2021-06-24

Stan zagrożenia // R12M

Niedawno z ponad rocznym opóźnieniem TVP wyemitowała dokument Ewy Stankiewicz pod tytułem „Stan zagrożenia” w którym przedstawiono dowody oraz poszlaki, bazujące na naukach ścisłych przemawiające za tym, iż katastrofa smoleńska nie była w istocie katastrofą lotniczą, a zamachem, którego inspiratorami były czekistowskie władze Federacji Rosyjskiej, a współsprawcami rząd Tuska i Platformy Obywatelskiej. Film spotkał się – ilekroć miał zostać wyświetlony w publicznej telewizji – ze wstrzymaniem emisji, i to ze strony tej części elit, której najbardziej powinno zależeć na wyjaśnieniu tej sprawy.

 

Swego czasu próbowałem zająć się przedstawieniem katastrofy/zamachu w Smoleńsku na tle zarówno długofalowej strategii politycznej elit sowieckich, jak i na jej równie długofalowych skutków: umacnianiu się sojuszu Moskwa-Berlin/Unia Europejska oraz odzyskiwaniu i wzmacnianiu politycznych wpływów Moskwy w strefie sowieckiej, po „strategicznej pauzie” i swoistej odwilży transformacji ustrojowej i sfingowanego „końca komunizmu”. Warto też poświęcić szczególną uwagę poszlakom i dowodom proceduralnym i biurokratycznym, przedstawionym przez „insidera” i praktyka, pułkownika AW Piotra Wrońskiego, który wskazuje na to, iż zamach mógł być przeprowadzony poprzez umyślnie stworzone zaniedbania i bałagan związany z organizacją lotu, a w szczególności z rozdzieleniem wizyt Tuska i Kaczyńskiego w Katyniu oraz obniżeniem rangi wizyty prezydenta do poziomu de facto prywatnej wycieczki. Czy putinowski reżim czekistów miał interes w dokonaniu zamachu na prezydenta Kaczyńskiego i prominentów politycznych, wojskowych i last but not least, działaczy nadal jeszcze wówczas czynnej opozycji antykomunistycznej (w osobie np. Anny Walentynowicz)? Miał. Czy Putin mógł przeprowadzić zamach upozorowany na katastrofę lotniczą? Mógł. Czy na obszarze byłego Związku Sowieckiego istniał kontekst polityczny sprzyjający takiemu zamachowi? Istniał. Czy władze Federacji Rosyjskiej posiadały na terenie Polski czynniki mogące sprzyjać takiemu zamachowi i mające interes w wyeliminowaniu Kaczyńskiego? Jak najbardziej, posiadały, i to niezależnie od afiliacji partyjnych. Kolejna sprawa to pytanie, dlaczego premier Donald Tusk od razu oddał sowieciarzom śledztwo nad wyjaśnieniem przyczyn katastrofy, wraz z najważniejszym materiałem dowodowym? I dlaczego zabronił ministrowi Klichowi zwrócenia się w tej sprawie o pomoc do NATO?

 




 

Wróćmy jednak do prób cenzury „Stanu zagrożenia”. Zdaniem Ewy Stankiewicz, polskie elity – i to niezależnie od barw partyjnych, włącznie z obozem określanym jako patriotyczny – nie chcą wyjaśnienia tragedii smoleńskiej, a poszukiwanie prawdy zatrzymuje się na efekcie prac podkomisji smoleńskiej, którym jest odtworzenie przebiegu katastrofy na poziomie technicznym, które skądinąd jednoznacznie przemawia za zamachem. Ewa Stankiewicz twierdzi, że zdarzenie to zredukowano z jednej strony do typowego dla Polaków nurzania się w martyrologii, pomników oraz wspominek, a z drugiej do obrzydliwych podśmiechujek o „kaczce po smoleńsku” popijanej „zimnym Lechem”. Zarówno „przemysł pogardy”, podwieszony pod komunistyczne układy aparat dezinformacji oraz – świadomie bądź nie – instytucje i media „dobrej zmiany” skutecznie próby wyjaśnienia zniweczyły poprzez takie właśnie „unieważnienie” dochodzenia do prawdy. Rząd PiS sprawę, która jest kluczowa dla zabezpieczenia przetrwania bytu Polski zepchnął niejako na margines polityki.

 

Dlaczego jedna strona wojny sowiecko-polskiej celowo dezinformuje w tej kwestii, a druga wydaje się bardzo nie chcieć jej wyjaśnienia, mimo tego, że leży to w interesie jej samej, jak i całościowej polskiej racji stanu? Otóż dlatego, że – parafrazując Kiszczaka – Okrągły Stół i Smoleńsk to dwa końce tej samej polityki. Jak pisze w swoim artykule z 2012 roku sama Ewa Stankiewicz, [...] cała historia utraty suwerenności zaczyna się jeszcze przed jej odzyskaniem. Od momentu, kiedy nie został skazany ani na karę śmierci, ani na karę dożywotniego więzienia generał Edmund Buła, następca Kiszczaka, który w 89 roku niszczył masowo akta bezpieki wojskowej ale przed zniszczeniem całość zmikrofilmował i bezceremonialnie przekazał do Moskwy, co potwierdza raport o likwidacji WSI…cała historia utraty suwerenności zaczyna się jeszcze przed jej odzyskaniem. Od momentu, kiedy nie został skazany ani na karę śmierci, ani na karę dożywotniego więzienia generał Edmund Buła, następca Kiszczaka, który w 89 roku niszczył masowo akta bezpieki wojskowej ale przed zniszczeniem całość zmikrofilmował i bezceremonialnie przekazał do Moskwy, co potwierdza raport o likwidacji WSI… To dlatego właśnie nikt (również, a w szczególności rząd PiS) nie ujawnił zbioru zastrzeżonego Instytutu Pamięci Narodowej. Dlatego właśnie cały czas obowiązuje zmowa milczenia wokół mordu na ks. Popiełuszce, a także innych zbrodni założycielskich „III RP” – stanu wojennego i Grudnia’70. Z tego powodu nie opublikowano Aneksu do Raportu z weryfikacji WSI. Dlatego również obecny rząd coraz bardziej zacieśnia współpracę, i to na wielu poziomach, z ChRL (czego realnym skutkiem będzie wpuszczenie tylnimi drzwiami agentury sowieckiej). Dlatego rząd „dobrej zmiany” czyni umizgi wobec coraz bardziej komunizującej się Unii Europejskiej, a zwłaszcza coraz bardziej „zenerdyzowanych” Niemiec, jednakowoż będąc niejako zakładnikiem polityki państw zachodnich, w której predominuje dążenie do ułożenia sobie w miarę przyjaznych relacji z Rosją Sowiecką.

 

Ponadto, Prawo i Sprawiedliwość wyrasta z ruchu „Solidarności” i jako takie cierpi na opisany w latach ’80 przez Józefa Mackiewicza syndrom, polegający na zamiarze jednoczesnego obalania i naprawiania komuny, co i pod koniec lat ’80, i w połowie lat dziesiątych XXI wieku, i obecnie przejawia się w formule „samoograniczającej się rewolucji bez rewolucji”. Przez cały praktycznie czas swojego istnienia predominuje w nim tendencja do swego rodzaju "dealu", będącego rewizją, nie zaś obaleniem, ładu okrągłostołowego. W aktualnym rozdaniu, w zamian za nienaruszanie interesów politycznych środowisk komunistycznego „głębokiego państwa” (związanego z Moskwą), owo głębokie państwo ma podzielić się z PiS-em pewnymi zewnętrznymi obszarami władzy, przede wszystkim w zakresie polityki społecznej czy pewnych celów ideologicznych (np. skądinąd słuszne: obrona życia dzieci poczętych i sprzeciw wobec ideologii LGBT).

