2026-08-23

ChRL zagrożeniem dla Polski. Komentarz do artykułu Filipa Styczyńskiego

  

Filip Styczyński, założyciel i redaktor naczelny TVP World oraz korespondent Insitute of World Politics napisał niedawno dla National Interest artykuł pod tytułem China’s Threat to Poland poświęcony zagrożeniu, jakim dla Polski jest agresywna polityka komunistycznych Chin. Autor zwraca uwagę na to, że zagrożenie ze strony ChRL dla Polski jest z jednej strony lekceważone (jako problem odległy geograficznie), a z drugiej, że agenda ChRL ma nad Wisłą sporą liczbę adwokatów i lobbystów. Chociaż gros tekstu Filipa Styczyńskiego poświęcona jest relacjom Polski i pozostałych krajów Międzymorza Bałtycko-Czarnomorsko-Adriatyckiego (mowa jest w artykule o Litwie i Czechach) z Tajwanem (co skądinąd jest i dla Polski, i dla Tajwanu strategiczną koniecznością) i chrlowskim retorsjom przeciwko nim, warto zatrzymać się właśnie nad mechanizmami zagrożeń, jakie niewątpliwie niesie dla Polski polityka ChRL.



Przede wszyskim jednak, warto dla uporządkowania zacząć od rzeczy podstawowych: ChRL jest państwem komunistycznym, a zagrożenie dla Polski jest tegoż funkcją. Z komunizmu, będącego w istocie teorią i praktyką totalitarnej władzy, wynikają globalne ambicje Komunistycznej Partii Chin, która chce rządzić nie tylko Chinami, ale rządzić całym światem. Oznacza to również (wbrew obiegowym, a szkodliwym i niebezpiecznym opiniom o rzekomo czysto „ceremonialnym” charakterze komunistycznego sztafażu) prowadzenie przez ChRL eksportu komunizmu, co jest o tyle groźniejsze, że komunizm z chińską charakterystyką jest wdrażany przy użyciu ogromnych pieniędzy, bardzo groźnych metod wojny informacyjnej i nowoczesnych środków technicznych. Komunizm jest też podstawą sojuszu ChRL i Federacji Rosyjskiej (w takim samym stopniu, co uwarunkowania geopolityczne, geostrategiczne i geoekonomiczne), który jest instrumentem mającym zrealizować, zabezpieczyć i obsługiwać światową hegemonię KPCh, tak samo jak chińsko-rosyjska agenda „świata wielobiegunowego”, „Globalna Inicjatywa Zarządzania”, wspieranie „Globalnego Południa” itp.



ChRL to najważniejszy sojusznik Federacji Rosyjskiej, dzięki któremu Moskwa może realizować całokształt polityki mającej na celu rekonstrukcję i reintegrację imperium sowieckiego. Ich partnerstwo osadzone jest w długoterminowej strategii obejmującej bliską współpracę w sektorach energetycznym, wojskowym, wywiadowczym i politycznym. Autor powołuje się w swoim artykule na śledztwa dziennikarskie i analizy prowadzone w ostatnich miesiącach przez zachodnie media, między innymi Independent, niemiecki Spiegel i francuski Le Monde, w których mowa jest o kształtującym się „podziale pracy” w ramach sojuszu Pekin-Moskwa, istotnym i widocznym zwłaszcza w kontekście agresji Federacji Rosyjskiej na Ukrainę. Pekin dostarcza towarzyszom z północnej strony Amuru sprzęt wojskowy, elektronikę, półprzewodniki i produkty podwójnego zastosowania oraz informacje wywiadowcze, zaś prowadzona przez Moskwę wojna (wojna na wyniszczenie, jak zauważa Styczyński) jest dla Pekinu swego rodzaju poligonem przed potencjalną agresją na Tajwan. Doświadczenia sił zbrojnych Federacji Rosyjskiej mogą być użyte i wdrożone przez ChALW na Tajwanie (albo w jakimkolwiek innym rejonie Azji Wschodniej i Pacyfiku Zachodniego), a rozwiązania i sprzęt „Made in China” mogą być użyte, a jednocześnie sprawdzone na polu walki przez Moskali.

Wojna na Ukrainie zwiększa istniejącą już o wiele wcześniej współzależność Federacji Rosyjskiej i komunistycznych Chin. Na skutek sankcji i częściowego odcięcia Federacji Rosyjskiej od rynków zachodnich uzależnia się ona od rynku chińskiego i staje się niejako „stacją benzynową”, zapleczem surowcowym i bezpiecznym szlakiem dostaw surowców dla ChRL. W zamian niejako Pekin staje się czołowym rynkiem zbytu sowieckiego gazu i ropy naftowej oraz pogłębia swoją rolę finansowego sponsora wojny wywołanej przez Moskwę (i całości jej imperialno-sowieckiej polityki).

Filip Styczyński dużo uwagi poświęca poparciu ze strony Moskwy chrlowskiej tzw. „polityki jednych Chin”, która zakłada, iż Tajwan jest „zbuntowaną prowincją” komunistycznego państwa chińskiego. Jak pisze autor: we wspólnym chińsko-rosyjskim oświadczeniu opublikowanym przez Kreml, Rosja potwierdziła swoje poparcie dla reguły „Jednych Chin” i zadeklarowała, że „Tajwan jest nieodłączną częścią Chin” oraz sprzeciwiła się „wszystkim formom tajwańskiej niepodległości”. Podczas spotkania z Xi Jinpingiem w Pekinie 18 października 2023 roku (…) Władimir Putin stwierdził, że „na świecie są tylko jedne Chiny”. Wyraził twarde poparcie Rosji dla chińskich wysiłków w celu obrony swojej suwerenności i integralności terytorialnej. Te deklaracje dowodzą tego, że poparcie stanowiska Pekinu wobec Tajwanu stało się integralną częścią szerszego sojuszu strategicznego Moskwy i Pekinu.

Moskwa popiera roszczenia komunistów chińskich wobec Tajwanu czy na wodach Pacyfiku Zachodniego (skierowane przeciw Filipinom, Malezji, Indonezji, Brunei, Japonii i Korei Południowej), a Pekin wspiera imperialną agendę Federacji Rosyjskiej nie tylko wobec Ukrainy i na całym obszarze imperium sowieckiego (zarówno wewnętrznego, jak i zewnętrznego) oraz w Europie Zachodniej. Jako przykład może posłużyć fakt, że pod koniec 2021 roku komunistyczne Chiny wyraziły poparcie wobec ultimatum Moskwy, w którym domagano się neutralizacji i de facto wygaszenia” NATO oraz wycofania się Stanów Zjednoczonych z Europy i całej Eurazji. Stanowisko to powtórzono podczas spotkania Xi-Putin na ceremonii otwarcia zimowej olimpiady w ChRL, w przeddzień pełnoskalowej agresji Federacji Rosyjskiej na Ukrainę. Dodać tutaj należy inne, symboliczne wręcz wypowiedzi decydentów z KPCh: Wanga Yi oraz Lu Shaye. Pierwszy wyraził poparcie ChRL dla „mocarstwowości Rosji”, drugi stwierdził, że „suwerenność państw postsowieckich nie ma podstaw prawnych”. Komunistyczne Chiny od lat krytykują również NATO, przyjmowanie do Paktu nowych członków oraz amerykańską obecność w Europie, zwłaszcza wojskową. Styczyński pisze też, że Chiny brały (...) udział w ćwiczeniach wojskowych Zapad, przeprowadzanych w pobliżu granicy Polski. Nie były to jedyne ćwiczenia w pobliżu naszego terytorium – w roku 2017 ówczesną edycję obustronnych, chińsko-rosyjskich ćwiczeń „Morskije Wzaimodiejstwo” przeprowadzono na wodach Morza Bałtyckiego.

