2022-04-11

Dlaczego Chiny potrzebują Rosji?

 

25 marca w The Hill ukazał się artykuł prof. Andrew Lathama pt. „Three reasons why the China-Russia Alliance is deepening”. Autor stwierdza fakt niepowodzenia próby przekonania komunistycznych Chin do poparcia USA i wolnego świata w kwestii agresji Rosji Sowieckiej na Ukrainę, przyłączenia się do zachodnich sankcji oraz nieudzielania przez ChRL pomocy Moskwie.

Autor wskazuje na ważną rzecz – poważne okaleczenie Federacji Rosyjskiej wskutek napaści na Ukrainę jest równoznaczne z osłabieniem tego strategicznego sojusznika Pekinu. Nie spowoduje to jednak odwrócenia się Pekinu od Moskwy a raczej kontynuację przez elity KPCh polityki „promoskiewskiej neutralności”: „[…] Chiny prawdopodobnie pospiesza ze wsparciem Rosji, nawet jeśli zrobią to w sposób zakulisowy i poprzez kontynuowanie wygłaszania frazesów o pragnieniu pokoju i cenieniu suwerenności państwowej.” Nieformalny sojusz komunistycznych Chin i Federacji Rosyjskiej będzie się – zdaniem profesora Lathama – pogłębiał z trzech głównych przyczyn: ekonomicznych, geopolitycznych i geoekonomicznych.

Po pierwsze, w zakresie ekonomii, Chiny potrzebują Rosji, by zabezpieczyć swój długoterminowy dobrobyt ekonomiczny. Rosja dostarcza większość ropy i gazu, niklu, glinu i palladu, pszenicy i kukurydzy oraz nawozów, których Chiny potrzebują, by ich gospodarka szla do przodu – to twarda rzeczywistość, która nie zmieni się […], i która kształtuje fundamenty sino-rosyjskiego przymierza.” Po drugie, Chiny potrzebują Federacji Rosyjskiej w wymiarze geopolitycznym. Profesor Latham wskazuje na fakt, iż Chiny dążą do zacieśnienia sojuszu z Rosją Sowiecką, by „podzielić uwagę i zasoby Ameryki i skomplikować proces planowania wojskowego Stanów Zjednoczonych” na obydwu teatrach konfrontacji: Europie Wschodniej i obszarze Azji i Indopacyfiku. Agresja Rosji Sowieckiej na Ukrainę toruje drogę komunistycznym Chinom w Azji i w basenie Pacyfiku Zachodniego. Trzeci obszar to „skrzyżowanie” geopolityki i gospodarki. „[…] nazwijmy to obszarem geoekonomicznym – tam Chiny także potrzebują Rosji. Zakres, skala i dotkliwość (nie mówiąc o szybkości) kierowanej przez Stany Zjednoczone kampanii przeciwko Rosji tylko potwierdziły chińskie obawy o to, ze Waszyngton zarówno chce, jak i jest w stanie uczynić z globalnej gospodarki bron przeciwko każdemu mocarstwu, które zbyt aktywnie chce sprzeciwiać się jego hegemonii.”

Podważając efektywność sankcji nakładanych na Moskwę – wykazuje profesor Latham – Chiny zamierzają „osłabić mechanizm zgodności otrzymujący funkcjonowania porządku świata oraz kontrolowanie go przez Stany Zjednoczone". Komunistyczne Chiny dążą też do osłabienia mechanizmów reżimu sankcyjnego tak, by nie uderzyły w nie w przypadku, gdyby zamierzały przeprowadzić „specjalną operację wojskową” przeciwko Tajwanowi.

Jak pisze profesor „[…] Chiny nie zamierzają wprowadzić sankcji przeciwko Moskwie z powodu prowadzonej przez nią wojny na Ukrainie. I na pewno nie zamierzają porzucić swojego rosyjskiego partnera tylko dlatego, że tak mówi administracja Bidena. Jest dokładnie odwrotnie.” Profesor Latham twierdzi wręcz, ze ChRL i Federacja Rosyjska prawdopodobnie będą jeszcze bardziej zacieśniać więzy i przekształcać nieformalna, względnie luźną współpracę w bardziej ścisły sojusz, a być może nawet w stronę „twardego bloku geopolitycznego”. Przywódcy ChRL będą starać się storpedować amerykańskie starania „zdyscyplinowania i ukarania Rosji” za podważanie kierowanego przez USA porządku międzynarodowego oraz za atakowanie Ukrainy.

Profesor Latham konkluduje swój artykuł następującymi słowami: „[…] pewne jest jedno: w przeciwieństwie do oczekiwań niektórych ludzi i nadziei wielu, jakaś forma chinsko-rosyjskiej osi jest i będzie w przewidywalnej przyszłości stałą cechą porządku międzynarodowego”. W zależności od obrotu spraw na Ukrainie, Rosja Sowiecka może albo utrzymać status sojusznika ChRL, albo, jak przewidywał jeszcze w 2014 roku śp. dr Jerzy Targalski, w trybutariusza i „młodszego brata” Pekinu. Warto uzupełnić te analizy również niedawnym stwierdzeniem autorstwa Kamila Galiejewa (analityka zajmującego się bardzo szczegółowo Rosją Sowiecką, jej systemem politycznym i w szczególności w kontekście napaści na Ukrainę), o tym, że Chiny traktują Federację Rosyjską jako „lodołamacz, który toruje drogę do Pax Sinica”.

W kontekście powyższej próby analizy, można zaryzykować dalej idącą hipotezę: wojna przeciwko Ukrainie jest nie tylko wojną prowadzoną przez Rosję Sowiecką. Jest to „wojna proxy” komunistycznych Chin przeciwko USA, Zachodowi i Wolnemu Światu, w której rolę głównego agresora odgrywa Federacja Rosyjska, zaś ChRL przyjmuje postawę fałszywej, przychylnej Moskwie neutralności, faktycznie udzielając jej wsparcia dyplomatycznego, wsparcia w omijaniu sankcji, wsparcia w cyberwojnie i wojnie informacyjnej, a prawdopodobnie także wsparcia techniczno-wojskowego. Pozorna, prosowiecka neutralność jest jednocześnie dla ChRL dogodna dla rozgrywania konfliktu. Agresja Federacji Rosyjskiej na Ukrainę jest także dla naczalstwa Komunistycznej Partii Chin, włącznie z Xi Jinpingiem, swego rodzaju poligonem doświadczalnym, mającym pomoc chińskim komunistom powziąć optymalną dla nich decyzję dotyczącą metod, jakimi zamierzają oni podbić Tajwan. Nie można zapomnieć również o tym, że kierownictwo komunistycznych Chin jeszcze od czasów przed rozpoczęciem wojny, raz za razem powtarza deklaracje poparcia Federacji Rosyjskiej w sprawie nowej architektury bezpieczeństwa w Eurazji oraz redukcji i paraliżu NATO. Komunistyczne Chiny prawdopodobnie okażą się jednymi z beneficjentów kryzysu ekonomicznego i recesji, jakie na skutek wojny dotkną kraje zachodnie i wolny świat.



***

Siły zbrojne FR praktycznie od samego początku wojny przeciwko Ukrainie atakują cele cywilne, takie jak szpitale, szkoły, przedszkola, domy dziecka, hospicja itp., dokonują gwałtów (także o charakterze pedofilskim), atakują i zaminowują korytarze humanitarne służące ewakuacji ludności cywilnej ze stref walk, masakrują zwyczajnych, bezbronnych cywilów na ulicach i nie powstrzymują się nawet przed masakrowaniem dzieci. Dokonują także grabieży własności prywatnej należącej do mieszkańców zaatakowanych obszarów Ukrainy oraz infrastruktury państwowej i samorządowej. Nie można tutaj pominąć również potwierdzonych przypadków użycia broni chemicznej (bomb z białym fosforem o właściwościach palących oraz ostatniego ataku na broniący się Mariupol, prawdopodobnie przy użyciu środków duszących bądź ogólnotrujących).