 

Kapitulacja PiS wynika z kalkulacji układu sił, zarówno wewnętrznego, jak i zewnętrznego. Aparat partyjny i urzędniczy nie chce zbytnio narażać się ani elitom sowieckim, ani powiązanymi z nimi lokalnymi elitami sowieckimi, międzynarodówkami globalistycznymi oraz lewackimi gdyż obawia się, że mają wszystkie praktycznie środki mogące w sensie technicznym sparaliżować niesuwerenne i teoretyczne państwo polskie: od instrumentów finansowych i międzynarodowych sankcji, po „seryjnego samobójcę”, po twarde środki dywersyjno-sabotażowe, łącznie z powtórką ze Smoleńska. Katastrofa smoleńska była zresztą – tu wracamy do punktu wyjścia – operacją „bratniej pomocy” mającą charakter pacyfikacyjny i (jakkolwiek zabrzmi to okrutnie, ale tak było) wychowawczy wobec elit. Smoleńsk to okrutne ostrzeżenie od elit sowieckich o treści: „są granice, których przekroczyć nie wolno”.

 

PiS stał się zwłaszcza po 2018 roku de facto partią władzy, której aparatowi zależy głównie na trwaniu przy lukratywnych stanowiskach, czemu jakiekolwiek odważne posunięcia mogłyby zaszkodzić. Kolejnym czynnikiem jest tutaj miałkość elektoratu Prawa i Sprawiedliwości, którego większości zależy na korzyściach o charakterze ekonomicznym, a nie na suwerennym, niepodległym i bezpiecznym państwie polskim, i która w ogóle nie rozumie mechanizmów realnej polityki. Zapewne nie bez znaczenia jest agentura wpływu uplasowana w aktualnych władzach, ale tu dysponujemy zbyt małą ilością informacji, żeby ten wątek rozwijać.

 

Geopolityczne, międzynarodowe tło i przyczyny kapitulacji PiS to coraz bardziej zaostrzająca się nowa odsłona "zimnej wojny" pomiędzy blokiem Chrlowskim a blokiem amerykańskim, objęcie władzy w USA przez elity wspierane (i po części opanowane) przez tamtejszych bolszewików oraz korporacyjne, finansowe, technologiczne i służbowe „deep state”, zmierzające do powtórki resetu z Rosją Sowiecką oraz korekty antychińskiego i antysowieckiego kursu Donalda Trumpa, czego konsekwencją będzie wycofanie się Amerykanów z Europy. I wreszcie to, co jest najważniejsze z perspektywy Polski – coraz bardziej agresywna i przekraczająca kolejne szczeble drabiny eskalacji i prowokacji polityka Rosji Sowieckiej, a także tworzenie się nowego bloku eurazjatyckiego łączącego Europę, Rosję Sowiecką i ChRL.

 

Sprawę uprowadzenia samolotu Ryanair z Romanem Protasiewiczem przez podległą Moskwie Białoruś, zatrzymania samolotu LOT-u z Andriejem Piwowarowem w Petersburgu już przez FSB, pożaru w elektrowni w Bełchatowie, a obecnie cyberataku na konta e-mailowe ministra Dworczyka i innych polskich oficjeli należy widzieć między innymi w kontekście zniesienia przez USA sankcji na Nord Stream 2, prób utrącenia budowy Baltic Pipe oraz szczytu Biden-Putin, w trakcie którego prezydent USA – jak pisze Hanna Shen – zademonstrował słabość swoją i Ameryki wobec Rosji Sowieckiej (i tandemu Pekin-Moskwa). Nie jest przypadkiem zapewne również to, że mniej więcej w tym samym czasie dokonano ataków hakerskich na infrastrukturę naftową USA. Wszystkie te ataki mają zapewne na celu wywołanie bądź pogłebienie chaosu i destabilizacji zarówno w Polsce, jak i w USA.

 

Realnymi, dalekosiężnymi skutkami wyżej opisanych procesów będzie konserwacja wpływów nadwiślańskiego komunistycznego głębokiego państwa. Należy spodziewać się, że między innymi na skutek rozlicznych zaniechań (opisanych wyżej), Prawo i Sprawiedliwość oraz cały rządzący obóz Zjednoczonej Prawicy ulegnie dekompozycji (do tego dojdzie walka o schedę po Jarosławie Kaczyńskim), a scena polityczna może pogrążyć się albo w chaosie (coraz brutalniejszym), albo doświadczymy powtórki z czasów świetności SLD lub Platformy Obywatelskiej – tyle tylko, że już pod innymi szyldami. Na poziomie międzynarodowym przywrócone zostaną te wpływy Rosji Sowieckiej, które zostały utracone. I będą one po części realizowane per procura – to Niemcy i Unia Europejska, a także rozmaite pozarządowe i ponadrządowe agendy będą realizować interesy kremlowskich czekistów, wzrośnie też znaczenie prorosyjskiej „prawicy” spod znaku „prawicowego NEP-u”. Polskę może też czekać los już nie „państwa frontowego” Zachodu czy choćby nawet „strefy zgniotu”, tylko „stacji przeładunkowej” na osi Pekin-Moskwa-Berlin. Zbigniew Szczęsny prognozuje, że wycofanie się z Europy USA, zniszczonych przez bolszewicką rewolucję Bidena, nastąpi w ciągu dekady. Wówczas, Niemcy i Francja ostatecznie zwrócą się w stronę Eurazji (czyli osi Pekin-Moskwa), a Rosja Sowiecka stanie się (dzięki udziałowi Niemiec, Francji i unijnej biurokracji) w Europie hegemonem.

 

***

 

 Profesor Marek Jan Chodakiewicz w swoich licznych analizach twierdzi, że Polska musi posiadać broń nuklearną (i co za tym idzie, środki do jej przenoszenia, przynajmniej średniego zasięgu), aby przetrwać w takim otoczeniu międzynarodowym i strategicznym, jakie ma. Doktor Jacek Bartosiak postuluje stworzenie Armii Nowego Wzoru, dostosowanej do wyzwań nowoczesnego pola walki i zdolnej do takiej projekcji siły, która skutecznie odstraszyłaby zakusy Rosji Sowieckiej w regionie Europy Wschodniej. Przywołana już tutaj Ewa Stankiewicz postulowała surowe ukaranie zarówno architektów PRL-bis, jak i polskich współsprawców „katastrofy” smoleńskiej, włącznie z karami dożywocia i karą śmierci. Wszyscy oni mają rację, jednak postulatów tych nie da się przeprowadzić w warunkach systemu demoliberalnego, stanowiącego zaledwie fasadę dla kolejnych stadiów rozwojowych komunizmu.

