2022-12-31

Koniec roku 2022. Strategiczna sygnalizacja i projekcja siły

21 grudnia 2022 roku w Waszyngtonie doszło do spotkania prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zelenskiego z prezydentem USA Joe Bidenem. Prezydent Ukrainy wygłosił również mowę w amerykańskim Kongresie, porównywaną z Mową Fultońską Churchilla. Najważniejszym elementem wizyty było zielone światło dla kolejnych transzy pomocy Ukrainie. Pierwszy pakiet pomocy zawiera m.in. baterie przeciwlotniczych Patriotów, nieokreślonej ilości pocisków do HIMARS-ów, rakiety HARM oraz zestawy do naprowadzania grawitacyjnych bomb burzących JDAM, amunicję precyzyjną kalibru 155 mm oraz moździerze 120 mm wraz z amunicją. Drugi pakiet obejmuje głównie broń posowiecką pozyskaną przez USA – m.in. amunicja artyleryjska kal. 155 i 122 mm, pociski do wyrzutni Grad kal. 122 mm, amunicję czołgową kal.125 mm, terminale satelitarne niezbędne do prowadzenia nowoczesnej wojny i uzyskiwania na niej przewagi, a także wsparcie finansowe.




W pakiecie nie znalazły się niestety systemy, które umożliwiłyby Ukrainie atakowanie głębi terytorium Rosji Sowieckiej w celu osłabienia jej potencjału destrukcyjnego, aktualnie wykorzystywanego do atakowania infrastruktury krytycznej i celów cywilnych. A to właśnie przeniesienie wojny na tereny sowieckie (Federacji Rosyjskiej i Białorusi) poprzez masowe ataki rakietowe i lotnicze na sowieckie lotniska, składy amunicji i paliwa jest warunkiem koniecznym do zwycięstwa i późniejszego zawarcia pokoju na warunkach korzystnych dla Ukrainy (a tym samym dla całego wolnego jeszcze świata). Ataki dokonywane przez sowieckie przerobione drony Tu-141, współczesne drony-kamikaze czy grupy dywersyjno-rozpoznawcze ukraińskiego wywiadu i specjalsów są niezwykle ważne, ale końcowym efektem musi być trwałe pozbawienie Moskali zdolności do ustawicznego i stopniowego niszczenia Ukrainy i cofania jej do roli „fallen state”, bo taki jest cel aktualnej kremlowskiej strategii.

***

Jednocześnie ze spotkaniem Zełenski-Biden miało miejsce spotkanie Xi-Miedwiediew w Pekinie. Dmitrij Miedwiediew, wcześniej pełniący funkcje prezydenta i premiera FR, obecnie jest wiceprzewodniczącym Rady Bezpieczeństwa FR oraz przewodniczącym partii „Jedinaja Rossija”. Warto w tym kontekście wspomnieć po raz kolejny twierdzenia chińskiego dysydenta z Lude Media – po 1991 roku to Komunistyczna Partia Chin stała się przewodnią siłą w światowym ruchu komunistycznym.Miedwiediew stwierdził, że współpraca Komunistycznej Partii Chin i „Zjednoczonej Rosji” stanowi element sojuszu Pekin-Moskwa. Wyraził m.in. uznanie dla ustaleń niedawnego, XX Zjazdu Komunistycznej Partii Chin, który wg niego położył podwaliny pod rozwój w ChRL „socjalizmu nowego typu z chińską charakterystyką”. Podkreślił również współpracę chińskiej kompartii i „Zjednoczonej Rosji” w zakresie „zarządzania państwem” i pogłębiania współpracy FR i ChRL w dziedzinie ekonomii, handlu, rolnictwa i energetyki. Wyraził też uznanie dla całokształtu znaczenia KPCh dla Chin, ale także dla „całego świata”. Podczas spotkania Xi Jinping położył nacisk na wzajemną współpracą pomiędzy Komunistyczną Partią Chin a „Zjednoczoną Rosją” w zakresie „wymiany doświadczeń w rządzeniu, synergizacji strategii rozwoju i promowania międzynarodowej i wielostronnej współpracy między partiami”, a także na „wkład ich mądrości i siły w pogłębianie chińsko-rosyjskiej wszechstronnej strategicznej koordynacji”.