Drugi poziom zagrożenia to bezpośrednia ekspansja komunistycznych Chin w Polsce, która jest ściśle sprzężona z szerszym sojuszem Pekin-Moskwa, w szczególności również z agendą i wpływami ZSRS/FR na odcinku polskim. Warto zauważyć, że realizacja strategii czekistowskich elit rosyjskich reintegracji imperium sowieckiego pokrywa się czasowo z zacieśnianiem sojuszu z ChRL i wzrostem ich potęgi.

Filip Styczyński jako przykład ilustrujący ekspansję wpływów ChRL przytacza rosnącą w Polsce popularność chrlowskich samochodów elektrycznych, które w istocie są czymś o wiele więcej, niż „zwykłymi” samochodami elektrycznymi. Chińskie samochody elektryczne – pisze Styczyński – wjeżdżają na polski rynek w nadzwyczajnym tempie. Tylko w pierwszej połowie 2026 roku zarejestrowano 30741 chińskich samochodów, co daje 126 % wzrostu rokrocznie. Zaawansowane oprogramowanie tych samochodów opiera się na serwerach i aktualizacjach kontrolowanych z Chin. Samochody te zbierają dużą ilość danych, w tym informacje o lokalizacji, rozmowy, nagrania video i dane uzyskane ze sparowanych z nimi smartfonów. Na mocy Artykułu 7. Chińskiego Prawa Wywiadowczego, chińskie kompanie mogą być zmuszone do dostarczenia takich informacji chińskiemu rządowi, co tworzy ryzyko gromadzenia danych wywiadowczych i mapowania infrastruktury. Coraz popularniejsze, i co najważniejsze, bardzo tanie „chińskie elektryki” to w istocie zaawansowane, a podstępne urządzenia szpiegowskie, funkcjonujace w takiej roli bez wiedzy swojego użytkownika. Co więcej, samochody te mogą stać się chińskim uzbrojeniem i sprzętem stricte dywersyjnym i wojskowym, gdyż możliwe jest zdalne uruchomienie trybu autodestrukcji, na przykład przez wyłączenie zabezpieczeń przeciwprzepięciowych czy przeciwporażeniowych, mogące skutkować samozapłonem czy wręcz eksplozją takiego samochodu.

Analogiczne zagrożenie stanowi głośna ostatnio obecność robota nazwanego imieniem i nazwiskiem Edward Warchocki w miejscach i na wydarzeniach o charakterze krytycznym (Sejm, jednostka Marynarki Wojennej oraz przyjęcie w Ambasadzie ChRL ku czci… rocznicy założenia ChALW). Robot ten wyprodukowany został przez chrlowską firmę Unitree (nota bene znajdującą się na amerykańskich listach sankcyjnych). Robot wyposażony jest między innymi w LIDAR, kamery głębi i mikrofony, moduły AI oraz systemy rozpoznawania twarzy. Potrafi wejść w bezpośrednie interakcje z konkretnymi ludźmi, a co za tym idzie, zebrać dane mogące umożliwić szybkie i sprawne dokładne sprofilowanie danych, konkretnych osób i grup ludzi. Jego działalność należy też uznać jako działalność szpiegowską (a potencjalnie o wiele groźniejszą) sprzedawaną jako rozrywkę.

Filip Styczyński pisze też o obecności ChRL na obszarach infrastruktury krytycznej (krytycznej zwłaszcza w kraju frontowym i w sytuacji wojennej). Chińska firma Hutchinson Port Holdings (z siedzibą w Hong Kongu) jest operatorem terminala kontenerowego GCT w Gdyni, znajdującego się w pobliżu Portu Wojennego Gdynia oraz doku wykorzystywanego przez siły USA i krajów NATO, nie mówiąc o pozostałej infrastrukturze portowej i stoczniowej.

Autor snuje wręcz scenariusz potencjalnego użycia „chińskich elektryków” jako broni: Podczas kryzysu, który polegałby na jednoczesnym działaniom chińskim przeciwko Tajwanowi i rosyjskiej eskalacji na wschodniej flance NATO, zdalne unieruchomienie tysięcy samochodów mogłoby poważnie zakłócić logistykę wojskową i (…) transport. Można wręcz sobie wyobrazić scenariusz, w którym Chiny powodują jednoczesne zdalne wysadzenie samochodów elektrycznych, wzorem zdalnego wysadzenia pagerów i radiostacji Hezbollahu przez Izrael jesienią 2024 roku. Albo/oraz planowane przez ChRL przekazanie Federacji Rosyjskiej danych zebranych przez chińskie samochody elektryczne, kamery i systemy monitoringu (tak, jak to miało i ma miejsce na Ukrainie), smartfony i roboty, a wszystko to połączone z zamknięciem portów w Gdyni i Gdańsku dla krytycznych w sytuacji wojennej dostaw z USA i zachodnich krajów NATO. Ponadto, w przypadku hipotetycznej agresji na Polskę, Moskwa będzie miała wsparcie ze strony ChRL i będzie to co najmniej wsparcie polityczne i dyplomatyczne, w „najlepszym” przypadku wsparcie zakulisowe albo/i „fałszywa neutralność” jak w przypadku agresji na Ukrainę. Potencjalna agresja ChRL na Tajwan w „najlepszym” i najbardziej „optymistycznym” przebiegu, zwiększy ryzyko agresji agresji Federacji Rosyjskiej na Polskę lub/i kraje bałtyckie: Litwę, Łotwę i Estonię.

Coraz większy rozmach mają od kilku, a właściwie kilkunastu lat, chrlowskie operacje, które można określić mianem operacji wpływu. Ekspansja gospodarcza i technologiczna sprzężona jest właśnie z oddziaływaniem na infosferę, a wręcz na sferę kognitywną. Chińskie narracje – pisze Styczyński – są coraz bardziej obecne w polskim krajobrazie medialnym, często przedstawiając narracje krytyczne wobec Komunistycznej Partii Chin jako irracjonalną „ideologię antychińską”. Odzwierciedla to oficjalne komunikaty promowane przez Pekin, które odrzucają uzasadnione obawy dotyczące bezpieczeństwa jako uprzedzenia, nie odnosząc się do kwestii takich jak współpraca z Rosją czy stosowania szpiegostwa gospodarczego. Warto tutaj mieć na uwadze, że współczesna (lecz obecna od dziesięcioleci) sowiecka agentura wpływu (i nieświadomi niczego, nieznający się na mechanizmach polityki idealistyczni użyteczni idioci) popiera agendę komunistycznych Chin. Obojętnie czy to starzy komuniści i esbecy, czy feministki ze „Strajku Kobiet” i „Code Pink” (współpracujące z chrlowskim „Zjednoczonym Frontem”), czy „fajni”, „zachodni” i „nowocześni” zwolennicy roztopienia się Polski w zunitaryzowanym superpaństwie europejskim (nota bene ci sami, którzy dopuszczanie wpływów ChRL i „interesy tysiąclecia” realizowali jednocześnie z „resetem” z neosowiecką Rosją w latach 2007-15), czy też „jedyna bardzo prawdziwa prawica” i „polscy Polacy z polskiej Polski”. Czasem w ich narracji pojawia się poparcie Chin i/lub Rosji otwartym tekstem, czasem „tylko” podziw dla „chińskiego cudu gospodarczego” i „chińskiej modernizacji”, czasem mniej lub bardziej otwarty antyamerykanizm, a czasem tylko fałszywe symetryzowanie.

