2026-08-23

ChRL zagrożeniem dla Polski. Komentarz do artykułu Filipa Styczyńskiego

  

Filip Styczyński, założyciel i redaktor naczelny TVP World oraz korespondent Insitute of World Politics napisał niedawno dla National Interest artykuł pod tytułem China’s Threat to Poland poświęcony zagrożeniu, jakim dla Polski jest agresywna polityka komunistycznych Chin. Autor zwraca uwagę na to, że zagrożenie ze strony ChRL dla Polski jest z jednej strony lekceważone (jako problem odległy geograficznie), a z drugiej, że agenda ChRL ma nad Wisłą sporą liczbę adwokatów i lobbystów. Chociaż gros tekstu Filipa Styczyńskiego poświęcona jest relacjom Polski i pozostałych krajów Międzymorza Bałtycko-Czarnomorsko-Adriatyckiego (mowa jest w artykule o Litwie i Czechach) z Tajwanem (co skądinąd jest i dla Polski, i dla Tajwanu strategiczną koniecznością) i chrlowskim retorsjom przeciwko nim, warto zatrzymać się właśnie nad mechanizmami zagrożeń, jakie niewątpliwie niesie dla Polski polityka ChRL.



Przede wszyskim jednak, warto dla uporządkowania zacząć od rzeczy podstawowych: ChRL jest państwem komunistycznym, a zagrożenie dla Polski jest tegoż funkcją. Z komunizmu, będącego w istocie teorią i praktyką totalitarnej władzy, wynikają globalne ambicje Komunistycznej Partii Chin, która chce rządzić nie tylko Chinami, ale rządzić całym światem. Oznacza to również (wbrew obiegowym, a szkodliwym i niebezpiecznym opiniom o rzekomo czysto „ceremonialnym” charakterze komunistycznego sztafażu) prowadzenie przez ChRL eksportu komunizmu, co jest o tyle groźniejsze, że komunizm z chińską charakterystyką jest wdrażany przy użyciu ogromnych pieniędzy, bardzo groźnych metod wojny informacyjnej i nowoczesnych środków technicznych. Komunizm jest też podstawą sojuszu ChRL i Federacji Rosyjskiej (w takim samym stopniu, co uwarunkowania geopolityczne, geostrategiczne i geoekonomiczne), który jest instrumentem mającym zrealizować, zabezpieczyć i obsługiwać światową hegemonię KPCh, tak samo jak chińsko-rosyjska agenda „świata wielobiegunowego”, „Globalna Inicjatywa Zarządzania”, wspieranie „Globalnego Południa” itp.



ChRL to najważniejszy sojusznik Federacji Rosyjskiej, dzięki któremu Moskwa może realizować całokształt polityki mającej na celu rekonstrukcję i reintegrację imperium sowieckiego. Ich partnerstwo osadzone jest w długoterminowej strategii obejmującej bliską współpracę w sektorach energetycznym, wojskowym, wywiadowczym i politycznym. Autor powołuje się w swoim artykule na śledztwa dziennikarskie i analizy prowadzone w ostatnich miesiącach przez zachodnie media, między innymi Independent, niemiecki Spiegel i francuski Le Monde, w których mowa jest o kształtującym się „podziale pracy” w ramach sojuszu Pekin-Moskwa, istotnym i widocznym zwłaszcza w kontekście agresji Federacji Rosyjskiej na Ukrainę. Pekin dostarcza towarzyszom z północnej strony Amuru sprzęt wojskowy, elektronikę, półprzewodniki i produkty podwójnego zastosowania oraz informacje wywiadowcze, zaś prowadzona przez Moskwę wojna (wojna na wyniszczenie, jak zauważa Styczyński) jest dla Pekinu swego rodzaju poligonem przed potencjalną agresją na Tajwan. Doświadczenia sił zbrojnych Federacji Rosyjskiej mogą być użyte i wdrożone przez ChALW na Tajwanie (albo w jakimkolwiek innym rejonie Azji Wschodniej i Pacyfiku Zachodniego), a rozwiązania i sprzęt „Made in China” mogą być użyte, a jednocześnie sprawdzone na polu walki przez Moskali.

