2024-02-25

Pesymistyczny scenariusz Nialla Fergusona

 2 lutego 2024 roku Bloomberg opublikował artykuł Nialla Fergusona pt „What would America look like if it lost World War III”. Autor – szkocki historyk i politolog – twierdzi słusznie, że aktualnie trwa sekwencyjna III wojna światowa, rozgrywana na kilku teatrach: na Ukrainie, na Bliskim Wschodzie oraz Indopacyfiku (potencjalna inwazja ChRL na Tajwan i/lub KRLD na Koreę Południową). Jest to wojna prowadzona przez sojusz Pekin-Moskwa przeciwko Stanom Zjednoczonym, ich sojusznikom i całemu wolnemu, nietotalitarnemu i niekomunistycznemu światu. Jest to wojna, w której stawką i celem jest obalenie pozycji USA i ich sojuszników, a tym samym ustanowienie i utrzymanie nowego porządku światowego, w którym hegemonem są komunistyczne Chiny, a głównym partnerem KPCh jest czekistowska Federacja Rosyjska. Ferguson twierdzi, że zwycięstwo ChRL i sojuszników jest możliwe i będzie miało konsekwencje nie tylko dla Ukraińców, Żydów czy Tajwańczyków, ale także dla Amerykanów, Brytyjczyków i ogółem, wszystkich obywateli państw zachodnich.


„Jeśli Stany Zjednoczone pozwolą na opanowanie Ukrainy, Izraela i/lub Tajwanu na opanowanie ich przez wrogów, będzie to również miało surowe konsekwencje dla Amerykanów. I przez stwierdzenie surowe konsekwencje rozumiem coś znacznie gorszego niż kolejny 9 września” – pisze Ferguson. W artykule i w próbie ich prognozowania i zobrazowania, autor odwołuje się do dystopii, political fiction i dzieł o historii alternatywnej. W powieści „SS-GB” przedstawiono historię alternatywną, w której Rzesza Niemiecka pokonuje w roku 1940 Wielką Brytanię, internuje króla, a premiera Churchilla zabija w pokazowym procesie berlińskim. Niemcy nie atakują Sowietów, wręcz przeciwnie, cała Europa znajduje się pod hegemonią sojuszu Niemiec z ZSRS. Ruch oporu jest iluzoryczny, a głównym bohaterem jest kolaborant – funkcjonariusz Scotland Yardu, który podlega Gruppenfuehrerowi SS.

Ferguson omawia też amerykańską produkcję filmową, „Czerwony Świt” z Patrickiem Swayze grającym członka ruchu oporu – Jeda Eckerta, który wraz z grupą przyjaciół walczy z inwazją ZSRS i innych państw bloku komunistycznego, który w fabule filmu zdołał opanować Eurazję i Amerykę Południową, neutralizując sojuszników USA w Europie. Szkoda, że Ferguson nie wymienił podobnego w wymowie serialu pod tytułem „Amerika” z 1987 roku (m.in. z Krissem Kristoffersonem i Arminem Muellerem Stahlem w rolach głównych), w którym Stany Zjednoczone poddane są okupacji przez ZSRS, NRD i inne państwa komunistyczne, w kolaboracyjnych rządach zasiadają radykalni lewacy i liberałowie, realizujący politykę do złudzenia przypominającą rozwiązania współczesnej tzw. lewicy i liberałów. USA w tym serialu zostały pokonane poprzez detonację przez Sowiety bomb atomowych w górnych warstwach atmosfery i kosmosie, co spowodowało porażenie infrastruktury łącznościowej, komunikacyjnej i elektrycznej przez impuls elektromagnetyczny.

Takie dzieła kultury współczesnej mają ważne zadanie – przygotowują społeczeństwa, zwłaszcza Zachodu, na scenariusze, które większości mogły bądź mogą wydawać się fantastyką, ale wcale nie są scenariuszami nierealnymi, i które przede wszystkim są scenariuszami pesymistycznymi, jednak motywującymi i przygotowującymi obywateli do działania i reakcji. Jak stwierdza Ferguson, Amerykanie i inne społeczeństwa Zachodu wolą od takich refleksji pogrążanie się w ogłupiającej i eskapistycznej popkulturze.

I teraz film, którego nikt nie wyreżyseruje. Pewnego czasu, w tym roku, Chńczycy blokują Tajwan. Albo Filipiny. Albo, być może, Korea Północna wystrzeliwuje rakiety na Koreę Południową. Ale trzymajmy się Tajwanu.” Taki jest potencjalny, ale zdaniem Fergusona całkiem realny scenariusz wojenny, który na trwale może zmienić światową architekturę strategiczną, ale także społeczeństwa państw zachodnich, które mimo odległości od Moskwy, Pekinu czy Pjongjangu, będą odczuwać na własnych skórach skutki możliwego zwycięstwa osi Pekin-Moskwa.

W scenariuszu współczesnej wojny, ChRL nakłada blokadę morską i powietrzną na Tajwan. Tajpej domaga się od Stanów Zjednoczonych powzięcia działań w celu zniesienia przez Chiny blokady. Siły i środki, jakie ma do dyspozycji USA pozwalają na siłowe zniesienie blokady Tajwanu, jednak zanim to następuje, ma miejsce krach na Wall Street. Akcje spadają o 20 procent. Akcje Apple notują spadek rzędu 50 procent, ponieważ większość hardware’u nadal produkowana jest w komunistycznych Chinach. Spada wartość dolara na rynkach międzynarodowych, a system bankowy sparaliżowany zostaje przez run na banki i bankomaty. W scenariuszu tym ChRL może zaatakować amerykańskie grupy lotniskowców, wyznaczone do obrony Tajwanu i zniesienia komunistycznej blokady. W wojnę może zostać wciągnieta Japonia, jeśli posiada jeszcze siły i środki za pomoca których może zaatakować chińskie lotniska i instalacje rakietowe. Pełnoskalowa odpowiedź USA może spowodować wyczerpanie się zasobów broni i amunicji w przeciągu tygodnia. Konflikt – jeśli wybuchłby w tym roku – odbywa się w koincydencji czasowej z wyborami prezydenckimi w USA, w których Trump krytykuje Bidena za wywołanie kolejnej „wiecznej wojny” i jednocześnie za okazywanie słabości wobec ChRL, a chrlowski TikTok rozsiewa wśród amerykańskiej młodzieży propagandę o konieczności „reunifikacji Tajwanu z Chinami”. Cyberataki oraz ataki ChRL na infrastrukturę komunikacyjną pogłębiaja wewnętrzny chaos i powodują paraliż kraju, który dotyka w szczególności największe amerykańskie miasta.

To właśnie decyduje o zwycięstwie Chin w potencjalnej wojnie z USA. Wiceprezydent USA Kamala Harris ogłasza „Azjatyzację wojny”, na mocy której wszyscy żołnierze zostają zdemobilizowani i powracają do domów. Xi Jinping triumfalnie odwiedza zdobyty Tajpej. „W końcu, tydzień później, ministrowie spraw zagranicznych Chin, Rosji, Iranu i Korei Północnej spotykają się w Pekinie, by ogłosić powstanie Strefy Wspólnego Dobrobytu Wielkiej Eurazji.” System jaki panuje w krajach komunistycznych, takich jak ChRL, Federacja Rosyjska czy Korea Północna, „promieniuje” na pokonane i upokorzone Stany Zjednoczone, ale zadomawia się w Ameryce – przynajmniej w scenariuszu Fergusona – stopniowo. Nowe, powojenne USA zyskuje w artykule Fergusona znamienne określenie CCP-US. Część Amerykanów – pisze Ferguson – będzie kolaborować, część będzie stawiała opór, zaś większość się dostosuje. Spełnia się „chińskie marzenie” wierchuszki KPCh, spełnia się cele długofalowej strategii sowieckiej, opisanej między innymi w książkach Anatolija Golicyna. Powstaje nowy porządek świata, w którym USA zostają wyeliminowane z roli supermocarstwa, a głównym rozgrywającym staje się eurazjatycki koncert mocarstw z przewodnią rolą osi Pekin-Moskwa.

***

Taki scenariusz miałby oczywiście katastrofalne konsekwencje dla Polski i Międzymorza. Można całkiem łatwo wyobrazić sobie, jakie konkretnie miałby on konsekwencje. Po pierwsze, atak ChRL na Tajwan lub/i atak Korei Północnej na Koreę Południową spowodowałby wielokryzys ekonomiczny i technologiczny, przez który hipoteza Olduvai stałaby się samospełniającą się przepowiednią, ale naturalnie z innych powodów, niż te, o których w założeniach mówił Richard Duncan. Wykorzystując to, że światową fabryką nowoczesnych technologii są Chiny, Japonia i Korea oraz strategiczne znaczenie szlaków handlowych wiodących przez Cieśninę Malakka, ChRL cofnęłaby technologicznie świat zachodni o lata, jeśli nie o dekady, a na pewno szantażowałaby cały Zachód taką możliwością, jednocześnie lewarując polityków w USA i UE lansujących dezindustrializację w imię ochrony środowiska.


Po drugie, spełnienie się scenariusza opisywanego przez Fergusona spowodowałoby odciążenie Federacji Rosyjskiej na froncie ukraińskim i ogółem, na froncie zachodnim. Ukraina pada pod kolejnymi bombardowaniami przy pomocy chińskich i irańskich dronów oraz północnokoreańskich rakiet średniego i dalekiego zasięgu, a także pod naporem kolejnych „miasnych szturmow”. Przyjmijmy, że dzieje się to w roku 2025. Na konferencji w Pekinie (albo Berlinie) przyjęty zostaje fałszywy plan pokojowy Xi Jinpinga, który daje przewagę Federacji Rosyjskiej; Moskwa uzyskuje wszystkie tereny ukraińskie zdobyte po 24.02.2022 i „zawiesza” wojnę, co pozwala jej realizować swoje cele w Mołdawii, Polsce i państwach bałtyckich.