Choć Styczyński nie wspomina o tym, Chiny wspierają też koncepcję uzyskania przez Europę „strategicznej autonomii”, forsowaną przez elity niemieckie, francuskie i establishment Unii Europejskiej. Projekt ten skierowany jest przeciwko obecności politycznej i wojskowej USA i wpisuje się w koncepcje utworzenia eurazjatyckiej przestrzeni strategicznej, składającej się z ChRL, Federacji Rosyjskiej i scentralizowanej Unii Europejskiej. Realnym skutkiem realizacji takiej agendy byłoby utworzenie z Polski kondominium chińsko-rosyjskiego pod niemieckim zarządem powierniczym, parafrazując wypowiedź głośnego ostatnio „klasyka” (z czasów poprzedzających robienie selfie na Placu Czerwonym z sowieckim funkcjonariuszem Leonidem Swiridowem).



2026-07-19

Strategiczny patrol lotniczy ChRL i Federacji Rosyjskiej (Cz.2)

   

Strategiczne patrole lotnicze a ewolucja osi ChRL-Federacja Rosyjska

Wspólne ćwiczenia lotnictw strategicznych komunistycznych Chin i Federacji Rosyjskiej mają swój bardzo ważny wymiar geopolityczny. Już sam śródtytół jednego z podrozdziałów analizy jasno mówi, że „wspólne patrole wzmacniają rozszerzający się strategiczny sojusz Chin i Rosji.” Patrol z 27 czerwca, tak samo zresztą jak ćwiczenia z tego cyklu w latach poprzednich, „wzmocnił coraz bardziej zinstytucjonalizowaną współpracę wojskową pomiędzy Pekinem a Moskwą, która stopniowo zwiększała się poprzez wspólne ćwiczenia (…) marynarek wojennych, patrole bombowców strategicznych i szerszą współpracę w zakresie koordynacji mechanizmów obronnych od roku 2019. Chiny i Rosja oficjalnie przedstawiają swoją współpracę bezpieczeństwa jako współpracę obronną i stabilizującą, jednak skala operacyjna i geografia strategiczna patroli wywołuje obawy zachodnich i indopacyficznych establishmentów obronnych.” Obawy, dodajmy, jak najbardziej uzasadnione.


Autor analizy przedstawia też znaczenie patroli dla Federacji Rosyjskiej i dla ChRL z osobna. Z punktu widzenia Moskwy, „(…) trwałe strategiczne patrole na Indopacyfiku zabezpieczają poczucie globalnego zasięgu zdolności militarnych, wzmacniając jednocześnie rolę Rosji jako gracza bezpieczeństwa zdolnego do wywierania wpływu jednocześnie na teatrze europejskim i azjatyckim”. Ćwiczenia z 27 czerwca pozwala Federacji Rosyjskiej na zademonstrowanie ciągłości strategii międzynarodowej i zdolności do jej realizacji pomimo jednoczesnego prowadzenia przedłużającej się wojny na Ukrainie i sankcji zachodnich, naruszających sily i środki Moskwy. Chinom zaś, „współpraca z Rosją daje dostęp do doświadczenia operacyjnego, związanego z lotnictwem strategicznym dalekiego zasięgu, a także wzmacnia obraz Pekinu jako równorzędnego konkurenta [dla USA], zdolnego do bliskiej współpracy z innym dużym mocarstwem uzbrojonym w broń nuklearną”.

Wspólne patrole strategiczne (tak samo, jak inne dwustronne ćwiczenia wojskowe ChRL i FR) wpisują się też w „szerszą narrację geopolityczną”, która podważa obecność na Indopacyfiku Amerykanów oraz sojuszy kierowanych przez Waszyngton. Wspólne manewry ChRL i Federacji Rosyjskiej są przedstawiane – tak samo, jak sojusz między Pekinem a Moskwą – jako czynnik „stabilizujący”, jako czynnik „obronny” czy też jako motor „wielobiegunowego świata” i obrona przeciw „amerykańskiemu imperializmowi”.

Tutaj należy jeszcze wrócić do geopolitycznego i geostrategicznego znaczenia manewrów i powtórzyć pewną prawidłowość wynikającą z geopolityki właśnie. Jeżeli komunistyczne Chiny chcą zdobyć i utrzymać status światowego mocarstwa (i/lub hegemona), muszą opanować „Rimland”, czyli morza, zatoki, cieśniny i wyspy leżące na Pacyfiku Zachodnim i zdetronizować z pozycji supermocarstwa USA (a w wersji minimum – drastycznie osłabić), do czego niezbędne jest wsparcie ze strony Federacji Rosyjskiej. Jeśli zaś Federacja Rosyjska zamierza zrekonstruować i zreintegrować imperium sowieckie oraz kontrolować Europę, musi mieć wsparcie ze strony ChRL i przyjąć rolę „pomocnika” Pekinu w ramach szerszego projektu „Pax Sinica”.

Ćwiczenia są też częścią chińsko-rosyjskiej strategii, którą autor analizy określił mianem „przeciw-postrzymywania” osi Pekin-Moskwa przez USA, mającej osłabić amerykańską pozycję poprzez „zmuszanie Waszyngtonu do podzielności strategicznej uwagi na wielu teatrach”.

Struktura i powtarzalność patroli jest także – zdaniem autora analizy – demonstracją „instytucjonalnej wytrzymałości” współpracy Pekin-Moskwa, ponieważ ćwiczenie to wyewoluowało w przewidywalne, corocznie powtarzane (czasami nawet więcej niż raz w roku) przedsięwzięcie i nie może być traktowane jako ćwiczenia jednorazowe czy też incydenty dyplomatyczne. Ciągłość manewrów i ich umocowanie w kontekście szerszej współpracy strategicznej Pekinu i Moskwy przyczynia się do wykształcenia „znajomości operacyjnej” sił zbrojnych obu państw, wzmacnia interoperacyjność proceduralną i długoterminowe mechanizmy planowania, które konieczne są do projektowania przyszłych wspólnych operacji. Dlatego też patrole lotnictwa strategicznego oznaczają już nie „(...) prostą dyplomację symboliczną, ale ciągłą ewolucję strukturalnego chińsko-rosyjskiego partnerstwa strategicznego, coraz bardziej zdolnego do wywierania skoordynowanej presji wojskowej na krytyczne korytarze strategiczne na Indopacyfiku.”

Strategiczna sygnalizacja na Pacyfiku Zachodnim, w tym – wobec Tajwanu

Aktywność chińskiego lotnictwa dalekiego zasięgu w rejonie pierwszego łańcucha wysp [Wyspy Japońskie-Okinawa-Tajwan-Filipiny] umożliwia ChRL zwiększenie zasięgu rażenia sił zbrojnych na dalekich obszarach Pacyfiku, które w przyszłości mogą stać się teatrem wojny. Umożliwia to, jak zauważa autor, udział w ćwiczeniu latającej cysterny YY-20 i samolotów rozpoznawczych oraz samolotów dowodzenia, zapewniających wsparcie logistyczne oraz świadomość pola walki, dowodzenie i kierowanie. Cykliczne i regularnie powtarzane patrole powietrzne nad Pacyfikiem Zachodnim dają Pekinowi okazję do testowania nawigacji, procedur łączności i koordynacji w przestrzeni powietrznej, która mogłaby zostać wkomponowana w szersze operacje wojskowe w regionie, zarówno jeśli chodzi o przyszłe manewry, jak i realne działania wojenne.