Xi zwrócił również uwagę na aspekty dwustronne oraz międzynarodowe:Rozwój chińsko-rosyjskiego wszechstronnego strategicznego partnerstwa dla nowej ery”, czyli de facto sojuszu Pekin-Moskwa, jest „długoterminowym celem strategicznym” Pekinu i Moskwy, bazującym na ich interesach, a „Chiny są gotowe do współpracy z Rosją, by […] stworzyć bardziej sprawiedliwe światowe zarządzanie”. Wódz KPCh i ChRL podtrzymał także stanowisko wobec agresji Rosji Sowieckiej na Ukrainę, polegające na przychylnej neutralności, a de facto neutralności fałszywej. Wojna nazywana jest przez chińskiego genseka „kryzysem”, zupełnie tak, jakby była to jakaś wewnętrzna zadyma na terytorium Rosji. I ów „kryzys” ma zostać rozwiązany na drodze „politycznej”, co w praktyce oznaczałoby zatrzymanie sowieciarzy na obecnej linii frontu i rozpoczęcie rozmów pokojowych, które dałyby Moskwie czas na odtworzenie zdolności bojowej. W piątek, 30 grudnia odbyła się wideokonferencja Putina i Xi, podczas której właściwie powtórzono to, co padło podczas spotkania Miedwiediewa z Xi. Zadeklarowano trwałość sojuszu komunistycznych Chin i Rosji Sowieckiej. Dodatkowo, Putin po raz kolejny wyraził poparcie Federacji Rosyjskiej dla chrlowskich roszczeń wobec Tajwanu.

Jeszcze wcześniej, 19 grudnia, Putin spotkał się z Aleksandrem Łukaszenką w Mińsku. Prawdopodobnie zdecydowano tam o nowej, zimowej ponownej ofensywie na północ Ukrainy. Może ona mieć za cel albo odcięcie dróg zaopatrzenia walczącej z sowieciarzami Ukrainy biegnącej z Polski poprzez Lwów, Łuck czy Równe, albo ponowną próbę zdobycia Kijowa przy pomocy wojsk lądowych, powietrznodesantowych i specjalnych. Białoruś od 24 lutego 2022 bierze udział w wojnie po stronie Moskwy, udostępniając sowieciarzom terytorium jako rejon wyjściowy do ataków na Ukrainę, zarówno dla wojsk lądowych, jak i lotnictwa czy systemów rakietowych. Agendą sowieckich struktur rządzących w Rosji i na Białorusi jest również ściślejsza reintegracja polityczna i wojskowa Białorusi z Federacją Rosyjską.

***

27 grudnia zakończyły się manewry „Morskije Wzaimodiejstwo 2022” , trwające od 21 grudnia. Manewry były nakierowane na „dalsze pogłębianie chińsko-rosyjskiego wszechstronnego partnerstwa i koordynacji w nowej erze” oraz „wzmocnienie współpracy morskiej między Federacją Rosyjską a Chińską Republiką Ludową”. W manewrach uczestniczyły m.in. krążownik rakietowy „Wariag”, niszczyciel „Marszał Szaposznikow” i korwety Federacji Rosyjskiej oraz dwa niszczyciele i okręt podwodny marynarki chińskiej. Celami taktycznymi ćwiczeń były wspólne konwoje, abordaż, ratownictwo morskie, działania przeciw okrętom podwodnym oraz obrona powietrzna. Manewry te odbywały się na Morzu Wschodniochińskim, 300 km od wybrzeży Tajwanu.

Równolegle z manewrami miała miejsce prowokacja i demonstracja siły komunistycznych Chin wobec Tajwanu oraz Korei Północnej wobec Republiki Korei. 22 grudnia, 39 samolotów wojskowych należących do ChRL wleciało w przestrzeń Tajwanu, w tym m.in. bombowce H-6, drony CH-4 i myśliwce J-16 i J-21, po czym zawróciły. 27 grudnia, 5 dronów KRLD wleciało w przestrzeń Korei Pd., w tym przestrzeń nad Seulem. Zaś 25 grudnia, chiński lotniskowiec „Liaoning” zbliżył się do wyspy Guam, na której znajduje się baza amerykańskich sił powietrznych Andrews. W dniu, kiedy publikowany jest ten tekst, Ukraina po raz kolejny ostrzeliwana jest przez sowieckie rakiety.

