Ostatnie działania USA potwierdzają właściwie wszystko to, co pisałem i prognozowałem odnośnie polityki administracji Donalda Trumpa w tekście „Pokój poprzez siłę. Doktryna Trumpa”.
Absolute Resolve
Wenezuela od roku 1999 to kraj rządzony przez komunistyczną sitwę, mającą w swoich strukturach także bardzo niebezpieczne organizacje przestępcze, na czele z kartelami narkotykowymi, takimi jak „Kartel Słońc” uważany za twór podporządkowany wenezuelskiej armii (nazwa miała się wziąć od dystynkcji na pagonach oficerskich armii wenezuelskiej) czy wreszcie niesławny „Tren de Aragua”. Chavistowska Wenezuela wspierała komunistyczne i lewackie organizacje paramilitarne i terrorystyczne na czele z kolumbijskim FARC oraz terroryzm islamski, stając się bazą dla operacji Hezbollahu, Hamasu, a także irańskiej IRGC. Komunistyczny system władzy w Wenezueli Chaveza-Maduro był stworzony i utrzymywany poprzez działania kubańskiej bezpieki i agentury, która zapewniała systemowi zarówno bezpieczeństwo, wsparcie logistyczne oraz ideologiczne. Dariusz Rohnka w książce „Wielkie Arrangement” poświęconej popieriestrojkowemu komunizmowi na świecie, określił procesy zachodzące w Wenezueli oraz innych neokomunistycznych krajach Ameryki Południowej mianem „kubanizacji”.
Źródło: X
Na poziomie międzynarodowym komunistyczna Wenezuela Chaveza i Maduro to część neokomunistycznego de facto projektu strategicznego, który dla uproszczenia i uporządkowania nazwiemy tutaj „Globalną Eurazją”, którego centrum jest sojusz komunistycznych Chin i Federacji Rosyjskiej, zaś peryferiami m.in. Wenezuela i inne neokomunistyczne kraje latynoamerykańskie, tzw. „czworokąt totalitarny”/CRINK (Chiny, Rosja, Korea Północna, Iran)/VRIC (Wenezuela, Rosja, Iran, Chiny), a także Szanghajska Organizacja Współpracy, BRICS czy Inicjatywa Pasa i Szlaku. Południowoamerykańską „odnogą” Globalnej Eurazji jest nieformalny system lokalnych sojuszy państw i organizacji (nieprzypadkowo głównie komunistycznych) koordynowany przez komunistyczną Kubę. Chavistowska Wenezuela była „hubem” obsługującym interesy ChRL i Federacji Rosyjskiej, Iranu, Hezbollahu, Hamasu oraz karteli narkotykowych na obszar obu Ameryk. I co za tym idzie, jedną z baz dla destrukcyjnej dla USA działalności karteli narkotykowych, mafii, gangów i różnego rodzaju organizacji terrorystycznych.
W nocy z 2 na 3 stycznia 2026 roku zespół bojowy elitarej Delta Force szybko i sprawnie wtargnął do pałacu prezydenckiego Mirafiores w Caracas, aresztując komunistycznego dyktatora Nicolasa Maduro wraz z żoną, tym samym dokonując potężnego uderzenia w reżim. Uprowadzenie Maduro to mistrzowska, wielodomenowa operacja specjalna, którą tak opisuje notatka Biura Bezpieczeństwa Narodowego:
„[…] 1. Ustanowiona wiele tygodni temu stała obecność sił USA w regionie, a w ślad za nią ciągłe prowadzenie rozpoznania i walki elektronicznej we wszystkich domenach spowodowały, że systemy obronne Wenezueli działały w reżimie ograniczeń w promieniowaniu. Amerykanie wykorzystali więc wrażliwość stosowanych przez Wenezuelę rosyjskich/sowieckich schematów operacyjnych wyłączania systemów we wstępnej fazie wykrycia nierozpoznanego zagrożenia.
2. Wenezuelskie systemy dowodzenia, rozpoznania i walki elektronicznej zostały skutecznie obezwładnione. W tym celu uderzenia były prowadzone w domenach CYBER i SPACE, oraz kinetycznie w domenach operacyjnych. Takie działania wymagały kompleksowych przygotowań, planowania i autoryzacji uwzględniającej ryzyka niezamierzonych strat.