Ponadto udział Rosji [w ćwiczeniach] wzmocnił sygnalizowanie strategiczne patrolu, ponieważ połączenie operacji w pobliżu strategicznie wrażliwych korytarzy rodzi dodatkową niepewność odnośnie potencjalnego sojuszu podczas przyszłych kryzysów bezpieczeństwa na Indopacyfiku.” Jest to także manifestacja poparcia ze strony Moskwy dla chrlowskich roszczeń wobec Tajwanu, całego basenu Pacyfiku Zachodniego i całości geopolitycznej agendy KPCh.

Ćwiczenie z końca czerwca było także demonstracją projekcji siły ChRL poza wodami i przestrzenią powietrzną znajdującymi się w bezpośrednim sąsiedztwem Państa Środka. Strategiczne lotnictwo ChRL i Federacji Rosyjskiej może również dzięki niemu monitorować rejon Zachodniego Pacyfiku (z Tajwanem, Japonią włącznie z Ryukyu i Okinawą, Marianami Północnymi, Guam, Mikronezją i Palau), a jednocześnie chińscy i rosyjscy piloci i załogi mogą w praktyce zapoznać się z obszarem mogącym stać się teatrem wojny w przyszłości. Patrol z 27 czerwca, a także wcześniejsze edycje tego ćwiczenia „(…) wzmacniają obawy odnośnie (…) przyspieszonym wysiłkom modernizacji wojskowej obejmującym systemy uderzeniowe dalekiego zasięgu, integracji danych z radarów AESA (składające się ze zintegrowanych modułów nadawczo-odbiorczych), lotniczych platform dowodzenia oraz systemem systemów prowadzenia walki”. Chodzi tu o jeden zintegrowany system, skupiający wiele podsystemów.

Powtarzane patrole lotnictwa strategicznego na Zachodnim Pacyfiku – pisze autor – komplikują również planowanie kryzysowe Japonii, Korei Południowej, Tajwanu i samych Stanów Zjednoczonych – przyszłe kryzysy regionalne mogą być „punktową presją” na wiele miejsc, a zakres może obejmować Tajwan, Morze Wschodniochińskie oraz większą ilość morskich „wąskich gardeł” w rejonie Indopacyfiku. Sygnalizowanie operacyjne i strategiczne, zawarte w ćwiczeniach z 27 czerca „(…) rozszerzyło się poza symbolczne odstraszanie, a w to miejsce kładzie nacisk na rosnącą zdolność Chin i Rosji do utrzymywania skoordynowanej aktywności strategicznej w spornej przestrzeni powietrznej Indopacyfiku”.

***


Krótko po przeprowadzeniu ćwiczenia strategicznego patrolu lotniczego, w dniach 6-13 lipca, na wodach Morza Żółtego odbywały się ćwiczenia „Morskije Wzaimodiejstwo 2026”. Są to cykliczne manewry, które obydwa państwa odbywają już od roku 2012 w ramach obustronnej współpracy wojskowej. Warto wspomnieć tutaj o tym, że jedna z poprzednich edycji tych manewrów odbywała się w roku 2017 na wodach Morza Bałtyckiego. 10 lipca ChRL przeprowadziła zakończony sukcesem test rakiety nośnej „Długi Marsz” (nazwa nawiązuje do wojny o władzę KPCh), która wyniosła ładunek na orbitę okołoziemską oraz w sposób kontrolowany powróciła na Ziemię, co będzie miało w przyszłości nie tylko cywilne, ale również wojskowe.

Tutaj pojawia się też kontekst tajnych spotkań chrlowskich i rosyjskich oficerów i decydentów, które ujawnił The Insider na których miano zaplanować działania ChRL i Federacji Rosyjskiej przeciwko infrastrukturze Starlinka. Działania te mają trzy poziomy: działania prawne, zakłócanie częstotliwości, na jakich operuje Starlink i wreszcie poziom trzeci, czyli ficzyczne eliminowanie satelitów Starlinka. Wdrożenie tych działań oznaczałoby dla Stanów Zjednoczonych oraz całości Zachodu i wolnego świata cybernetyczny odpowiednik ataku na Pearl Harbor.

Ćwiczenia „Morskije Wzaimodiejstwo 2026” oraz ćwiczenia strategicznych patroli powietrznych, jak również sprawy opisywane przez Insidera, wpisują się dokładnie we wszystkie konteksty opisane przez omawianą wyżej analizę: jest to koordynowanie i zgrywanie poszczególnych rodzajów sił zbrojnych dwóch krajów na obszarach, mogących stać się w przyszłości (najprawdopodobniej już niedalekiej) obszarami starcia pomiędzy blokiem „Globalnej Eurazji” a Stanami Zjednoczonymi oraz państwami, które są (mniejszymi lub większymi) sojusznikami USA. Obszary te to oceany, morza, przestrzeń powietrzna, przestrzeń kosmiczna i cyberprzestrzeń, ze wszystkim swoimi „wąskimi gardłami” kluczowymi dla układu sił i globalnej hegemonii. We wszystkich rodzajach dwustronnych ćwiczeń zgrywa się nie tylko rodzaje sił zbrojnych, ale ich komponenty: podczas patrolu lotniczego zgrywa się samoloty dowodzenia i kierowania z bombowcami strategicznymi, samolotami rozpoznania elektronicznego, logistyki i myśliwcami, zaś podczas „Morskiego Współdziałania okręty podwodne z krążownikami, niszczycielami, gdzie okręty podwodne również zdolne są do przenoszenia rakiet strategicznych. Wszystkie te ćwiczenia mają też funkcję polityczną – spajają sojusz Pekin-Moskwa.

Wspólne patrole lotnictw strategicznych mają przygotować siły powietrzne komunistycznych Chin i Federacji Rosyjskiej do operowania na dużych odległościach i odległych przestrzeniach, zaś cykliczne „Morskiej Wzaimodiejstwo” – na akwenach oddalonych (w mniejszej lub większej odległości, edycja z 2017 odbywała się na Bałtyku, zaś ta z 2024 nad Morzem Beringa) od Federacji Rosyjskiej i ChRL.

Zagrożenie militarne oraz demonstracyjna, ostentacyjna współpraca wojskowa pomiędzy komunistycznymi Chinami a Federacją Rosyjską to nie tylko coraz bardziej realna, większa lub mniejsza groźba eskalacji militarnej ze strony Moskwy i/lub Pekinu; jak przypomina Hanna Shen, chrlowskie statki „cywilne” należące do „Floty cieni” niszczyły światłowody na Bałtyku pod koniec 2024 roku oraz ćwiczyły wraz z sowietami na Bałtyku po wizycie Trumpa w Warszawie w 2017 roku, nie mówiąc już o wsparciu machiny wojennej Putina na Ukrainie – Chiny są więc sojusznikiem niezbędnym do realizacji ambicji Moskwy. Dodać tutaj trzeba, że zarówno regularne już wspólne ćwiczenia lotnicze, jak i manewry „Morskije Wzaimodiejstwo” to też sygnalzowanie, że jakakolwiek potencjalna wojna napastnicza wywołana przez ChRL przeciwko Tajwanowi (Japonii, Korei, Filipinom, państwom Oceanii, USA) będzie wymagała mniej lub bardziej czynnego wsparcia ze strony wojennej machiny Federacji Rosyjskiej.

Współpraca wojskowa i jej demonstrowanie toruje również drogę działaniom niemilitarnym: ekspansji politycznej, ekonomicznej, działalności wywiadów i agentur, wojnie kognitywnej oraz postępującej coraz bardziej konwergencji systemu demoliberalnego (zwłaszcza Unii Europejskiej i krajów członkowskich, a także „suwerennej” Wielkiej Brytanii) zwłaszcza z zaawansowanym ekonomicznie i technologicznie nowym, wspaniałym komunizmem chińskim.