Wojna na Ukrainie zwiększa istniejącą już o wiele wcześniej współzależność Federacji Rosyjskiej i komunistycznych Chin. Na skutek sankcji i częściowego odcięcia Federacji Rosyjskiej od rynków zachodnich uzależnia się ona od rynku chińskiego i staje się niejako „stacją benzynową”, zapleczem surowcowym i bezpiecznym szlakiem dostaw surowców dla ChRL. W zamian niejako Pekin staje się czołowym rynkiem zbytu sowieckiego gazu i ropy naftowej oraz pogłębia swoją rolę finansowego sponsora wojny wywołanej przez Moskwę (i całości jej imperialno-sowieckiej polityki).

Filip Styczyński dużo uwagi poświęca poparciu ze strony Moskwy chrlowskiej tzw. „polityki jednych Chin”, która zakłada, iż Tajwan jest „zbuntowaną prowincją” komunistycznego państwa chińskiego. Jak pisze autor: we wspólnym chińsko-rosyjskim oświadczeniu opublikowanym przez Kreml, Rosja potwierdziła swoje poparcie dla reguły „Jednych Chin” i zadeklarowała, że „Tajwan jest nieodłączną częścią Chin” oraz sprzeciwiła się „wszystkim formom tajwańskiej niepodległości”. Podczas spotkania z Xi Jinpingiem w Pekinie 18 października 2023 roku (…) Władimir Putin stwierdził, że „na świecie są tylko jedne Chiny”. Wyraził twarde poparcie Rosji dla chińskich wysiłków w celu obrony swojej suwerenności i integralności terytorialnej. Te deklaracje dowodzą tego, że poparcie stanowiska Pekinu wobec Tajwanu stało się integralną częścią szerszego sojuszu strategicznego Moskwy i Pekinu.

Moskwa popiera roszczenia komunistów chińskich wobec Tajwanu czy na wodach Pacyfiku Zachodniego (skierowane przeciw Filipinom, Malezji, Indonezji, Brunei, Japonii i Korei Południowej), a Pekin wspiera imperialną agendę Federacji Rosyjskiej nie tylko wobec Ukrainy i na całym obszarze imperium sowieckiego (zarówno wewnętrznego, jak i zewnętrznego) oraz w Europie Zachodniej. Jako przykład może posłużyć fakt, że pod koniec 2021 roku komunistyczne Chiny wyraziły poparcie wobec ultimatum Moskwy, w którym domagano się neutralizacji i de facto wygaszenia” NATO oraz wycofania się Stanów Zjednoczonych z Europy i całej Eurazji. Stanowisko to powtórzono podczas spotkania Xi-Putin na ceremonii otwarcia zimowej olimpiady w ChRL, w przeddzień pełnoskalowej agresji Federacji Rosyjskiej na Ukrainę. Dodać tutaj należy inne, symboliczne wręcz wypowiedzi decydentów z KPCh: Wanga Yi oraz Lu Shaye. Pierwszy wyraził poparcie ChRL dla „mocarstwowości Rosji”, drugi stwierdził, że „suwerenność państw postsowieckich nie ma podstaw prawnych”. Komunistyczne Chiny od lat krytykują również NATO, przyjmowanie do Paktu nowych członków oraz amerykańską obecność w Europie, zwłaszcza wojskową. Styczyński pisze też, że Chiny brały (...) udział w ćwiczeniach wojskowych Zapad, przeprowadzanych w pobliżu granicy Polski. Nie były to jedyne ćwiczenia w pobliżu naszego terytorium – w roku 2017 ówczesną edycję obustronnych, chińsko-rosyjskich ćwiczeń „Morskije Wzaimodiejstwo” przeprowadzono na wodach Morza Bałtyckiego.

Drugi poziom zagrożenia to bezpośrednia ekspansja komunistycznych Chin w Polsce, która jest ściśle sprzężona z szerszym sojuszem Pekin-Moskwa, w szczególności również z agendą i wpływami ZSRS/FR na odcinku polskim. Warto zauważyć, że realizacja strategii czekistowskich elit rosyjskich reintegracji imperium sowieckiego pokrywa się czasowo z zacieśnianiem sojuszu z ChRL i wzrostem ich potęgi.

