2022-07-06

Wojenne plany Pekinu/Przyszłość Zachodu pod znakiem zapytania

Na początku czerwca 2022 ukazał się wywiad przeprowadzony przez Jeffreya Nyquista z dziennikarzem śledczym chińskiego, antykomunistycznego portalu Lude Media, posługującym się pseudonimem „Mr D. Wang”.

Według Lude Media, KPCh zamierza użyć wobec USA i ich sojuszników starożytnej strategii oblężenia wysuniętego posterunku, czyli Tajwanu i zaatakowania sił USA przychodzących celem przerwania oblężenia. Blokada morska Tajwanu byłaby utrzymana, jeśli USA wycofałyby się, albo zostały przez ChRL pokonane. Siły zbrojne ChRL nie angażowałyby się bezpośrednio w operacje lądową przeciw Tajwanowi, tylko poprzez blokadę, odcięłyby wyspę od dostaw z zewnątrz, grając tym samym na zwycięstwo stronnictwa pro-ChRL-owskiego, czyli aktualnie, Kuomintangu. Inny scenariusz wojny na Pacyfiku to wojna z Japonia. ChRL może rozpocząć konflikt z tym krajem, jako pretekst przedstawiając „japoński militaryzm” i rzekomo motywowane nim prowokacje wokół Wysp Senkaku. Tutaj Wang i Nyquist zauważają podobieństwa pomiędzy ewentualną wojną na Pacyfiku Zachodnim rozpętaną przez Pekin do aktualnie trwającej agresji Federacji Rosyjskiej przeciwko Ukrainie.

Wang prezentuje jednak zupełnie inne zdanie na temat wojny na Ukrainie, aniżeli większość analityków. Agresja Rosji Sowieckiej przeciwko Ukrainie jest – według dziennikarza Lude Media – w pełni koordynowane przez Xi i Putina. Jest to jednak wojna mająca cele nie tylko militarne, co dezinformacyjne – odwrócenie uwagi USA od tego, co ma niebawem wydarzyć się na Pacyfiku, czyli inwazji ChRL na Tajwan. Na Ukrainie – twierdzi Wang – nie użyto najlepszych wojsk, jakie ma do dyspozycji Moskwa, a główne siły zostały zgromadzone na Dalekim Wschodzie Federacji Rosyjskiej, prawdopodobnie celem stworzenia swego rodzaju „odwodu” na wypadek wojny na Pacyfiku Zachodnim. Wg Wanga, siły rosyjskie zgromadzone tam, miałyby dokonać… ofensywy na Alaskę. W potencjalnym konflikcie może zostać użyta także Flota Północna oraz flota ChALW, operujące odpowiednio na Oceanie Arktycznym i Oceanie Spokojnym. Potencjalna wojna, gdziekolwiek będzie prowadzona, będzie skoordynowana z użyciem V kolumny i agentury wpływu w USA oraz działaniami psychologicznymi w ramach wielodomenowej, chińskiej doktryny „nieograniczonej wojny”.

ChRL zamierza – wg Lude Media – rozpętać wojnę całkiem niedługo. To, czy wybuchnie wojna, zależne jest od tego, jak skutecznie chińska strategia będzie realizowana metodami pozamilitarnymi. Jeśli negocjacje, naciski i szantaże zrealizują cel, jakim jest rozgraniczenie stref wpływów na Pacyfiku, być może nigdy nie dojdzie do wojny. Jeśli zaś Stany Zjednoczone nie wycofają się z Tajwanu (i zapewne reszty obszaru Pacyfiku Zachodniego), wówczas komunistyczne Chiny i Federacja Rosyjska wywołają wojnę w ciągu 2-3 miesięcy. Bedzie ona jednak wojną, w której będzie realizowana taktyka „talk-talk, fight-fight”, czyli działania wojenne będą przeplatane negocjacjami. Chiny i Rosja Sowiecka użyją „[…] wszystkich różnych rodzajów wojny, we wszystkich obszarach, by osiągnąć swoje strategiczne cele. Jednocześnie będą rozmawiać.” Chiński (i sowiecki) arsenał nuklearny jest przede wszystkim mocną kartą do prowadzenia właśnie do szantażowania USA oraz ich sojuszników. Rozmówca Nyquista twierdzi również, że ChRL mogą zaatakować cel o mniejszym znaczeniu strategicznym za pomocą ładunku nuklearnego o stosunkowo niskiej mocy właśnie w celu szantażu.

Według Wanga, niedawne lockdowny w Chinach, w trakcie których zamykano całe miasta i ciągi komunikacyjne w kraju, były operacją dezinformacyjną służącą przykryciu ogromnych transportów sprzętu wojskowego przez terytorium ChRL, m.in. systemów rakiet międzykontynentalnych. Wg Wanga, używano wówczas łączności cywilnej, w której transporty te nazywano kryptonimami typowymi dla cywilnej logistyki, gdyż NSA rzekomo nie byłaby w stanie nasłuchiwać całości łączności cywilnej.

Celem ChRL na Pacyfiku jest przejecie, pokojowo albo militarnie, Tajwanu, Korei, Japonii, Filipin, a także części państw wyspiarskich Pacyfiku i Australii. Tajwan, Republika Korei oraz Japonia mają krytyczne znaczenie dla światowej gospodarki, tam ma bowiem miejsce produkcja m.in. półprzewodników, elektroniki, motoryzacji czy technologii wojskowych. Spełnienie planów Chin byłoby katastrofalne w skutkach dla całego świata. Jednym z takich skutków byłoby „cofniecie w czasie USA o 100 lat”. Jeśli ta część strategii Pekinu doszłaby do skutku, następnym krokiem byłoby, wg Lude Media, atak sił zbrojnych ChRL i Federacji Rosyjskiej na terytorium USA. W wywiadzie rozważane są dwa zasadnicze warianty pokonania USA przez ChRL i Federację Rosyjską: jeden jest opcją bazującą na informacjach pozyskanych przez płk. GRU Stanisława Łuniewa, który twierdził, że plan wspólnego ataku ChRL i FR zakłada podział USA między oba kraje. FR miałaby zająć Alaskę i część Kanady, Chiny – pozostałe 48 kontynentalnych stanów USA. Wariantem drugim jest doprowadzenie do rozpadu USA, który przebiegać miałby podobnie, jak rozpad ZSRS.

Kolejnym elementem omówionym przez Nyquista i Wanga, elementem pokrywającym się i powiązanym z wojennymi planami komunistycznych Chin, jest sojusz strategiczny pomiędzy ChRL a Federacją Rosyjską. Sojusz ten daje obydwu państwom – jak twierdzi Wang – głębię strategiczną o wiele większą, aniżeli posiadał w czasie II wojny światowej Związek Sowiecki, ma ona wręcz „skalę globalną”. Taką samą, globalną skalę ma wspólna, długofalowa strategia Pekinu i Moskwy. Wg słów Wanga, po rozpadzie ZSRS w 1991 roku to Chiny przejęły – na poziomie globalnym – kierownictwo nad światowym ruchem komunistycznym. Z ogólnego kontekstu omówionego tutaj wywiadu wynika, że chodzi także o poziom geopolityczny: to komunistyczne Chiny pełnią rolę przewodnią, zaś Federacja Rosyjska jest ich pomocnikiem, mającym pomóc ChRL (i KPCh) w zdobyciu i utrzymaniu światowej dominacji. Przez całą rozmowę Nyquista z Wangiem przewija się motyw używania przez Pekin i Moskwę doktryny „nieograniczonej wojny”. Jest to doktryna autorstwa dwóch pułkowników ChALW, Quiao Lianga oraz Wanga Xiangsui, która do wojny włącza także, a wręcz przede wszystkim, środki pozamilitarne: działalność służb specjalnych, działania dyplomatyczne, polityczne i ekonomiczne.