Bucza, Hostomel, Mariupol, Charków, Irpin, Borodzianka – nie są to ani odosobnione przypadki, to zapewne ledwie wierzchołek krwawej góry lodowej. Nie jest to efekt „samowolki” rosyjskich żołnierzy i oficerów różnych korpusów. Nie są to także efekty błędnych namiarów dla artylerii czy lotnictwa. To jest celowe typowe dla sowieciarzy działanie, przy czym masakry w zajętych ukraińskich miastach i wioskach to nie tyle drugi Katyń, co operacja o podobnym charakterze do zbrodni w Piaśnicy. Jak pisze Foxmulder, zapewne temu służyły przyjęte przez Federację Rosyjską przepisy dotyczące chowania ludzi w masowych grobach, zakup mobilnych krematoriów i worków na ciała. Neosowieccy politycy (również z bezpośredniego otoczenia Putina) i propagandyści wprost artykułują ludobójcze zamiary wobec Ukraińców. Żołnierze SZ FR chwalą się zbrodniami, gwałtami i grabieżami w mediach społecznościowych. Rodziny ich, z reguły z rosyjskiej „głubinki” czy nierosyjskich kolonii Rosji/Sowietów, takich jak Jakucja, Buriacja, Tuwa czy republiki Kaukazu traktują pobór do wojska swoich dzieci tak samo, jak mieszkańcy krajów trzeciego świata prostytuowanie się swoich. To dla nich inwestycja – dostaną żołd za syna/męża walczącego na Ukrainie, zrabowany przez niego majątek (od sprzętu AGD po… zabawki dla dzieci), a jak zginie – wysokie jak na sowieckie standardy odszkodowanie (zwłaszcza tyczy się to właśnie głubinki).

Czy, jak to tłumaczą niektórzy komentatorzy, jest to „sposób” na powetowanie przez sowieckich żołnierzy braków w wyszkoleniu, skutkujących taktycznymi i operacyjnymi niepowodzeniami? Nie. Nawet, jeśliby wojska FR wygrywałyby na polu bitwy z armią ukraińską, dokonywałyby takich samych czynów. Wynika to z tego, że Federacja Rosyjska to kontynuacja ZSRS, pełnymi garściami czerpiąca ze zbrodniczego, bolszewickiego dziedzictwa, a której ścisła elita wywodzi się z sowieckiego aparatu bezpieczeństwa – CzeKa, GPU, OGPU, NKGB/NKWD, MGB, KGB. Zatem, ludobójstwo na mieszkańcach Ukrainy jest – jakkolwiek okrutnie to zabrzmi – jednym z celów: militarnych, politycznych i socjoinżynieryjnych moskiewskiej, czekistowskiej dyktatury.

2022-03-13

A więc wojna! Odpowiedź na Ankietę Wydawnictwa Podziemnego



1. Od wielu tygodni trwały demonstracyjne przygotowania sowieckiej Rosji do inwazji na równie sowiecką Ukrainę. Przygotowania w żadnym razie nie były kamuflowane. Komunistyczny prezydent Xi prosił jedynie Putina o niezakłócanie igrzysk; przywódca sowieckich liberałów Żirinowski jeszcze w grudniu zapowiadał: „wejdziemy do was 22 lutego”. Jak interpretować tę niewątpliwą „teatralność” wojennych przygotowań?

Zarówno ogłaszana wszem i wobec i trwająca de facto od zeszłego roku koncentracja wojsk sowieckich przy granicy Federacji Rosyjskiej i Ukrainy, jak i sama napaść mają za cel nie tylko efekt „kinetyczny” (o którym później), ale również informacyjny, jest to sygnalizacja strategiczna.

Agresja sowiecka na Ukrainę była konsultowana i koordynowana z komunistycznymi Chinami. Jeszcze przed rozpoczęciem działań wojennych Putin, Xi, Ławrow i Wang mówili o dwustronnej koordynacji działań wobec Ukrainy, co jest oczywiście funkcją strategicznej koordynacji polityki zagranicznej Pekinu i Moskwy. Już po agresji Rosji Sowieckiej, komunistyczne Chiny przyjęły postawę, którą można określić jako przychylna neutralność, albo inaczej, może bardziej adekwatnie, fałszywa neutralność. Pekin z jednej strony wzywa Federację Rosyjską i Ukrainę do zaprzestania działań wojennych i podjęcia rozmów pokojowych, z drugiej – nie wskazuje rzeczywistego agresora, sprzeciwia się określaniu inwazji jako inwazji, którą, podobnie jak Moskwa, określa jako „operację specjalną”. Ponadto w narracji Nowego Zakazanego Miasta, inwazji są winne… USA, NATO i sama Ukraina. ChRL wstrzymuje się od głosu bądź też otwarcie popiera Rosję Sowiecką podczas głosowań dotyczących agresji na forum ONZ i jej agendach. Pekin nie przyłącza się też do sankcji nałożonych po agresji na Moskwę  oraz otwartym tekstem te sankcje potępia. ChRL-owskie media (czyli organy KPCh) wprost popierają sowiecką inwazję i rezonują narracje wytworzone przez sowiecki aparat dezinformacji i propagandy. Co warte tutaj wspomnienia, ChRL poparła – zarówno przed inwazji, jak i w jej trakcie – roszczenia Rosji Sowieckiej wobec NATO i USA dotyczące rewizji systemu bezpieczeństwa w Eurazji. Całkiem niedawno Wang Yi określił relacje FR I ChRL jako „twarde jak skała”, Xi Jinping w rozmowie z Macronem i Scholzem ponownie zadeklarował, że nie potępi towarzyszy zza Amuru i nie przyłączy się do sankcji.

Z kolei w obliczu sankcji wolnego świata, komunistyczne Chiny dają czekistowskiemu reżimowi „kroplówkę” w postaci (trwającej już ponad 20 lat) współpracy gospodarczej, a konkretnie, aktualnie trwających bądź planowanych projektów, takich jak zakupy ropy naftowej i gazu ziemnego, surowców i produktów rolnych oraz współpracy w dziedzinie tworzenia alternatywnego wobec SWIFT systemu płatności. Pododnie było w przypadku Huawei, która to korporacja (wiadomo, że podległa chińskiej kompartii i wojskowej bezpiece) udzieliła Federacji Rosyjskiej pomocy w likwidacji skutków zachodnich cyberataków.

Wypowiedź Żyrinowskiego należy interpretować jako oznajmienie planów wojennych wierchuszki FR. Polityk ten był wykorzystywany do artykułowaniu tego, co „nie wypada” mówić otwartym tekstem przedstawicielom oficjalnych władz Rosji Sowieckiej.

Odnośnie „teatralności” tej wojny i „spiskowej teorii” o tym, jakoby Kreml celowo wdał się w wojnę z góry przegraną: może militarna przegrana Rosji Sowieckiej (skutkującą być może deputinizacją oraz wewnetrznym i zewnętrznym resetem) jest/będzie przykrywką dla wojny informacyjnej, ekonomicznej i rozmaitych działań „hybrydowych”, ale obejmujących cały świat? A może rację mają Jeff Nyquist czy Joel Skousen, którzy od ponad dwudziestu lat twierdzą, że rozpoczęcie przez Moskwę wojny na pełna skalę przeciw wolnemu światu nie jest kwestią „czy”, tylko „kiedy”? Może obserwujemy pierwszą (jeśli nie liczyć covid 19) ofensywę tej wojny? Skousen przewidywał jej rozpoczęcie właśnie na pierwszą połowę lat 20. tego stulecia. Tak czy inaczej, nawet, jeśli sowieckie tanki zagrzebią się w czarnoziemach Ukrainy, to niezależnie od jej wyniku, wojna ta ma już wpływ na cały świat.