 


 

Jest zatem jednak tylko jedna droga, która pozwoliłaby Polsce na wyrwanie się z okowów PRL-bis, „państwa teoretycznego”, wiecznej peryferyjności i permanentnego statusu „Białych Murzynów”. Drogą tą jest polska wola mocy, polskie Ordnung und Macht. Polska musi się prze-ORIENT-ować. Odrzucić całkowicie demoliberalne, solidarnościowe, polrealistyczne oraz modernistyczno-chrześcijańskie (w który to nurt niestety wpisuje się autorytet prawicy Jan Paweł II) zabobony (meta)polityczne i  zwrócić się w stronę eurazjatyzmu i autorytaryzmu, jak to od ponad roku ustawicznie postuluje w swoich genialnych analizach twórca nowoczesnej, polskiej myśli autorytarnej i sanacyjnej, bloger Stańczyk1(CheHelmut), najlepiej autorytaryzmu aideologicznego, patriotycznego i wolnościowego. Przy czym, ktokolwiek posiada więcej niż minimalną wiedzę na temat historii i mechanizmów polityki wie, że eurazjatyzmu nie należy utożsamiać z systemami panujacymi na Białorusi, w Rosji Sowieckiej czy w Chinach, zaś autorytaryzmu z również tam panującym totalitaryzmem.

 


 

2021-04-14

Azja nadchodzi (także na poziomie geopolitycznym)

Glossa do felietonu Jerzego Targalskiego

W felietonie pod tytułem „Azja nadchodzi” z 25 marca 2021, doktor Jerzy Targalski prognozuje, jak zmienią się systemy polityczne państw zachodnich na skutek kryzysu wywołanego przez Covid-19 (czyli wirus KPCh):

„Paradoksalnie 30 lat po demontażu ustroju socjalistycznego grozi nam nowa odmiana azjatyckiego sposobu produkcji ze wszystkimi jego konsekwencjami. Po likwidacji w wyniku terapii antykowidowej (lockdowny) klasy średniej w wersji zachodniej i przejęcia własności przez państwo i międzynarodowe korporacje, powstanie nowa klasa średnia. Będzie ją tworzyła biurokracja zatrudniona w uprzywilejowanym sektorze państwowym. I to jest cechą starą systemu. W porównaniu z socjalizmem będzie jedynie bogatsza. Oprócz państwa pozostaną międzynarodowe korporacje, które jeśli nie zostaną rozbite, podporządkują sobie państwa i będą na nich pasożytowały. Państwo stanie się jedynie narzędziem przepompowywania majątku i zagarniania wartości dodatkowej, jakby napisali marksiści, od poddanych do korporacji, które staną się quasi-państwami.”

Warto tu wspomnieć o jeszcze kilku możliwych scenariuszach rozwoju sytuacji. Kryzys wywołany przez chrlowskiego koronawirusa przyspieszył pewne trendy w rozwoju cywilizacyjnym i technologicznym, w szczególności automatyzację i informatyzację. Za kilka już lat może się okazać, że całe branże gospodarki i pewne zawody odchodzą w przeszłość i/lub nie wymagają obsługi przez człowieka, a ludzie dotychczas w nich pracujący nie znajdą – z różnych, obiektywnych przyczyn – żadnej innej pracy. W związku z tym, wprowadzony może być bezwarunkowy dochód podstawowy, a osoby z niego się utrzymujące będą zabijać nudę narkotykami, tak jak w powieści „Wieczna wojna” Joe Haldemanna. Drugi scenariusz to cofnięcie się gospodarek krajów zachodnich o kilka dekad, a w skrajnie pesymistycznej wersji, o stulecie wstecz; wówczas słowa byłego doradcy ekonomicznego Tuska, a obecnego premiera o „kopaniu rowów i ich zasypywaniu” czy o „pracy za miskę ryżu” okazałyby się prorocze. Całkiem możliwy do spełnienia jest niezwykle ponury scenariusz nakreślony przez płk. Piotra Wrońskiego w tryptyku science-fiction „Wyzwalacz”, w którym świat w latach 20. i 30. XXI wieku staje się swego rodzaju kondominium komunistycznych Chin (określonych w „Świecie wyzwolonym” jako „Chino-Rosja”, a w „Ziemi utraconej” przekształcony w KRES, czyli Kitajsko-Russkij Ekonomiczieskij Sojuz), światowej mega-korporacji MAFAG powstałej z połączenia MacrOs (powieściowego przedstawienia Microsoftu), Amazon, Facebook, Apple i Google oraz przekształconej ONZ.


Źródło: presentdangerchina

I tak dochodzimy do kwestii tytułowej. Tendencje polityczne, ekonomiczne i społeczne opisane przez doktora Targalskiego leżą w interesie nie tylko mega-korporacji zachodnich, rządów części państw (i bardziej ogólnie ujmując – neototalitarnych elit globalistycznych i kosmopolitycznych), ale także, a raczej przede wszystkim, ChRL.

Komunistyczne Chiny realizują swoje globalistyczne cele na kilku poziomach. Pierwszym z nich jest tworzenie sieci sojuszy politycznych, wojskowych i ekonomicznych (mniej lub bardziej formalnych), takich jak partnerstwo strategiczne z Federacją Rosyjską, Szanghajska Organizacja Współpracy, czy też inicjatywy pod franczyzą Nowego Jedwabnego Szlaku. ChRL dąży też (wspólnie z Rosją Sowiecką) do przejęcia kontroli nad organizacjami międzynarodowymi, w których dotychczas przewodziły państwa wolnego świata: ONZ i jej agendami (na czele z Światową Organizacją Zdrowia), ASEAN, Bankiem Światowym itd. Drugim poziomem jest ekspansja ekonomiczna, po fazie chrlowskiego „NEP-u”, którego celem było między innymi przyciągnięcie zagranicznych inwestorów, a w dalszej kolejności ich faktyczne przejęcie, uczynienie z ChRL światowej fabryki i przetwórni, a co za tym idzie, uzyskanie kontroli nad światowymi łańcuchami dostaw i eksport bezrobocia do USA i krajów zachodnich. Ekspansja ekonomiczna komunistycznych Chin jest w istocie ważnym instrumentem nie tylko polityki zagranicznej (a nie mitycznym wolnym rynkiem, jak chcieliby liberałowie, libertarianie i lumpen-liberałowie), ale i dźwignią kontroli wewnętrznej: Komunistyczna Partia Chin może poprzez ekspansję ekonomiczną kontrolować państwa „wolnego świata” niejako od wewnątrz; nie tylko relacje dyplomatyczne z Chinami, ale też politykę wewnętrzną (co opisał gen. Spalding).

Bardzo ważnym elementem ekspansjonistycznej, mocarstwowej i globalistycznej agendy ChRL jest dążenie do osiągnięcia pozycji lidera w dziedzinie nowych technologii, zwłaszcza technologii informatycznych, prób stworzenia sztucznej inteligencji i szeroko rozumianych biotechnologii i bioinżynierii, w których nie ma ograniczeń w postaci moralności, religii (chrześcijaństwo, islam, buddyzm czy konfucjanizm nauczają w tym temacie z grubsza tak samo), prawa naturalnego, bioetyki czy choćby praw człowieka. Technologie te mają zastosowanie nie tylko cywilne, ale też bezpieczniacko-wojskowe. Są już używane przede wszystkim w celu stworzenia systemu totalnej kontroli nad społeczeństwem, a także, na przykład, tworzenia genetycznie zmodyfikowanych żołnierzy.