Przypomnijmy też to, że pełnoskalowa faza inwazji na Ukrainę trwająca już dwa lata, nastąpiła po ultimatum Putina-Ławrowa wystosowanego wobec USA i państw członkowskich NATO. „Azjatyzacja”, którą w scenariuszu Fergusona ogłasza Kamala Harris przewiduje wycofanie wojsk amerykańskich z całej Eurazji. USA wycofują z Europy swoje wojska, w tym z krajów, które przystąpiły do NATO po 1997 roku. Na terenie Polski, Czech, Węgier, Rumunii, państw bałtyckich i Bałkanów Zachodnich zabronione są jakiekolwiek większe ćwiczenia NATO, zabronione są loty samolotów w przestrzeni powietrznej tych krajów oraz wejścia okrętów wojennych na Bałtyk, Adriatyk i Morze Czarne. Likwidacji podlega program NATO Nuclear Sharing. Wszystkie te punkty zostają w końcu przyjęte przez rozdające karty w Europie Niemcy i Francję.



Federacja Rosyjska domaga się – po punktowych atakach lotniczych, dronowych i rakietowych na Polskę – utworzenia korytarza pomiędzy Białorusią a eksklawą królewiecką oraz ustanowienia na terenie całej Polski i państw bałtyckich „specjalnej strefy wpływów”, we współpracy z Niemcami i Chinami. Następnie, do Strefy Wspólnego Dobrobytu Wielkiej Eurazji przystępują Niemcy, zaś Unia Europejska oraz Francja zyskują status obserwatora…

2024-01-20

Rewolucja Tuska

Pierwszymi posunięciami nowego rządu, który ukonstytuował się z wielce wymowną datą 13 grudnia 2023 roku jest totalny i na dużą skalę przewrót instytucjonalny. Przy pomocy pozaprawnych organów i metod – przy pomocy ludzi wyglądających albo na pracowników prywatnych agencji ochrony – zajęto siedzibę Telewizji Polskiej. Na kilka dni wyłączono sygnał telewizyjny, a po jego przywróceniu zmieniono zupełnie profil stacji informacyjnej TVP Info, zlikwidowano anglojęzyczny kanał TVP World, a z profilu TVP na YouTube natomiast usunięto takie dokumenty, jak „Reset” przedstawiający prosowiecką politykę poprzednich rządów Donalda Tuska i Platformy Obywatelskiej.

Ilustracja muzyczna: Siekiera – Czerwony pejzaż

Kilkudniowe wyłączenie sygnału TVP jest posunięciem, które należy traktować jako działanie przeciwko bezpieczeństwu narodowemu, gdyż telewizja publiczna uczestniczy w systemie powiadamiania kryzysowego, poprzez który ogłaszane i odwoływane są alarmy i ostrzeżenia, a także komunikaty ogłaszane w stanach nadzwyczajnych (w tym – w stanie wojny). Zamknięcie TVP World to pozbawienie się kanału komunikacji dla zagranicy, i to nie tylko dla krajów anglosaskich, przez który można było komunikować m.in. o zagrożeniu ze strony Federacji Rosyjskiej i Chin. Próba ocenzurowania czy wręcz uciszenia TV Biełsat (rosyjsko- ukraińsko- i białoruskojęzycznej) to rezygnacja z oddziaływania na Białoruś i pozyskiwania informacji m.in. o rządach Alaksandra Łukaszenki.

Programy informacyjne emitują narracje, w których społeczeństwo przyzwyczaja się do tego, że należy „wygasić” przeciwdziałanie sowiecko-białoruskiej operacji „Śluza” i wpuścić nasłanych przez Putina i Łukaszenkę migrantów, jednocześnie z przyjęciem migrantów w ramach unijnoeuropejskiego pakietu solidarnościowego. Pamiętamy hucpę, jaką organizowali politycy partii Donalda Tuska, komunistycznej post-PZPR-owskiej tzw. lewicy czy liberalno-lewackich mediów i celebrytów podczas pierwszej odsłony operacji „Śluza”. Przygotowuje się również grunt pod „wygaszenie”, i wygasza się wielkie projekty infrastrukturalne rządów Zjednoczonej Prawicy z lat 2015-23, takie jak Centralny Port Komunikacyjny (wraz z całą infrastrukturą kolejową i drogową), port kontenerowy Świnoujście oraz elektrownia jądrowa Lubiatowo-Kopalino. Prawdopodobnie niebawem będziemy mieli (pod przykrywką audytów itp.) do czynienia z ograniczaniem zbrojeń, będących odpowiedzią na realne i potencjalne zagrożenie ze strony sowieckiej Rosji.

Wcześniej zlikwidowano dwa organy, które – choć nie miały kompetencji decyzyjnych – były kluczowe pod względem bezpieczeństwa narodowego: Podkomisję ds. Zbadania Katastrofy Smoleńskiej, która przedstawiła materiał udowadniający, że 10 kwietnia 2010 roku doszło w Smoleńsku do zamachu oraz Komisję ds. Zbadania Wpływów Rosyjskich, która zbadać miała współpracę polskich poliyków i instucji z sowieciarzami w latach 2007-15. Dotąd opublikowany cząstkowy raport udowadania częściowo zakulisową i pozaformalną współpracę władz SKW z FSB. Ze strony rządowej zdjęto wszelkie informacje na temat tych komisji oraz ich ustalenia.

W międzyczasie na stanowiska kierownicze w służbach specjalnych przywrócono osoby odpowiedzialne za „Reset” z Rosją sowiecką w latach 2007-2015. Nie tylko zresztą w służbach specjalnych – czołowymi „resetowcami” obecnymi w nowym rządzie są m.in. Tusk, chcący w 2008 roku dobrych relacji „z Rosją taka, jaka ona jest”, Tomasz Siemoniak, dawny minister obrony, podważający sens zbrojeń i powiększania armii, a także Radosław Sikorski – nowy-stary minister spraw zagranicznych, który za czasów pierwszych rządów Platformy Obywatelskiej wdrażał rzeczoną politykę „resetu” z czekistowską Rosją.

Nowy rząd Tuska przynosi również totalne bezhołowie i anarchię instytucjonalną, czego przejawem jest wchodzenie różnych instytucji i organów w sfery, które nie należą w zakresie ich kompetencji i wręcz we wzajemne podważanie ich legalności. Przejawem tego jest zatrzymanie i osadzenie w jednostkach penitencjarnych ministrów Kamińskiego i Wąsika, czego pierwotną przyczyną jest zwalczanie przez nich korupcji i przestępczych działań i powiązań polityków PO, w tym zapewne powiązań z Moskwą, o których nie mamy szczegółowej wiedzy, i zapewne nigdy jej nie posiądziemy.

Kluczowe jest jednak to, że większość tych działań dokonywana jest z pogwałceniem obowiązującego prawa (nawet przy założeniu, że jest ono wysoce wadliwe, czy wręcz komunistycznym bublem, począwszy od tzw. „konstytucji Kwaśniewskiego”) i konstrukcji systemu politycznego oraz prawnego, metodami bojówkarskimi i stanowiącymi poważne zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego, na przykład operacja zatrzymania Kamińskiego i Wąsika, która równie dobrze mogłaby się okazać operacją FSB albo GRU przeprowadzoną pod przykryciem i/lub pod fałszywą flagą. Metody te przypominają zresztą początki prezydentury Putina w Federacji Rosyjskiej i  Łukaszenki na Białorusi.

Celem wszystkich działań „koalicji 13 grudnia” jest – świadoma lub nie – anarchizacja systemu politycznego w Polsce. Zinstytucjonalizowana anarchizacja i rewolucja, która doprowadzi w końcu do totalitaryzmu i interwencji Federacji Rosyjskiej (w takiej czy innej formie). Znamienne są niedawne słowa Donalda Tuska o wprowadzeniu… „dyktatury praworządności”.

Rewolucja Tuska jest wycinkiem o wiele większego obrazu, jakim jest sekwencyjna trzecia wojna światowa, prowadzona wspólnie przez Federację Rosyjską i ChRL (oraz ich sojuszników) przeciwko światu. Jedna z odsłon tej wojny rozgrywa się na Ukrainie i przekracza jej granicę, wchodząc na terytorium Polski, krajów bałtyckich, a tym samym NATO, zgodnie z koncepcjami Putina, Miedwiediewa, generała Gierasimowa i Kirijenki (jednego z czołowych sowieckich „szamanów” i polittechnologów).

Zdjęcie

Wiele mówi się o poparciu, jakim darzą nowy rząd Niemcy, eurokraci i USA (w osobie ambasadora Marka Brzezinskiego), ale głównym celem rewolucji Tuska jest powtórzenie resetu z Moskwą z lat 2007-15, ale tym razem, póki co, realizowanego poprzez anarchizację, uwstecznianie i destabilizację Polski. Doskonale podsumował to Nile Gardiner, były doradca premier Margaret Thatcher, który twierdzi między innymi, że „największymi wygranymi potwornego kryzysu w Polsce wywołanego przez Tuska są Rosja i Chiny. […] Osłabiona Polska to prezent dla Moskwy i Pekinu.” Gardiner wskazuje również, że „zamiast przeciwstawiania się Rosjanom, Donald Tusk naśladuje Putina przez zamykanie do więzienia swoich politycznych oponentów i zamykania stacji TV”. I ta dialektyczna totalitaryzacja przez destabilizację i anarchizację ma na celu (i doprowadzi) do osłabienia Polski jako głównego państwa Międzymorza, które jednocześnie stanowi Wschodnią Flankę NATO oraz osłabienia znaczenia Polski jako głównego węzła zaopatrzeniowego dla Ukrainy, od niemal dwóch lat walczącej z neosowiecką agresją. Ostatnie wypowiedzi Radosława Sikorskiego na Światowym Forum Ekonomicznym w Davos są elementem przygotowania gruntu (zarówno opinii zachodniej, jak i krajowej) pod kolejny, otwarty „reset” z Federacją Rosyjską.