Filip Styczyński jako przykład ilustrujący ekspansję wpływów ChRL przytacza rosnącą w Polsce popularność chrlowskich samochodów elektrycznych, które w istocie są czymś o wiele więcej, niż „zwykłymi” samochodami elektrycznymi. Chińskie samochody elektryczne – pisze Styczyński – wjeżdżają na polski rynek w nadzwyczajnym tempie. Tylko w pierwszej połowie 2026 roku zarejestrowano 30741 chińskich samochodów, co daje 126 % wzrostu rokrocznie. Zaawansowane oprogramowanie tych samochodów opiera się na serwerach i aktualizacjach kontrolowanych z Chin. Samochody te zbierają dużą ilość danych, w tym informacje o lokalizacji, rozmowy, nagrania video i dane uzyskane ze sparowanych z nimi smartfonów. Na mocy Artykułu 7. Chińskiego Prawa Wywiadowczego, chińskie kompanie mogą być zmuszone do dostarczenia takich informacji chińskiemu rządowi, co tworzy ryzyko gromadzenia danych wywiadowczych i mapowania infrastruktury. Coraz popularniejsze, i co najważniejsze, bardzo tanie „chińskie elektryki” to w istocie zaawansowane, a podstępne urządzenia szpiegowskie, funkcjonujace w takiej roli bez wiedzy swojego użytkownika. Co więcej, samochody te mogą stać się chińskim uzbrojeniem i sprzętem stricte dywersyjnym i wojskowym, gdyż możliwe jest zdalne uruchomienie trybu autodestrukcji, na przykład przez wyłączenie zabezpieczeń przeciwprzepięciowych czy przeciwporażeniowych, mogące skutkować samozapłonem czy wręcz eksplozją takiego samochodu.

Analogiczne zagrożenie stanowi głośna ostatnio obecność robota nazwanego imieniem i nazwiskiem Edward Warchocki w miejscach i na wydarzeniach o charakterze krytycznym (Sejm, jednostka Marynarki Wojennej oraz przyjęcie w Ambasadzie ChRL ku czci… rocznicy założenia ChALW). Robot ten wyprodukowany został przez chrlowską firmę Unitree (nota bene znajdującą się na amerykańskich listach sankcyjnych). Robot wyposażony jest między innymi w LIDAR, kamery głębi i mikrofony, moduły AI oraz systemy rozpoznawania twarzy. Potrafi wejść w bezpośrednie interakcje z konkretnymi ludźmi, a co za tym idzie, zebrać dane mogące umożliwić szybkie i sprawne dokładne sprofilowanie danych, konkretnych osób i grup ludzi. Jego działalność należy też uznać jako działalność szpiegowską (a potencjalnie o wiele groźniejszą) sprzedawaną jako rozrywkę.

Filip Styczyński pisze też o obecności ChRL na obszarach infrastruktury krytycznej (krytycznej zwłaszcza w kraju frontowym i w sytuacji wojennej). Chińska firma Hutchinson Port Holdings (z siedzibą w Hong Kongu) jest operatorem terminala kontenerowego GCT w Gdyni, znajdującego się w pobliżu Portu Wojennego Gdynia oraz doku wykorzystywanego przez siły USA i krajów NATO, nie mówiąc o pozostałej infrastrukturze portowej i stoczniowej.