2. Biorąc pod uwagę dość oczywistą polityczną spolegliwość Ukrainy wobec wschodniego sąsiada, jaki mógł być powód narodzenia się w głowach sowieckich strategów idei inwazji?

Skutkiem tzw. transformacji ustrojowej lat 1989-91 były następujące procesy: formalny rozpad ZSRS przy zachowaniu sowieckich struktur władzy, zachowanie więzów łączących peryferie dawnego sowieckiego imperium (wewnętrznego i zewnętrznego) z centrum w Moskwie oraz zmiana przez komunistyczne elity władzy bezpośredniej na władze pośrednią, kontrolę totalną na kontrolę strukturalną, funkcjonującą w środowisku neoliberalizmu. Ostatni proces daje podsowieckim narodom i elitom niekomunistycznym pewien margines swobody działania, co zapewne postrzegane jest przez neosowiecką centralę w Moskwie jako zagrożenie.

Badacze zajmujący się powyższymi procesami (m.in. Jeff Nyquist czy zmarli niedawno dr Jerzy Targalski i prof. Olavo de Carvalho) wskazywali na to, iż ewolucja komunizmu ma charakter cykliczny, w którym kolejno zachodzą po sobie fazy liberalizacji i totalitaryzacji. Podobny rozwój wydarzeń przewidywał Anatolij Golicyn. Obecnie ma miejsce faza totalitaryzacji, dość umownie można określić jej początek na lata 2008-10 i odpowiednio, napaść na Gruzję oraz „katastrofę” lotniczą w Smoleńsku.

A zatem pierwszym z powodów, dla których sowieccy stratedzy zadecydowali o inwazji na Ukrainę wydaje się być dążenie do wprowadzenia totalnej i trwałej kontroli Federacji Rosyjskiej nad krajami Międzymorza Bałtycko-Czarnomorskiego poprzez destabilizację tego obszaru.

3. Demonstracyjny atak na „suwerenne i demokratyczne państwo ukraińskie”, jak to oceniają zachodni politycy, musiał spowodować konflikt w stosunkach pomiędzy „Rosją” Putina a tak zwanym Zachodem. Dlaczego Kreml zdecydował się na ten krok?

Kolejnym kontekstem jest sowiecka „oferta” (a właściwie szantaż) wobec USA i państw członkowskich NATO wystosowana w połowie grudnia 2021 roku. W propozycjach tych mających za cel rewizję systemu bezpieczeństwa na korzyść Moskwy zawarto żądania m.in.: wycofania wojsk sojuszniczych NATO z nowych państw członkowskich, utworzenia strefy buforowej wokół granic Federacji Rosyjskiej i krajów OUBZ,  nierozszerzania NATO, niedopuszczenie przelotów bombowców i przepływu okrętów wojennych na terenach, z których mogłyby one razić cele w FR, nietworzenia baz wojskowych i nieprowadzenia aktywności wojskowej na terytorium Ukrainy i innych państw dawnych republik sowieckich, nierozmieszczania broni nuklearnej poza terytorium państw ją posiadających i likwidacji infrastruktury umożliwiającej jej przechowywanie i przenoszenie, nierozmieszczania rakiet średniego zasięgu poza NATO i w rejonach, z których możliwe jest rażenie Federacji Rosyjskiej oraz gwarancji  powstrzymania się od działań, które Moskwa uznaje za szkodliwe. Spełnienie całości, czy choćby części żądań Kremla skutkowałoby faktycznym paraliżem i likwidacją NATO. W optyce strategów czekistowskiej dyktatury Ukraina odgrywa w tej rozgrywce rolę zakładnika, którego losem sowieci chcą szantażować Zachód.

Z jakichś powodów, których do końca nie znamy, Rosja Sowiecka poczuła się na tyle silna, że może pod groźbą wojny szantażować USA i pozostałe państwa Zachodu. Groźba ta została właśnie zrealizowana.

4. Co stanowi cel działań wojennych?

Najprawdopodobniej celem działań wojennych sensu stricte było opanowanie Ukrainy w sposób przypominający niemiecki Blitzkrieg z drugiej wojny światowej i osadzenie w Kijowie prezydenta całkowicie uległego wobec Kremla (Janukowycz? Medwedczuk?). Plan ten się nie udał na skutek zaciekłego oporu Ukrainy, pomocy udzielonej jej przez Zachód (zwłaszcza USA, UK, Polskę i Turcję), a także rażącej i zaskakującej słabości sowieckiego agresora: niskiego morale oraz braków technologicznych i logistycznych w Siłach Zbrojnych FR. BWP 1 i 2, kołowe BTR-y, najnowsze GAZ „Tigr”, T 80, T 90, śmigłowce Ka-52 Aligator, baterie siejących postrach Iskanderów itp. okazały się w toku walk, (prawdopodobnie głównie na skutek wprowadzenia na pole walki otrzymanych od Turków BSP „Bayraktar TB-2”)  po prostu bardzo drogim złomem. Elitarne WDW i Specnaz Kadyrowa ukraińscy żołnierze (także z nieregularnej Teroborony i ochotniczych jednostek typu pułk Azow) dali radę skutecznie pobić.

Praktycznie od początku inwazji siły zbrojne FR zachowują się w sposób typowy dla sowietów, stosując terror: atakowanie celów cywilnych (w tym szpitali, szkół czy sierocińców), masakrowanie bezbronnych cywilów na ulicach, gwałty, grabieże, atakowanie i minowanie korytarzy humanitarnych.

Według części obserwatorów (na przykład pułkownika Piotra Wrońskiego, który przychyla się do tez i prognoz Golicyna), przegrana Rosji Sowieckiej może być przejściowa i realne są bardziej destrukcyjne działania, włącznie z tzw. deeskalacyjnym uderzeniem nuklearnym; już teraz potwierdzone są przypadki użycia przez sowieciarzy zakazanej konwencjami broni kasetowej czy bomb termobarycznych (najsilniejsze osiągają moc eksplozji rzędu kilku kiloton, czyli odpowiadająca ładunkom nuklearnym bardzo niskiej mocy). Stosowany jest terror nuklearny nie tylko w postaci groźby użycia broni nuklearnej, ale też skrajnie ryzykownego ostrzału elektrowni atomowych. Coraz bardziej realna jest  groźba  użycia broni chemicznej i biologicznej, ale nie w celu taktycznej/operacyjnej deeskalacji, tylko mordowania i terroryzowania: po pierwsze, cywili i władz ukrainskich, po drugie – Zachodu.

Poza tym, jeśli chwytamy się analogii historycznych, to niemiecki Blitzkrieg przeciw Polsce trwał znacznie dłużej, niż planował Hitler  i okupiony był bardzo dotkliwymi stratami po stronie niemieckiej. Praktyka sowieckich działań wojennych w trakcie II wojny światowej pokazała, że sowieci są w stanie poświęcić ogromną ilość ludzi (w tym wojsk własnych i ludności cywilnej), byle tylko osiągnąć swe cele.

5. Jaki może być ich dalekosiężny efekt?

Trudno w tym momencie prognozować, kto wygra tę wojnę. Sytuacja jest zresztą na tyle dynamiczna, że tekst ten może okazać się nieaktualny w momencie publikacji. Można jednak pokusić się o zarysowanie pewnych konsekwencji wojny i ogólnych tendencji.

Czeka nas bardzo poważny kryzys ekonomiczny, żywnościowy i paliwowy, który Rosja Sowiecka i komunistyczne Chiny będą wykorzystywać i aktywnie stymulowaćs. Ukraina i sowiecka Rosja należą do jednych z największych eksporterów zboża. Poza tym, należałoby przyjrzeć się temu, że jeszcze przed rozpoczęciem wojny, Chiny wykupiły ogromne zapasy tego strategicznego surowca. Rosja Sowiecka może też boleśnie uderzyć kontrsankcjami, np. embargiem na eksport ropy, gazu, niklu, wanadu, platyny co jeszcze bardziej podniesie ceny wszystkiego.  Prowadzona przez FSB, SWR i GRU oraz szczekaczki w rodzaju Russia Today czy Sputnik wojna informacyjna, psychologiczna i socjotechniczna, zarówno w Europie Wschodniej, jak i na Zachodzie będzie przybierać na intensywności, wraz ze skutkami wymienionego wyżej kryzysu.