Wspomniana wyżej anarchizacja, destabilizacja i totalizacja tworzą też grunt i okazję do otwartej agresji militarnej ze strony Moskwy; póki co mamy ataki hybrydowe w postaci przelotu rakiety, stałego już zagłuszania sygnału GPS nad Polską i Bałtykiem oraz przelotu myśliwców nad Przesmykiem Suwalskim.

Schwytani przez służby specjalne sowieccy szpiedzy i dywersanci albo zostają wypuszczani na wolność, albo „wolne sądy” zasądzają śmiesznie niskie wyroki.

Wdrażanie agend takich, jak promocja LGBT, ograniczanie suwerenności państw narodowych na rzecz superrządu europejskiego, wdrażanie drakońskiej polityki spod szyldu Fit for 55, chociaż jest realizowane przez elity polityczne, gospodarcze, czy, nazwijmy je dosyć umownie, metapolityczne Zachodu, również jest działaniem w interesie sowieckiej Federacji Rosyjskiej i ChRL, gdyż w średnioterminowej i długoterminowej perspektywie doprowadzi ona kraje zachodnie, włączając w to Polskę, do gospodarczego, infrastrukturalnego i politycznego parteru, nie mówiąc o wpływie ich na życie większości zwykłych obywateli – od totalitaryzacji życia, aż po powrót do strukturalnej, masowej biedy i bezrobocia. Zapowiadane reformy systemu edukacji w duchu lewacko-demoliberalnym spowodują wykształcenie (nomen omen) całego pokolenia ludzi nie tylko bez świadomości tożsamości własnej, ale niewyuczonych pewnych podstawowych, praktycznych cech i umiejętności, idealnych do roboty na szparagach w Niemczech czy do prostej roboty w chińskiej montowni, których zapewne przybędzie. Albo przy wyrębie syberyjskiej tajgi.

Sianie i promowanie nienawiści do elektoratu PiS może doprowadzić do jeszcze jednego przejawu destabilizacji – poważnych niepokojów społecznych, a nawet groźnych zamieszek czy kolejnej fali aktywności „seryjnych samobójców” i „samotnych wilków” w rodzaju Ryszarda Cyby.


***

Prawo i Sprawiedliwość podczas swoich ostatnich dwóch kadencji próbowało de facto dokonać wybicia się Polski na suwerenność i niepodległość, co w naszym kontekście geopolitycznym i geostrategicznym oznacza dekomunizację i desowietyzację, czyli wyrwanie Polski z geopolitycznego „pola grawitacyjnego” Federacji Rosyjskiej. Próba realizacji zbiegała się z coraz większą totalizacją kremlowskiego reżimu czekistów, resowietyzacją dawnego imperium sowieckiego oraz konsolidacją totalitarnej osi Moskwa-Pekin, czego efektem jest sytuacja, o której wspomniano pokrótce wyżej i w dwóch poprzednich wpisach.


PiS próbował stworzyć państwo, będące połączeniem rozwiązań czerpiących z nowoczesnego socjalizmu i ordoliberalizmu (czy słusznie – to temat na inną dyskusję), w oparciu o rozbudowę sił zbrojnych wraz z zapleczem infrastrukturalnym i logistycznym (CPK, Via Baltica) oraz suwerenność energetyczną (budowa Baltic Pipe, projekt energetyki jądrowej) oraz o sojusz z USA, UK i budowę luźnego sojuszu Międzymorza Bałtycko-Czarnomorsko-Adriatyckiego.

Ale w czasie tych dwóch kadencji popełnił szereg błędów, które przyczyniły się do ostatniej klęski opcji patriotycznej i sukcesu neobolszewickiej rewolucji Tuska (niestety!), o części z nich pisałem tutaj dwa lata temu.

Po pierwsze, reforma Sił Zbrojnych powinna być o wiele głębsza. Należało wrócić do powszechnego poboru do wojska, najlepiej na wzór izraelski, a także wprowadzić powszechną, pozamilitarną edukację społeczną na rzecz proobronności i bezpieczeństwa, nie patrząc na głosy krytyki. Bez tego budowa licznej i dobrze wyszkolonej i wyposażonej armii zakończy się fiaskiem. Zupełnie zaniedbano odbudowę, a właściwie stworzenie od zera systemu obrony cywilnej, w tym infrastruktury schronów przeciwlotniczych.

Chociaż nawet „symetrystyczny” Ośrodek Analiz Strategicznych postulował już w 2015 roku przystąpienie Polski do programu NATO Nuclear Sharing, co proponowali między innymi Macierewicz i Szatkowski, podczas gdy nasza sytuacja wymaga, byśmy mieli również własną broń nuklearną (tak jak Francja czy Wielka Brytania, pozyskaną na przykład od Izraela), temat został całkowicie zarzucony. Tymczasem, trzeba było to zrobić wtedy, gdy była ku temu sprzyjająca sytuacja międzynarodowa i wsparcie (a przynajmniej przychylna neutralność) ze strony USA, rządzonych wówczas przez Donalda Trumpa. Druga okazja, której również nie wykorzystano, pojawiła się po inwazji Rosji Sowieckiej na Ukrainę, podczas szczytów NATO w Madrycie i Wilnie.

Po drugie, odbudowy niepodległości Polski nie da się zrealizować metodami demokratycznymi i liberalnymi. Nie w takim kontekście wewnętrznym, który mamy, nie w tym otoczeniu międzynarodowym, jakie mamy. Rewolucja 13 grudnia to właśnie udowodniła, a przykładem jest totalna bezradność prezydenta w aktualnej sytuacji. Niepodległościowy, patriotyczny, antykomunistyczny, prospołeczny, wolnościowy, a jednocześnie indyferentny ideologicznie i laicki system autorytarny należało wprowadzić w latach 2015-23. I nie jest tak, że było to „niemożliwe”. Można było wykorzystać po temu obostrzenia sanitarne (które były de facto stanem wyjątkowym bez wprowadzania stanu wyjątkowego) w czasie pandemii Covid-19, można było wykorzystać stan wyjątkowy podczas pierwszej fazy operacji „Śluza”, można było wprowadzić podobny do kowidowego stan zaraz po inwazji na Ukrainę.

Po trzecie, system panujący w Polsce po 1989 roku jest – parafrazując Aleksandra Ściosa – hybrydą komunizmu i demoliberalizmu. Tymczasem PiS odziedziczył po „Solidarności” jeden z jej głównych zabobonów politycznych, co Józef Mackiewicz określił jako dążenie do jednoczesnego obalania i poprawiania. Tak, jak Solidarność w latach ‘80 chciała jednocześnie poprawiać i obalać komunizm, tak PiS w latach 2005-07 i 2015-23 chciał jednocześnie obalać i poprawiać „post”-komunizm, co ostatecznie mści się teraz.

2023-12-31

O nieuchronności inwazji Federacji Rosyjskiej na Polskę. Scenariusze wojny

Jeszcze jeden ważny aspekt geopolityczny

Polska wraz z całym obszarem Międzymorza Bałtycko-Czarnomorskiego stanowi część mackinderowskiego oraz spykmanowskiego Rimlandu. Jest to obszar kluczowy zarówno dla przepływów gospodarczych, jak i dla przemarszu i bazowania wojsk, a przede wszystkim z powodów politycznych. Jest to region kluczowy i dla naszych państw i narodów, dla USA oraz UK, a także Niemiec, Rosji Sowieckiej i Chin. 


Dla Moskwy Polska i Międzymorze to po prostu część sowieckiego imperium zewnętrznego, kluczowa dla imperialno-mocarstwowego statusu Federacji Rosyjskiej. Moskwa, poprzez ponowne opanowanie Międzymorza Bałtycko-Czarnomorskiego, wraz z Bałtykiem i Morzem Czarnym, uzyskałaby dostęp do zachodu Europy i światowych szlaków handlowych i transferowych, zarówno na lądzie, jak i na oceanie. Czekistowski establishment rządzący Rosją ma również za cel sparaliżowanie i dezintegrację NATO i wypędzenie Amerykanów z Europy, co było głównym sensem ultimatum Putina z końca 2021 roku. Opanowanie Międzymorza przez Moskwę (jako element walki o cały eurazjatycki Rimland), cios zadany NATO, a w konsekwencji uzyskanie przez Federację Rosyjską statusu mocarstwa to również czynnik bardzo korzystny dla realizacji imperialno-globalistycznego projektu komunistycznych Chin.


 

Dlatego trwająca już odsłona sekwencyjnej wojny światowej w tym rejonie będzie eskalować. Są następujące, zasadnicze scenariusze eskalacji: 1) scenariusz rewolucyjno-destabilizacyjno-hybrydowy, 2) scenariusz otwartej inwazji i 3) scenariusz mieszany.


Ilustracja muzyczna: Siekiera - Ludzie Wschodu

Scenariusz wojenny numer 1. Inwazja hybrydowa

Ten scenariusz realizowany jest od lata 2021, czyli od rozpoczęcia przez Republikę Białoruś i Federację Rosyjską Operacji „Śluza”. Ma ona za cel zalanie Polski nielegalnymi imigrantami pochodzącymi z różnych stron świata, jednak głównie z krajów muzułmańskich. Wśród nich odnaleziono pospolitych przestępców oraz członków organizacji terrorystycznych takich, jak ISIS czy Al-Qaida. Część migrantów była szkolona w sowieckich akademiach wojskowych i bezpieczniackich, a cała operacja była i jest koordynowana przez FSB oraz białoruskie KGB, GPK (Gosudarstwiennyj Pograniczny Komitiet) i wojska wewnętrzne (szturm na przejście graniczne w Kuźnicy jesienią 2021). Operacja „Śluza” to operacja osłonowa mająca związać walką i zdestabilizować Polskę i kraje bałtyckie przed i podczas agresji na Ukrainę, poprzez masowy import masowej ilości ludności obcej kulturowo, wśród których znajdują się islamscy terroryści, fanatycy i osoby szkolone przez sowieckie bezpieki. A od lata 2023 roku (sfingowanego puczu Prigożyna, przemieszczenia CzWK Wagner na Białoruś i zagadkowego zamachu na Prigożyna i Utkina) należy przyjąć, że imigranci oraz bezpieka białoruska może być wspierana przez najemników Grupy Wagnera. Operacja ta trwa nadal. Choć przez ostatnie dwa lata Wojsku Polskiemu, Straży Granicznej i Policji udawało się powstrzymać sowiecką „Broń D”, a zapora utrudnia napór migrantów, teraz sytuacja może się zmienić.