3. Amerykanie wykorzystali połączony potencjał wywiadowczy co najmniej następujących służb: CIA, NSA i NGA. Przebieg operacji raczej wskazuje na uzyskanie bardzo precyzyjnego namiaru z SIGINT-u, potwierdzonego źródłem osobowym (źródło w otoczeniu Maduro lub grupa obserwacyjna na miejscu). Dzięki precyzyjnym danym z rozpoznania i wywiadu zespoły Delta Force bez większego trudu, napotykając na niewielki opór i wykorzystując „element zaskoczenia” schwytały wenezuelskiego dyktatora wraz z jego małżonką. Możliwe, że omawiana operacja została oparta na wiedzy wywiadowczej i taktycznej zdobytej przez Amerykanów na Ukrainie.
4. Doniesienia wskazują, że część łączności w stolicy Caracas działała, w tym sieci komórkowe i danych (można zakładać, że w sposób kontrolowany, a przekaz tam kreowany miał służyć celom operacji USA). Utrzymanie łączności komórkowej wskazuje na zdolność Amerykanów w zakresie bieżącego śledzenia łączności w skali makro przy równoczesnym pozyskiwaniu maksimum wiedzy operacyjnej.
5. Operację specjalną maskowano początkiem operacji powietrzno-lądowej o dużej skali, by oddziaływać w wymiarze kognitywnym, kształtować postawy Wenezuelczyków i skłonić siły zbrojne kraju do ukrycia się w schronach, odejścia od stanowisk i niewychodzenia na ulice. Tam, gdzie Wenezuelczycy pozostali na stanowiskach, obezwładniano ich kinetycznie.
6.Celem operacji było schwytanie Maduro, ale warunkowo dopuszczono jego eliminację.
7. W działania zaangażowano bezzałogowe i załogowe systemy i statki powietrzne, siły specjalne i konwencjonalne. Stopień ich integracji wskazuje na wykorzystanie przełomowych systemów wspartych sztuczną inteligencją.
8. Silne odwody (okręt desantowy z US Marines) wskazywały, że liczono się z różnym rozwojem sytuacji, w tym z koniecznością ewakuacji z użyciem większego komponentu na lądzie. […]”
Co ważne, Maduro nie uchroniła sowiecko-chińska „strefa antydostępowa”, która dotąd nawet przez zachodnich analityków wojskowych prezentowana była niemalże tak, jakby technologicznie dorównywała technologii z fikcyjnego uniwersum „Star Treka”. Sowieckie systemy obrony przeciwlotniczej S-300 nie zdołały zestrzelić ani jednego F-35 i ani jednego Chinooka transportującego komandosów z Delta Force, zaś chińskie systemy radarowe, uchodzące za nowoczesne i jako takie przedstawiane, nie przekazały informacji o zbliżających się amerykańskich myśliwcach, śmigłowcach i okrętach wojennych, skutecznie ogłuszone przez Amerykanów.
Mówienie o dekapitacji jest jednak przedwczesne, gdyż na miejscu pozostała wiceprezydent Wenezueli wraz z rządem oraz dowództwem aparatu bezpieczeństwa i sił zbrojnych, aczkolwiek dynamika sytuacji może doprowadzić do obalenia komunistycznej tyranii. Jeden z analityków użył określenia „wyjęcie mózgu”, jednak jeszcze bardziej adekwatne byłoby stwierdzenie o „wycięciu płata mózgu”. Jest to po prostu operacja wzięcia zakładnika w celu zmuszenia – nie wiadomo, na jak długo – komunistycznych władz Wenezueli do zachowania zgodnego z interesem USA, przede wszystkim wstrzymania dostaw ropy do ChRL i wspomagania machiny wojennej Moskwy przy pomocy „floty cieni”, zagwarantowania USA możliwości wydobycia ropy i udziału w zyskach i zaprzestania dywersji narkotykowej i za pomocą wysyłania do Stanów Zjednoczonych fal nielegalnych imigrantów, gangsterów i dywersantów. Wyjaśniają to Marco Rubio oraz sam Donald Trump – chodzi nie o samą Wenezuelę i jej zasoby naturalne, ale o niedopuszczenie do ich wydobycia przez komunistyczne Chiny, Federację Rosyjską czy Iran. „And if you don’t know, now you know”.