Nieprzypadkowo terminy wszystkich tych spotkań, chińsko-rosyjskich, chińskich i północnokoreańskich manewrów i prowokacji militarnych, a także kolejnych sowieckich ataków rakietowych na Ukrainę pokrywały się. Wszystko to bardzo ważna sygnalizacja strategiczna – świadczącą o tym, że wojna na Ukrainie i próby eskalacji komunistycznych Chin (z pomocą Federacji Rosyjskiej) w obszarze Pacyfiku to dwa końce tej samej polityki, koordynowanej obustronnie przez Pekin i Moskwę. Trwająca cały czas agresja Rosji Sowieckiej na Ukrainę to nie tylko konflikt lokalny, tylko część wojny, jaką odnowiony blok państw totalitarnych – neokomunistycznych (którego centrum jest sojusz Pekin-Moskwa) prowadzi z cywilizowanym światem, przy udziale licznej i wpływowej piątej kolumny na Zachodzie.

Ameryka i jej sojusznicy (w tym suwerenistyczne elity polskie) mają tego świadomość i przygotowują się do tej wojny.


Wojna ta prowadzona jest nie tyle o zabór ukraińskiego terytorium, który to cel jest (a może stał się w miarę trwania kampanii i porażek Moskali w wojnie lądowej), tylko – jak stwierdził słusznie Jacek Bartosiak o to, kto na jakich obszarach ustala zasady. Ukraina to – jak pisano już tutaj wielokrotnie – zakładnikiem w walce o to, żeby wymusić na krajach zachodnich de facto sparaliżowanie NATO, zawarte w memorandach Federacji Rosyjskiej sprzed roku oraz w niemiecko-francuskich propozycjach „gwarancji bezpieczeństwa dla Rosji”. Agresja Federacji Rosyjskiej na Ukrainę nie jest nastawiona już na spektakularny i szybki podbój Ukrainy, tylko na długą wojnę i wywołanie w świecie kryzysów – surowcowego, żywnościowego, migracyjnego, kryzysu społecznego, putinflacji itp., które w połączeniu z działaniem piątej kolumny uplasowanej na różnych szczeblach i w rozmaitych środowiskach, mają skłonić elity świata zachodniego do przyjęcia warunków Moskwy. Podobne cele będą miały potencjalne dalsze eskalacje ChRL czy KRLD na obszarze Pacyfiku Zachodniego. Rok 2023 i kolejne lata tej dekady XXI wieku przyniosą dalszą dynamizację tej walki i dalsze eskalacje.

2022-12-18

Widmo osi Pekin-Moskwa a wojna na Ukrainie. Analiza Chels Michty

Pod koniec listopada think tank CEPA opublikował artykuł Chels Michty „The Menace of deepening China-Russia axis”. Autorka jest oficerem wywiadu Sił Zbrojnych USA w stopniu porucznika, co sprawia, iż jest on szczególnie warty omówienia. Przyjrzyjmy się najważniejszym tezom zawartym w analizie.

W czasie trwania inwazji Federacji Rosyjskiej na Ukrainę, „Chiny stały się kluczowym sojusznikiem Rosji. Istnienie chińsko-rosyjskiej osi stało się oczywiste wraz ze szczytem Putin-Xi z okazji rozpoczęcia zimowych igrzysk olimpijskich, po którym przywódcy wystosowali wspólną deklarację podkreślającą sprzeciw obydwu krajów wobec dalszego rozszerzenia NATO” oraz poparcie dla czekistowskiego szantażu z końca roku 2021. „W tym czasie – pisze Michta – Xi jasno stwierdził, że Chiny i Rosja będą wzajemnie wspierać swoje interesy i suwerenność jako część wzajemnej koordynacji strategicznej.”