Pandemia Covid-19 to jednocześnie „flara rozświetlająca pole bitwy” (jak określił to dr Jacek Bartosiak), ale także broń biologiczna (i to niezależnie od pochodzenia), broń ekonomiczna, psychologiczna oraz środek inżynierii społecznej. I wszystkie te konsekwencje zostaną wykorzystane zarówno przez KPCh, jak decydentów zachodnich (na czele z globalistami i wierchuszkami wielkich korporacji). Dzięki korona-kryzysowi komunistyczne Chiny zyskają pozycję globalnego hegemona (a w wersji minimum – globalnego mocarstwa). ChRL utrzyma i wzmocni swoją rolę światowej fabryki i kontrolera międzynarodowych przepływów strategicznych, co będzie wzmacniać opisane tutaj tendencje w polityce wewnętrznej państw zachodnich.

Można zatem spodziewać się tego, że prognozowany przez dra Targalskiego system etatystyczno-korporacyjny na Zachodzie będzie korzystał z rozwiązań technologicznych takich, jak cyfrowa inwigilacja społeczeństwa i system „social scoring” (punktów „zaufania społecznego”), w których prekursorem jest ChRL. Jeśli taki system będzie wprowadzony na przykład w USA, Kanadzie, Wielkiej Brytanii, Niemczech, Polsce czy jakimkolwiek innym kraju zachodnim, będzie budowany on w oparciu o chrlowską technologię i chrlowskie wzorce organizacyjne. Poza tym, w obliczu rozkładu demoliberalizmu i narodzin totalitaryzmu o nowym obliczu, to komunistyczne Chiny staną się dla zachodnich elit państwowych i korporacyjnych przykładem tego, jak rządzi się państwem/korporacją. Korporacje, które zyskają ogromne znaczenie i  władzę na skutek korona-kryzysu, staną się nośnikami interesów KPCh i podwykonawcami komunistycznych Chin. Ponadto, państwa zachodnie – w szczególności kraje Unii Europejskiej, z Niemcami na czele – dążą do dołączenia się do chrlowskich inicjatyw (równolegle z trwającą od lat współpracą z Rosją Sowiecką), czego ostatnim przejawem było podpisanie Umowy Inwestycyjnej UE-ChRL, która w dłuższej perspektywie spowoduje kolonizację Europy przez komunistyczne Chiny i jest kolejnym krokiem do stworzenia „Wielkiej Eurazji”, jednoczącej ChRL, Rosję Sowiecką i Europę.

2021-03-07

Wokół artykułu Gordona Changa w "Newsweeku"

 

O ułudzie odwrócenia Moskwy przeciw Pekinowi

Amerykańskie wydanie Newsweeka z 26 lutego 2021 roku opublikowało tekst Gordona G. Changa pod tytułem „Has America lost Eurasia to China?” Gordon Chang jest amerykańskim politologiem chińskiego pochodzenia, który od lat opisuje totalitarny, komunistyczny i globalistyczny charakter reżimu panującego w Pekinie; nie ulega on politycznej poprawności, jaka w ostatnich dekadach zdominowała również amerykańską politykę zagraniczną i która każe prowadzić wobec ChRL politykę appeasmentu. Biden – po krótkim interludium w postaci prezydentury Donalda Trumpa wraca do tej polityki, którą motywuje typowym dla lewicy relatywizmem. Miękkie podejście Bidena w połączeniu z współpracą elit europejskich z komunistycznymi Chinami mogą doprowadzić – zdaniem Changa – do rozbicia jedności świata zachodniego, odizolowania USA i przybliżenia perspektywy światowej dominacji KPCh.

Chang nie ma żadnych wątpliwości co do strategicznego celu komunistów chińskich – kontroli nad całym światem. Twierdzi on, że komunistyczne władze w Pekinie – mniej lub bardziej świadomie – kierują się w realizacji tego celu naukami trzech największych twórców geopolityki: Halforda Mackindera, Nicolasa Spykmana i Alfreda Thayera Mahana. Mackinder uważał Heartland, czyli cześć Europy Wschodniej i Azji Środkowej, z wyłączeniem obecnych Chin – za centrum świata. Mackinder nauczał, że ktokolwiek panuje nad Europą Wschodnią, panuje nad Heartlandem, ktokolwiek panuje nad Heartlandem, w konsekwencji panuje nad “Światową Wyspą” – innymi słowy, Azją, Europą i Afryką; ktokolwiek panuje nad Światową Wyspą, ten opanuje świat.

Pekin jest zdeterminowany, by kontrolować Heartland, a komuniści chińscy są – jak pisze Chang – zagorzałymi mackinderystami. Są oni jednocześnie zwolennikami teorii Nicolasa Spykmana, który twierdził, że do opanowania Eurazji konieczne jest opanowanie „Rimlandu” – obszaru składającego się z państw sąsiadujących z Rosją. Z kolei, w teorii Spykmana, opanowanie Eurazji oznacza „panowanie nad losami świata”.

Komunistyczne władze w Pekinie próbują również ekspandować na inny obszar, który kluczowe znaczenie miał dla innego prekurora geopolityki – Alfreda Thayera Mahana, a mianowicie na „Ocean Światowy”, obejmujący wszystkie oceany i morza świata. Chiny tworzą „Morski Jedwabny Szlak”, czyli szlaki oceaniczne łączące Chiny z resztą świata i rozszerzają swoje wpływy na wschód – na Morze Wschodniochińskie, Południowochińskie i Morze Żółte, próbując wyjść na Pacyfik i w ten sposób osiągnąć Ameryki.

Gordon Chang uważa również słusznie, że jednym z czynników krytycznych dla chińskiej strategii podboju świata jest symbioza komunistycznych Chin i Federacji Rosyjskiej. Zwraca też uwagę na niedawne wystąpienia Putina na forum Klubu Wałdajskiego, który nie wykluczył utworzenia oficjalnego, formalnego sojuszu wojskowego Moskwy i Pekinu. Jednak jak zauważa, Chiny i Rosja już połączone są „strategicznym partnerstwem” i powiązane są jednoczesnym poczuciem wspólnoty interesów i wspólną nienawiścią do Stanów Zjednoczonych. Pomimo tego, że partnerstwo Chin i Rosji w dalszym ciągu nie jest tak silne jak Stany Zjednoczone, oba państwa zaczynają podbijają terytorium, które myśliciele geopolityczni uważają za krytyczne. Chang podsumowuje chińską strategię następująco: Chiny i Rosja wspólnie opanowują Rimland, chcą one być również dominującą siłą w Heartlandzie. I dalej: wielką ambicją Chin jest kontrolowanie wszystkiego – Heartlandu Mackindera, Rimlandu Spykmana i szlaków morskich Mahana.

Amerykański analityk twierdzi, że chińska strategia może się zawalić z trzech następujących przyczyn, bądź też jednej z niżej wymienionych: alienacji Rosji Sowieckiej poprzez projekt Nowego Jedwabnego Szlaku, obejmującego budowę sieci przepływów strategicznych ze wschodu na zachód (a nie północ-południe, co rzekomo miałoby być w interesie Moskwy), procesów zapaści typowych dla imperiów, które koniec końców nie mogą kontrolować zbyt dużych obszarów oraz hipotetycznego konfliktu z Indiami, które od lat uznaje za wroga. Walki na granicy chińsko-indyjskiej w Galwan są – zdaniem Gordona Changa – początkiem nowej ery, którą znaczyć będzie długotrwały konflikt chińsko-indyjski, mogący eskalować w wojnę na o wiele większą skalę niż obecne potyczki, w których używa się głównie... broni białej.