Autor snuje wręcz scenariusz potencjalnego użycia „chińskich elektryków” jako broni: Podczas kryzysu, który polegałby na jednoczesnym działaniom chińskim przeciwko Tajwanowi i rosyjskiej eskalacji na wschodniej flance NATO, zdalne unieruchomienie tysięcy samochodów mogłoby poważnie zakłócić logistykę wojskową i (…) transport. Można wręcz sobie wyobrazić scenariusz, w którym Chiny powodują jednoczesne zdalne wysadzenie samochodów elektrycznych, wzorem zdalnego wysadzenia pagerów i radiostacji Hezbollahu przez Izrael jesienią 2024 roku. Albo/oraz planowane przez ChRL przekazanie Federacji Rosyjskiej danych zebranych przez chińskie samochody elektryczne, kamery i systemy monitoringu (tak, jak to miało i ma miejsce na Ukrainie), smartfony i roboty, a wszystko to połączone z zamknięciem portów w Gdyni i Gdańsku dla krytycznych w sytuacji wojennej dostaw z USA i zachodnich krajów NATO. Ponadto, w przypadku hipotetycznej agresji na Polskę, Moskwa będzie miała wsparcie ze strony ChRL i będzie to co najmniej wsparcie polityczne i dyplomatyczne, w „najlepszym” przypadku wsparcie zakulisowe albo/i „fałszywa neutralność” jak w przypadku agresji na Ukrainę. Potencjalna agresja ChRL na Tajwan w „najlepszym” i najbardziej „optymistycznym” przebiegu, zwiększy ryzyko agresji agresji Federacji Rosyjskiej na Polskę lub/i kraje bałtyckie: Litwę, Łotwę i Estonię.

Coraz większy rozmach mają od kilku, a właściwie kilkunastu lat, chrlowskie operacje, które można określić mianem operacji wpływu. Ekspansja gospodarcza i technologiczna sprzężona jest właśnie z oddziaływaniem na infosferę, a wręcz na sferę kognitywną. Chińskie narracje – pisze Styczyński – są coraz bardziej obecne w polskim krajobrazie medialnym, często przedstawiając narracje krytyczne wobec Komunistycznej Partii Chin jako irracjonalną „ideologię antychińską”. Odzwierciedla to oficjalne komunikaty promowane przez Pekin, które odrzucają uzasadnione obawy dotyczące bezpieczeństwa jako uprzedzenia, nie odnosząc się do kwestii takich jak współpraca z Rosją czy stosowania szpiegostwa gospodarczego. Warto tutaj mieć na uwadze, że współczesna (lecz obecna od dziesięcioleci) sowiecka agentura wpływu (i nieświadomi niczego, nieznający się na mechanizmach polityki idealistyczni użyteczni idioci) popiera agendę komunistycznych Chin. Obojętnie czy to starzy komuniści i esbecy, czy feministki ze „Strajku Kobiet” i „Code Pink” (współpracujące z chrlowskim „Zjednoczonym Frontem”), czy „fajni”, „zachodni” i „nowocześni” zwolennicy roztopienia się Polski w zunitaryzowanym superpaństwie europejskim (nota bene ci sami, którzy dopuszczanie wpływów ChRL i „interesy tysiąclecia” realizowali jednocześnie z „resetem” z neosowiecką Rosją w latach 2007-15), czy też „jedyna bardzo prawdziwa prawica” i „polscy Polacy z polskiej Polski”. Czasem w ich narracji pojawia się poparcie Chin i/lub Rosji otwartym tekstem, czasem „tylko” podziw dla „chińskiego cudu gospodarczego” i „chińskiej modernizacji”, czasem mniej lub bardziej otwarty antyamerykanizm, a czasem tylko fałszywe symetryzowanie.

Choć Styczyński nie wspomina o tym, Chiny wspierają też koncepcję uzyskania przez Europę „strategicznej autonomii”, forsowaną przez elity niemieckie, francuskie i establishment Unii Europejskiej. Projekt ten skierowany jest przeciwko obecności politycznej i wojskowej USA i wpisuje się w koncepcje utworzenia eurazjatyckiej przestrzeni strategicznej, składającej się z ChRL, Federacji Rosyjskiej i scentralizowanej Unii Europejskiej. Realnym skutkiem realizacji takiej agendy byłoby utworzenie z Polski kondominium chińsko-rosyjskiego pod niemieckim zarządem powierniczym, parafrazując wypowiedź głośnego ostatnio „klasyka” (z czasów poprzedzających robienie selfie na Placu Czerwonym z sowieckim funkcjonariuszem Leonidem Swiridowem).



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz