznej, a być może nieuniknionej, konfrontacji bezpośredniej z komunistycznymi Chinami w walce o Tajwan, która może stać się ostateczną walką o światową dominację.

W przypadku hipotetycznej, być może nieuniknionej, inwazji komunistycznych Chin na Tajwan, albo chociażby blokady morskiej i powietrznej, kluczowe dla Stanów Zjednoczonych będą – zdaniem Riboua – trzy czynniki:

Po pierwsze – energia. Chiny importują 70% ropy naftowej, większość tego eksportu idzie przez Cieśninę Malakka, która w przypadku wojny na Tajwanie mogłaby zostać zamknięta. Obecnie dostarczycielami surowców energetycznych dla Chin są Iran, pozostałe państwa basenu Zatoki Perskiej i Federacja Rosyjska (stabilniejsza jako dostawca, niż wyżej wymienione). Jeśli – jak pisze Riboua – Bliski Wschód znajdowałby się w orbicie gospodarczej ChRL podczas inwazji, Pekin miałby przewagę rezerwy surowcowej i energetycznej nad USA.

Po drugie – postawa siły Stanów Zjednoczonych. Według Zineb Riboua, USA nie są zdolne do prowadzenia wojny na dwóch teatrach, co udowodniła sytuacja, która rozpoczęła się w 2023 roku na skutek której Stany Zjednoczone zmuszone były do użycia znaczącej ilości broni do walki z lokalnymi terrorystami Houthi w czasie miesięcy. „Bliski Wschód wymagający permanentnego zarządzania kryzysowego wyczerpuje amerykańskie wojska z okrętów, samolotów i amunicji, której potrzebują do odstraszania na Pacyfiku”. Jeżeli zaś wyelimowanoby Iran wraz z siecią lokalnych sojuszników, a pozostałe kraje regionu pozostałaby sojusznikami USA i Izraela (albo przynajmniej neutralne), to Ameryka nie musiałaby używać tam znaczących sił i środków.

Po trzecie – sojusznicy. Jeżeli komunistyczne Chiny w jakikolwiek sposób zaatakowałyby Tajwan, „(…) Stany Zjednoczone będą potrzebowały państw sojuszniczych do ukarania Chin poprzez narzucenie kosztów, sankcji, wykluczenia finansowego i ograniczenia dostępu do technologii. Skuteczność takiej koalicji zależeć będzie od tego, czy państwa produkujące energię będą w niej uczestniczyły.” Jeśli Arabia Saudyjska, Katar, Bahrajn albo Zjednoczone Emiraty Arabskie znajdowałyby się w strefie wpływów Pekinu w sytuacji wojny o Tajwan i kontynuowałyby eksport ropy i gazu do Chin, system sojuszy dowodzonych przez USA byłby w najlepszym wypadku poważnie osłabiony.

                                            Źródło: X/NATIONAL REVIVAL
 

Iran – element „totalitarnego kwartetu” i „Globalnej Eurazji”

Islamska Republika Iranu jest też elementem szerszego układu strategicznego, który określić można – parafrazując dra Stephena Blanka – jako „totalitarny kwartet”, albo „Globalna Eurazja”: jest to układ obejmujący komunistyczne Chiny, Federację Rosyjską, omawiany tutaj Iran, i Koreę Północną, gdzie oczywiście tandem Pekin-Moskwa to centrum, zaś Iran i Korea Północna, ale także Wenezuela, Kuba i Brazylia pełnią rolę peryferii, które można w razie kryzysu „poświęcić” jako państwa buforowe, ograniczając się do „jedynie” do pomocy wywiadowczej, technicznej czy dyplomatycznej (a warto wspomnieć, że Iran jest członkiem m.in. Szanghajskiej Organizacji Współpracy, aspirującej do statusu „eurazjatyckiego NATO”); zarówno Pekin, jak i Moskwa z mniejszą lub większą intensywnością potępiają operację „Epic Fury”. Już dwa lata temu dr Stephen Blank ostrzegał, że układ ten jest na drodze do prowadzenia wspólnie koordynowanych akcji przeciwko USA i innym krajom.