Bardzo ważnym elementem operacji wenezuelskiej USA jest też odstraszanie. Nie za pomocą strategicznej broni nuklearnej (jeszcze nie, albo nie w tym momencie), ale poprzez wytworzenie świadomości, że żaden tyran (wróg USA) nie może czuć się bezpieczny i może zostać uprowadzony przez zespół bojowy sił specjalnych. Oraz, że nie ochroni go nawet najlepszy system ostrzegania, obrony i ochrony. Czas gierek z USA się skończył, jak stwierdził Rubio.
Pod koniec grudnia 2025 komunistyczne Chiny przeprowadziły na wodach otaczających Tajwan ogromne manewry marynarki wojennej, lotnictwa i strategicznych wojsk rakietowych mające przygotować ChAL-W i cały aparat komunistyczny do blokady morskiej i powietrznej wyspy, z licznymi naruszeniami przestrzeni Tajwanu przez chrlowskie samoloty bojowe. Manewry miały kryptonim „Misja Sprawiedliwości”. Mniej więcej w tym samym czasie miały miejsce inne manewry ChALW, w których ćwiczono działania wojenne nie tylko przeciwko Tajwanowi, ale i bezpośrednio przeciwko USA, z terenów takich państw jak Kuba czy Meksyk.W pierwszej połowie grudnia miały miejsce sino-sowieckie manewry wojsk rakietowych oraz marynarek wojennych i sił powietrznych w pobliżu Japonii i Korei Południowej. Również pod koniec grudnia 2025 roku Siergiej Ławrow zadeklarował, że w przypadku agresji na Tajwan, Federacja Rosyjska udzieli wsparcia komunistycznym Chinom, zgodnie z traktatem sojuszniczym z 2001 roku. Zapewne również te wydarzenia, na czele z chrlowskimi manewrami na wodach wokół Tajwanu zadecydowały o takim, a nie innym czasie amerykańskiej operacji specjalnej w Wenezueli.
Dość istotne wydaje się też fiasko wymuszenia przez administrację Trumpa zawieszenia broni/pokoju na Ukrainie poprzez demonstracyjne wręcz dalsze działania wojenne rosyjskich bolszewików. Moskwa nie przerwie działań wojennych, gdyż byłoby to po prostu w sprzeczności z jej celami. Flagowy postulat Trumpa, czyli zawieszenie broni/pokój i rozwiązanie podobne do koreańskiego byłoby koniecznością zarówno dla Ukrainy, jak i dla Zachodu. Nowa administracja USA zapewne zdaje sobie z tego sprawę i dlatego po pierwsze: USA pod administracją Trumpa prowadzi wobec Federacji Rosyjskiej "golicynowską" politykę dezinformacji. Z jednej strony kładzie czerwone dywany kagiebowskiemu despocie, mówi o surowcowych i handlowych dilach z Putinem, oficjalnie co jakiś czas wstrzymuje pomoc dla Ukrainy i krytykuje Zełeńskiego, co jakiś czas, ktoś z administracji Trumpa rzuci jakąś wypowiedź niemalże żywcem zerżniętą z narracji tzw. „prawicowego NEP-u”. Z drugiej strony udziela Ukrainie zakulisowej pomocy, przede wszystkim w postaci wsparcia wywiadowczego i informacyjnego niezbędnego do operacji wymierzonych przede wszystkim w sowieckie zaplecze logistyczne. I atakuje sojuszników Moskwy tam, gdzie jest to możliwe: porywa komunistycznych dyktatorów, ściga statki „Floty cieni” i nakłada nawet kilkusetprocentowe cła na kraje kupujące rosyjskie surowce energetyczne.
Nie powinno dziwić to, że Moskwa i Pekin zgodnie potępili operację uprowadzenia Maduro, choć poza werbalnymi deklaracjami Putin, Xi i Wang raczej nie kwapią się do pomocy towarzyszom z Caracas (może poza eskortą abordowanego statku floty cieni przez sowiecki okręt podwodny). Sparaliżowanie Wenezueli jako narko-surowcowego hubu będzie niosło ze sobą paraliż czerwonego „Smoko-niedźwiedzia”. Tym bardziej, jeżeli pociągnie to za sobą obalenie kolejnego sino-sowieckiego hubu: reżimu ajatollahów w Iranie, co wydaje się nieuniknione. Dużo zależy też od tego, czy dynamika wydarzeń w Wenezueli doprowadzi do faktycznego obalenia tam komunizmu, tym bardziej, że rząd Delcy Rodriguez może nie być tak uległy wobec Amerykanów przez dłuższy czas.