Ilustracja muzyczna: Dąbek ft. Julia Bartoszek - Granica

Nowa koalicja rządząca składa się z partii, które latach 2007-15 prowadziły otwarcie prorosyjską (prosowiecką) politykę określaną jako „Reset”. Bardzo prawdopodobne jest, że obecny rząd powróci do tej polityki, ale tym razem maskowanej hasłami demoliberalnymi, europejskimi i multikulturalnymi, pod hasłami „uśmiechniętej Polski” i walki o równe prawa dla 2137 płci. Kolejnym, póki co „cichym” przejawem Resetu-2 jest zwolnienie przez sąd z aresztu dywersantów i szpiegów niedawno zatrzymanych przez ABW. W tych kontekstach – Resetu-2 oraz walki rewolucyjno-hybrydowej – należy też widzieć (iście bolszewicką) likwidację i wygaszanie instytucji krytycznych dla systemu bezpieczeństwa narodowego, takich jak media publiczne, kluczowe chociażby dla ogłaszania alarmów i ostrzeżeń.

Przykład mamy teraz, w obliczu naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej, które prawdopodobnie mogły w ten sposób ominąć ukraińską OPL. Jeśli naruszenie przestrzeni powietrznej Polski przez rakietę H-101 nie było przypadkiem, to mamy do czynienia z testowaniem reakcji nowego rządu i całego systemu bezpieczeństwa. Za to samo należy uznać niedawne zakłócenia sygnału GPS na terenie Polski i nad Morzem Bałtyckim. I należy się spodziewać w najbliższej przyszłości kolejnych ataków radioelektronicznych i hakerskich.Pod znakiem zapytania stoi realizowana modernizacja sił zbrojnych – już mówi się o rewizji umów z USA i Koreą Płd. Przyjęcie zaś narzuconych nam przez Niemcy i UE projektów federalizacji Unii Europejskiej jest kluczowe nie tylko dla brukselskiej eurokracji i Berlina, ale także dla Moskwy i Pekinu.

W interesie Moskwy jest także narzucenie Polski paktu migracyjnego i przyjęcie go przez nowy rząd. Pewny jest import migrantów z krajów Unii Europejskiej, a także tych korzystających ze szlaku Federacja Rosyjska-Republika Białoruś. Niedawne zdjęcia marszałka Sejmu Szymona Hołowni z migrantami, przedstawionymi jako migranci ze szlaku białoruskiego można uznawać za (świadome bądź nie) złożenie meldunku o wykonaniu zadania Łukaszence i Putinowi. I jako sygnał zachęcający neosowieckie reżimy do dalszych agresywnych działań. Takim samym sygnałem jest wspomniane wyżej wypuszczenie na wolność dywersantów i szpiegów FR.

Przygotujmy się zatem na sytuację, w której w Kuźnicy Białostockiej czy w pobliżu Lipska powstanie „namiotowa republika ludowa”, a w Trójmieście, Warszawie czy Wrocławiu powstaną imigranckie getta. Polskie miasta mogą stać się areną zamieszek podobnych do tych, które cyklicznie mają miejsce na terenie Francji, Niemiec, czy ostatnio Irlandii, prowadzonych przez kolejne „długie ramię Moskwy”: imigrantów zinfiltrowanych przez terrorystów islamskich z Al-Qaidy, ISIS, Hamasu, czekistów i wagnerowców.

Do tego należy się również spodziewać się wzrostu znaczenia różnego rodzaju rodzimych organizacji wywrotowych, zarówno lewicowych czy wręcz lewackich, komunistycznych czy anarchistycznych, jak i skrajnie prawicowych. Organizacje te będą mniej lub bardziej pośrednio zadaniowane i kontrolowane przez sowieckie specsłużby. Ich siła i znaczenie będzie tym większe, im większy będzie kryzys polityczny i ekonomiczny wywołany zarówno przez wojnę na zewnątrz, jak i politykę nowej koalicji. Część będzie otwarcie promoskiewska, zaś część będzie miała za zadanie pogłębiać chaos, bez afiszowania się z czekistowską agendą.

Scenariusz wojenny nr 2 i 3

Nie jest wykluczony scenariusz otwartej agresji militarnej przeciwko Polsce lub krajom bałtyckim (czy Finlandii), a także kombinacja scenariusza „hybrydowego” ze scenariuszem inwazji wojskowej.

Scenariusz pełnoskalowej inwazji może mieć postać zmasowanej ofensywy w kierunku zachodnim, jak opisuje w wywiadzie dla Gazety Wyborczej mjr rez. Michał Fiszer. Federacja Rosyjska słałaby falami swoje dywizje pancerne, zmechanizowane i powietrznodesantowe, zapewne wspierane przez lotnictwo i ataki rakietowe. A wobec aktualnej przewagi liczebnej i doświadczenia bojowego nie tylko nad Wojskiem Polskim, ale i zdolnymi do pomocy nam armiami krajów NATO, ofensywa Federacji Rosyjskiej zakończyłaby się nie tylko sukcesem, ale uchwyciłaby przyczółek do dalszego Drang nach Westen. Scenariusz opisywany przez mjra Fiszera jest bardzo podobny do tego, jaki zarysowali byli urzędnicy prezydenta USA Ronalda Reagana, Caspar Weinberger i Peter Schweitzer w omawianej kiedyś tutaj książce „Następna wojna światowa”. Z tą jednak różnicą, że w tym scenariuszu Rosja nie zawahała się użyć przeciwko Polsce i Zachodowi broni nuklearnej.

Ilustracja muzyczna: Proceente, Armatowsky - Tadeusz Konwicki

Można sobie wyobrazić inny scenariusz. Trwa kolejny atak saturacyjny na Ukrainę. Jedna-dwie rakiety H-101, H-102, może Kindżał albo S-300 znów „przypadkowo” wlatuje w polską przestrzeń powietrzną. Ale tym razem jest to rakieta z uzbrojoną głowicą, która nie upada gdzieś w lesie, ani nie wraca nad Ukrainę, by zaatakować cele we Lwowie czy poligon Jaworiw. Uderza w jakiś obiekt na terenie Polski, niszcząc infrastrukturę i zabijając ludzi. Równie możliwe są precyzyjne, chirurgiczne uderzenia lotnicze i/lub rakietowe na obiekty infrastruktury krytycznej, takie jak porty morskie, stocznie, węzły drogowe i kolejowe, elektrownie, węzeł Baltic Pipe itp., a także jednostki wojskowe, zwłaszcza lotniska wojskowe ze stacjonującymi tam F-16.

Towarzyszyć mogłyby temu zamieszki na polskich ulicach, ataki terrorystyczne, a także kolejna rewolucja, w której władzę mogłyby objąć partia „Zmiana”, endekomuniści czy prokremlowscy lewacy, co pogłębiało i przedłużałoby chaos. 


 

2023-12-26

O nieuchronności inwazji Federacji Rosyjskiej na Polskę. Kontekst strategiczny i sekwencyjna wojna światowa

 

[…] - I co było potem? - Dopytywał się miotacz butów, zbyt młody, by pamiętać tamte wydarzenia.

- Ano, potem nastąpiło to, co nastąpić musiało. Po kilku latach dał się słyszeć dziwny pomruk, który nasilał się z każdą chwilą. Rósł, potężniał, aż można już było go bez trudu zidentyfikować. Był to chrzęst gąsienic, dźwięk, który jak zwykle zwiastował wyzwolenie. Nie pamiętam już dokładnie, od czego wyzwalał nas tym razem, z pewnością od jakiejś wielkiej plagi, podobnież od konieczności dokonywania wyboru, czy jakoś tak. Znów dała o sobie znać geopolityczna grawitacja działająca najsilniej właśnie w tym punkcie na mapie. […]

Jacek Szczyrba, „Punkt Lagrange’a”

 

Od jakiegoś czasu rozważania o możliwości agresji Federacji Rosyjskiej na kraje Zachodu nie są już jedynie domeną analityków niesłusznie wypychanych na margines (a czasem i poza) dyskursu politycznego, takich jak Jeff Nyquist (który, swoją drogą, jest moim zdaniem pewnym kanałem, przez który DIA ogłaszało pewne informacje). O możliwości, a właściwie wysokim prawdopodobieństwie agresji ze strony kagiebowskiego reżimu mówi otwarcie Sekretarz Obrony USA Lloyd Austin, prezydent tego kraju Joe Biden, czy chociażby szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego, płk. Jacek Siewiera. A także analitycy tacy, jak gen. Ben Hodges, Jacek Bartosiak czy Marek Budzisz. Kreślą oni horyzont czasowy od dwóch do dziesięciu lat, w ciągu których należy przygotować się na konfrontację z Federacją Rosyjską.

W rozważaniach na temat ewentualności agresji Federacji Rosyjskiej na Polskę należy mieć na uwadze pewne elementy, na które wskazuje słusznie wskazuje Tomasz Grzywaczewski: mindset zarówno rosyjskich elit politycznych, jak i większości społeczeństwa (co tyczy się nie tylko Rosjan, ale i przedstawicieli narodów podbitych przez Rosję/Sowiety). Ale oprócz tego, trzeba też mieć świadomość tego, że współczesna Rosja jest w istocie kontynuacją Związku Sowieckiego, a system władzy jest kolejną formą ewolucyjną komunizmu (łączącą klasyczny komunizm z wielkoruskim szowinizmem), który jest teorią i praktyką zdobycia, utrzymania i sprawowania totalitarnej władzy nad wszystkim.

Reszta jest konsekwencją. To właśnie neokomunizm i neosowiecki imperializm to główny element decydujący o bardzo wysokim prawdopodobieństwie kolejnej wojny rozpętanej przez Rosję, tym razem już przeciwko członkom NATO.