Poligonem takich skoordynowanych działań „Globalnej Eurazji/totalitarnego kwartetu” stała się chociażby wojna na Ukrainie, gdzie Iran wspierał Federację Rosyjską dronami Shahed oraz instruktorami i operatorami z IRGC, zaś Korea Północna wysyła amunicję artyleryjską i swoich żołnierzy w „null”. Komunistyczne Chiny stały się – tu znów odwołajmy się do analizy Zineb Riboua – największym beneficjentem wojny, czyniąc Federację Rosyjską własnym zapleczem strategicznym (a właściwie pogłębiając tą rolę Rosji), bezpiecznym zapleczem surowcowym (w porównaniu z Iranem i innymi państwami Bliskiego Wschodu) oraz klientem własnego przemysłu, zwłaszcza w zakresie nowoczesnych technologii (która w najlepszym wypadku średnio radzi sobie z amerykańską i żydowską machiną wojenną i nie była w stanie uchronić Maduro przed uprowadzeniem, ani Chameneiego przed spotkaniem z Allahem) czy też motoryzacyjnego.

Ponadto, reżim ajatollahów jest systemem o charakterze bolszewickim, a konkretnie islamsko-komunistycznym, który powstał w dużej mierze za sowieckie pieniądze i sowiecką pomoc. Wszystko inne, na czele z aspektami geopolitycznymi i geostrategicznymi to jedynie konsekwencje długiego trwania długofalowej komunistycznej strategii. Warto też zwrócić uwagę na to, że krwawo tłumiony bunt narodu/społeczeństwa irańskiego ma charakter nie tyle demoliberalny, jak w przypadku historycznych „kolorowych rewolucji”, nie islamistyczny, ale monarchistyczny i – można rzec – na swój sposób rodzimowierczy i tradycjonalistyczno-integralny, odwołujący się do przedislamskiego, zaratusztrańskiego dziedzictwa Persji. Marki irańskiego buntu to syn ostatniego szacha, Reza Pahlavi i tradycyjne, królewskie symbole narodowe – Lew i Słońce.

 

 
Źródło: X/Inevitable West

Kontrstrategią Iranu będzie jak najdłuższe przedłużanie wojny, które ma doprowadzić do jak największego wyczerpania się machiny wojennej Stanów Zjednoczonych i Izraela oraz jak największych zniszczeń infrastruktury naftowej i gazowej Arabii Saudyjskiej, Kataru, Bahrajnu, Emiratów i Omanu. Pewne będzie wspieranie islamskiego terroryzmu na Bliskim Wschodzie, ale też w Europie i w Ameryce. Konieczne – z punktu widzenia Iranu, ale i Pekinu i Moskwy – będzie kontynuowanie blokady Cieśniny Ormuz i dalsze pogłębianie kryzysu na Zachodzie.

Operacja „Epicka Furia” to wojna prewencyjna, która ma za zadanie co najmniej zakłócić funkcjonowanie tego układu, poprzez eliminację jego peryferyjnych elementów, które i tak prędzej czy później zaatakowałyby. Jest to cios nie tylko w komunistyczne Chiny, ale i w neosowiecką Rosję, ze względu na współzależność i strategiczną symbiozę łączącą Pekin i Moskwę. Prewencyjna wojna jest konieczna nie tylko z perspektywy Waszyngtonu i Tel-Awiwu, ale i całego wolnego świata. Poza tym, operacja irańska to kolejna – po Wenezueli – kampania, w której to Stany Zjednoczone i ich sojusznicy przejmują inicjatywę w „sekwencyjnej wojnie światowej”, wywołanej i prowadzonej przez tandem Pekin-Moskwa.