Przeciwko „Globalnej Eurazji”
Od czasu „Resetu” Obamy, rozpoczęcia reintegracji imperium sowieckiego przez Putina (w którym to procesie kamieniami milowymi była agresja i częściowy rozbiór Gruzji, zamach smoleński i rozpoczęcie wojny przeciw Ukrainie w 2014 roku), zacieśniania sojuszu Pekin-Moskwa i ekonomicznej ekspansji Federacji Rosyjskiej na Europę, Stany Zjednoczone znajdują się – jak określił to prof. Olavo de Carvalho – w stanie oblężenia przez „Globalną Eurazję”. Blok ten od 2020 roku prowadzi działania, które określiłem tutaj mianem „sekwencyjnej wojny światowej”, czyli sekwencji konfliktów, mających doprowadzić do obalenia USA z pozycji światowego supermocarstwa i ustanowienia nowego porządku światowego z dominującą rolą ChRL i pomocniczą rolą Federacji Rosyjskiej oraz mniejszych państw Globalnej Eurazji (takich jak Wenezuela właśnie, Iran czy Korea Północna).
USA występują zatem z pozycji defensywnych. Bronią się nie tylko przed groźbą utraty własnej pozycji mocarstwowej, ale uprzedzają perspektywę, którą nakreślił płk Stanisław Łuniew, uciekinier z GRU, który wprost mówił o planie pokonania USA i ich podziału pomiędzy ChRL a Federację Rosyjską (Moskwa miała odzyskać Alaskę, a Pekin zagarnąć pozostałe 48 stanów). A najlepszą obroną jest atak.
https://x.com/warsurveillance/status/2007556350025576803
<blockquote
class="twitter-tweet"><p lang="en"
dir="ltr">🇺🇸‼️🇮🇷🇨🇳🇷🇺🇰🇵<br>A clear warning to Iran,
China, Russia, and North Korea. Provoking the United States is not an
option, and the consequences are real. The message is loud, firm, and
unmistakable. <a
href="https://t.co/Ub53r2wiht">pic.twitter.com/Ub53r2wiht</a></p>—
WAR (@warsurveillance) <a
href="https://twitter.com/warsurveillance/status/2007556350025576803?ref_src=twsrc%5Etfw">January
3, 2026</a></blockquote>
<script async src="https://platform.twitter.com/widgets.js"
charset="utf-8"></script>
Akcja w Caracas była również realizacją opublikowanej na początku grudnia 2025 roku Narodowej Strategii Bezpieczeństwa USA. W dokumencie tym nakreślono ramowe założenia nowej amerykańskiej geopolityki, geoestrategii i geoekonomii. Pierwszym najważniejszym rejonem kluczowym dla zachowania przez USA pozycji supermocarstwa jest rejon Pacyfiku, zaś kluczowe są Tajwan będący niemalże światowym hubem produkcyjnym zaawansowanych systemów informatycznych oraz państwa wyspiarskie Pacyfiku Zachodniego (część jest zależna od USA), takie jak Mariany Północne, wyspa Guam, Mikronezja i Palau, wszystkie wchodzące w skład odpowiednio: pierwszego i drugiego łańcucha wysp. Jest to też pole być może nieuniknionej, otwartej agresji komunistycznych Chin i ich „ostatecznego starcia” o światową hegemonię ze Stanami Zjednoczonymi.
Drugim najważniejszym strategicznie obszarem jest Półkula Zachodnia, na czele z kontynentami Północnej i Południowej Ameryki. Obszary te mają pełnić rolę „głębokiego zaplecza strategicznego” Stanów Zjednoczonych, dlatego wpływy komunistycznych Chin, Federacji Rosyjskiej czy Iranu nie mają tam prawa bytu, o czym mowa jest w strategii otwartym tekstem. Tak samo jak nielegalna imigracja, przemyt narkotyków czy działalność latynoamerykańskich karteli przestępczych. W tym kontekście należy widzieć próby aneksji przez Stany Zjednoczone Grenlandii, która z punktu widzenia NSS (i całościowej doktryny Trumpa), po pierwsze nie może stać się obszarem ekspansji osi Pekin-Moskwa, a po drugie, ma być wysuniętym posterunkiem, z którego USA kontrolowałyby ten rdzeń „Globalnej Eurazji”.