Skoro padła tu (w odpowiedzi na pytanie nr 1) możliwość deputinizacji i pozornej demokratyzacji Rosji Sowieckiej, to nie jest to opcja niemożliwa, aczkolwiek można się jej spodziewać raczej w miarę rozwoju wydarzeń na ukraińskim teatrze wojennym. Tak samo jak puczu, którego inicjatorem byłby Putin, który przeprowadza już czystki w Służbie V FSB, odpowiedzialnej na wywiad zagraniczny. Wojna celowo wywołana po to, by dokonać takich czy innych roszad w aparacie władzy? Niewykluczone. Tak samo jak to, że wszelkie o tym rozważania to efekt dezinformacji i incepcji przez elity i opinię publiczną Zachodu starych dezinformacyjnych klisz o „walce gołębi z jastrzębiami”, Putina z Szojgu, z Nawalnym, ze starymi generałami, z oligarchami biedujacymi w wyniku sakcji itp. Ale za mało mamy na razie twardych danych, żeby jakkolwiek szerzej te wątki rozwijać.

Liberalizm realny i wszystkie jego miazmaty upadną najpóźniej w ciągu kilku najbliższych lat. Państwa zachodnie, czy patrząc szerzej, państwa wolnego świata albo wrócą w stare koleiny autorytaryzmu i hobbesowskiego „Lewiatana”, albo staną się totalitarne, na modłę ChRL i Rosji Sowieckiej i przy wsparciu tychże państw. Ba, tylko autorytaryzm (najlepiej tradycjonalistyczny i tożsamościowy) pozwoli obronić i zachować wolność!

Niezależnie od wyniku wojny, blok komunistyczny, a właściwie jego rdzeń w postaci sojuszu Pekin-Moskwa będzie się coraz bardziej konsolidował. Można spodziewać się całkowitej wasalizacji Federacji Rosyjskiej wobec ChRL, zwlaszcza w przypadku przegrania wojny na Ukrainie, przy czym będzie to paradoksalnie jedyna opcja dla Kremla.

W miarę działań wojennych i rozwoju sytuacji, pod wodzą USA (a właściwie elit wojskowych tego kraju) coraz bardziej będzie się konsolidował wolny świat, jednak pewne państwa zachodnie (na czele z Niemcami czy Francją, mimo próby ich „odwrócenia” przez USA, a lista ta z czasem się powiększy) będą się z tych dążeń wyłamywać i otwarcie sabotować, na przykład w kwestii kupna gazu i ropy naftowej, sankcji wobec sektora bankowego czy przyjmowania uchodźców. Dotychczas jednak, w czasie  rosyjsko-białoruskiej „Operacji Śluza”, koncentracji wojsk Rosji Sowieckiej na granicy z Ukrainą oraz samej agresji Rosji Sowieckiej, udało się znacząco wzmocnić wschodnią flankę NATO. Tragedia Ukrainy otworzyła także wielu ludziom oczy na to, czym jest współczesna, neobolszewicka Rosja. Internet i media społecznościowe zaczęły pękać w szwach od memów pokazujących zbrodniczy charakter putinowskiego, czekistowskiego reżimu, ośmieszających Putina i resztę sowieckiego naczalstwa (dowódca Rosgwardii generał Zołotow jako „generał Denaturow”), czy wreszcie znaków z przekreślonym sierpem i młotem.

Tekst pierwotnie opublikowany na stronie Wydawnictwa Podziemnego: http://wydawnictwopodziemne.com/2022/03/12/odpowiedz-na-ankiete-ukrainna-4/


 

2022-02-06

Igrzyska śmierci / Reintegracja neo-ZSRS

 

4 lutego 2022 rozpoczęły się Zimowe Igrzyska Olimpijskie w Pekinie. Zarówno ceremonia otwarcia, jak i całość imprezy jest wykorzystywana jako sygnalizacja strategii politycznej komunistycznych Chin. Czołowym gościem pierwszego dnia olimpiady stał się Władimir Władimirowicz Putin, ponieważ to Federacja Rosyjska jest najważniejszym sojusznikiem strategicznym ChRL, niezbędnym do zdobycia i utrzymania przez komunistyczne Chiny statusu światowego mocarstwa, a w dalszej kolejności, hegemona.

Cele globalne, strategiczne obydwu państw oczywiście przekładają się na cele bieżące, taktyczne, które wyrażone zostały we Wspólnym Stanowisku ChRL i FR w sprawie Stosunków Międzynarodowych u progu Nowej Ery i Globalnego Zrównoważonego Rozwoju”. Dokument ten zawiera m.in. stwierdzenia, że współpraca strategiczna Pekinu i Moskwy jest „nierozerwalna” i długoterminowa: „nowe relacje międzypaństwowe pomiędzy Rosją a Chinami są nadrzędne wobec politycznych i wojskowych sojuszy z czasów Zimnej Wojny. Przyjaźń między obydwoma państwami nie ma granic, nie ma obszarów zakazanych dla współpracy”.

Kolejnym celem określanym przez dokument jest kooperacja Moskwy i Pekinu w ramach ONZ, szczególnie Rady Bezpieczeństwa ONZ, Światowej Organizacji Handlu, Inicjatywy Pasa i Szlaku, Eurazjatyckiej Unii Gospodarczej, Szanghajskiej Organizacji Współpracy, BRICS, APEC i ASEAN. Co szczególnie jest akcentowane, to wspólne dążenie i poparcie realizacji przez ONZ „Agendy 2030”. Komunistyczne Chiny i Federacja Rosyjska mają też wspólnie działać na arenie międzynarodowej na rzecz... „demokratyzacji” [sic!] relacji międzynarodowych i „praw człowieka”. Ale zarówno jedno, jak i drugie zagadnienie jest definiowane w dokumencie w sposób zgodny z optyką komunistycznych mocarstw. Powyższe oznacza, że ChRL i Rosja sowiecka wspólnie dążą: po pierwsze, do utworzenia swojego, alternatywnego porządku instytucjonalnego poprzez tworzenie i rozwój organizacji kierowanych przez oś Pekin-Moskwa (BRICS, SzOW, NJS, EAUG itp.); po drugie, do wpływu i o ile to możliwe przejęcia organizacji międzynarodowych tworzonych dotąd głównie przez świat zachodni (ONZ włącznie z RB ONZ, WTO itd.).

Pekin i Moskwa deklarują również pogłębienie dwustronnej współpracy w zakresie „bezpieczeństwa informacyjnego” oraz sztucznej inteligencji.

Dokument potępia NATO jako „organizację zimnowojenną”, „zideologizowaną”, która rzekomo nie szanuje „suwerenności” państw narodowych. ChRL i FR wzywają również NATO do rezygnacji z ewentualnego dalszego rozszerzania. Stany Zjednoczone wzywane są przez ChRL i FR do rezygnacji z zamiaru rozmieszczenia pocisków średniego i bliskiego zasięgu na terenie Eurazji (w Europie Zachodniej oraz w Azji Wschodniej i Pacyfiku). Dokument stwierdza, że Tajwan stanowi zbuntowaną część Chińskiej Republiki Ludowej i potępia koncepcję jego niepodległości. Komunistyczne Chiny wspierają w dokumencie propozycje Federacji Rosyjskiej w sprawie utworzenia nowej architektury bezpieczeństwa w Europie, czyli de facto likwidację NATO.