ChRL wspiera również – jak utrzymuje Wang – agresję Federacji Rosyjskiej na Ukrainę, w sposób bezpośredni, lecz zakulisowy. Mimo zapewnień o neutralności, neutralność ta jest pozorowana. Bez chińskiego wsparcia, inwazja Putina na Ukrainę nie byłaby w ogóle możliwa. Chiny finansują „wojnę Z”, zaś 4 lutego 2022 roku Xi i Putin podpisali w Pekinie tajny dokument ustanawiający sojusz wojskowy pomiędzy Federacja Rosyjska a Chinami. Na terenie chińskiego rejonu Mongolia Wewnętrzna znajdować mają się nawet chińskie zakłady zbrojeniowe należące do firmy Norinco, produkujące sprzęt wojskowy i broń dla Federacji Rosyjskiej, m.in. czołgi używane aktualnie na Ukrainie lub/i przeznaczone do użycia właśnie tam. Zdaniem Wanga, Zachód nie przykłada uwagi do tego, w jaki sposób komunikują się i koordynują swe działania militarne i polityczne Chiny i FR, tylko do tego, jaka jest ich treść porozumień (zwykle pełna ogólnikowych deklaracji o „strategicznym partnerstwie”, „przyjaźni i współpracy”, „demokracji i pokoju” itp.). Przykładem jest… masakra ludności ukraińskiej dokonana przez sowieciarzy w podkijowskiej Buczy. Jednostka, która dokonała zbrodni to 64. Samodzielna Brygada Strzelców Zmotoryzowanych (Wang błędnie identyfikuje ją jako Dywizję Pancerną), której miejsce stałej dyslokacji znajduje się na rosyjskim Dalekim Wschodzie, w Obwodzie Chabarowskim, około 100 km od granicy z Chinami. Wang twierdzi, ze w bazie, w której stacjonuje ten związek taktyczny, „Chińscy i rosyjscy wojskowi służą razem, a wszyscy żołnierze tej jednostki znają język chiński. W 2021 roku jednostka ta uczestniczyła we wspólnych ćwiczeniach z Chinami i jest „dobrze znana chińskiej armii”.

Tylko twarda i nieustępliwa wobec szantaży, nacisków i gróźb postawa USA może powstrzymać Pekin i Moskwę, twierdzi Wang. „Jeśli przehandlujemy terytoria za pokój, to będzie katastrofa”, konkluduje Wang.


 

***

 W aktualnej sytuacji, Zachód i cały wolny świat nie może cofnąć się na żadnym z frontów. Ani w sprawie Tajwanu i Pacyfiku Zachodniego, ani na Ukrainie i Międzymorzu. I tu dochodzimy do błędu w kalkulacji Wanga. Inwazja Rosji Sowieckiej na Ukrainę nie jest konfliktem, w którym Moskwa „czyści magazyny” broni pozostałej po ZSRS, na który wysyła mięso armatnie przeznaczone na stracenie, i który ma za zadanie głównie odwrócić uwagę od przyszłej chińskiej kampanii przeciw Tajwanowi i USA. Jest to jedna z najważniejszych kampanii chrlowskiej „nieograniczonej wojny”. Epidemia Covid-19 (oraz chińsko-moskiewska akcja dezinformacyjna wybielająca ChRL z odpowiedzialności za jej wybuch czy propaganda antyszczepionkowa mająca zwiększyć liczbę zachorowań i komplikacji), spowodowany przezeń kryzys ekonomiczny, operacje takie, jak „Sluza”, a aktualnie wojna na Ukrainie i jej konsekwencje w postaci kryzysu surowcowego, żywnościowego i nieuchronnego nowego kryzysu migracyjnego oraz planowana inwazja ChRL (być może z udziałem Moskwy) na Tajwan, próby dedolaryzacji gospodarki światowej oraz planowana jeszcze większa konsolidacja ekonomiczna ChRL, Federacji Rosyjskiej i pozostałych państw BRICS – to wszystko, to wzajemnie powiązane elementy „wszechogarniajacej wojny” prowadzonej przez oś Pekin-Moskwa przeciwko wolnemu światu.

Jeszcze do całkiem niedawna, glosy takie, jak Jeffa Nyquista czy rozmaitych jego źródeł, takich jak na przykład Lude Media (czy inni chińscy czy rosyjscy dysydenci) byłyby wkładane dosłownie pomiędzy bajki i spiskowe teorie o Reptilianach, spiskach żydowskich czy o szkodliwości współczesnej medycyny (swoją drogą, w większości „made in Russia Today”). Tymczasem część – i to coraz bardziej znacząca – elit wolnego świata mówi o zagrożeniu, jakim jest dla całego świata sojusz Pekin-Moskwa. W artykule pod znamiennym tytułem „The future of the West is in question” na portalu politico, premier Mateusz Morawiecki stara się uświadomić elitom Zachodu, że Ukraina jest ofiarą Federacji Rosyjskiej, która jest państwem de facto totalitarnym. Celem Moskwy nie jest opanowanie całej Ukrainy, to jest wręcz – twierdzi Morawiecki – strategicznie i operacyjnie niemożliwe. Jak pisze Morawiecki, „głównym celem Rosji jest nie tylko sparaliżowanie Ukrainy, ale dalsza destabilizacja Zachodu. Pomimo sukcesów żołnierzy ukraińskich, Rosja idzie naprzód, osiągając swój główny cel, niszcząc na swojej drodze przemysł, drogi i szkoły.” Aktualnie okupowany obszar Ukrainy można by porównać do hipotetycznej sytuacji, w której wróg atakujący USA odebrałby Teksas, Kalifornie, Montanę, New Jersey, Arizonę i Oklahomę. „Rosja jest jak pyton, który chwyta swoją ofiarę i czeka, aż stanie się ona wystarczająco słaba, by mógł ją połknąć w całości.”


 

Wojna na Ukrainie nie jest już – twierdzi Morawiecki – konfliktem lokalnym. „Na świecie, deficyty na rynku żywnościowym, zwłaszcza te, które mogą się wydarzyć w Afryce i na Bliskim Wschodzie, są katalizatorami kolejnego kryzysu migracyjnego. To jest dokładnie to, czego chce Putin. Działania Rosji już mają konsekwencje globalne w postaci putinflacji. […]Ewentualny - a zdaniem Morawieckiego możliwy - sukces Moskwy na Ukrainie byłby równoznaczny z klęską całego Zachodu. Moskwa może wygrać nie tyle za pomocą własnych, zacofanych technologicznie (i pod prawie każdym innym względem) sił i środków, ale przez „geopolityczną bierność” i „brak zdecydowania” części krajów wolnego świata. Morawiecki twierdzi, że jeśli upadnie Ukraina, Stany Zjednoczone i Europa może być zastąpiona przez „nowego hegemona”, czyli przez sojusz komunistycznych Chin i totalitarnej, neo-sowieckiej Federacji Rosyjskiej.

Jeśli Zachód nie powstrzyma Moskwy na Ukrainie, ośmieli to ChRL w kwestii ewentualnej inwazji na Tajwan, a także pogłębi się światowy kryzys ekonomiczny, surowcowy, żywnościowy, a co za tym idzie, humanitarny. Konsekwencje całkiem realnego zdobycia światowej hegemonii przez tandem ChRL i Federacji Rosyjskiej będą dla całego świata tragiczne: „znajdziemy się w całkowicie nowym rozdziale w historii ludzkości, mogącym być zapisanym ekstremalnie krwawymi wersami”. […] „Wojna na Ukrainie – pisze Morawiecki – stawia przed nami kluczowe pytanie: czy transatlantycki wolny świat zamierza dalej zajmować pozycję lidera? Czy dalej wierzymy w uniwersalizm wartości, takich jak wolność i prawo narodów do samostanowienia? Czy jesteśmy zdeterminowani do ich obrony? Jeśli nie, to już straciliśmy naszą przyszłość.”


2022-06-05

Raz jeszcze (i nie ostatni) o chińskiej wojnie zastępczej

Wspólne loty patrolowe nad obszarem Zachodniego Pacyfiku chińskich i rosyjskich stanowią stały element współpracy militarnej ChRL i Rosji Sowieckiej. 24 maja miał miejsce piąty z kolei przelot nad Morzem Japońskim i Morzem Wschodniochińskim. Patrol składał się – jak pokazuje poniższa mapa japońskiego Ministerstwa Obrony – z czterech bombowców H-6, dwóch bombowców Tu-95 oraz jednego samolotu rozpoznawczego Ił-20. Formacja ta miała być osłaniana przez sowieckie myśliwce Su-30. Manewry te były – według oświadczeń Moskwy i Pekinu – elementem realizacji „Mapy Drogowej współpracy militarnej” ChRL i Federacji Rosyjskiej na lata 2021-2025, podpisanej w listopadzie 2021, która przewiduje między innymi regularne loty patrolowe sił zbrojnych obu krajów. Zupełnie „przypadkiem” manewry odbyły się w czasie, gdy w Japonii trwało spotkanie grupy QUAD z udziałem prezydenta USA.


 Również pod koniec maja Pekin i Moskwa zawetowały rezolucję ONZ nakładające sankcje na Koreę Północną za próby rakiet balistycznych, a ambasador ChRL we Francji Lu Shaye „odradził” Finlandii i Szwecji akces do NATO, tym samym ChRL staje po stronie Moskwy w kwestii rozszerzenia i istnienia NATO, nie pierwszy raz zresztą. Podczas konferencji organizowanej 25 maja przez sowieckie i chińskie rządowe think-tanki (RIAC i CASS), ministrowie spraw zagranicznych Ławrow i Wang wezwali do jeszcze większego zaciesniania „strategicznego partnerstwa” FR i ChRL w dziedzinie gospodarki, handlu oraz współpracy w zakresie… podboju i eksploracji kosmosu, zwłaszcza wznowienia załogowych wypraw na Księżyc i eksploatacji jego złóż naturalnych. Podczas tej konferencji, ministrowie SZ ChRL i FR mówili także o dwustronnym „partnerstwie bez limitów”, dwustronnym „wkładzie w globalne zarządzanie”, a także o wspólnym szerzeniu… „prawdziwej demokracji” jako modelu dla świata, co w rzeczywistości oznacza ustanowienie sinocentrycznego porządku światowego z udziałem Federacji Rosyjskiej.

Wspomniane powyżej wydarzenia, zwłaszcza zaś manewry wojskowe są przejawami pewnych długofalowych i stałych trendów. Po pierwsze, sojusz komunistycznych Chin i kagiebowskiej Federacji Rosyjskiej jest naturalnym stanem rzeczy, wynikającym ze wspólnych (regionalnych i globalnych) interesów geopolitycznych, geostrategicznych i geoekonomicznych. Po drugie (co wynika z pierwszego), Chiny nie porzucą Rosji podczas agresji na Ukrainę. Nieprzypadkowo manerwy przeprowadzono w przededniu 100 dni „specjalnej operacji wojskowej”, aby osiągnąć taki właśnie efekt sygnalizacyjny. Pekin nie pozostawi Moskwy nawet wtedy, gdy inwazja staje się dla reżimu kagiebistów pasmem nie tylko militarnych (zatopienie krążownika „Moskwa”, dopuszczenie do przeniesienia wojny na swój teren – „tajemnicze” i „przypadkowe” eksplozje i pożary obiektów infrastruktury krytycznej to nic innego, tylko działanie ukraińskich lub amerykańskich grup dywersyjnych), ale i geopolitycznych klęsk (fiasko szantażu wobec USA, Zachodu i NATO) oraz ujawnia ogromne zapóźnienie i upośledzenie techniczne Federacji Rosyjskiej (dodajmy, głównego dostawcy broni i rozmaitych technologii wojskowych do ChRL) wobec Zachodu. Po trzecie, przeprowadzenie patrolu lotniczego w dzień spotkania grupy QUAD (Quadrilateral Security Dialogue, którego członkami są USA, Australia, Japonia i Indie) i w pobliżu kraju goszczącego było jasnym wskazaniem wroga Pekinu i Moskwy, którymi są Stany Zjednoczone, ich sojusznicy oraz system formalnych i nieformalnych sojuszy, z których jednym jest QUAD, a które mają za zadanie ochronę krajów członkowskich przed ekspansją Rosji Sowieckiej i/lub ChRL.



***

Na przestrzeni maja i czerwca 2022 Polska i Ukraina podpisały szereg dokumentów dotyczących wszechstronnej współpracy: geostrategicznej, ekonomicznej, wojskowej, kulturalnej i humanitarnej. Od początku sowieckiej agresji to Polska jest największym dostarczycielem pomocy dla Ukrainy i niejako punktem węzłowym dla pomocy dostarczanej z pozostałych części wolnego świata. Powoli, stopniowo, ale konsekwentnie, tworzy się sojusz Intermarium, którego rdzeniem staje się oś Warszawa-Kijów, pod patronatem Waszyngtonu i Londynu, a którego pozostałymi częściami są Litwa, Łotwa, Estonia i Rumunia.

Dla Polski, Ukrainy oraz pozostałych państw Międzymorza Bałtycko-Czarnomorskiego koniecznością jest utworzenie ścisłego sojuszu politycznego, gospodarczego i wojskowego, także w ramach NATO i równolegle do Unii Europejskiej (w której predominuje podskórny prąd niemieckiego neoimperializmu, z natury promoskiewski i prochiński). Sojusz Intermarium jest – na poziomie już czysto geopolitycznym i geostrategicznym – jedyną drogą do zdobycia, rozszerzenia i utrzymania niepodległości i suwerenności Polski, Ukrainy, Łotwy, Litwy, Estonii, a w późniejszej perspektywie, także Białorusi (bez której dalsze istnienie potencjalnego nowego paktu jest wielce problematyczne). Polska i Międzymorze na dłuższą metę skazane są na konfrontację z komunistycznymi Chinami – najważniejszym sojusznikiem Moskwy. I logicznie, będzie to (i już jest) funkcja walki z sowiecką Rosją. I nie dlatego, jak stwierdziliby różnej proweniencji użyteczni idioci (i agenci), że jesteśmy marionetką USA, światowego żydostwa i Reptilian, tylko dlatego, że Chiny to najważniejszy sojusznik naszego bezpośredniego wroga – Federacji Rosyjskiej. ChRL przy pomocy FR dąży do stworzenia własnego, totalitarnego (neokomunistycznego) porządku światowego. Zrozumiał to ostatnio prezydent Zełenski, który przyznał, że komunistyczne Chiny po prostu udzielają poparcia Moskwie.



Stąd też, ostatnie starania o zakupy sprzętu wojskowego dokonane przez Polskę w Korei Południowej ma ogromne znaczenie. Po pierwsze, jest to zakup uzbrojenia nowoczesnego, mającego zastąpić stary, posowiecki i popeerelowski, nieraz 50-letni sprzęt (z którego część została wysłana na Ukrainę). Po drugie, nowoczesny sprzęt trzeba zakupić szybko i w dużych ilościach, gdyż Federacja Rosyjska stanowi i będzie stanowić zagrożenie – zapóźnienie technologiczne, operacyjne i taktyczne będzie nadrabiane przez wdrażanie koncepcji wojny totalnej, nastawionej na eksterminacje ludności podbijanych terenów oraz totalne zniszczenie ich infrastruktury. Wreszcie, po trzecie, wizyta ministra Błaszczaka ma znaczenie geopolityczne i geostrategiczne. Polska i Republika Korei to państwa funkcjonujące niejako w bliźniaczych kontekstach historycznych, geopolitycznych i strategicznych. Obydwa państwa zmagają się z zagrożeniem ze strony współczesnego bloku komunistycznego: Polska ze strony Federacji Rosyjskiej i Białorusi, Korea Poludniowa ze strony KRLD oraz wspierających je ChRL i Federacji Rosyjskiej. Racja stanu Polski (i całego Międzymorza) jest współpraca właśnie z krajami pozaeuropejskimi, ale będącymi w podobnej sytuacji i mierzącymi się z podobnymi wyzwaniami strategicznymi: Japonią, Tajwanem, Filipinami, Singapurem oraz niektórymi państwami muzułmańskimi, afrykańskimi (Egipt, z którym nawiązano współpracę w zakresie zwalczania skutków wywołanego przez Moskwę kryzysu żywnościowego) czy Pacyfiku.



***

Wszystkie aktualne i obustronnie skoordynowane działania Federacji Rosyjskiej i ChRL są częścią globalnej wojny hybrydowej, którą można określić jako wojna sekwencyjna, składająca się z trzech kampanii. Pierwszą sekwencją była pandemia Covid19 i gospodarczy oraz psychospołeczny jej impakt na kraje Zachodu. Druga – to trwająca Inwazja Rosji Sowieckiej na Ukrainę i wywołane przez nią kryzysy: surowcowy, żywnościowy, działania Pekinu i Moskwy w celu dedolaryzacji światowej gospodarki, a także działania destabilizacyjne dokonywane przez agenturę wpływu, użytecznych idiotow oraz eksploatacja pewnych wpływowych nurtow predominujacych w polityce państw zachodnich (na czele z USA – vide wystąpienie Henry Kissingera na WEF w Davos). Najpewniej, w koncepcjach bolszewickich strategów z Zhongnanhai i Kremla, trzecią kampanią może być inwazja komunistycznych Chin na Tajwan, która rzecz jasna również miałaby odpowiednią osłonę w postaci „środków aktywnych”, i która miałaby zostać zrealizowana po osłabieniu Zachodu i reszty wolnego świata przez skutki gospodarcze dwóch pierwszych kampanii.

Opcję taką uważa za możliwą m.in. Jeff Nyquist, wspominany już tutaj Jacek Bartosiak, czy Fox Mulder. I jak wskazuje ten ostatni, taka wojna byłaby „strategicznym szaleństwem” ze względu chociażby na to, że niejako automatycznie wiązałaby się z wciągnięciem do wojny Japonii, Australii, USA, ale także Filipin i Republiki Korei. Ponadto, już nie tylko Zachód, ale i cały wolny świat jeszcze bardziej skonsolidowałby się przeciwko sino-sowieckiemu blokowi, co sprawiłoby, że teorie kremlowskich i chińskich propagandystów i „trolli” o Rosji i Chinach jako „oblężonych twierdzach”, stałyby się samospełniającą przepowiednią (i to w najlepszym dla Pekinu i Moskwy wypadku). ChALW musiałaby się zmierzyć z zaciekłym oporem obrońców niekorzystnie ukształtowanego Tajwanu, a w tym czasie USA zdążyłyby najpewniej z wyprodukowaniem i dostarczeniem pomocy dla wyspy. Po trzecie, ChALW ma jeszcze mniejsze doświadczenie bojowe niż siły zbrojne FR: misje pokojowe i stabilizacyjne ONZ, pseudo-konflikt z komunistycznym Wietnamem, masakra cywilów na placu Tien Anmen oraz tłumienie rozruchów w Tybecie i Turkiestanie Wschodnim.




2022-05-10

Wojna na Ukrainie to chińska wojna zastępcza

 

W poprzednim wpisie, będącym komentarzem do artykułu Andrew Lathama pisałem, że wojna na Ukrainie jest w istocie wojną zastępczą pomiędzy komunistycznymi Chinami a Stanami Zjednoczonymi, a właściwie elementem ukrytej wojny światowego bloku bolszewickiego (osi Pekin-Moskwa) przeciwko wolnemu światu.



Strategicznym celem ChRL (którego deadline to w narracji naczalstwa KPCh rok 2049, setna rocznica powstania komunistycznego państwa chińskiego) jest zdobycie statusu światowego mocarstwa, co rzecz jasna znacznie zwiększyłoby szanse na zdobycie pozycji światowego hegemona. Cel ten ma zostać zrealizowany poprzez obalenie mocarstwowej pozycji USA. Ważnym elementem długoterminowej strategii Pekinu jest sojusz z Federacją Rosyjską, która pełni rolę chińskiego „lodołamacza”, służącego Chinom do zdobycia i utrzymania eurazjatyckiej i światowej dominacji. I w ramach tego sojuszu, pomiędzy Pekin i Moskwę rozpisany jest swego rodzaju „podział ról”. Federacja Rosyjska pełni rolę agresora, zaś komunistyczne Chiny grają niezaangażowanie i przychylną neutralność.

Celem pelnoskalowej inwazji na Ukrainę było m.in. wymuszenie przez Moskwę na Zachodzie przyjęcia przez Zachód kremlowskiego szantażu dotyczącego budowy nowej, korzystnej dla sowieciarzy architektury bezpieczeństwa w Europie oraz w całej Eurazji. I wyobraźmy sobie, że USA i/lub inne kraje NATO przystępują na żądania Kremla. USA lub/i zachodnioeuropejscy członkowie NATO zgadzają się na nierozmieszczanie (wycofanie) wojsk sojuszniczych ze wschodniej flanki sojuszu, na faktyczną denuklearyzację przynajmniej europejskiej części Paktu czy inne postulaty zawarte w projektach Moskwy z grudnia zeszłego roku. I Zachód decyduje się na to albo po prośbie, albo po groźbie; albo stopniowo, na drodze negocjacji, albo po zaatakowaniu przez Rosję Sowiecką Ukrainy czy wręcz możliwych atakach hybrydowych (przy pomocy islamskich migrantów) przeciwko Polsce, Litwie i Łotwie. Wówczas Europa byłaby zneutralizowana i de facto włączona do strefy wpływów Moskwy, co byłoby spełnieniem jednego z punktów długofalowej sowieckiej strategii opisywanej 37 lat temu przez Anatolija Golicyna – utworzenia „neutralnej i socjalistycznej Europy”. Stany Zjednoczone znalazłyby się wówczas w oblężeniu i izolacji, i to w najlepszym wypadku. Byłoby to zgodne ze strategicznymi celami nie tylko Federacji Rosyjskiej, ale i komunistycznych Chin: neutralizacja Zachodniej Europy i paraliż NATO byłby kolejnym krokiem do utworzenia zjednoczonej, eurazjatyckiej przestrzeni strategicznej, składającej się z ChRL, Federacji Rosyjskiej i Europy.



Jednak na szczęście ani prośby, ani groźby nie odnoszą zamierzonych przez chińskich i moskalskich strategów skutków. Coraz bardziej zuchwała polityka Federacji Rosyjskiej wobec Zachodu, krajów Międzymorza i całości NATO, włącznie z agresją przeciwko Ukrainie powoduje skutki dokładnie odwrotne do zamierzonych w Moskwie i w Pekinie. USA, NATO, cały tzw. „kolektywny Zachód” jedynie jeszcze bardziej wzmacniają i konsolidują sojusze wojskowe i polityczne. Tendencja ta ma to miejsce już mniej więcej od roku 2016, natomiast nabrała szczególnej dynamiki i intensywności w obliczu wojny hybrydowej prowadzonej przez Federację Rosyjską przy użyciu Białorusi.

Już od tego czasu Estonia, Łotwa, Litwa, Polska i Rumunia mają de facto status państw frontowych, w których obecność wojskowa Stanów Zjednoczonych i innych państw NATO została znacząco zwiększona. Realną perspektywą jest rozmieszczenie w krajach wschodniej flanki NATO broni nuklearnej oraz rozszerzenie Paktu o tradycyjnie neutralną Szwecję i Finlandię. Ukraina zaś od samego początku zaciekle i dosyć skutecznie broni się przed inwazją neosowieckich orków. Uderza nie tylko w mitologizowaną w propagandzie i dezinformacji potęgę sił zbrojnych Federacji Rosyjskiej na poziomie taktycznym i operacyjnym, ale również na poziomie narracyjnym, obalając panujący od długiego czasu mit „niepobiedimoj sowietskoj armii”. Broniąca się Ukraina jest wspierana sprzętowo, materiałowo i wywiadowczo przez cały tzw. kolektywny Zachód (USA, Polskę, Kanadę, Wielką Brytanię), ale także państwa nie należące ani pod względem geopolitycznym, ani kulturowo-cywilizacyjnym do Okcydentu, na czele z Japonią, Tajwanem, Koreą Południową i Singapurem. Dzieje się tak, gdyż elity tych państw mają świadomość sytuacji – tego, że neokomunistyczne Chiny i Federacja Rosyjska to jedno i to samo zagrożenie dla ich bytu.

***

Analizy i prognozy mówiące, że Chiny odwrócą się od Federacji Rosyjskiej w toku przegrywanej przez nią wojny (dlaczego Moskwa przegrywa - to inna sprawa, o której poniżej), czy wręcz zagarną Daleki Wschód i Syberię, należy włożyć między bajki. Chiny bowiem potrzebują Rosji z opisanych już tutaj przyczyn geopolitycznych, geostrategicznych oraz geoekonomicznych. Jednocześnie realnym dla nich zagrożeniem byłoby rozszerzenie o ten kraj sankcji nałożonych na Federacje Rosyjską w przypadku, gdyby Pekin zdecydowałby się na otwarte wsparcie Moskwy w wojnie na Ukrainie. Dlatego między innymi, władze ChRL przyjęły postawę pozorowanej neutralności wobec Federacji Rosyjskiej. Polega ona m.in. na cichym wsparciu Moskwy w dosyć kluczowych dlań kwestiach, wymienionych w poprzednim wpisie, gdzie była mowa również o tym, że Chiny najpewniej okażą się głównym beneficjentem kryzysu wywołanego m.in. właśnie przez wojnę na Ukrainie.

W ostatnich tygodniach władze ChRL nałożyły lockdown na Szanghaj i na wiele innych chińskich, nierzadko wielomilionowych metropolii, którym to informacjom towarzyszą przerażające nagrania. Całe miasta, na czele z Szanghajem, zamieniane są de facto w wielomilionowe, „stacjonarne” gułagi. Lockdowny są wprowadzane oczywiście z rzekomych powodów sanitarno, ekonomicznych, jednak faktyczna przyczyna leży gdzie indziej. Po pierwsze, wierchuszka KPCh przechodzi już na dobre z chińskiej wersji NEP do modelu przypominającego panowanie Mao, tyle, że korzystającego z najnowszych zdobyczy technologii. Po drugie wydaje się, że jest to – jak pisze Igor Witkowski – skoordynowana z Moskwą „gra na kryzys”. Chodzi tu o zerwanie łańcuchów dostaw, pompowanie cen żywności, a przez to – podważenie i destabilizacja gospodarek zachodnich. Chiny pomagają również Federacji Rosyjskiej w tworzeniu alternatywnego wobec SWIFT systemu wymiany informacji bankowych i finansowych. W grę wchodzi połączenie się rosyjskiego SFPS opartego na rublu z opartym na renminbi chińskim CIPS, co przede wszystkim pozwoliłoby Moskwie ominąć część sankcji obejmujących system finansowo-bankowy. Jest to także – w optyce Moskwy i Pekinu – kolejne działanie w ramach operacji dedolaryzacji światowego systemu finansowego. Tak samo, jak projekt odejścia od dolara w rozliczeniach za ropę naftową i gaz z Arabią Saudyjską i Zjednoczonymi Emiratami Arabskimi. Dedolaryzacja gospodarki światowej doprowadziłaby do zubożenia społeczeństwa amerykańskiego, a tym samym byłaby atakiem w jeden ze środków ciężkości Zachodu.