Jak pisze dalej autorka artykułu, „od początku wojny, Pekin uczynił ważne kroki, by pomóc Rosji ominąć sankcje. Chiny podniosły zakup rosyjskiej energii o 60%, dramatycznie zwiększając zależność od Rosji w kwestii gazu, ropy, jak również węgla. […] Zmiana ta wydaje się być umotywowana połączeniem własnych interesów [Chin] oraz pragnieniem wspierania reżimu Putina; Chiny zakupiły więcej rosyjskiej energii, ale w niskich cenach, przez co pomogły sobie łagodząc sankcje Zachodu wobec swojego sojusznika. Biorąc pod uwagę to, że Chiny są największym na świecie importerem ropy oraz drugim największym importerem gazu ziemnego, niemożliwością będzie izolacja Rosji tak długo, jak długo Chiny będą największym jej klientem. Michta dochodzi tutaj do kluczowego jej zdaniem wniosku, i to już na poziomie geopolitycznym i geostrategicznym: „Stany Zjednoczone nie konkurują z Rosją i Chinami na dwóch osobnych frontach w Europie Wschodniej i Indopacyfiku. Konkurują one raczej z nowym, sino-rosyjskim sojuszem, w którym oba kraje działają w tandemie, by zagrozić Zachodowi.” Jest to bardzo poważne wyzwanie dla USA i ich sojuszników. Możliwy jest scenariusz, zdaniem Michty, w którym […] Pekin i Moskwa jednoczą się, by wyrzucić Stany Zjednoczone z Eurazji. Co więcej, jeśli Rosja pokonałaby Ukrainę, a Niemcy pozostalyby zależne od Chin jako ich największy partner handlowy, to wówczas może powstać w Europie sytuacja stanowiąca bezpośrednie wyzwanie dla Stanów Zjednoczonych. […]”

Pomimo zacofania gospodarczego Federacji Rosyjskiej, „Kreml wnosi do sino-rosyjskiego sojuszu komplementarność w obszarach, w których Chiny wykazują braki.” Rzutuje to – zdaniem Michty – na militarny wymiar sojuszu Pekin-Moskwa. Rosja Sowiecka kontynuuje modernizację sprzętu wojskowego, który trafia i będzie trafiał do Chin i pozwoli Pekinowi stworzyć systemy uzbrojenia, dzięki którym będzie możliwe konkurowanie z USA.

Nie należy lekceważyć – zdaniem Michty – siły sowieckiej armii. „Pomimo słabych wyników rosyjskiej armii na Ukrainie, ogromnym błędem byłoby ignorowanie rosyjskiej siły militarnej jako całości. Od czasów Zimnej Wojny, Rosja zmodernizowała swoją flotę okrętów podwodnych, broń nuklearną oraz zdolność prowadzenia wojny cybernetycznej. Jeśli zostanie to udostępnione Chinom i produkowane masowo, może to mieć wpływ na infrastrukturę przemysłową ChRL i stać się poważnym zagrożeniem dla Stanów Zjednoczonych i […] sojuszników.” I taki właśnie mechanizm obustronnej współpracy ma już miejsce od zawarcia Umowy o Partnerstwie Strategicznym między Pekinem a Moskwą z 1996 roku. Od tego czasu oba kraje pracują w dziedzinie badań i rozwoju w zakresie broni i systemów uzbrojenia. Obejmują one licencjonowaną produkcję systemów posowieckich i inne wspólnie realizowane przedsiewziecia. Chiny produkują na licencji samoloty Su-27Sk. Federacja Rosyjska udostępnia zaś Chinom technologie radarowe oraz pociski przeciwczołgowe i przeciwokrętowe, artylerię pokładową, a także silniki turbośmigłowe czy systemy obrony powietrznej S-400. Od roku 1996 to rosyjskie projekty okrętów wojennych odegrały kluczową rolę w rozbudowie chrlowskiej marynarki wojennej, która obecnie posiada więcej okrętów, niż Marynarka Wojenna USA. „Przez dekady – konkluduje Michta – Rosja wspierała modernizację chińskiego wojska, dostarczając zarówno systemy uzbrojenia, jak i technologie. […] Krótko mówiąc, Kreml jest w stanie pomóc ChRL w przekształceniu się w jeszcze silniejszego rywala wojskowego Stanów Zjednoczonych.”

Chels Michta podsumowuje swoją analizę powrotem do poziomu geopolitycznego i geostrategicznego. „Trwająca cały czas konsolidacja sojuszu Pekin-Moskwa stanowi jeszcze bardziej bezpośrednie wyzwanie w kontekście rywalizacji wielkich mocarstw, a konkretnie, jak wyobrażamy sobie teatry rozgrywki.” Przez ostatnią dekadę Stany Zjednoczone skupiały się zwłaszcza na obszarze Indopacyfiku oraz na zapewnianiu bezpieczeństwa Tajwanowi jako podstawie gwarantowanego przez USA systemu bezpieczeństwa w Azji. „Pivot na Azję” ogłoszony przez administrację Baracka Obamy spowodował jednak „rozłączenie teatrów pacyficznego i atlantyckiego.” To, zdaniem Michty, było błędem, gdyż doprowadziło USA do dysponowania nieadekwatnych sił i środków do operowania na obydwu teatrach wojennych jednocześnie. I „tak, jak w przypadku poprzednie dążeń do hegemonicznej kontroli nad Eurazją w XX wieku, Europa może stać się głównym polem bitwy, na którym Chiny popierają swojego rosyjskiego sojusznika.” To Europa – według Michty – może okazać się kluczowa dla kontroli nad Eurazją.

 

***

Chels Michta uznaje za możliwą perspektywę pokonania Ukrainy przez Rosję Sowiecką. Jest to możliwe, jeśli zostaną spełnione następujące warunki. Po pierwsze, sukces odniesie strategia generała Surowikina, który od jesieni dowodzi agresją na Ukrainę. Strategia ta polega na masowym niszczeniu ukraińskiej infrastruktury krytycznej przy pomocy zmasowanych ataków lotniczych i rakietowych na cele cywilne oraz infrastrukturę właśnie, zwłaszcza na elektrownie i sieci energetyczne. Chodzi w niej o to, by sparaliżować funkcjonowanie kraju poprzez pogrążenie go w permanentnym blackout’cie, zniszczyć przemysłowe i logistyczne zaplecze ZSU i wreszcie, spowodować destrukcyjną także dla otoczenia Ukrainy katastrofę humanitarną oraz pogłębiać kryzys surowcowy, żywnościowy i ekonomiczny na Zachodzie.

Wszystko to ma również zmusić kraje zachodnie do negocjacji z Federacją Rosyjską oraz do ustalenia pokoju na warunkach czekistowskiego reżimu. I tutaj dochodzimy do drugiego warunku. Jeśli kraje europejskie, takie jak Francja czy Niemcy całkowicie wyłamią się z pomocy walczącej Ukrainie, czego balonem próbnym były ostatnie propozycje Macrona i Scholza. Kraje zachodnie nie tylko nie mogą przystawać na tego typu propozycje, ale – jak pisze krymskotatarski politolog Nedim Useinowpowinny słać jeszcze więcej systemów rakietowych dalekiego zasięgu. Tak, aby Ukraina mogła przeprowadzać zmasowane ataki na terytorium sowieckie i zrobić z sowieckim potencjałem destrukcyjnym to samo, co sowieciarze z ukraińską infrastrukturą, miastami i wioskami.

Jeśli prawdziwe są przecieki o tym, jakoby realną propozycją Macrona jest utworzenie zdemilitaryzowanej „strefy buforowej” między Federacją Rosyjską z jednej strony, a Ukrainą i państwami NATO z drugiej, to mamy wygraną Rosji Sowieckiej, a przynajmniej początek sekwencji wydarzeń prowadzących do jej wygranej i realizacji szantażu wystosowanego przez Kreml przed rokiem. To także oznaczałoby wygraną ChRL, bądź wstęp do niej. Byłby to początek – jak określiła dr hab. Katarzyna Pisarska - „globalnego koncertu mocarstw”, gdzie dominującą rolę odgrywałaby oś Pekin-Moskwa, z ChRL w roli hegemona i Federacją Rosyjską w roli chrlowskiego „żandarma”. Rok 2023 i prawdopodobnie najbliższe lata będą walką o utrzymanie dotychczasowego porządku światowego, która to walka będzie coraz bardziej eskalować.

Przegrana Rosji Sowieckiej, jej konsekwencje w postaci wewnętrznej destabilizacji, a tym bardziej potencjalna perspektywa dekolonizacji i rozpadu na państwa narodowe i/lub państwa rosyjskie nie identyfikujące się z bolszewicko-imperialnym dziedzictwem Moskwy będzie oznaczać automatycznie znaczące osłabienie komunistycznych Chin oraz ich potencjału ekspansyjnego i strategicznego, a nawet groźbę destabilizacji. A w najlepszym dla ChRL wypadku – ograniczenie strategicznego statusu Rosji Sowieckiej do roli wasala i zaplecza surowcowego.