Nawet gdyby USA i Izrael zaniechałyby przeprowadzenia prewencyjnego ataku, Iran tak czy inaczej zaatakowałby, w momencie mniej lub bardziej dogodnym dla siebie (ale i dla suzerenów z Moskwy i Pekinu), czego konsekwencje byłyby znacznie bardziej katastrofalne niż te, z którymi mamy do czynienia obecnie. Gdyby spełnił się hipotetyczny scenariusz, o którym pisze Zineb Riboua, to w przypadku ataku ChRL na Tajwan (i nie tylko Tajwan, ofiarą komunistycznej agresji równie dobrze mogą stać się Filipiny, albo Korea Południowa, zaatakowana przez reżim Kimów), Iran na pewno rozpocząłby równoległą ofensywę przeciwko Izraelowi i krajom Zatoki Perskiej przy pomocy wszystkich swoich aktywów: zarówno regularnej armii, jak i organizacji terrorystycznych podległych IRGC.

Potencjalna ofensywa Iranu nie ograniczyłaby się do Bliskiego Wschodu: sponsorowane i zbrojone przez Iran organizacje terrorystyczne przeprowadzałyby zamachy w Europie, a dodatkowo wzmocnione zostałoby polityczne skrzydło i społeczna baza wojującego islamizmu tamże. Kryzys naftowy w takim przypadku byłby o wiele większy niż aktualny, a poza tym nałożyłby się na kryzys technologiczny i żywnościowy. Zacieśniłaby się zapewne centralizacja UE i dążenia do uzyskania „strategicznej samodzielności” w opozycji do USA. Znacznie bardziej prawdopodobne byłoby w takiej sytuacji rozpoczęcie kolejnej wojny – łatwy do wyobrażenia byłby atak Federacji Rosyjskiej na przykład na któreś z państw bałtyckich, a Polska mogłaby stać się polem wzmożenia operacji „Śluza” i ataków dokonywanych na przykład irańskimi dronami Shahed (albo ich sowieckimi kopiami), albo wręcz to my stalibyśmy się głównym celem inwazji. Spełniłoby się odwieczne marzenie komunistycznych strategów o wojnie na wielu frontach, o „tysiącu Wietnamów” Che Guevary. USA mógłby czekać scenariusz zbliżony do tego, jaki na początku 2024 roku nakreślił Niall Ferguson.


2026-01-11

Pokój poprzez siłę. Doktryna Trumpa w praktyce

 

Ostatnie działania USA potwierdza właściwie wszystko to, co pisałem i prognozowałem odnośnie polityki administracji Donalda Trumpa w tekście Pokój poprzez siłę. Doktryna Trumpa”.

Absolute Resolve

Wenezuela od roku 1999 to kraj rządzony przez komunistyczną sitwę, mającą w swoich strukturach także bardzo niebezpieczne organizacje przestępcze, na czele z kartelami narkotykowymi, takimi jak „Kartel Słońc” uważany za twór podporządkowany wenezuelskiej armii (nazwa miała się wziąć od dystynkcji na pagonach oficerskich armii wenezuelskiej) czy wreszcie niesławny „Tren de Aragua”. Chavistowska Wenezuela wspierała komunistyczne i lewackie organizacje paramilitarne i terrorystyczne na czele z kolumbijskim FARC oraz terroryzm islamski, stając się bazą dla operacji Hezbollahu, Hamasu, a także irańskiej IRGC. Komunistyczny system władzy w Wenezueli Chaveza-Maduro był stworzony i utrzymywany poprzez działania kubańskiej bezpieki i agentury, która zapewniała systemowi zarówno bezpieczeństwo, wsparcie logistyczne oraz ideologiczne. Dariusz Rohnka w książce „Wielkie Arrangement” poświęconej popieriestrojkowemu komunizmowi na świecie, określił procesy zachodzące w Wenezueli oraz innych neokomunistycznych krajach Ameryki Południowej mianem „kubanizacji”.