I tutaj zaczyna się protokół rozbieżności. Problem imperiów zbyt dużych do rządzenia może być przezwyciężony przez nowoczesne technologie, zwłaszcza łączność, komunikację i transport oraz rozwój nowej techniki wojskowej; teoretycznie możliwe jest utworzenie rządu światowego.

Druga sprawa – Chiny nie alienują Rosji poprzez budowę połączeń łączących je z Europą. Rosja Sowiecka jest dla realizacji chińskich planów regionalnych i światowych wręcz niezbędna. Po pierwsze, Federacja Rosyjska, tak samo jak obszar post-sowieckich republik Azji Środkowej, jest dla Chin „rozszerzonym głębokim zapleczem  strategicznym”. Cały ten obszar stanowi bezpieczny, lądowy szlak dla przepływów strategicznych, niezbędnych dla funkcjonowania Państwa Środka. Federacja Rosyjska jest też jednym z najważniejszych dostarczycieli surowców energetycznych dla Chin, ostatnio za sprawą między innymi rurociągów „Siła Syberii” oraz Ałtajskiego. Poza tym, obszar FR stanowi właśnie północną część ogromnej strefy łączącej Chiny z Europą.



Źródło: By Lommes - Own work, CC BY-SA 4.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=58884083 / Creative Commons

Gordon Chang twierdzi również, że ekspansji Chin należy czym prędzej przeciwdziałać wszelkimi sposobami. Wśród nich znajduje się postulat rozbicia sojuszu ChRL i Federacji Rosyjskiej, poprzez odciągnięcie Moskwy od Chin i wciągnięcie jej w orbitę wpływów USA. Jest to jednak koncepcja tyleż powszechna, co błędna i szkodliwa.

Stopień powiązań pomiędzy Federacją Rosyjską a ChRL jest już na tyle silny, a współpraca na tych obszarach na tyle zaawansowana, że niemożliwe jest ich zaprzestanie bez horrendalnych strat zwłaszcza dla Rosji Sowieckiej, czego elity czekistowskie są świadome.

Niezwykle silne są też powiązania polityczne, wojskowe czy ostatnimi latami, bezpieczniackie. Od kilku lat, właściwie od początku panowania Xi Jinpinga, system polityczny w Rosji Sowieckiej ulega konwergencji  z systemem władzy w komunistycznych Chinach. Zaostrzeniu ulega polityka władz wobec podległego im społeczeństwa oraz dążenie do coraz większej kontroli nad każdym praktycznie aspektem życia, połączone z rozwojem nowoczesnych technologii mających to umożliwiać oraz współpracą w tych konkretnie dziedzinach pomiędzy ChRL a Federacją Rosyjską. Regularnie spotykają się też najwyżsi oficjele organów koordynujących bezpiekę, czyli Rady Bezpieczeństwa Federacji Rosyjskiej i Komitetu Spraw Zagranicznych Komunistycznej Partii Chin. Na uwagę zasługuje fakt, iż regularnie odbywają się zjazdy i stałe konsultacje Komunistycznej Partii Chin oraz „Jedninoj Rossii” i pozostałych, koncesjonowanych partii politycznych Federacji Rosyjskiej. Sieć 5G na terenie Rosji Sowieckiej budowana jest przez Huawei, a podmioty rosyjskie pełnią rolę podwykonawców. Sowiecki Roskomnadzor współpracuje w zakresie kontroli internetu z Chińską Agencją Administracji Cyberprzestrzeni. Kreml zamierza również wprowadzić – w oparciu o technologie 5G – system cyfrowej inwigilacji i kontroli społeczeństwa, określany jako Umnyj Gorod. Projekt ten również ma być realizowany przy współpracy z komunistycznymi Chinami. Od roku 2019 Pekin i Moskwa współpracują w zakresie biotechnologii, bioinżynierii i budowy sztucznej inteligencji; wszystkie te gałęzie przemysłu mają podwójne zastosowanie: cywilne i wojskowo-bezpieczniackie.

Trwająca oficjalnie od około trzydziestu lat współpraca wojskowa od ostatnich czterech lat nabiera szczególnej dynamiki i zacieśnia się. Współpraca ta przejawia się w regularnych spotkaniach przywódców Federacji Rosyjskiej i ChRL, regularnych wspólnych manewrach wojskowych oraz współpracy wojskowo-technicznej i sprzedaży broni rosyjskiej do ChRL. Od 2018 roku widoczny jest nowa tendencja: w cyklicznych manewrach poszczególnych okręgów wojskowych Federacji Rosyjskiej („Wostok”, „Centr”, „Kawkaz” i „Zapad”) uczestniczy pokaźny kontyngent Chińskiej Armii Ludowo-Wyzwoleńczej. Prawdopodobnie będzie to kontynuowane: już mówi się otwarcie, że w ćwiczeniach „Zapad 2021” również mają wziąć udział siły zbrojne komunistycznych Chin. Od kilku lat realizowany jest chińsko-sowiecki projekt stworzenia wspólnego systemu wczesnego ostrzegania i w dalszej perspektywie – tarczy antyrakietowej. Wyżej wymienione tendencje w dwustronnej współpracy wojskowej i bezpieczniackiej oznaczają de facto tworzenie wspólnej polityki obrony i bezpieczeństwa komunistycznych Chin i Rosji Sowieckiej.

Dla rządzących Rosją Sowiecką czekistowskich elit współpraca z ChRL jest korzystna (nawet za cenę stania się trybutariuszem Chin), gdyż usprawnia i wzmacnia system kontroli nad własnym społeczeństwem, a także nad krajami będącymi ich strefami wpływów. Współpraca z Pekinem umożliwia też Moskwie realizację swoich kierunków polityki zagranicznej, zwłaszcza jeśli chodzi o ekspansję. Ponadto, elity sowieckie czerpią ogromne korzyści finansowe ze sprzedaży broni oraz surowców naturalnych do Chin.

Mimo powyższego Stany Zjednoczone mogą spróbować resetu z Rosją Sowiecką. Będzie wymagało to po pierwsze wpompowanie w czekistowskie państwo ogromnych pieniędzy, a po drugie – dania Moskwie koncesji w różnych rejonach świata, na przykład w Europie Wschodniej czy na Kaukazie, a w skrajnym przypadku – w całej Europie. Skończy się to jednak tym, że Moskwa będzie wówczas udawała prozachodniość i proamerykańskość i z przyczyn opisanych powyżej będzie kontynuowała sojusznicze relacje z Chinami albo zakulisowo (tak jak w czasie sfingowanego rozłamu sowiecko-chińskiego), albo otwarcie, aby jeszcze bardziej upokorzyć ugodową część elit amerykańskich.

***


Źródło: Dispropaganda

Polskie władze zadeklarowały, że opcją otwartą jest zakup chińskich i sowieckich szczepionek przeciw Covid-19. Co to oznacza dla Polski? Po pierwsze – to stwierdzenie ogólne – komunistyczne Chiny wygrywają kampanię prowadzoną przy użyciu broni biologicznej Covid-19. Chodzi w tej kampanii o to, aby po pierwsze, dopuścić do epidemii wirusa, który nie jest tak zjadliwy, jak inne patogeny używane jako broń biologiczna (np. wąglik albo ospa prawdziwa), ale jest zjadliwy na tyle, że zarówno sama epidemia, jak i powzięte przeciwdziałania spowodują paraliż państw. Po drugie, Pekin jednocześnie pozycjonuje się jako ofiara epidemii (która w żadnym wypadku nie jest efektem użycia broni biologicznej, a kto twierdzi inaczej, jest oszołomem, „foliarzem” i rasistą), która teraz, niejako w ramach ekspiacji za zaniedbania, sprzedaje światu szczepionki czy też środki ochrony osobistej.