 

***

Chels Michta pominęła w swojej analizie szczegółowe rozważania nad wydarzeniami, które rozgrywały się na osi Moskwa-Pekin w ostatnich paru miesiącach. I słusznie, bo nie zmieniają one postaci rzeczy, wbrew obiegowym i popularnym opiniom, mówiącym o tym, jakoby Chiny miały porzucić swojego czekistowskiego sojusznika. Komunistyczne Chiny i Rosja Sowiecka są sobie wzajemnie potrzebne, a ich hegemonistyczne aspiracje mogą zostać zrealizowane jedynie poprzez wzajemną symbiozę strategiczną. W bieżącej sytuacji, której centrum jest prowadzona przez Federację Rosyjską brutalna agresja przeciwko Ukrainie, najlepszą opcją dla Chin jest utrzymywanie pozorowanej neutralności wobec Moskwy, połączone z wysyłaniem sprzecznych sygnałów.

Jednym z pierwszych liderów, który pospieszył z gratulacjami dla Xi Jinpinga z okazji wyznaczenia na de facto dożywotnią kadencję oraz XX Zjazdu Komunistycznej Partii Chin był nie kto inny, tylko Władimir Putin. Chrlowski minister spraw zagranicznych Wang Yi (także jedna z ważniejszych postaci w politbiurze KPCh) w rozmowie z Siergiejem Ławrowem poparła „dążenie do realizacji strategicznych celów rozwojowych Rosji” oraz „umacnianie jej mocarstwowej pozycji”. Jak relacjonuje Hanna Shen, „Widać, że Pekin określa działania Putina i jego bandytów na Ukrainie jako  "jednoczenie narodu rosyjskiego”, a stwierdzenia o umacnianiu mocarstwowej pozycji Rosji nie można odebrać inaczej jak potwierdzenie przez Pekin prawa Moskwy do kontroli naszego regionu, Europy Środkowo-Wschodniej.” Komunistyczne Chiny sprzeciwiły się również rezolucji Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej, która miała sprzeciwiać się terroryzmowi nuklearnemu Rosji Sowieckiej w zajętej przez nią elektrowni jądrowej w Zaporożu. Komunistyczne Chiny próbowały również sabotować podpisanie umów pomiędzy Polską a Koreą Południową na dostawy sprzętu wojskowego, nie pozwalając na przelot samolotu z ministrem Błaszczakiem do Korei Pd.

Rzekome wezwania ChRL do deeskalacji na szczytach G-20 i APEC to nic innego, jak dezinformacja i mydlenie oczu. Z jednej strony Pekin sprzeciwił się użyciu przez Moskwę broni nuklearnej i wzywał do pokoju, a z drugiej strony, po raz kolejny sprzeciwił się sankcjom i potępianiu Federacji Rosyjskiej za wojnę, którą określił zaledwie jako „kryzys”. Sprzeciw wobec sowieckiego szantażu nuklearnego oznacza jedynie, iż Chiny po prostu nie są gotowe na potencjalne konsekwencje użycia BMR, co mogłoby mieć dla nich nieoczekiwane konsekwencje i mogłoby zniweczyć politykę pozorowanej neutralności wobec Moskwy. Natomiast zastosowanie się przez Ukrainę i Zachód (w praktyce: USA, Wielką Brytanię i Polskę) do chińskich apeli o deeskalację i przerwanie walki oznaczałoby w praktyce, że Rosja Sowiecka mogłaby „zintegrować” zajęte terytorium i odtwarzać zdolności bojowe do dalszych podbojów.

Na przełomie listopada i grudnia namierzono transporty lotnicze z Chin do Federacji Rosyjskiej. Samoloty An-124 Rusłan miały pod koniec listopada wykonać co najmniej 9 lotów z wyłączonymi transponderami. Nie wiadomo, co konkretnie znajdowało się na ich pokładzie, oprócz mundurów, kamizelek kuloodpornych czy hełmów i oporządzenia. Nie wiadomo również, ile faktycznie odbyło się lotów, oprócz namierzonych. Ukraińskie źródła twierdzą, że można mówić nie o pojedynczych transportach, a o „moście powietrznym”, a pomoc może obejmować nie tylko indywidualne wyposażenie żołnierskie. W tym samym czasie odbył się również kolejny chińsko-sowiecki patrol lotniczy nad Morzem Japońskim. Był to drugi już taki patrol w tym roku i pierwszy, w którym samoloty rosyjskie lądowały na lotniskach w Chinach, a chińskie w Federacji Rosyjskiej.