2026-07-10

Strategiczny patrol lotniczy ChRL i Federacji Rosyjskiej (Cz.1)

  

Pod koniec ubiegłego miesiąca siły powietrzne ChRL i Federacji Rosyjskiej zrealizowały jedenasty już wspólny patrol lotniczy nad Morzem Japońskim, Morzem Wschodniochińskim oraz Zachodnim Pacyfikiem. Pogłębioną analizę tego wydarzenia opublikowano na malezyjskim portalu defencesecurityasia, gdzie bardzo szczegółowo omówiono (piórem anonimowego autora) najważniejsze aspekty tego ćwiczenia, zarówno „czysto” militarne, jak i polityczne oraz geostrategiczne.



Ćwiczenie odbyło się 27 czerwca i trwać miało około sześciu godzin. W skład patrolu po stronie chińskiej brało udział: 4 strategiczne bombowce H-6, 6 myśliwców wielozadaniowych J-16, samolot tankowania powietrznego YY-20, samolot AWACS KJ-500, samolot rozpoznania elektronicznego Y-9 oraz myśliwce J-10 i J-11. Strona sowiecka wystawiła 2 bombowce strategiczne Tu-95, 2 samoloty lotnictwa morskiego Tu-142, samolot tankowania powietrznego Ił-78, a także myśliwce Su-30 i Su-35.

Oficjalna relacja ministerstwa obrony ChRL, na którą powołuje się autor analizy opisuje ćwiczenie jako przedsięwzięcie regularne w ramach współpracy wojskowej komunistycznych Chin i Federacji Rosyjskiej, które demonstrować ma „wspólną determinację i zdolności dwóch mocarstw do obrony regionalnej stabilności i pokoju w spornych korytarzach morskich”. Jednak autor analizy zaznacza, że pomimo „pokojowych” deklaracji władz ChRL i FR o „rutynowym” i „czysto obronnym” charakterze ćwiczenia, „(…) patrol ten niesie ze sobą niewątpliwą sygnalizację geopolityczną”, gdyż przeprowadzony został w pobliżu ściśle monitorowanych sektorów obrony powietrznej w pobliżu Korei Południowej, Japonii, Tajwanu oraz wysuniętych instalacji wojskowych USA.

Także udział bombowców strategicznych H-6 i Tu-95 – zdaniem autora analizy – sprawia, że ćwiczenie to jest nie tylko symbolicznym pokazem współpracy sił powietrznych ChRL i Federacji Rosyjskiej, ponieważ obydwa modele bombowców są zdolne do przenoszenia broni nuklearnej, a co za tym idzie, stanowią one część doktryn nuklearnych Pekinu i Moskwy. Autor powołuje się na oficjalne relacje z przeprowadzonego ćwiczenia, pokazujące ścisłą koordynację poszczególnych elementów, które ćwiczono podczas patrolu – w szczególności lotu w określonych formacjach, tankowania w powietrzu oraz dowodzenia, kierowania i świadomości pola walki. Wspólne patrole ChRL i FR (nie tylko ten, który odbył się 27 czerwca, ale i poprzednie, począwszy od 2019 roku) to rozmyślne działania Pekinu i Moskwy na rzecz normalizacji podwyższonej aktywności lotnictwa strategicznego w pobliżu stref identyfikacji obrony przeciwlotniczej Aliantów (USA, Japonia, Tajwan, Korea Południowa) oraz „konsekwentne obniżanie progu przyszłych operacji” mających na celu sygnalizację strategiczną i wymuszania pożądanego zachowania na innych krajach.

Wspólne patrole lotnicze ChRL i Federacji Rosyjskiej odbywają się regularnie (czasem nawet więcej niż raz w roku) od roku 2019, a ponadto, jak wskazuje autor analizy, regularne manewry wyewoluowały z politycznej, symbolicznej manifestacji w stronę „zinstytucjonalizowanego mechanizmu połączonego sygnalizowania strategicznego”. Jak głosi analiza, „patrol również demonstruje rosnącą zdolność Chin do wykonywania operacji powietrznych dalekiego zasięgu, ponieważ obecność samolotu tankującego YY-20 znacząco zwiększa operacyjną wytrzymałość i rozszerzyła skuteczny promień rażenia (…) samolotów bojowych na podejściach na Zachodnim Pacyfiku”.

Z perspektywy Moskwy „uczestnictwo [w manewrach] wzmacnia determinację Kremla do zachowania znaczenia militarnego w Indopacyfiku, pomimo (…) presji operacyjnej w wyniku wojny na Ukrainie i trwających zachodnich sankcji gospodarczych, nakierowanych na rosyjski sektor przemysłu zbrojeniowego”. Z perspektywy Pekinu zaś „operacja dostarczyła kolejnej okazji sprawdzenia koordynacji lotnictwa dalekiego zasięgu wspólnie ze strategicznym partnerem uzbrojonym w broń nuklearną, a jednocześnie do komplikowania Amerykanom i ich sojusznikom planowanie operacyjne na przestrzeni licznych regionalnych punktów zapalnych.” Dzięki tego typu manewrom, „(…) Chiny i Rosja kontynuują rozszerzanie działań lotnictwa strategicznego na coraz wrażliwsze regionalne korytarze bezpieczeństwa”. Chodzi tu w szczególności o Cieśniny: Malakka, Koreańską, Tajwańską i wschodnie wybrzeże Tajwanu, ale także o amerykańskie bazy na Okinawie, Filipinach, Marianach Północnych i Wyspie Guam.

Znaczenie wspólnych ćwiczebnych patroli lotniczych dla lotnictwa strategicznego ChRL i FR

Autor artykułu wskazuje przede wszystkim na to, iż „integracja lotnictwa strategicznego zwiększa stopień koordynacji komunistycznych Chin i Federacji Rosyjskiej w zakresie uderzeń dalekiego zasięgu”. Udział chińskich bombowców strategicznych H-6K i rosyjskich Tu-95, obydwu zdolnych do przenoszenia broni nuklearnej, świadczy o rosnącej ważności współpracy strategicznych sił powietrznych w szerszych ramach współpracy wojskowej Pekin-Moskwa. Autor przewiduje, że współpraca ta znacząco zmieni strategiczny krajobraz Indopacyfiku.

Bardzo ważne są tutaj – zdaniem autora analizy – rodzaje broni użyte podczas ćwiczenia. „Bombowiec H-6K pozostaje jedną z kluczowych platform uderzeniowych Chin, gdyż jego promień rażenia, zdolność do przenoszenia pocisków manewrujących i integracja z sieciocentrycznymi systemami walki pozwala Siłom Powietrznym ChALW na projekcję siły daleko poza chińską obroną wybrzeża. Rosyjski bombowiec Tu-95 dodaje dodatkowej wagi strategicznej, ponieważ cały czas służy jako platforma zdolna do przenoszenia broni nuklearnej, zdolna do przeprowadzania stałych misji patrolowych na Pacyfiku, pomimo zimnowojennego pochodzenia. Skoordynowany udział tych bombowców tworzy warstwowe środowisko strategicznego sygnalizowania, zaprojektowane do wzmocnienia wrażenia, że Chiny i Rosja potrafią synchronizować działanie lotnictwa strategicznego na rozszerzonych geograficznie morskich teatrach działań.”