Sprzedaż szczepionek i środków ochrony jest i będzie traktowany przez Pekin (ale również Moskwę i to z jej udziałem) jako jeden z lewarów, który będzie służył wpływaniu na politykę danych państw niejako od środka (scenariusze opisała niedawno Hanna Shen). Osobną kwestią jest kwestia bezpieczeństwa chińskich i sowieckich szczepionek oraz to, czy aby chińscy komuniści celowo nie będą produkować i sprzedawać szczepionek zawierających trucizny albo patogeny.

2021-02-25

Federacja Rosyjska i "cyfrowy Pax Sinica"

 

W opublikowanym na początku stycznia 2021 roku na stronie Moscow Carnegie Center artykule „How Chinese high-tech companies are conquering Russia” opisany jest proces podboju Federacji Rosyjskiej przez chrlowskie korporacje technologiczne, oficjalnie będące podmiotami prywatnymi. „Nie mają wsparcia państwa, jak państwowe banki i giganty energetyczne, ale nie powstrzymuje to ich od skutecznego inkorporowania Rosji do cyfrowego Pax Sinica” – piszą autorzy tekstu, Anastazja Murawiewa i Wasilij Lemutow.

Bezpośrednie wsparcie Pekinu w inwestowaniu w Rosji Sowieckiej mają na przykład giganty takie, jak CNPC, Sinopec czy też Fundusz Jedwabnego Szlaku, podczas gdy korporacje technologiczne, takie jak Alibaba czy Huawei oficjalnie działają niejako na własną rękę, współpracując z lokalnymi sowieckimi biznesami. Faktycznie jednak, co pominięte jest w tekście, wszystkie chińskie korporacje, łącznie z chińskimi „Big-techami”, podporządkowane są władzy Komunistycznej Partii Chin mimo, iż oficjalnie są podmiotami korporacyjnymi czy też prywatnymi. Sztandarowym przykładem jest tu Huawei – podmiot kierowany przez wysokich funkcjonariuszy chrlowskich wojskowych służb specjalnych. Z kolei niedawna, budząca sensację sprawa „chwilowego” zniknięcia Jacka Ma, założyciela i prezesa Grupy Alibaba, była akcją pokazową mającą zaakcentować, że faktyczną władzę nad prywatnym biznesem i chińskim „wolnym rynkiem” sprawuje KPCh.


Źródło: Free China Memes

 Współpraca w zakresie nowoczesnych technologii rozwijała się stopniowo od 2010 roku, a większej dynamiki nabiera od roku 2019. Lata 2020 i rok bieżący Moskwa i Pekin ogłosiły „latami współpracy naukowej, technologicznej i innowacjnej, z naciskiem na biotechnologię, sztuczną inteligencję i robotykę”.

Chińskie big-techy podbijają rynek cywilny, przeznaczony do domowego, codziennego użytkowania, jednocześnie zmienia się obraz chińskich produktów i Chin jako takich, w oczach „zwykłych” Rosjan (jako przykłady autorzy podaja kompanie zajmujące się produkcją sprzętu AGD czy platformę handlu internetowego Aliexpress). Z drugiej strony, choć nie jest to wprost napisane w artykule, mamy do czynienia z technologiami podwójnego zastosowania: cywilnego i wojskowego. Właściwie potrójnego, jeśli liczyć do tego zastosowanie przez służby specjalne i aparat represji. Huawei jest filarem budowanego aktualnie systemu powszechnej cyfrowej inwigilacji obywateli i planowanego na przyszłość „systemu kredytu społecznego”. Firma ta jest też głównym wykonawcą sieci 5G w Federacji Rosyjskiej, lokalne biznesy są podwykonawcami.

Sankcje zachodnie, zwłaszcza przeciwko Rosji Sowieckiej po rozpętaniu wojny na Ukrainie, jedynie przyspieszyły ten proces. Przejawia się to nie tylko we wpuszczeniu chińskich big techów do Rosji Sowieckiej, ale i ich obrony przed sankcjami zachodnimi na forum międzynarodowym. Przykładem jest postawa Putina, który na Międzynarodowym Forum Ekonomicznym w Petersburgu w 2019 roku skrytykował sankcje zachodnie przeciw Huawei. Ekspansja chińskich Big Techów w Federacji Rosyjskiej oraz współpraca Pekinu i Moskwy w cyberprzestrzeni to po prostu funkcja strategicznej współpracy w innych obszarach i dziedzinach:  politycznej wojskowej i ekonomicznej.

Nieliczni eksperci ostrzegają Kreml o groźbie naruszenia suwerenności cyberprzestrzeni Rosji Sowieckiej przez chińskie korporacje IT oraz o niszczeniu rynku pracy poprzez drenaż mózgów, jednakże Kreml jest w stanie to zaakceptować jako koszt uczestnictwa w podboju świata przez ChRL. Ekspansja chińskich korporacji IT w Federacji Rosyjskiej wpisuje się bowiem w chińską strategię opanowywania poszczególnych państw właśnie poprzez opanowanie cyberprzestrzeni. Rosja Sowiecka nie jest tu jednak „zwykłym” obszarem podboju – pełni w komunistycznej wersji systemu trybutarnego niejako rolę uprzywilejowaną, tak jak Iran, Korea Północna czy ostatnio, po podpisaniu umowy inwestycyjnej ChRL-UE, Niemcy.

Autorzy analizy podsumują proces ekspansji chrlowskich biznesów IT w Federacji Rosyjskiej następująco: „Chińskie prywatne firmy technologiczne stopniowo wcielają Rosję do Pax Sinica oraz – co najważniejsze – przygotowują do tego społeczeństwo.” Chrlowskie korporacje IT to trwała gwarancja utrzymania Rosji Sowieckiej w chrlowskim projekcie „Nowego Porządku Światowego”. Włączenie Moskwy do „cyfrowego Pax Sinica”  (w roli strategicznego dodatku do ChRL) przyniesie oczywiste korzyści nie tylko KPCh, ale również – poprzez transfery technologii i pieniędzy – kremlowskim czekistom, zarówno w utrzymaniu i sprawowaniu władzy wewnątrz państwa, jak i w poszerzaniu wpływów zagranicznych. 



2021-01-07

Na gorąco o sytuacji w USA. Możliwe konsekwencje, możliwe scenariusze

1.    Aktualna sytuacja w USA oznaczać będzie w pewnej perspektywie czasowej wyeliminowanie Stanów Zjednoczonych z pozycji światowego mocarstwa, a przynajmniej jednego ze światowych mocarstw, a co najważniejsze, światowego arbitra. Jak długi to będzie czas, będzie zależało od dynamiki wydarzeń, przede wszystkim od tego, jak głębokie jest pęknięcie w elitach, resortach siłowych i społeczeństwie Ameryki, jak głęboka jest destabilizacja tego kraju, i jak się ostatecznie rozstrzygnie; czy przerodzi się ona – jak spekuluje wielu, nie tylko „oszołomów”, „konspiracjonistów” i „foliarzy” – w drugą wojnę domową.