Ponadto, duża część prosowieckiego dezinformacyjno-propagandowego contentu w internecie jest tworzona nie tylko przez Sputnik, TASS czy Russia Today, ale ma swoje źródło w… chińskich mediach państwowych.

***

Rosja Sowiecka aktualną fazę wojny o Ukrainę (bo wojna trwa, przypomnijmy, od 2014 roku) przegrywa. Prawdopodobnie celem tej kampanii początkowo miało być zdobycie rządowej dzielnicy Kijowa w celu osadzenia tam rządu całkowicie podległego Moskwie, po czym miało nastąpić przejecie „reszty” kraju na drodze operacji wojsk pancernych, zmechanizowanych oraz idącej za nimi bezpieki. Z powodu jednak świetnej ukraińskiej koncepcji działań na szczeblu operacyjnym i taktycznym oraz potężnemu wsparciu ze strony większości państw zachodnich, ale także wymienionych wyżej krajów niezachodnich, a zagrożonych neobolszewizmem, Moskwa musiała radykalnie zmienić cele wojny, którymi stały się – w największym skrócie – zdobycie i utrzymanie Donbasu oraz pomostu lądowego na Krym, a także działania mające na celu sparaliżowanie Ukrainy oraz brutalny terror wobec ludności cywilnej i jej eksterminacja.

Dlaczego „druga najsilniejsza armia świata” jest pokonywana przez o wiele mniejszego sąsiada? Przyczyny klęski Federacji Rosyjskiej wyjaśnia w swoich wpisach Kamil Galiejew, analityk Wilson Center. Jak pisze we wstępie, „klucz do zrozumienia leży w sowieckiej/rosyjskiej doktrynie wojskowej, która jest kontekstem bieżących wydarzeń i pomaga przewidzieć dalsze działania Rosjan.” Błędami zaś wielu analityków piszących o aktualnej wojnie są według Galiejewa: przeszacowanie „rosyjsko-sowieckiej armii”, niedocenianie armii ukraińskiej oraz ignorowanie politycznych celów Moskwy. Galiejew wskazuje przede wszystkim na to, iż armia Federacji Rosyjskiej „to tylko powierzchownie zreformowana armia sowiecka. I armia sowiecka była wielozadaniowym narzędziem przeznaczonym do: 1) wygrania wojny nuklearnej, 2) zbierania ziemniaków, 3) pacyfikowania państw satelickich.” Sama już wielozadaniowość implikuje to, że tak naprawdę żadne z tych postawionych zadań nie może być prawidłowo zrealizowane. Przeznaczenie do wojny, w której na masowa skale miała być użyta broń atomowa powoduje, że armia nie jest w stanie prowadzić wojny konwencjonalnej, a co dopiero mówić o wygraniu takowej. Użycie wojska do „akcji żniwnych”, a co więcej, opieranie systemu promocji między innymi w oparciu o nie jest po prostu osłabieniem zdolności bojowych wojska poprzez zadania, które niejako z definicji nie powinny leżeć w jego zakresie odpowiedzialności.

I wreszcie dochodzimy do trzeciego punktu, czyli do pacyfikacji krajów satelickich. Według Galiejewa, „wojna-Z” była wprost inspirowana sowiecką operacją „Dunaj”, czyli pacyfikacją komunistycznej Czechosłowacji w 1968 roku. Zarówno operacja „Dunaj”, jak i inwazja na Ukrainę w 2022 roku miały pewne podobieństwa: obie miały miejsce po manewrach, podczas obydwu operacji żołnierze i część kadry nie wiedziała o tym, że zaraz udaje się na wojnę. Obie zaczynały się tez od desantu spadochronowego, który miał uchwycić najważniejsze lotniska (węzły transportowe), obalić władze i przygotować teren pod przybycie wojsk lądowych. Tyle tylko, że Ukraina zaczęła stawiać opór już na etapie desantu na lotnisko Hostomel pod Kijowem, gdyż, jak wskazuje Galiejew, Siły Zbrojne Ukrainy były już przygotowane do inwazji, zwłaszcza do walki z WDW (Wojskami Powietrznodesantowymi), które, wg Galiejewa, są „[…] zasadniczo wychwalanymi silami policyjnymi, niezdolnymi do starcia z regularną armią. Nic dziwnego więc, że zostały zniszczone”. Kolejnym błędem Moskwy podczas inwazji na Ukrainę, wynikającym z przeznaczania sił zbrojnych do operacji pacyfikacyjnych, było użycie zbyt małej ilości wojska. Podczas, gdy Czechosłowację atakowało 500 000 żołnierzy, to Ukrainę, mającą armię o liczebności około 300 000 żołnierzy atakuje się silami liczącymi około 160-190 tysięcy wojska. Siły Federacji Rosyjskiej składały się jednocześnie właściwie tylko z jednego rzutu, bez drugiego i trzeciego (przeznaczonych do okupacji i rotowania pododdziałów pierwszorzutowych). Wojska FR nie miały też odpowiedniego wsparcia logistycznego. Dlatego, że „specjalna operacja wojskowa” miała być w koncepcjach sowieckich strategów szybką akcją pacyfikacyjną, nie napotykającą na opór Ukraińców.

Jedynym konfliktem (o tym akurat Galiejew nie pisze, jest to mój wniosek), w którym sowiety zmierzyły się w regularnej wojnie z przeciwnikiem o podobnym potencjale strategicznym była II wojna światowa, i to dlatego, że znalazły się akurat w obozie wrogów III Rzeszy Niemieckiej i z tego powodu były przez Aliantów wspierane. Wszystkie właściwie konflikty, które miały miejsce po roku 1945 to de facto akcje pacyfikacyjne, wojny rewolucyjne, albo udziały w konfliktach w charakterze „doradców” i politycznych patronów; wszystkie z definicji bardzo wyniszczające i brutalne. We wszystkich tych operacjach większą bądź mniejszą rolę odgrywali lokalni (komunistyczni) kolaboranci. Również tego elementu zabrakło sowieciarzom podczas aktualnej inwazji na Ukrainę.

***

Jedynymi „silnymi kartami” Kremla w dalszym przebiegu działań wojennych przeciw Ukrainie, Zachodowi i Wolnemu Światu są: strategia celowego dokonywania zbrodni i eksterminacji niewinnej ludności cywilnej, groźba użycia broni masowego rażenia, chińsko-moskiewska „gra na kryzys” oraz działalność agentur wpływu i użytecznych idiotów na zachodzie. Te jednak mogą paradoksalnie zadziałać dokładnie odwrotnie, zwiększając wolę oporu u zaatakowanych.

Aktualna wojna uruchomiła – niezależnie od jej dalszego przebiegu, pewne długofalowe procesy, o charakterze zarówno politycznym, jak i geostrategicznym i metapolitycznym. Po pierwsze, Ukraina praktycznie od roku 2013, w ogniu trwającej wojny, desowietyzuje się i stopniowo wyzwala się, począwszy od poziomu mentalności narodu i elit, nie tyle i nie tylko z dziedzictwa panowania Rosji, co z niewoli komunistycznej. Po drugie, świat wydaje się być bardziej świadomy totalitarnego, neokomunistycznego zagrożenia. Po trzecie, walka Ukrainy, Zachodu i całego wolnego świata przeciwko blokowi neobolszewickiemu (osi Pekin-Moskwa) będzie trwać i skutkiem jej może być osłabienie tegoż bloku.

2022-04-11

Dlaczego Chiny potrzebują Rosji?

 

25 marca w The Hill ukazał się artykuł prof. Andrew Lathama pt. „Three reasons why the China-Russia Alliance is deepening”. Autor stwierdza fakt niepowodzenia próby przekonania komunistycznych Chin do poparcia USA i wolnego świata w kwestii agresji Rosji Sowieckiej na Ukrainę, przyłączenia się do zachodnich sankcji oraz nieudzielania przez ChRL pomocy Moskwie.

Autor wskazuje na ważną rzecz – poważne okaleczenie Federacji Rosyjskiej wskutek napaści na Ukrainę jest równoznaczne z osłabieniem tego strategicznego sojusznika Pekinu. Nie spowoduje to jednak odwrócenia się Pekinu od Moskwy a raczej kontynuację przez elity KPCh polityki „promoskiewskiej neutralności”: „[…] Chiny prawdopodobnie pospiesza ze wsparciem Rosji, nawet jeśli zrobią to w sposób zakulisowy i poprzez kontynuowanie wygłaszania frazesów o pragnieniu pokoju i cenieniu suwerenności państwowej.” Nieformalny sojusz komunistycznych Chin i Federacji Rosyjskiej będzie się – zdaniem profesora Lathama – pogłębiał z trzech głównych przyczyn: ekonomicznych, geopolitycznych i geoekonomicznych.