Źródło: X

Na poziomie międzynarodowym komunistyczna Wenezuela Chaveza i Maduro to część neokomunistycznego de facto projektu strategicznego, który dla uproszczenia i uporządkowania nazwiemy tutaj „Globalną Eurazją”, którego centrum jest sojusz komunistycznych Chin i Federacji Rosyjskiej, zaś peryferiami m.in. Wenezuela i inne neokomunistyczne kraje latynoamerykańskie, tzw. „czworokąt totalitarny”/CRINK (Chiny, Rosja, Korea Północna, Iran)/VRIC (Wenezuela, Rosja, Iran, Chiny), a także Szanghajska Organizacja Współpracy, BRICS czy Inicjatywa Pasa i Szlaku. Południowoamerykańską „odnogą” Globalnej Eurazji jest nieformalny system lokalnych sojuszy państw i organizacji (nieprzypadkowo głównie komunistycznych) koordynowany przez komunistyczną Kubę. Chavistowska Wenezuela była „hubemobsługującym interesy ChRL i Federacji Rosyjskiej, Iranu, Hezbollahu, Hamasu oraz karteli narkotykowych na obszar obu Ameryk. I co za tym idzie, jedną z baz dla destrukcyjnej dla USA działalności karteli narkotykowych, mafii, gangów i różnego rodzaju organizacji terrorystycznych.


W nocy z 2 na 3 stycznia 2026 roku zespół bojowy elitarej Delta Force szybko i sprawnie wtargnął do pałacu prezydenckiego Mirafiores w Caracas, aresztując komunistycznego dyktatora Nicolasa Maduro wraz z żoną, tym samym dokonując potężnego uderzenia w reżim. Uprowadzenie Maduro to mistrzowska, wielodomenowa operacja specjalna, którą tak opisuje notatka Biura Bezpieczeństwa Narodowego:

[…] 1. Ustanowiona wiele tygodni temu stała obecność sił USA w regionie, a w ślad za nią ciągłe prowadzenie rozpoznania i walki elektronicznej we wszystkich domenach spowodowały, że systemy obronne Wenezueli działały w reżimie ograniczeń w promieniowaniu. Amerykanie wykorzystali więc wrażliwość stosowanych przez Wenezuelę rosyjskich/sowieckich schematów operacyjnych wyłączania systemów we wstępnej fazie wykrycia nierozpoznanego zagrożenia.

2. Wenezuelskie systemy dowodzenia, rozpoznania i walki elektronicznej zostały skutecznie obezwładnione. W tym celu uderzenia były prowadzone w domenach CYBER i SPACE, oraz kinetycznie w domenach operacyjnych. Takie działania wymagały kompleksowych przygotowań, planowania i autoryzacji uwzględniającej ryzyka niezamierzonych strat.

3. Amerykanie wykorzystali połączony potencjał wywiadowczy co najmniej następujących służb: CIA, NSA i NGA. Przebieg operacji raczej wskazuje na uzyskanie bardzo precyzyjnego namiaru z SIGINT-u, potwierdzonego źródłem osobowym (źródło w otoczeniu Maduro lub grupa obserwacyjna na miejscu). Dzięki precyzyjnym danym z rozpoznania i wywiadu zespoły Delta Force bez większego trudu, napotykając na niewielki opór i wykorzystując „element zaskoczenia” schwytały wenezuelskiego dyktatora wraz z jego małżonką. Możliwe, że omawiana operacja została oparta na wiedzy wywiadowczej i taktycznej zdobytej przez Amerykanów na Ukrainie.

4. Doniesienia wskazują, że część łączności w stolicy Caracas działała, w tym sieci komórkowe i danych (można zakładać, że w sposób kontrolowany, a przekaz tam kreowany miał służyć celom operacji USA). Utrzymanie łączności komórkowej wskazuje na zdolność Amerykanów w zakresie bieżącego śledzenia łączności w skali makro przy równoczesnym pozyskiwaniu maksimum wiedzy operacyjnej.