 

2.    Upada mit Stanów Zjednoczonych jako „metra z Sevres” demokracji, poszanowania wolności osobistych i obywatelskich, praworządności, przejrzystości, uczciwości procesów politycznych itd. Wartości te nie tylko konstytuowały kulturę polityczną Ameryki, ale były również ważnym czynnikiem, który po drugiej wojnie światowej  stanowił właśnie o mocarstwowości Ameryki, chronionym przez siły zbrojne wyposażone w strategiczną broń, w tym masowego rażenia, umożliwającą projekcję siły na większości obszaru świata. (chodzi o to, że system wolnościowy nie mógłby przetrwać bez siły). Mit ten upadł ostatecznie nie – jak twierdzą rodzimi lewacy – wraz z wywracanymi krzesłami w Kongresie, a w momencie sfałszowania ostatnich wyborów prezydenckich, czego symbolem, a jednocześnie mechanizmem było liczenie głosów przez firmę Dominion, zaprojektowaną dla- i z udziałem komunistycznej Wenezueli oraz przewożenie ich przez firmę kurierską należącą do komunistów chińskich.

 


3.    Przestrzeń po Stanach Zjednoczonych będą zajmowały w najbliższym czasie komunistyczne Chiny i ich sojusznicy: Federacja Rosyjska, Iran, Korea Północna, Kuba, Pakistan. Dzięki destabilizacji Stanów Zjednoczonych państwa te mają swego rodzaju „strategiczne okno”, w którym mogą dokonać korzystnej dla siebie rewizji sytuacji międzynarodowej, czy to za pomocą działań wojennych, czy to za pomocą szantażu i groźby użycia siły militarnej, czy to za pomocą dynamizacji działań dyplomatycznych albo infiltracji przy pomocy wywiadów i agentur. W nowej sytuacji, państwa, które do tej pory były sojusznikami USA, albo przynajmniej zachowywały się neutralnie czy nawet ambiwalentnie, będą – mniej lub bardziej dobrowolnie – przystępować do porządku światowego pod wodzą ChRL. Jednocześnie tą sytuację będą wykorzystywać kraje, które są na dobrej pozycji, by stać się mocarstwami, które przez ostatnie lata i dziesięciolecia przygotowywały się do tego, aby taki status uzyskać – przede wszystkim Indie i Japonia. Dynamika tych procesów będzie zależna od stopnia destabilizacji wewnętrznej w USA i czasu jej trwania. Decydująca będzie tutaj zasada: kto pierszy i silniejszy, ten lepszy.

 

4.    Wzrośnie również znacząco pozycja globalistów amerykańskich i zachodnioeuropejskich, przedstawiani i demonizowanych jako architekci tzw. „Nowego Porządku Światowego” w wielu mniej lub bardziej spójnych i zgodnych z faktami teoriach określanych jako teorie spiskowe. Przytaczany na tym blogu profesor Olavo de Carvalho określa globalisów z zachodu mianem „Syndykatu”, jednoczącego lewicowe i demoliberalne elity polityczne, intelektualistów, celebrytów, a także korporacje, na czele z bankami, big techami (GAFAM – Google, Microsoft, Facebook, Amazon, Apple), mediami czy wielkimi korporacjami farmaceutycznymi, producentami żywności itp. Zwłaszcza korporacje w ostatnich kilku latach zyskały kompetencje i możliwości równe państwom narodowym oraz zakulisowego i otwartego wpływania na ich politykę. Grupa ta będzie pełnić rolę partnerów i kolaborantów chińskich komunistów, motywowana chęcią utrzymania i poszerzania swoich wpływów.

 

5.    Ustawka ze szturmem nieochranianego Białego Domu przez mniej lub bardziej rzekomych zwolenników Donalda Trumpa, z czterema ofiarami śmiertelnymi, będzie miało jeszcze jedną konsekwencję międzynarodową – w poszczególnych państwach zachodnich z osobna będzie wzrastać pozycja sił demoliberalnych i lewicowych, które będą chciały wykorzystać nową wspaniałą normalność do przykręcenia śruby społeczeństwom. Należy się też spodziewać, że podobny trend będzie miał miejsce w krajach totalitarnych, na czele z komunistycznymi Chinami i Federacją Rosyjska, które ponownie będą mieć szansę na „sprzedaż” totalitarnych rozwiązań w polityce bezpieczeństwa jako najlepszych i najbardziej skutecznych.

2020-12-29

Drugi "incydent" nad Morzem Japońskim

 22 grudnia 2020 roku odbył się drugi wspólny patrol lotniczy sił zbrojnych komunistycznych Chin i Rosji Sowieckiej. Według bloga Once Upon a Time in the West, patrol składać się miał aż z dziewiętnastu samolotów, włączając w to bombowce Tu-95 i H6K zdolne do przenoszenia strategicznej broni nuklearnej, samoloty rozpoznania, dowodzenia i wczesnego ostrzegania A-50 Berijew oraz osłaniające je myśliwce Su-35. Patrol przeleciał nad wodami Morza Wschodniochińskiego i Morza Japońskiego. Pierwszy wspólny przelot chińskich i sowieckich samolotów miał miejsce latem 2019 roku.

Według Ministerstwa Obrony Federacji Rosyjskiej wspólne przedsięwzięcie zostało zrealizowane w celu “rozwijania i pogłębiania wszechstronnego partnerstwa Rosji i Chin, (...) podwyższania poziomu współpracy pomiędzy dwoma siłami zbrojnymi, rozszerzania zdolności do wspólnego działania i wzmacniania strategicznej stabilności”. Według zaś chrlowskiego Global Times, wspólne patrole powietrzne to sygnał oznajmiający, że ChRL i Rosja Sowiecka są „fundamentami pokoju i stabilności w rejonie Azji i Pacyfiku oraz w Eurazji”. Nie trzeba chyba tłumaczyć, że deklaracje te (zwłaszcza wyrażona na łamach Global Times) faktycznie oznaczają roszczenie Pekinu i Moskwy do panowania na obszarze Pacyfiku oraz w Eurazji.

Patrol ten był zatem jedynie elementem większego i długofalowego procesu, wielokrotnie tu opisywanego: obserwujemy nie tylko zacieśnianie się współpracy wojskowej, ale tworzenie się i wdrażanie  wspólnej polityki i strategii ChRL i Rosji Sowieckiej. Należy też zwrócić uwagę na to, iż integracja polityk obronnych obydwu państw przebiega równolegle z konwergencją systemów politycznych. Rosja Sowiecka wprowadza rozwiązania inspirowane wzorcami chrlowskimi i oparte na chińskiej infrastrukturze. Nawiasem, lot odbył się po deklaracjach o ukończeniu wspólnego systemu wczesnego ostrzegania oraz po słowach Putina o możliwości formalizacji istniejącego już de facto sojuszu wojskowego Federacji Rosyjskiej i Chin.