Relacje medialne – pochodzące oczywiście z chrlowskiego i sowieckiego ministerstwa obrony – mają pokazywać, że takie patrole to coś więcej, niż czysto „ceremonialna” współpraca, tylko przedsięwzięcie wymagające „zwiększonych poziomów wspólnego planowania, dyscypliny łączności i standaryzacji procedur”. Udział latającej cysterny YY-20 ma ukazywać, a jednocześnie wzmacniać, zdolność lotnictwa chińskiego do przeprowadzania operacji tankowania powietrznego, niezbędnych w działaniach na odległych obszarach działań. Zaś samoloty KJ-500 i K-9 „znacząco wzmacniają świadomość przestrzeni walki, ponieważ samoloty te mogą koordynować eskorty myśliwców, monitorować regionalną aktywność powietrzną i utrzymywać ciągłość komunikacyjną podczas długo trwających operacji”. Integracja myśliwców, latajacych cystern i samolotów wczesnego ostrzegania i rozpoznania elektronicznego nie jest tylko „symbolicznym” i „ceremonialnym” przelotem w pobliżu przestrzeni krajów uznanych za wrogie. Jest to natomiast oznaka, że siły powietrzne obydwu krajów w coraz większym stopniu ćwiczą przeprowadzanie skomplikowanych i wielodomenowych operacji bojowych.

Z lektury i analizy omawianego tekstu wyłania się jeszcze jedna, niepokojąca konstatacja. Jakiekolwiek działanie komunistycznych Chin przeciwko Tajwanowi, Korei Południowej, Japonii, Stanom Zjednoczonym, także te na szerszym obszarze Pacyfiku i szlakach oraz „wąskich gardłach” (na co położony jest szczególny akcent analizy) o znaczeniu strategicznym, będzie wymagało skoordynowanej współpracy z Federacją Rosyjską – od współpracy politycznej, aż po działania wojskowe na poziomie operacyjnym i taktycznym.

Znaczenie ćwiczeń dla Japonii, Korei Południowej i USA

Wspólne patrole lotnictwa strategicznego ChRL i Federacji Rosyjskiej, zarówno ten z 27 czerwca, jak i poprzednie ćwiczenia odbywające się od 2019 przebiegają w pobliżu stref identyfikacji obrony powietrznej Korei Południowej i Japonii, a zatem stanowią przede wszystkim presję na systemy obrony powietrznej tych krajów.

Wybrana przestrzeń powietrzna nad Morzem Japońskim, Morzem Wschodniochińskim i Pacyfikiem zachodnim pokrywała się z obszarami rutynowo monitorowanymi przez japońskie, południowokoreańskie i amerykańskie systemy obrony powietrznej, zwiększając ttm samym znaczenie operacyjne patrolu. Powtarzające się chińsko-rosyjskie patrole bombowców w pobliżu stref monitorowanych przez Aliantów tworzą stałą presję na regionalne systemy identyfikacji obrony powietrznej, ponieważ broniące się państwa muszą za każdym razem oceniać, czy nadciągający samolot wykonuje rutynową aktywność, czy też zapowiada scenariusz eskalacyjny” – czytamy w analizie. I chociaż – jak czytamy dalej – patrol chińsko-sowiecki z 27 czerwca uruchomił standardowe procedury rozpoznawcze, to patrole poprzednie zmuszały Japonię i Koreę Południową do poderwania myśliwców w celu eskorty i monitorowania patroli.

Tego typu operacje, które powtarzane są regularnie, stopniowo zwiększają obciążenie operacyjne sił japońskich i koreańskich ze względu na zwiększone zużycie paliwa lotniczego, konieczność dodatkowej obsługi, wytrzymałość pilotów (i załóg naziemnych) oraz ciągłą obserwację radarową obszarów rozpoznania obrony powietrznej i przestrzeni powietrznych Japonii i Korei Południowej. Dla decydentów japońskich patrole te są „oswajaniem” japońskiej obrony powietrznej z rosnącą presją ze strony Pekinu i Moskwy i przygotowaniem do podwyższania aktywności wojskowej w pobliżu krytycznych morskich dróg podejścia. Z perspektywy Korei Południowej, powtarzające się patrole chińskich i sowieckich bombowców komplikują planowanie obrony powietrznej, ponieważ jednocześnie z presją bezpośrednią osi Pekin-Moskwa, Seul zmuszony jest mieć na uwadze stałą presję ze strony komunistycznej Korei Północnej, która nota bene jest satelitą Pekinu i Moskwy. Patrole te wywierają pośrednią presję na infrastrukturę wywiadowczą sojuszników Tokio i Seulu, ponieważ monitorowanie formacji lotniczych składających się z samolotów dowodzenia i kierowania, samolotów AWACS, bombowców strategicznych, latających cystern i myśliwców wymagają skoordynowanych, międzynarodowych działań w zakresie obserwacji, namierzania i szybkiej wymiany informacji.

Oczywiście, ćwiczenie strategicznego patrolu powietrznego takie jak to z 27 czerca, ma w powyższym sensie znaczenie dla Amerykanów: „amerykańskie siły stacjonujące w Japonii i Korei Południowej prawdopodobnie obserwowały operację (…), ponieważ patrol dostarczył wartościowego wglądu w ewoluujące chińsko-rosyjskie koordynację dowodzenia, procedury komunikacyjne i schematy rozmieszczania lotnictwa strategicznego.” Wspólne ćwiczenia tego rodzaju tworzą także „środowisko wielowektorowego zagrożenia”, w którym amerykańskie, japońskie i koreańskie systemy obrony powietrznej muszą jednocześnie przygotowywać się do zagrożenia nie tylko konwencjonalnymi działaniami wojennymi, ale także walką elektroniczną, możliwościami ChRL i Federacji Rosyjskiej do operowania rakietami dalekiego zasięgu i środkami ich przenoszenia i zdolnościami strategicznej koordynacji osi Pekin-Moskwa.

Skumulowaną konsekwencją jest – jak napisano w analizie – stopniowe podwyższanie presji w Indopacyfiku, gdzie powtarzane patrole normalizują strategiczną rywalizację i stopniowo redukują różnice pomiędzy działaniami sygnalizacyjnymi czasu pokoju a potencjalnym pozycjonowaniem wojskowym przed kryzysem”. Można sobie wyobrazić sytuację w przyszłości, w której taki „ćwiczebny” patrol, rozpoznany przez Koreę, Japonię czy USA jako rutynowy patrol ćwiczebny, dokonałby na przykład wtargnięcia już nie tylko w strefę identyfikacji, ale w przestrzeń powietrzną Korei, Japonii, Tajwanu, czy będących już częściami USA Wyspy Guam, Marianów Północnych, Aleutów.

2026-06-13

Jak rozumieć oś Chiny-Rosja. Wokół analizy Jing Ge w "National Interest" (Cz. 2)

   

Jak USA mogą przeciwdziałać osi Pekin-Moskwa

Jing Ge w omawianej analizie pisze też, w jaki sposób USA mogą przeciwdziałać ekspansji osi Pekin-Moskwa (i co za tym idzie, układem, który roboczo nazywam „Globalną Eurazją”). Wg autorki, amerykańska odpowiedź nie może się sprowadzać jedynie do sloganów o „demokracji”, „wartościach”, „zmianie systemów”, nie mających pokrycia w realnych działaniach.


Autorka postuluje przeciwstawienie się sojuszowi Pekin-Moskwa poprzez „segmentowanie” odcinków, na jakich USA będzie w stanie to skutecznie uczynić.