Chociaż w oświadczeniu nie znalazły się wyrazy poparcia Pekinu dla Moskwy w sprawie, to już wcześniej zostały one przez komunistyczne Chiny udzielone. Po pierwsze, jest to niejako funkcja poparcia komunistycznych dla sowieckich, opisanych wyżej, zamiarów rewizji systemu bezpieczeństwa w Europie, po drugie, jeszcze przed spotkaniem Putin-Xi w Pekinie miało miejsce spotkanie Ławrow-Wang, podczas którego zakomunikowano, że Federacja Rosyjska koordynuje swoje działania wobec Ukrainy z ChRL. Poza tym, Chiny udzielają także bardziej otwartego poparcie Moskwie nie wprost, ale poprzez media kontrolowane przez KPCh.

Jakie są najważniejsze konkluzje? Po pierwsze, tworzenie własnego systemu międzynarodowego oraz przejmowanie systemu opartego na ONZ i jej agendach czy WTO to element tworzenia nowego porządku światowego, którego rdzeniem ma być sojusz Pekin-Moskwa. Organizacje międzynarodowe takie, jak ONZ czy WTO są oskarżane (w mniej lub bardziej naukowych teoriach) o granie głównej roli w spisku mającym wprowadzić na całym świecie globalistyczny, neototalitarny rząd. Tyle, że jeśli faktycznie jest to celem pewnych wpływowych grup na zachodzie, to grupy te i reprezentowane przez nie organizacje mają do dyspozycji jedynie metody ekonomiczne i polityczne, a państwa narodowe wcale nie muszą ich polityki realizować. Jeśli zaangażują się w nie wspólnie Pekin i Moskwa, to wówczas agenda globalizmu zyska nowy instrument w postaci potencjalnej projekcji siły; oczywiście oznaczać to będzie zwiększenie możliwości ekspansji Pekinu i Moskwy poprzez eksport ich systemu politycznego. Po drugie, poparcie Pekinu dla moskiewskich propozycji w sprawie bezpieczeństwa europejskiego oznacza, że w strategicznym interesie ChRL jest – jak wykazano w poprzednim wpisie – istnienie wielkomocarstwowej Federacji Rosyjskiej, kontrolującej dawną przestrzeń sowiecką i potencjalnie zneutralizowaną (poprzez faktyczną likwidację NATO) strategicznie i militarnie Europę.

W świetle wyżej wymienionych, wizyta w ChRL Andrzeja Dudy to błąd. I nie chodzi tylko o międzynarodowe uwiarygodnienie państwa komunistycznego, które odpowiedzialne jest za przetrzymywanie w gułagach nie tylko dysydentów, ale i całe narody, grupy etniczne i religijne oraz za  dopuszczenie do epidemii ccpvid 19. Mechanizm błędu wyjaśnia Antoni Macierewicz:


Dodać trzeba, że sojusz Pekin-Moskwa jest niemożliwy do rozerwania, gdyż jest on naturalnym niejako, strategicznym kierunkiem w polityce Pekinu i Moskwy, które po prostu są dla siebie niezbędnymi sojusznikami, a co za tym idzie, poziom wzajemnych powiązań politycznych, wojskowych i gospodarczych jest na tyle wysoki, że niemożliwe jest rozerwanie tego sojuszu.

***

Mające miejsce na początku stycznia krwawe stłumienie przez kazachską policję, bezpiekę i wojsko oraz „bratnia pomoc” udzielona przez kierowaną przez Federację Rosyjską ODKB należy analizować najmniej jako „miękki” przewrót pałacowy (koniec końców Nazarbajew dalej bezpiecznie rezyduje sobie w Kazachstanie). Aktualnie ma bowiem miejsce reintegracja imperium sowieckiego i retotalizacja (po liberalizacji „pieriestrojki”), a konkretnie jej kulminacyjna faza. Funkcją tego jest coraz bardziej agresywna polityka Federacji Rosyjskiej zarówno wobec krajów dawnego imperium sowieckiego, jak i krajów zachodnich, a także coraz bardziej ścisły sojusz z komunistycznymi Chinami (polityczny, wojskowy i gospodarczy) oraz coraz dalej idąca konwergencja systemowa ChRL i Federacji Rosyjskiej, która w praktyce jest kopiowaniem modelu chińskiego przez Kreml.



Koncentracja wojsk przy granicach Ukrainy, zarówno na terenie Federacji Rosyjskiej, jak i Białorusi to element tej samej polityki Moskwy i ma za cel – oprócz szantażowania USA, innych krajów Zachodu i NATO – kontrolowanie Ukrainy poprzez być może długotrwałą grę zagrożeniem wojennym na wyczerpanie. Nie wolno jednak wykluczać opcji otwartej agresji ze strony FR, z tym, że wcale nie musi to być agresja lądowa, mająca za cel okupację części lub całości Ukrainy. Atak może być operacją polegającą na punktowych, precyzyjnych atakach lotniczych, rakietowych, cybernetycznych, terrorystycznych (przeprowadzonych przez tzw. „zielone ludziki”) na strategiczne obiekty na Ukrainie, który po prostu sparaliżowałby kraj i w ten sposób przywróciłby pełną kontrolę Moskwie.

Ważne są w tym kontekście nadchodzące manewry wojsk Rosji Sowieckiej i Białorusi „Sojuznaja rieszimost”, które mają odbywać od 10 lutego. Będzie to nie tyle dobra okazja do wzięcia Ukrainy w „kleszcze” od strony Białorusi i zachodniej oraz południowej części Federacji Rosyjskiej, ale przede wszystkim trwałego (rotacyjnego) przesunięcia i ulokowania wojsk rosyjskich na teren Białorusi. To Białoruś (a niekoniecznie Ukraina) jest z perspektywy Rosji/Sowietów/neo-sowietów obszarem kluczowym pod szeroko pojętym względem geopolitycznym, gdyż to właśnie tzw. „balkon białoruski” jest terenem, poprzez który Moskwa ma obszar wyjścia na resztę Europy Środkowej, a dalej na obszary Europy Zachodniej i Południowej, a co za tym idzie, możliwość kontrolowania tych terenów. Dlatego tak ważne było i jest dla Moskwy utrzymanie za wszelką cenę reżimu Aleksandra Łukaszenki, nawet gdyby ten zrównał się poziomem totalitaryzmu z reżimem Kimów czy Pol Potem.


***

Przykładem jest tutaj „Operacja Śluza”, dzięki której Moskwa może destabilizować Polskę, Litwę, Łotwę i Estonię poprzez presję migracyjną, której supresja musi być dokonywana poprez skierowanie ogromnej ilości wojsk operacyjnych, które z założenia nie są stworzone do stawiania czoła tego typu kryzysom, i która również niejako stymuluje działanie zewnętrznej i wewnętrznej agentury wpływu.

Skoro mowa o agenturze, to niestety spełnia się moje przypuszczenie sprzed miesiąca: „zeznania” dezertera Emila Czeczko nie tylko posłużą Moskwie i Mińskowi jako „materiał dowodowy” do aktu oskarżenia skierowanego do Hagi, ale zostaną wysłane także do krajów islamskich. A konsekwencją tego ostatniego, również długofalową, mogą być akty terrorystyczne przeciw Polsce i/lub krajom bałtyckim ze strony terrorystów islamskich.



2022-01-02

Oferta Putina

Od przeszło trzech miesięcy Federacja Rosyjska gromadzi ogromne ilości wojska w rejonie granicy z Ukrainą. Rozważane są różne scenariusze wojenne: według niektórych mediów i ekspertów można spodziewać się pełnoskalowej ofensywy, w której użyte mają być wszystkie rodzaje wojsk, a której celem ma być zajęcie i okupacja większej części Ukrainy (wschodniej, mniej więcej od linii Dniepru) czy zgoła całości jej terytorium. Według innych, celem ewentualnej sowieckiej ofensywy ma być stworzenie pomostu lądowego pomiędzy Krymem a Donbasem, zajęcie terytorium na linii Naddniestrze-Krym-Donbas, albo też punktowe ataki na całym terytorium Ukrainy, mające za zadanie sparaliżowanie państwa i cofnięcie go w rozwoju o kilka dekad. Jeszcze inni uważają, że mamy do czynienia z blefem i zastraszaniem przy pomocy sił zbrojnych i właściwie na tym cała operacja może się skończyć. Spełnienia scenariuszy wojennych nie wolno wykluczyć.