5. Operację specjalną maskowano początkiem operacji powietrzno-lądowej o dużej skali, by oddziaływać w wymiarze kognitywnym, kształtować postawy Wenezuelczyków i skłonić siły zbrojne kraju do ukrycia się w schronach, odejścia od stanowisk i niewychodzenia na ulice. Tam, gdzie Wenezuelczycy pozostali na stanowiskach, obezwładniano ich kinetycznie.

6.Celem operacji było schwytanie Maduro, ale warunkowo dopuszczono jego eliminację.

7. W działania zaangażowano bezzałogowe i załogowe systemy i statki powietrzne, siły specjalne i konwencjonalne. Stopień ich integracji wskazuje na wykorzystanie przełomowych systemów wspartych sztuczną inteligencją.

8. Silne odwody (okręt desantowy z US Marines) wskazywały, że liczono się z różnym rozwojem sytuacji, w tym z koniecznością ewakuacji z użyciem większego komponentu na lądzie. […]”

Co ważne, Maduro nie uchroniła sowiecko-chińska „strefa antydostępowa”, która dotąd nawet przez zachodnich analityków wojskowych prezentowana była niemalże tak, jakby technologicznie dorównywała technologii z fikcyjnego uniwersum „Star Treka”. Sowieckie systemy obrony przeciwlotniczej S-300 nie zdołały zestrzelić ani jednego F-35 i ani jednego Chinooka transportującego komandosów z Delta Force, zaś chińskie systemy radarowe, uchodzące za nowoczesne i jako takie przedstawiane, nie przekazały informacji o zbliżających się amerykańskich myśliwcach, śmigłowcach i okrętach wojennych, skutecznie ogłuszone przez Amerykanów.

Mówienie o dekapitacji jest jednak przedwczesne, gdyż na miejscu pozostała wiceprezydent Wenezueli wraz z rządem oraz dowództwem aparatu bezpieczeństwa i sił zbrojnych, aczkolwiek dynamika sytuacji może doprowadzić do obalenia komunistycznej tyranii. Jeden z analityków użył określenia „wyjęcie mózgu”, jednak jeszcze bardziej adekwatne byłoby stwierdzenie o „wycięciu płata mózgu”. Jest to po prostu operacja wzięcia zakładnika w celu zmuszenia – nie wiadomo, na jak długo – komunistycznych władz Wenezueli do zachowania zgodnego z interesem USA, przede wszystkim wstrzymania dostaw ropy do ChRL i wspomagania machiny wojennej Moskwy przy pomocy „floty cieni”, zagwarantowania USA możliwości wydobycia ropy i udziału w zyskach i zaprzestania dywersji narkotykowej i za pomocą wysyłania do Stanów Zjednoczonych fal nielegalnych imigrantów, gangsterów i dywersantów. Wyjaśniają to Marco Rubio oraz sam Donald Trump – chodzi nie o samą Wenezuelę i jej zasoby naturalne, ale o niedopuszczenie do ich wydobycia przez komunistyczne Chiny, Federację Rosyjską czy Iran.And if you don’t know, now you know”.



Bardzo ważnym elementem operacji wenezuelskiej USA jest też odstraszanie. Nie za pomocą strategicznej broni nuklearnej (jeszcze nie, albo nie w tym momencie), ale poprzez wytworzenie świadomości, że żaden tyran (wróg USA) nie może czuć się bezpieczny i może zostać uprowadzony przez zespół bojowy sił specjalnych. Oraz, że nie ochroni go nawet najlepszy system ostrzegania, obrony i ochrony. Czas gierek z USA się skończył, jak stwierdził Rubio.