Po pierwsze, w zakresie ekonomii, Chiny potrzebują Rosji, by zabezpieczyć swój długoterminowy dobrobyt ekonomiczny. Rosja dostarcza większość ropy i gazu, niklu, glinu i palladu, pszenicy i kukurydzy oraz nawozów, których Chiny potrzebują, by ich gospodarka szla do przodu – to twarda rzeczywistość, która nie zmieni się […], i która kształtuje fundamenty sino-rosyjskiego przymierza.” Po drugie, Chiny potrzebują Federacji Rosyjskiej w wymiarze geopolitycznym. Profesor Latham wskazuje na fakt, iż Chiny dążą do zacieśnienia sojuszu z Rosją Sowiecką, by „podzielić uwagę i zasoby Ameryki i skomplikować proces planowania wojskowego Stanów Zjednoczonych” na obydwu teatrach konfrontacji: Europie Wschodniej i obszarze Azji i Indopacyfiku. Agresja Rosji Sowieckiej na Ukrainę toruje drogę komunistycznym Chinom w Azji i w basenie Pacyfiku Zachodniego. Trzeci obszar to „skrzyżowanie” geopolityki i gospodarki. „[…] nazwijmy to obszarem geoekonomicznym – tam Chiny także potrzebują Rosji. Zakres, skala i dotkliwość (nie mówiąc o szybkości) kierowanej przez Stany Zjednoczone kampanii przeciwko Rosji tylko potwierdziły chińskie obawy o to, ze Waszyngton zarówno chce, jak i jest w stanie uczynić z globalnej gospodarki bron przeciwko każdemu mocarstwu, które zbyt aktywnie chce sprzeciwiać się jego hegemonii.”

Podważając efektywność sankcji nakładanych na Moskwę – wykazuje profesor Latham – Chiny zamierzają „osłabić mechanizm zgodności otrzymujący funkcjonowania porządku świata oraz kontrolowanie go przez Stany Zjednoczone". Komunistyczne Chiny dążą też do osłabienia mechanizmów reżimu sankcyjnego tak, by nie uderzyły w nie w przypadku, gdyby zamierzały przeprowadzić „specjalną operację wojskową” przeciwko Tajwanowi.

Jak pisze profesor „[…] Chiny nie zamierzają wprowadzić sankcji przeciwko Moskwie z powodu prowadzonej przez nią wojny na Ukrainie. I na pewno nie zamierzają porzucić swojego rosyjskiego partnera tylko dlatego, że tak mówi administracja Bidena. Jest dokładnie odwrotnie.” Profesor Latham twierdzi wręcz, ze ChRL i Federacja Rosyjska prawdopodobnie będą jeszcze bardziej zacieśniać więzy i przekształcać nieformalna, względnie luźną współpracę w bardziej ścisły sojusz, a być może nawet w stronę „twardego bloku geopolitycznego”. Przywódcy ChRL będą starać się storpedować amerykańskie starania „zdyscyplinowania i ukarania Rosji” za podważanie kierowanego przez USA porządku międzynarodowego oraz za atakowanie Ukrainy.

Profesor Latham konkluduje swój artykuł następującymi słowami: „[…] pewne jest jedno: w przeciwieństwie do oczekiwań niektórych ludzi i nadziei wielu, jakaś forma chinsko-rosyjskiej osi jest i będzie w przewidywalnej przyszłości stałą cechą porządku międzynarodowego”. W zależności od obrotu spraw na Ukrainie, Rosja Sowiecka może albo utrzymać status sojusznika ChRL, albo, jak przewidywał jeszcze w 2014 roku śp. dr Jerzy Targalski, w trybutariusza i „młodszego brata” Pekinu. Warto uzupełnić te analizy również niedawnym stwierdzeniem autorstwa Kamila Galiejewa (analityka zajmującego się bardzo szczegółowo Rosją Sowiecką, jej systemem politycznym i w szczególności w kontekście napaści na Ukrainę), o tym, że Chiny traktują Federację Rosyjską jako „lodołamacz, który toruje drogę do Pax Sinica”.

W kontekście powyższej próby analizy, można zaryzykować dalej idącą hipotezę: wojna przeciwko Ukrainie jest nie tylko wojną prowadzoną przez Rosję Sowiecką. Jest to „wojna proxy” komunistycznych Chin przeciwko USA, Zachodowi i Wolnemu Światu, w której rolę głównego agresora odgrywa Federacja Rosyjska, zaś ChRL przyjmuje postawę fałszywej, przychylnej Moskwie neutralności, faktycznie udzielając jej wsparcia dyplomatycznego, wsparcia w omijaniu sankcji, wsparcia w cyberwojnie i wojnie informacyjnej, a prawdopodobnie także wsparcia techniczno-wojskowego. Pozorna, prosowiecka neutralność jest jednocześnie dla ChRL dogodna dla rozgrywania konfliktu. Agresja Federacji Rosyjskiej na Ukrainę jest także dla naczalstwa Komunistycznej Partii Chin, włącznie z Xi Jinpingiem, swego rodzaju poligonem doświadczalnym, mającym pomoc chińskim komunistom powziąć optymalną dla nich decyzję dotyczącą metod, jakimi zamierzają oni podbić Tajwan. Nie można zapomnieć również o tym, że kierownictwo komunistycznych Chin jeszcze od czasów przed rozpoczęciem wojny, raz za razem powtarza deklaracje poparcia Federacji Rosyjskiej w sprawie nowej architektury bezpieczeństwa w Eurazji oraz redukcji i paraliżu NATO. Komunistyczne Chiny prawdopodobnie okażą się jednymi z beneficjentów kryzysu ekonomicznego i recesji, jakie na skutek wojny dotkną kraje zachodnie i wolny świat.



***

Siły zbrojne FR praktycznie od samego początku wojny przeciwko Ukrainie atakują cele cywilne, takie jak szpitale, szkoły, przedszkola, domy dziecka, hospicja itp., dokonują gwałtów (także o charakterze pedofilskim), atakują i zaminowują korytarze humanitarne służące ewakuacji ludności cywilnej ze stref walk, masakrują zwyczajnych, bezbronnych cywilów na ulicach i nie powstrzymują się nawet przed masakrowaniem dzieci. Dokonują także grabieży własności prywatnej należącej do mieszkańców zaatakowanych obszarów Ukrainy oraz infrastruktury państwowej i samorządowej. Nie można tutaj pominąć również potwierdzonych przypadków użycia broni chemicznej (bomb z białym fosforem o właściwościach palących oraz ostatniego ataku na broniący się Mariupol, prawdopodobnie przy użyciu środków duszących bądź ogólnotrujących).

Bucza, Hostomel, Mariupol, Charków, Irpin, Borodzianka – nie są to ani odosobnione przypadki, to zapewne ledwie wierzchołek krwawej góry lodowej. Nie jest to efekt „samowolki” rosyjskich żołnierzy i oficerów różnych korpusów. Nie są to także efekty błędnych namiarów dla artylerii czy lotnictwa. To jest celowe typowe dla sowieciarzy działanie, przy czym masakry w zajętych ukraińskich miastach i wioskach to nie tyle drugi Katyń, co operacja o podobnym charakterze do zbrodni w Piaśnicy. Jak pisze Foxmulder, zapewne temu służyły przyjęte przez Federację Rosyjską przepisy dotyczące chowania ludzi w masowych grobach, zakup mobilnych krematoriów i worków na ciała. Neosowieccy politycy (również z bezpośredniego otoczenia Putina) i propagandyści wprost artykułują ludobójcze zamiary wobec Ukraińców. Żołnierze SZ FR chwalą się zbrodniami, gwałtami i grabieżami w mediach społecznościowych. Rodziny ich, z reguły z rosyjskiej „głubinki” czy nierosyjskich kolonii Rosji/Sowietów, takich jak Jakucja, Buriacja, Tuwa czy republiki Kaukazu traktują pobór do wojska swoich dzieci tak samo, jak mieszkańcy krajów trzeciego świata prostytuowanie się swoich. To dla nich inwestycja – dostaną żołd za syna/męża walczącego na Ukrainie, zrabowany przez niego majątek (od sprzętu AGD po… zabawki dla dzieci), a jak zginie – wysokie jak na sowieckie standardy odszkodowanie (zwłaszcza tyczy się to właśnie głubinki).