Niezaleznie od tego, jakim rozstrzygnieciem zakonczy się militarny szantaż Putina, mamy do czynienia z grą, z operacją, w której Ukraina pełni rolę zakładnika. Odzyskanie pełni władzy na Ukrainie nie jest celem jedynym. 15 grudnia Federacja Rosyjska wystosowała wobec USA i NATO projekty nowego układu bezpieczeństwa w Europie i zachodniej hemisferze. Jeden projekt dokumentu to układ pomiędzy Federacją Rosyjską a USA, drugi zaś, między FR a pozostałymi państwami NATO. Moskwa domaga się m.in. wycofania wojsk sojuszniczych NATO rozmieszczonych na terytoriach nowych państw członkowskich Paktu po maju 1997 r. (podpisanie Aktu Stanowiącego NATO–Rosja), strefy buforowej wokół granic Federacji Rosyjskiej i krajów OUBZ, w której niedozwolone będą ćwiczenia i inna aktywność wojskowa od poziomu brygady wzwyż, nierozszerzania NATO na wschód, zwłaszcza na kraje obszar posowieckiego, niedopuszczenia przelotów bombowców i przepływu okrętów wojennych na terenach, z których mogłyby one razić cele w FR (na Bałtyku i Morzu Czarnym), nietworzenia baz wojskowych i nieprowadzenia aktywności wojskowej na terytorium Ukrainy i innych państw posowieckich niebędących członkami NATO, nierozmieszczania broni nuklearnej poza terytorium państw ją posiadających i likwidacji infrastruktury umożliwiającej jej przechowywanie i przenoszenie (oznaczałoby to koniec programu NATO Nuclear Sharing), nierozmieszczania rakiet średniego zasięgu poza NATO i w rejonach, z których możliwe jest rażenie Federacji Rosyjskiej oraz gwarancji nieagresji i powstrzymania się od działań, które Moskwa uznaje za szkodliwe dla siebie. Ostatni wymieniony punkt jest niczym ponad projekcję wrogich zamiarów neosowieckiej Federacji Rosyjskiej na państwa uznane przez Kreml za wrogie. Czekistowskie elity czują, że z jakichś powodów mogą sobie pozwolić na bardzo wiele.

Żądania Rosji Sowieckiej wobec USA, NATO i całego, szeroko pojętego Zachodu wspierają komunistyczne Chiny. Poparcie ChRL dla kremlowskiego szantażu zostało udzielone 15 grudnia, podczas wideokonferencji Xi Jinpinga i Władimira Putina. Jak zwykle padały podczas niej stwierdzenia m.in. o tym, że „współpraca Chin i Rosji stanowi wkład w światowy pokój i stabilność” i podobne, o których prawdziwym znaczeniu już tutaj pisano. Rewizjonistyczne, ekspansjonistyczne i wielkomocarstwowe aspiracje Federacji Rosyjskiej są możliwe do realizacji – o czym pisałem tutaj nieraz – właśnie dzięki nieformalnemu sojuszowi polityczno-wojskowemu z komunistycznymi Chinami i są czynnikiem działającym na korzyść analogicznych aspiracji ChRL.

Roszczenia Kremla zostały werbalnie odrzucone przez większość elit zachodnich, w tym również administrację Bidena, ale nie jest to jeszcze powód do optymizmu, bo jest to m.in. jeden z elementów sprzecznej wewnętrznie polityki USA i państw zachodnich. Z jednej strony mówi się o niedorzeczności i absurdzie szantażu Kremla, z drugiej strony Zachód gotów jest na temat nowej architektury bezpieczeństwa z tym samym Kremlem rozmawiać, i to już w pierwszej połowie stycznia. Moskwa prowadzić może grę rozpisaną na kilka lat, w której polityka coraz bardziej brutalnego szantażu ma zmęczyć zachodnie spoleczenstwa oraz elity polityczne i tzw. opiniotwórcze, przystosowywać je do faktów dokonanych w postaci coraz większej obecnosci Rosji Sowieckiej w Europie. W imię pokoju, elity zachodnie mogą przystawać na coraz to nowe (i coraz to bardziej asertywne) propozycje Kremla. Okno możliwości dla Moskwy jest aktualnie otwarte na oscież, sprzyja jej również klimat socjopolityczny i ekonomiczny w Europie: słabość i niska jakość establishmentu, efekty ofensywy covid-19 (zarówno same skutki zdrowotne zachorowań, jak i kroki rzekomo zaradcze, np. regularne lockdowny niszczące społeczeństwa i gospodarki), kryzys energetyczny zarządzany przez Putina, szeroko pojęty kryzys ekonomiczny, rozkład moralny społeczeństw zachodnich, oraz echo poprzedniego kryzysu migracyjnego i masowego napływu ludności islamskiej.

Wprowadzenie w życie chociażby części postulatów wystosowanych przez Federację Rosyjską oznaczałoby realnie koniec NATO poprzez jego całkowity paraliż, koniec obecności politycznej i militarnej USA w Europie bądź w wersji optymistycznej jej drastyczną redukcję oraz sowiecko-niemiecką (prawdopodobnie swój udział miałaby ChRL, która popiera Federację Rosyjską i Niemcy, coraz śmielej wchodząc do Europy) dominację na tym kontynencie. Dla Polski, Ukrainy, Litwy, Łotwy, Estonii, Czech, Słowacji i być może Rumunii, Węgier i krajów bałkańskich oznaczałoby nie tyle finlandyzację, jak twierdzą niektórzy analitycy, ale trwałe już, i niczym niezagrożone, dostanie się do neosowieckiej strefy wpływów, ponieważ zewnętrzna neutralizacja i redukcja do „członków NATO drugiej kategorii” utorowałoby drogę wewnętrznej sowieckiej agenturze (jej nowym pokoleniom). Znamienna jest w tym kontekscie ostatnia wypowiedź Siergieja Ławrowa o tym, że Polska i kraje baltyckie są „bezpanskie”. Finlandyzacja groziłaby zaś państwom Europy Zachodniej, które od lat podminowane są agenturą wpływu Moskwy, elitami robiącymi interesy z kagiebowskim establishmentem (i komunistami chińskimi) czy użytecznymi idiotami. Stany Zjednoczone stałyby się lokalnym mocarstwem, którego strefą wpływów byłby kontynent północnoamerykański, ewentualnie stowarzyszonym z Australią i Wielką Brytanią w ramach AUKUS. I częściowo odbyłoby się to na własne życzenie części amerykańskich elit. Ukształtowanie się takiego układu byłoby korzystne również dla komunistycznych Chin: Federacja Rosyjska wraz ze zrekonstruowaną de facto strefą sowiecką i zneutralizowaną Europą Zachodnią stałaby się filarem nowego światowego „Pax Sinica”.