Pod koniec grudnia 2025 komunistyczne Chiny przeprowadziły na wodach otaczających Tajwan ogromne manewry marynarki wojennej, lotnictwa i strategicznych wojsk rakietowych mające przygotować ChAL-W i cały aparat komunistyczny do blokady morskiej i powietrznej wyspy, z licznymi naruszeniami przestrzeni Tajwanu przez chrlowskie samoloty bojowe. Manewry miały kryptonim „Misja Sprawiedliwości”. Mniej więcej w tym samym czasie miały miejsce inne manewry ChALW, w których ćwiczono działania wojenne nie tylko przeciwko Tajwanowi, ale i bezpośrednio przeciwko USA, z terenów takich państw jak Kuba czy Meksyk.W pierwszej połowie grudnia miały miejsce sino-sowieckie manewry wojsk rakietowych oraz marynarek wojennych i sił powietrznych w pobliżu Japonii i Korei Południowej. Również pod koniec grudnia 2025 roku Siergiej Ławrow zadeklarował, że w przypadku agresji na Tajwan, Federacja Rosyjska udzieli wsparcia komunistycznym Chinom, zgodnie z traktatem sojuszniczym z 2001 roku. Zapewne również te wydarzenia, na czele z chrlowskimi manewrami na wodach wokół Tajwanu zadecydowały o takim, a nie innym czasie amerykańskiej operacji specjalnej w Wenezueli.

Dość istotne wydaje się też fiasko wymuszenia przez administrację Trumpa zawieszenia broni/pokoju na Ukrainie poprzez demonstracyjne wręcz dalsze działania wojenne rosyjskich bolszewików. Moskwa nie przerwie działań wojennych, gdyż byłoby to po prostu w sprzeczności z jej celami. Flagowy postulat Trumpa, czyli zawieszenie broni/pokój i rozwiązanie podobne do koreańskiego byłoby koniecznością zarówno dla Ukrainy, jak i dla Zachodu. Nowa administracja USA zapewne zdaje sobie z tego sprawę i dlatego po pierwsze: USA pod administracją Trumpa prowadzi wobec Federacji Rosyjskiej "golicynowską" politykę dezinformacji. Z jednej strony kładzie czerwone dywany kagiebowskiemu despocie, mówi o surowcowych i handlowych dilach z Putinem, oficjalnie co jakiś czas wstrzymuje pomoc dla Ukrainy i krytykuje Zełeńskiego, co jakiś czas, ktoś z administracji Trumpa rzuci jakąś wypowiedź niemalże żywcem zerżniętą z narracji tzw. „prawicowego NEP-u”. Z drugiej strony udziela Ukrainie zakulisowej pomocy, przede wszystkim w postaci wsparcia wywiadowczego i informacyjnego niezbędnego do operacji wymierzonych przede wszystkim w sowieckie zaplecze logistyczne. I atakuje sojuszników Moskwy tam, gdzie jest to możliwe: porywa komunistycznych dyktatorów, ściga statki „Floty cieni” i nakłada nawet kilkusetprocentowe cła na kraje kupujące rosyjskie surowce energetyczne.

Nie powinno dziwić to, że Moskwa i Pekin zgodnie potępili operację uprowadzenia Maduro, choć poza werbalnymi deklaracjami Putin, Xi i Wang raczej nie kwapią się do pomocy towarzyszom z Caracas (może poza eskortą abordowanego statku floty cieni przez sowiecki okręt podwodny). Sparaliżowanie Wenezueli jako narko-surowcowego hubu będzie niosło ze sobą paraliż czerwonego „Smoko-niedźwiedzia”. Tym bardziej, jeżeli pociągnie to za sobą obalenie kolejnego sino-sowieckiego hubu: reżimu ajatollahów w Iranie, co wydaje się nieuniknione. Dużo zależy też od tego, czy dynamika wydarzeń w Wenezueli doprowadzi do faktycznego obalenia tam komunizmu, tym bardziej, że rząd Delcy Rodriguez może nie być tak uległy wobec Amerykanów przez dłuższy czas.