Teraz przejdźmy do kwestii politycznych i geostrategicznych. Federacja Rosyjska prowadzi politykę przebudowy i zreintegrowania dawnego imperium sowieckiego, do przywrócenia i wzmocnienia kontroli na obszarze „bliskiej zagranicy”. Z drugiej strony, Moskwa dąży z niemałym powodzeniem do neutralizacji i swoistej formy finlandyzacji Europy Zachodniej, głównie w oparciu o Niemcy, Francję i część zachodnich kręgów biznesowych, które pełnić mają rolę sowieckiego „konia trojańskiego” w Europie Zachodniej i „kapo” w Europie Wschodniej. Swoje regionalne i globalne mocarstwowe ambicje Federacja Rosyjska może jednak zrealizować przede wszystkim w oparciu o sojusz z ChRL, przyjmując rolę chińskiego „lodołamacza”, głębokiego zaplecza strategicznego i głównego filaru komunistycznego Pax Sinica. Warto w tym kontekście wspomnieć nie tylko niedawne wypowiedzi i artykuły Putina, Ławrowa, Miedwiediewa czy Szojgu otwarcie wyrażające zamiar agresji wobec Polski, ale także wypowiedź Wanga Yi, który poparł wprost „umacnianie mocarstwowej pozycji” Moskwy. To właśnie wsparcie (mniej lub bardziej otwarte) ze strony komunistycznych Chin umożliwia Federacji Rosyjskiej prowadzenie neoimperialnej polityki.

Sekwencyjna trzecia wojna światowa

Pod koniec 2020 roku snułem na kanwie wypowiedzi Aleksandra Ściosa możliwy przebieg wydarzeń na świecie oraz możliwą drogę realizacji wspólnej strategii Moskwy i Pekinu. Ta prognoza właśnie się spełnia. Aktualną sytuację na świecie można określić jako pełzająca, sekwencyjna trzecia wojna światowa. Jest to sekwencja wielu lokalnych konfliktów w odległych od siebie rejonach świata, pozornie ze sobą niezwiązanych, w których wiodącą rolę pełnią Federacja Rosyjska i/lub komunistyczne Chiny (współpracujące ze sobą), a rolę wykonawców i podwykonawców – ich sojusznicy, tacy jak Korea Północna, Iran, Syria czy islamskie organizacje terrorystyczne, takie jak Hamas, Hezbollah czy jemeński ruch Houthi. Wojny te rozgrywane są przeważnie na terenach kluczowych z punktu widzenia geopolityki, geostrategii i geoekonomii oraz kontroli nad – używając określenia dra Bartosiaka – przepływami strategicznymi. Mają też miejsce na obszarze eurazjatyckiego Rimlandu, który jest kluczowy dla kontroli nad Eurazją i całym światem. Konflikty te, zarówno osobno, jak i skumulowane, ma osłabić USA, pozostale kraje tzw. kolektywnego Zachodu oraz kraje takie jak Australia, Nowa Zelandia, Indie, Tajwan czy Japonia i wprowadzić nowy porządek światowy, w którym przewodnią siłą byłby koncert mocarstw z dominującą rolą osi ChRL-Federacja Rosyjska.

Utorowały do niej drogę m.in. ofensywa islamskiego terroryzmu z lat pierwszych i dziesiątych XXI, inwazja Federacji Rosyjskiej na Gruzję w roku 2008 oraz zamach na polskie kierownictwo w Smoleńsku, a także zachodnie „detente”, konwergencje i „resety”, głównie w wykonaniu Obamy, Merkel czy „wczesnego” Bidena, do czasu wybuchu wojny na Ukrainie.

Rozpoczęła się ona – przyjmijmy umownie – wywołaną przez ChRL pandemią Covid-19. Światowa epidemia miała zdestabilizować Zachód ekonomicznie oraz wzmocnić pozycję komunistycznych Chin jako światowego bankiera, światowej fabryki i światowego spedytora, kontrolującego kluczowe łańcuchy dostaw.

Kolejną kampanią jest inwazja Rosji sowieckiej na Ukrainę. Ma ona kilka głównych celów: a) odzyskanie kontroli moskiewskiej centrali nad Ukrainą i zaprowadzenie przez reżim czekistów pełnej, totalnej kontroli w miejsce dotychczasowej kontroli strukturalnej, b) destabilizacja krajów Międzymorza Bałtycko-Czarnomorsko-Adriatyckiego i przez to, również odzyskanie i wzmocnienie kontroli w krajach tego regionu. I wreszcie najważniejsze: c) Ukraina to zakładnik w sowieckim szantażu, jaki został wysunięty dwa lata temu wobec USA, NATO i krajów zachodnich, w którym sowieciarze domagają się de facto samorozwiązania NATO i wycofania z Europy potencjału polityczno-militarnego Stanów Zjednoczonych. Kolejnym ważnym celem oraz skutkiem wojny na Ukrainie jest wywołanie bądź pogłębienie istniejących już kryzysów w świecie zachodnim: energetycznego, surowcowego, żywnościowego oraz tzw. putinflacji.

Wojna na Ukrainie to jednocześnie chińska wojna zastępcza z USA i Zachodem. Stopniowe osłabianie Zachodu rękami rosyjskich czekistów poprzez zniszczenie Ukrainy, a docelowo detronizacja USA z pozycji światowego supermocarstwa jest w interesie KPCh, która w taki sposób realizuje kolejny etap wprowadzania swojej koncepcji nowego porządku światowego. Komunistyczne Chiny udzielają Federacji Rosyjskiej wszechstronnego wsparcia, bez którego ta nie mogłaby tak długo prowadzić wojny przeciw Ukrainie i bez którego nie może zwyciężyć – od pomocy w omijaniu sankcji i scalania gospodarek obydwu krajów, poprzez dostawy technologii podwójnego zastosowania, skończywszy na dostawach uzbrojenia i sprzętu wojskowego i wsparcia wywiadowczego. Poparcie polityczne i dyplomatyczne Moskwy przez Pekin kamuflowane jest fałszywą neutralnością. Wojna na Ukrainie pogłębia i jeszcze bardziej wzmacnia strategiczny sojusz Pekin-Moskwa, w którym wzrasta rola ChRL jako centrum i Federacji Rosyjskiej jako nośnika interesów KPCh.

Operacją osłonową towarzyszącą wojnie na Ukrainie jest rosyjsko-białoruska „operacja Śluza”, która doprowadzić miała do zalania Polski, Litwy, Łotwy i Estonii falami migrantów, głównie pochodzących z państw muzułmańskich, a przez to destabilizacja krajów obszaru Międzymorza i uruchomienie procesów mających od kilku dekad w krajach Europy Zachodniej. Operacja ta jest jak dotąd powstrzymywana przez wojska, policje i służby Polski, Litwy, Łotwy i Estonii. Od niedawna podobny manewr jest przez Moskwę stosowany wobec Finlandii.

7 października, rękami Iranu i Hamasu, na Bliskim Wschodzie rozpoczęto kolejną kampanię. Agresja Hamasu przeciwko Izraelowi właśnie eskaluje w większy konflikt regionalny, który będzie miał wpływ na losy terenów położonych poza Bliskim Wschodem. Po pierwsze, na skutek tego konfliktu zaktywizowała się muzułmańska diaspora na terenie państw zachodnich, czego bezpośrednim efektem były demonstracje i zamieszki w wielu państwach europejskich. A jako, że sprawa palestyńska została skutecznie sprzedana jako „walka narodowowyzwoleńcza”, i to w różnych środowiskach politycznych, pośrednie „przeniesienie” konfliktu na Zachód stanowi niezłe pole do działania dla bolszewików, sterujących agenturą wpływu, użytecznymi idiotami i ulicznym motłochem. W bardziej długofalowej perspektywie może to ponownie doprowadzić do reaktywacji na zachodzie islamskiego terroryzmu, a nawet irredentyzmu. Bardziej jednak niebezpieczna jest eskalacja konfliktu na pozostałe obszary Bliskiego Wschodu, która już ma miejsce w rejonie Morza Czerwonego i cieśniny Bab El-Mandab, kluczowych dla światowych przepływów strategicznych i światowego handlu, którego ponad 50% przebiega właśnie przez ten akwen.

Nieprzypadkowa jest eskalacja jemeńskiego, wspieranego przez Islamską Republikę Iranu ruchu Ansar Allah (bardziej znanego jako ruch Houthi). Atakują oni nie tylko cele w Izraelu, ale również cywilne statki handlowe, przepływające przez cieśninę Bab El-Mandab. Będzie to miało (i ma) skutki dla gospodarek państw zachodnich (i nie tylko), a poza tym zaangażuje siły USA i ich najbliższych sojuszników w kolejnym regionie zapalnym.

Realną perspektywą wojny przeciw Ukrainie może być jej przegrana, na skutek przewagi strategicznej i demograficznej sowieciarzy oraz pomocy jakiej udzielają im komunistyczne Chiny, Iran i Korea Północna, na skutek wyniszczenia infrastrukturalnego, depopulacji, a także zmęczenia wojną wśród społeczeństw i elit politycznych Zachodu, podminowanego przez agentury wpływu i użytecznych idiotów. Porażka Ukrainy – w postaci utrzymania przez Federację Rosyjską tego, co zdobyła i utrzymała po 24 lutym 2022 roku (albo wręcz całej Ukrainy lewobrzeżnej), przy zhołdowaniu zachodniej części Ukrainy, bądź przez sprowadzenie jej do statusu państwa upadłego, zwłaszcza jeśli zacznie się dyskutować propozycje „pokojowe” (np. w rodzaju planu Xi)będzie oznaczała także prestiżową porażkę polityki powstrzymywania totalitaryzmów przez Stany Zjednoczone. Otworzy również drzwi do kolejnych agresji dokonywanych przez totalitarną sieć Pekin-Moskwa-Teheran-Pjongjang-Caracas.