***

W grudniu minionego już roku obchodziliśmy 30. rocznicę rozpadu ZSRS. O ile jeszcze dekadę temu głosy mówiace np. o roli KGB i satelickich bezpiek w tym procesie byłyby zepchnięte gdzieś pomiędzy teorie o globalnym panowaniu Reptilian, koncepcję płaskiej ziemi czy też teorie o nieistnieniu ptaków, tak teraz nawet w tzw. mainstreamie wielu zauważa, że coś w oficjalnej narracji jest „nie tak”. Bez przytaczania ogromnej ilości materiału dowodowego (m.in. mrówczej roboty wykonanej przez śp. dr Jerzego Targalskiego) można zaryzykować następujące tezy: a) Związek Sowiecki rozpadł się, ale przetrwały sowieckie struktury władzy; b) Federacja Rosyjska jest kontynuacją ZSRS, c) we wszystkich krajach postsowieckich, zarówno imperium wewnętrznego, jak i zewnętrznego komuniści dalej byli u władzy, a dostanie się do niej elit niekomunistycznych wywołuje opór układu, a ponadto d) w większości tych krajów zachowały się powiązania łączące post(?)komunistyczne elity lokalne z moskiewską centralą. Również mówienie o „upadku komunizmu” jest w najlepszym razie przejawem pewnej zbiorowej ignorancji i błędnego rozumienia pewnych pojęć politycznych. Można powiedzieć, że komunizm, tak samo jak Sowiety, przeobraził się w formy dostosowane do aktualnych warunków środowiskowych. Komunizm jest teorią i praktyką władzy, a destrukcyjne ideologie to formy, służące jej legitymizacji. Czekizm-putinizm, aktualna ideologia Komunistycznej Partii Chin, zachodni demoliberalny (demobolszewicki) marksizm-lesbianizm i LGBT-yzm i globalizm to odmiany tego samego komunizmu.

Powyższe warto mieć na uwadze właśnie w bieżącym kontekście politycznym. Aktualna sytuacja międzynarodowa jest m.in. efektem tego, że trzy dekady temu elity i opinia publiczna wolnego świata uznały, że Związek Sowiecki rozpadł się, komunizm przestał istnieć, a co za tym idzie, przestały stanowić zagrożenie. Tymczasem wygląda na to, że po fazie „ukrycia” nadeszła, i to z górą dekadę temu, faza nawrotu totalitaryzmu, a aktualnie jesteśmy w jej kulminacyjnym momencie…



***

Dezercja Emila Czeczko, byłego żołnierza 11. Mazurskiego Pułku Artylerii może przynieść na dłuższą metę wiele szkód Wojsku Polskiemu i Polsce. To, że jest w stopniu szeregowego nie umniejsza grozy i powagi sytuacji. Taka osoba, w takim korpusie niby nie ma dostępu do istotnych informacji niejawnych, ale może na przykład dostarczyć wrogowi informacji chociażby na temat sprawności sprzetu, do których miał dostęp. Jak również informacji, jakie relacje panują w poszczególnych korpusach osobowych, informacji kto kiedy awansuje itp. Na podstawie informacji z pozoru błahych typu kiedy są organizowane zaprawy, co ile odbywają się rotacje żołnierzy służących na granicy, jakie wydawane jest tam jedzenie itp., FSB czy KGB białoruskie mogą np. przeprowadzić operacje negatywnie wplywajace na morale żołnierzy, policjantów i pograniczników. Sowieciarze mogą też stworzyć listy proskrypcyjne, które mogą być wykorzystane na różne sposoby, np. do przeprowadzania ataków hakerskich.

Najważniejsze i jednocześnie najgroźniejsze jest to, że sowiecki aparat rządzący Federacją Rosyjską i Białorusią zyskuje nowy kanał wpływu agenturalnego oraz instrument propagandy wewnętrznej. Ostatnie wywiady dla białoruskiej ONT i rosyjskojęzycznej wersji Russia Today są skierowane nie tylko dla zmanipulowanej, rosyjskojęzycznej wersji Homo sovieticus, ale najpewniej zostaną użyte na rynku zewnętrznym: zarówno pod odbiorcę stricte zachodniego, jak i muzułmańskiej diaspory (głównie kurdyjskiej) na Zachodzie. Pierwsze oznaczać może ewentualne wzmocnienie działań antypolskich przez zachodnich demoliberałów i globalistyczne agendy (propozycje rosyjskie i białoruskie międzynarodowego śledztwa ws. rzekomych zbrodni Polski), drugie rodzi niebezpieczeństwo inspiracji terrorystów, dywersantów, zwykłych zadymiarzy czy opinii publicznej antypolskimi treściami, a w dalszej perspektywie, przemocowych czy wręcz terrorystycznych wystąpień przeciw Polsce, także dokonywanych rękami przebywających na granicy migrantów. Można też spodziewać się, że sowieciarze pozwolą Czeczko nadawać w języku polskim przekaz skierowany do wewnętrznych agentur, np. poprzez kanał na YouTube, TikTok itp. Pierwszy wywiad niejako wywołał do tablicy całe spektrum agentury wpływu, od lewa do prawa. Od starych komunistów w rodzaju Rosatiego (KO Buyer), poprzez Mateusza Piskorskiego, a skończywszy na facebookowym profilu 1maja.info o orientacji otwarcie narodowo-komunistycznej, lansującej się na patriotyczną, socjalkonserwatywną lewicę.

Sprawa Emila Czeczko jest też kolejnym dowodem na to, że demoliberalizm doszedł do ściany. Albo inaczej, wziął rozpęd i – kolokwialnie mówiąc – przywalił w tę ścianę „baranka”. Chodzi konkretnie o brak surowych i nieuchronnych kar dla zdrajców, w tym przypadku kary śmierci. Taka sytuacja będzie rodzić, zarówno w Polsce, jak i na Zachodzie, bardzo sprzyjający klimat dla zdrady oraz poczucie, że zdrada i kolaboracja z wrogiem popłaca, a w „najgorszym” wypadku nie jest piętnowana ani stosownie karana.



2021-12-06

"Mapa drogowa" Pekinu i Moskwy/Raport OSW o osi Pekin-Moskwa

19 listopada 2021 roku siły powietrzne sowieckiej Federacji Rosyjskiej i ChRL odbyły trzeci z kolei, coroczny wspólny patrol lotniczy nad wodami Zachodniego Pacyfiku (pierwszy odbył się 23 lipca 2019, a drugi 22 grudnia 2020), tym razem nad Morzem Japońskim i Morzem Wschodniochińskim. Wspólna chińsko-sowiecka formacja składała się z 2 bombowców H6K i 2 bombowców Tu-95 MC oraz jednego samolotu rozpoznania i dowodzenia Berijew A-50 U i jednego myśliwca Su 35 S. Mimo zapewnień Pekinu i Moskwy o tym, ze przelot nie naruszał niczyjej przestrzeni powietrznej, jednak według Szefostwa Połączonych Sztabów Republiki Korei, faktycznie miał miejsce również niezapowiadany nigdzie przelot 7 samolotów chińskich i 2 rosyjskich we wschodniej części południowokoreańskiej strefy identyfikacji obrony przeciwlotniczej. Według Kremla i Pekinu, ten lot również był „zaledwie” częścią rutynowych, regularnych ćwiczeń sil powietrznych FR i ChRL, które wpisują się w „roczne plany dwustronnych manewrów wojskowych”. Koreańskie siły poderwały formacje składającą się z F-15, F-16 i latającej cysterny celem eskorty i zapobieżenia prowokacjom. Ministerstwo Obrony ChRL w oświadczeniu stwierdziło, ze patrol „nakierowany jest na dalszy rozwój chińsko-rosyjskiego wszechstronnego partnerstwa strategicznego i koordynacji nowej ery, podwyższanie poziomu koordynacji strategicznej obu stron oraz wspólnej ochrony globalnej stabilności strategicznej. [podkreślenie tu i dalej – J.]

Kilka dni później, 23 listopada odbyła się telekonferencja ministrów obrony Federacji Rosyjskiej i komunistycznych Chin, odpowiednio: Siergieja Szojgu i gen. Wei Fenghe, podczas której obie strony podpisaly „Mapę Drogową współpracy wojskowej na lata 2021-2025”. Niewiele wiadomo (póki co) o treści samego dokumentu, która nie została ujawniona ani przez Kreml, ani przez Nowe Zakazane Miasto. Oficjalnie, mowa jest jedynie o poszerzeniu zakresu współpracy wojskowej, wzmocnieniu tejże współpracy i zwiększeniu zakresu i częstotliwości wspólnych ćwiczeń wojskowych Federacji Rosyjskiej i ChRL. Szojgu stwierdził także, iż w aktualnym środowisko międzynarodowym (gdzie komunistyczne Chiny i Rosja Sowiecka są rzekomo oblegane przez Stany Zjednoczone i ich sojuszników), „[…] rosyjsko-chińska koordynacja staje się czynnikiem stabilizującym na świecie”.