Źródło: X/@ObjectZero
Europa jest niejako rodzielona w strategii na dwie części: na bardzo poważnie osłabioną poprzez demoliberalne (i demobolszewickie) ideologie i ich praktyczne konsekwencje, które prowadzą do strategicznej bezradności i bezbronności krajów, które tworzą europejską część NATO. Z drugiej strony, w optyce autorów NSS, wolna od tych ideologii jest Europa Wschodnia, która – najpewniej pod szyldami Międzymorza (jednakowoż bez okupowanej przez sowietów Białorusi czy upadłej Ukrainy) może stać się kolejnym „niezatapialnym lotniskowcem” USA, choćby dlatego, że państwa takie jak Polska (dzięki rządom Zjednoczonej Prawicy – Szydło i Morawieckiego) wydają odpowiednio duże siły i środki na cele obrony i bezpieczeństwa. Zdemonizowana wręcz „strategiczna stabilność w relacjach z Rosją” oznacza tutaj tylko i aż tyle, że obszar Międzymorza (Trójmorza) ma być kolejną zaporą powstrzymującą oś Pekin-Moskwa.
Bliski Wschód jest istotny jako źródło surowców kopalnych oraz obszar, na którym splatają się szlaki energetyczne. Amerykańskim priorytetem jest ich bezpieczeństwo, a co za tym idzie, zwalczanie islamskiego terroryzmu i zapobieganie mu. USA unikać mają jednak długotrwałego zaangażowania militarnego i poronionych prób implementacji demoliberalizmu w krajach i kulturze, która takich tradycji nie posiada. Na Bliskim Wschodzie równie ważnymi celami USA jest bezpieczeństwo Państwa Izrael oraz powstrzymywanie wpływów wspieranego przez Pekin i Moskwę Iranu.
Również kontynent afrykański ma być obszarem, na którym USA ma zapobiegać rozwojowi terroryzmu (najczęściej islamskiego, przykładem jest niedawny atak na pododdziały Państwa Islamskiego w Nigerii), a także powstrzymywać wpływy komunistycznych Chin.
NSS dużo miejsca poświęca krytyce idelogii demoliberalnej (a de facto demobolszewickiej), której konsekwencjami są m.in. dezindustrializacja krajów zachodnich (w tym USA), szaleństwo „zielonych ładów”, „walki z globalnym ociepleniem”, antynatalizm i spadek przyrostu naturalnego oraz masowa imigracja, głównie z obszaru kulturowego islamu, która za kilkadziesiąt lat może doprowadzić do podmiany etnicznej krajów europejskich zwłaszcza. Choć nie jest to wyrażone wprost, demoliberalizm (i demobolszewizm, będący efektem konwergencji komunizmu z liberalizmem) to dwa ostrza komunistycznych „nożyc”. Zresztą, nawet bez formułowania tak daleko idącego wniosku, ta ideologia i praktyka działa w interesie Pekinu i Moskwy. Stworzenie antyamerykańskiej de facto, scentralizowanego superpaństwa europejskiego jest zgodne z projektem utworzenia przestrzeni geostrategicznej łączącej Europę właśnie, Federację Rosyjską i komunistyczne Chiny. Kontrolowanie umysłów ludzi Zachodu za pomocą różnych tricków wdrażanych od jakiegoś czasu przez zachodnie korporacje jest de facto eksportem instrumentów kontroli społecznej rodem z ChRL.
Podsumując – doktryna Trumpa, wyrażona m.in. w Strategii Bezpieczeństwa Narodowego i działaniach praktycznych ma stworzyć system sojuszy z USA, mający chronić Stany Zjednoczone, a jednocześnie sojuszników przede wszystkim przed ekspansją i agresją neobolszewickiego sojuszu Pekin-Moskwa, ale i przed demoliberalnymi i demobolszewickimi ideologiami, rozkładającymi kraje cywilizacji od środka (ale w interesie i po części z inspiracji Moskwy i Pekinu). A także przygotować się na kolejne wojny, które „Globalna Eurazja” będzie wywoływać, być może łącznie z wojną globalną.