W Ameryce Południowej możliwa jest inwazja komunistycznej Wenezueli (oczywiście sojusznika Kuby, Iranu, Federacji Rosyjskiej i ChRL) na Gujanę i aneksja regionu Esequibo, bogatego w ropę naftową.

Kolejnymi kampaniami sekwencyjnej wojny światowej mogą być inwazja Korei Północnej na Koreę Południową bądź Japonię, inwazja komunistycznych Chin na Tajwan i właśnie omawiana potencjalna i prawdopodobna inwazja Federacji Rosyjskiej na Polskę lub/i kraje bałtyckie. Inwazja ta stanie się wręcz nieunikniona, jeśli na Dalekim Wschodzie i Pacyfiku Zachodnim kolejne wojny wywołają Korea Północna i ChRL.

2023-11-28

Nowy Porządek Świata w wersji ChRL i KPCh. Na marginesie analizy dr Sari Arho Havren

Strona 9dashline opublikowała w pierwszej połowie listopada analizę autorstwa dr Sari Arho Havren pt. "Building a safe shared future for the People’s Republic of China. Autorka to politolog pracująca m.in. dla brytyjskiego Royal United Services Institute, specjalizująca się m.in. w relacjach międzynarodowych komunistycznych Chin, w tym z Federacją Rosyjską oraz rywalizacją światowych mocarstw.

W omawianym artykule (i nie tylko w nim) stawia - nie pierwsza i nie jedyna - tezy o tym, iz komunistyczne Chiny dążą do światowej hegemonii (po odebraniu statusu supermocarstwa Stanom Zjednoczonym) oraz stworzenia własnego porządku światowego. Co ważne, Sari Arho Havren próbuje sprecyzować to, czym dokładnie może być komunistyczna chińska alternatywa dla świata, a także otoczkę dezinformacyjnych sloganów i eufemizmów, pod którymi sprzedawane są chińskie dążenia.


 

Chińska strategia światowej dominacji to strategia długofalowa, realizowana od dekad. Jak wskazuje Sari Arho Havren, w 2013 roku, rok po wyznaczeniu na stanowisko genseka KPCh i przewodniczącego ChRL, Xi Jinping [...] wezwał do zbudowania wspólnoty dla zbudowania wspólnej przyszłości ludzkości. Te koncepcyjne ramy obejmują idee nowego porządku międzynarodowego, który odzwierciedla zasady rządzenia w Chińskiej Republice Ludowej pod rządami Komunistycznej Partii Chin. Obecnie koncepcje KPCh uzyskują status oficjalnej agendy międzynarodowej rządu ChRL oraz oficjalnych propozycji, zawartych w rządowych dokumentach. Koncepcja nowego porządku globalnego - wskazuje Havren - jest powiązana nie tylko z Xi Jinpingiem, ale sięga w czasie do roku 1997, kiedy przywódcy Chin i Rosji sformalizowali swoje aspiracje we Wspólnej Deklaracji o świecie Wielobiegunowym i ustanowieniu Nowego Porządku Międzynarodowego. Ten dokument (...) otwarcie artykułuje dążenie do zmiany istniejącego porządku światowego oraz, chociaż nie określa tak tego wprost, zamiany Stanów Zjednoczonych w nim. Ponadto, nakreśla ich [ChRL i Rosji] wspólną strategie ciążenia w stronę globalnego południa, by ułatwić transformacje, a w końcu zrealizować strategiczne cele Chin i Rosji […]"

Niedawno wspólny globalny cel komunistycznych Chin i Federacji Rosyjskiej - utworzenie nowego porządku światowego w wersji KPCh promował podczas wystąpienia na forum Klubu Waldajskiego sam Władimir Putin. I warto tu przytoczyć cytat czekistowskiego dyktatora zawarty w artykule dr Havren: "Chiny osiągnęły już znaczący postęp w zasiewaniu ziaren porządku międzynarodowego, który zapewnić może bezpieczną przyszłość ich jednopartyjnym rządom w kraju poprzez izolacje od zewnętrznych zagrożeń". Wedlug dr Havren, powodzenie w "zasiewaniu ziaren" nowego porządku światowego, który oparty jest na celach i interesach KPCh, jest istotne dla chińskich komunistów z trzech powodów: po pierwsze w celu ochrony chińskiego komunistycznego reżimu przed potencjalnymi zagrożeniami z zewnątrz (oficjalnie chodzi o tzw. "kolorowe rewolucje"), po drugie, chodzi o obalenie mocarstwowej pozycji USA i doprowadzenie do ich izolacji. I po trzecie - "ustanowienie bezpiecznego porządku światowego służy jako [...] prekursor realizacji Wielkiego Odrodzenia Chin do 2049 roku, ustanawiającego Chiny w roli dominującego mocarstwa światowego". A zatem elementem najważniejszym dla ustanowienia i utrzymania przez ChRL globalnej hegemonii jest Federacja Rosyjska. Państwo o charakterze totalitarnym, neobolszewickim, rządzone przez czekistowskie elity, w coraz większym stopniu replikujące u siebie rozwiązania panujące u chińskiego seniora i koordynujące swoją politykę wewnętrzną z KPCh.

Chiński i sowiecki paradygmat „świata wielobiegunowego” jest – jak wskazuje dr Sari Arho Havren – w pewnym stopniu dezinformacyjnym wytrychem, a jednocześnie „kamieniem milowym do nowej ery”, czyli chrlowskiej dominacji. „Różne kraje i bloki regionalne aspirują do rozwoju wielobiegunowego świata często mylą ujęcie Pekinu z własnymi interesami strategicznymi. I przez to ChRL może oddziaływać na państwa i bloki, które albo tracą swoje znaczenie międzynarodowe, albo zamierzają swa pozycje odzyskać. Sari Arho Havren wymienia tutaj właśnie Federację Rosyjską, a także Unie Europejską (która ma zostać przekształcona w kontynentalne superpaństwo, co byłoby korzystne dla Moskwy i Pekinu), Niemcy, Francję oraz Brazylię i Indie. Elity wyżej wymienionych państw i bloków chcą wierzyć, że „świat wielobiegunowy to coś, za czym Chiny faktycznie się opowiadają”. W istocie jednak paradygmat wielobiegunowości to dezinformujący koncept, na który jest popyt zwłaszcza w krajach tzw. globalnego południa. Faktycznie jednak, jak wskazuje Havren, „zgodnie z ideologią Xi Jinpinga, chiński rzad oferuje tworzenie bloków, aby ustanowić nowy porządek, przedstawiany jako wielobiegunowy, ale w istocie tworzący porządek, który przede wszystkim realizuje cele Komunistycznej Partii Chin”.

Inicjatywami, z których część ma charakter stricte blokowy, są przede wszystkim Inicjatywa Pasa i Szlaku, która ma poprzez ekspansję ekonomiczną poszerzać wpływy KPCh, a także Globalna Inicjatywa Rozwoju oraz Inicjatywa Zarządzania Sztuczną Inteligencją. Pekin próbuje wywierać wpływ na ONZ, aby GDI oraz AIGI stały się częścią agendy tej organizacji, co de facto byłoby kolejnym etapem na drodze do globalnej hegemonii komunistycznych Chin, a w szczególności groziłoby wprowadzeniem już na skale światowa chińskich rozwiązań ustrojowych, na przykład nowoczesnej chińskiej cenzury. W tym kontekście warto także przypomnieć o takich organizacjach jak BRICS czy Szanghajska Organizacja Współpracy oraz o tym, iż we wszystkich inicjatywach o charakterze strategicznym, politycznym i ekonomicznym to tandem Pekin-Moskwa jest rdzeniem. A jak konkluduje swa analizę Sari Arho Havren – „Chiny osiągnęły już znaczący postęp w zasiewaniu ziarna nowego porządku międzynarodowego […]”.

***

Trwająca od 7 października ofensywa Hamasu przeciwko Izraelowi to nie tylko kontynuacja wojny arabsko-izraelskiej trwającej od 1948 roku. Tak samo, nie jest to tylko kontynuacja odwiecznego islamskiego Dżihadu, zakorzenionemu głęboko w istocie islamu. Jest to kampania w ramach sekwencyjnej III wojny światowej, prowadzonej przez sojusz Pekin-Moskwa, z udziałem Islamskiej Republiki Iranu  oraz komunistycznej Korei Północnej. Owa sekwencyjna III wojna światowa to również, prawdopodobnie, finalny element komunistycznej długofalowej strategii, realizowanej wspólnie przez Pekin i Moskwę (tak samo, jak i zagadnienie opisywane przez dr Havren).


 

Pierwsza kampania tej wojny to pandemia Covid-19. Druga to trwająca od blisko dwóch lat inwazja Federacji Rosyjskiej na Ukrainę. We wszystkich tych konfliktach widoczna jest wzajemna koordynacja i współpraca komunistycznych Chin i  Federacji Rosyjskiej. Podczas pandemii Covid-19 to Moskwa zabezpieczała (bezpośrednio oraz poprzez agentury wpływu i użytecznych idiotów) osłonę dezinformacyjna epidemii wywołanej przez ChRL. Komunistyczne Chiny wspierają czekistowski reżim w wojnie na Ukrainie poprzez dostawy m.in. technologii podwójnego zastosowania, pomoc w omijaniu i unikaniu zachodnich sankcji i szerzej - poprzez zacieśnianie dwustronnej symbiozy strategicznej. Pomocy Rosji Sowieckiej udzielają również Iran i Korea Północna, co jest zresztą funkcja sojuszu Pekin-Moskwa.