Przeciwko „Globalnej Eurazji”

Od czasu „Resetu” Obamy, rozpoczęcia reintegracji imperium sowieckiego przez Putina (w którym to procesie kamieniami milowymi była agresja i częściowy rozbiór Gruzji, zamach smoleński i rozpoczęcie wojny przeciw Ukrainie w 2014 roku), zacieśniania sojuszu Pekin-Moskwa i ekonomicznej ekspansji Federacji Rosyjskiej na Europę, Stany Zjednoczone znajdują się – jak określił to prof. Olavo de Carvalho – w stanie oblężenia przez „Globalną Eurazję”. Blok ten od 2020 roku prowadzi działania, które określiłem tutaj mianem „sekwencyjnej wojny światowej”, czyli sekwencji konfliktów, mających doprowadzić do obalenia USA z pozycji światowego supermocarstwa i ustanowienia nowego porządku światowego z dominującą rolą ChRL i pomocniczą rolą Federacji Rosyjskiej oraz mniejszych państw Globalnej Eurazji (takich jak Wenezuela właśnie, Iran czy Korea Północna).

USA występują zatem z pozycji defensywnych. Bronią się nie tylko przed groźbą utraty własnej pozycji mocarstwowej, ale uprzedzają perspektywę, którą nakreślił płk Stanisław Łuniew, uciekinier z GRU, który wprost mówił o planie pokonania USA i ich podziału pomiędzy ChRL a Federację Rosyjską (Moskwa miała odzyskać Alaskę, a Pekin zagarnąć pozostałe 48 stanów). A najlepszą obroną jest atak.


Źródło: X: https://x.com/warsurveillance/status/2007556350025576803


Akcja w Caracas była również realizacją opublikowanej na początku grudnia 2025 roku Narodowej Strategii Bezpieczeństwa USA. W dokumencie tym nakreślono ramowe założenia nowej amerykańskiej geopolityki, geoestrategii i geoekonomii. Pierwszym najważniejszym rejonem kluczowym dla zachowania przez USA pozycji supermocarstwa jest rejon Pacyfiku, zaś kluczowe są Tajwan będący niemalże światowym hubem produkcyjnym zaawansowanych systemów informatycznych oraz państwa wyspiarskie Pacyfiku Zachodniego (część jest zależna od USA), takie jak Mariany Północne, wyspa Guam, Mikronezja i Palau, wszystkie wchodzące w skład odpowiednio: pierwszego i drugiego łańcucha wysp. Jest to też pole być może nieuniknionej, otwartej agresji komunistycznych Chin i ich „ostatecznego starcia” o światową hegemonię ze Stanami Zjednoczonymi.

Drugim najważniejszym strategicznie obszarem jest Półkula Zachodnia, na czele z kontynentami Północnej i Południowej Ameryki. Obszary te mają pełnić rolę „głębokiego zaplecza strategicznego” Stanów Zjednoczonych, dlatego wpływy komunistycznych Chin, Federacji Rosyjskiej czy Iranu nie mają tam prawa bytu, o czym mowa jest w strategii otwartym tekstem. Tak samo jak nielegalna imigracja, przemyt narkotyków czy działalność latynoamerykańskich karteli przestępczych. W tym kontekście należy widzieć próby aneksji przez Stany Zjednoczone Grenlandii, która z punktu widzenia NSS (i całościowej doktryny Trumpa), po pierwsze nie może stać się obszarem ekspansji osi Pekin-Moskwa, a po drugie, ma być wysuniętym posterunkiem, z którego USA kontrolowałyby ten rdzeń „Globalnej Eurazji”.