Po pierwsze, Waszyngton powinien skupić się nie tyle na rozszerzaniu sankcji wobec ChRL i Federacji Rosyjskiej, co na ograniczaniu zdolności Pekinu i Moskwy do obustronnej koordynacji. Nie każda forma chińsko-rosyjskiej współpracy – pisze Jing – jest tak samo niebezpieczna. Stany Zjednoczone powinne objąć priorytetem te sektory, które wwzmacniają rosyjską zdolność wojenną, osłabiania sankcji czy rozszerzania chińskich wpływów strategicznych w Eurazji. Obszary te obejmuja m.in. technologie podwójnego zastosowania, łańcuchy dostaw w przemyśle lotniczym i stoczniowym, rozwój IT i sztucznej inteligencji, nawigację satelitarną, finanse, energetykę i transport. Działania bardziej precyzyjne, wg Jing, mogą być skuteczniejsze niż traktowanie całości współpracy handlowej między ChRL a Federacją Rosyjską jako monolitycznego zagrożenia.

Po drugie, Stany Zjednoczone powinny włączyć własną politykę korytarzy logistycznych w Eurazji w swoją strategię wobec Chin. Chiny i Rosja rozbudowują połączenia transportowe redukujące ich zależność od morskich „wąskich gardeł” [Cieśnina Malakka, Ormuz, Bab al-Mandab, Pacyfik Zachodni itp.] i kontrolowanych przez Zachód finansów, systemów ubezpieczeń oraz zachodnich zasad organizacji przepływów strategicznych (morskie szlaki handlowe, porty). Ponadto, Stany Zjednoczone powinny bliżej współpracować z Azją Środkową, Mongolią, Kaukazem Południowym, Europą, Japonią i Koreą Południową nad infrastrukturalnymi alternatywami, które mogłyby wesprzeć Korytarz Środkowy, transport transkaspijski, oraz cyfryzację systemów celnych, zasady zarządzania portami morskimi oraz finansowanie łańcuchów dostaw. Jest to, zdaniem Jing, instrument, który ma zapobiegać i przeciwdziałać monopolizacji przez oś Pekin-Moskwa handlu, finansów i szerzej, przepływów strategicznych na kontynencie eurazjatyckim.

Po trzecie, nowoczesne technologie powinny być centralnym punktem amerykańskiej polityki wobec osi Pekin-Moskwa. Kontrola eksportu amerykańskich technologii jest tutaj niezbędna, ale USA nie mogą kończyć tylko na tym. Oprócz „długiego kija”, Waszyngton musi oferować smaczną i pełną witamin „marchewkę”. Wiele krajów – pisze Jing – korzysta z chińskich i rosyjskich sieci technologicznych, ponieważ […] są one tańsze, lepiej finansowane albo bardziej kompatybilne z istniejącą infrastrukturą. USA muszą zaoferować alternatywy w zakresie ustalania standardów, środowisk open-source, technologii cloud-computing, technologii internetu satelitarnego, bezpiecznej AI czy finansowania nowoczesnej infrastruktury. Jeżeli USA zaniechają konkurencji z osią Pekin-Moskwa na gruncie nowoczesnych technologii bądź tą konkurencję przegrają, to tym samym przegrają walkę o to, kto ustala zasady organizacji światowego systemu.


Po czwarte, Waszyngton powinien traktować Tajwan, Ukrainę, przestrzeń kosmiczną, AI i stabilność nuklearną jako połączone ze sobą części tego samego środowiska strategicznego. I tu wkraczamy na obszar geopolityki i geostrategii sensu stricte, w którym właściwie schodzą się wszystkie omawiane przez Jing obszary. Wszak geopolityka jest losem, wartości nie strzelają, jak powiedział sekretarz wojny Pete Hegseth, a pokój może być osiągnięty jedynie przewagą ogniową. Strategią osi Pekin-Moskwa mającą przybliżyć regionalną, a w dalszej perspektywie światową dominację tego sojuszu jest „oblężenie” przez system podległych sobie sojuszy oraz „sekwencyjna wojna światowa” – albo w formie sekwencji następujących po sobie/w krótkim odstępie czasu lokalnych konfliktów toczonych rękami sojuszników i satelitów, albo – co gorsza – jednoczesna wojna na wielu frontach. Aktualnie tymi frontami są Ukraina, Izrael, Iran, prawdopodobnie „na stołach” Kremla i Nowego Zakazanego Miasta leżą plany inwazji odpowiednio na: Polskę, kraje bałtyckie, Tajwan czy Koreę Południową, które na razie mają formę działań poniżej progu wojny i działań destabilizacyjnych od wewnątrz. Ponadto, towarzyszą temu działania w zakresie wojny informacyjnej, wojny kognitywnej i klasycznej dezinformacji, sprowadzające się wg Jing do umieszczania wojen w różnych częściach świata w jednolitą narrację antyzachodniego oporu. Stany Zjednoczone mogą również (a właściwie – przede wszystkim!) na tym polu przeciwdziałać poprzez kontynuowanie pomocy dla Ukrainy i Tajwanu, […] jednak publiczne informowanie powinno kłaść nacisk bardziej na obronę, odstraszanie, zarządzanie kryzysem i porządek oparty na zasadach, aniżeli na zmiany rezimów czy ideologiczną krucjatę.

Autorka pisze jednocześnie o konieczności wypracowania przez USA, ChRL i Federację Rosyjską procedur i mechanizmów, zwłaszcza komunikacyjnych, które zapobiegłyby niezamierzonemu czy też przypadkowemu użyciu siły.

Jing Ge pomija tutaj niestety działania USA, które w opór wobec działań osi Pekin-Moskwa doskonale się wpisują: operację „Absolute Resolve”, operację „Epic Fury” oraz zapowiadane potężne wzmocnienie obecności wojskowej na terenie Polski (kosztem sił USA stacjonujących w Niemczech), włącznie z włączeniem Polski do programu „Nuclear Sharing”, a także sprzedaż amerykańskiej techniki wojskowej Polsce. Pierwsze dwie operacje wojskowe są próbą „opiłowania” osi Pekin-Moskwa z agresywnych, totalitarnych i terrorystycznych peryferii, zaś postawienie na Polskę i uskutecznienie amerykańskich zamiarów byłoby realizacją koncepcji Mackindera i Spykmana polegającej na kontrolowaniu Eurazji (ChRL, Federacji Rosyjskiej, Niemiec) poprzez kontrolę nad jedną „Bram Eurazji”, czyli Międzymorza Bałtycko-Czarnomorsko-Adriatyckiego. Jednocześnie, w oczywisty sposób zwiększałoby to stabilność i bezpieczeństwo Polski, która strategicznie zagrożona jest przez Niemcy i Rosję/Sowiety (ale i pośrednio, również przez komunistyczne Chiny, o czym będzie dalej w tekście), a zwłaszcza przez sojusz tych państw, będący dla nich niejako stanem naturalnym.

Jing Ge konkluduję swoją analizę następującymi, alarmistycznymi słowami: oś Chiny-Rosja nie musi stać się formalnym sojuszem, by zagrozić interesom Stanów Zjednoczonych. Jeśli Pekin i Moskwa są w stanie zinstytucjonalizować swoje partnerstwo, uczynić współpracę zdolną do działania i znormatyzować wspólną narrację antyzachodnią w rządzeniu, będą zdolne do koordynacji presji w Eurazji bez podpisywania traktatu na wzór NATO. Zadaniem Waszyngtonu jest przeciwdziałanie temu sojuszowi zanim wzmocni się na tyle, by stać się systemem operacyjnym postamerykańskiej Eurazji.

Jakie zagrożenia niesie sojusz Pekin-Moskwa dla Polski?