Czy, jak to tłumaczą niektórzy komentatorzy, jest to „sposób” na powetowanie przez sowieckich żołnierzy braków w wyszkoleniu, skutkujących taktycznymi i operacyjnymi niepowodzeniami? Nie. Nawet, jeśliby wojska FR wygrywałyby na polu bitwy z armią ukraińską, dokonywałyby takich samych czynów. Wynika to z tego, że Federacja Rosyjska to kontynuacja ZSRS, pełnymi garściami czerpiąca ze zbrodniczego, bolszewickiego dziedzictwa, a której ścisła elita wywodzi się z sowieckiego aparatu bezpieczeństwa – CzeKa, GPU, OGPU, NKGB/NKWD, MGB, KGB. Zatem, ludobójstwo na mieszkańcach Ukrainy jest – jakkolwiek okrutnie to zabrzmi – jednym z celów: militarnych, politycznych i socjoinżynieryjnych moskiewskiej, czekistowskiej dyktatury.

2022-03-13

A więc wojna! Odpowiedź na Ankietę Wydawnictwa Podziemnego



1. Od wielu tygodni trwały demonstracyjne przygotowania sowieckiej Rosji do inwazji na równie sowiecką Ukrainę. Przygotowania w żadnym razie nie były kamuflowane. Komunistyczny prezydent Xi prosił jedynie Putina o niezakłócanie igrzysk; przywódca sowieckich liberałów Żirinowski jeszcze w grudniu zapowiadał: „wejdziemy do was 22 lutego”. Jak interpretować tę niewątpliwą „teatralność” wojennych przygotowań?

Zarówno ogłaszana wszem i wobec i trwająca de facto od zeszłego roku koncentracja wojsk sowieckich przy granicy Federacji Rosyjskiej i Ukrainy, jak i sama napaść mają za cel nie tylko efekt „kinetyczny” (o którym później), ale również informacyjny, jest to sygnalizacja strategiczna.

Agresja sowiecka na Ukrainę była konsultowana i koordynowana z komunistycznymi Chinami. Jeszcze przed rozpoczęciem działań wojennych Putin, Xi, Ławrow i Wang mówili o dwustronnej koordynacji działań wobec Ukrainy, co jest oczywiście funkcją strategicznej koordynacji polityki zagranicznej Pekinu i Moskwy. Już po agresji Rosji Sowieckiej, komunistyczne Chiny przyjęły postawę, którą można określić jako przychylna neutralność, albo inaczej, może bardziej adekwatnie, fałszywa neutralność. Pekin z jednej strony wzywa Federację Rosyjską i Ukrainę do zaprzestania działań wojennych i podjęcia rozmów pokojowych, z drugiej – nie wskazuje rzeczywistego agresora, sprzeciwia się określaniu inwazji jako inwazji, którą, podobnie jak Moskwa, określa jako „operację specjalną”. Ponadto w narracji Nowego Zakazanego Miasta, inwazji są winne… USA, NATO i sama Ukraina. ChRL wstrzymuje się od głosu bądź też otwarcie popiera Rosję Sowiecką podczas głosowań dotyczących agresji na forum ONZ i jej agendach. Pekin nie przyłącza się też do sankcji nałożonych po agresji na Moskwę  oraz otwartym tekstem te sankcje potępia. ChRL-owskie media (czyli organy KPCh) wprost popierają sowiecką inwazję i rezonują narracje wytworzone przez sowiecki aparat dezinformacji i propagandy. Co warte tutaj wspomnienia, ChRL poparła – zarówno przed inwazji, jak i w jej trakcie – roszczenia Rosji Sowieckiej wobec NATO i USA dotyczące rewizji systemu bezpieczeństwa w Eurazji. Całkiem niedawno Wang Yi określił relacje FR I ChRL jako „twarde jak skała”, Xi Jinping w rozmowie z Macronem i Scholzem ponownie zadeklarował, że nie potępi towarzyszy zza Amuru i nie przyłączy się do sankcji.

Z kolei w obliczu sankcji wolnego świata, komunistyczne Chiny dają czekistowskiemu reżimowi „kroplówkę” w postaci (trwającej już ponad 20 lat) współpracy gospodarczej, a konkretnie, aktualnie trwających bądź planowanych projektów, takich jak zakupy ropy naftowej i gazu ziemnego, surowców i produktów rolnych oraz współpracy w dziedzinie tworzenia alternatywnego wobec SWIFT systemu płatności. Pododnie było w przypadku Huawei, która to korporacja (wiadomo, że podległa chińskiej kompartii i wojskowej bezpiece) udzieliła Federacji Rosyjskiej pomocy w likwidacji skutków zachodnich cyberataków.

Wypowiedź Żyrinowskiego należy interpretować jako oznajmienie planów wojennych wierchuszki FR. Polityk ten był wykorzystywany do artykułowaniu tego, co „nie wypada” mówić otwartym tekstem przedstawicielom oficjalnych władz Rosji Sowieckiej.

Odnośnie „teatralności” tej wojny i „spiskowej teorii” o tym, jakoby Kreml celowo wdał się w wojnę z góry przegraną: może militarna przegrana Rosji Sowieckiej (skutkującą być może deputinizacją oraz wewnetrznym i zewnętrznym resetem) jest/będzie przykrywką dla wojny informacyjnej, ekonomicznej i rozmaitych działań „hybrydowych”, ale obejmujących cały świat? A może rację mają Jeff Nyquist czy Joel Skousen, którzy od ponad dwudziestu lat twierdzą, że rozpoczęcie przez Moskwę wojny na pełna skalę przeciw wolnemu światu nie jest kwestią „czy”, tylko „kiedy”? Może obserwujemy pierwszą (jeśli nie liczyć covid 19) ofensywę tej wojny? Skousen przewidywał jej rozpoczęcie właśnie na pierwszą połowę lat 20. tego stulecia. Tak czy inaczej, nawet, jeśli sowieckie tanki zagrzebią się w czarnoziemach Ukrainy, to niezależnie od jej wyniku, wojna ta ma już wpływ na cały świat.

2. Biorąc pod uwagę dość oczywistą polityczną spolegliwość Ukrainy wobec wschodniego sąsiada, jaki mógł być powód narodzenia się w głowach sowieckich strategów idei inwazji?

Skutkiem tzw. transformacji ustrojowej lat 1989-91 były następujące procesy: formalny rozpad ZSRS przy zachowaniu sowieckich struktur władzy, zachowanie więzów łączących peryferie dawnego sowieckiego imperium (wewnętrznego i zewnętrznego) z centrum w Moskwie oraz zmiana przez komunistyczne elity władzy bezpośredniej na władze pośrednią, kontrolę totalną na kontrolę strukturalną, funkcjonującą w środowisku neoliberalizmu. Ostatni proces daje podsowieckim narodom i elitom niekomunistycznym pewien margines swobody działania, co zapewne postrzegane jest przez neosowiecką centralę w Moskwie jako zagrożenie.

Badacze zajmujący się powyższymi procesami (m.in. Jeff Nyquist czy zmarli niedawno dr Jerzy Targalski i prof. Olavo de Carvalho) wskazywali na to, iż ewolucja komunizmu ma charakter cykliczny, w którym kolejno zachodzą po sobie fazy liberalizacji i totalitaryzacji. Podobny rozwój wydarzeń przewidywał Anatolij Golicyn. Obecnie ma miejsce faza totalitaryzacji, dość umownie można określić jej początek na lata 2008-10 i odpowiednio, napaść na Gruzję oraz „katastrofę” lotniczą w Smoleńsku.

A zatem pierwszym z powodów, dla których sowieccy stratedzy zadecydowali o inwazji na Ukrainę wydaje się być dążenie do wprowadzenia totalnej i trwałej kontroli Federacji Rosyjskiej nad krajami Międzymorza Bałtycko-Czarnomorskiego poprzez destabilizację tego obszaru.

3. Demonstracyjny atak na „suwerenne i demokratyczne państwo ukraińskie”, jak to oceniają zachodni politycy, musiał spowodować konflikt w stosunkach pomiędzy „Rosją” Putina a tak zwanym Zachodem. Dlaczego Kreml zdecydował się na ten krok?

Kolejnym kontekstem jest sowiecka „oferta” (a właściwie szantaż) wobec USA i państw członkowskich NATO wystosowana w połowie grudnia 2021 roku. W propozycjach tych mających za cel rewizję systemu bezpieczeństwa na korzyść Moskwy zawarto żądania m.in.: wycofania wojsk sojuszniczych NATO z nowych państw członkowskich, utworzenia strefy buforowej wokół granic Federacji Rosyjskiej i krajów OUBZ,  nierozszerzania NATO, niedopuszczenie przelotów bombowców i przepływu okrętów wojennych na terenach, z których mogłyby one razić cele w FR, nietworzenia baz wojskowych i nieprowadzenia aktywności wojskowej na terytorium Ukrainy i innych państw dawnych republik sowieckich, nierozmieszczania broni nuklearnej poza terytorium państw ją posiadających i likwidacji infrastruktury umożliwiającej jej przechowywanie i przenoszenie, nierozmieszczania rakiet średniego zasięgu poza NATO i w rejonach, z których możliwe jest rażenie Federacji Rosyjskiej oraz gwarancji  powstrzymania się od działań, które Moskwa uznaje za szkodliwe. Spełnienie całości, czy choćby części żądań Kremla skutkowałoby faktycznym paraliżem i likwidacją NATO. W optyce strategów czekistowskiej dyktatury Ukraina odgrywa w tej rozgrywce rolę zakładnika, którego losem sowieci chcą szantażować Zachód.