Pandemia covid-19 miała prawdopodobnie za zadanie destabilizację psychospołeczną i ekonomiczną krajów zachodnich. Wojna na Ukrainie zaś ma za cel zmianę architektury bezpieczeństwa w Europie na odpowiadającą strategicznym celom Moskwy (i jednocześnie Pekinu). Agresja Hamasu na Izrael ma być kolejnym z "tysiąca ostrzy" z chińskiej tortury i kolejnym z cheguevarowskich "tysiąca Wietnamów". W interesie Moskwy, Pekinu oraz islamskich terrorystów od dawna, aż do teraz idących na pasku bolszewii jest eskalacja konfliktu nie tylko na cały Bliski Wschód (włącznie z trwającym izraelskim odwetem czy kolejnym konfliktem Izrael kontra Iran i/lub kraje arabskie i/lub Turcja), ale również na podminowany przez islamskich migrantów Zachód. W wielu europejskich (a nawet amerykańskich) miastach obserwujemy zamieszki wywołane przez islamistów i będących z nimi w sojuszu lewaków. Mozna sobie wyobrazić zarówno prognozowany od dawna wybuch islamskiej irredenty na Zachodzie, czy choćby odrodzenie islamskich organizacji terrorystycznych na miarę Al-Kaidy czy Daesh. Możliwe jest wzmocnienie ostrza miecza islamu przekierowanego przez Moskwę na Intermarium i wschodni front NATO, co zresztą już ma miejsce nie tylko w Bramie Podlaskiej, ale także na granicy Federacji Rosyjskiej i świeżo przyjętej do NATO Finlandii.

Wojna przeciw Izraelowi prowadzona przez Hamas (a w tle przez Teheran, Moskwę i Pekin) odwraca także uwagę Zachodu od wojny na Ukrainie, gdzie sytuacja stopniowo zdaje się ewoluować w stronę "zgniłego pokoju" w wersji pesymistycznej lub "opcji koreańskiej". Taka sytuacja, oznaczająca mniej lub bardziej dotkliwe pokonanie i okrojenie Ukrainy da Moskwie po pierwsze - możliwość odtworzenia zdolności bojowej i przeprowadzania dalszych eskalacji (w tym otwartej wojny przeciw członkom NATO: krajom bałtyckim i Polsce), a tym samym, po drugie - przygotowany grunt do domagania się przez Moskwę koncesji przypominających te z końca roku 2021. Potencjalnie może to otworzyć drogę Chinom do inwazji na Tajwan i inne państwa Pacyfiku Zachodniego. W przypadku zarówno potencjalnego ataku Rosji Sowieckiej na Polskę, jak i ChRL na Tajwan, należy spodziewać się wzajemnej koordynacji działań Moskwy i Pekinu. 

Niedawny sabotaż infrastruktury krytycznej na Bałtyku (rurociąg Balticconnector i kabel telekomunikacyjny w Zatoce Fińskiej) został przeprowadzony przez statki chińskie i rosyjskie. Jest to nie tylko kolejny przejaw wzajemnej koordynacji działań Moskwy i Pekinu, nie tylko kolejny przejaw poparcia ChRL dla imperialnej polityki Moskwy w Europie Wschodniej i Środkowej, ale także preludium takich działań w przypadku potencjalnej otwartej wojny wywołanej przez Kreml przeciwko krajom NATO.

2023-08-21

Jak ChRL pomaga Federacji Rosyjskiej prowadzić wojnę na Ukrainie – Raport ODNI

Na łamach tego bloga kilkakrotnie już przedstawiałem tezę, że agresja Rosji Sowieckiej na Ukrainie to w istocie „proxy war” prowadzona przez ChRL przeciw USA i całemu właściwie zewnętrznemu światu. Tezę zresztą równoległą do zdania wielu analityków.



ChRL i Federacja Rosyjska mają wspólne interesy strategiczne i są sobie nawzajem niezbędne. Jeśli ChRL chce zdobyć i utrzymać pozycję globalnego hegemona, musi opierać się na sojuszu z Federacją Rosyjską, która ma pełnić rolę chińskiego „lodołamacza” i „żandarma”. Jeśli zaś Moskwa chce odzyskać pozycję mocarstwową zbliżoną do pozycji ZSRS, musi wyrzucić USA z zachodniej części Eurazji, następnie rozbić, sparaliżować albo całkowicie zdezintegrować NATO, a przede wszystkim zreintegrować dawne imperium sowieckie – zarówno wewnętrzne (byłe republiki ZSRS), jak i zewnętrzne (byłe demoludy). Cele te Federacja Rosyjska może osiągnąć i utrzymać tylko w ramach strategicznej symbiozy z ChRL, docelowo jako filar „Pax Sinica”.

Agresja na Ukrainę poprzedzona była dwoma ważnymi wydarzeniami – ultimatum Moskwy wobec Stanów Zjednoczonych i NATO, w którym domagano się de facto kastracji Sojuszu Północnoatlantyckiego, i które od razu zostało poparte przez ChRL oraz ceremonią rozpoczęcia olimpiady w Chinach, gdzie podczas spotkania Putin-Xi przyjęto kolejny dokument dotyczący strategicznej współpracy Pekin-Moskwa (będący logiczną kontynuacją ponad trzydziestu lat dotychczasowej współpracy), w którym m.in. potępiono NATO i USA. Być może przyjęto wówczas jakieś zakulisowe, tajne ustalenia, w których komunistyczne Chiny dały Moskwie zielone światło do rozpoczęcia inwazji na Ukrainę.

Agresja Federacji Rosyjskiej to próba osiągnięcia wyżej wymienionych celów, które – oprócz bycia partykularnymi elementami imperialnej, neosowieckiej polityki, są jednocześnie celami wierchuszki KPCh, w ramach długofalowej komunistycznej strategii. Dlatego logicznym rozwinięciem współpracy Pekin-Moskwa jest wsparcie udzielane Moskwie przez komunistyczne Chiny i to zwłaszcza w sytuacji, gdy pierwotna koncepcja opanowania Ukrainy zakończyła się fiaskiem, co zmusza Moskwę do realizacji „Planu B”. Wsparcie, które kamuflowane jest postawą „fałszywej neutralności” przy zakulisowej pomocy Federacji Rosyjskiej – dyplomatycznej, ekonomicznej, a także materiałowej, o czym traktuje opublikowany w lipcu Raport amerykańskiego Biura Dyrektora Wywiadu Państwowego.

Raport podzielony jest na rozdziały poświęcone poszczególnym dziedzinom, w którym komunistyczne Chiny udzielają pomocy Federacji Rosyjskiej. Jest to chrlowska pomoc: 1) udzielona rządowi FR i podmiotom sowieckim w omijaniu i unikaniu sankcji nałożonych za agresję na Ukrainę, 2) dostarczanie FR nowoczesnych technologii, zwłaszcza wspierających sowiecki potencjał wywiadowczy i militarny, 3) gospodarcze i finansowe ustalenia między Pekinem i Moskwą w celu złagodzeniu amerykańskich i międzynarodowych sankcji i wreszcie 4) wsparcie materiałowe, logistyczne i technologiczne, w tym udzielane Silom Zbrojnym FR, służbom specjalnym oraz państwowym korporacjom.

Pomoc w unikaniu zachodnich sankcji

Od czasu rozpoczęcia inwazji na Ukrainę, handel Federacji Rosyjskiej z krajami zachodnimi gwałtownie spadł, podczas gdy ChRL stała się najważniejszym partnerem handlowym Moskwy. Rosyjski import z Chin wzrósł w 2022 roku o 13 procent, do wartości 76 miliardów USD. Eksport z FR do ChRL wzrósł o 43 procent do wartości 76 mld USD. Bilans handlowy pomiędzy ChRL i FR osiągnął w roku 2022 wartość 190 mld USD. W 2022 roku FR wyeksportowała do komunistycznych Chin dwa razy więcej ropy naftowej w porównaniu z rokiem 2021, podobnie było z gazem ziemnym, którego eksport wzrósł o 50 procent w stosunku do roku poprzedniego, przy czym chodzi o gaz transferowany gazociągiem „Siła Syberii”. Chiny i Rosja Sowiecka pracują również nad budową gazociągu „Siła Syberii 2”, by „rozszerzyć współpracę energetyczną”. Eksport nierafinowanej ropy naftowej do ChRL osiągnął poziom 2 milionów baryłek. Ogółem, chiński import surowców energetycznych – nie tylko ropy i gazu, ale także węgla – wzrósł z 52 mld USD w 2021 do 81 mld USD w 2022. Oprócz tego, Chiny wspierają sowiecką Rosję poprzez stale zakupy surowców energetycznych, nie ujętych w bilansach handlowych. Chiny dostarczają także supertankowce oraz zaplecze ubezpieczeniowe do eksportu rosyjskiej ropy Ural do chrlowskich portów po nałożeniu ograniczeń przez kraje grupy G-7. W bieżącym roku Chiny są w stanie dostarczyć i użyć do importu rosyjskiej ropy łącznie 34 tankowce. Chiny są również w stanie zapewnić ubezpieczenia dla tankowców z rosyjską ropą dla nich przeznaczoną.

Trudno jest – jak wskazuje raport – ustalić szczegółowy rozmiar pomocy ChRL, która udzielana jest Moskwie w celu ominięcia zachodnich sankcji. Pewne jest jednak, że chrlowska pomoc dotyczy surowców i materiałów krytycznych dla funkcjonowania sowieckiej gospodarki, zwłaszcza w trakcie wojny i obejmuje ona nie tylko surowce energetyczne, ale także nowoczesne technologie, na przykład półprzewodniki (których eksport z ChRL do FR wzrósł w 2022 w stosunku do roku poprzedniego o 19%). Chiny i Rosja Sowiecka korzystają w tym procesie również firm-słupów, oficjalnie nie mającymi nic wspólnego ani z ChRL, ani z FR, na przykład firm singapurskich. Od lutego 2022 roku amerykański Departament Handlu naliczył 24 firmy z komunistycznych Chin, które wspierają kompleks wojskowo-przemysłowy Federacji Rosyjskiej. Niektóre z nich zostały objęte sankcjami ze strony USA i innych krajów dotyczących handlu technologiami o podwójnym (cywilnym i wojskowym) zastosowaniu.