To, co polskiego odbiorcę powinno interesować najbardziej, to bardzo poważne konsekwencje i zagrożenia, jakie sojusz komunistycznych Chin i neosowieckiej Rosji niesie dla Polski. Nie unikniemy ich przede wszystkim z przyczyn geograficznych. W tym miejscu należy też stwierdzić o fałszywości tez o „konflikcie sino-sowieckim/rosyjskim” o „Chinach na Uralu”, które „zneutralizują Rosję”. Tezy te to stare, komunistyczne Panoplia Propheticus służące strategicznej dezinformacji.

Przede wszystkim, sojusz z ChRL jest jednym z najważniejszych instrumentów (jeśli nie najważniejszym) umożliwiających Federacji Rosyjskiej realizację neoimperialnej agendy geopolitycznej i geostrategicznej. Głównymi celami strategicznymi neosowieckich, czekistowskich elit Federacji Rosyjskiej są:

  • rekonstrukcja, reintegracja i rekonsolidacja wewnętrznego i zewnętrznego imperium sowieckiego (odpowiednio: byłych republik ZSRS i byłych krajów satelickich) oraz przyrócenie kontroli tam, gdzie w jakiś sposób została ona osłabiona albo utracona;

  • neutralizacja i finlandyzacja Europy Zachodniej m.in. poprzez partnerstwo z Niemcami, Francją i częścią elit Unii Europejskiej oraz realizacja starej, długofalowej Doktryny Falina-Kwicynskiego;

  • osłabianie, a docelowo neutralizacja bądź likwidacja NATO;

  • co jest z powyższym nierozłącznie związane, osłabianie i docelowo eliminacja wpływów politycznych i wojskowych Stanów Zjednoczonych w Europie, zwłaszcza w Europie Środkowej i Wschodniej.

Wszystkie działania Federacji Rosyjskiej służące realizacji wyżej wymienionych celów strategicznych nasilają się i nabrały dynamiki wraz z zacieśnianiem się sojuszu Pekin-Moskwa i ewolucją procesów wymienionych w artykule Jing Ge, czyli – przypomnijmy – instytucjonalizacji, wzmacniania obustronnej koordynacji, współpracy technologicznej oraz tworzenia wspólnego systemu politycznego i wspólnych narracji. Można nawet zaryzykować stwierdzenie, że wpływy Federacji Rosyjskiej w Polsce (i dalej, całym regionie Międzymorza) byłyby niemożliwe do realizacji bez wsparcia ChRL.

Jaskrawym przykładem poparcia Chin dla Federacji Rosyjskiej są wypowiedzi Wang Yi – dyrektora Centralnej Komisji Spraw Zagranicznych KPCh oraz Lu Shaye – Przedstawiciela ChRL ds. Europy i ambasadora ChRL we Francji. Wang Yi stwierdził w rozmowie z Siergiejem Ławrowem, że ChRL popiera „mocarstwowość Rosji”, zaś Lu Shaye powiedział otwartym tekstem, że suwereność państw postsowieckich nie ma podstaw prawnych. Wypowiedzi te są wyrażonym wprost przyznaniem Federacji Rosyjskiej prawa do inwestytury na terenie Międzymorza Bałtycko-Czarnomorskiego, w tym – na terenie Polski.

Komunistyczne Chiny potępiają rozszerzanie NATO o nowe kraje członkowskie, jak również samo istnienie i sens Paktu Północnoatlantyckiego. Krytyce ChRL podlega również obecność Stanów Zjednoczonych na terytorium Europy, zwłaszcza w krajach członkowskich NATO przyjętych na przełomie XX i XXI w. Doskonałym przykładem może tutaj być poparcie przez Pekin tzw. ultimatum Putina-Ławrowa z końca 2021 roku, w którym Federacja Rosyjska domagała się de facto neutralizacji NATO, finlandyzacji całej Europy Zachodniej i całkowitego powrotu wpływów Moskwy w Polsce, Czechach, na Słowacji, w krajach Bałtyckich, w Rumunii i w Bułgarii. Ten sam postulat, połączony z propagandą o „amerykańskim imperializmie i hegemonizmie” oraz „wielobiegunowym i demokratycznym [sic!] świecie” powtórzono podczas wizyty Putina w ChRL na ceremonii otwarcia Zimowych Igrzysk Olimpijskich, które poprzedziły pełnoskalową inwazję Federacji Rosyjskiej na Ukrainę.

ChRL wspiera również machinę wojenną Federacji Rosyjskiej w wojnie na Ukrainie na wszystkich poziomach: finansowym, wojskowo-technologicznym, wywiadowczym, szkolenia, a wreszcie wysyłaniu żołnierzy ChALW na ukraiński front, nie mówiąc o udziale sił krajów satelickich – Islamskiej Republiki Iranu, Korei Północnej czy Kuby w działaniach wojennych.

W ramach realizacji agendy „świata wielobiegunowego” komunistyczne Chiny popierają relacje partnerskie z Niemcami, a także Francją i Unią Europejską, których głównym kierunkiem jest polityka surowcowa i energetyczna Moskwy, na czele z gazociągami Nord Stream 1 i Nord Stream 2, mające uczynić z Niemiec hub energetyczny, za pomoca którego Federacja Rosyjska zamierza trzymać Europę (w tym – Polskę) na haku i pod kluczem. ChRL otwarcie popiera również inicjatywę Niemiec, Francji i establishmentu Unii Europejskiej, których celem jest tzw. „strategiczna samodzielność” Unii Europejskiej (w kontrze przede wszystkim do amerykańskich imperialistów) oraz centralizacja Unii Europejskiej i utworzenie europejskiego superpaństwa, pełnymi garściami czerpiącego z komunistycznych, chińskich rozwiązań, zwłaszcza technologii będącej narzędziem władzy. Zarówno zwierzchnich wpływów KPCh, jak i wewnętrznego „totalitaryzmu niskiej intensywności” elit europejskich i krajowych, zwłaszcza niemieckich.

ChRL-owska inicjatywa „Nowego Jedwabnego Szlaku” to projekt, w którym ważne miejsce – kolejnej „nitki” – pełnić ma Federacja Rosyjska, rola zaś Polski byłaby sprowadzona do chrlowsko-zachodniej montowni i hubu przeładunkowego. Do rangi symbolicznej urosły też zbanalizowany „eskapady” po Warszawie (m.in. po budynku Sejmu) Edwarda Warchockiego – robota zbudowanego przez ChRL, z wbudowanymi kamerami, LIDAR-em, radarami, czujnikami pasm niewidocznych dla oka ludzkiego. Zarówno Edward Warchocki, jak i zdobywająca popularność chrlowska fotowoltaika, łączność telefoniczna czy samochody (np. BYD) to de facto wpuszczenie do Polski chrlowskiego sprzętu wojskowego, nad którym kontrolę w każdej chwili może przejąć KPCh. Kolejną sprawą, równie symboliczną co alarmującą, jest obecność chińskich firm w strategicznym porcie w Gdyni.

Warto też zwrócić uwagę na to, co działo się w czasach „resetu”. „Reset” z lat 2007-15 był nie tylko przywróceniem wpływów sowieckich – za wpływami Federacji Rosyjskiej weszły wpływy komunistycznych Chin. Przykład jest opisany przez prof. Sławomira Cenckiewicza w książce „Zgoda”, w której opisano przywracanie wpływów nie tylko Federacji Rosyjskiej i FSB, ale także dopuszczenie do polskiego środowiska bezpieczeństwa ChRL. ChRL mogą też pełnić rolę, którą zmarły w 2021 roku dr Targalski określił mianem „zastępczej Rosji”, w sytuacjach i obszarach, gdzie Moskwa wkroczyć nie może. Tutaj przykładem może być szkolenie podchorążych ChALW realizowane niedawno w Akademii Sztuki Wojennej.