Pułkownik Robert Maginnis, ekspert amerykańskiego konserwatywnego Family Research Center ocenił w wypowiedzi dla One News Now Xi Jinpinga jako dyktatora „tak samo niebezpiecznego, jak Mao Tse Tung, który zabrał życie ponad 60 milionom obywateli chińskich”. Według emerytowanego oficera, USA jest w stanie wielofrontowej i wielowymiarowej „podwójnej zimnej wojny” z ChRL i Federacją Rosyjską. Takie operacje, jak ostatni przelot nad Morzem Wschodniochińskim i Japońskim nie powinny być zaskoczeniem, a co więcej będą się powtarzać. Najbliższe lata pokażą, czy tylko w rejonie Azji i Indopacyfiku, czy może zobaczymy wspólny, sowiecko-chiński patrol nadlatujący z Kaliningradu.

Mimo, iż oficjalnie przelot nie był skierowany przeciwko państwom trzecim, to wiadomym jest, że był on próbą zastraszenia i ostrzeżenia USA i Japonii, a także Korei Południowej i Tajwanu. Wszystkie te kraje znajdują się pod parasolem nuklearnym Stanów Zjednoczonych. Japonia stopniowo wyrasta na mocarstwo regionalne, z możliwością stania się mocarstwem światowym, konkurencyjnym wobec komunistycznych Chin i Rosji Sowieckiej. Japonia jest już na piątym miejscu w światowym rankingu potencjałów militarnych i na drugim miejscu w Azji, wyprzedzając już uzbrojone w strategiczną broń nuklearną Indie i Pakistan. Ponadto, państwa azjatyckie, niezależnie od ich potencjału militarnego, reagują na komunistyczne prowokacje tak, jak reagować się powinno: zeszłoroczny przelot spotkał się z salwami ostrzegawczymi z broni pokładowej myśliwców KF-16 Republiki Korei, a zeszłotygodniowy – z zagłuszaniem łączności radiowej i nawigacji.









2020-12-06

Tarcza Eurazji

20 listopada na portalu eastasiaforum ukazała się analiza Aleksandra Koroliewa z Uniwersytetu Nowej Południowej Walii na temat systemu wczesnego ostrzegania powietrzno-kosmicznego budowanego od kilku lat wspólnie przez Rosję Sowiecką i Chiny. Autor skupia się na aspektach technicznych, strategiczno-militarnych (w tym – wspólnych ćwiczeniach wojskowych) oraz geopolitycznych. Koroliew informuje, że projekt ten jest już bliski ukończenia.


Jeśli chodzi o aspekt techniczny, system ten nie jest tarczą antyrakietową sensu stricte, tak jak ten rozwijany przez USA, tylko zaawansowanym systemem wczesnego ostrzegania. System ten oparty jest na sprzęcie i oprogramowaniu sowieckim: przede wszystkim na sieci satelit „Tundra”, umieszczonych w przestrzeni okołoziemskiej oraz modułowego systemu radarowego „Woronież”, umieszczonego na terytorium komunistycznych Chin. System ma, pisze Koroliew, „dostarczać informacje z wyprzedzeniem o trajektorii nadlatującego pocisku, jego prędkości, czasu do osiągnięcia celu oraz innych informacji krytycznych, niezbędnych do skutecznego przechwycenia”. Według Koroliewa, Moskwa i Pekin podpisały kontrakt warty 60 mln dolarów amerykańskich na rozwój oprogramowania do nowego systemu. Głównym wykonawcą ma być państwowa sowiecka korporacja „Wympieł”, która już od dawna współpracuje z chińskimi komunistami w zakresie projektów dla wojska.

Od czterech lat przeprowadzane są dwustronne manewry i symulacje, mające sprawdzić i zgrać komponenty Federacji Rosyjskiej i ChRL w ramach systemu wczesnego ostrzegania. Ćwiczenia te mają już charakter regularny i noszą kryptonim „Bezpieczeństwo Przestrzeni”. W 2016 roku miały one charakter symulacji komputerowej i odbyły się na terenie Centralnego Instytutu Badawczego Armii Rosyjskiej. Manewry „Bezpieczeństwo Przestrzeni 2017” miały miejsce w Pekinie i miały za zadanie „wzmocnić dwustronną współpracę i zabezpieczyć strategiczną równowagę w Azji i na Pacyfiku”, jak podaje za chrlowskim Ministerstwem Obrony Koroliew. Zadaniem szczegółowym było przećwiczenie wspólnego planowania operacji bojowych podczas prowadzenia obrony przeciwrakietowej oraz „wzajemne wsparcie ogniowe”. Z kolei edycja ćwiczeń w roku 2019 miała przećwiczyć reagowania w wypadku ataku na obydwa kraje przy pomocy pocisków balistycznych i manewrujących. Ćwiczenia „Bezpieczeństwo Przestrzeni 2019” władze Rosji Sowieckiej i komunistycznych Chin wykorzystały już propagandowo. To w ich kontekście Putin ujawnił plan stworzenia wspólnego systemu wczesnego ostrzegania na forum Klubu Wałdajskiego.

I tu dochodzimy do aspektów geopolitycznych i strategicznych opisywanych przez Koroliewa. Budowa przez Moskwę i Pekin wspólnego systemu wczesnego ostrzegania jest według analityka „(...) konsekwencją zgodnej i rosnącej konsolidacji chińsko-rosyjskiego strategicznego sojuszu rozwijającego się od końca Zimnej Wojny.” Jest to „(...) oznaka chińsko-rosyjskiej długoterminowej współpracy strategicznej, osiągającej nowy, bardziej zaawansowany, ale w pełni spodziewany etap”. Etap ten jest - według Koroliewa -  osiągnięciem stopnia integracji wojskowej między ChRL i Federacj Rosyjską i współzależności takiej, jaka ma miejsce na przykład pomiędzy Stanami Zjednoczonymi i Wielką Brytanią. Stworzenie wspólnego systemu wczesnego ostrzegania przed zagrożeniami z powietrza i kosmosu oznacza unifikację państwowych systemów ostrzegania w „jeden kompleks”, obejmujacy obustronną wymianę krytycznie wrażliwych i ważnych informacji. Dalszą konsekwencją będzie „konwergencja strategii obronnych Rosji i Chin”, a końcowym efektem – stworzenie „wspólnej polityki obronnej” Moskwy i Pekinu.

Według Koroliewa, Stany Zjednoczone mogą znaleźć się w punkcie, w którym nie będą zdolne do stawania na przeszkodzie sojuszowi pomiędzy Rosją Sowiecką a komunistycznymi Chinami, którego możliwości będą cały czas konsekwentnie rosły. Koroliew określa grę USA na rozbicie eurazjatyckiej osi i skłócenie Moskwy z Pekinem jako „trudną”. Jednakże ze względu na wspólne interesy FR i ChRL oraz stopień ich integracji zewnętrznej i wewnętrznej, rozbicie tego sojuszu jest po prostu niemożliwe.

A wychodząc już poza treść omawianej analizy Koroliewa, w najbliższej przyszłości będziemy mieli do czynienia z dwoma nakładającymi się na siebie trendami: z jednej strony będzie postępować coraz większa integracja i unifikacja Federacji Rosyjskiej i ChRL oraz coraz bardziej agresywna ich polityka (łącznie z możliwością wywołania konfliktu zbrojnego albo eskalacji rozgrywających się już), z drugiej zaś, Stany Zjednoczone z nową administracją Bidena i Harris, będą szukać „normalizacji” stosunków i kolejnego „resetu” z Moskwą, Pekinem oraz ich realnymi i potencjalnymi sojusznikami, np. Iranem czy Niemcami.