Źródło: X/@ObjectZero


Europa jest niejako rodzielona w strategii na dwie części: na bardzo poważnie osłabioną poprzez demoliberalne (i demobolszewickie) ideologie i ich praktyczne konsekwencje, które prowadzą do strategicznej bezradności i bezbronności krajów, które tworzą europejską część NATO. Z drugiej strony, w optyce autorów NSS, wolna od tych ideologii jest Europa Wschodnia, która – najpewniej pod szyldami Międzymorza (jednakowoż bez okupowanej przez sowietów Białorusi czy upadłej Ukrainy) może stać się kolejnym „niezatapialnym lotniskowcem” USA, choćby dlatego, że państwa takie jak Polska (dzięki rządom Zjednoczonej Prawicy – Szydło i Morawieckiego) wydają odpowiednio duże siły i środki na cele obrony i bezpieczeństwa. Zdemonizowana wręcz „strategiczna stabilność w relacjach z Rosją” oznacza tutaj tylko i aż tyle, że obszar Międzymorza (Trójmorza) ma być kolejną zaporą powstrzymującą oś Pekin-Moskwa.

Bliski Wschód jest istotny jako źródło surowców kopalnych oraz obszar, na którym splatają się szlaki energetyczne. Amerykańskim priorytetem jest ich bezpieczeństwo, a co za tym idzie, zwalczanie islamskiego terroryzmu i zapobieganie mu. USA unikać mają jednak długotrwałego zaangażowania militarnego i poronionych prób implementacji demoliberalizmu w krajach i kulturze, która takich tradycji nie posiada. Na Bliskim Wschodzie równie ważnymi celami USA jest bezpieczeństwo Państwa Izrael oraz powstrzymywanie wpływów wspieranego przez Pekin i Moskwę Iranu.

Również kontynent afrykański ma być obszarem, na którym USA ma zapobiegać rozwojowi terroryzmu (najczęściej islamskiego, przykładem jest niedawny atak na pododdziały Państwa Islamskiego w Nigerii), a także powstrzymywać wpływy komunistycznych Chin.

NSS dużo miejsca poświęca krytyce idelogii demoliberalnej (a de facto demobolszewickiej), której konsekwencjami są m.in. dezindustrializacja krajów zachodnich (w tym USA), szaleństwo „zielonych ładów”, „walki z globalnym ociepleniem”, antynatalizm i spadek przyrostu naturalnego oraz masowa imigracja, głównie z obszaru kulturowego islamu, która za kilkadziesiąt lat może doprowadzić do podmiany etnicznej krajów europejskich zwłaszcza. Choć nie jest to wyrażone wprost, demoliberalizm (i demobolszewizm, będący efektem konwergencji komunizmu z liberalizmem) to dwa ostrza komunistycznych „nożyc”. Zresztą, nawet bez formułowania tak daleko idącego wniosku, ta ideologia i praktyka działa w interesie Pekinu i Moskwy. Stworzenie antyamerykańskiej de facto, scentralizowanego superpaństwa europejskiego jest zgodne z projektem utworzenia przestrzeni geostrategicznej łączącej Europę właśnie, Federację Rosyjską i komunistyczne Chiny. Kontrolowanie umysłów ludzi Zachodu za pomocą różnych tricków wdrażanych od jakiegoś czasu przez zachodnie korporacje jest de facto eksportem instrumentów kontroli społecznej rodem z ChRL.



Podsumując – doktryna Trumpa, wyrażona m.in. w Strategii Bezpieczeństwa Narodowego i działaniach praktycznych ma stworzyć system sojuszy z USA, mający chronić Stany Zjednoczone, a jednocześnie sojuszników przede wszystkim przed ekspansją i agresją neobolszewickiego sojuszu Pekin-Moskwa, ale i przed demoliberalnymi i demobolszewickimi ideologiami, rozkładającymi kraje cywilizacji od środka (ale w interesie i po części z inspiracji Moskwy i Pekinu). A także przygotować się na kolejne wojny, które „Globalna Eurazja” będzie wywoływać, być może łącznie z wojną globalną.