***

15 listopada 2021 roku Ośrodek Studiów Wschodnich opublikował analizę zatytułowaną „Os Pekin-Moskwa. Fundamenty asymetrycznego sojuszu”. Analiza ta jest arcyciekawa i szczegółowo opisuje mechanizmy nieformalnego (właściwie: pozornie nieformalnego), a faktycznego sojuszu pomiędzy komunistycznymi Chinami a neo-sowiecką Federacją Rosyjską. Mechanizmy, o których niejednokrotnie mowa była na tym blogu (i których opisy tu i w raporcie z grubsza pokrywają się). Przyjrzyjmy się najważniejszym wnioskom, do których dochodzą eksperci OSW i postarajmy się je jednocześnie skomentować i zinterpretować.

Po pierwsze, sojusz Pekin-Moskwa jest de facto sojuszem elit rzadzacych obydwoma krajami, odpowiednio: Komunistycznej Partii Chin i półformalnego, kagiebowskiego „Syndykatu” rządzącego Federacją Rosyjską po tzw. „upadku komunizmu” i formalnym rozpadzie ZSRS. Według analityków OSW, KPCh i czekistowskie elity Kremla łączy „[…] wspólny interes polegający na ukształtowaniu takiego porządku globalnego, który stwarzałby maksymalnie sprzyjające warunki dla ich dalszego istnienia. Trwałym spoiwem ich sojuszu jest również obawa przed Zachodem i jego ideologicznym wpływem na własne społeczeństwa. Z punktu widzenia rosyjskich i chińskich elit egzystencjalne zagrożenie stanowi zatem nie konkretna polityka USA czy Unii Europejskiej, ale samo istnienie demokratycznej alternatywy dla autorytarnego systemu rządów.” Antyamerykanizm i „antyokcydentalizm” elit kremlowskich i KPCh wynika – według konkluzji analizy – z „wielkomocarstwowych dążeń obu stolic [Pekinu i Moskwy – J.]”, czyli de facto z zamiaru wspólnego zdobycia i utrzymania światowej hegemonii. Dlatego też – tu cofnijmy się do pierwszego wątku wpisu – podkreślone zostały wypowiedzi oficjeli Federacji Rosyjskiej i ChRL o dwustronnej współpracy jako o „czynniku stabilizującym politykę światową”. Wypowiedzi te, zresztą nie pierwszy raz formułowane w taki sposób i takimi słowami, to w istocie oznajmianie zamiaru wspólnego zdobycia (i utrzymania) światowej dominacji. Wspólnym celem Pekinu i Moskwy jest stworzenie Pax Sinica, czyli takiego nowego porządku światowego, którego centrum są komunistyczne Chiny, najważniejszym filarem jest Federacja Rosyjska, pełniąca role rozszerzonego, wysuniętego zaplecza strategicznego ChRL.

Po drugie, strategiczne i taktyczne, globalne i regionalne wspólne albo zbieżne interesy Pekinu i Moskwy sprawiają, ze sojuszu tego nie da się rozerwać metoda różniczkowania i rozgrywania jednych przeciw drugim: to Federacji Rosyjskiej przeciwko Chinom (do czego namawiają obecnie niektórzy, wcale nie nieliczni eksperci i politycy), to Chin przeciwko Moskwie, jak to miało miejsce za prezydentury Nixona. Którekolwiek z tego tandemu wykorzysta te politykę zarówno w celach czysto transakcyjnych i merkantylnych dla siebie i dla faktycznego sojusznika, a także, na co wskazywał lata temu chociażby Anatolij Golicyn – w celach strategicznej dezinformacji; także autorzy raportu twierdzą, że Moskwa może wysyłać do Zachodu sygnały o fałszywym resecie w porozumieniu z Pekinem. Do rozpadu sojuszu nie doprowadza także taktyczne sprzeczności, gdyż we wzajemnych relacjach górę biorą długofalowe interesy strategiczne, o których napisano wyżej. Przykładowo, Federacja Rosyjska nie obawia się peryferyzacji ani wasalizacji wobec ChRL, gdyż paradoksalnie, właśnie jako strategiczny dodatek do Chin może realizować własne ambicje mocarstwowe, zwłaszcza na terenie postsowieckim czy nawet w Europie, a poza tym, to właśnie Chiny są jednym z gwarantów zachowania władzy przez czekistowskie elity.

Teraz dochodzimy do trzeciej konkluzji, która niesie bezpośrednie i bieżące implikacje również dla Polski i pozostałych krajów Intermarium: komunistyczne Chiny i Federacja Rosyjska wzajemnie się uzupełniają. Eksperci OSW piszą, że „[…] dla ChRL ważne są przede wszystkim dwie funkcje FR na arenie międzynarodowej: 1) Podejmuje ona działania, do których Pekin nie jest zdolny lub w których nie chce brać bezpośredniego udziału, ale uznaje je za korzystne, ponieważ osłabiają Zachód lub zmuszają go do podziału sił i uwagi między dwa fronty; 2) Jej posunięcia skupiają na sobie uwagę zachodnich przywódców i opinii publicznej oraz angażują ich zasoby, dając ChRL czas i przestrzeń do rozbudowy wpływów i potencjału.” Działa to również oczywiście w drugą stronę. Działania ChRL na obszarze Indopacyfiku zwłaszcza, wiążą w tym rejonie siły USA i ich sojuszników i pozwalają Rosji Sowieckiej na swobodne przywracanie lub wzmacnianie wpływów na obszarze „bliskiej zagranicy”, której część stanowi – czy nam się to podoba, czy nie – obszar Intermarium. Luźno parafrazując pewnego „klasyka”: wojna nowego typu na Ukrainie, okupacja Krymu i Donbasu, Operacja Śluza polegająca na destabilizacji Polski, Litwy i Łotwy islamskimi imigrantami, zamiar pełnoskalowej inwazji na Ukrainę oraz grożenie Tajwanowi, prowokacje zbrojne na Zachodnim Pacyfiku czy wspólne loty w sąsiedztwie Korei i Japonii – to różne końce tej samej polityki.



***

Wróćmy do pierwszego wątku wpisu i do pewnych prognoz z końca zeszłego roku. We wpisie z 23 listopada 2020 roku omawiałem krótką prognozę Aleksandra Ściosa, który wieszczył, że […] nastąpi wspólna, rosyjsko-chińska operacja militarna.” Na ten czas można powiedzieć, że Aleksander Ścios się na szczęście pomylił, niestety jednak, tylko pozornie. Bo to, co obserwujemy nie tyle na przestrzeni mijającego roku, co właściwie już od polowy roku 2020, to nic innego, jak prowadzona przez komunistyczne Chiny i Rosję Sowiecką, prawdopodobnie wzajemnie koordynowana, ofensywa wojny hybrydowej, albo „wojny nowego typu”, gdzie siły i środki stricte militarne pełnią rolę drugorzędną, uzupełniającą, mającą głównie za cel demonstrację siły i zastraszenie przeciwnika. Z drugiej strony widzimy jednak, że ChRL i Federacja Rosyjska coraz wyżej podnoszą w tej wojnie tzw. drabinę eskalacyjną.

Dokładnie rok temu omawiałem zaś artykuł Aleksandra Koroliewa o finalizacji budowy wspólnego, sino-rosyjskiego systemu ostrzegania powietrzno-kosmicznego. Koroliew doszedł do wniosku, że stworzenie takiego systemu oznaczać będzie konwergencję strategii obronnych Rosji i Chin” i w końcu stworzenie „wspólnej polityki obronnej” komunistycznych Chin i Federacji Rosyjskiej. Obserwowane i opisane tutaj zjawiska są kolejnymi tego symptomami.