Z jakichś powodów, których do końca nie znamy, Rosja Sowiecka poczuła się na tyle silna, że może pod groźbą wojny szantażować USA i pozostałe państwa Zachodu. Groźba ta została właśnie zrealizowana.

4. Co stanowi cel działań wojennych?

Najprawdopodobniej celem działań wojennych sensu stricte było opanowanie Ukrainy w sposób przypominający niemiecki Blitzkrieg z drugiej wojny światowej i osadzenie w Kijowie prezydenta całkowicie uległego wobec Kremla (Janukowycz? Medwedczuk?). Plan ten się nie udał na skutek zaciekłego oporu Ukrainy, pomocy udzielonej jej przez Zachód (zwłaszcza USA, UK, Polskę i Turcję), a także rażącej i zaskakującej słabości sowieckiego agresora: niskiego morale oraz braków technologicznych i logistycznych w Siłach Zbrojnych FR. BWP 1 i 2, kołowe BTR-y, najnowsze GAZ „Tigr”, T 80, T 90, śmigłowce Ka-52 Aligator, baterie siejących postrach Iskanderów itp. okazały się w toku walk, (prawdopodobnie głównie na skutek wprowadzenia na pole walki otrzymanych od Turków BSP „Bayraktar TB-2”)  po prostu bardzo drogim złomem. Elitarne WDW i Specnaz Kadyrowa ukraińscy żołnierze (także z nieregularnej Teroborony i ochotniczych jednostek typu pułk Azow) dali radę skutecznie pobić.

Praktycznie od początku inwazji siły zbrojne FR zachowują się w sposób typowy dla sowietów, stosując terror: atakowanie celów cywilnych (w tym szpitali, szkół czy sierocińców), masakrowanie bezbronnych cywilów na ulicach, gwałty, grabieże, atakowanie i minowanie korytarzy humanitarnych.

Według części obserwatorów (na przykład pułkownika Piotra Wrońskiego, który przychyla się do tez i prognoz Golicyna), przegrana Rosji Sowieckiej może być przejściowa i realne są bardziej destrukcyjne działania, włącznie z tzw. deeskalacyjnym uderzeniem nuklearnym; już teraz potwierdzone są przypadki użycia przez sowieciarzy zakazanej konwencjami broni kasetowej czy bomb termobarycznych (najsilniejsze osiągają moc eksplozji rzędu kilku kiloton, czyli odpowiadająca ładunkom nuklearnym bardzo niskiej mocy). Stosowany jest terror nuklearny nie tylko w postaci groźby użycia broni nuklearnej, ale też skrajnie ryzykownego ostrzału elektrowni atomowych. Coraz bardziej realna jest  groźba  użycia broni chemicznej i biologicznej, ale nie w celu taktycznej/operacyjnej deeskalacji, tylko mordowania i terroryzowania: po pierwsze, cywili i władz ukrainskich, po drugie – Zachodu.

Poza tym, jeśli chwytamy się analogii historycznych, to niemiecki Blitzkrieg przeciw Polsce trwał znacznie dłużej, niż planował Hitler  i okupiony był bardzo dotkliwymi stratami po stronie niemieckiej. Praktyka sowieckich działań wojennych w trakcie II wojny światowej pokazała, że sowieci są w stanie poświęcić ogromną ilość ludzi (w tym wojsk własnych i ludności cywilnej), byle tylko osiągnąć swe cele.

5. Jaki może być ich dalekosiężny efekt?

Trudno w tym momencie prognozować, kto wygra tę wojnę. Sytuacja jest zresztą na tyle dynamiczna, że tekst ten może okazać się nieaktualny w momencie publikacji. Można jednak pokusić się o zarysowanie pewnych konsekwencji wojny i ogólnych tendencji.

Czeka nas bardzo poważny kryzys ekonomiczny, żywnościowy i paliwowy, który Rosja Sowiecka i komunistyczne Chiny będą wykorzystywać i aktywnie stymulowaćs. Ukraina i sowiecka Rosja należą do jednych z największych eksporterów zboża. Poza tym, należałoby przyjrzeć się temu, że jeszcze przed rozpoczęciem wojny, Chiny wykupiły ogromne zapasy tego strategicznego surowca. Rosja Sowiecka może też boleśnie uderzyć kontrsankcjami, np. embargiem na eksport ropy, gazu, niklu, wanadu, platyny co jeszcze bardziej podniesie ceny wszystkiego.  Prowadzona przez FSB, SWR i GRU oraz szczekaczki w rodzaju Russia Today czy Sputnik wojna informacyjna, psychologiczna i socjotechniczna, zarówno w Europie Wschodniej, jak i na Zachodzie będzie przybierać na intensywności, wraz ze skutkami wymienionego wyżej kryzysu.

Skoro padła tu (w odpowiedzi na pytanie nr 1) możliwość deputinizacji i pozornej demokratyzacji Rosji Sowieckiej, to nie jest to opcja niemożliwa, aczkolwiek można się jej spodziewać raczej w miarę rozwoju wydarzeń na ukraińskim teatrze wojennym. Tak samo jak puczu, którego inicjatorem byłby Putin, który przeprowadza już czystki w Służbie V FSB, odpowiedzialnej na wywiad zagraniczny. Wojna celowo wywołana po to, by dokonać takich czy innych roszad w aparacie władzy? Niewykluczone. Tak samo jak to, że wszelkie o tym rozważania to efekt dezinformacji i incepcji przez elity i opinię publiczną Zachodu starych dezinformacyjnych klisz o „walce gołębi z jastrzębiami”, Putina z Szojgu, z Nawalnym, ze starymi generałami, z oligarchami biedujacymi w wyniku sakcji itp. Ale za mało mamy na razie twardych danych, żeby jakkolwiek szerzej te wątki rozwijać.

Liberalizm realny i wszystkie jego miazmaty upadną najpóźniej w ciągu kilku najbliższych lat. Państwa zachodnie, czy patrząc szerzej, państwa wolnego świata albo wrócą w stare koleiny autorytaryzmu i hobbesowskiego „Lewiatana”, albo staną się totalitarne, na modłę ChRL i Rosji Sowieckiej i przy wsparciu tychże państw. Ba, tylko autorytaryzm (najlepiej tradycjonalistyczny i tożsamościowy) pozwoli obronić i zachować wolność!

Niezależnie od wyniku wojny, blok komunistyczny, a właściwie jego rdzeń w postaci sojuszu Pekin-Moskwa będzie się coraz bardziej konsolidował. Można spodziewać się całkowitej wasalizacji Federacji Rosyjskiej wobec ChRL, zwlaszcza w przypadku przegrania wojny na Ukrainie, przy czym będzie to paradoksalnie jedyna opcja dla Kremla.

W miarę działań wojennych i rozwoju sytuacji, pod wodzą USA (a właściwie elit wojskowych tego kraju) coraz bardziej będzie się konsolidował wolny świat, jednak pewne państwa zachodnie (na czele z Niemcami czy Francją, mimo próby ich „odwrócenia” przez USA, a lista ta z czasem się powiększy) będą się z tych dążeń wyłamywać i otwarcie sabotować, na przykład w kwestii kupna gazu i ropy naftowej, sankcji wobec sektora bankowego czy przyjmowania uchodźców. Dotychczas jednak, w czasie  rosyjsko-białoruskiej „Operacji Śluza”, koncentracji wojsk Rosji Sowieckiej na granicy z Ukrainą oraz samej agresji Rosji Sowieckiej, udało się znacząco wzmocnić wschodnią flankę NATO. Tragedia Ukrainy otworzyła także wielu ludziom oczy na to, czym jest współczesna, neobolszewicka Rosja. Internet i media społecznościowe zaczęły pękać w szwach od memów pokazujących zbrodniczy charakter putinowskiego, czekistowskiego reżimu, ośmieszających Putina i resztę sowieckiego naczalstwa (dowódca Rosgwardii generał Zołotow jako „generał Denaturow”), czy wreszcie znaków z przekreślonym sierpem i młotem.

Tekst pierwotnie opublikowany na stronie Wydawnictwa Podziemnego: http://wydawnictwopodziemne.com/2022/03/12/odpowiedz-na-ankiete-ukrainna-4/