Transfer technologii

Raport ODNI poświęca sporo miejsca eksportowi do Federacji Rosyjskiej technologii o podwójnym zastosowaniu; „ChRL dostarcza niektóre technologie podwójnego zastosowania, które siły zbrojne Moskwy używają do kontynuowania wojny na Ukrainie, pomimo międzynarodowego kordonu sankcji i ograniczeń eksportu.Chińskie koncerny zbrojeniowe eksportują do Rosji Sowieckiej sprzęt nawigacyjny, systemy zagłuszania i części do myśliwców, których odbiorcami są objęte sankcjami rosyjskie koncerny zbrojeniowe. Jak wskazuje raport, „Rosja kontynuuje kupno chipów okrężnymi drogami” poprzez małe firmy zarejestrowane w Hong-Kongu i w kontynentalnej części ChRL.

Jak wskazuje raport, „ChRL osiągnęła postęp w możliwości rozwijania i tworzenia chipów do użytku wojskowego […]. Jednak […] nie jest w stanie tworzyć bardziej zaawansowanych chipów, które byłyby konkurencyjne wobec wersji amerykańskich i zachodnich i kontynuują zależność od zagranicznych technologii i wytwarzania ich w tajwańskich fabrykach. Udział ChRL na rynku najbardziej zaawansowanych kategorii procesorów jest mniejszy niż 1 procent według danych za początek roku 2022. Chipy z ChRL są także gorszej jakości.Wedlug autorów raportu, powołujących się na "Kommiersanta", wadliwość chińskich chipów zakupionych przez Rosję sięga 40 procent.

Współpraca ekonomiczna

Komunistyczne Chiny i Federacja Rosyjska znacząco zwiększyły dwustronny handel, rozliczany w yuanach, a instytucje finansowe w obydwu krajach przestawiły systemy płatności z międzynarodowych na własne. Udział płatności rosyjskich w juanach wzrósł do września 2022 roku o 14 procent. Po odłączeniu sowieckich banków od międzynarodowego systemu SWIFT, wraz z bankami chińskimi, „Moskwa i Pekin przeszły na własne państwowe systemy – chiński CIPS (Cross-Border Interbank Payment System, czyli Transgraniczny Międzybankowy System Płatniczy) i rosyjski SFPS (System for Transfer of Financial Messages – System Transferu Wiadomości Finansowych).” ChRL udostępniły także własny system korespondencji międzybankowej dla banków sowieckich dotkniętych sankcjami i odciętych od zachodnich sieci bankowych. Wedlug raportu, Bank Centralny Rosji i Ludowy Bank Chin pracują nad integracją wyżej wymienionych systemów płatniczych, tj. CIPS i SFPS.

Inne przykłady i zakresy współpracy w dziedzinie gospodarczej to emisja przez Moskwę obligacji denominowanych w yuanach w 2022 roku na kwotę równą 7 mld USD. Transakcje przeprowadzane na moskiewskiej giełdzie opłacane są w rublach i rmb. Od lipca 2022 roku, Federacja Rosyjska jest trzecim największym na świecie użytkownikiem yuana, podczas gdy przed rozpoczęciem „specjalnej operacji wojskowej” przeciw Ukrainie zajmowała ona miejsce czternaste. Ponadto, we wrześniu 2022 roku prezes banku VTB – drugiego największego banku w FR – oświadczył, że bank ten stał się pierwszym bankiem, który stworzył system korespondencji bankowej z ChRL. Z czasem proces ten się pogłębił: do marca tego roku banki chrlowskie stworzyły systemy korespondencji bankowej z bankami rosyjskimi, umożliwiając im dostęp do bankowości międzynarodowej.

Chińskie wsparcie dla sił zbrojnych i wywiadu Federacji Rosyjskiej

W czasie wojny na Ukrainie Chiny dostarczają sowieckim koncernom zbrojeniowym oraz samej armii różne technologie podwójnego zastosowania (wojskowego i cywilnego), z których najważniejsze wymienione w raporcie to systemy nawigacyjne, części do samolotów wojskowych, oraz części do dronów rozpoznawczych i bojowych (za kwotę 12 mln USD), jak i same drony. Należy przy tym pamiętać, że także irańskie drony-kamikaze Shahed zbudowane są m.in. z części chińskich, a na niedawnym forum „Armia 2023” w Federacji Rosyjskiej, komunistyczne Chiny zaprezentowały drona-kamikaze „Sunflower”, czyli zmodyfikowaną wersję „Shaheda”.

W sierpniu 2022 roku chiński państwowy koncern zbrojeniowy Poly Technologies [...] wysyłał wyposażenie nawigacyjne dla rosyjskiej państwowej kompanii zbrojeniowej RSC Rosobronoeksport do śmigłowców bojowo-transportowych Mi-17 […]” - głosi raport. Chińska firma Fujian Nanan Baofeng dostarczyla Rosobronoeksportowi m.in. anteny teleskopowe do pojazdów bojowych, używane do zagłuszania łączności przeciwnika. Systemy te dostarczane były poprzez „słupa”, czyli Uzbekistan. W październiku 2022 roku chińska Taly Aviation Technologies Corporation, podlegająca pod Departament Wyposażenia Lotnictwa ChALW dostarczyła wytworni rakiet Ałmaz-Antej części wykorzystywane do produkcji i serwisu radarów mobilnych, służących do wykrywania dronów, myśliwców, rakiet oraz radarów będącymi częścią systemu przeciwlotniczego S-400, używanego w agresji na Ukrainę.

Raport wymienia również kwietniowe spotkanie Putina z ministrem obrony ChRL Li Shangfu, które odbyło się w Moskwie i którego celem było „omówienie współpracy wojskowej obu państw, którą opisali oni mianem bezgranicznej. Podczas spotkania Putin ogłosił, że siły zbrojne Rosji i ChRL regularnie wymieniają się informacjami, pracują razem nad współpracą wojskowo-techniczną i przeprowadzają wspólne ćwiczenia na Dalekim Wschodzie i w Europie z udziałem sił lądowych, powietrznych i marynarki.”

***

Uzupełnieniem raportu amerykańskich służb specjalnych jest artykuł opublikowany 19 sierpnia przez The Telegraph. Mowa jest tam m.in. o dostarczaniu gotowych dronów (firma Shantou Honghu Plastics), śmigłowców Airbus dla Rosgwardii oraz optyce i optoelektronice dla wojska. Silniki samolotowe i systemy nawigacji były eksportowane z Chin poprzez… Indie i Kostarykę. Oprócz systemów podwójnego zastosowania, ChRL dostarcza Federacji Rosyjskiej surowce naturalne niezbędne dla utrzymania sowieckiej machiny wojennej: między innymi tytan, stal i magnez. Z ChRL do FR idą także transporty części zamiennych do ciężarówek  wojskowych Kamaz, jak również urządzenia niezbędne do obsługi maszyn, pojazdów i urządzeń, takie jak spawarki czy palniki laserowe.

W tym roku obroty handlowe pomiędzy komunistycznymi Chinami a Rosją Sowiecką osiągnęły rekordowy poziom 200 mld USD.

***

 W kwietniu ambasador ChRL we Francji stwierdził, ze Ukraina, Litwa, Łotwa, Estonia i inne dawne republiki sowieckie nie mają w prawie międzynarodowym statusu suwerennych państw, tym samym retorycznie i dyplomatycznie poparł inwestyturę Rosji Sowieckiej na terenie dawnych republik sowieckich. 
 
W czerwcu tego roku odbył się kolejny wspólny patrol chińsko-sowiecki w rejonie Zachodniego Pacyfiku, przy czym oprócz lotnictwa wzięły w nim udział także okręty wojenne obydwu państw, a same manewry wydłużono do dwóch dni. Wierchuszka Komunistycznej Partii Chin potępiła NATO i jego działania podczas Szczytu NATO w Wilnie. Przed szczytem, dwa sowieckie okręty wojenne przepłynęły  po wodach w okolicy Tajwanu, a potem skierowały się na kolejne wspólne  ćwiczenia z ChALW. Zbiegło się to z licznymi przekroczeniami tajwańskiej  strefy identyfikacji obrony powietrznej lub przestrzeni powietrznej. Niedawno miało również miejsce wtargniecie zgrupowania 11 okrętów wojennych marynarki Federacji Rosyjskiej i ChRL na wody amerykańskie w rejonie Aleutów.


W dniach 14-19 sierpnia odbyła się wizyta ministra obrony ChRL, gen. Li Shanfu w Federacji Rosyjskiej i na Białorusi. Chiński generał najpierw wziął udział w cyklicznej Konferencji Bezpieczeństwa Międzynarodowego w Moskwie, po czym skierował się na Białoruś. Co to oznacza w kontekście zaostrzania się sytuacji w rejonie Bramy Podlaskiej, Bramy Wileńskiej i Bramy Brzeskiej, kolejnej odsłony „operacji Śluza”, dyslokacji Grupy Wagnera oraz sil zbrojnych FR na Białorusi celem wzięcia udziału w manewrach „Zapad-2023”? Oznacza to spełnienie się prognoz o prowadzeniu wspólnie przez FR i ChRL „podwójnej eskalacji” w rejonie Międzymorza (z terenu „balkonu białoruskiego” i na Ukrainie) oraz rejonie Zachodniego Pacyfiku (Tajwan, Korea, Japonia, ale i coraz częściej Filipiny czy nawet państwa Pacyfiku Zachodniego takie jak np. Wyspa Guam, na której położona jest baza amerykańskich sił powietrznych Andrews). Co za tym idzie, wizytę ministra obrony komunistycznych Chin można interpretować jako zielone światło dla Federacji Rosyjskiej i marionetkowej Republiki Białoruś do eskalacji wobec Polski, Litwy i Łotwy, która może mieć miejsce w najbliższym czasie (a nie jak chcieliby niektórzy, kolejny etap nieistniejącego rozłamu Moskwa-Pekin). Możliwe, a raczej wysoce prawdopodobne w najbliższym czasie ataki ze strony CzWK Wagner /FSB/białoruskiego KGB połączone będą z atakami ze strony „rodzimej” sowieckiej agentury, która może nawet przyjąć metody działania zbliżone do działań wywrotowych i terrorystycznych (być może częściowo rozbita przez ABW siatka szpiegowsko-dywersjno-sabotażowa miała wziąć w takich działaniach udział).